Dodaj do ulubionych

Świat czternastolatka

06.08.09, 09:46
Tak się zastanawiam jak wygląda Świat/Dom Waszych nastolatków ... Czy tylko
nauka i przyjemności czy moze mają już dzieciaki jakieś obowiązki domowe (coś
więcej niż pozbieranie bałaganu z biurka). Co lubią robić w wolnym czasie ?
Czy komp to jedyna rozrywka ?
Miałam w tym roku u siebie Chrześniaka (przez 2tyg.)lat 14 no i teraz tak mnie
naszło (chyba mam trochę "kaca" wink) ... nie usłyszałam od niego co prawda
"nie chce mi się" ani razu, ale i z drugiej strony nic nie zaproponował sam od
siebie ... hm. Więcej - wyglądało, że to Wuja jest do zabawiania nastolatka
podczas gdy nasza dwójka potrafiła doskonale zorganizować sobie samodzielną
zabawę.
Obserwuj wątek
    • kanna Re: Świat czternastolatka 06.08.09, 10:52
      Cóż, generalna zasada jest taka, że dzieci "goszczących" u nas się
      nie wychowuje - chyba, że robią cos karygodnego.
      Jeżeli oczekiwałas od chlopaka pomocy - trzeba było o nią poprosić.
      Dzieci nie sa od tego, zeby domyslac się, co warto zrobic, żeby
      pomóc Cioci.

      Mi mówienie, co chce, a potem dziękowanie, sprawdza się znakomice smile
      Mówię tez goszczącym dzieciom o zasadach, jakie w naszym domu
      obowiązuja - np. że talerze sie odnosi do zlewu, a na górę nie
      wchodzi się w butach.

      A chłopak przyjechał w gości, więc miał proawo oczekiwac rozrywek,
      nie? jak Ci to nie pasuje - wystarczy powiedziec.
      Jest też tak, że dwójce rodzeńsatwa łatwiej jest bawic się razem, na
      swoim terytorium, niz osobie, która przyjedzie.
      Ja miałam takie sytuacje, że kolega moich dzieci przychodził do mnie
      z inforamcją "Ciociu, Bartek się bawi z siostra nie ze mną". I wtedy
      albo odpuszczałam - i kolega musiał sobie organizowac czas sam
      ("Rozumiem, że chcesz się bawic z Bartkiem idź mu o tym powiedz") ,
      albo szłam i zachęcałam moje dzieci, żeby go do zabawy włączyły.
      Albo wymyslałam trzecią zabawę dla wszystkich (ale rzadko, bo ja
      jestem leniwa wink )

      pozd smile Ania
      • pam_71 Re: Świat czternastolatka 06.08.09, 13:30
        No ja akurat jestem daleka od wychowywania "cudzych" dzieci wink
        Wystarczą mi swoje. Nie zabierałam Go również w charakterze niani czy pomocy
        domowej hihihi Choć przyznam, że irytował mnie widok gdy w każdej wolnej chwili
        sięgał po komórkę wink
        Aniu, a Twoje nastolatki mają już jakieś stałe obowiązki w domu ?
        Moje dzieciaki są na razie w wieku wczesnoszkolnym i przyznam, że nie są jeszcze
        obarczone jakimiś stałymi zadaniami (no poza utrzymaniem jako-takiego porządku w
        pokoju). Młoda lubi pomagać (zmywać i prasować), ale nie jest to jej obowiązkiem
        ....
        Nie chcę być źle zrozumiana - nie chcę z dzieci zrobić niewolników czy cyborgów
        lub też wyręczać się nimi wink Po prostu chciałabym wychować ich tak, aby w
        dorosłym życiu nie myśleli tylko o sobie, aby umieli zadbać o potrzeby swoich
        partnerów no i przy tym aby pamiętali też o sobie(żeby umieli zawalczyć o swoje
        racje) ... A jak się w domu nie nauczą to gdzie ...
        A o naszego Chrześniaka się nie martw .. ja nie z tych Cioć co focha puści i się
        obrazi wink Postudiuję "przypadek" i wyciągnę wnioski na zaś ... hihi
        • kanna Re: Świat czternastolatka 06.08.09, 14:54
          Moje dzieciaki nie sa nastolatkami smile Ale obowiązki mają.

          Rozpakowywanie zmywarki, karmienie kota, wrzucanie ubrań do kosza (+
          wiązanie skarpetek w pary), chowanie rowerów do garażu, czystość
          ogólna itp.
          Często im mówie o tym, że obowiązki idą w parze z przywilejami - im
          kto starszy, tym ma więcej jednych i drugich. I jeżeli człowiek się
          nie wywiazuje z obowiązków, to nie należą mu się przywileje. A
          przywileje to własnie granie na komputerze, ogladanie power rangers,
          ale tez np. jezdżenie samodzielnie po drodze na rowerze.

          Ostatnio - w związku z przeprowadzaką dzieci na górę - wyciągnęłam z
          suszarki ubrania Młodego i poleciłam mu zanieśc je na góre i
          porozkladac na półkach. Potem była godzina wycia i spazmów wink Potem
          6 minut ukladania.
          Opowiadam mężowi wieczorem, a on mówi : No tak, Bartek czuł, że mu
          nowy obowązek dochodzi i walczył.wink

          A jezeli chcesz, żeby dzieci kiedyś szanowały innych i dbały o ich
          potrzeby - zacznij juz dziś wymagac od nich szacunku dla Ciebie,
          Twojego wolnego czasu i odpoczymnku smile
        • zocha16 pam71 12.08.09, 16:38
          Ja mam w domu 10- latkę, Jej obowiązkiem poza nauką jest sprzątanie
          swojego pokoju, wynoszenie śmieci oraz rozładowywanie i
          załadowywanie zmywarki. I to są jej stałe obowiązki na co dzień. Do
          tego czasem proszę ją o odkurzenie domu i umycie podłóg (to akurat
          uwielbia). Kocha również prasować i bardzo często wyręcza mnie w
          prasowaniu swoich i młodszego brata (4 latka) ubrań. Ale o
          prasowanie akurat to sie samam upomina i często mówi jak będziesz
          prasowac to mnie zawołaj.
          CZasami buntuje sie przeciwko odkurzaniu, ale ja mam wtedy taką
          taktykę, że jak mówi że jej sie nie chce i robi łaskę, to ja
          odpuszczam, bywa natomiast wtedy tak, że jak jej na czyms tam zależy
          i przychodzi do mnie to odpowiadam jej wtedy słowami które ona
          odpowiedziała mi na prośbę odkurzenia. Rozumie wtedy że nie wszystko
          działa tylko w jedna stronę.
          Ja uważam akurat, że każde dziecko powinno mieć jakieś obowiązki w
          domu - adekwatne do swojego wieku i możliwości. Uczy to dyscypliny i
          doceniania pracy innych.
    • stypkaa Re: Świat czternastolatka 06.08.09, 14:15
      Ja co prawda jeszcze dzieci nastolatków nie mam - dopiero
      przedszkolak i młodszy, ale w rodzinie i znajomych dużo młodzieży
      jest więc trochę widzę jak to wygląda.
      Mi się nasuwa pierwszy wniosek taki, że obowiązki jakie mają
      dzieciaki w domu i nie tylko sa ściśle powiązane z tym gdzie
      mieszkają. Niestety. DZieci na wsi nie wiedzą co to wakacje, czasu
      dla siebie mają raczej mało, zwłaszcza latem, bo pracy w
      gospodarstwie jest mnóstwo. Mam w bliskiej rodzinie takich młodych i
      odkąd pamiętam, a znam ich już 7 lat, robią prawie wszystko to samo
      co dorośli, chłopaki jeżdzą traktorami, a 14 latek to już na pewno.
      Z drugiej strony mam też siostrę w wieku lat 15, rodzoną. Nie
      mieszkamy na takiej wsi, gdzie są gospodarstwa. Ale też nie jest
      tak, ze ona nic kompletnie nie robi. Odkurza, myje podłogi, wiesza
      pranie etc.
      Nie wyobrażam sobie, żeby nastolatek nie miał żadnych obowiązków w
      domu. Chyba, że w tymże domu jest służba, która wszystko robi wink

      Druga sprawa to spędzanie wolnego czasu. To co obserwuje przeraża
      mnie - dzieciaki nie potrafią się bawić inaczej niż przed kompem. A
      jeśli potrafią to też chwilę, komp zapewnia rozrywkę na dużo dłużej,
      niż np. jazda na rowerze, rolkach etc.
    • morekac Re: Świat czternastolatka 06.08.09, 14:16
      Że nie zaproponował pomocy sam z siebie?! czego ty od niego chcesz?
      Ja swoje do wypełniania ich normalnych obowiązków domowych (typu:
      posprzątanie we własnym pokoju, posprzątanie zwierzętom, obsługa
      zmywarki) muszę "zachęcać" szantażem... Nawet przekupstwo nie
      działa...
      • pam_71 Re: Świat czternastolatka 06.08.09, 14:51
        No ja właśnie tak kombinuję co zrobić ze swoimi pociechami żeby za 5lat nie
        napisać takiego posta wink
        Pozdro
        Pam
        • morekac Re: Świat czternastolatka 06.08.09, 15:56
          Bez przesady, nie jest aż tak tragicznie. Z reguły są prowadzone
          negocjajcje dotyczące terminu wykonania danej czynności. Czasami
          zrobią same coś z siebie... ale najczęściej trzeba przypomnieć...
        • jakw Re: Świat czternastolatka 06.08.09, 23:50
          I tak jest za późno. Mop i taplanie się w wodzie pod pretekstem
          mycia talerzy bawi co najwyżej 4-latki. 14-latki mają ważniejsze
          rzeczy do robienia - np. przebywanie w świecie wirtualnym. Lepiej
          zacznij odkładać kasę na zmywarkę wink
          • stypkaa Re: Świat czternastolatka 07.08.09, 09:54
            Zmywarkę też musi ktoś zapakować, a potem rozpakować wink
            Każdy może mieć ważniejsze rzeczy do zrobienia, mama i tata też. A
            mimo wszystko ktoś te wszystkie domowe czynności musi wykonać. Nie
            zamierzam wyręczać moich dzieci we wszystkim. Bo nie chcę ich
            wychować na kaleki życiowe...
            Pozdrawiam
            • morekac Re: Świat czternastolatka 12.08.09, 16:48
              Może można gdzieś kupić tresowane naczynia?
    • ga-ti Re: Świat czternastolatka 12.08.09, 19:42
      Tak sobie myślę, że 14 latek to po dawnemu 8 klasa podstawówki chyba? Ja wtedy sprzątałam raz w tygodniu mieszkanie:odkurzałam, myłam podłogi, ścierałam kurze, myłam łazienkę. Wynosiłam też śmieci, po przyjściu ze szkoły (gdy mama była w pracy) zmywałam naczynia i ogólnie "zagarniałam" poranny bałagan. Gotowałam obiady. Nie jakieś wymyslne, ale ziemniaki, kotlety, zupy, piekłam proste ciasta. Normalna sprawa. Mam młodszego brata, rodzice pracowali, więc to było naturalne.

      Obecnie obserwuję sąsiadów gimnazjalistów, nie robią nic poza nauką. Późnym popołudniem matka "wygania" ich z domu, żeby w piłkę pograli. Nawet trawy nie skoszą...
      Mam 2 kuzynów gimnazjalistów, jeden "leń", ale rodzice go ganiają i narzucają obowiązki. Też musi w domu odkurzyc, śmieci wynieśc, na działce popracowac, ojcu pomóc. Drugi mieszka na wsi, na małej gospodarce, on pracuje bardzo dużo. Choc jest bardzo ruchliwym chłopakiem, towarzyskim to jednak ma masę obowiązków (np. kosi trawę, rąbie drzewo, wozi do piwnicy, wyrzuca obornik, wyprowadza krowy, latem sianokosy, jesienią wykopki) jest to dla niego też normalne. Nie czuje się zbuntowany, po prostu w gospodarstwie jest wiele pracy, wszyscy kozystają i każdy musi pracowac.

      Tak więc myślę, że dużo zalezy od miejsca zamieszkania i ilosci prac domowych do wykonania oraz oczywiście od postawy rodziców.
      • morekac Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 09:22
        "Dzisiejsza młodzież kocha luksus, miewa manie, gardzi autorytetami.
        Odpowiada rodzicom, zakłada nogę na nogę i tyranizuje nauczycieli"
        • pam_71 Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 09:45
          Czy tak mawiali o nas nasi rodzice te ćwierć wieku temu ?! wink
          • morekac Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 09:50
            To Sokrates... 390r p.n.e...
            • pam_71 Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 09:53
              smile
              • pam_71 Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 09:53
                Znaczy osiągnęłam wiek wapniaka wink
                • verdana Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 09:58
                  Obawiam sie, ze tak.Kazdy z nas jako dziecie był pracowity, a ta
                  dzisiejsza mlodzież...
                  Owszem, moj 14-latek ma obowiazki, ale mniej niz ja. Chocby dlatego,
                  ze 7 godzin nauki w szkole + zajecia dodatkowe + odrabianie durnych
                  lekcji + zycie w stałym stresie sa bez porownania badziej męczace
                  niż moja praca zawodowa na dwoch etatach.
                  Chyba wiele osob zapomina jak to jest byc uczniem.
                  • pam_71 Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 10:40
                    Wiesz ... i tak i nie wink Ja ze swoich czasów nasto pamiętam przedmaturalne
                    teksty "Ty nic nie rób, tylko siedź i się ucz" i to mnie bardzo wkurzało, bo
                    nakładało dodatkową presje. To taki wytrych moich rodziców ... "tyle czasu
                    miałaś, a wyniki takie marne" .. i to się czuło tzn. ja czułam i wcale nie było
                    mi z tym fajnie.
                    Co do obowiązków to pamiętam wycieranie kurzy, mycie podłóg czy obieranie
                    ziemniaków ;-p Ale pamiętam też okres kiedy mama trafiła do szpitala i musiałam
                    na okres 2tyg. przejąć "władzę" w domu ... pogubiłam się kompletnie.
                    Pozdr
                    • verdana Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 11:50
                      No cóż, przecież nie pisalam, ze nastolatek nie powinien w domu nic
                      robic, bo sie uczy. Tylko, ze nalezy pamiętać, ze on pracuje czesto
                      ciężej niz my sami.
                      • pam_71 Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 12:39
                        A gdzie ja napisałam, że Verdana twierdzi to a tamto wink ?
                        Po prostu przypomniała mi się taka a nie inna sytuacja z mojego dzieciństwa.
                        Moja mama też pamiętała, że jako uczeń ciężko pracuję ;-p Najwyraźniej Ona
                        przesadziła w dobrych intencjach.
                        • verdana Re: Świat czternastolatka 13.08.09, 15:39
                          E tam, u mnie jeszcze gorzej. Nasza maturzystke zwolnilismy z prac
                          na rzecz rodziny. czuje sie zwolniona już piaty roksmile
                          Tyle, ze zawsze ma naprawde dobre wytlumaczeniesmile
                          • azile.oli Re: Świat czternastolatka 14.08.09, 10:24
                            Mam 14 -latka i 15- latkę. Szczerze mówiąc, moje dzieci mają
                            niewiele obowiązków domowych, a to z tej prostej przyczyny, że nie
                            bardzo maja na nie czas. Właściwie tylko odnieść talerze do kuchni i
                            posprzątać swoje piętro (ale tu nie ingeruję, robią to, kiedy
                            naprawdę mają czas i ochotę ). Jak im bałagan nie przeszkadza, to
                            nie moja sprawa.
                            Ich dzień wyglada tak: ze szkoły wracaja między 14.30 a 15, o 17
                            mają trening 4 razy w tygodniu, wracają ok. 19.30. Lekcje są
                            odrabiane w tzw międzyczasie, dochodzi do tego nauka do konkursów.
                            Dwa razy w tygodniu mają po 2 godziny angielskiego i niemieckiego,
                            od 18 do 20. W niedzielę są najczęściej zawody, a jeśli nie ma, to
                            jest to po prostu czas dla nich.
                            W takiej sytuacji obarczanie ich obowiązkami domowymi byłoby dla
                            mnie przegięciem po prostu. Natomiast to nie znaczy, że nic nie
                            potrafią zrobić, doskonale radzą sobie w kuchni i dom na błysk też
                            potrafią wysprzątać (zazwyczaj proszę je o to w czasie ferii
                            przedśwątecznych). Oczywiście robią też zakupy, ale dopuszczam
                            możliwość odmowy, jeśli stwierdzą, że są zmęczeni, bo mają prawo b
                            yć zmęczeni. Wyjątkiem są sytuacje, gdy muszą coś zrobić, bo ja nie
                            mogę np wyjść z domu.
                            Po prostu uważam, że dzieci mają po prostu swoje obowiązki i przede
                            wszystkim z nich muszą się wywiązywać. Mają też prawo do odpoczynku.
                            Natomiast obowiązuje ich tzw pełna samoobsługa, czyli właśnie
                            sprzątanie po sobie, wrzucenie ciuchów do pralki,umycie własnej
                            łazienki.
                            I chociaż jestem jedno pokolenie starsza, to podobnie było u mnie w
                            domu. Wyjątkiem były wakacje, kiedy gotowałam obiady, bo rodzice
                            byli w pracy. Ja akurat wakacje mam wolne, a moje dzieciaki bardzo
                            mało czasu spędzają wtedy w domu, więc raczej gotuję ja, natomiast
                            sami robią sobie śniadania i kolacje.
                            Natomiast mam pewną znajomą, której córka jest rówieśnicą mojej.
                            Kobieta chwali się, jak młoda świetnie wyszorowała kuchnię, po czym
                            dodaje, że za to odrobiła jej zadania domowe. Dziewczyna leci na
                            wyciaganych dwójach i ma taki wiedzowstręt , że woli wyszorować
                            kibel i ganiać do śmietnika, niż wziąć książkę do ręki.
                            • truscaveczka Re: Świat czternastolatka 30.08.09, 14:31
                              azile.oli napisała:
                              > Dziewczyna leci na
                              > wyciaganych dwójach i ma taki wiedzowstręt , że woli wyszorować
                              > kibel i ganiać do śmietnika, niż wziąć książkę do ręki.

                              Kurczę, a to każdy musi mieć magistra?
                              Mam w rodzinie chłopaka, który miał, jak to określasz, wiedzowstręt, ale gotuje
                              jak archanioł, skończył gastronomik z bólem i został jakimś popychadłem w dużej
                              restauracji - teraz jest jednym z głównych kucharzy. A na myśl o przeczytaniu
                              choćby gazety go trzepie (i dysleksji nie ma jakby co).
                              • pam_71 Re: Świat czternastolatka 31.08.09, 11:52
                                Bo cały problem polega na tym aby znaleźć SWOJE miejsce wink
      • morekac Re: Świat czternastolatka 17.08.09, 15:06
        W gimnazjum jest 32-33 godziny nauki tygodniowo. Do tego odrabianie
        lekcji, czasem zajęcia dodatkowe - i już ponad 40h tygodniowo... A
        jeszcze trzeba kiedyś porosnąć. Ja tam się nie dziwię, że owym
        gimnazjalistom nic się nie chce w domu robić... Nawet ich rozumiem -
        ale niestety, samo się nie robi.
        • pam_71 Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 09:02
          morekac napisała:

          > W gimnazjum jest 32-33 godziny nauki tygodniowo. Do tego odrabianie
          > lekcji, czasem zajęcia dodatkowe - i już ponad 40h tygodniowo... A
          > jeszcze trzeba kiedyś porosnąć. Ja tam się nie dziwię, że owym
          > gimnazjalistom nic się nie chce w domu robić... Nawet ich rozumiem -
          > ale niestety, samo się nie robi.

          No tak, ale jeśli taki Gimnazjalista (jak sam przyznaje) ma jednak czas
          codziennie grac na kompie przez ok 2h ?
          Wnioski nasuwają się same - albo robi to kosztem nauki albo snu ... a może
          bestia po prostu taka zdolna wink
          • morekac Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 10:04
            Cóż, wczoraj straciłam minimum 2 godziny na czytanie
            książki/oglądanie telewizji. Jakoś te czynności nie rozwinęły mnie
            intelektualnie - książka była kryminałem (który i tak już kiedyś
            czytałam), film to "Planeta Małp" - czyli żadne wstrząsające
            arcydzieło. Przez 2 godziny mogłam zrobić mnóstwo rzeczy (które aż
            się prosiły o zrobienie), ale jakoś mi się nie chciało. Powinnam
            czuć z tego powodu wyrzuty sumienia?
            • pam_71 Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 12:28
              >Przez 2 godziny mogłam zrobić mnóstwo rzeczy (które aż
              > się prosiły o zrobienie), ale jakoś mi się nie chciało. Powinnam
              > czuć z tego powodu wyrzuty sumienia?

              Przypuszczam, że te "rzeczy" będziesz musiała zrobić dzisiaj wink

              Przeczytałam właśnie wątek "11-latek nie cierpi swojej siostry".
              Opis chłopaka niestety bardzo pasuje do naszego chrześniaka. Z tym, że On jest
              jedynakiem wink Jedyne porównanie to kontakty z kuzynostwem - czyli wielka klapa,
              bo od zawsze nadawali na innych falach.
              Wiesz .. ja nigdy nie wymagałam i nie oczekiwałam od Niego, aby w jakikolwiek
              sposób zajął się Młodymi. Zaakceptowałam fakt, że najwyraźniej jako młodsze o
              4(6)lat dzieciaki nie są dla niego partnerami do zabawy/rozmowy. Daleka też
              jestem od "włażenia z butami" gdziekolwiek, a tym bardziej do życia siostry
              mojego męża. Wiele ciężkich chwil przeżyli i to na pewno też ma wpływ na
              zachowanie.
              Mam jednak, jako jedynak cały bagaż własnych doświadczeń i chciałabym uchronić
              Chrześniaka przed późniejszymi rozczarowaniami ...
              • morekac Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 12:45
                Liczę, że częściowo 'samo' się zrobi... małoletnim zapisałam na
                kartce...
    • inus_123 Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 13:10
      Ja akurat wyznaję zasadę, że podstawowym obowiązkiem dzieci jest
      nauka, a podstawowym obowiązkiem rodziców jest zapewnienie im
      warunków do tej nauki czyli czystego domu, pełnej lodówki, ciepłych
      posiłków.
      W żadnym przypadku nie uważam, zeby w jakikolwiek stopniu okaleczało
      to moje dziecko, albo miało spowodować jakieś rozczarowania w
      późniejszym życiu. Byłam wychowana w ten sam sposób i jakoś nie
      stałam się życiową kaleką.
      Obowiązkiem mojej córki jest chodzenie do szkoły, uczestniczenie w
      dodatkowych zajęciach szkolnych, nauka, poparta odpowiednimi
      wynikami, dodatkowy angielski. W tygodniu nie gra na komputerze, bo
      nie ma na to czasu, bo często wstaje od biurka o 21. Uważam, że to
      wystarczy.
      Ktoś wcześniej napisał, ze rodzice też mogą mieć ważniejsze rzeczy
      do zrobienia niż rozpakowanie i zapakowanie zmywarki. Otóż uważam,
      ze nie. Obowiązkiem rodziców jest właśnie zapakowanie i rozpakowanie
      zmywarki, a inne rzeczy mogą robić w wolnym czasie, o ile im jeszcze
      zostanie, ale to już kwestia organizacji własnego czasu.
      A nawiązując jeszcze do autorki wątku, to powiem szczerze, ze gdyby
      moja córka pojechała gdzieś z wizytą do kogoś z rodziny, a potem
      dowiedziałabym się, ze kazano jej tam np. myć naczynia czy wykonywać
      inne obowiązki domowe, to z pewnością byłaby to jej pierwsza i
      ostatnia wizyta w tym miejscu. Oczekiwalabym również, że osoby u
      których przebywa zorganizuja jej wolny czas w jakiś atrakcyjny
      sposób, a nie będzie musiała robić tego sama.
      • morekac Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 13:20
        Ale co w takim razie robisz z bałaganem w jej pokoju?! Chyba że po
        prostu nie ma czasu na robienie bałaganu...
      • pam_71 Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 14:13
        To ja Wam powiem czy to grozi wink
        Ma 10lat - jeszcze za Mały(nie odbierajmy dzieciom dzieciństwa wink)
        Ma 14lat - taki zmęczony, tyle zajęć ma i pozaszkolnych; Niech odpocznie przy
        kompie wink
        Ma 18lat - za rok Matura ... no bądźmy ludźmi, mąż może wyrzucić śmieci wink
        Ma 21lat ... ups, wyjechał na studia wink
        Ma 25lat i ... nagle ktoś obcy zacznie od niego "czegoś chcieć". W pracy, w domu
        ... Dziewczyna Go zostawiła (?!), bo zostawił brudne skarpetki w przedpokoju.
        Jakoś w domu rodzinnym same zawsze trafiały do pralki. Albo jeszcze inny,
        bardziej drastyczny aspekt ... kiedy nasze dzieci będą dorosłe - my będziemy o
        te 10/20 lat starsze, może już nie takie sprawne, już nie takie potrafiące 100
        srok w jednej chwili wink Wtedy przyda nam się pomoc dzieci ... tylko jak od nich
        wymagać jeśli wcześniej wszystko robiło się samo ... Uwierzcie mi, będą bardzo
        zdziwione "nową" sytuacją wink W końcu Mama(ba .. wszyscy dookoła!!!) byli
        zawsze na JEGO usługi ... i w ogóle co od niego chcemy wink ... I odruch będzie
        słuszny(bo nie po to mamy dzieci - żeby nam usługiwały na starość). Z drugiej
        strony - jeśli ich nie nauczymy, że mogą nam(innym) pomagać to nigdy nie będą
        tego robić z własnej woli. Twierdzenie, że jeśli My poświęcamy się dla dziecka
        to na starość rolę się odwrócą jest BŁĘDNE w samym założeniu!
        Pomyślmy jeszcze o kimś wink A mianowicie o przyszłych partnerach życiowych
        naszych pociech ... czy nie lepiej dogadać się z osobnikiem, który wie co to
        podział obowiązków domowych ?!

        > A nawiązując jeszcze do autorki wątku, to powiem szczerze, ze gdyby
        > moja córka pojechała gdzieś z wizytą do kogoś z rodziny, a potem
        > dowiedziałabym się, ze kazano jej tam np. myć naczynia czy wykonywać
        > inne obowiązki domowe, to z pewnością byłaby to jej pierwsza i
        > ostatnia wizyta w tym miejscu. Oczekiwałabym również, że osoby u
        > których przebywa zorganizuja jej wolny czas w jakiś atrakcyjny
        > sposób, a nie będzie musiała robić tego sama.

        Czy naprawdę "korona spadłaby z głowy", gdyby na moją prośbę (nie nakaz!)
        pozmywałaby po jednym posiłku naczynia będąc moim gościem ?
        U nas sytuacja była trochę inna wink tj. wyobraź sobie, że Córka wyjeżdża np. z
        przyjaciółką/kuzynką i jej Rodzicami nad morze. Wynajmują domek. Gotują dorośli
        (sami -oszczędność kosztów wink). Czy jeżeli poproszą dziewczyny(obie) o
        pozmywanie naczyń to w jakiś sposób uchybią Twojej Córce ? Przypuszczam, że w
        tym wypadku mogliby również oczekiwać, że Dziewczyny zajmą się sobą przez pewien
        czas wink
        A może to ja za dużo wymagam i wysługuję się dziećmi (w dodatku nie swoimi wink)
        ....
        Pozdrawiam
        • verdana Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 14:51
          Ja bym oczekiwała, ze moje dziecko, ktore jedzie do rodziny samo
          zaproponuje pomoc, a jak nie zaproponuje - to oznacza, ze cos jest
          nie tak. Nie jest bowiem wielce szanownym ksieciem, ale kims, kto
          powinien pomysleć, że naczynia u ciotki same sie nie myja.
          Uwazam, ze obowiazkiem rodziców jest przygotowac dziecko do życia.
          Dziecku nie zaszkodzi w dalszym zyciu nieznajomość lewego doplywu
          Dniestru, ani nawet jedynka z klasowki o doplywach Dniestru,
          natomiast jego zycie może zmarnować oczekiwanie, ze dom zapewnia
          automatycznie cieple posilki, uprane gatki i wypełniona lodowke. A
          już na pewno nie będzie mial fajnego zycia, jesli bedzie wiedział,
          ze dwie godziny odpoczynku, strawionego na najglupszych zajęciach
          swiata, to czas stracony.
          • pam_71 Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 15:16
            Verdano jesteś psychologiem ?

            > A już na pewno nie będzie mial fajnego zycia, jesli bedzie wiedział,
            > ze dwie godziny odpoczynku, strawionego na najglupszych zajęciach
            > swiata, to czas stracony.

            Wezmę sobie to do serca i postaram się nie wpędzić Młodych w poczucie winy, z
            powodu kurzu na szafie (co niestety z powodzeniem udało się mojej Mamie sad ) ...
          • truscaveczka Re: Świat czternastolatka 30.08.09, 14:33
            Verdana, żetem i ajlawju, wydrukuję sobie i do portfela schowam na przyszłość -
            kwintesencja Wychowania smile
      • morekac Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 15:55
        inus_123 napisała:
        Obowiązkiem mojej córki jest chodzenie do szkoły, uczestniczenie w
        > dodatkowych zajęciach szkolnych, nauka, poparta odpowiednimi
        > wynikami, dodatkowy angielski. W tygodniu nie gra na komputerze,
        bo
        > nie ma na to czasu, bo często wstaje od biurka o 21. Uważam, że to
        > wystarczy.
        W związku z powyższym mam pytanie: co będzie, jeśli wyniki będą
        nieodpowiednie? Zapędzisz córkę na zmywak czy będzie musiała się
        uczyć do 23.59?
        • inus_123 Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 16:37
          Wyniki są odpowiednie i póki co nie mam powodu do obaw. Do zmywaka
          jej nie zapędze, bo nie będę wyręczać sie dzieckiem w czymś co
          należy do naszych (rodziców) obowiązków.
          Bałagan w pokoju w sensie porozrzucanych rzeczy sprząta sama z
          reguły wtedy jak juz nie ma gdzie rozłozyc na biurku zeszytu. Ale
          odkurzanie czy ścieranie kurzy nie jest jej obowiązkiem, robię to ja
          w czasie sprzątania domu.
          Poza tym obowiązek jest dla mnie czyms innym niż zrobienie czegoś od
          czasu do czasu na moja prośbę. Czasem córka np. zrobi dla wszystkich
          kolacje jak ma na to ochotę, czasami umyje talerze po posiłku, gdy
          ją to poproszę, ale nie są to jej obowiązki.
          Nie grozi, to życiową katastrofą, bo wychowuje sie nie przez nakazy
          i zakazy, ale przez przykład. Jak pisałam wcześniej równiez byłam
          wychowana bez domowych obowiązków i gdy już założyłam własna rodzinę
          jakos nie miałam problemów z przejęciem na siebie obowiązków
          prowadzenia domu. To, ze nie miałam np. obowiązku wynoszenia smieci
          nie znaczy, ze czasami ich nie wynosilam czy też, ze w swoim domu
          nie wiedziałam, ze należy to zrobić, myśląc, ze wynoszą się same.
          A gdyby córka zmywała u znajomych/rodziny to "korona spadłaby jej z
          głowy", bo byłoby to wysługiwanie sie moim dzieckiem, które jest
          gościem. Ja będąc gościem nie pomagam gospodarzom w sprzątaniu, jak
          równierz nie oczekuje, ze gość w moim domu będzie mi pomagał, powiem
          nawet, ze tego nie cierpię.
          Chyba, że córka sama stwierdziłaby, że u cioci była fajna zabawa,
          ciocia kazała mi pozmywać po kolacji, a ja wytłukłam jej pół
          serwisu, uznałabym, ze rachunki zostały wyrównane. wink
          • verdana Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 16:55
            Gość, który siedzi długo u kogos powinien sie poczuwać do pomocy, a
            nie oczekwwac atracji bez żadnego wkladu wlasnego. Pomoc ciotce w
            zmywaniu to nie wyslugiwanie się dzieckiem, tylko zdrowy odruch obu
            stron - uwazasz, ze zmycie naczyń czy wyniesienie cudzych smieci
            ponizy Twoją córke, a czekanie, az jej podadza sniadanie pod nos -
            nie?
            Ja nie oczekuje, ze gość mi wysprzata mieszkanie, ale jak zechce
            odnieść swoj talerz do kuchni, to będę zadowolona. Ale gdyby gość
            siedzial pare dni i nie kwapil sie z pomoca, pomyslalabym, ze jest
            wyjatkowo źle wychowany. I ze pomyliła mu się gospodyni domu ze
            służącą.
            Myślę zresztą, ze nie ma obaw, aby ktos chciał zapradzac na dłużej
            mlodego czlowieka, ktory pomóc nie ma zamiaru, a oczekuje pełnej
            obsługi i wszelakich atrakcji.
          • jola_ep Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 21:20
            > bo nie będę wyręczać sie dzieckiem w czymś co
            > należy do naszych (rodziców) obowiązków.

            A ja myślałam, że moim rodzicielskim obowiązkiem jest wychowywanie wink
            Dlatego bez krępacji wysługuję się moimi dzieciakami. Co więcej. Wmawiam im, że to nasz wspólny dom, więc razem powinniśmy o niego dbać.

            Ustawiając się na takiej pozycji spychasz domowe obowiązki do roli ... obowiązku. A to przecież także okazja na bycie razem. Wspólne gotowanie. Nastawianie prania, rozwieszanie, a nawet załadunek zmywarki. Razem jest fajnie: można pożartować, pomarudzić (czasem nastolatek "musi" wink ). Przy segregowaniu prania można się w końcu dowiedzić, co takiego ważne wydarzyło się w szkole. Wiem, że życie jest ciężkie, czasem tak mało czasu, obowiązki przytłaczają, a ze mnie gospodyni marna. A patrząc na świat i domowe obowiązki, tak jak to opisałaś, byłoby mi jeszcze trudniej...

            A tak bez krępacji wysługuję się dzieciakami (a co mi tam wink ), wzywam na pomoc, gdy mam mało czasu, albo mam dość samotnego gotowania, i przymykam drzwi od ich pokoju, aby nie wiedzieć tego bałaganu, gdy im akurat nic się nie chce, na nic nie mają siły, a tu jeszcze trzeba do szkoły się przygotować.. Właśnie, czyż te drobne prace w domu nie mogą być miłym przerywnikiem w nauce?

            Pozdrawiam
            Jola
          • morekac Re: Świat czternastolatka 18.08.09, 23:34
            Chyba się cieszę, że nie jestem ciotką twojej córki...
            • sebalda Re: do inus 123 25.08.09, 17:05
              Czy pracujesz zawodowo? Jeśli tak, o której wracasz z pracy?
              Co na to wszystko Twój mąż? Czy on pomaga Ci w domu, czy taką pomoc też
              nazwalabyś wysługiwaniem się mężem, bo on przecież ciężko pracuje, zarabia i nie
              powinien pomagać w domu?
              Byłam wychowywana przez niepracującą mamę dokładnie jak Ty i jak wychowujesz
              swoją córkę. Pierwsze lata małżeństwa były dla mnie cholernie trudne. Nie
              umiałam ugotowac rosołu, a jak już się nauczyłam, to zajmowało mi to 3 godziny
              (w książce Kuchnia Polska stoi napisane, że rosół musi się ciągnąć 3 h),
              sprzątanie było męką, dostawałam szału, że w sobotę zamiast się bawić muszę
              spędzać czas przy garach i ze szczotką, choć mąż trochę pomagał, a z czasem
              zacząl gotować, bo moje było niejadalne albo bez smaku, albo okupione atakami
              złości. Tego wszystkiego można było z powodzeniem uniknąć, gdyby mnie Mama choć
              trochę wdrażała w prace domowe. Podkreślam, że Mama nie pracowała i miała mnie
              jedną.
              Jeśli Ty pracujesz zawodowo, jesteś naprawdę bardzo pracowita i bardzo
              samowystarczalna. A przy tym jednak mało przewidująca i w moim odczuciu robisz
              krzywdę swojej córce. Młody człowiek musi mieć przynajmniej minimum obowiązków
              domowych, musi czuć się odpowiedzialny za dom i musi mieć przynajmniej odrobinę
              empatii w stosunku do matki, która haruje jak wół w domu, bo dbanie o dom śmiem
              nazwać ciężką harówką. Zwłaszcza jak wraca się z wyczerpującej pracy po 19-stej.
              Czy przewidujesz, że Twoja córka nie będzie pracowała? Że nie będzie
              potrzebowała pomocy w domu i powieli ten chory układ, jaki Ty powielasz? Powodzenia.
              • inus_123 Re: do inus 123 25.08.09, 17:33
                Odpowiadając na kilka Twoich pytań:
                1. Nie pracuję zawodowo z własnego wyboru.
                2. Praca w domu nie jest dla mnie harówką
                3. Męża również dotyczą domowe obowiązki na tyle na ile pozwala mu
                weekendowa obecność w domu
                4. Córka jest osobą bardzo empatyczną
                5. prowadzenia domu nie traktuję jak karę za grzechy
                6. Nie miałam problemów z prowadzeniem domu po ślubie, bowiem
                7. wdrażanie/nauka do prac domowych nie ma nic wspólnego z
                obowiązkami domowymi, dla mnie to nie jest jedno i to samo, to że
                proszę córkę, zeby obrała ziemniaki do obiadu, to nie to samo,
                co "twoim obowiązkiem jest codziennie po szkole obrać ziemniaki" -
                ta forma jest dla mnie nie do przyjęcia
                brak OBOWIĄZKÓW nie oznacza wyręczania we wszystkim, oznacza tylko
                brak stałych przypisanych czynności do zrobienia
                8. Po 15 latach małżeństwa rosół nadal gotuję 4 godziny bo wtedy
                jest najlepszy.
                • verdana Re: do inus 123 25.08.09, 18:11
                  Czyli jesli corka przejmie część obowiazków domowych, Twoje
                  siedzenie w domu straci jakikolwiek sens. I to jest podejrzewam
                  prawdziwy powód.
                  Twoja corka może jednak pracować - z wlasnego wyboru. I miec
                  problemy z ugotowaniem czegoklwiek, sprzataniem itd.
                  I Twoja córka chyba nie jest empatyczna, bo empatyczna sama z siebie
                  wiedziałaby, ze gdy siedzi się pare dni u kogos, nalezy pomagać. Nie
                  trzeba by od niej wymagac, aby pozmywała - wiedzialaby o tym sama.
                  Ale nie wie, ponieważ jej zdaniem męzatka jest robotem kuchennym,
                  ktory jest szczęśliwy gotując i zmywajac i pomocy nie potrzebuje.
                  Dlaczego codzienne obieranie zemniakow przez matke jest do
                  przyjecia, a przez córke nie - to oczywiste, poniewaz psim
                  obowiązkiem matki jest robić wszystko samej, a nie zwalania
                  obowiązkow na domownikow. Ciężkie zycie szykujesz nieprzygotowanej
                  do tych obowiązków - a zarazem przekonywanej, ze beda kiedys tylko i
                  wyłącznie jej - corce.
                  • inus_123 Re: do inus 123 25.08.09, 18:54
                    Ja nie staram sie tutaj nikogo przekonać do moich poglądów i sposobu
                    postępowania i wychowywania dzieci. Nie oczekuje
                    również "społecznej" akceptacji, ani nawet zrozumienia. Rowniez sama
                    pod wpływem postów nie mam zamiaru zmieniać swojego postępowania
                    gdyż uważam, że jest w 200 procentach słuszny.
                    Jakościowa różnica między mną, a krytykującymi mnie osobami, polega
                    na tym, ze ja jedynie zabrałam głos w dyskusji, pisząc jakie ja mam
                    zdanie na ten temat i jak postepuję. Nie robiłam przy tym, zadnych
                    osobistych wycieczek, ani nie krytykowałam personalnie innych osób,
                    mających odmnienne zdanie. Natomiast niektóre osoby zamiast pisać o
                    sobie, postanowiły pisac o mnie. Tego właśnie nie bardzo rozumiem,
                    bo to nie jest wątek "czy uważacie, ze dobrze wychowuję moją
                    córkę?", bo ja wiem, ze tak i nie oczekuję rad, za ktore dziękuję,
                    ale nie skorzystam.
                    • pam_71 Re: do inus 123 25.08.09, 20:33
                      Inus - kochana, nikt tu nie chce "na Tobie się wyżywać" i Cię
                      krytykować ... Dziewczyny tylko ostrzegają, abys nie zrobiła Córce
                      niedźwiedziej przysługi.
                      Klasyczny podział obowiązków - On zarabia, a Ona dba o ciepło
                      domowego ogniska niesie za sobą jednak wiele pułapek o których dość
                      trafnie pisze Sabala ..
                      • pam_71 Re: do inus 123 25.08.09, 20:33
                        Sebalda wink Sorki wink
                    • sebalda Re: do inus 123 26.08.09, 09:40
                      Droga Inus, może zbyt obcesowo zareagowałam na Twoją wypowiedż, ale patrzyłam na
                      to jednak (co chyba normalne) przez pryzmat swoich doświadczeń. Zupełnie inaczej
                      wygląda prowadzenie domu dla kobiety pracującej zawodowo. Wtedy, wierz mi, to
                      jest naprawdę ciężka praca. Zwyczajnie dzień jest za krótki. A człowiek chciałby
                      czasami też odpocząć, pobyć i porozmawiać z dziećmi. Bez pomocy, choćby
                      niewielkiej, ze strony innych domowników, kobiecie naprawdę jest ciężko wykonac
                      wszystko samodzielnie.
                      Moje dzieci nie mają narzuconych, niezmiennych obowiązków. Wszystko zależy od
                      danej sytuacji. Kiedy mają więcej czasu, to one wychodzą z psem, gdy ja
                      wyjeżdżam później do pracy - to ja wychodzę. Utarło się, że syn wypakowuje
                      zmywarkę, ale jeśli są u niego akurat koledzy, a trzeba zapakowac kolejną porcję
                      - robi to ktoś, kto akurat ma czas. Ale niezmienną i niezbywalną kwestią jest
                      porządek w swoich pokojach. Mamy dość duży dom i gdybym jeszcze w sobotę musiała
                      sprzątać w pokojach dzieci, myślę, że padłabym na twarz. Dzieci nie sprzątają u
                      siebie na co dzień, robią to w sobotę. Nie jestem pedantką, ale jest pewne
                      minimum, ktore musi być wykonane, inaczej byśmy się zamęczyli.
                      A wracając do Twojego przykładu. O ile trochę lepiej rozumiem Twoje podejście w
                      świetle tego, że nie pracujesz zawodowo, o tyle nadal będę się upierała, że
                      nastolatka (i nastolatek)powinna jednak umieć i chcieć czasami pomóc, powinna
                      być wdrażana w sprawy domu i rozumieć, że to wspólny dom i obowiązuje wspólna za
                      niego odpowiedzialność. Musisz pamiętać, że ona może nie mieć tyle szczęścia (?)
                      co Ty i może jednak będzie musiała pójść do pracy. Pamiętaj, że wtedy sprawy
                      niezbędnego porządku w domu i gotowania posiłków dla członków rodziny wyglądają
                      ZUPEŁNIE inaczej. Zwłaszcza jeśli praca zawodowa jest wyczerpująca.
                      Mimo tego, że kobieta nie pracuje zawodowo, model: kobieta odpowiedzialna za
                      dom, pan domu tylko zarabia - jest dla mnie nie do przyjęcia. Zawsze obowiązuje
                      wspólna odpowiedzialność. A praca w domu jednak w moim odczuciu, nawet jeśli nie
                      jest, jak piszesz, męcząca, to jednak przez swoją monotonię, potrafi frustrować.
                      Tak przynajmniej ma większość kobiet. Chylę czoła, jeśli z Tobą jest inaczej. I
                      trochę zazdroszczę, a może niewink
                    • morekac Re: do inus 123 26.08.09, 10:01
                      Inus, to naprawdę nie o to chodzi, żeby kilkunastolatek/ka zmywał
                      codziennie podłogi na błysk czy gotował obiad dla całej rodziny
                      (chociaż dopiero wtedy niektórzy uznaliby go za 'nieobijającego
                      się'), ale o to, żeby jadąc gdzieś w gościnę nie doznał urazu (po
                      spadnięciu korony z głowy) na skutek zapędzenia przez ciotkę do
                      zmywania czy posprzątaniu po sobie. A co do twoich słów:
                      "A nawiązując jeszcze do autorki wątku, to powiem szczerze, ze gdyby
                      moja córka pojechała gdzieś z wizytą do kogoś z rodziny, a potem
                      dowiedziałabym się, ze kazano jej tam np. myć naczynia czy wykonywać
                      inne obowiązki domowe, to z pewnością byłaby to jej pierwsza i
                      ostatnia wizyta w tym miejscu." - to gwarantuję, że rodzina z
                      radością przyjęłaby rezygnację z owych wizyt...
              • anna-mama Re: Świat czternastolatka 25.08.09, 17:42
                Jeszcze nie wiem jak wygląda świat 14 latka bo to dopiero przede mną ale mam 11 letnią córkę i wiem tyle, że jest naprawdę za wirowany!
                W sumie to już duża pannica i ma obowiązki z których wzorowo się wywiązuje smile Potrafi zrobić większe zakupy, zajmie się rodzeństwem, sprzątać nie musi bo z tego co widzę ma wzorowy porządek w pokoju smile Takie absolutne podstawy smile Jednak mimo takiego postępowania wiem, że jeszcze jest dzieckiem, razem czytamy do snu, często gdy coś jest nie tak lubi mi się wypłakać ale i tak uważam, że jest już bardzo dojrzałą dziewczynką smile Z chłopakami to może trochę inna rzecz bo rzadko się trafia by chłopiec miał porządek w pokoju i wszystko lśniłoby się na błysk ale wydaje mi się, że to normalne smile Kwestia tylko taka by nie wychować lenia wink
    • tukata Re: Świat czternastolatka 26.08.09, 16:24
      jako dziecko pracujących rodziców miałam obowiązki rózne w
      zależności od wieku, jako nastolatka musiałam pomagać w gotowaniu
      niedzielnego obiadu, czego szczerze nienawidziłam. Dzisiaj mam
      wrażenie -moje dzieci mają tych obowiązków znacznie mniej. Ale mają.
      Ale dzieki tym obowiązkom za młodu, dziś w dorosłym życiu jestem
      dobrze zorganizowana osobą. Wszystkiego nauczyłam się w domu. Znam
      osobę, do której tatuś mówił księzniczko i we wszystkim ja wyręczał,
      dziś ta dziewczyna własnie sie po siedmiu latach rozwiodła, bo jej
      kompletna nieudolność i czekanie, że wszystko samo się zrobi
      niestety nie zachwyciło męża, pomimo jego wielkiej miłości.
      • sebalda Re: Świat czternastolatka 26.08.09, 16:54
        Olśniło mnie! Zawsze cierpiałam i cierpię z powodu nieumiejętności
        zorganizowania się. Wiele rzeczy, własnie tych domowych robię w sposób
        chaotyczny i przez to zajmuje mi to naprawdę wiele czasu. Myślałam, że tak po
        prostu mam, a teraz sobie uświadomiłam, że to przez brak wprawy za młodu. Jakie
        to proste. Dzięki z uświadomienie. Teraz tym bardziej będę egzekwowała
        współudział wszystkich w prowadzeniu domu. Nie pomoc, współudziałsmile
    • morekac Re: Świat czternastolatka 29.08.09, 08:54
      Mam już metodę na wychowanie nastolatków na ludzi pracowitych... Za
      L.M.Montgomery "Błękitny zamek".
      " Bezczynność uchodziła w domu Stirlingów za śmiertelny grzech.
      Kiedy Joanna była jeszcze dzieckiem, matka kazała jej co wieczór
      zapisywać (...) wszystkie chwile, które danego dnia spędziła
      bezczynnie. A w niedzielę musiała dodawać je razem i prosić Boga o
      przebaczenie."
      • yummym Re: Świat czternastolatka 08.09.09, 14:32
        14 latek powinnien miec obowiazki nie tylko posprzatanie wkolo
        siebie ale tez po sobie i czasmai po innych domownikach,(jest sie
        nietylko rodzina ale i team) zasady musza byc, inaczej nie ma
        porzadku im wczesniej sie tego nauczy tym lepiej dla niego !!! i tu
        nie chodzi o wykorzystywanie dzieci, ..przynajmniej ma mniej czasu
        na glupoty i na kompa smile

        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka