Dodaj do ulubionych

parowkozercy

22.01.06, 17:46
mam pytanie do mam ktore daja dzieciom parowki- jak sie czuje osoba, ktora
swiadomie szkodzi swojemu dziecku. Moge policzyc na palcach mamy w moim
otoczeniu, ktore nie daja parowek. W otoczeniu traktuja mnie jak dziwolaga
zywieniowego jak mowie, ze nie daje tego swinstwa. A juz szlag mnie trafia
jak dziecko ma alergie i czasami dostaje parowki zamiast obiadu. Do
nieuswiadomionych- miesa tam jest ok. 10-20 proc.- reszta to dodatki,
zawieraja konserwanty, szkodzace szczegolnie malym dzieciom (prowadzace nawet
do astmy w nadmiarze- a o nadmiar nietrudno), zawieraja substancje ktore
negatywnie wplywaja na budowe kosci (powodujac bodajze gorsze wchlanianie
wapnia).Wiec czy warto? Mozna zbagatelizowac- no bo od razy 2 glowy nie
wyrosna, ale czy nie lepiej juz teraz zaczac pracowac na zdrowsze zycie
swojego dziecka w przyszlosci?
Obserwuj wątek
    • kerstink Re: parowkozercy 22.01.06, 21:29
      Mamamisiasia, mysle, ze duzo ludzi nie ma tej swiadomosci, i dlatego daja.
      Przypuszczam, ze mysla, ze skoro sprzedaja, to szkodzic nie moze. Skoro nawet
      polecane przez jakies powazne instytucje, skoro daja w przedszkolach.
      Jakis czas temu tez zylam w takim slodkim przekonaniu, rzeczywistosc niestety
      jest inna; az sie nie chce wierzyc.

      K.
    • mart44 Re: parowkozercy 22.01.06, 21:47
      Ciekawe, że zadajesz to pytanie na forum, gdzie większość osób zwraca baczną
      uwagę na jedzenie. Zadaj to pytanie tym mamom, które widzisz "w akcji"...
      A jak to zrobisz, to powiedz mi jak to zrobić!smile Mam taki przypadek - córka
      szwagrów je danonki(czy inne monte), parówki, co chwilę żuje jakieś słodkości
      wszelkiego rodzaju, a do tego wprost zalewa się Kubusiem. I co mam powiedzieć
      "jak możesz dawać dziecku to świństwo"? Czy "poczytaj sobie coś na temat
      żywienia dzieci"? Zresztą nie jedyny przypadek w moim towarzystwie i paru
      koleżankom próbowałam coś powiedzieć. Moje nieśmiałe argumenty i sugestie
      zostały zbombardowane a ja się zamknęłam - jestem najmłodszą matką, mój syn
      niecałe 5miesięcy - to wychodzę na taką, co to się naczytała i usiłuje się
      wymądrzać... Ciężka sprawa.
      • mamamisiasia Re: parowkozercy 22.01.06, 23:13
        Masz racje nie da sie, a tu jest forum o jedzeniu, wiec rozni ludzie tu
        zagladaja. Chociaz tez masz racje, bo to nie jest jedzenie- moj maz handlowal
        chemia i sprzedawal m.in. dodatki do jedzenia obok zwyklych chemikaliow- w
        zasadzie duzego rozdzialu nie bylo.
        • stypkaa Re: parowkozercy 23.01.06, 12:56
          To prawda, nie jest łatwo w dzisiejszych czasach żywić dziecko. Ale moim
          zdaniem każda matka ma prawo robić po swojemu. Dlatego ja się nie wtrącam w
          karmienie dzieci przez inne matki, co najwyżej czasem pozwalam sobie na
          komentarz, ale raczej w formie stwierdzenia faktu niz pouczania. I tego samego
          oczekuje od innych. Każdy ma prawo powiedzieć co myśli. Jeśli natomiast ktoś
          mnie próbuje pouczać to wkurzam się i to jest chyba normalna reakcja.
          Nie dalej jak wczoraj byłam w odwiedzinach z dzieckiem, dodam, że mały ma
          niecały rok, i na stole stały różne rzeczy, m.in. takie słone przekąski typu
          precelki czy inne. I moje dziecko wyciągało rączkę, zresztą jak do wszystkiego
          co widzi do jedzenia. Ale oczywiście mu tego nie dałam. Jedna z osób
          powiedziała, że może sobie zje "ciasteczko" - a ja na to krótko, że nie je
          jeszcze takich rzeczy. I koniec. Sprawę uznałam za zamkniętą. Nie wdawałam się
          w dyskusje czemu nie je, czy będzie jadł kiedyś, a kiedy etc. Moje dziecko moja
          sprawa. Kropka. wink
    • nicniewiem19 Re: parowkozercy 23.01.06, 13:13
      Czy wy aby nie przesadzacie z tym zdrowym żywieniem.Wdzisiejszych czasach
      trudno znależć zupełnie zdrowa żywność w prawie każdym produkcie można znależć
      coś nieporządanego.A na parówkach wychowały się całe pokolenia i jakoś gatunek
      ludzki nie wymarł.Książkowe wychowywanie i żywienie dzieci nie zdaje egzaminu w
      codziennym życiu.Wyluzujcie trochę drogie mamy.
      • kerstink Re: parowkozercy 23.01.06, 14:20
        Mysle, ze na TAKICH parowkach dopiero teraz sie wychowuja pokolenia. Moim
        zdaniem lepiej troche 'przesadzac' i odzywiac sie w miare zdrowo, niz pozniej
        naprawic zdrowie. Moje zdanie, nie ksiazkowe, zupelnie na luzie.
        K.
        • fiola1 Re: parowkozercy 23.01.06, 14:25
          wiecznie te same problemy!danonki zle i parowki zle,to juz nudaaaaaaaaaaaaaaa
          • marghe_72 Re: parowkozercy 23.01.06, 15:57
            czy mamy dorzucić coś do danonków i parówek?
            nie ma problemu smile

            chodzi o to,zeby mieć swioadomosc co w danym produkcie siedzi i rozsądnie
            podchodzić do zywienbia dzieci

            jesli wiem, ze parówki , danonki itp ... są niezdrowe to ich nie daję, bo bez
            nich można żyć. Bez opwoców i warzyw (tez nie zawsze zdrowych) już sie nie dasmile
            Im mniej chemii tym lepiej. Po prostu
            i jesli mam wybierac pomiedzy chemią w marchewce a chemią w bezwartosiowym
            danonku, monte czy parówce, to wybiorę marchew. A na deser dam dziecku ciut
            zdrowszą od danonka czekoladę
            a szynki jednak poszukam jak najbardziej naturalnej.
            • edyta785 Re: parowkozercy 23.01.06, 18:22
              parowki -temat rzeka....nie uwazam,ze to samo zdrowie ,a juz napewno nie daje
              dziecku danonkow,ktore nawet mi nie smakuja,sa jakies
              piankowe,sztuczne.Parowek na rynku jest od groma,mozna troche
              poszukac ,popytac i napewno znajdzie sie cos co mozna by bylo podac raz na
              jakisz czas.Konserwanty i inne swinstwa sa wszedzie.Czy te wszsystkie
              gotowane,parzone szyneczki,ktore tak ladnie wygladaja ich nie maja?Ktora
              wedlina kupiona w sklepie nie zawiera konserwantow?Pewnosc mamy dopiero jak
              same zrobimy szynke czy pasztet a i tak nie wiemy co taka swinka jadla za zycia?
              Mysle ,ze nie mozna dac sie zwariowac,osobiscie znam kogos kto pracuje w
              prztworni miesa i wiem ,ze sa parowki ktore swoim skladem nie odstepuja w
              niczym od parowki,ktara moglybysmy zrobic same ,jakbysmy potrafily.
              Ja podaje swojemu malemu parowki sredni 2 razy w tygodniu,wiem z jakiego sa
              zrodla i wiem co w nich siedzi.
              pozdrawiam
              • marghe_72 Re: parowkozercy 23.01.06, 18:29
                to moze napisz jakie to parówki
                • aldik77 Re: parowkozercy 23.01.06, 19:04
                  o właśnie!!!!!!!!Jakie to parówki???
                  Ja jestem przeciwna głownie Kubusiom, ale prawda jest taka : NIE DAJMY SIĘ
                  ZWARIOWAĆ!!!
              • achmielka Re: parowkozercy 04.02.06, 22:53
                no właśnie..dlatego sama hoduję świnki, a potem przyrządzam parówkismile, pieke
                szyneczkę , robię konserwy w słoikach..
                wiem co jem ja i moja rodzina
                ale to na wsi
                bo świnka na balkonie mogłaby budzic sprzeciw sąsiadów.. w dodatku takie
                mrozy........smile)))))))
                serdecznie pozdrawiam wszystkie mamy

                Mama Agatki i Maciejka
    • karolina_w_gazecie Re: parowkozercy 24.01.06, 15:01
      A moje chłopaki kochają parówki! Mają 34, 6 i 4 lata (chłopaki, nie parówki).
      I wcale im się nie dziwię. Ja też uwielbiam. Zarówno na surowo, jak i na gorąco.
      Marki Indykpol (czy też Złoty Indyk), tradycyjne.
      No i jako osoba, która świadomie szkodzi swoim dzieciom czuję się nie
      najgorzej smile
    • edyta785 Re: parowkozercy 24.01.06, 20:44
      Z parowek bardziej komercyjnych polecilabym sokolów(przeprowadzilam sama
      dochodzenie u zrodel),a te ktore kupuje dla mojego synka sa z masarni kolo
      Torunia ,ale oni nie sprzedaja do zadnych duzych sklepow,tylko male osiedlowe
      sklepiki w Toruniu i na rynku w swoim firmowym sklepie.Sprawdze nazwe i podam w
      najblizszym czasie.
      • azoorek Re: parowkozercy 03.02.06, 22:46
        a znasz ich sklad? Czy podali ci w tej masarni czy parowka zawiera E250
        (bodajze), ktory dodaje sie do przetworow miesnych ktora zwlaszcza u malych
        dzieci moze wywolac problemy z ukladem oddechowym.
    • lurien parówki sojowe 27.01.06, 11:06

      a co myślicie o parówkach sojowych, mój synek się nimi od kilku dni zajada, parówki są z soji niemodyfikowanej
      • chrenata zawsze coś musi być "passe" 27.01.06, 11:38
        kiedyś pytanie dotyczyłoby podawania masła zamiast margaryny, potem odwrotnie,
        teraz są parówki. A podajecie dzieciom cukier, sól?
        Ten pociąg pędzi w zawrotnym tempie do idealnie skomponowanych posiłków bez
        smaku - jak z "Seksmisji". Smacznego.
        • kerstink Re: zawsze coś musi być "passe" 27.01.06, 11:50
          Moje dzieci nie zyja w nadmiarze slodyczy, pieke raz w tygodniu ciast i tyle.
          Problem to raczej otoczenie, np. przedszkole.
          Sol daje, ale to albo kamienna, albo morska. Nie za duzo.

          Jak smak jest zepsuty poprzez Knorry i Wegety i podobne, to nie ma co sie
          dziwic, ze naturalne nie smakuje. Po pol roku diety juz draznila mnie jednak
          taka Wegeta, czuje to dlugo po jedzeniu, nieprzyjemnie bardzo.

          Sporo jest rzeczy, ktore mozna jesc do woli.

          K.
          • marghe_72 Re: zawsze coś musi być "passe" 27.01.06, 12:42
            sól , pieprz, czosnek, zioła wszelakie daję
            cukier też, ale rozsądnie. Zresztą córka sama wie ile Jej wolno smile
            Słodycze stoją pod ręką a ona sie na nie nie rzuca.
    • marta406 Re: parowkozercy 04.02.06, 13:55
      Widzę że bardzo ważna jest dla ciebie dieta twojego dziecka i lubisz doradzać
      innym w tych kwestiach. Ja też nie dam dziecku parówek. Gdy moja koleżanka chcę
      nakarmić dziecko czymś nie zdrowym to grzecznie jej to tłumacze, staram się to
      robić w taki sposób, żeby zrozumiała i sama zdecydowała czy chce to dać
      dziecku. Najlepiej zacząć od komplementu a później rozwinąć temat tak aby ta
      osoba sama wpadła na to że np parówki są nie odpowiednie dla dziecka. Gdybym na
      nią nakrzyczała i wyjechała jej z takim tekstem to poprostu bym ją zaatakowała.
      90% ludzi atakowanych zaczyna się poprostu bronić i nie słucha dobrych rad!
      Oczywiście powinno się docenić i pochwalić jeśli osoba zmieni zdanie (np widzę
      że to dla ciebie bardzo ważne żeby twoje dziecko zdrowo się odżywiało) Więc
      jeśli naprawdę chcesz aby ludzie zaczeli słuchać dobrych rad nie atakuj ich wink
      Pozdrawiam
    • kasia.stas Re: parowkozercy 06.02.06, 09:37
      Ja jestem mamą małego alergika, do tego niejadka, a sama jestem biotechnologiem
      żywności. Dokładnie wiem co jemsmile i co daję dziecku. Też uważałam tak jak wy,
      żadnych parówek, soczków, zupek ze słoiczków, przyprawy, toż to same świństwa
      itp. Czytanie opakowań to moja specjalność. Ale czas zweryfikował wszystko.
      Przez takie zdrowe(?) żywienie doprowdziłam do tego że mała nie chciała jeść
      żadnych gotowych potraw, wszystko zrobione przez mamusię w domku, kolorowe, itd.
      Miałam tego dość i teraz sama grzeszę złym jedzeniem. W końcu co będzie jadło to
      biedne dziecko jak pójdzie do innych dzieci na urodziny, albo do cioci czy do
      znajomych? A co jak będzie głodne w mieście (mamo zrób mi sałatkę na środku
      ulicy). Przestańmy wpadać w paranoję. A parówki? jak dziecko chce, nie ma
      alergii, jest zdrowe i nie kupujemy tych "supermarketowych", to co w tym złego?
      Będzie starsze same i tak zadecyduje co chce jeść, to co jedzą inni, czy to co
      mama uważa za zdrowe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka