Dodaj do ulubionych

śmierć łóżeczkowa

04.06.09, 22:34
witam chciałam sie dowiedzieć czy posiadacie czujniki oddechu i co o nich
myślicie poniewaz zamierzam kupic, i chciałam sie dowiedzieć jaka firmę
polecacie i gdzie mogę kupić taki czujnik?
Obserwuj wątek
    • nglka Re: śmierć łóżeczkowa 04.06.09, 22:53
      Mam Angelcare, jeśli ma to jakiekolwiek znaczenie (niania + monitor oddechu).
      Miesiąc temu monitor dwukrotnie zawył. Raczej nie ma mowy o pomyłce, tym
      bardziej, że córka miewa od urodzenia problemy z układem oddechowym (najpierw
      tuż po porodzie ciężko łapała oddech, potem była sapka a od niedawna ma
      podejrzane świsty i stwierdzony wstęp do astmy).
      Zauważyłam jednak, że monitor potrafi nie zadziałać, tj gdy wyjmuję dziecko
      zdarza się, że nie wyłączony sprzęt nie wyłapuje braku ruchu!
      • nglka Re: śmierć łóżeczkowa 04.06.09, 22:54
        A kupić możesz praktycznie w każdym lokalnym większym sklepie z art.
        dziecięcymi, w sklepach internetowych, na allegro. Wystarczy użyć wyszukiwarki
        google.pl
      • zyg_zyg_zyg Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 09:51
        > Zauważyłam jednak, że monitor potrafi nie zadziałać, tj gdy
        wyjmuję dziecko
        > zdarza się, że nie wyłączony sprzęt nie wyłapuje braku ruchu!

        może musisz zwiekszyć czujność w ustawieniach monitora?
      • dailies Re: śmierć łóżeczkowa 06.06.09, 19:53
        Mam taki sam monitor i "niestety "" wylapuje kazdy bezruch co w nocy stawia na
        nogi mojego "zlego" obudzonego mezawink

        a tak na powaznie sprawdz jak masz ustawiana czulosc. ustawilismy na najwieksza
        i nie ma problemu nawet jak przenieslismy juz mala do lozeczka z 15 cm
        materacem sprezynowym.

        rzeczywiscie czasem nie wyl jak wyjmowalam dziecko z bujajacej sie kolyski.
    • puellapulchra Re: śmierć łóżeczkowa 04.06.09, 22:59
      Warto.
      Ja nie kupowałam, bo dziecko w 100% zdrowe się urodziło, potem się
      wahałam, bo za każdym razem w nocy jak się budzę, sprawdzam czy mała
      oddycha. Pierwsza przespana przez nią noc zaowocowała u mnie prawie
      zawałem serca, jak się obudziłam rano i zdałam sobie sprawę, że nie
      było żadnej pobudki. Oczywiście córeczka spała sobie w najlepsze,
      ale co przeżyłam w drodze z łóżka do jej łóżeczka, to moje. Z drugim
      dzieckiem kupię, bo nie chcę tak się stresować.
      Koleżanka polecała mi Angelcare - jej dziecko miewało bezdechy, więc
      chyba dobry, skoro mała żyje i ma się dobrze.
    • madeira.online Re: śmierć łóżeczkowa 04.06.09, 23:01
      www.allegro.pl/item649327300_monitor_oddechu_angelcare_ac300_k
      urier_dhl_gratis.html
    • ada0406 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 05:04
      Ja mam Angelcare i zobaczymy jak sie sprawdzi za okolo dwa tyg. Z tego
      co szukalam ten wydal mi sie skuteczny i praktyczny. Moja siostra
      uzywa firmy chicco i rowniez jest zadowolona.
      • kasia.46 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 07:59
        Nie wiem czemu, ale bardziej stresowało by mnie wycie tego monitora,
        nie miałam przy pierwszym dziecku i teraz też nie... Wole o tym nie
        myślec', wszystko musi byc' dobrze...
    • gabi683 Angelcare 05.06.09, 08:08
      mam i jestem bardzo zadowolona bo to jest monitor oddech+niania,prz
      starszej córce sie sprawdził wiec i teraz będe uzywac
    • deela Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 08:51
      nie mam tego gowna bo po co mi ono?
      • kruszynka09 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 08:58
        tez nie mam i nie zamierzam kupować po co się martwic na zapas
        • joanieczka Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 09:06
          Same te posty prawie przyprawiły mnie o zawał serca. Mój ojciec mi
          to kupił, ja nie zamierzałam, bo po pierwsze urządzenie jest za
          drogie, a po drugie nawet nie dopuszczam myśli, że coś może dziać
          się złego z maluchem. Na samą taką myśl, że to dziadostwo miałoby
          zawyć, robi mi się słabo. Nawet nie wiem co w takich wypadkach
          miałabym robić...
          • nglka Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 09:12
            joanieczka napisała:

            > Nawet nie wiem co w takich wypadkach
            > miałabym robić...

            Celem wycia jest przede wszystkim to, by dziecko wybudzić ze zbyt głębokiego
            snu. Wtedy samo łapie oddech.
            Jak nie łapie to chwycić i dmuchnąć w twarz.

            A tekstu "to dla mnie dodatkowe zmartwienie, wolę o tym nie myśleć" to już
            raczej głupszego nie słyszałam.
            Nie pójdę do lekarza, nie zbadam się, nie będę się leczyć - bo wolę o tym nie
            myśleć. Niczym się takowy dopisek od powyższego toku myślenia nie różni.
            Dwukrotnie doświadczyłam wycia i ani razu nie pomyślałam, że na sam dźwięk mi
            się niedobrze zrobi. Raczej wdzięczna byłam swojej ostrożności za zakup tego
            sprzętu bo teraz co najwyżej mogłabym kwiatki na grobie ustawiać.
            Wszystkim myślącym na zasadzie "nie kupię, bo nie zniosę wycia" życzę powodzenia
            w życiu.
            Jeśli dziecko jest w grupie ryzyka, to nawet bym się nie zastanawiała. A jeśli
            nie jest w grupie ryzyka, to przecież nie ma problemu. Ale na boga.. niech tym
            powodem nie będzie "nie lubię wycia" (!!!).
            • joanieczka Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 09:22
              Dzięki za odpowiedź smile
              Wiesz, ja np. wolałabym o tym nie myśleć. Nie mówię, że to źle że
              takie urządzenia wyprodukowano. Nawet bardzo dobrze. I jeśli taka
              sytuacja jaka miała miejsce u Ciebie przydarzyłaby się i u mnie to
              napewno dziękowałabym Bogu za to, że dostałam to urządzenie. W moim
              przypadku, wolę się nie nastawiać, że coś złego ma się dziać, ale
              lepiej być świadomym tego że w nielicznych przypadkach taka sytuacja
              może mieć miejsce.
              I napewno na każdy niepokojący mnie sygnał (nie chodzi o wycie!)
              będę leciała do lekarza na konsultację. Jestem trochę
              przewrażliwiona...
              Bardzo Ci współczuję i mam nadzieję, że z Twoją dzidzią będzie
              wszystko dobrze. Zdrówka życzę!!!!
              • magda010 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 09:41
                Przy dziecku o zwiekszonym ryzyku nawet sekundy bym sie nie
                zastanawiala.. a przy zdrowym to tez nieglupie.. w koncu wycie
                informuje tylko, zeby dziecko obudzic, przewrocic na inna strone, bo
                zdarzaja sie bezdechy (dzieci nie maja jeszcze dobrze wyksztalconego
                nawyku oddychania). Wycie nie swiadczy, ze musisz leciec do szpitala
                i nie wiedziec co robic. Masz po prostu podejsc i obudzic dziecko,
                zeby regularnie oddychalo. Dla mnie super, nie wiem tylko jakie sa
                ceny.
                • myszka_1405 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 09:58
                  ja tez bym kupila ale dla mnie to za drogi wydatek.... ceny sa od 350zl do 550 zl (mowie o tych na allegro-w sklepach pewnie sa wyzsze)....
                  ale to prawda ja do tej pory sprawdzam czy niunia oddycha....
                  przy 2 dziecku napewno bede wczesniej zbierac na to pieniadze zeby sie tak nie katowac....
            • deela Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 09:59
              > A tekstu "to dla mnie dodatkowe zmartwienie, wolę o tym nie myśleć" to już
              > raczej głupszego nie słyszałam.
              a ja powiem inaczej: poczytaj o smierci lozeczkowej - ona zagraza jakiemus
              znikomemu procentowi niemowlat - owszem ryzyko wzrasta w jakis konkretnych
              przypadkach (doczyta sobie)
              cala ta smierc lozeczkowa to histeria wywolywana sprzedawcow... monitorow oddechu
              • nglka Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 10:12
                deela napisała:

                > > A tekstu "to dla mnie dodatkowe zmartwienie, wolę o tym nie myśleć" to ju
                > ż
                > > raczej głupszego nie słyszałam.
                > a ja powiem inaczej: poczytaj o smierci lozeczkowej - ona zagraza jakiemus
                > znikomemu procentowi niemowlat - owszem ryzyko wzrasta w jakis konkretnych
                > przypadkach (doczyta sobie)
                > cala ta smierc lozeczkowa to histeria wywolywana sprzedawcow... monitorow oddec
                > hu

                O śmierci łóżeczkowej czytałam bardzo dużo, szczególnie po doświadczeniu z
                wyciem czujnika u siebie w domu. Ty doczytaj proszę mój post. Napisałam, że
                skoro nie ma czynnika ryzyka, to nie ma problemu.
                Problem pojawia się, gdy czynnik ryzyka jest a matka twierdzi, że przecież, że
                po co, że woli o tym nie myśleć (u mnie były aż trzy: problemy z oddychaniem, w
                tym dość długo bezdech; spanie w swoim łóżeczku; spanie na brzuchu).
                Oczywiście można nie kupować.
                Można też nie szczepić i nie zapobiegać chorobom. Wszystko ma swoich zwolenników
                i przeciwników. Rozumiem czyjś sprzeciw, szanuję cudze zdanie ale argument typu
                "nie kupię bo wolę o tym nie myśleć" nie jest dla mnie argumentem (albo: jest
                takim samym jak w stosunku do cytologii: nie zrobię jej, bo boję się, że wykryje
                u mnie raka). Tyle, że w tym przypadku nie chodzi o nas samych.
                Nie chcesz, nie kupuj, pomimo bycia w grupie ryzyka, to przecież Twój wybór. Ale
                będę odpowiadać na takie "argumenty" jak napisane przez kruszynkę - "bo po co
                się martwić na zapas".
                Pewnie, bo lepiej się martwić po fakcie.. nasuwa się wink
                • deela Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 10:24
                  ok wszystko zrozumialam
                  ja powiem tak: nie kupie bez REALNEJ potrzeby
                  a mysle ze w szpitalu mi powiedza czy realna potrzeba istnieje czy nie smile
                  • kocio-kocio Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 10:57
                    Deela, ja jestem wielkim zwolennikiem monitora oddechu.
                    Staszek urodził się zdrów jak rybka.
                    W siódmej dobie miał tzw. "epizod bezdechu".
                    Monitora nie było, więc szczęście, że mąż jeszcze nie spał i usłyszał
                    ciszę z łóżeczka.
                    Staszek zsiniał, nie mogliśmy go zmusić do oddychania. Kręcił się,
                    machał łapkami, ale nie oddychał.
                    Łapał kilka oddechów i przestawał oddychać znowu.
                    Dmuchaliśmy w buzię, szturchaliśmy, szczypaliśmy policzki, wszystko
                    co przez telefon kazała robić pani z pogotowia.
                    Lekarka w karetce, bo tam znowu siniał, szczypała go w obojczyk, aż
                    się rozpłakał. A za chwilę znów przestawał oddychać.
                    Najgorsze pół godziny w moim życiu.
                    Ani w szpitalu (był tydzień na obserwacji), ani nigdy potem taka
                    akcja się nie powtórzyła.
                    Nie znaleźli przyczyny. Wszystkie badania wyszły prawidłowo.
                    Potem przez kilka miesięcy na monitorze sypiał, bo nie wyobrażałam
                    sobie inaczej.
                    Następne dziecko, jeśli je kiedyś będę miała, będzie spało na
                    monitorze od urodzenia i nie mam co do tego najmniejszych
                    wątpliwości.
                    • deela Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 11:49
                      kocio
                      dziwna historia i nic lekarze nie wykryli?
                      USG glowy, jamy brzusznej, EEG, EKG - wszystko w normie? normalnie szok :o
              • anettchen2306 Re: Zgadzam sie 05.06.09, 11:12
                Zgadza sie. Mieszkamy w De i tutaj monitora oddechu uzywaja rodzice
                jedynie na WYRAZNE WSKAZANIE lekarza i to juz przy wyjsciu ze
                szpitala po porodzie. Jest on po prostu wypozyczany przez szpital.
                Nikomu innemu nie przyjdzie przez mysl by kupowac takie urzadzenie,
                zwlaszcza, ze te oferowane przez rynek maja sie nijak do tych
                profesjonalnych "szpitalnych": wyja czesto bez powodu, wpedzajac
                rodzicow w histerie. Czytalam tez obszerny artykol w niemieckiej
                wersji "Rodzicow" odradzacacy stanowczo zakup takiego urzadzenia bez
                wskazan do jego stosowania. Najlepszym sposobem unikania zespolu
                naglej smierci lozeczkowej jest: ukladanie dziecka do snu wylacznie
                na plecach i w spiworku, obowiazkowo bez poduszki, bez
                zadnych "ochraniaczy" i baldachimow (zaklocaja cyrkulacje
                powietrza), lozeczko w sypialni rodzicow (dziecko rzekomo slyszac
                miarowy oddech rodzicow autoamtycznie "dopasowuje" sie do niego),
                powietrze w otoczeniu dziecka jest wolne od dymu tytoniowego i pare
                innych drobiazgow / wszystkie te zalecenia pochodza ze specjalnej
                broszury, ktora otrzymuje kazdy rodzic opracowana przez Niemieckie
                Towarzystwo Neonatologiczne/. Odkad wprowadzono szeroka oswiate na
                temat przyczyn tegoz zespolu i prostym metodom jemu zapobiegajacymi,
                przypadki naglej smierci lozeczkowej sa sporadyczne i w granicach
                promili. Nie mialo to absolutnie nic wspolnego ze stosowaniem
                monitora oddechu.
    • insomnia0 a potraficie odpowiednio zareagowac w potrzebie? 05.06.09, 09:56
      bo jesli tak to jest sens kupić jesli nie.. to po co?
      Mam kolezankę ktora miała cały czas sprawdzała i była spokojna.. na moje
      zapytanie "a co zrobisz gdy włączy sie alarm..?" powiedziała "nie wiem"/// uncertain
      takze jesli kupujecie oby był.. too bez sensu..ale jesli potraficie udzielić
      pomocy to sie zgadzam...
      • hanulllka Re: a potraficie odpowiednio zareagowac w potrzeb 05.06.09, 10:04
        Nie mam i nie zamierzam mieć. Kolejny zbędny produkt, na który naciągani są
        naiwni rodzice.
        • dorisw1978 Re: a potraficie odpowiednio zareagowac w potrzeb 05.06.09, 10:44
          a wiecie, że te urządzenia wyją często wcale nie dlattego, że
          dziecko nie oddycha?
          po prostu wyją, bo wyć powinny, bo są zawodne, co wcale nie oznaza,
          że dziecko ma bezdech... wielu moich znajomych je powyrzucało, bo
          wyły co chwilę, a dzieci zrowe jak koniewink
          • kruszynka09 Re: a potraficie odpowiednio zareagowac w potrzeb 05.06.09, 10:55
            dorisw1978 napisała:

            > a wiecie, że te urządzenia wyją często wcale nie dlattego, że
            > dziecko nie oddycha?
            > po prostu wyją, bo wyć powinny, bo są zawodne, co wcale nie oznaza,
            > że dziecko ma bezdech... wielu moich znajomych je powyrzucało, bo
            > wyły co chwilę, a dzieci zrowe jak koniewink



            tez znam takie przypadki wyło bez potrzeby,a biedna mama ciągała maluszka od
            lekarz do lekarza bo nie mogła uwierzyć ze wszystko ok skoro się włancza

            wiec jak szpital nie zaleci przy wypisie to po co a jak ktos chce to niech sobie
            kupi
          • anettchen2306 Re: No wlasnie 05.06.09, 11:17
            o tym pisalam w poprzedniej wypowiedzi. Te "monitory" oddechu za
            kilkaset zlotych maja sie nijak do tych stosowanych przez szpitale.
            To raczej zabawki majace uspokoic rodzicow niz zagwarantowac dziecku
            prawdziwe bezpieczenstwo w czasie ich uzywania. Prawdziwy monitor
            oddechu to profesjonalne urzadzenie medyczne kosztujace kilka tys €!
            Przynajmniej tu w De. Moja bliska kolezanka w De urodzila
            wczesniaczka, chlopiec mial dluzszy czas zaburzenia daptacji
            oddychania, wiec dostala takie urzadzenie (po uprzednim
            przeszkoleniu w szpitalu) do stosowania w domu. Widzialam jak ono
            wyglada i nijak ma sie ono to tych "gadzetow" opisywanych
            jako "monitory".
            • nglka Anettchen, Kruszynka 05.06.09, 13:16
              podstawowe pytanie: NA JAKIEJ PODSTAWIE stwierdzacie, że monitor wył bez
              potrzeby? NIE MA możliwości sprawdzenia tegoż chyba, że zawyje w trakcie, gdy
              matka gapi się na rozbudzone i wyraźnie oddychające dziecko.
              W jednym z postów pisałam wyraźnie, że alarm w nadajniku (bo mógłby być tylko w
              odbiorniku!) po to został wbudowany i po to jest tak głośny, bo swój cel ma:
              wybudzić dziecko z głębokiego snu i sprowokować wdech.
              Zanim matka doleci, to dziecko już się zaciągnie a 20 sekund to zbyt mało, by
              były widoczne ślady zatrzymania oddechu (sinienie, na przykład).
              Zatem bezpodstawne jest twierdzenie, że sprzęt "wyje bez przyczyny".
              • anettchen2306 Re: Anettchen, Kruszynka 05.06.09, 19:50
                Bo najlepszy przyklad bubli wsrod tego typu "urzadzen" zdarzyl sie
                mojej zapobliegliwej kolezance: urzadzonko wylo nawet wowczas, gdy
                dziecka nie bylo w lozeczku smile) Reklamowala nawet u producenta
                (zakup z allegro) - nic nie wskorala. 20 sek - po tym czasie zaden
                porzadny czujnik sie nie wlancza. Najmniejsza frekwencja to zdaje
                sie 30 sek, bo pozostale przerwy oddechowe traktowane sa "normalnie"
                i nie sa zaburzeniami.
                • izazdo ale chyba o to chodzi? 05.06.09, 19:59
                  >urzadzonko wylo nawet wowczas, gdy
                  >dziecka nie bylo w lozeczku smile)


                  No ale chyba o to chodzi? Urzadzenie jest czujnikiem ruchu: jesli dziecko sie
                  wyjmie i nie wylaczy monitora, to zaczyna wyć, bo rejestruje zanik ruchow klatki
                  piersiowej. To znak, ze urzadzenie dziala, a nie ze jest zepsute
                  • anettchen2306 Re: ale chyba o to chodzi? 05.06.09, 20:10
                    No wlanie sek w tym, ze nawet ustawiony na twz. stand by, czyli
                    czuwanie nagle sam sie wlanczal i wyl... Gdy dziecie podroslo i
                    nauczylo sie nieco przekrecac i baraszkowac - tez sie bez potrzeby
                    zalanczalo. Zrozumcie kobiety, ze prawdziwy monitor oddechu z taka
                    zabawka za 300-400 zl nie ma absolutnie nic wspolnego. Wrecz
                    przeciwnie, tu gdzie mieszkam sie go stanopwczo odradza, gdyz daje
                    ZLUDNE poczucie bezpieczenstwa.
                    • gabi683 Re: ale chyba o to chodzi? 05.06.09, 21:55
                      anettchen2306 napisała:

                      > No wlanie sek w tym, ze nawet ustawiony na twz. stand by, czyli
                      > czuwanie nagle sam sie wlanczal i wyl... Gdy dziecie podroslo i
                      > nauczylo sie nieco przekrecac i baraszkowac - tez sie bez potrzeby
                      > zalanczalo. Zrozumcie kobiety, ze prawdziwy monitor oddechu z taka
                      > zabawka za 300-400 zl nie ma absolutnie nic wspolnego. Wrecz
                      > przeciwnie, tu gdzie mieszkam sie go stanopwczo odradza, gdyz daje
                      > ZLUDNE poczucie bezpieczenstwa.


                      Dziewczyno co Ty gadasz słyszysz się mój monitor zkupiony był w
                      sklepie firmowym Angel za 600 zł z atestem .Nigdy nie milm problemu
                      z czujnikiem .Czy Ty sobie wyobrazasz ze ten produkt nie spełnia
                      norm nie ma atestów .Matko jedyna Toja kupela kupiła zepsuty monitor
                      na allegro i na tej podstwie mówisz .Bzdura totalna.
                • gabi683 Re: Anettchen, Kruszynka 05.06.09, 21:51
                  Sama nie masz monitora oddechu a gadasz jak bys miała,ja mam i sobie
                  chwale bo lepiej dmuchac na zimne niz potem płakac.A ze słyszenia bo
                  kolezanka mówiła to sobie mozesz jednynie pogadac.
      • green_naranja Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 11:20
        A co to znaczy "prawidlowo zareagowac"?Czy gdy jedziesz samochodem, a auto przed
        toba ulega wypadkowi, to mijasz obojetnie, czy zatrzymujesz sie?Wiesz co wtedy
        robic, czy dzialasz instynktownie-sprawdzenie co sie stalo, wezwanie karetki,
        pomoc dorazna typu wyprowadzenie z tego auta, posadzenie osoby na swiezym powietrzu?
        A gdy ktos mdleje w autobusie, odwracasz glowe w druga strone i udajesz ze nie
        widzisz, czy probujesz JAKOS pomoc , ocucic osobe, podac jej wody moze, posadzic...?

        Wiesz, nie trzeba "wiedziec" co sie robi w sytuacji zagrazajacej zdrowiu i
        zyciu. Nie jest to tak, ze trzeba koniecznie wykonac mechanicznie i odruchowo
        jakies okreslone czynnosci. W wiekszosci przypadkow dziala sie instynktownie.

        Moj instruktor na kursie pierwszej pomocy powtarzal nieustannie: "Nie martwcie
        sie, ze zapomnicie jakiejs czynnosci w trakcie postepowania. Nie martwcie sie,
        jesli w ogole zapomnicie, co sie robi. Najwazniejsze to dzialac-kazde dzialanie
        jest lepsze niz nie zadzialanie w ogole".

        I tyle.

        A jesli brak "profesjonalnej" wiedzy nt ratowania zycia noworodka ma byc
        glownym powodem dla ktorego niektorzy nie chca sie "martwic na zapas", jest
        milion stron internetowych z instruktazem co robic w kilku najpowszechniejszych
        sytuacjach. Warto sie z nimi zapoznac-ot, tak. Chocby z nudow. Zawsze to
        bardziej rozwijajace zajecie anizeli kolejna godzina na kanapie przed tv...
        • insomnia0 Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 12:27
          o wlasnie jak mozna takie bzdury wypisywac??
          jakos to mozna sobie ogródek skopać..a nie ratowac ludzi..
          Zwłaszcza małe dziecko trzeba wiedziec jak reanimowac...
          To po co były by szpitale skoro wszystko mozna jakos..

          Pracowałam w szpitalu i nikt nigdy nie opowiadał takich bzdur...
          Jesli małe dziecko bedziesz reanimowac choćby jak dorosłego to go mozesz zabić..
          Obowiązują zasady i o nich tzeba wiedziec i pamietac.. jesli ktos nie zna choc
          tych podstawowych.. to samym "jakoś" nie wiele zdziała..

          Co za idiotyzmy .. mam nadzieje, ze matki nie wezmą twoich słów na poważnie..
          • green_naranja Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 12:47
            Skoro pracowalas w szpitalu to powinnas wiedziec, ze ratowaniem jest chocby
            zadzwonienie po karetke!W jakim charakterze ty w tym szpitalu pracowalas? Bo
            chyba nie ratownika medycznego...?

            Ad rem....Po co dopisujesz rzeczy ktorych nie ma w moim poscie? czytac ze
            zrowumieniem nie potrafisz?

            Przeciez ja nie twierdze, ze trzeba dziecko z bezdechem ratowac jak doroslego!
            Ja tylko mowie, ze ogolnie, JAKAS reakcja jest lepsza niz zadna, a reakcja w tym
            przypadku moze byc nawet zwykle wyjecie dziecka z lozeczka, i koniecznie
            zadzwonienie na pogotowie. Czy to tak trudno zrozumiec?

            Zasady....no wlasnie widze, jakie pojecie o "zasadach" czy tez beztroski
            stosunek do nich tutaj sie objawil. Skoro twoja zasada ma byc "Nic nie robie,
            skoro nie wiem co robic", to ja zdecydowanie wole podejscie mojego instruktora,
            ratownika medycznego zreszta przez wiele dziesiecioleci,ktory twierdzi, ze brak
            reakcji jest najgorsza mozliwa reakcja.
            • insomnia0 Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 12:55
              ehh nic nie zrozumiałaś z tego co napisałam ..jedynie nadinterpretacja i
              oczywiscie złosliwa.. no ale z tego jakie twoje posty czytałam no nic
              dziwnego..zazwyczaj są tylko atakiem pełnym złośliwości..inaczej nie umiesz?
              takze nie mam zamiaru z toba dyskutowac..bo nie bede bawiła sie w pyskówkę..
              którą ty stosujesz przewaznie.
              ps.
              W takich sytuacjach zadzwonić po karetkę mozna.. tylko ciekawa jestem czy w
              czasie 3 min dojadą..
              Zwyczajnie chodziło mi o to, ze jesli kupujesz monitor oddechu..wazne abys znała
              zasady pierwszej pomocy u noworodka.
              Twoje mądrowanie było zupełnie bez sensu..tzn miało jeden-bić pianę.. to umiesz
              i lubisz.
              • green_naranja Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 13:07
                Kobieto....zlap oddech, uspokoj sie.
                Twoje "madrowanie sie " pod tytulem :"Skad wiecie co robic, jaki sens kupowania
                monitora skoro nie wiecie co robic" etc wnioslo tyyyyyyyle do dyskusji, ze swiat
                zamarl porazony.

                Dla mnie jest oczywiste, ze skoro sie kupuje jakis sprzet, to z takim
                zalozeniem, ze bedzie sie wiedzialo, jak go uzywac. Czy to aparat fotograficzny,
                czy robot kuchenny, czy...monitor oddechu. Rowniez w momencie, gdy jego
                funkcjonowanie wykaze nieprawidlowosci. Dlatego nawet przez chwile nie
                zakladalam, ze kobiety deklarujace chec zakupu monitora nie doedukuja sie w
                kwestii ratowania wlasnego dziecka w momencie, gdy monitor "zawyje".

                A skoro piszesz bzdury sugerujace, ze bezsensem jest kupowanie takiego monitora
                skoro sie nie wie JAK ratowac dziecko, i gdy pojawiaja sie glosy beztrosko
                podchodzace do problemu w stylu "ja nie kupuje bo wole sie tym nie stresowac",
                to odpisuje ci (i im) z nalezyta uwaga, ze nie trzeba byc lekarzem, by udzielic
                pomocy w wielu sytuacjach. Oczywiscie, sa sytuacje w ktorych absolutnie nic nie
                pomoze...ale chyba lepiej zrobic COS, niz stac jak kolek, sparalizowany i
                panikujacy?

                Co do analizy mojej osoby...coz, kolejna chybiona nadinterpretacja, jak zwykle z
                twojej strony. nie przejme sie nawet na pol centymetra, wybacz.

                A co do zlosliwosci...no coz, przejawy glupoty czasem trzeba tak traktowac,
                niezaleznie od tego, kto je emituje.
                • insomnia0 Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 13:20
                  nie dosc ze jestes złośliwa to dodatkowo bez ogłady i kultury..
                  Napisałam moje zdanie na pewnien temat a ty zarzucasz mi głupotę.. zupełnie
                  bezpodstawnie..ale to naturalne ze masz zazwyczaj problem z dyskusją z kim
                  kolwiek tu.. tak obrazając ludzi.

                  jakbys przeczytała moj pierwszy post ze zrozumieniem.. to bys wiedziała ze
                  miałam doswiadczenie - moja kolezanka nie miała zielonego pojęcia jak postepowac
                  w takim przypadku i myslę, ze sporo jest takich osob które zwyczajnie nie
                  wiedziałby co maja zrobić..

                  A porównanie monitora oddechu do robota w kuchni czy aparatu foto.. to dopiero
                  bzdura.. jak zrobisz złe zdjęcie nic sie nikomu nie
                  stanie..

                  Nie wiem jak- od razu po jednym poscie mozna kogoś tak obrazac.. ale ja nie
                  jestem chamska.. moze dlatego nie potrafie tego zrozumiec.
                  • green_naranja Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 13:49
                    Nie napisalam, ze jestes glupia (choc jestem sklonna z kazdym twoim postem coraz
                    bardziej zweryfikowac ten poglad), napisalam ze twoje (i kilku innych pan)
                    teksty brzmia glupio i ignorancko. Ty zas zarzucasz mi brak oglady i
                    kultury-gdyby tak bylo, nie dobieralabym tak starannie slow, tylko dosadnie
                    napisala, co mysle o takich pogladach.
                    Nie jestes chamska...?Coz, percepcja tego to przypadek osobniczy, tak wiec byc
                    moze w swoich wlasnych oczach nie jestes...dla mnie jestes, o czym swiadcza
                    twoje kolejne napastliwe posty, odnoszace sie nie do dyskutowanego problemu,ale
                    bedace jakimis osobistymi wycieczkami.

                    pomijajac jednak to-coz, nie rozplacze sie, bo insomnia mnie nie lubi, osoba
                    insomnii jest mi obojetna-porownanie aparatu i monitora bylo tylko swego rodzaju
                    metafora, a mozesz nawet uznac to za hiperbole, jesli to dla ciebie
                    przesada-ufam jednak, ze osoby potrafiace czytac ze zrozumieniem wiedza, o co
                    chodzilo. Bez zbednej egzaltacji.
                    • insomnia0 Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 14:03
                      nie wiem czy zauwazyłaś ale to ty napadłaś na mnie..widocznie u Ciebie to
                      standard takie zachowanie.. dla mnie nie.
                      Ciebie jak zdązyłam zauważyc mało osob tu rozumie.. zapewne o czyms to swiadczy.


                      Nie bede sie zniżała do twojego niskiego poziomu.
                      Jestes bez ogłady bo obrazasz bezpodstawnie ludzi... nie ja zaczełam atak..
                      tylko ty.
                      Twoja odpowiedz na moj pierwszy post była bardzo pejoratywna i
                      krzykliwa...zupełnie niepotzrebnie.. mogłas napisac jedynie swoje zdanie w
                      sposób kulturalny..ale tego nie ma co oczekiwać od Ciebie.
                      Jestes bardzo konfliktowa.
                      • green_naranja Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 14:15
                        Ale masz wysoka potrzebe utulenia w bolu...
                        Oto moj "napastliwy ", "niekulturalny" post w odpowiedzi na pierwszy twoj tekst,
                        pytajacy o sens kupowania monitora:

                        "A co to znaczy "prawidlowo zareagowac"?Czy gdy jedziesz samochodem, a auto przed
                        toba ulega wypadkowi, to mijasz obojetnie, czy zatrzymujesz sie?Wiesz co wtedy
                        robic, czy dzialasz instynktownie-sprawdzenie co sie stalo, wezwanie karetki,
                        pomoc dorazna typu wyprowadzenie z tego auta, posadzenie osoby na swiezym powietrzu?
                        A gdy ktos mdleje w autobusie, odwracasz glowe w druga strone i udajesz ze nie
                        widzisz, czy probujesz JAKOS pomoc , ocucic osobe, podac jej wody moze, posadzic...?

                        Wiesz, nie trzeba "wiedziec" co sie robi w sytuacji zagrazajacej zdrowiu i
                        zyciu. Nie jest to tak, ze trzeba koniecznie wykonac mechanicznie i odruchowo
                        jakies okreslone czynnosci. W wiekszosci przypadkow dziala sie instynktownie.

                        Moj instruktor na kursie pierwszej pomocy powtarzal nieustannie: "Nie martwcie
                        sie, ze zapomnicie jakiejs czynnosci w trakcie postepowania. Nie martwcie sie,
                        jesli w ogole zapomnicie, co sie robi. Najwazniejsze to dzialac-kazde dzialanie
                        jest lepsze niz nie zadzialanie w ogole".

                        I tyle.

                        A jesli brak "profesjonalnej" wiedzy nt ratowania zycia noworodka ma byc
                        glownym powodem dla ktorego niektorzy nie chca sie "martwic na zapas", jest
                        milion stron internetowych z instruktazem co robic w kilku najpowszechniejszych
                        sytuacjach. Warto sie z nimi zapoznac-ot, tak. Chocby z nudow. Zawsze to
                        bardziej rozwijajace zajecie anizeli kolejna godzina na kanapie przed tv... "

                        Po czym nastapila twoja nioezwykle KULTURALNA riposta o wypisywaniu bzdur
                        zakonczona nadzieja, ze nikt sobie tego nie wezmie do serca. Na dodatek, nie
                        majaca nic wspolnego z meritum sprawy, bo raczej nie o braku kwalifikacji do
                        ratowania zycia byla mowa, tylko w ogole o niecheci do "stresowania sie" przez
                        monitor.

                        No tak, faktycznie ty jestes baaaaardzo subtelna, kulturalna i w ogole ,
                        niekonfliktowa.
                        No, ale to juz twoj problem...

                        p.s. Zaslanianie sie tekstem, ze adwersarza "nikt nie lubi", "nikt nie rozumie"
                        w jakims srodowisku, i ze to niby o czyms swiadczy, i uztwanie tego jako
                        koronnego, powtarzalnego argumentu w dyskusji stanowi moim zdaniem jedynie dowod
                        na nieumiejetnosc radzenia sobie z owa dyskusja.

                        A skoro nie radzisz sobie, to moze zaprzestan?Tym bardziej, ze obiecalas juz. Po
                        co masz sobie psuc samopoczucie przez tak konfliktowa, niekulturalna, nielubiana
                        osobe jak jabig_grin
                        • insomnia0 Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 14:21
                          widze ze sie rozpisałaś -nie przeczytałam tego bo nie interesuje mnie co ma do
                          powiedzenia osoba która tylko obrazac potrafi.
                          Zreszta i tak tylko agresywna jestes nic poza tym..

                          Jedna wielka pyskówka.
                          • green_naranja Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 14:40
                            A ty tylko powtarzasz sie niczym mocno zgrana plyta. Nadal nie potrafisz
                            sensownie odpowiedziec?
                            Jak dotad, to ty mnie intensywnie obrazasz w kazdym poscie. Na szczescie mam to
                            gleboko gdzies.
                            • insomnia0 Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 15:05

                              Po co mam Ci odpowiadac jak Ty nic sensownego mi nie piszesz..
                              kwadratura koła.
                              Jestes czepliwa i tak nie starasz sie zrozumieć mnie.
                              także miłego wieczoru i mniej uszczypliwosci.
                              ps.
                              Pamietaj, ze zawsze mozna cos przekazac i odpowiedziec..ale nie koniecznie
                              napadac na innego rozmowce.. bo to do niczego nie doprowadza.
                              pa
                              • green_naranja Re: boszsz, widzisz i nie grzmisz... 05.06.09, 15:23
                                "Pamietaj, ze zawsze mozna cos przekazac i odpowiedziec..ale nie koniecznie
                                > napadac na innego rozmowce.. bo to do niczego nie doprowadza."

                                Wiec dlaczego nie zastosujesz sie do wlasnej zlotej mysli?
                                Pa.
                                • insomnia0 eot 05.06.09, 15:36
                                  stosuje się- tzn nie napadam na rozmowce..ale reaguje jak ktos na mnie
                                  bezpodstawnie napada.

                                  eot
    • 18_lipcowa1 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 13:43
      A ja kupie. I nie jestem z tych przewrazliwionych, tylko po prostu
      MYSLE. Takie rzeczy sie ZDARZAJA, naprawde.
      Nie po to dbam o siebie w ciazy, potem bede dbala o dziecko, zeby mi
      takie cos wyniknelo, bo ' nie bede kupowala, niepotrzebne, nie
      zniose wycia'. Wole zeby mi zawylo 100 razy niepotrzebnie a ten 1
      raz potrzebnie niz potem mialabym sobie cos zarzucic.
      Koszt to jest, nie powiem, ale wiele wiecej wydawalam na fajki,
      alkohol, ubrania, to moge teraz sobie pozwolic.
      Uwazam ze lepiej miec niz nie miec i potem zalowac.
      • wiesia140 Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 15:51
        I bez złośliwości dodam od razu. Czy zajęcia z pierwszej pomocy odnośnie
        dzieci i niemowląt są prowadzone w szkole rodzenia? Pytam poważnie, bo do
        szkoły rodzenia nie dane było mi uczęszczać z powodów medycznych.
        • joanieczka Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 16:05
          Właśnie uczęszczam na takie zajęcia i niestety nikt nie podejmował
          takiego tematu. Bo jak sama nazwa mówi jest to szkoła rodzenia,
          która przygotowuje do porodu, umiejętnośćci prawidłowego zajmowania
          się dzidzią - przewijanie, pielęgnacja, no i trochę pogadanki o
          prawidłowym rozwoju. I tyle.
          • wiesia140 Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 16:08
            A szkoda. Myślę ,że niektórym rodzicom by to pomogło w pewnych sytuacjach.
            • joanieczka Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 16:10
              No, czytając te wszystkie posty muszę Ci powiedzieć, że
              rzeczywiście, przydałoby się posiadać taką wiedzę. Jak nie dla
              siebie to chociażby dla możliwości (twuj, twuj) pomocy innym...
              • wiesia140 Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 16:13
                Ja już sama ratowałam 5swoje dziecko i matkę też. Mieli szczęście, że jestem
                pielęgniarką i byłam w zasięgu.
        • dorisw1978 Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 16:07
          nglka napisała:
          >podstawowe pytanie: NA JAKIEJ PODSTAWIE stwierdzacie, że monitor
          >wył bez
          >potrzeby? NIE MA możliwości sprawdzenia tegoż chyba, że zawyje w
          >trakcie, gdy
          >matka gapi się na rozbudzone i wyraźnie oddychające dziecko.

          na takiej podstawie, że matka właśnie patrzyła na dziecko śpiące i
          spokojnie oddychające, a urządzenie zaczynało wyćsmile niejeden razsmile

          śmierć łóżeczkowa zdarza się bardzo, ale to bardzo, bardzo rzadko i
          oczywiście, że każdy zrobi jak uważa, może sobie kupić albo nie.
          myślę, że jeśli nie ma wyraźnych wskazań medycznych, nie ma to po
          prostu sensu.
          Przecież jeszcer niedawno nie było takich urządzeń i wcale więcej
          dzieci nie doświadczało śmierci łóżeczkowejsmile to są naprawde
          incydentalne przypadki, nikt nie wie nawet, jak jest ich przyczyna i
          chyba nie wierzycie, że skoro takie urządzenie wyje 5 razy dziennie,
          to 5 razy dziennie wasze dziecko przestaje oddychać i gdyby nie
          sygnał, to by 5 razy umarło, no proszę....
          dzieci o wiele częściej zachłystują się, dławią albo "zanoszą"
          podczas płaczu i tu przydatna jest wiedza, jak dziecku pomóc, a nie
          jakiś monitor oddechu...





          • nglka Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 16:17
            dorisw1978 napisała:


            > na takiej podstawie, że matka właśnie patrzyła na dziecko śpiące i
            > spokojnie oddychające, a urządzenie zaczynało wyćsmile niejeden raz:

            To ok ale nie uwierzę, że we wszystkich tutaj trzech przypadkach tak było (w
            Twoim i obu Pań, do których zwróciłam się o podanie podstawy). Niektóre osoby
            błędnie zakładają, że skoro zastają oddychające, czasem płaczące dziecko to nie
            było bezdechu a to błąd.
            Wadliwe urządzenia też się zdarzają, tak, nawet w szpitalu zatem nadal
            jednostkowy przypadek nie jest podstawą do snucia opowieści dziwnej treści wink


            > śmierć łóżeczkowa zdarza się bardzo, ale to bardzo, bardzo rzadko

            dla mnie "bardzo ale to bardzo rzadko" to znaczy 1 na 1 milion, ew 1 na kilkaset
            tysięcy, tymczasem statystycznie wypada to tak: 4 śmierci na 10 tysięcy. Dla
            mnie nie jest to wcale "bardzo ale to bardzo rzadko", co po prostu rzadko. A 4
            na 10 tysięcy to wystarczająco często, by mieć prawo do niepokoju przy
            świadomości, że dziecko jest w grupie ryzyka (cały czas zakładam, że o grupie
            ryzyka piszemy).
            • wiesia140 Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 16:25
              Nglka ma trochę racji. Bezdech może trwać ułamki sekund.. Matka może zostać
              dziecko płaczące wiercące, bo zanim dobiegnie minie trochę czasu,a poza tym
              sygnał z monitora też działa na dziecko stymulująco ( i o to w tym też
              chodzi). W szpitalu też były takie epizody, że dziecko jak personel przybiegł to
              już normalnie oddychało, nie mniej jednak maszyna odnotowała fakt bezdechu,
              lekarze potem przeglądali zapis maszyny ile takich epizodów było u dziecka.
              • dorisw1978 Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 16:31
                wiesia140 napisała:

                > Bezdech może trwać ułamki sekund..

                no więc chyba nie doprowadzi do śmiercismile
                • wiesia140 Re: A tak z ciekawości? 05.06.09, 16:41
                  Ale nie ma bezdechu bez przyczyny. Jeśli napady się powtarzają należy wziąść pod
                  uwagę dalszą diagnostykę, poza tym bezdech może wynikać lubi się przedłużyć i
                  doprowadzić do śmierci , o to wcale nie trudno u noworodków, po co ryzykować (
                  mówię cały czas o dzieciach z grupy ryzyka).
            • nglka Statystycznie 05.06.09, 16:26
              to tylko jedno niepewne zrodlo, inne podaje 2 przypadki na 1000 a to juz ne jest
              bardzo, ale to bardzo rzadko

              obecnie cora domaga sie uwagi i dodatkowo zaraz wybywam na resztednia, wieczorem
              postaram sie poszukac naukowego zrodla dot. procentow
              • dorisw1978 Re: Statystycznie 05.06.09, 16:37
                ja również znalazłam takie dane i zgadzam się z Tobą, że jeśli
                dziecko pochodzi z grupy ryzyka, to owszem, warto zainwestować w
                taki sprzęt, tylko weź również pod uwagę fakt, że te 2 przypadki na
                tysiąc mogą się wydarzyć akurat w domach, w których jest siwo od
                dymu tytoniowego np. Statystyki też nie są do końca miarodajne
                przecieżwink
                mój synek ma eraz 4,5 roku i czasem w nocy też zdarza mu się nie
                oddychać dłuższą chwilę - dodam, ze nie ma żadnych problemów z
                drogami oddechowymi, to po prostu fizjologia...
            • taje Re: A tak z ciekawości? 07.06.09, 00:30
              >To ok ale nie uwierzę, że we wszystkich tutaj trzech przypadkach tak >było (w
              >Twoim i obu Pań, do których zwróciłam się o podanie podstawy).

              U mnie tak było, kilka razy - patrzyłam na synka, widziałam, że oddycha a
              monitor zaczynał wyć. Rzekomo niezawodny AngelCare.
    • wiesia140 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 16:35
      Mówię oczywiście o dzieciach , które z powodów medycznych wymagają specjalnego
      nadzoru ( grupy ryzyka : wady wrodzone serca , dzieci z hipotrofią, wcześniaki,
      noworodki z zapaleniem płuc to tak z pamięci jest jeszcze wiele innych). Matki
      palaczki też rodzą dzieci, które mają podwyższoną skłonność do tego.
      • wiesia140 Re:Dla zainteresowanych 05.06.09, 16:56
        Proszę o to link, może to komuś pomoże się zdecydować
        www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=12383&_tc=CE7B259EB85A4C02BB6EEFCBAFD5BFAC
        • nglka Dzieki Wiesia 05.06.09, 18:38
          Mialam szukac a "odwalilas" za mnie robote. Cala baza danych wrecz. Czyli jednak
          Europa 2 na 1000.

          Co do kilka razy wspomnianego tu unikania czynnikow zagrazajacych to musze
          dodac, ze nie zawsze sie da, np. dot. spania na brzuchu. Corka od urodzenia
          miala kolki. Wyla dniami i nocami, chyba, ze polozona zostala na brzuchu. Wtedy
          przesypiala od 20 do 6! Iaczej i Ona wykonczona i my. Zatem sam materac, zaden
          koc, zadna poduszka pod glowe. Ale.. przykrywala sobie buzie pielucha smile
          Gdy zaczela sie sama obracac to juz nawet nie bylo opcji drzemki w dzien na
          plecach (gdy minely kolki po 4 miesiacu to na dzienne drzemki kladlam ja na
          plecy az do 8 miesiaca, bo wtedy zaczela sieobracac). Teraz ma 9 miesiecy i nie
          ma opcji polozenia na plecach do snu. Tylko brzuch i koniec. Niektore dzieci tak
          po prostu maja i co pozostaje? Albo kupic monitor albo cala noc czuwac albo olac
          i modlic sie, zeby Sids mnie nie spotkal. Bo gdyby spotkal to mialabym w
          glebokim powazaniu i co mowia statystyki. Nie przywrociloby to zycia mojemu
          dziecku przeciez.
          • nglka Re: Dzieki Wiesia 05.06.09, 18:44
            dopisze: do konca 7 miesiaca ulewala i to ostro (20 pieluch tetrowych dziennie),
            na boku nie zasnela nigdy (ryk) a podwyzszenie przy naglym chlustaniu nic nie da
            (zaliczylysmy juz w ten sposob zapalenie obu uszu)... zatem pozycja na brzuszku
            byla u nas niejako wskazana. Zwiekszone ryzyko bylo i tak pomniejszone.
            • wiesia140 Re: Dzieki Wiesia 05.06.09, 18:59
              U mnie się dało jakoś unikać tej pozycji, ale też tak nie do końca po prostu
              biegałam co chwilę, a w nocy z mężem na zmianę sprawdzaliśmy , czy wszystko jest
              w porządku. Angelcare nie był wtedy tak jak teraz. rozpowszechniony jak teraz.
              Gdyby był skorzystałabym z niego, bo syn urodził się wcześniakiem i miał
              niestety swoje problemy. Co do szukania danych polecam się na przyszłość. Życzę
              dużo radości z dziecka.
    • julimama79 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 17:03
      Każdy robi jak uważa. Osobiście, mimo iż jestem lekarzem takiego sprzętu nie nabyłam gdyż uważam ,że jest on potrzebny głównie dzieciom z grup podwyższonego ryzyka. Jeśli chodzi o dzieci bez takiego obciążenia, to myślę,że wystarczą pewne zachowania mające na celu zmniejszenie ryzyka śmierci łóżeczkowej. Sama staram się nie przegrzewać dziecka, ustawiłam łóżeczko pod kątem bo młoda sporo ulewa, śpi w śpiworku, nie ma kołderki i poduszki, nie narażam jej na bierne palenie . Myslę,że to w zupełności wystarczy.
      • wiesia140 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 17:07
        Ja jesczze unikałam pozycji na brzuszku.
        • julimama79 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 20:09
          Ja też,na szczęście młoda nie przepada za leżeniem w tej pozycji smile
    • izazdo a mnie by nie bylo... 05.06.09, 17:06
      Bezdech bezdechem, ale monitor wylapie takze inne powody, przez ktore dziecko
      przestaje oddychac (zadławienie sie ulanym mlekiem, zaplątanie w kocyk itp) a to
      juz dużo czestsze zjawisko niz sam bezdech.

      W 1982 r. nie bylo monitorów oddechów (w sumie to prawie nic nie bylo) wiec ja
      nic takiego nie mialam. Na szczescie mam aniola stroza, bo chyba tylko on mnie
      uratowal. Lezalam w wózeczku w ogrodzie, jakies kilka metrow od mamy, ktora
      pieliła sobie grządki, gleboko przekonana, ze dziecko sobie spi. Tata wyjeżdżał
      do pracy, widział że mama jest tuż obok mnie, ale coś mu nie dawalo spokoju i
      kazalo sprawdzic, czy z dzieckiem wszystko w porzadku. Podszedl do wozeczka,
      zaglada, a ja leże fioletowa, oczy wyłażą z orbit i nie oddycham. Przełozyl mnie
      przez kolano i zaczal walic w plecy, ale nic to nie dalo. W koncu odwrocil glowa
      w dol, zlapal za nogi i zaczal potrzasac. Wtedy wypadl cukierek-landrynka,
      ktorym poczestowala mnie kochająca 3-letnia kuzynka (niezauwazona przez mame).
      Gdyby ojca jakas sila nie zaciagnela do wozka, mama znalazlaby mojego trupa.
      Gdyby byl monitor, wlaczylby sie w momencie utraty przytomnosci, kiedy jest
      jeszcze czas na reakcje. Takie jestescie pewne, ze wasz starszak nie poczestuje
      malucha z dobroci serca cukierkiem?

      Monitor kupilam. Spokojny sen wyceniam na wiecej niz 350 zl.
      • anettchen2306 Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 20:03
        "Spokojny sen wyceniam na wiecej niz 350 zl."
        No wlasnie za te cene nie kupisz bezpieczenstwa twojego dziecka.
        Taka "zabawka" uspokaja raczej rodzicow dajac zludne poczucie
        bezpieczenstwa. Prawdziwe bezpieczenstwo zapewnia jedynie
        profesjonalny sprzet medyczny, jaki stosuja w szpitalach i to po
        uprzednim solidnym przeszkoleniu rodzicow (co zrobic, gdy urzadzenie
        zadziala, jak reanimowac dziecko w powaznym przypadku - a nie
        czytajac ulotke dolaczona do urzadzenia). Bojac sie faktycznie o
        zycie mojego dziecka nie zaufalabym zabawce za 350 zl.
        Mieszkamy w Niemczech, gdzie monitorowane sa praktycznie wszystkie
        wczesniaki w poczatkowych tygodniach zycia. Zadnemu z rodzicow nie
        proponuje sie zakupu takiej "tandety", ba - nie ma tego w ofercie w
        zadnym z domow wysylkowych z artykulami dla niemowlat! Jezeli
        rodzice faktycznie niepokoja sie o sen dziecka lub dziecko ma jakies
        zaburzenia wowczas uzycza sie profesjonalnego monitora. I to tez po
        wczesniejszym kilkugodzinnym (wraz z cwiczeniami na lalce-manekinie)
        kursie przygotowujacym do jego uzywania i odpowiedniego zareagowania.
        • izazdo Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 20:49
          Na kupno profesjonalnego monitora za parę tyśiecy mie nie stac, wiec kupilam
          taki, na jaki moge sobie pozwolic. Myslisz ze lepiej nie kupic zadnego i stac 24
          h/dobe przez rok nad lozeczkiem dziecka? Ja tez musze kiedys spac. Jest jakies
          prawdopodobienstwo, ze nie zadziala (wszystko moze zawiesc), ale wg mnie
          omylnosc monitora jest mniejsza niz moja wlasna. Przynajmniej bede wiedziala,
          ze zrobilam wszystko, co w mojej mocy, zeby zapobiec tragedii i nie bede sobie
          wyrzucala, ze moze gdybym kupila monitor...

          A reanimowac niemowleta umiem jakby co.
        • nglka Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 20:49
          anettchen2306 napisała:

          > "Spokojny sen wyceniam na wiecej niz 350 zl."
          > No wlasnie za te cene nie kupisz bezpieczenstwa twojego dziecka.
          > Taka "zabawka" uspokaja raczej rodzicow dajac zludne poczucie
          > bezpieczenstwa. Prawdziwe bezpieczenstwo zapewnia jedynie
          > profesjonalny sprzet medyczny, jaki stosuja w szpitalach i to po
          > uprzednim solidnym przeszkoleniu rodzicow (co zrobic, gdy urzadzenie
          > zadziala, jak reanimowac dziecko w powaznym przypadku - a nie
          > czytajac ulotke dolaczona do urzadzenia). Bojac sie faktycznie o
          > zycie mojego dziecka nie zaufalabym zabawce za 350 zl.
          > Mieszkamy w Niemczech, gdzie monitorowane sa praktycznie wszystkie
          > wczesniaki w poczatkowych tygodniach zycia. Zadnemu z rodzicow nie
          > proponuje sie zakupu takiej "tandety", ba - nie ma tego w ofercie w
          > zadnym z domow wysylkowych z artykulami dla niemowlat! Jezeli
          > rodzice faktycznie niepokoja sie o sen dziecka lub dziecko ma jakies
          > zaburzenia wowczas uzycza sie profesjonalnego monitora. I to tez po
          > wczesniejszym kilkugodzinnym (wraz z cwiczeniami na lalce-manekinie)
          > kursie przygotowujacym do jego uzywania i odpowiedniego zareagowania.

          Żadne Niemcy nie były, nie są i nie będą bezwzględnym przykładem ani dla mnie
          ani dla innej normalnej osoby. To, że czegoś nie praktykuje się w D - nie
          znaczy, że jest to jedyne słuszne posunięcie.

          Źródło poproszę. Naukowe. Stwierdzające wyraźnie, że monitory za 350 zł to
          zabawki, że są odradzane, ponieważ [tu uzasadnienie].
          Bo bawić w przepychanki słowne na zasadzie "bo u mnie w Ciechocinku" to sie
          możemy do u..nej śmierci.
          Zwyczajnie nie wierzę w to, co tu wypisujesz, tym bardziej nie mam tu czego
          "rozumieć jako kobieta" dopóki nie przeczytam, że faktycznie lekarze i badacze w
          ten sposób myślą.
          • dorisw1978 Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 21:15
            a tak na marginesie to tylko współczuć dzieciom rodziców wystających
            24h na dobę nad łóżeczkiem (lub nasłuchujących monitora oddechu),
            zlewających całe mieszkania Domestosem, no bo przecież bakterie
            czają się w każdym kącie, myjących dzieciom rączki 10 razy dziennie,
            szczepiących na wszystko co się da, biegających za swoimi dziećmi,
            żeby się czasem nie przewróciły (no bo przecież jakby uderzyło głową
            o kant stołu, to mogłoby się nawet zabić) - ehh, dobrze że mają komu
            upychać te monitory oddechu, szczepionki i inne "gadżety"...
            • izazdo Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 21:43
              Nie nalezy wrzucac wszystkich zagrozen do jednego worka. Co innego myć ręce i
              pilnowac, zeby dziecko nie jadlo nic brudnymi rekami, bo w piaskownicy mozna
              zlapac gliste psia albo kocia (wszystkie bezpanskie zwierzeta sa zarobaczone),
              ktora pozniej umiejscowi sie na przyklad w oku albo w wątrobie (to nie to samo
              co banalne owsiki). Jestem biologiem, wiec akurat na pasozytach znam sie dobrze.
              Co innego natomiast zalewac mieszkanie domestosem, bo to tylko prowadzi do
              hodowania szczepow opornych i alergii. Ale oczywiscie malo kto na tym forum
              odroznia wirusy, pierwotniaki, bakterie i nicienie, wrzucajac wszystko do
              katalogu "zarazki" (przyklad: pytanie o "wirusa" toksoplazmozy). Oczywiscie,
              nikt nikomu nie broni być zarobaczonym i szczesliwym. Ludzie byli zarobaczeni od
              poczatkow istnienia gatunku Homo sapiens, wiec z robalami zyć sie da. Co prawda
              jesli umiejscowia sie w mozgu albo watrobie i urosna do rozmiarow glowki
              niemowlecia jak w bąblowicy to nie bedzie to zycie zbyt dlugie, ale grunt to
              dobry humorek, ze nie jest sie przewrazliwiona mamusia.

              A larwa Toxocary w oku wyglada tak
              www.bayer.molosy.pl/images/robaki/zespol_larwy_OLM.jpg
              Mówiąc szczerze, takie wypowiedzi jak dorisw kompletnie mnie nie dziwia. Zeby
              ocenić, co jest realnym zagrozeniem, a co fobią histeryczek trzeba miec solidna
              wiedze, ktorej w narodzie brak. No bo niby skad ma byc, skoro na biologii
              egzekwuje sie seksuologie okrytonasiennych zamiast klasc nacisk na medycyne.
              Kiedys byl w szkole przedmiot higiena. Szkoda, ze zlikwidowali, moze tylu bzdur
              na forach by sie nie czytalo.
              • wilma.flintstone Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 22:47

                A co ma do wirusow i nicieni wystawanie 24 h nad lozkiem dziecka i
                wsluchiwanie sie w oddech?
                • izazdo Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 22:50
                  > A co ma do wirusow i nicieni wystawanie 24 h nad lozkiem dziecka i
                  > wsluchiwanie sie w oddech?

                  kompletnie nic big_grin dorisw jakos tak poruszyla ten temat, zrownujac stosowanie
                  monitora z szorowaniem sufitów domestosem, wiec sie ustosunkowalam
                  • wilma.flintstone Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 22:54

                    Coz, pewnie dlatego ze w przypadku dziecka nie bedacego w grupie
                    ryzyka taki monitor jest po prostu porownywalny do zlewania
                    wszytskiego Domestosem. Naprawde, jak czytam czasem to forum to sie
                    zastanawiam jakim cudem kobiety zachodzily w ciaze, donaszaly ja,
                    rodzily zdrowe dzieci i zdrowo sie te dzieci chowaly chociazby 10
                    lat temu???
                    • dorisw1978 Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 23:11
                      dobrze, że zdarzają się jeszcze jakieś zdroworozsądkowo podchodzące
                      do życia matki na tym forum, bo już myślałam, że to tylko ja jestem
                      taki beton a moje dziecko to w ogóle jeszcze cud, że żyjebig_grin
                      , bo taka jestem niedoedukowana, niemyśląca, ignorantka,
                      krótkowzroczna itp.
                      • wilma.flintstone Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 23:41

                        Ja na fora ciazowo-dzieciowe wchodze glownie ze wzgledu na cwiczenia
                        miesni twarzy tj. smiech lub, czesciej, opad szczeki. Linkowalam juz
                        na innym forum, ale niezly tekst, choc sprzed paru lat:

                        www.pinezka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1738
                        • dorisw1978 Re: a mnie by nie bylo... 06.06.09, 00:26
                          dobresmile
                    • dailies Re: a mnie by nie bylo... 06.06.09, 20:29
                      Wilma nie mozna porownywac tego co bylo iles lat temu jesli sie nie porowna np
                      smiertelnosci dzieci w wieku 1 roku np.

                      • dorisw1978 Re: a mnie by nie bylo... 06.06.09, 20:53
                        to podaj proszę dane, z których wynika, że śmiertleność dzieci w
                        pierwszym roku życia spadła dzięki zastosowaniu monitorów oddechu (i
                        nie jest to tekst sponsorowany), bądź jest np. większa niż 10 lat
                        temu
                  • dorisw1978 Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 22:57
                    izazdo napisała:

                    > kompletnie nic big_grin dorisw jakos tak poruszyla ten temat, zrownujac
                    stosowanie
                    > monitora z szorowaniem sufitów domestosem, wiec sie ustosunkowalam
                    >

                    bo nie widzę różnicy
                    • dorisw1978 Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 23:03
                      mnie też by nie było, bo jak miałam miesiąc to mój kuzyn z kuzynką
                      chcieli się ze mną pobawić, a że nie reagowałam i nie zaczęłam z
                      nimi bawić się w ganianego, to wzięli wielką puchową poduchę,
                      położyli mi na twarz i zaczełi dusić...
                      mamę coś tknęło, więc weszła do pokoju i prawie dostał ataku sercawink
                      ale to co opisałaś to są WYPADKI i nie był to dla mnie powód do
                      zakupu monitora oddechu, "bo nie będę stać 24 h nad łóżeczkiem
                      dziecka"
                      • izazdo Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 23:11
                        dla Ciebie nie byl, a dla mnie byl, wiec Ty nie kupilas, a ja tak. Mi nic do
                        Twoich wydatkow, Tobie nic do moich. I już. W tej kwestii nie ma czegos takiego
                        jak jedynie sluszna opcja. Mozna kupic i pochowac dziecko, bo umrze w wózku na
                        spacerze, mozna nie kupic i miec zdrowe, mozna kupic i miec zdrowe, mozna nie
                        kupic i pochować, bo akurat trafi sie w te 2 przypadki na 1000. Kazdy decyduje
                        sam, jaki poziom ryzyka akceptuje. I nikomu innemu nic do tego.
                        • dorisw1978 Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 23:18
                          izazdo napisała:

                          Mozna kupic i pochowac dziecko, bo umrze w wózku na
                          > spacerze, mozna nie kupic i miec zdrowe, mozna kupic i miec
                          zdrowe, mozna nie
                          > kupic i pochować, bo akurat trafi sie w te 2 przypadki na 1000

                          bosche, dziewczyno, kupić - pochować - nie kupić - nie pochować -
                          niezła jazdasmile
            • nglka Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 21:45
              A ja Tobie współczuję krótkowzroczności. Mam monitor, bo moje dziecko jest w
              grupie ryzyka. Ciężko pojąć? Nie oznacza to, że latam i myję wszystko domestosem
              (prócz kibla w ogóle tego nie używam), że nie pozwalam się wybrudzić (szaleje
              wzdłuż i wszerz na czworaka po tarasie).
              ALE gdyby moja córka nie miała odporności to siedziałaby pewnie w plastikowym
              namiocie z tlenem, szorowałaby, wszystko 3 x dziennie, co oczywiście Ty
              uznałabyś za fanaberię wink gdyby miała hemofilię to istotnie nie pozwalałabym na
              niebezpieczeństwa takie jak szorowanie kolanami po betonie (pomijając fakt, że
              kobiety są nosicielami hemofilii a chorują mężczyźni) - Ty pewnie uznaabyś, że
              na łeb upadłam!

              Życie ma, koleżanko, różne odcienie szarości i to, że kupuję monitor oddechu bo
              moje dziecko ma problemy z układem oddechowym i spało na brzuszku nie oznacza,
              że latam co chwila do dziecka i robię to, co w twojej małej główce się uroiło.
              Dobra porada: najpierw myślimy, potem czytamy ze zrozumieniem a na końcu piszemy.
              • dorisw1978 Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 22:01
                rozumiem, że izazdo jako biolog siedzi z dzieckiem w piaskownicy i
                uważa, aby czasem nie włożyło sobie palca do buzi, bo jeszcze mu się
                glista umiejscowi nie wiadomo gdzie, a nie daj boże inne dziecko
                sypnie mu kupa piachu w twarz... brrr...

                nglka, rozumiem, że masz dziecko z grupy ryzyka i nie krytkuję Cię
                za zakup monitora, w tym wątku wypowiadało się więcej osób, nie
                tylko Ty..
                wyraziłam po prostu swoje zdanie w oparciu o swoje obserwacje z tego
                forum i od razu posądzona zostałam o krótkowzroczność, o urojenia w
                mojej "małej główce", o brak myślenia i nieumiejętność czytania ze
                zrozumieniem

                skończyłam filologię obcą (jeśli się już chwalimy kto jest kim i
                jaki jest wykształcony) i w czytaniu ze zrozumieniem akurat jestem
                dobra

                a że mam inne zdanie niż na przykład Ty - nglka - to od razu jestem
                tępa, niemyśląca i w ogóle do d...y

                skąd w Was tyle agresji, nie mam pojęcia, musiscie naprawdę
                przeżywać w życiu okropne frustracje, że jedyną obroną własnych
                racji i przekonań jest atak...
                • nglka Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 22:12
                  dorisw1978 napisała:


                  > nglka, rozumiem, że masz dziecko z grupy ryzyka i nie krytkuję Cię
                  > za zakup monitora, w tym wątku wypowiadało się więcej osób, nie
                  > tylko Ty..

                  Jednak kłania się zasada drzewka. Odpowiedź pod moim postem automatycznie
                  traktowana jest jako odpowiedź na niego. Dlatego zareagowałam personalnie.
                  • dorisw1978 Re: nglka 05.06.09, 22:30
                    wówczas zacytowałbym Twoją wypowiedź i do niej się odniosła albo
                    napisałabym w temacie, że piszę odnośnie Twojej wypowiedzi, bo niby
                    jak mam odnieść się do ogółu???

                    pod którym postem mam się podpisać? piszę pod wszystkimismile

                    doskonale rozumiem Twoją sytuację, leżałam w szpitalu z dziewczyną,
                    której dziecko chlustało litrami mleka wręcz i byłam w szoku, że
                    pojechała się wyspać do domu i zostawiła małego na noc, położywszy
                    go na boczku, samego w sali, pod okiem pielęgniarek zaglądających do
                    dziecka 2 razy w ciągu nocy
                    ja bym swojego nie zostawiła wówczas na sekundę, tylko całą noc
                    czuwałabym przy łóżeczku i pewnie gdybym usnęła, to spałabym jak
                    zając pod miedzą.

                    gdyby moje dziecko płakało cale noce z powodu bólu brzuszka i
                    musiałabym je kłaść na brzuszku to też pewnie kupiłabym monitor
                    oddechu

                    tylko szkoda mi dzieci, których rodzice "świrują" wręcz w wielu
                    kwestiach typu: "nie wyobrażam sobie nie mieć monitora, bo
                    gdyby...", "nie wyobrażam sobie nie umyć smoczka który spadł na
                    podłogę", "nie wyobrażam sobie nie zaszczepić, skoro wymyślili taką
                    szczepionkę" bo wychowują sobie małe niedołęgi i alergików

                    takie jest moje zdanie, uważam że mam do niego prawo i mam prawo je
                    wyrażać, nikogo przy tym nie atakuję ani nie ubliżam:;
                    i tyle...
                    • nglka Re: nglka 06.06.09, 00:44
                      dorisw1978 napisała:

                      > wówczas zacytowałbym Twoją wypowiedź i do niej się odniosła albo
                      > napisałabym w temacie, że piszę odnośnie Twojej wypowiedzi, bo niby
                      > jak mam odnieść się do ogółu???
                      >
                      > pod którym postem mam się podpisać? piszę pod wszystkimismile

                      Pod ogólnym. Albo dodać, że odnosisz się do wszystkich odpowiedzi. Takie są
                      zasady forum. I nie chodzi tyle o formalność, ile o unikanie tego typu sytuacji
                      właśnie /wynikło niezrozumienie poprzez nie zachowanie pewnej formy przekazu/.
                      Jeśli nie zaznaczasz, że odnosisz się do ogółu a piszesz odpowiedź pod moją, to
                      znaczy, że komentujesz moją wypowiedź. Tak jest przyjęte z automatu.
                      I, jak pisałam, dlatego właśnie tak odebrałam jak odebrałam. Nie zarzucaj mi
                      więc agresji /tym bardziej nieuzasadnionej/ jeśli wyskakujesz jak z armaty z
                      domestosem i myciem rączek po 10 razy, bezpośrednio pod moją wypowiedzią, bez
                      zaznaczenia o odniesieniu również do innych wypowiedzi.


                      > doskonale rozumiem Twoją sytuację, leżałam w szpitalu z dziewczyną,
                      > której dziecko chlustało litrami mleka wręcz i byłam w szoku, że
                      > pojechała się wyspać do domu i zostawiła małego na noc, położywszy
                      > go na boczku, samego w sali, pod okiem pielęgniarek zaglądających do
                      > dziecka 2 razy w ciągu nocy
                      > ja bym swojego nie zostawiła wówczas na sekundę, tylko całą noc
                      > czuwałabym przy łóżeczku i pewnie gdybym usnęła, to spałabym jak
                      > zając pod miedzą.

                      Ja też nie rozumiem ale znam matki, które są przekonane, że nie zareagują na coś
                      złego a i tak się nie wyśpią. Mam koleżankę, która w ogóle nie budzi się nawet,
                      gdy dziecko wyje. Natomiast na każde kwęknięcie budzi się Jej mąż. Może taki to
                      typ? W każdy razie nie osądzałabym takiego zachowania/ może miała baby bluesa,
                      może miała tak dość, że miała ochotę krzyczeć? Może przespanie się porządne było
                      czymś o czym marzyła i czymś, co było w danej chwili jedynym ukojeniem
                      "czegokolwiek"...
                      • dorisw1978 Re: nglka 06.06.09, 16:29
                        Nie zarzucaj mi
                        > więc agresji /tym bardziej nieuzasadnionej/ jeśli wyskakujesz jak
                        z armaty z
                        > domestosem i myciem rączek po 10 razy, bezpośrednio pod moją
                        wypowiedzią, bez
                        > zaznaczenia o odniesieniu również do innych wypowiedzi

                        widać, że nie rozumiesz pojęcia wypowiedzi i zachowań agresywnych,
                        ja nie napisałam do Ciebie nigdzie, że ciężko ci coś pojąć, nie
                        zasugerowałam, że nie myślisz itp. (co za to Ty zrobiłaś w stosunku
                        do mnie) a że odniosłaś ten post akurat do siebie, to Twój problem.
                        widocznie coś w tym jest i prawda w oczy kole...
                        • nglka Re: nglka 06.06.09, 17:52
                          dorisw1978 napisała:

                          > widać, że nie rozumiesz pojęcia wypowiedzi i zachowań agresywnych,
                          > ja nie napisałam do Ciebie nigdzie, że ciężko ci coś pojąć, nie
                          > zasugerowałam, że nie myślisz itp. (co za to Ty zrobiłaś w stosunku
                          > do mnie) a że odniosłaś ten post akurat do siebie, to Twój problem.
                          > widocznie coś w tym jest i prawda w oczy kole...

                          Przynajmniej rozumiem i szanuję zasady środowiska, w którym się obracam.
                          Netykieta obowiązuje wszystkich i jeśli tego nie rozumiesz, to powinnaś poszukać
                          innej formy rozrywki niż korzystanie z for internetowych. Twoje tłumaczenie o
                          odwoływaniu się do mojego posta jest bezsensowne i bezzasadne, łamiesz
                          podstawowe zasady netykiety, wymyślasz własne zasady i się DZIWISZ. Jeśli nie
                          rozumiesz co do Ciebie piszę, to przynajmniej nie dorabiaj do tego ideologii.
                          Masz ewidentny problem - ale to jest TWÓJ problem.
                          • dorisw1978 Re: nglka 06.06.09, 18:29
                            Przynajmniej rozumiem i szanuję zasady środowiska, w którym się
                            obracam.
                            Netykieta obowiązuje wszystkich i jeśli tego nie rozumiesz, to
                            powinnaś poszukać
                            innej formy rozrywki niż korzystanie z for internetowych

                            hihi, dobre, ale się uśmiałamsmile)))
              • wiesia140 Re: a mnie by nie bylo... 05.06.09, 22:16
                W Polsce też użyczają tego cpapu, bo chyba o tym mówi annetchenn, ale nie każdy
                szpital posiada taki wolny na stanie, żeby użyczać. Kupno to wydatek rzędu 2000
                zł i więcej. nie każdą na to stać. Z jednym się zgadzam rodzice powinni być
                przeszkoleni jak reagować w takich sytuacjach. Nie osądzajmy tak tych , co
                kupują ten angelcare . Niech każdy robi tak jak uważa. Doskonale rozumiem
                ngielkę , co się natrzęsłam nad swoim wcześniakiem , to moje. A tak na
                marginesie wszyscy jak jeden człowiek powinniśmy być przeszkoleni do udzielania
                pierwszej pomocy. Idąc ulicą się zastanawiam , co by było gdybym nagle
                zatrzymało mi się serce ile osób umiało by mnie reanimować... .
        • ada0406 Kazdego indywidualna sprawa!!!!!!!!! 06.06.09, 00:53
          > Mieszkamy w Niemczech


          Szczycisz sie tymi Niemcami jakby to byl najmadrzejszy kraj na
          swiecie i podkreslasz to w kazdym swoim poscie. Ja mieszkam w
          Stanach i tu sa polecane wlasnie te monitory. Kazesz wszystkim kupic
          monitor za pare tysiecy, bo w Polsce nie ma raczej wypozyczalni...
          Niech kazdy sobie kupi to na co ma ochote. Ty nikomu prezentu nie
          robisz. Ja tez sobie kupilam i jestem zadowolona z tego faktu. Nawet
          niech zawyje 5 razy bez potrzeby, a tylko jeden raz nie daj Boze na
          prawde to i tak warto go miec. Dziecko moze byc najzdrowsze a i tak
          moze cos sie zdarzyc, przeciez nawet nie wiemy z jakiej przyczyny
          dzieci umieraja. Nie chcialabym byc w tym malenkim procencie a
          roznie bywa i nikomu tego nie zycze.
          • anettchen2306 Re:ada0406 06.06.09, 18:03
            Nie szczyce sie tym, ze tu mieszkam, mieszkam, bo taka byla kolej
            losu. Wczesniej wypowiadaly sie dziewczyny sugerujac, ze w Europie
            Zachodniej niemal w kazdym domu z noworodkiem obecny jest monitor
            oddechu a to nic bardziej mylnego - podalam wiec kraj w ktorym
            mieszkam za przyklad. Nie kazalam tez nikomu kupowac urzadzenia za
            kilka tys € lub zlotych!!! Nigdzie tego nie napisalam - mozesz
            sprawdzic linia po lini smile Pisalam, ze te " to zludne poczucie
            bezpieczenstwa - pogadaj z neonatologiem na ten temat sad Nie
            czytalam ani jednego postu opisujacego sytuacje, ze to urzadzenie
            rzeczywiscie jakiemus dziecku pomoglo. Natomiast roi sie od
            wypowiedzi, ze to zwykly "bubel" ( z reszta byl tu taki watek na
            temat najwiekszych bubli - wrsod nich o jakze czesto i gesto
            tzw. "monitory" oddechu). Nikogo tez nie obrazalam ani nie
            wysmiewalam sie z faktu, ze takowy "gadzet" zakupil - faktycznie
            jego sprawa. Wiele jednak mam (zwlaszcza tych, ktore maja juz
            starsze dziecko) odradza kupno nauczonych wlasnym doswiadczeniem z
            tymze urzadzeniem. Z doswiadczen moich polskich znajomych tez
            wynika, ze monitor odzywa sie bez potrzeby. Masz pewnosc, ze
            zareaguje we wlasciwym momencie, skoro nawet bez potrzeby sie
            wlancza??? Bo dla mnie to po prostu bubel. Za 300 zl mozna kupic
            laktator lub baby phone a nie "spokojny i bezpieczny sen mojego
            dziecka" jak wypowiadaly sie dziewczyny. Taka jest niestety smutna
            prawda sad
            a propos, mojego pierwszego syna tez urodzilam w Polsce. Przed
            porodem nafaszerowano mnie dolarganem tak, ze maly jeszcze dlugo
            mial problemy z oddychaniem. Monitorowany byl w szpitalu. Odbylismy
            wiele rozmow z neonatologami i pediatrami (w jednej z poznanskich
            wiekszych klinik). Sama zasugerowalam, ze zakupie tez takie
            urzadzenie - stanowczo i zdecydowanie odradzil mowiac, ze
            to "zabawka" i ze nie mozna na czyms takim polegac. Nie oznacza to
            jednak stania przez 24 godz nad lozeczkiem - jak pisala jedna z mam.
            Nalezy zadbac o to, by dziecko mialo odpowiednie warunki
            minimalizujace grozbe ZNSL do minimum - to wystarczy, jak zapewnial.
            • anettchen2306 Re: do poczytania 06.06.09, 18:31
              O "urzadzeniach medycznych" jakimi sa monitory oddechu:
              www.babyboom.pl/forum/niemowlaki-f16/niebezpieczne-dla-dziecka-angelcare-monitory-oddechu-niebezpieczna-opieka-nad-niemo-
              14377/
              lub to, czy jest sens monitorowania dzieci nie bedacych w tzw.
              grupie ryzyka
              www.geps.de/forum/board_entry.php?id=2957
              Nie natknelam sie na zadne zalecenia pediatryczne dotyczace tzw.
              monitorow oddechu w formie, jaka jest tutaj opisywana (urzadzenie
              300-400 zl). Jezeli sa to urzadzenia tak bardzo potrzebne i
              efektywne w dzialaniu, to dlaczego lekarze tego nie robia, tzn. nie
              polecaja jego stosowania w pierwszym roku zycia dziecka? Od
              poloznych dostaje sie liste przydatnych rzeczy, tzw. propozycje
              wyprawki - widnieje na niej monitor oddechu? A polozne to wydaje mi
              sie dosc kompetentne w tej dziedzinie osoby, mogace duzo z racji
              doswiadczenia o niemowletach opowiedziec.
              Bo wydatek tego rzedu faktycznie nie jest duzy, jezeli to
              zagwarantuje bezpieczenstwo to nalezy je kupic - jak najbardziej.
              Pytanie jednak brzmi: gwarantuje to urzadzenie bezpieczny sen
              dziecka? Bo jezeli jest to gdybanie 50/50% to monitor ten faktycznie
              zadnego zadania nie spelnia.
    • bafilek Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 22:23
      Mnie wystarczyło, jak przeczytałam, że zaburzenia oddechu występują
      u dzieci np. wcześniaków, niedotlenionych przy porodzie itp.
      Urodziłam zdrowe dzieci, donoszone, nie widziałam powodu, żeby
      kupować takie urządzenie. Po prostu wyrzuciłam z myśli to, że może
      się coś stać i już.
      • wiesia140 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 22:25
        U donoszonych z wadą serca też.
      • izazdo Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 23:06
        bafilek,

        monitor informuje nie tylko o tym, ze dziecko ma bezdech, ale takze o tym, ze
        przestalo oddychac z innego powodu (zaplatanie w kocyk, zadlawienie cialem obcym
        itp) a o to akurat nietrudno, zwlaszcza jak sie ma w domu drugie dziecko, chocby
        chwilowo cudze z wizyta. Dlatego niektore mamy, w tym ja, decyduja sie na kupno
        monitora, zeby w razie czego nie rozpaczac. Nawet jesli ryzyko wynosi 0,2%, to
        biorac pod uwage ilosc urodzen rocznie (cos kolo 350 000) to daje 700 trupków
        rocznie w Polsce tylko z powodu bezdechu, nie liczac uduszeń z innych powodów
        (np. wymiotów, które dzieciom zdarzaja sie stosunkowo czesto). W przypadku tych
        dzieci prawdopodobienstwo wynioslo 100%.

        Rzecz jasna kazdy robi jak uwaza i wydaje kase na co chce, ale wypieranie nie
        jest najlepszym rozwiazaniem. Zaprzeczanie ryzyku nie zmniejsza go, to tak jakby
        mowic "nie zrobie testu na HIV, bo jeszcze wyjdzie dodatni" (swoja droga, bardzo
        powszechne podejscie). Juz lepiej przyznac: mam swiadomosc ryzyka, ale akceptuje je.
        • wiesia140 Re: śmierć łóżeczkowa 05.06.09, 23:14
          Dokładnie to ,że się w coś nie wierzy, to nie znaczy, że to nie istnieje.
    • semi-dolce Re: śmierć łóżeczkowa 06.06.09, 00:45
      Będąc w ciąży też myślałam o zakupie. Nie kupiłam jednak - i dobrze, bo nie był
      potrzebny - wbrew wcześniejszym (tzn. przedporodowym) założeniom moje dziecko
      śpi ze mną po prostu.
      • wiesia140 Re: Życzę wszystkim zdrowia 06.06.09, 02:09
        I samej radości z pociech.
        • wiesia140 Re: Życzę wszystkim zdrowia 06.06.09, 02:10
          Dobranoc
      • lenka.i.maja Re: śmierć łóżeczkowa 06.06.09, 16:46
        Wspólne spanie też nie zmniejsza ryzyka, niestety. Moja koleżanka karmiła córkę
        piersią w swoim łóżku. Nad ranem obie przysnęły,a dwie godz. później mąż
        żegnający śpiącą żonę i córkę przed wyjściem do pracy odkrył, że mała nie żyje...sad
        • dorisw1978 Re: śmierć łóżeczkowa 06.06.09, 16:49
          nie popadajmy w skrajności...
    • nati.82 Re: śmierć łóżeczkowa 06.06.09, 12:10
      Nie kupuję. Uważam to za zbędny wydatek. Pewnie nasłuchiwałabym jak głupia, czy
      piszczy, sto razy sprawdzała, czy działa.
    • koktajl84 Re: śmierć łóżeczkowa 12.06.09, 21:03
      ja mialam monitor oddechu respisense ( male urzadzonko zakladane malemu za pieluszke -dotyka bezposrednio brzuszka- a nie pod materacyk) byl ok. wiem ze inne firmy tez produkuja takie monitory ale niestety nie znam ich nazw pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka