Dodaj do ulubionych

Co z tym rozszerzaniem diety?!

17.11.10, 12:10
Hej dziewojki,
Od razu dodam, że przeniosłam ten wątek z Klubu Matek Wyrodnych, bo o ile dobrze zrozumiałam, wybrałam nieodpowiednie miejsce, żeby o tym pisać. "Wyrodne matki" właściwie jednym głosem grzmiały, że dietę rozszerzają zgodnie z wszelkimi normami: 5-6 mc.
Każdy "dobry" poradnik i pismo na temat wychowywania i pielegnacji niemowląt głosi, że dietę rozszerza się dopiero po skończeniu 4. lub 5. miesiąca życia dziecka (w przypadku karmienia piersią w 6. miesiącu) i zaczynamy powoli od marchewki, zupy i przecieru... Słyszałam różne opinie i w praktyce zwykle to następuje chyba wcześniej. Powiedzcie mi mamy, jak to było u Was?
Moja znajoma z przypadku podała 5 tygodniowej córce kaszkę bananową, bo twierdziła, że "córka się nie najada", innym razem zaoferowała "pociumkanie" czekolady, a gdy byłam u niej ostatnim razem w odwiedzinach to chwaliła się, że mała zaliczyła pogniecionego ziemniaka i trochę mielonego (w tym momencie strzeliłam "karpia", bo naprawdę mnie zagięła).
Nie jestem mamą, która lubi eksperymenty, ale uważam, że życie nie może się toczyć z książką w ręku. Co o tym sądzicie?
Mój syn ma skończone 16 tygodni i pije herbatki po 4. miesiącu, na noc dostaje mleko z łyżką kaszki a niedawno zadebiutował z przecierem jabłkowym. Smakowało mu, chętnie rozdziawiał buźkę, kupę miał, że tak powiem dobrą, na bóle brzucha nie cierpi.
Temat wydaje mi się kontrowersyjny, ale chcę poznać Wasze opinie. Przecież w parku nie raz słychać przechwałki mam: "a moje to już jadło to i to...",a bajtel nawet jeszcze nie siedzi...

Nie traktujcie tego, jak nagonkę... Chciałam wyrazić swoją opinię, że każde dziecko rozwija się w innym tempie i matka powinna wyczuć dobry moment na podawanie nowości. Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • sycylia_beauty Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 12:28
      na pewno jeszcze nie musisz rozszerzać, po co już się w to bawić skoro z samym mlekeim jest łatwiej? na pewno to nie jest mu jeszcze potrzebne, ale też nie sądzę żeby coś złego się maluchowi stało od paru kropli soku. Bardzo dobrze,że obserwujesz dziecko to na pewno podstawa.
    • jaga07 Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 12:28
      Temat niewątpliwie kontrowersyjnysmile
      Ale to chyba taka moda - grzmieć na temat karmienia piersią bo jak nie to...., porody tylko siłami natury, nosić w chuście-nie nosić,zezwalać na tv-czy nie zezwalać, zakładać buty do pierwszych kroczków czy nie? itd.
      Myślę, że umiar i zdrowy rozsądek we wszystkim z uwzględnieniem indywidualnych cech dziecka i wsłuchiwaniem się we własną intuicję.
      Ja na początu po lekturze dot. rozszerzania diety u niemowląt, byłam niemalże przerażona,wszystko powolutku, krok po kroczku...bo jeśli nie będę się trzymać ściśle określonego rytmu to napewno coś się stanie, tylko nadal nie wiem co,tak mnie zestresowaliwink
      aż w końcu sama doszłam do tego, że to lekka przesada...
      I mała mając 8 mc wsuwała całą miseczkę truskawek, w 10 mc normalną zupę pomidorową z solą, pieprzem i śmietaną, mięso normalne duszone, smażone, aczkolwiek z uwzględnieniem dobrej jakości tych produktów i już.
      Mając niespełna rok jadła wszysko.


    • misia_matysia Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 13:10
      Ja na początku wprowadzałam potrawy wg schematu i w porozumieniu z pediatrą (mały alergik). Teraz podaję jedzenie niekoniecznie zgodnie z polskim schematem i obserwuję dziecko.
    • sledznaostro Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 13:21
      Do końca szóstego miesiąca wyłącznie pierś. Potem kilka razy ugotowane warzywa do rączki, w 8 miesiącu, czyli po skończonym 7., na dobre ruszyliśmy z BLW.
    • boo-boo A m y na to...... 17.11.10, 13:52
      "Chciałam wyrazić swoją opinię, że każde dziecko rozwija się w innym tempie i matka powinna wyczuć dobry moment na podawani e nowości. Co Wy n"

      Chyba ci się pomyliło z rozwojem psycho-ruchowym. Układ pokarmowy rozwija się tak samo.
      Dzieciom piersiowym rozszerza się dietę po ukończonym 6-tym miesiącu życia, a dzieciom butelkowym wg. innych wytycznych.

      "Smakowało mu, chętnie rozdziawiał buźkę, kupę miał, że tak powiem dobrą, "
      Mój chętnie też buzię otwiera zwłaszcza do tego co nie dla niego, też by mu smakowało, zjadłby no i kupa by była- co nie znaczy,że mu schabowego czy czekoladę będę podawać.

      "Przecież w parku nie raz słychać przechwałki mam: "a moje to już jadło to i to...",a bajtel
      > nawet jeszcze nie siedzi..."
      Naiwna jesteś do kwadratu skoro bezgranicznie wierzysz w przechwałki takich mamuś.
      • aishka007 Re: A m y na to...... 17.11.10, 14:02
        Słuchaj, założyłam taki temat, bo chciałam. Nie musisz mnie obrażać. Nie znasz mnie więc nie oceniaj mojej wiary w ludzkie słowa. Podałam tylko pewien przykład.
        • nniebieska77 Re: A m y na to...... 17.11.10, 14:09
          aishka007 napisała:

          > Słuchaj, założyłam taki temat, bo chciałam. Nie musisz mnie obrażać. Nie znasz
          > mnie więc nie oceniaj mojej wiary w ludzkie słowa. Podałam tylko pewien przykła
          > d.



          Tą osobę z góry od razu dodaj do nieprzyjaciół smile
          To jest właśnie jeden z tych trolli - nie wierzysz, poczytaj jej wypowiedzi. Ona tu jest już znana pod tym kontem - niezadowolona z życia i jeszcze innym chce zatruć. A "wie" wszystko i na każdy temat". U mnie jest w nieprzyjaciołach - ja jej wontków nie widze, nie chce sobie nerwów psuć smile
          • boo-boo Re: A m y na to...... 17.11.10, 14:13
            Jestem z życia bardziej zadowolona niż całe to forum razem wzięte.
            Nie moja wina,że jesteś przewrażliwioną na swoim punkcie osóbką i w sarkazmie czy ironii dopatrujesz się ataku w każdym "WONTKU" buahahahaha.........
          • easy_martolina84 Re: A m y na to...... 17.11.10, 21:09
            hahaha boo-boo,to Ci się dostało.Masz traumę,czy jakoś dajesz radę? big_grinbig_grinbig_grin
            Mam nadzieje,że nie nie płaczesz w kącie,że Cie do nieprzyjaciół dodała...Chociaz ja po takim policzku chyba długo bym się nie mogla pozbierać tongue_out

            P.S Co to są wontki?

            Pozdro!
            • boo-boo Re: A m y na to...... 17.11.10, 21:21
              No nie pierwszy i nie ostatni raz zapewne wink
              Dobrze,że twarde doopsko mam.
              Też się zastanawiałam nad tymi "wontkami" i już wiem o co chodzi- ona taka delikatna,że nie ma do mnie wontów tylko wontki smile
              • easy_martolina84 Re: A m y na to...... 17.11.10, 21:27
                aaaaaaaa....tak moze być wink
        • boo-boo Re: A m y na to...... 17.11.10, 14:09
          A gdzie ja cię obrażam?
          Założyłaś wątek?-no popatrz, popatrz ja tylko odpowiadam.
          Teraz ty słuchaj- naucz się co to jest ironia i sarkazm np.
          • aishka007 Re: A m y na to...... 17.11.10, 14:35
            Nie musisz mi tłumaczyć, czym są ironia i sarkazm. Jako nauczycielka języka polskiego codziennie tłumaczę uczniom znaczenie tych słów. Widzę za to, że jesteś złośliwa i gnuśna.
            • boo-boo Re: A m y na to...... 17.11.10, 15:17
              A ty przewrażliwiona na własnym punkcie albo kiepska nauczycielka z ciebie.
      • xxx-25 A ja… 17.11.10, 14:39
        Nie wiem czy trolem jestem wink , ale w 100% muszę się zgodzić z boo-boo.
        I czego oczekujesz od nas?? Jakich odpowiedzi, że masz fajną koleżankę bo takie rzeczy podaje bardzo małemu dziecku, czy że nie fajną bo to robi??

        Ja zaczęłam rozszerzać dietę pod koniec 5 miesiąca i co z tego? A Ty skoro masz inne zdanie dawaj dziecku już w 3 miesiącu kaszki i obiady dwu daniowe to Twoje dziecko i Ty za nie odpowiadasz i nikt nie może Ci kazać wierzyć w schematy i wg nich postępować.
        No i niestety tylko naiwna osoba wierzy w opowieści mamusiek z parku…


        PS
        Nie wierze w gluten tzn w te kaszki, po 5 ziarenek przez x miesięcy, dostał kawałek chleba w 7 miesiącu i już.
      • memphis90 Re: A m y na to...... 17.11.10, 15:36
        > Dzieciom piersiowym rozszerza się dietę po ukończonym 6-tym miesiącu życia, a d
        > zieciom butelkowym wg. innych wytycznych.
        No i to właśnie jest bez sensu. Bo niby dlaczego- bo gdzieś ktoś tak napisał? Nie tak dawno IMiDz zalecał zupki od 3 tż i też była to wtedy jedynie słuszna racja...
        • boo-boo Re: A m y na to...... 17.11.10, 16:11
          Bo IMiDz zmienia zdanie jak zawieje. W WHO są bardziej rozgarnięci i w dodatku specjaliści.
          Dlaczego- bo tego wymaga układ trawienny dziecka, który inaczej rozwija się u dziecka KP,a inaczej karmionego mm.
          • memphis90 Re: A m y na to...... 17.11.10, 16:32
            No tak, ale zalecenia WHO też się zmieniają... A układ pokarmowy rozwija się funkcjonalnie do 7rż wink Więc mając na uwadze taką rozpiętość czasową bez sensu jest wprowadzać ścisłe zalecenia co do tygodnia; sugestie- ok, ale nie dogmaty. Niby kto i dlaczego zadecydował, że brzoskwinia jest np. od 6mż, a morela od 7? Dlaczego nie odwrotnie? Trzeba obserwować dziecko i pozwolić mu czasem decydować. Przez tysiące lat tak to się odbywało i działało.
            • czarna.czajka Słusznie;)) 18.11.10, 13:33
              Szkoda, że mało osób uważa tak jak ty. Zalecenia zmieniają się od wieków, a ludzkość jakoś sobie radzi, co więcej przeludnienie na grozi głównie za sprawą tych którzy WHO mają w dupie.

              Trochę się doszkoliłam w tym temacie bo moje dziecko miało w nosie schematy, okazuje się że takie restrykcyjne jak u nas są może w 5% krajów na świecie. Rozumiem, że reszta po prostu chce wykończyć dzieciwink)
              • boo-boo Re: Słusznie;)) 18.11.10, 14:11
                Ale tu nie chodzi o rygorystyczne trzymanie się co do dnia, tygodnia. Nie mniej jednak trzeba pamiętać,że układ pokarmowy dziecka rozwija się inaczej i po coś są te wytyczne,a nie przechwalanie się w stylu "mój czteromiesięczniak wie czego chce bo rwał się do kapuśniaku więc mu dałam"- no litości- czteromiesięczniak wiedzący czego chce-co jest dla niego dobre....
                To,że zjadł i nawet bólu brzucha nie dostał to jeszcze nie znaczy,że nie będzie konsekwencji w przyszłości.
                • duzeq Re: Słusznie;)) 19.11.10, 20:14
                  To napisala wczesniej autorka watku:
                  "Chciałam wyrazić swoją opinię, że każde dziecko rozwija się w innym tempie i matka powinna wyczuć dobry moment na podawani e nowości. Co Wy n"

                  A to twoja odpowiedz:

                  "Chyba ci się pomyliło z rozwojem psycho-ruchowym. Układ pokarmowy rozwija się tak samo.
                  Dzieciom piersiowym rozszerza się dietę po ukończonym 6-tym miesiącu życia, a dzieciom butelkowym wg. innych wytycznych".

                  Malo wiesz. Uklad pokarmowy u roznych dzieci tez rozwija sie w roznym tempie, nigdy tak samo (zreszta tak samo jak co?). Dlatego autorka watku ma racje, ze matka powinna wyczuc dobry moment na podanie nowosci.

                  Nie mniej
                  > jednak trzeba pamiętać,że układ pokarmowy dziecka rozwija się inaczej i po coś
                  > są te wytyczne.

                  Wytyczna sa tylko po to, zeby jakos wszytsko ustandaryzowac (na chwile obecna, bo za 10 lat te magiczne 6 i 4 miesiecy odejda do lamusa), tak zeby matki nie podawaly moze pajdy chleba po pierwszym miesiacu i zeby nie czekaly tez z podaniem przetartego jablka do 10. Ale trzymac standardow sie nie nalezy - nalezy obserwowac dziecko. I nie pien sie tak, bo z taka wiedza nie masz czym zablysnac.
                  • boo-boo Re: Słusznie;)) 19.11.10, 20:18
                    I co jeszcze proszę jaśnie panienki?
                    Jakieś inne życzonka?
                    • duzeq Re: Słusznie;)) 19.11.10, 20:22
                      No i sie zatkalo myslenie, co? Tak to jest jak sie malo wie, a duzo drze.
                      • boo-boo Re: Słusznie;)) 19.11.10, 20:24
                        Nie cycki mi opadły na klawiaturę po przeczytaniu twoich wypocin i pisać nie mogę.
                        • duzeq Re: Słusznie;)) 19.11.10, 20:36
                          Aaaaaaaaaa, ziew... Malo wie i na dodatek nudna. Fatalna mieszanka. EOT.
    • nniebieska77 Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 14:05
      Podajesz dobrze - zaczyna się od wprowadzania glutenu, czyli kaszki - łyżeczka dziennie - to po 5 miesiącu, potem reszta i patrzysz jak reszta reaguje. Jeśli masz wątpliwości to pytaj pediatry, przecież chodzisz na kontrole. Tutaj niestety jest dużo "trolil", którym zalezy tylko na tym, żeby Cię zgasić.
      Kiedyś było tak, że po 6 miesiącu przy dzieciach piersiowych, po 4 przy dzieciach butelkowych. Chyba, że dziecko jest alergiczne, wtedy już koniecznie musi pediatra. Teraz w każdej gazecie z "dziecko" w tytule przeczytasz, że zaczyna się od glutenu.
      • nniebieska77 Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 14:19
        No i dodam jeszcze, ze poza ta jedna - wymadrzajaca sie, do zadnej z wypowiadajacych sie TUTAJ mam nic nie mam. Nie chodzi bowiem o to, jaka wiedza sie dzielimy, ale w jaki sposob. To nie sztuka zgasic kogos i wysmiac, bo zadal byc moze "proste" pytanie. Skoro pyta, to znaczy, że chce wiedzieć.
        • aishka007 Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 14:38
          Próbowałam poruszyć ciekawy i wydaje mi się, kontrowersyjny temat. Polemika wydawała mi się być wskazana, jednak nie sądziłam, że niektóre Panie są tutaj aż tak niemiłe... Po to jest forum, aby się dzielić doświadczeniami i wiedzą, ale po wypowiedzi tej osoby chyba poprzestanę na wiedzy własnej.
          Jak tak impertynencka osoba może być mamą?
          • nniebieska77 Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 14:51
            Tez nie raz zastanawiałam się nad tym.
            No cóż, jest tu dużo fajnych babeczek, ale i trafiają się takie, które siedzą tu tylko po to, żeby dogryzać. Nie raz było tak, że ktoś zadawał tak niemądre pytanie, iż nie mogłam się powstrzymać, aby nie odpisać złośliwie. Jednak powstrzymywałam się, bo nie na tym rzecz polega, żeby kogoś wyśmiać i zgnoić. Nie chcesz odpowiadać, bo temat dla ciebie prozaiczny - nie odpowiadaj, zrobią to inni, ale łaskawie nie wyśmiewaj.

            Osoba zadowolona z zycia będzie bardziej "litościwa" dla głupoty innych ludzi. Osoba zakompleksiona i nieszczęśliwa - swoje frustracje przeleje na innych.

            Oczywiście to Twoja sprawa w jaki sposób rozszerzasz dietę, ale pytanie na początku brzmiało "co wy o tym sądzicie, jak wy robicie itp". Więc wypada odpowiedzieć, a nie wyśmiewać i krytykować autorkę. Jedni będą postępowali zgodnie z książką, inni z własną intuicją, jeszcze inni lekarza zapytają. A decyzja co i kiedy każda z nas poda dziecku to już jej indywidualna sprawa.
            • boo-boo Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 15:22
              Widzisz jaka zakłamana jesteś......
              A podobno nie czytasz moich wpisów.
          • boo-boo Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 15:20
            Impertynencka lepsza niż taka naiwna i fajtłapowata jak ty smile
            Już ulżyło ci?
          • easy_martolina84 Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 21:14
            Wiesz,we wszelkich forach nie chodzi o to żeby mieć banana na gębie i poklepywać się po ramieniu. Chyba chodzi o to,żeby wyrazić swoje zdanie,a ludzie są różni i roznie je wyrażają.
            Jedni bardziej dosadnie inni mniej.
            A pisanie o osobach,które wyrazaja sie bardziej dosadnie jako o zakompleksionych i sfrustrowanych zwyczajnie mnie bawi.
            Wielkie uproszcznie,niegodne prawdziwego forumowicza big_grin
    • memphis90 Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 15:34
      Chciałam wyrazić swoją opinię, że każde dzi
      > ecko rozwija się w innym tempie i matka powinna wyczuć dobry moment na podawani
      > e nowości. Co Wy na to?
      A ja na to, że się zgadzam w 100%. Moja córa chęć rozszerzenia diety wyraziła po skończeniu 4 m-cy. Szeroko otwarty dziób i wrzask "ja chcę to coś" - a było to gotowane jabłko dla chorej na anginę cioci. Ale jeszcze dłuuugo dieta opierała się na piersi, a to były tylko dodatki. Kiedyś 3 tyg dzieciom dawało się przecier jarzynowy albo krowę z krupczatką i też jakoś przeżyliśmy- więc nie przywiązuję się do odgórnych zaleceń smile
    • easy_martolina84 Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 21:03
      Ja zaczynałam od słoiczków,wiec dawałam te,ktore były odpowiednie do wieku, tzn było napisane czarno na białym,np po 5 miesiącu.
      Pierwszą marchewke z jablkiem dałam po skonczonym 4 miesiącu.No i dalej szłam już szlakiem napisow na sloikach.
      Ogolnie w kwestii żywienia wychodze z załozenia,ze lepiej za pozno niz za wcześnie,a mamusie przechwalające się w parku,że ich dziecko zjadło 3 pierogi z kapustą albo czekoladowego batona traktuje z przymruzeniem oka smile
      • boo-boo Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 21:25
        "...ich dziecko zjadło 3 pierogi z kapustą albo czekoladowego batona traktuje z przymruzeniem oka smile"
        Dokładnie i argumentacja w stylu bo dziecko dobrze wie na co jest gotowe- ciekawe czy jak im dzieciak w wieku 15-tu lat powie,że piwko chce bo mu smakuje i jest już gotowy to też im będą pozwalać i dawać............
        Wszystko z głową- mój zapewne zjadłby ogórków kiszonych pół słoika bo mu smakują jak dałam polizać-ale mój jakiś do tyłu jest bo nie ma wyczucia jak inne brzdące,że źle by się to dla jego żołądka skończyło-więc oprócz polizania guzik dostanie wink
        • easy_martolina84 Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 21:31
          Dokładnie.
          Moja założe się,ze by cała paczkę chipsów wsunęła,bo jest gotowa,lizała i było mniam.
          Frytkami też by pewnie nie pogardziła(nie probowałam).
          Po to są pewne zalecenia żeby się do nich stosować.No chyba,że ktoś i jego dziecko wie lepiej no to niech robi co chce tylko niech nie szuka usprawiedliwienia na forum.
          Ja już tak mam,że jak się na czymś nie znam (tu rozszerzanie diety) to słucham tych co się znają...tak na wszelki wypadek wink
    • dagmara-k Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 21:07
      to ja mam odwrotnie bo prawie ze wszytskim jestem troche w tyle. za zoltko sie zabrac jakos nie moge, bo czuje ze to jeszcze nie czas. karmie piersia, wiec nigdzie mi sie nie spieszy. tylko z owocami poszlam na zywiol, bo mala nie chciala jesc kaszek, a z owocami przeroznymi chetnie.
    • baabasia bobas lubi wybor 17.11.10, 21:27
      Nie musi sie toczyc zgodnie z poradnikiem - to dla mnie oznacza, ze nie musze podac pomidora w 8 m., a jogurtu w 10m., ale jeden poradnik Ci polece -"Bobas lubi wybor" o blw. Jest tam pieknie, ladnie opisane, dlaczego NIE powinno sie podawac dziecku o niedojrzalym ukladzie pokarmowym innych pokarmow niz mleko. Nie fundowalabym z wlasnego niedoczytania czy niedoinformowania dziecku np. zwiekszonego ryzyka choroby wrzodowej...
      • boo-boo Re: bobas lubi wybor 17.11.10, 21:32
        I wszystko w temacie-nic dodać nic ująć.
    • miska_malcova Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 17.11.10, 21:40
      temat nie jest ani troche kontrowersyjny.

      Sugeruję zamknąć uszy na durne mamuśki na spacerniaku i kierować się rozsądkiem i intuicją.
      Nie ma potrzeby, aby cokolwiek przyspieszac. Rób swoje i juz
      • jombusiowa Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 18.11.10, 08:12
        To całe rozszerzanie diety stało się dla mnie czymś skutecznie powodującym nerwy-bo: trzeba podawać to i to, wtedy i wtedy aaaa jeszcze gluten! A moje dziecko już je to i tamto...tak ciągle czytam.Koszmar.
        Ja nie umiem wyczytać z dziecka ze już jest gotowe..owszem-patrzy z ciekawością jak jem, jakbym mu coś dała do rączki pewnie by wziął-no bo wszytsko wkłada do buzi. Jak słyszę setny raz przechwałki teściowej,ze ona mojemu mężowi dała w 3 miesiącu kapuśniaku bo się rwał do jedzenia to naprawde ostatkiem silnej woli nie walę ją w łeb za przeproszeniem...
        Z 2 strony w lutym wracam do pracy i nie wiem,czy się wyrobimy żeby załapać z tym jedzeniem-oby.
        Więc koniec końców mam pięć i pół miesięcznego synka, który nie wie co to łyżeczka, smoczek itd ale za to ma nerwową mamusię.
        • boo-boo Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 18.11.10, 11:48
          "Więc koniec końców mam pięć i pół miesięcznego synka, który nie wie co to łyżec
          > zka, smoczek itd ale za to ma nerwową mamusię."

          No i nie masz się co stresować-mój na tym etapie też taka "sierota" był. Opanowanie jedzenia łyżeczką zajęło mu 10 minut- nie żartuję. Smoczek taki normalny-do dzisiaj nie wie jak używać tego ustrojstwa, a taki butelkowy 2 dni mu zajęło zaznajomienie się z użytkowaniem bo wpadłam na pomysł,żeby dziurkę w smoku powiększyć- za wolno mu leciało z tego co kupiłam dla noworodka tak na wszelki wypadek gdyby KP nie wypaliło. Stwierdziłam,że nowego nie będę kupować bo, a nuż nie polubi butelki i raz,że kasa w błoto,a dwa nie cierpię wyrzucać rzeczy prawie w ogóle nieużywanych.
          Wyluzuj.
          Gluten?
          Owszem wprowadziłam ale nie tak jak piszą- mój dostał bombę glutenową na pierwszy raz i żyje- zamiast ilości kaszki po ugotowaniu to mój dostał tą ilość ale licząc przed ugotowaniem. Potem to już chlebek i inne glutenowe rzeczy.
          Nie masz się co stresować.
          • dagmara-k Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 18.11.10, 20:13
            o!!! i wlasnie dowiedzialam sie o jaka ilosc chodzilo z tym glutenemwink niby dawalam jak "trzeba", ale nie co dzien, wiec cholera wie czy moja po ekspozycji czy niewink
    • enamerele Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 18.11.10, 20:32
      Rozszerzać dietę zaczęłam przed ukończeniem 3 miesiąca, bo były upały, a mała do picia tolerowała tylko rozcieńczony sok jabłkowy. Trzymania się schematów odpuściłam w momencie, kiedy wróciłam do pracy i straciłam kontrolę, co moje dziecko tak naprawdę jesmile
      Ma 7 miesięcy, dostaje już jogurty, ryby, pomidory, chleb itp. a nawet krowie mleko. Pediatra wie o wszystkim. Jest okazem zdrowia, nie ma żadnych alergii.
      Jeśli ktoś krytykuje moje postępowanie (z wyjątkiem lekarza), zwyczajnie każę mu spływać. W towarzystwie się nie przechwalam, bo nie cierpię rozmów o dzieciach.
    • dorota_ja Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 18.11.10, 20:35
      a moja 4,5 miesięczna zaraz alergiczka miała przyrosty słabe ostatnio i pediatra kaząła nam dynamicznie rozszerzać dietę. jestesmy na Nutramigenie + probowałyśmy kleiki. ryżowy i kukurydziany do doopy. pluje i trzeba zrobić "normalne " mleko.
      Sinlac niefajny - pluje i płacze, wiec nie daję bo po diabła będę dziecko i siebie stresować.
      marchewka w miarę, marchewka z ziemniakiem super, jabłuszko ok.

      słuchajcie a jak to jest z tymi kaszkami ? niby po 6 m-cu a w sklepie widziałam jakieś po 4 m-cu. pediatra nam zakazała , ale pytam z ciekawości.
      morele od 6-7 ? a w słoiczku Hipp ma po 4m-cu

      tego nie kumam zupełnie. i też mnie to stresuje ;/
      • agnieszka_z-d Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 19.11.10, 13:53
        Muszę przyznać, że geniusz twego pediatry mnie poraził. Bo niby jakim cudem Dziecko ma lepiej przybrać na marchewce niż na mleku? Porównaj sobie kaloryczność mleka i marchewki i jeszcze raz przemyśl jego "arcymądre" rady... Nawet obiadek porządny typu jakieśtam risotto czy inny makaron z warzywami i mięskiem nie ma tyle kalorii z mleko.

        Co do kaszek - zależy od tego, jakie są dodane owoce. Bo sama kaszka ryżowa czy kukurydziana lub jaglana może być podana wcześniej niż z owocami, które schemat nakazuje wprowadzić później - stąd niektóre kaszki są od 6 miesiąca.
        A tak bajdełej - to kaszką lepiej utuczysz Dziecko niż warzywkami.
        • enamerele Re: Co z tym rozszerzaniem diety?! 19.11.10, 22:29
          Kalorie to nie wszystko. Gdybyśmy oceniali posiłki tylko pod względem kaloryczności, to najlepiej byłoby dawać dziecku olej (1 g tłuszczu = 9 kcal). Po to się daje dziecku kaszki, bo zawierają one złożone węglowodany, głównie skrobię, która powoli rozkładając się w organizmie jest źródłem energii. Z tym tuczeniem to też średnio, bo 1 g węglowodanów to tylko 4 kcal. Poza tym organizm musi dostarczyć nieco energii, aby zhydrolizować skrobię do cukrów prostych.
          A taka kasza jaglana ma np. mnóstwo mikroelementów, które ciężko byłoby znaleźć w mleku - np. krzem. No chyba, że ktoś je piasekwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka