Gość: guest
IP: *.*
17.10.01, 09:45
Dziewczyny!prosze o rady, jak radzilyscie sobie z nauka samodzielnego jedzenia swoich pociech? Po czym poznac odpowiedni moment? Ja daje moim dziewczynkom (9 m-cy) czasem cos do skonsumowania - kawalek banana, osemka jablka, biszkopt (bezglutenowy), chrupek kukurydziany lub pieczywo ryzowe (rice cakes). Owszem, trafiaja do buzi, ale po bardzo krotkim czasie laduja na ziemi - szczegolnie banan, ktory robi sie sliski (daje go bez skorki, czy tak jest ok?) Wydaje mi sie, ze od dwoch miesiecy - kiedy zaczelam podawanie takich przekasek - nie widac zadnego postepu. DZiewczynki nadal "odgryzaja" (maja po 1 zabku) za duze kawalki, ktorymi sie dlawia.Nie wiem, jak wyjsc z tego impasu. Czy wyznaczyc jeden posilek na jedzenie tylko z raczki, najlepszy chyba bylby podwieczorek? Czy podawac jedzenie po posilku normalnym, czy przed (ale wtedy straca apetyt na normalne jedzenie)? Czy podawac przegryzki przy kazdym posilku - zeby wiecej cwiczyly, czy tez ograniczyc samodzielna konsumpcje do czasu az opanuja podstawowa umiejetnosc?probowalam tez samodzielnego jedzenia zupki oraz picia soczku (mleka). W pierwszym przypadku, do miski z zupka trafila lapka, wyjela troche zupki, rozsmarowala na stoliku a o jedzeniu nie bylo mowy. Lyzeczka jest zawsze przekladana trzonkiem do przodu (do buzi). Kubeczki i butelki natomiast sa energicznie potrzasane.prosze o rady!!!!Magda