Dodaj do ulubionych

Jedzeniowy horror...

04.07.10, 21:20
My tu dyskutujemy kiedy mozna maliny,a kiedy truskawki,a dzis rozmawialam
z mama 10 miesiecznego chlopca i ona mi wytlumaczyla,ze daje malemu
kluski lane na rosole. Po chwili dodala,ze ow rosol robi przez
rozpuszczenie 1/2 kostki rosolowej w goracej wodzie...
Maly bardzo lubi ta zupke...
Wiec co tam te nasze maliny czy truskawki,albo inne cuda-kostki rosolowe
sa niezbedne w diecie niemowlaka...
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Jedzeniowy horror... 04.07.10, 21:53
      heh
      moja znajoma też soliła i pieprzyla mocno potrawy dziecku od samego
      początku 'bo ona nie chciala inaczej jesc''

      z tego samego powodu mniej wiecej ''bo mała nie chce'' nie wozi jej
      w foteliku, nie smaruje kremem z filtrem jak wychodzi o 12 i inne
      tego typu kwiatki
    • echziuta Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 08:37
      Stąd też tyle przypadków alergii u dzieci, jak się je syfem karmi od początku.
      • figa33 Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 09:31
        Nie dalej jak wczoraj, będąc na zakupach, minęła mnie mamusia z
        dzieckiem ok 2 letnim w wózku (swoją drogą, czemu takie duże dziecko
        jeszcze wozi w wózku?) i malec ów z wielkim zapałem zajadał się
        frytkami z Maka sad

        Ja się przyznam do grzechu, ale może ktoś wybaczy, w końcu urodziny
        Młodej były - wciągnęła pół kawałka tortu ! Naturalnie nie dałam jej
        masy cukrowej, tylko to co w środku, a środek był robiony "pod nią",
        tzn biszkopt bez proszku do pieczenia, domowej roboty bita śmietana
        z wanilią (z laski, nie z cukrem oczywiście) i banany oraz truskawki.
        Pewnie zjadłaby cały kawałek, ale mamusia była nieugięta wink
        • kot_burry Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 15:55
          >swoją drogą, czemu takie duże dziecko
          > jeszcze wozi w wózku?
          Moze dlatego,że:
          1) dziecko jedzcze powoli chodzi
          2) miała do pokonania długa trasę
          3) dziecko lubi jezdzić w wózku
          4) dziecko ucieka i nie chce zgodnie chodzić z opiekunem we
          właściwym kierunku
          5) mama miała robic zakupy, wolała je zapakowac do koszyka wózka niż
          tachać w rękach siaty, a pod pachą dziecko któremu nagle odechciało
          się chodzić
          6) mamie tak wygodniej

          PS. moja 4-latka oststnio zwiedzała ze mną Amsterdam . UWAGA!!!
          BYŁA w WÓZKU!
          • koralik12 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 11:51
            mój jako 4-latek zwiedził w wózku Londyn smile
            a jako 4,5 latek przespał w wózku koncert die Toten Hosen big_grin
            i to była chyba jego ostatnia wózkowa impreza bo przestał sie mieścić
        • joshima OT 05.07.10, 18:35
          figa33 napisała:

          > Nie dalej jak wczoraj, będąc na zakupach, minęła mnie mamusia z
          > dzieckiem ok 2 letnim w wózku (swoją drogą, czemu takie duże dziecko
          > jeszcze wozi w wózku?) i malec ów z wielkim zapałem zajadał się
          > frytkami z Maka sad
          Może dlatego, że dzieci w tym wieku często natrzekają na bóle nóg. Nie są
          długodystansowcami i co najważniejsze mają do tego prawo. Masz starszaka?
        • kasienka-5 Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 22:58
          koleżanka wcześniej napisała-Nie dalej jak wczoraj, będąc na zakupach, minęła
          mnie mamusia z
          dzieckiem ok 2 letnim w wózku (swoją drogą, czemu takie duże dziecko
          jeszcze wozi w wózku?

          Moje maluchy maja 14 miesiecy- sa duże 10 kg i 86 cm. Ostatnio w sklepie jakas
          babka do mnie. Ale leniuchy, pewnie by tylko lezały w tym wózku. Odpowiedziałam,
          pewnie nie- gdyby tylko były zdrowe. Dziewczynki maja mpd... Nawet nie siedza.
          Także czasem tzreba sie zastanowic
        • ewelajnawrocek Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 09:45
          jak czytam takie rzeczy to mi sie noz otwiera w kieszeni..
          kawałek torta..no straszne..
          jak ja daje mojemu poltoraroczniakowi piane z latte to tez powinnam
          sie bic w piersi? Nie macie chyba niejadkow to byscie tak nie
          gadały. Jak dzieciak NIC nie chce jesc to i czlowiek mu frytke
          wcisnie. Albo da loa polizac w nadziei, ze polubi smaki, polubi
          probowanie jedzenia itd. Nie kazdy moze dawac dziecku tylko kasze
          jaglana i drob na parze. Sa dzieci, ktore tego nie tkną i juz. a co
          bys zrobila jakby dziecko nic nie pilo? Ja mam taki egzemplarz.
          Jestesmy w Grecji, 30 st. a ten nic nie pil caly tydzien, mleka nie
          pije wiec nie distaje plynow. Wiec jak sie nauczyl pic przez rurke
          to pije te soczki z kartonika, w prawdzie pare lyków, ale juz
          cos..maialam go zasuszyc? zycie nie jest takie proste..

          co do wozka.. moj wczesniak dpiero zaczyna chodzic, watpie zeby za
          pol roku sam chodzil na dluzszych spacerach, bo mi zaraz ucieka.
          • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 13:52
            > jak ja daje mojemu poltoraroczniakowi piane z latte to tez powinnam
            > sie bic w piersi?

            Twoje dziecko ma poltora roku a moje nie mialo wtedy jeszcze nawet 6 miesiecy.
            Widzisz roznice?

            a co
            > bys zrobila jakby dziecko nic nie pilo?

            Nie wiem co bym zrobila. Moje dziecko pije mleko i wode - bardzo chetnie bez
            zadnych ulepszaczy, polubila kleik ryzowy, kukurydziany obiadki je coraz lepiej
            - widac roznice z dnia na dzien. Dlatego zupelnie nie widze powodu dla ktorego
            nalezaloby pakowac w nia swinstwa w postaci np kremu z tortu. Powiedzialam
            szwagierce (lagodniej, ale sens ten sam) ze swoje dziecko moz karmic czym chce,
            ale od zywienia mojego niech sie trzyma z dala.

            BTW, jej corka ma 10 lat a wazy wiecej niz ja, w okresie niemowlecym wygladala
            jak mops, wiec jej matka jest ostatnia osoba ktorej bede sluchac w kwestii
            zywienia dzieci.
          • joshima Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 19:16
            Jak mu tak ciągle podtykasz to nic dziwnego, że w porze posiłku nic nie je.
            Niejadek to nie przypadłość dziecka tylko stan umysłu matki.
            • kj-78 Joshima 06.07.10, 21:42
              Jesli to jest odpowiedz na post Ewelajnawrocek, to moze poczytaj jej
              posty na forum Wczesniaki, zanim w taki chamski sposob skwitujesz
              to, co napisala. Nic nie wiesz o jej synu i jego problemach. Zenada!
            • kot_burry Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 09:52
              > Niejadek to nie przypadłość dziecka tylko stan umysłu matki>
              Nic nie wiesz o prawdziwych niejadkach.U niektórych dzieci sztuką
              jest wetknąć cokolwiek do jedzenia. Kto nie miał w domu takiego
              niejadka nie zrozumie.
              PS. Mam 2 dzieci. Jeden okropny niejadek, drugi wcina aż miło. A
              matka jedna i umysł ten sam. Jakoś to wyjaśnisz?
              • joshima Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 19:50
                Wiem o prawdziwych niejadkach. Moja córka przez dwa miesiące (pod koniec
                pierwszego roku życia) odmawiała jakiegokolwiek posiłku stałego. Była tylko na
                moim mleku. Spadła poniżej 10-go centyla z 50-tego.

                Nie wciskałam na siłę. Nie biegałam za dzieckiem z miską. Nie robiłam mu z
                jedzenia traumy. Proponowałam. Jak nie chciała to nie. Teraz jest już powyżej 25
                centyla. Je pięć a może 6 posiłków dziennie. Sama się o jedzenie upomina. Je
                samodzielnie i bez wybrzydzania i wszystko jej smakuje. A posiłki są dla niej
                przyjemnością. Jak myślisz, dlaczego?
                • kot_burry Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 23:20
                  Naprawdę nie wiem, dlaczego Twoja córka je/nie je. Nie znam jej.
                  Wiem tyle, że moja nie je. Nie biegam za nią z miską, nie wpycham na
                  siłę. Nic to nie daje. Raczej używam podstępu i pomysłu, zeby ją
                  zachęcić do jedzenia.
                  Nie dla każdego dziecka twoje rewelacyjne pomysły pomogą. U mnie NIE
                  POMOGŁY. Ciesz się ,że u Ciebie zadziałało, ale nie masz
                  monopolu na sposób na wszystkie niejadki.
                  Twoje komentarze przypominaja mi teksty upierdliwej teściowej: "Ja
                  mam rację i wiem lepiej, bo Moje dzieci to czy tamto"
                  Córka jest sporo poniżej 3 centyla.
                  • joshima Re: Jedzeniowy horror... 08.07.10, 00:17
                    kot_burry napisała:


                    > Córka jest sporo poniżej 3 centyla.
                    Jeśli zawsze taka była to w czym problem? Centyle to tylko statystyka.
                    • kj-78 Re: Jedzeniowy horror... 08.07.10, 08:58
                      Nie wiem, czy slyszalas o dzieciach (to zreszta przypadlosc na cale
                      zycie), ktore nie maja poczucia glodu. Jak im nie wepchniesz, to
                      moga nic nie jesc przez wiele dni(dluzej niz kilka dni pewnie zadna
                      matka nie sprobuje czekac). Nie slyszalas pewnie o dzieciach z
                      przeczulica przelyku, dla ktorych jedzenie to horror, zwracaja
                      wszystko, co sie im da. Smieszna jestes ze swoim argumentem, ze
                      Twoja corka przez krotszy czas miala mniejszy apetyt, wiec juz wiesz
                      wszystko na temat niejadkow. Zreszta jadla Twoje mleko z piersi,
                      wiec o czym tu mowa? Proponuje poczytac troche na ten temat zanim
                      zaczniesz z taka wyzszoscia i pewnoscia siebie wypowiadac o
                      problemach innych, obrazajac ich przy tym. Moja corka je wszystko,
                      wiec na szczescie nie znam problemu z autopsji, w przeciwienstwie do
                      Ciebie wiem jednak, ze istnieja powazne zaburzenia zwiazane z
                      przyjmowaniem pokarmu, bynajmniej nie spowodowane tym, ze matka
                      wciska dziecku pare lyzeczek zupki wiecej.
                    • kot_burry Re: Jedzeniowy horror... 08.07.10, 10:43
                      O widzisz, dobrze, że mnie uświadomiłaś. A ja głupia się od 4 lat
                      martwię o dziecko.
                      Na szczęście Ty wiesz lepiej...
                      Ściągnij klapki z oczu, bo Ci świat zasłaniają.
                      • kot_burry Re: Jedzeniowy horror... 08.07.10, 10:46
                        Oczywiście to do joshimy.
              • ylunia78 za mały na wózek?!. 07.07.10, 22:21
                kot_burry napisała:

                > > Niejadek to nie przypadłość dziecka tylko stan umysłu matki>
                > Nic nie wiesz o prawdziwych niejadkach.U niektórych dzieci sztuką
                > jest wetknąć cokolwiek do jedzenia. Kto nie miał w domu takiego
                > niejadka nie zrozumie.
                > PS. Mam 2 dzieci. Jeden okropny niejadek, drugi wcina aż miło. A
                > matka jedna i umysł ten sam. Jakoś to wyjaśnisz?

                Dokładnie....jak słyszę jak ktoś kto nie zna problemu wypowiada się na temat
                jadka czy niejadka....Ja nie ma tego problemu,ale nie wtrącam się innym w
                żywienia dzieci.
                A tak poz tym,to wkurza mnie taka moda na zdrowe żywienie....czyli normalnie
                dziecku nie mogę podać biszkoptów?Frytki?No jedzenie jest dla ludzi...nie mówie
                maleństwu,ale nic sie nie stanie 2 latkowi raz na 2-3mce mała porcja frytek.
                A co do dzieci wygladających jak MOPS(?!)to mój syn był karmiony
                piersią(wyłącznie)do 7m-ca i po moim pokarmie był pulchny...dziś je
                wszystko,nawet te frytki i rosół na kostce(rzadko,bo rzadko)a dzisiaj w wieku 3
                lat waga mu się uregulowała.Nie jest pultaskiem.
                A co do wózka,to chyba kobieto realiów nie znasz?!Od kiedy 2 letnie dziecko jest
                za duże na wózek?!
                puknij się w głowę
                • joshima Re: za mały na wózek?!. 07.07.10, 22:43
                  Frytki, może i sa OK, ale jak je zrobisz sama, a nie kupisz w MC przyrządzone na
                  przepalonym oleju podłej jakości.

                  Nie wiem, może dla niektórych zdrowe żywienie to moda, ja tam się modą nigdy nie
                  kierowałam. Jednak za dużo w życiu przeszłam problemów związanych z jedzeniem,
                  żeby się aż tak nie szanować i jeść fastfoody.
                  • ylunia78 Re: za mały na wózek?!. 08.07.10, 11:09
                    to też staram się robić sama,jak zrobię to raz na chyba naprawdę pół roku te frytki.
                    A moda nie tylko na zdrowe odżywianie mnie drażni....ta wielce ekologiczna
                    też....A ekologia to nie tylko sortowanie śmieci i noszenie zakupów w
                    bawełnianych torbach....
                    Moda z zachodu zawsze jest żałosna,tylko dlaczego amerykanie są tacy otyli?a
                    stamtąd najwięcej nowości polacy podłapują
                • monnap Re: za mały na wózek?!. 08.07.10, 04:48
                  Moj prawie dwuletni syn jezdzi w wozku i wcina frytki az milo.pOza
                  tym zjada wiekszosc owocow i warzyw, za slodyczami nie przepada -
                  nigdy mu nie zabranialismy, lubi chipsy i od czasu do czasu dostanie
                  kilka do reki i tragedii nie ma. Jak czytam posty takich nawiezonych
                  mam to mi sie smiac chce, szczegolnie, ze za kilka lat te same
                  dzieciaki beda wpierdzielac to co im sie podoba( niekoniecznie za
                  przyzwoleniem rodzicow). Niektore z was nie maja chyba co robic i z
                  nudow wymyslaja sobie sensacje. No i co sie stanie jak dziecko
                  wsunie kawalek torta od czasu do czasu? Wszystko jest dla ludzi
                  tylko nalezy znac umiar.
            • mumi7 Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 11:14
              joshima napisała:

              > Niejadek to nie przypadłość dziecka tylko stan umysłu matki.
              >
              POczytaj posty pod Twoim-koleżanki Ci już wyjasniły, że się
              kompromitujesz.

              Poza tym ja sama byłam niejadkiem, mamusia dawała mi posiłki we
              wlaściwej porze, pod kontrola lekarza, a ja i tak wywalałam połowę
              do kosza, nie mowiąc o tym, że podjadanie między posilkami to byłby
              dla mnie horror, więc tym bardziej nie jadłam.

              Reasumując: upraszczasz, zdając się na błyskotliwe, ale nic nie
              znaczące hasla.
              • joshima Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 19:53
                Wybaczcie, że nie jestem jasnowidzem i że profilaktycznie nie czytam wszystkich
                forów na gazecie.
        • mumi7 Re: Jeszcze o jeżdżeniu w wózku 07.07.10, 11:22
          Dodam jeszcze coś, co usłysząłam w programie rodzicielskim: dzieci w
          wieku paru lat maja słabe mieśni i kości. Skarżenie się dzieci na
          zmęczenie to nie fochy, one naprawdę wielu kilometrów nie ujdą.
          Wtedy wówzek w sam raz
          • joshima Re: Jeszcze o jeżdżeniu w wózku 07.07.10, 19:53
            W pewnym wieku dzieci mogą nawet odczuwać bóle nóg w nocy. I to nie po jakimś
            szczególnym wysiłku a po dniu zwyczajnej dziecięcej aktywności. Wszystko
            związane z tym, że mięśnie nie rozbudowują się tak szybko, by nadążyć ze
            wzrostem kości.
      • joshima Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 18:34
        Bez przesady. Alergie się pojawiają często nim dziecko spróbuje czegokolwiek
        innego niż mleko.

        Z resztą jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
    • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 12:46
      To mnie ostatnio czarne chmury zawisly nad czolem i zmrozilam wzrokiem
      szwagierke kiedy chciala mojej niespelna szesciomiesiecznej corce dac
      "troszeczke" kremu z tortu sprobowania.

      W ogole wychodze na wredna babe w oczach rodziny mojego faceta, bo nie daje
      slodkiego, nawet owocow, nie pozwalam na przeklucie uszu (mala ma juz chyba z 5
      par kolczykow w prezencie od ciotek), nie pozwalam na publikacje jej zjec na
      facebooku itp...
      • yadrall Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 13:04
        Ja rozumiem,ze mozna dawac dziecku slodycze (nie kazdemu to przeszkadza)
        czy dorosle pokarmy,ale na litosc boska-szykowac mu rosol TYLKO na
        kostkach rosolowych??? Tam nie ma zadnych wartosci-sama sol i chemia...
        • kawka74 Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 16:20
          Ale za to jaki smak... wink
          Nie każdemu chce się wgłębiać w temat żywienia dziecka i prawidłowego żywienia w
          ogóle - niestety.
          • matylda07_2007 Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 18:28
            Jestem bardzo liberalna w kwestiach jedzeniowych, ale rosół z kostki to dla mnie mega syf. Nie znoszę ich smaku. Jak widzę te kostki, bulionetki, to mnie zbiera na mdłości (w ciąży jestem, pewnie dlatego).
            A moja córka w październiku kończy 3 lata i nadal zdarza nam się jeździć wózkiem!! Aaaaaa!! I na wyjazd wakacyjny też wózek weźmiemy.
      • joshima Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 18:37
        sueellen napisała:

        >nie daje
        > slodkiego, nawet owocow,

        A dlaczego owoców nie?
        • gkozlow Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 21:44
          No właśnie, dlaczego owoców nie? Ja synkowi daje, dotąd myślałam że
          pomagają w trawieniu.
          • matylda07_2007 Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 21:56
            Och, ale mają mnóstwo cukru, kwasów... zęby się psują, dzieciak przyzwyczaja się do słodkich smaków tongue_out No bez przesady... Fora to naprawdę równoległa rzeczywistość.
          • black_currant Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 21:59
            Żeby nie przyzwyczajać do słodkiego?

            Ja ostatnio banana dawałam z kwaśnym jogurtem taki był ulepkowaty smile
            • joshima Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 22:03
              black_currant napisała:

              > Żeby nie przyzwyczajać do słodkiego?

              Daj spokój. Moje dziecko owoce je prawie od początku rozszerzania diety a i tak
              najbardziej lubi brokuły i cebulę. Nawet surowe.
              • mmala6 Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 22:10
                joshima napisała:
                a i tak
                > najbardziej lubi brokuły i cebulę. Nawet surowe.

                big_grin

                wszystko jest dla ludzi, nawet słodkie, nawet danonki i nawet kostki
                rosołowe. Choć przyznam, że nie wpadłabym na to aby dawać je takiemu
                maluchowi ale ludziska mają różne pomysły.
                • joshima Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 22:15
                  Nie. Co do kostek rosołowych się nie zgodzę. Ja nie wpadłabym nawet na pomysł,
                  by wrzucać je do mojego obiadu tongue_out Wolę naturalne smaki.
              • truscaveczka Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 16:29
                Joshima, moje je słodycze od "zawsze" a mimo to najbardziej mu
                smakuje kalarepka, papryka, rzodkiewka i zupa pomidorowa wink
          • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 00:44
            Bo najpierw chce aby poznala co to brokuly i kurczak. jak juz warzywka bedzie
            wcinala ze smakiem, zaczne jej dawac deserki. Na razie dziubie a nie je, bawi
            sie lyzka, pluje, je ladnie tylko jak jest porzadnie glodna. Zdaje sobie sprawe
            ze slodkie deserki latwiej jej podejda dlatego celowo odsuwam w czasie ich
            podanie. Jeszcze ma czas.
            • kawka74 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 09:10
              Moja córka, która smaku brokułów jeszcze nie zna (z warzyw poznała papkę
              ziemniaczano-marchwiową), deserów owocowych nie znosi.
              Spróbowałam - niby bez dodatku cukru, a słodkie jak diabli, i przestałam dziwić
              się dziecku, że nie chce.
              • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 09:18
                No i dobrze.

                Ja wychodze z zalozenia ze tak jak nie je sie slodyczy przed obiadem, nie ma co
                podawac slodkiego na poczatku rozszerzania diety
                • kawka74 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 10:36
                  Rób, jak uważasz. Chodzi mi tylko o to, że podanie deserków na początku
                  rozszerzania diety nie musi, jak to się powszechnie uważa, oznaczać późniejszej
                  niechęci do warzyw czy mięsa.
                  • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 14:02
                    Nie musi, ale moze. Nie ubedzie jej jesli troche poczeka. Jest tyle warzyw, tyle
                    smakow ze ma co odkrywac, slodkie mozna spokojnie zostawic na koniec.
                    • mumi7 Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 11:18
                      Podobno dobvrze podawać owoce, bo organizm uczy sie trawić
                      cukry/cukry w zestawieniu z innym jedzeniem. Ale ja się nie znamwink
                      PS. Mój maluch je chętnie obiadki i desery. Ale masz trochę rację,
                      zielonych czyli mniej słodkich warzyw nie bierze chętnie do buziala
                    • atrapcia Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 23:36
                      Moja córka zaczęła od jabłuszka i teraz chętnie je wszystkie warzywa
                      jakie dostanie i trochę mniej chętnie owoce. Dając słodkie jabłuszko
                      zachęciłam ją do jedzenia (łyżeczką) w ogóle, bo wyciągała aż rączki
                      żeby tę łyżkę z jabłkiem złapać i z naszą pomocą wpakować sobie do
                      buzi. Załapała do czego służy łyżka i nabrała chęci na odkrywanie
                      nowych smaków. Brokuły, szpinak, burak, ziemniak, cukinia, soczewica,
                      pietruszka, seler, por, kapusta, groszek, fasolka itd. - wszystkie
                      te smaki lubi bądź toleruje i nie ma terroru. Już gorzej jej wchodzą
                      słodkie kaszki. Wie za to, że po warzywach i mięsie jest lepiej w
                      brzuszku a po owocach w buzi.

                      Nie dziw się, że dziecko nie je chętnie skoro początek nie jest
                      specjalnie zachęcający. Gdybym wyjechała na wakacje do drogiego
                      hotelu i na pierwsze powitalne danie dostała suchą bułkę i marmoladę
                      to też bym się zraziła, choćby rekompensatą miało być "****".

                      **** - tu wstaw ulubioną potrawę.
                      • joshima Re: Jedzeniowy horror... 08.07.10, 00:19
                        atrapcia napisała:

                        > Nie dziw się, że dziecko nie je chętnie skoro początek nie jest
                        > specjalnie zachęcający. Gdybym wyjechała na wakacje do drogiego
                        > hotelu i na pierwsze powitalne danie dostała suchą bułkę i marmoladę
                        > to też bym się zraziła

                        Zupełnie chybione porównanie. Ty jadąc do hotelu masz jakieś wyobrażenie i
                        oczekiwania. Dziecko, które nie jadło nic poza mlekiem matki nie ma wyrobionego
                        gustu kulinarnego.

                        Moja córka zaczynała od gotowanego ziemniaka (zgroza prawda?) i jakoś się nie
                        zniechęciła.
                        • atrapcia Re: Jedzeniowy horror... 09.07.10, 00:43
                          Bo jej zasmakował widocznie. Chyba na siłę nie wciskałaś?
                          Miałaś takie straszne opory przed podaniem zabójczego jabłka?
                          Bo o to się rozchodzi.

                          No cukry owocowe, kurczę, tragedia. Najlepiej odżywiać dziecko samym
                          mięchem i warzywami, niech ma owoce od święta, jak kiedyś dzieci
                          miały cukierki. Bo cukry owocowe takie szkodliwe są.
                          Mogę zrozumieć opory przed podaniem solonej potrawy czy herbatki z
                          cukrem, ale owoc...? Proszę cię. Miej litość dla własnego dziecka. uncertain
                          • joshima Re: Jedzeniowy horror... 09.07.10, 00:51
                            Chciałam powiedzieć tyle, że według Twojego porównania ziemniak (przynajmniej
                            dla dorosłego) byłby mało atrakcyjny, ale dzieci reagują na szczęście inaczej
                            niż rozsmakowani w kawiorze dorośli tongue_out
                            • atrapcia Re: Jedzeniowy horror... 10.07.10, 01:21
                              Bardziej mi chodziło o to, że są ludzie o różnych preferencjach
                              smakowych ;D Z dziećmi jest podobnie - moja chyba jest bardziej
                              słonolubna. Znam dzieci, które wolą owoce a na warzywa kręcą noskami.
                              Trzeba próbować co dziecku zasmakuje. Ale pierwsze słyszę żeby ktoś
                              miał opory przed podaniem jabłka. No z krzesła prawie spadłam, dla
                              mnie to straszna bzdura i głupota. Przeginanie w każdą stronę jest
                              złe. big_grin
            • afro.ninja Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 10:31
              Zdaje sobie sprawe
              > ze slodkie deserki latwiej jej podejda dlatego celowo odsuwam w
              czasie ich
              > podanie. Jeszcze ma czas.

              Niekoniecznie. Pierwsze co moja siostrzenica dostala to byly jablka
              ze sloika i marchew, jablka starkowane. Nie chciala tego jesc,
              trzeba bylo wciskac na sile. A brokuly gerbera pokochala od razu.
              Mogla zjesc trzy sloiki na raz. A ta brokulowa papka z gerbera, to
              zwyczajnie smierdzi i jest bez smaku, nie dalabym rady zjesc tego
              sloiczka. Mala ma cztery lata i nadal bardzo je lubi. Zwykly brokul
              to tez dla niej przysmak. Slodkie polubila w wieku dwoch lat, moze
              nawet dwoch i pol, im jest wieksza tym wiekszy ma na slodkie apetyt.
              Ja jako dziecko tez lubilam slodycze, ale dosc szybko z tego
              wyroslam. A od malego lubilam kwasne niedojrzale owoce, oraz ocet i
              tak juz mi zostalo. smile
              • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 14:00
                Moje dziecko czesto czegos nie chce - zwlaszcza nowosci. Nie chce, odstawiam i
                nie daje nic innego, jak zacznie plakac z glodu i domagac sie jedzenia, znowu
                daje. Nie musi zjesc wszystkiego, jesli wyraznie jej nie smakuje, krzywi sie
                choc glodna, wtedy zamieniam na zwykly kleik na mm ale coraz czesciej zdarza sie
                ze jednak ostatecznie zjada wszystko. Staram sie nie zabawiac, nie wydziwiac.
                • ewkaatje_1 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 20:48
                  Ło matko, niezła metoda na niejadka. Trochę faszystowska. Ja osobiście
                  czasami nie mam po prostu na jakieś rzeczy ochoty, nawet jak jestem
                  głodna, więc zakładam, że z dzieckiem jest tak samo. Jak mojemu coś nie
                  smakuje to normalnie daję mu coś innego, co lubi a nowość proponuję z
                  kilka dni. Zazwyczaj za 3-4 razem nowość "odpala". Nie zabawiam, nie
                  wydziwiam. Maluch je wszystko, uwielbia nowości, pluje ostatnio ale
                  chyba po to, żeby zobaczyć jak wygląda przeżute i wsuwa dalejsmile.
                • kj-78 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 21:48
                  O matko, biedne dziecko! Moja na poczatku rozszerzania diety zawsze
                  plula brokulami - to przestalam dawac. Teraz zje caly peczek na
                  deser po obiedzie z wielkim smakiem! Dziecko to tez czlowiek i nie
                  musi wszystkiego lubic! Dla mnie takie podejscie do malego
                  czlowieczka jest nie do pomyslenia! Czyli nigdy nie pozwolisz mu
                  zdecydowac, co lubi, a czego nie?
                • kawka74 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 21:53
                  coraz czesciej zdarza si
                  > e
                  > ze jednak ostatecznie zjada wszystko.

                  Też bym jadła wszystko mając w perspektywie płacz z głodu. Bynajmniej nie
                  dlatego, że mi smakuje.
                • afro.ninja Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 10:11

                  sueellen napisała:

                  > Moje dziecko czesto czegos nie chce - zwlaszcza nowosci. Nie chce,
                  odstawiam i
                  > nie daje nic innego, jak zacznie plakac z glodu i domagac sie
                  jedzenia, znowu
                  > daje.

                  Dziwne podejscie, sama bylas tak karmiona? Chcialabys byc tak
                  karmiona?


                  > Staram sie nie zabawiac, nie wydziwiac.

                  Jesli dziecko lubi to co je i mu to smakuje, nie ma potrzeby
                  zabawiac, ani wydziwac, ani tym bardziej czekac, az bedzie plakac z
                  glodu.
                  • majamajanet Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 17:08
                    sueellen...
                    pomyśl, jakie mogą być konsekwencje takiego ,,łamania oporu''..
                    Dziecko w dorosłym życiu może mieć problemy z asertywnością, po prostu nie
                    będzie umiało odmawiać...
                    Nie jestem psychologiem, mam nadzieję, że się mylę...
                    A tak na marginesie, Ty też zjadasz zawsze wszystko, nawet jak coś Ci nie smakuje?

                    boboplanet@bloog.pl
                    • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:07
                      Zawsze. U nas nigdy nie marnowalo sie jedzenia. Mnie sie zdarza cos wyrzucic,
                      ale moja babcia lyzke kaszy gryczanej potrafila przelozyc na talerzyk i schowac
                      do lodowki na potem.
                    • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:13
                      > pomyśl, jakie mogą być konsekwencje takiego ,,łamania oporu''..
                      > Dziecko w dorosłym życiu może mieć problemy z asertywnością, po prostu nie
                      > będzie umiało odmawiać...

                      Chyba zartujesz. Ja bylam tak karmiona i na brak asertywnosci nie narzekam.

                      Poza tym, nie zamierzam jej wciskac co tydzien buraczkow albo szpinaku jesli za
                      kazdym razem bedzie mi dawala do zrozumienia ze ich nie lubi. Nie lubi to nie
                      lubi, jest tysiace smakow na swiecie. jedna odmowa zjedzenia nic jeszcze nie
                      znaczy. Moze jej nie smakowac a moze nie jest glodna?

                      Poza tym, za pierwszym razem NIC jej nie smakowalo. Przekonuje sie dopiero po
                      2-3 probach. To co jej nie smakowalo jeszcze 2-3 tyg temu, dzisiaj pakowala sama
                      do buzi z ochota.
                      • joshima Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:19
                        sueellen napisała:

                        > Poza tym, nie zamierzam jej wciskac co tydzien buraczkow albo szpinaku jesli za
                        > kazdym razem bedzie mi dawala do zrozumienia ze ich nie lubi.
                        Parę postów wyżej napisałaś, że przetrzymujesz póki nie zgłodnieje i nie zje.

                        > Poza tym, za pierwszym razem NIC jej nie smakowalo. Przekonuje sie dopiero po
                        > 2-3 probach.
                        Jak prawie każde dziecko. IMO nie znaczy to, że ma chodzić głodne, bo mu nie
                        posmakowało. Szczególnie niemowlę.
                        • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:30
                          moje dziecko jeszcze nie chodzi tongue_out

                          Poza tym, nie glodze jej przeciez, - jak daje sygnaly ze jest glodna (ssanie
                          reki, coraz rzadziej placz) to jedzenie dostaje
                      • majamajanet Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:46
                        sueellen napisała:

                        > > pomyśl, jakie mogą być konsekwencje takiego ,,łamania oporu''..
                        > > Dziecko w dorosłym życiu może mieć problemy z asertywnością, po prostu ni
                        > e
                        > > będzie umiało odmawiać...
                        >
                        > Chyba zartujesz. Ja bylam tak karmiona i na brak asertywnosci nie narzekam.
                        >
                        > Poza tym, nie zamierzam jej wciskac co tydzien buraczkow albo szpinaku jesli za
                        > kazdym razem bedzie mi dawala do zrozumienia ze ich nie lubi. Nie lubi to nie
                        > lubi, jest tysiace smakow na swiecie. jedna odmowa zjedzenia nic jeszcze nie
                        > znaczy. Moze jej nie smakowac a moze nie jest glodna?
                        >
                        > Poza tym, za pierwszym razem NIC jej nie smakowalo. Przekonuje sie dopiero po
                        > 2-3 probach. To co jej nie smakowalo jeszcze 2-3 tyg temu, dzisiaj pakowala sam
                        > a
                        > do buzi z ochota.

                        I ta metoda jest lepsza niż czekanie aż dziecko zgłodnieje..smile
                        To jest bardzo dobra metoda. Pracuję z niemowlakami , i gdy coś nowego serwowano
                        na obiad potrzeba było wielu podejść, aby maluch zechciał...smile
                        • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:57
                          > I ta metoda jest lepsza niż czekanie aż dziecko zgłodnieje..smile

                          Alez jedno z drugim sie wiaze. Jesli dziecko nie jest glodne, to nie zamierzam
                          jej wciskac czegokolwiek bo tak.
    • pomarancza-1 Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 22:49
      Ojej bez przesady z bulionem z kostki. Ja bym mojemu też nie dała ale glutaminian sodu jest w dużych ilościach dodawany nie tylko do kostek rosołowych ale również do gotowych wędlin. Zanim więc dacie dziecku kanapeczkę z szyneczką ze sklepu zastanówcie się ile tam jest glutaminianu bo może się okazać, że wcale nie mniej niż w bulionie...
      • matylda07_2007 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 08:23
        E, no pewnie, ze bez przesady. Na szczęście moje dziecko (3 l) z własnej woli kawałek wędliny zjadło na kanapeczce raz w życiu. I ze dwa razy na pizzy.
        Moja mama, tato, siostra, gotują z kostkami bulionowymi. Jeśli jesteśmy u nich na obiedzie, jemy zupkę, nie nosimy swojej w garnuszku.
        Ja jednak potrafię ugotować za...ą zupkę bez kostki, maggi, vegety wink Właśnie idę nastawić smile
    • maja679 Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 22:54
      Ja ostatnio trafiłam na mamuśkę pojącą swoje 4 miesięczne dziecko tylko wodą
      smakową truskawkową żywca
      • mmala6 Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 23:26
        jak 'tylko'? a mleko?
        teraz sezon na truskawki, pewnie dlategowink
      • majamajanet Re: Jedzeniowy horror... 05.07.10, 23:31
        Dziewczyny, witam serdeczniesmile
        Pracuje od wielu lat w żłobku i jedzeniowy horror przeżywamy zawsze w
        poniedziałek.Wiele dzieci ma biegunkę,brak apetytu.Ja to nazywam syndrom po
        weekendzie;D
        Teraz już wiem dlaczegosmile..to te rosołki z kostki, to ten żywiec z truskawkąsmile
        Ale ja Was przebiję! Na moje pytanie co mogło zaszkodzić dziecku, mama
        odpowiada: parówka pewnie nieświeża...
        Na to ja: jak to?!6-miesięczniak i parówka?!
        Na to mama uspakajająco: no nie! parówki to młody nie zjadł, tylko...... ROSOŁEK
        NA NIEJ UGOTOWAŁAM!!!!!!!!!!!
        To dopiero horror!
        • echziuta Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 08:07
          W życiu czegoś podobnego nie słyszałam - rosołek na parówce?!!! I to w dodatku
          nieświeżej... Ręce opadają... Mam jedynie nadzieję, że takie mamuśki to margines.
          • matylda07_2007 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 08:26
            To ja już wolę rosołek z kostki wink
      • sueellen Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 13:54
        no a tez w upaly podawalam wode - na spacerze zawsze mialam, tyle ze nie smakowa.
    • sssto_krotka_1983 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 21:03
      hitem, który już kiedyś tu zamieściłam była kobieta która
      kilkutygodniowemu maluchowi żur podała od obiady tyle że z
      butli...dramat
    • monikaa13 Re: Jedzeniowy horror... 06.07.10, 22:03
      Co do kostek to robiłam zupy na kostce swojej córce. Dlaczego?
      Dlatego, że nie umiem gotować, nie lubię i mi się nie chce, ot co.
      Teraz chodzi do przedszkola i jej nie gotuję wcale, yupi smile

      Co do 2 latków w wózku, no to chyba przesada, by takie dziecko
      chodziło na spacery na własnych nogach. Jestem ciekawa czy osoba,
      która to pisała pozbyła się wózka dziecięcego przed 2 urodzinami!!!
      NA PEWNO NIE!
      Moja ma 3,5 roku i jak trzeba to biorę wózek, choć przyznaję mało
      już wychodzę, bo dziecko całe dnie w przedszkolu siedzi smile
      • go-jab Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 05:19
        moje starsze nie jezdza w wozku od mnw 2 roku zycia... mowi sie ze mamie za
        ciezko pchac wozek z takimi klocami... i dyrdaja na piechote... i ze 3 kilometry
        potrafia zrobic... i korony z glowek nie pospadaly... dla mnie wozek jest dla
        dzieci ktore nie umieja bezpiecznie/stabilnie chodzic... noz mi sie w kieszeni
        otwiera jak na spacerku np w zoo widze slonie 5 letnie wcisniete w za male
        wozki, z kolanami pod broda... a potem rodzice sie dziwia ze im monstra rosna
        ktore wola przed komputerem siedziec niz na dworze poszalec...
      • figa33 frytki,wózki itp 07.07.10, 09:51
        Widzę, że niezła dyskusja narodziła się na bocznym torze z powodu
        jednego zdania, które napisałam w nawiasie, najwyraźniej wiele osób
        lubi czytać tylko między wierszami, zamiast trzymać się tematu
        głównego wink
        Dziecko pani, o której pisałam, miało może więcej niż 2 lata
        (generalnie było duże, moja córka ma tylko rok i nie mam jeszcze
        porównania, bo nie znamy żadnych dwu ani trzylatków) i kilkanaście
        minut miałam okazję obserwować, kiedy jego mama sama jadła zestaw z
        McDonalda, synuś biegał po całym piętrze galerii. Z całą pewnością
        sztukę chodzenia ma opanowaną doskonale. Mówił też bardzo poprawnie,
        stąd wnioskuję że miał 2 lata albo nawet więcej.
        Na koniec swojego "posiłku" mama wsadziła chłopca do wózka i
        wcisnęła mu dużą porcję frytek z Maka.
        Zasdniczo pisałam o tych frytkach, bo o tym chyba jest temat, muszę
        bardziej uważać na to, co piszę w nawiasach wink
        • kot_burry Re: frytki,wózki itp 07.07.10, 10:01
          Uczepiłaś się babki, że 2-latka wozi w wózku, to się forumki Ciebie
          w rewanżu uczepiły.
          • matylda07_2007 Re: frytki,wózki itp 07.07.10, 10:25
            Bo to głupota uważać - moje dziecko, moja sytuacja, a inne matki tak jak ja postępować nie chcą.
            Ja mieszkam w małym mieście, ale na obrzeżach. Często biorę wózek i przemierzam miasto, zahaczając po drodze o parki, place zabaw, sklepy. Mój 6-letni siostrzeniec po 1/3 takiej trasy nie miał siły ruszyć się wieczorem.
            No ale jak się do celu podjeżdża samochodem, autobusem, to można później przyszpanować.
        • ula-lo Re: frytki,wózki itp 07.07.10, 21:58
          A po co w ogóle o tym piszesz?
          Liczysz, że ona to przeczyta?
          smile
    • imogen0 Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 10:20
      Nie używamy kostek,zupek,sosów w torebkach,ale mała spróbowała już
      np.czekolady.
      Są to jakieś minimalne ilości ale dajemy popróbować wszystkiego co jemy
      my,dorośli.
    • aga_oli Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:22
      Jedzeniowy horror nie jest mi obcy i nie chodzi tu bynajmniej o moje
      dziecko. Horror przeżywam w trakcie spotkań z teściową, która
      nieustannie "doradza" mi w kwestiach żywienia. Mam 6 miesięczną
      córkę, która od 2 miesiąca życia jest na Nutramigenie, jest uczulona
      na biało mleka krowiego. Zgodnie z zaleceniem lekarza diete miałam
      rozszerzać od 6 miesiaca i tak robię. Mała chętnie wcina nowości
      oczywiście pozbawione owego mleka krowiego. Jednak moja teściowa
      przy każdej wizycie powtarza " mała chetnie zje sobie chlebka" po
      czym zwraca się do córki "wołaj na mamę, daj skórki od chleba na
      moje bolące dziasła" albo daj chrupkę, itp. Nie przemawiają do niej
      żadne argumenty (albo zwyczajnie jestem dla niej zbyt miła mimo
      poirytowania), tesciowa twierdzi, ze kiedyś inaczej chowało sie
      dzieci, a ja zwyczajnie wydziwiam.
      • joshima Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:54
        A jak się ma chleb lub chrupki do diety bezmlecznej, bo nie zajarzyłam? Już
        myślałam, że teściowa jej lody wciska.
        • majamajanet Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:57
          joshima napisała:

          > A jak się ma chleb lub chrupki do diety bezmlecznej, bo nie zajarzyłam? Już
          > myślałam, że teściowa jej lody wciska.
          >
          W chlebie jest mleko, w chrupkach kukurydzianych - nie ma
          • joshima Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 21:24
            majamajanet napisała:

            > W chlebie jest mleko
            Kto Ci tak powiedział ?!?
            • majamajanet Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 21:33
              joshima napisała:

              > majamajanet napisała:
              >
              > > W chlebie jest mleko
              > Kto Ci tak powiedział ?!?


              > Podstawowymi składnikami chleba są: mąka pszenna lub mąka żytnia, woda, sól
              oraz dodatki, na przykład drożdże lub kwaśne mleko (w celu wywołania fermentacji).

              Celem fermentacji jest zawsze wytworzenie wewnątrz masy ciasta znacznych ilości
              dwutlenku węgla, który na skutek zwiększania swojej objętości w trakcie procesu
              pieczenia powoduje spulchnienie końcowego produktu. Przy produkcji chleba
              pulchnego na skalę przemysłową czasami zamiast drożdży stosuje się węglan sodu,
              który w podwyższonej temperaturze rozkłada się z wydzieleniem dwutlenku węgla.

              Chleb wypieka się w piecu piekarskim w temperaturze 200-250 °C. Chleb zawiera
              45-49% węglowodanów, 4,5-8,3% substancji białkowych, ok. 1% tłuszczu, 0,2-1,5%
              błonnika, ok. 1,5% substancji popiołotwórczych oraz 42-48% wody. Skórka chleba
              składa się głównie ze skarmelizowanej dekstryny.
              >
              • joshima Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 21:38
                majamajanet napisała:

                > > Podstawowymi składnikami chleba są: mąka pszenna lub mąka żytnia, woda,
                > sól
                > oraz dodatki, na przykład drożdże lub kwaśne mleko (w celu wywołania fermenta
                > cji).
                A to co? Wikipedia? Jedź sobie do pierwszego lepszego spożywczaka. Weź do ręki
                chleb pakowany i przeczytaj skład.

                A potem poszukaj w sieci i dowiedz się jak się robi chleb na zakwasie.
        • aga_oli Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 21:01
          otrzymałam informację od pediatry, ze do niektórego pieczywa dodaje
          się czasami mleko w proszku...pytanie tylko do którego smile
          • joshima Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 21:43
            aga_oli napisała:

            > otrzymałam informację od pediatry, ze do niektórego pieczywa dodaje
            > się czasami mleko w proszku...pytanie tylko do którego smile

            Szlak... Trzeci raz będę pisać bo mi już dwa posty wcięło.

            Nie w każdym pieczywie jest mleko. Najczęściej jest w bułkach. Na pieczywie
            pakowanym masz zawsze skład. Jeszcze nie trafiłam na takie co zawierało mleko,
            może dlatego, że bardziej mnie interesuje pieczywo ciemne?

            My zaopatrujemy się w pieczywo przeważnie w jednej z lokalnych piekarni. Mąż
            pojechał do nich i odbył poważną męską rozmowę z ich technologiem.

            Zapewnił ich, że nie zamierzamy rezygnować z tego pieczywa, bo jest smaczne i
            mają bardzo szeroki asortyment, ale musimy wiedzieć, czy możemy je podać naszej
            córce, która ma alergię.

            Pan technolog sprawdził receptury tych wyrobów, które nas interesowały i
            powiedział nam, które z nich zawierają mleko, soję, siemię lniane i sezam a
            które nie. Córka ze smakiem je pieczywo od siódmego miesiąca życia.
            • aga_oli Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 21:46
              dzięki za informację smile
      • majamajanet Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 20:56
        aga_oli napisała:

        > Jedzeniowy horror nie jest mi obcy i nie chodzi tu bynajmniej o moje
        > dziecko. Horror przeżywam w trakcie spotkań z teściową, która
        > nieustannie "doradza" mi w kwestiach żywienia. Mam 6 miesięczną
        > córkę, która od 2 miesiąca życia jest na Nutramigenie, jest uczulona
        > na biało mleka krowiego. Zgodnie z zaleceniem lekarza diete miałam
        > rozszerzać od 6 miesiaca i tak robię. Mała chętnie wcina nowości
        > oczywiście pozbawione owego mleka krowiego. Jednak moja teściowa
        > przy każdej wizycie powtarza " mała chetnie zje sobie chlebka" po
        > czym zwraca się do córki "wołaj na mamę, daj skórki od chleba na
        > moje bolące dziasła" albo daj chrupkę, itp. Nie przemawiają do niej
        > żadne argumenty (albo zwyczajnie jestem dla niej zbyt miła mimo
        > poirytowania), tesciowa twierdzi, ze kiedyś inaczej chowało sie
        > dzieci, a ja zwyczajnie wydziwiam.

        Postępujesz bardzo dobrze.
        Eliminując produkty na białko mleka krowiego i przestrzegając diety powodujesz ,
        że alergia będzie trwać krócej. Łamiąc się spowodujesz , ze alergia będzie trwać
        i trwać, zwiększając ryzyko zachorowania na astmę.
        Pogadaj ze swoją drugą połową niech wpłynie...
        Teściowa ma rację w jednym, kiedyś dzieci chowało się inaczej. Alergologia jest
        dość młodą dziedziną. Mnie ponad 30 lat temu, przez pierwsze 5 lat życia
        faszerowano non stop penicyliną z powodu zapaleń i płuc, oskrzeli i ucha, non
        stop. A mama wpychała twarożki i mleczko. Bo wtedy nie było nie znano
        terminu,,alergia''.Teraz wiem, ze to była alergia, bo syn po mnie odziedziczył,
        pozdrawiam, nie dawaj sięsmile
        • majamajanet Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 21:55
          Joshima,

          Mam do Ciebie prośbę, bardzo nerwowo i nieprzyjemnie reagujesz na moje
          posty..pytasz więc odpowiadam. Ale Twój agresywny ton, to nie moja fala...
          Znajdź sobie inny obiekt, kolejny zresztą..

          To dobrze, że mąż rozmawia z technologiem, to dobrze, ze tak wnikliwie
          interesuje Cię produkcja chleba, to dobrze , ze dokładnie czytasz etykiety, ale,
          ze wierzysz w to wszystko? No cóż , Twoja sprawa.
          • joshima Re: Jedzeniowy horror... 07.07.10, 22:00
            majamajanet napisała:

            > Mam do Ciebie prośbę, bardzo nerwowo i nieprzyjemnie reagujesz na moje
            > posty..

            Pochlebiasz sobie. wink Naprawdę nic do Ciebie nie mam. Nie śledzę, nie łażę za
            tobą i nie odpowiadam na Twoje posty celowo w taki sposób. Jeśli cię
            rozczarowałam to trudno.

            Teraz muszę iść i poszukać o którą moją wypowiedź może Ci chodzić tongue_out



            > ze wierzysz w to wszystko?
            Wierzę. Gdyby było inaczej to moje dziecko, a właściwie jego skóra,
            poinformowałoby mnie o tym praktycznie natychmiast po spożyciu tegoż pieczywa tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka