Dodaj do ulubionych

Pasteryzacja obiadków.

13.01.10, 22:08
Mam następujacy problem. Moje dziecko ma 14 miesiecy i nie chce juz
jesc słoikowych obiadków, smakuja mu tylko te moje. Czeka nas wyjazd
na kilka dni i teraz mam problem bo nie wiem co dam dziecku do
jedzenia. Pomyslalam sobie, że moze zrobie kilka zupek w słoiki i
zagotuje. Nie wiem tylko czy tak mozna i czy to jedzenie mi sie nie
popsuje. Nie wiem tez jak długo musialabym te słoiki gotowac. Prosze
napiszcie czy któraś z Was zobila tak.
Obserwuj wątek
    • timta Re: Pasteryzacja obiadków. 13.01.10, 22:16
      ja gotowałam 15-20 min,
      i trzymałam potem w lodówce,
      zawsze 3-4 dni ,małej nic nie było więc chyba sposób dobry.
    • budzik11 Re: Pasteryzacja obiadków. 14.01.10, 08:17
      Przepraszam, że OT - ale twoje dziecko musi jeść specjalne zupy czy obiadki?
      Taki duży maluch mógłby spokojnie jeśc to, co wy, nie musiałabyś się martwić o
      jego wyżywienie. No chyba, że z jakiegoś powodu nie może jeść normalnego
      jedzenia, dlatego pytam, z ciekawości.
      • edziakrys Re: Pasteryzacja obiadków. 14.01.10, 09:38
        Ja mroziłam w pudełeczkach, potem do mikrofali, albo odmrazałam rano i na
        obiadek były w sam raz (po podgrzaniu oczywiście).
      • kasia_750 Re: Pasteryzacja obiadków. 14.01.10, 10:17
        budzik11 napisała:
        > Taki duży maluch mógłby spokojnie jeśc to, co wy, nie musiałabyś
        się martwić o jego wyżywienie.

        W wakacje byliśmy w górach z 2-letnią córką. Teoretycznie mogła jeść
        wszystko, ale nie chciała. Każdy gotuje w określony sposób, dziecko
        przyzwyczaja się do domowej kuchni. My mieliśmy bardzo duży problem,
        bo córka nie chciała jeść obiadów serwowanych w schroniskach,
        restauracjach, itp. Próbowaliśmy zamawiać tylko to co lubi, jednak
        było inaczej doprawione, inaczej ugotowane i dziecko tym pluło...
        Jakoś przeżyliśmy, ale wytrzymać 10 dni było naprawdę ciężkosad
        Podejrzewam, że przy następnym wyjeździe dostęp do kuchni będzie dla
        nas priorytetem.
    • viewiorka Re: Pasteryzacja obiadków. 14.01.10, 09:55
      Ja gotowałam zupkę i gorącą nalewałam do słoiczków. Słoiczek zakręcałam i już smile
      • babcia47 Re: Pasteryzacja obiadków. 20.01.10, 12:12
        taki sposób "pasteryzacji" nie chroni jedzenia przed
        psuciem..wytrzyma w lodówce 2-3 dni, moze i dłużej bez widocznych
        objawów psucia, ale to nie znaczy, że nie zaczynają się w nim
        procesy gnilne i że zachowuje w ten sposób wartosci odzywcze
    • deela Re: Pasteryzacja obiadków. 14.01.10, 21:32
      > jedzenia. Pomyslalam sobie, że moze zrobie kilka zupek w słoiki i
      > zagotuje.
      nie wyglupiaj sie, twoje dziecko jest juz za duze
    • semi-dolce Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 09:18
      Przecież dziecko w tym wieku je już normalnie to, co dorośli. To nie niemowlak,
      żeby karmić słoikami.
    • agnieszka19800 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 10:49
      Jestem lekko zaskoczona opiniami, że 14 miesieczne dziecko ma jesc
      to co my starsi, no teoretycznie moze, ale przeciez te "nasze"
      potrawy sa doprawiane i maja w sobie duza ilosc soli.
      W domu staram sie gotowac dla dziecka obiadki bez soli, owszem
      doprawiam ale ziołami. No nie wiem, moze jestem nadgorliwa ...
      Naprawde dajecie dzieciom normalna zupe czy ziemianiaki?
      • mama_kotula Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 10:58
        CytatNaprawde dajecie dzieciom normalna zupe czy ziemianiaki?

        Akurat ziemniaki bez soli są wstrętne.

        To zależy od tego, jak się gotuje - jeśli bazuje się na półproduktach typu Pomysł na... i na kostkach rosołowych, to jest to dla 14-miesięcznego raczej niezbyt dobre. Ale jak się gotuje normalnie, nie nadużywając przypraw - to nie widzę przeszkód. Ja właściwie 14-miesięcznym dawałam to co dorosłym, tyle że ja generalnie nie używam przypraw typu gotowa mieszanka, tylko ziół, świeżych i suszonych. Soli używam również, niewiele, bo nie przepadam. Dzieci nie umarły, dożyły wieku 5 i 6 lat.
        • kaja954 Re: Pasteryzacja obiadków. 16.01.10, 05:41
          a jaka zupa jest nienormalna?juz bez przesady... moje od 6-7 m
          wcinaja wszystko,z ogorkowa i rosolem na pierwszym miejscu,
          wiadomo,ze dzieciom sie tak bardzo nie przyprawia,ale czesto wola
          taksmileprzynajmniej moje. a wiesz jak susza te ziola? smile
          dzisiejsze czasy: trafilo na chuchanie i dmuchanie= przesade.
          wyroslam zdrowo,cudnie ,wedlug tych zakazow,od niemowlecia bylam
          karmiona mlekiem krowim i wszystkim szkodzacym.... a dzisiejszych
          nakazow ,przekazow,przestrog i "dobrych rad" mam czasami dosyc.
          pierwszym przerazonym i przewrazliwionym mamom sie robi pianke z
          mozgu i sieje niepokoj,mozna tez zwatpic w siebie i poasc w
          depresjesmile wobec wszystkich objawow i chorob,ja cierpie na
          wszystko....smilerozsadek...
      • deela Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 12:52
        > Naprawde dajecie dzieciom normalna zupe czy ziemianiaki?
        no oczywiscie ze TAK
        starszemu dawalam nasze zupy juz jak mial 7/8 m-cy
      • semi-dolce Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 14:15
        Naprawdę. Właśnie całą rodziną zjedlismy pieczarkową.
      • memphis90 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 19:36
        Normalną zupę. Normalne ziemniaki. Normalne spaghetti w sosie
        pomidorowo-paprykowym. Normalną "chińszczyznę" (jak chce). Normalny kalafior z
        jajkiem w sosie koperkowym. Normalne mielone. Itd. Sobie nie gotuję śmieci, więc
        i dziecko się nie struje.
    • mw144 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 11:30
      To gdzie Wy wyjeżdżacie, że przez kilka dni nie będziecie mieli dostępu do
      jedzenia? Przychodzi mi do głowy tylko jakaś ogromna pustynia lub któryś z
      biegunów. Słoiczki - gdybym miała robić, to po ugotowaniu wlałabym gorące,
      zakręciła i to wszystko, powinny się zamknąć. Ale to oczywiście dla takiego
      dziecka do 7 m-ca, bo moje od 8-go jadły to, co my, niezależnie od tego na jakim
      kontynencie i w jakim kraju byliśmy. Zdradzisz co to za wyprawa, że tam jedzenia
      nie ma?
    • leneczkaz Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 11:42
      Mój był z nami na wczasach jak miał 7 m-cy. Jadł z nami tam gdzie doszliśmy na
      szlakach. Raz w schronisku był tylko bigos i chleb. Więc jadł to co było. Innym
      razem knedliki z sosem, czasem zupa.. czasem ziemniaki + marchewka. Co dawali w
      restauracji...
    • agnieszka19800 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 11:59
      Nie lecę na żaden biegun, ani na żadna pustynie. Bede spedzac urlop
      na nartach w Czechach - myslę, że jakies jedzenie tam bedzie i z
      głodu nie poumieramy ...
      Nigdy nie odwazyłabym sie dac dziecku bigosu czy sosu, kiedy nie
      skończylo nawet roku. Gratuluje pomysłu.
      Moje dziecko je potrawy zdrowe i przeznaczone odpowiednio dla jego
      wieku. Przede wszytskim nie używamy soli, tylko świeżych ziół. Sól
      bardzo szkodzi nerkom, moze któras z Was słyszala o tym. Warto
      czasem cos przeczytac albo zapytac pediatre.
      • mw144 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 12:18
        Oczywiście czytam, dlatego wiem, że sól spełnia wiele pożytecznych funkcji w
        organiźmie człowieka. Jako źródło chloru i sodu ma wpływ na gospodarkę wodną
        organizmu, dzięki czemu komórki, mięśnie i nerwy mogą prawidłowo funkcjonować;
        reguluje przemiany kwasowo – zasadowe oraz transport aminokwasów, cukrów i
        witamin znajdujących się w tkankach; ogranicza rozwój szkodliwej mikroflory
        znajdującej się w mięsach i serach; przydaje się w procesach trawienia.
        A żeby uszkodzić sobie nerki czy doprowadzić do innych chorób musiałabyś
        przekraczać dzienną normę spożycia soli przynajmniej 15-krotnie przez bardzo
        długi czas.
      • w.s2 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 12:30
        Nie wytrzymałem i się wtrącę.

        Twierdzenie: "Przede wszystkim nie używamy soli" jest mylące. To, że do przygotowywanego posiłku nie dodajecie soli nie oznacza, że jej nie używacie - jest ona bowiem naturalnym składnikiem warzyw i (w dużo mniejszym stopniu) owoców.

        Wracając zaś do zachęty do zadawania pytań pediatrze. W jednej z warszawskich przychodni przyjmowała przed laty pewna pani doktor. Była to osoba wielkiego serca i wiedzy innej niż książkowa. Była to doktor Filipowicz. Otóż jej zdaniem - zdaniem pediatry - przesadne izolowanie dziecka od świata zewnętrznego było dla dziecka szkodliwe. Zgodnie z jej opinią dziecko musiało "zjeść" trochę kurzu ze smoczka, który upadł na podłogę, czasami zjeść coś, co niekoniecznie było stosowne do wieku i zaleceń dietetyków. Dzięki jej poradom wyrosłem na dość dorodnego mężczyznę, a jako dziecko miałem mgliste pojęcie o alergiach i alergenach, antybiotyk był pojęciem mi nieznanym, a żołądek do dziś pracuje mi wyśmienicie (reszta układu pokarmowego też).

        Minęły lata i oto trafiam na inną panią doktor (pediatrę) w innej warszawskiej przychodni i cóż ona mówi na temat soli i innych przypraw? Ano mówi tak: podawać dziecku, z rozsądkiem, ale podawać (sól w postaci NaCl jest swego rodzaju podstawą tworzenia gospodarki elektrolitycznej).

        agnieszka19800 napisała:

        > Nigdy nie odwazyłabym sie dac dziecku bigosu czy sosu, kiedy nie
        > skończylo nawet roku. Gratuluje pomysłu.

        Nie ma czego "gratulować". Chyba, że odwagi we wprowadzaniu dziecka w świat nowych smaków. Osobiście znam dziecko, które w wieku czternastu miesięcy zna smak nie tylko domowej roboty obiadków, ale też zna smak lodów i... kiełbasy zdobytej (jak pisał Żeromski w "Siłaczce") "sposobem kradzionym" z torby z zakupami. To dziecko trzyma się świetnie i nie cierpi na tym żołądek dziecka.

        Odnośnie zaś Twojego pytania: zrób tak, jak będzie Wam wygodniej. To Ty wiesz, w jakich warunkach będziecie przebywać i na co (w zakresie dostępu do kuchni) możecie liczyć.
      • memphis90 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 19:38
        > Nie lecę na żaden biegun, ani na żadna pustynie. Bede spedzac urlop
        > na nartach w Czechach - myslę, że jakies jedzenie tam bedzie i z
        > głodu nie poumieramy ...
        OMG, aż mi się przypomniały narty w Czechach... Dali nam jakąś zupę, nawywała
        się zabijaczka- wyglądała i smakowała jak woda po kaszance. Do dziś mam dreszcz
        wstrętu. Może jednak weź dziecku te słoiczki... Chociaż knedliczek z sosem nie
        może być zły big_grin
    • agnieszka19800 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 12:56
      Ja to wszystko rozumię i wiem, że nie uchronie dziecka przed ta
      nieszczęsa solą. Wiem, że jest ona w miesie, warzywach etc.
      Ale po co na siłe obciązac tak młody organizm. Jestem za tym, że te
      wszystkie "dobrodziejstwa" wprowadzac stopniowo.
      Nie izoluje dziecka, nie chodze przesadnie i nie wycieram
      wszytskiego, bo tez uwazam że czasem dziecko musi sie wybrudzic.
      Domu przeciez tez nie mam sterylnie wysprzatanego. To nie o to
      chodzi.
      A wracajac do wyjazdów. Przeciez nigdy nie wiadomo jakie bedzie
      jedzenie, dostepu do samodzielnej kuchni akurat nie bedę miała.
      Zabierając jedzenie dla dziecka kieruje sie troska i rozsadkiem. Nie
      wiem, ja robie tak jak uwazam. Jesli komus sie to nie podoba to
      trudno.Przykro tylko bo widze, że lepiej nie zabierac tutaj głosu,
      zaraz sie jest obśmianym, a złośliwość to rzecz "normalna
      '
      • madzikb81 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 13:14
        Ja wyjeżdżając na wakacje zabrałam robione przeze mnie zupki w
        słoiczkach, które zapasteryzowałam.

        Rozumiem Twoje obawy, że dziecko może odmówić dorosłego jedzenia. Ja
        miałam takie same. I sprawdziły się. W miejscu gdzie mieszkaliśmy
        mieliśmy wykupione obiadki, robione codziennie świeże, a że miejsce
        było typowo "dzieciowe", to pani która nam te obiadki gotowała nie
        doprawiała ich mocniej tak, żeby dzieci mogły je jeść.

        Niestety mojemu Maćkowi nie wszystko podpasowało, nieraz odmawiał
        zjedzenia z nami zupy, czy mięsa. W związku z tym, że byłam na taką
        ewentualność przygotowana, bez stresu, wyciągnęłam z lodówki
        słoiczek z zupką, podgrzałam i dziecko miało "swoje" jedzenie.


        Jeśli chodzi o techniczne sprawy, to ja po ugotowaniu wlewałam zupkę
        do słoiczka, i pasteryzowałam około 20 min.
        Jeśli mogę doradzić, to nie dodawaj do zup ziemniaków, które na
        drugi dzień muszą być zagotowane (a w przypadku kiedy masz tylko
        podgrzewacz nie ma takiej możliwości), nie powinno być też masła czy
        śmietany, bo mogą się popsuć.
        Ugotuj np. pomidorówkę z makaronem i krupniczek z kaszką.
        Acha i w lodówce zupka może być przechowywana nawet 2 tygodnie
        (jeśli zapasteruzujesz ponownie to może stać dłużej).

        Ja bardzo często pasteryzuję lub zamrażam różne rzeczy w domu smile
        Jak mi się chce to gotuję małemu garnek zupy, którą później
        pasteryzuję i zostawiam na "gorsze czasy" w lodówce, czyli np. kiedy
        się spieszę do pracy nie mam czasu una gotowanie dla małego.
      • deela Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 14:27
        > Ja to wszystko rozumię
        rozumiEM koncowki sie klaniaja
        > wszystkie "dobrodziejstwa" wprowadzac stopniowo.
        owszem, nie mowleciu, twoje dziecko to juz stary kon
        > A wracajac do wyjazdów. Przeciez nigdy nie wiadomo jakie bedzie
        > jedzenie,
        jakies tam bedzie, puree ziemniaczanego i jablka raczej nie zabraknie
        > Zabierając jedzenie dla dziecka kieruje sie troska i rozsadkiem.
        moim zdaniem kierujesz sie przewrazliwieniem
        > Nie
        > wiem, ja robie tak jak uwazam.
        no zrob, za rece cie nikt trzymac nie bedzie, po prostu osmiel sie wreszcie bo
        do konca zycia bedziesz dziecku gotowac sloiczki
        > trudno.Przykro tylko bo widze, że lepiej nie zabierac tutaj głosu,
        > zaraz sie jest obśmianym, a złośliwość to rzecz "normalna
        nie hisy=teryzuj, skoro tyle osob majacych dzieci uwaza ze to mocna przesada to
        po prostu pomysl o tym
      • memphis90 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 19:40
        > Ja to wszystko rozumię i wiem, że nie uchronie dziecka przed ta
        > nieszczęsa solą. Wiem, że jest ona w miesie, warzywach etc.
        > Ale po co na siłe obciązac tak młody organizm.
        Po to, że bez soli nie da się sikać. Nerki nie pracują bez soli. Proste?
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • olinka733 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 13:37
      Moj maly ma 2 lata i jest wszystkożerny wiec jak wyjeżdżamy to nie mamy problemu
      z jedzeniem Ale rozumiem twoje zmartwienie. Dziecko przy klimatyzowaniu może sie
      gorzej czuć, inna woda tez może powodować jakies dolegliwości.A w obcym mieście,
      na urlopie latać po lekarzach wątpliwa przyjemność. A i opinie lekarzy na temat
      żywienia dzieci sa rózne. Nasz np twierdzi że dziecko to nie jest mały dorosły i
      nie powinien jeść jak dorosły. Nie pochwala mojego sposobu żywienia małego. Ale
      moja starsza córka (prawie dorosła 9 lat smile ma delikatny żoładek i ja dla niej
      gotuje delikatniej, nie smażę, nie podaje potraw "ciężkich". A mały żre wszystko
      co uda mu sie zdobyć.
      Co do pasteryzacji: wlewam gorąca zupe do słoika a potem do lodówki. Jeżeli nie
      będziecie miec lodówki to mozna jeszcze pogotować słoik w garze z woda 20 min. I
      tak jak juz ktos pisał wcześniej krupnik bez ziemniaków i pomidorowa z makaronem
      -pycha. Udanego wyjazdu. I pamiętajmy-wszyscy- szanujmy swoja odmienność.
    • mamaoliwki08 Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 14:21
      Moje dziecko ma 14 m-cy i od dawna je domowe żarełko.
      Nie możesz ugotować jej tak jak i sobie gotujesz?
    • babsee Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 18:22
      Moja cora byla wybitnie wybredna jesli idzie o zarcie dlatego na
      piewrsze wspolne wakacje wybralam domek z kuchnią i jej gotowalam
      (miala wlasnie 14 mies)
      Na nastepny juz jadala z nami ale tez byly takie dni kiedy nie
      chcaial jesc( np. byly flaki a na drugie gulasz zbojnicki do ktorego
      my sami wypilismy wiadro wody)
      Ale sa przeciez kaszki,chleb z pasztetem tez zawsze mozna zrobic.
      Generalnie rozumiem ze są dzieci ktore nie chcą jesc "doroslego"
      zarcia.
      Sloiki zrobione przez ciebie wytzryamją spokojnie 14 dni.Tylko nie
      dawaj smietany, cebuli, czosnku.
      • daisy Re: Pasteryzacja obiadków. 15.01.10, 20:02
        Ja rozumiem autorkę, przypomniały mi się wczasy nad morzem, z wyżywieniem, z
        którym sami mieliśmy problemy... Każda zupa o smaku wegety, wszystko przesolone
        nawet na dorosły gust, drugie dania beznadziejne. Wędlina na kolację i śniadanie
        niejadalna. Na szczęście mieliśmy Sinlac (z cheerios) na śniadanie dla małego, a
        na obiad właśnie słoiki z moimi zupami, zrobione przed wyjazdem. Technologia
        prosta: gotującą zupę wlewałam do słoików i zakręcałam, potem studziłam i
        trzymałam w lodówce. Ale trzeba uważać - jeden słoik się zepsuł. Najlepiej robi
        się buraczkową i groszkową.
        Miłego wyjazdu.
    • kaja954 Re: Pasteryzacja obiadków. 16.01.10, 05:25
      jesli lubi twoje to jaki problem?a moze raczej dorosle? zabierz do
      restauracji,znajmoych,babci przed wyjazdem ,zeby rozeznala sie w
      smakach,czyli nie zawsze wszedzie jak u mamy i tlumacz. ewentualnie wez
      w termos,na droge,a pozniej zje,to co bedzie,cokolwiek,przeciez
      wylacznie nie je twoich ( tak uwazam?..hmm).zamiast sie nad tym
      trzasc,co jest zroumiale i to bardzo,moze bedzie jakim przelamem
      karmienia i stanie sie cudsmile u mnie tak bylo
      • magurb Re: Pasteryzacja obiadków. 19.01.10, 21:27
        nie wiem ludzie co się tak czepiacie. autorka postu ma racje,
        dziecku nie daje się byle czego, jeżeli nie mają na wyjezdzie
        dostepu do kuchni to jak ma dac dziecku obiad, ktory i oni jedzą??
        po co piszecie, ze wy dajecie/dawaliscie swoje obiady skoro Oni
        swoich nie będą mieć!!!bedą jedli w restauracji a tam zdecydowanie
        nie ma jedzenia dla tak małego dziecka, ja karmie piersią roczniaka
        i uwazam juz z jedzeniem w restauracji bo nawet to co ja zjadlam tam
        mu zaszkodzilo. jak ma dziecko jesc suchy prowiant to chyba lepiej
        jak mu wezmą zupki, czy nie?? wystarczy, że dziecko musi się
        zmierzyć ze zmianą klimatu, wprowadzanie nowego jedzenia juz mu
        oszczedzmy! 14 mc to male dziecko
    • lukkoko Re: Pasteryzacja obiadków. 19.01.10, 22:16
      Agnieszka19800, ja Cię doskonale rozumiem, nie przejmuj się opiniami
      innych. Moja córa ma 20 mscy i nadal przyrządzam jej specjalne
      posiłki. U nas w domu po prostu my jemy to co ona a nie ona to co
      my. Jeśli chodzi o słoiki, to na każdy wyjazd wekuję zupę i jakieś
      leczo/sosik. Wkładam jedzonka do 3/4 wysokości słoika, słoik do
      garnka z zimną wodą i gotuję około 20-30 minut.
    • blue_romka Re: Pasteryzacja obiadków. 22.01.10, 10:40
      Dziewczyna pyta o pasteryzację obiadów, a dostaje odpowiedzi, że ma
      karmić normalnie. Owszem, może to i czas na wprowadzenie "dorosłych"
      dań, ale raczej nie na wyjeździe, gdzie nie wiadomo, co podadzą, jak
      dziecko zareaguje, no i nie będzie alternatywy. To tak na
      marginesie, bo na pasteryzacji się nie znam.
      • mrrraaau Re: Pasteryzacja obiadków. 24.01.10, 16:53
        Dokładnie, co Was obchodzi co autorka daje do jedzenia swojemu
        dziecku? Chyba lepiej to niż kanapki z nutella codziennie, dwa
        batony, gazowane picie a potem narzekanie za ma 3 latka a wyglada na
        6?

        Pytała o pasteryzację, więc większość Was pisze nie na temat, jak to
        zwykle na forum. moje opinia - zamrozić, z pasteryzacja bywa różnie,
        raz wyjdzie raz nie,a tak to masz pewność że z obiadem wszystko ok.
        • lukkoko Re: Pasteryzacja obiadków. 24.01.10, 17:52
          Ale autorka wątku pisze, że wyjeżdża z dzieckiem i potrzebuje czegoś
          do zabrania, także zamrożenie nie wchodzi tutaj raczej w grę wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka