Moje dwu-i- pół- letnie dziecko akceptuje tylko nieliczne wybrane potrawy mojej kuchni: żurek, rosół, pomidorową, naleśniki i pierogi leniwe.Co jakiś czas próbuję- a nóż uda mi się utrafić w jego gust. Wczoraj ugotowałam kalafiorka i brokuła, do tego zrobiłam sos serowy i w nadziei , ze może tym razem mi się udało podałam taką "papkę" z makaronem. Nic z tego. Łaskawie przyjął jedną łyżkę po czym wypluł ją na odległość. Pocieszałam się chwilkę ,ze może po prostu głodny nie jest i zje później. Zdjęłam młodemu śliniaczek, a ten poszedł sobie do kuchni.Po kilku sekundach słyszę łomot w kuchni, patrzę ,a młody wyciąga sobie z szafki patelnię , staje na palcach ,stawia ją na płycie kuchennej, następnie otwiera lodówkę, wyciąga z niej jajko i nie zwracając na mnie najmniejszej uwagi usiłuje to jajko wsadzić do patelni mrucząc przy tym pod nosem "wobimy jajko, takie jedzienie wobimy..."Skubaniec. Pewnie myślałyście że, to nazwa jakiegoś ciasta, co