Uwaga, uwaga, odzywa się beztalencie kulinarne, leniwe na dodatek, jak nie wiem.
Otóż niechcąco przy wyjmowaniu schabu z zamrażalnika wypadł mi woreczek mrożonych grzybów. Cholera wie, jakich, no ładne takie, pokrojone, trochę świeże, trochę podsuszone (nie znam się, sorki, nie są takie brązowe i ciemne, jak normalne suszone

), z jakichś szlachetniejszych raczej, bo wiem, od kogo je dostałam (pieczarki bym rozpoznała

) Zorientowałam się, jak zdążyły sobie na podłodze bezczelnie się rozmrozić.
I teraz - co z nimi zrobić? Wymyśliłam, że jakiś taki prosty sos na śmietanie i tych grzybach, pewnie by pasował, co nie? Ale jak się toto robi? Szukam przepisów po googlach i co jeden to wymyślniejszy i wcale nie takie, jaki ja wiem, że ma być - ma być smaczny, z grzybem i śmietanką i żeby był oczywiście najlepszy na świecie. Bez przypraw typu: trawa cytrynowa, świeżo starty imbir czy wino szczepu śmakiego. Coś tam posiadam, ale nie w przesadnej różnorodności.
Helpunku!

Jak się robi dobry i szybki sos grzybowy nie z torebki?