Dodaj do ulubionych

jagody prosto z krzaczka

22.06.08, 09:58
Pozwalacie dzieciom jeść jagody bezpośrednio z krzaczka czy nie ?
Obserwuj wątek
    • fiola1 Re: jagody prosto z krzaczka 22.06.08, 10:21
      nie powinno się,nie słyszałaś o bąblowcu?
    • kotka.szrotka Re: jagody prosto z krzaczka 22.06.08, 11:59
      Nie. Z ww. powodu.
    • lilka69 Re: oj,nie! 22.06.08, 21:31
      ryzyko zakazenia bablowica
    • mw144 Re: jagody prosto z krzaczka 22.06.08, 22:39
      W obcym lesie absulutnie nie, we własnym sporadycznie, ale jest ogrodzony, więc zwierzęta leśne tam raczej nie zaglądają, w ogrodzie owoce je prosto z krzaka.
    • dorianne.gray Re: jagody prosto z krzaczka 22.06.08, 22:59
      Bleee... pająki po tym łażą, lisy na to sikają, sama bym nie zjadła,
      a co dopiero dziecku dawać...
    • druga_natura Re: jagody prosto z krzaczka 23.06.08, 07:31
      "4. TASIEMIEC BĄBLOWCOWY - BĄBLOWICA
      Jak się zarażamy?
      Człowiek zaraża się zwykle za pośrednictwem psów. Typową przyczyną
      jest nierozważna pieszczota ze zwierzęciem – całowanie psa w pysk,
      co powoduje zbliżenie ust do nosa, gdzie na okolicznych włosach
      mogą być przyczepione jaja tasiemca, czy przez ślinę. Źródłem
      zakażenia mogą być również jaja tasiemca wydalone przez lisy na
      leśne owoce. Oczywiście ryzyko jest niewielkie – toteż po zjedzeniu
      niemytych jagód w lesie nie powinniśmy od razu biec do lekarza
      podejrzewając bąblowicę. Choroba nie rozwija się od razu, a
      wskaźnikowe badania krwi na obecność pasożyta mogą być wiarygodne
      dopiero po kilku miesiącach od zakażenia."

      Ja jadłam z krzaka jako dziecię i mojemu też nie zabraniam jak ma
      okazje zjeść. Uważam, że nie ma co popadać w histerię. Już szybciej
      nie pozwoliłabym całować się z psem (zresztą i tak się nie całuje)
      bo jak wynika z cytatu ryzyko zakażenia jest większe.
    • pawel_zet Re: jagody prosto z krzaczka 23.06.08, 08:03
      Nie widzę poważniejszych przeciwwskazań. Sam zawsze jadłem jagody z krzaczka i
      bąblowca nie mam. Ryzyko zakażenia jest minimalne.
    • dorota.konowrocka Re: jagody prosto z krzaczka 23.06.08, 10:16
      Pozwalam i sama jem. Nie ma co histeryzować.

      Dorota
      • hanna26 Re: jagody prosto z krzaczka 23.06.08, 11:38
        Nie jem i nie pozwalam.
        Oczywiście sama jako dziecko jadłam tony jagód z krzaczka i nie zaraziłam się bąblowcem. Ale jaki z tego wniosek? Na pewno nie taki, że nie istnieje ryzyko zarażenia, bo ono istnieje. Na podobnej zasadzie mogłabym pozwolić przechodzić na czerwonym świetle, bo ja wiele razy przechodziłam i nigdy z tego powodu nie miałam wypadku.
        Jagody zrywamy do garnuszka i zjadamy umyte.
        • daisy Re: jagody prosto z krzaczka 23.06.08, 12:37
          Ej, ludzie, ludzie. I co, Karcherem parą pod ciśnieniem myjecie te jagody?
          Jeżeli lis nasika, a jaja się przyczepią do jagódki (już to widzę...) to
          przepłukanie wodą niewiele pomoże, prawda?
          • hanna26 Re: jagody prosto z krzaczka 24.06.08, 20:26
            daisy napisała:

            > Ej, ludzie, ludzie. I co, Karcherem parą pod ciśnieniem myjecie te jagody?
            > Jeżeli lis nasika, a jaja się przyczepią do jagódki (już to widzę...) to
            > przepłukanie wodą niewiele pomoże, prawda?

            Nieprawda. Właśnie wystarczy dobrze przepłukać bieżącą woda. Mówili o tym nie raz lekarze - specjaliści od chorób pasożytniczych.
            Ale jeżeli ktoś chce jeść prosto z krzaka, to jego sprawa. Ja w to nie wnikam. Natomiast sama tego nie robię i uczę swoje dzieci, żeby tak nie robiły. Podstawowe zasady higieny, jak napisała któraś z koleżanek.
            • daisy Re: jagody prosto z krzaczka 24.06.08, 21:59
              Jakoś nadal nie wierzę. Jak przytoczył ktoś wyżej, jaja te przyklejają się, na
              przykład do włosów psiego futra. Jeżeli są tak małe, że niewidoczne gołym okiem,
              i są w stanie przykleić się do gładkiej jagody w strumieniu cieczy (lisi mocz;
              lisy zresztą, zdaje się, nie sikają gdzie popadnie...), to przepłukanie jagód
              wodą specjalnie nie pomoże. A przede wszystkim i w pierwszej kolejności jaja
              przeniosą się na palce osoby, która je zerwie z krzaka i wrzuci do garnuszka
              (żeby później umyć smile, prawda? I która to osoba potem zje kanapkę albo starannie
              umyte w domu jabłuszko.
              Więc należałoby poszerzyć procedurę: zrywać wyłącznie w gumowych rękawicach,
              które potem spalamy, a następnie każdą jagodę indywidualnie szorować gąbeczką,
              najlepiej z detergentem, który zmniejsza napięcie powierzchniowe i ułatwia
              odklejanie niepożądanych treści.
              I wtedy można mieć pewność, że zrobiło się wszystko, co należy.
              Garnuszek, oczywiście, zalać na trzy dni domestosem i wygotować.
    • badziaa Re: jagody prosto z krzaczka 23.06.08, 15:44
      mój synek jeszcze za malutki na jagody prosto z krzaczka (takich
      leśnych to nawet ja nie jem z krzaczka, ale mówię o tych w babcinym
      ogródku). na razie je twarożek z owockami leśnymi gerbera, ale może
      w przyszłym roku sama mu przygotuję owocki leśne.
      • daga_j Re: jagody prosto z krzaczka 24.06.08, 16:53
        Za mały? Jeśli je jagody ze słoiczka i do tego z twarożkiem to sądzę, że mógłby
        i leśne jagody. Przecież to miękkie owoce. Ja mojemu prawie 8mies. dziecku w tę
        niedzielę podałam poziomki prosto z krzaczka, zjadł ze 6.
    • osa551 Re: jagody prosto z krzaczka 23.06.08, 16:28
      tak, ale tylko we własnym ogrodzie
      • scharon Re: jagody prosto z krzaczka 23.06.08, 17:25
        a no wlasnie pomoze,zeby sie ustrzec przed zarazeniem wystarczy
        zachowac podstawowe zasady higieny ,czyli umycie rak i owocow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka