Dodaj do ulubionych

pielęgniarka środowiskowa

09.09.09, 10:32
Czy mam obowiązek przyjąć pielęgniarkę środowiskową? Tak,czy nie, nie
piszcie,że warto itd., chodzi mi o samą podstawę prawną. Wczoraj ponoć zrobiła
nam nalot podczas naszej nieobecności,bez zapowiedzi,bez pytania,zadzwoniła
dopiero po fakcie oburzona,że nikogo nie zastała. Co to za dziwne zwyczaje??
Babsko było niemiłe,nikt jej nie zapraszał,nawet nie powiadomiła,że się
wybiera,jak to jest?
Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 10:36
      Nie masz takiego obowiązku. Ona ma obowiązek przyjść (no przy czym powinna się
      umówić) ale ty nie masz obowiązku przyjąć. Ja nie przyjmowałam.
      • mallinka86 Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 10:40
        Dziękuję. Nawet jeśli pielęgniarka środowiskowa to dobry wynalazek,to tej
        konkretnej na pewno nie chcę widzieć...
        • camel_3d Re: pielęgniarka środowiskowa 10.09.09, 13:07
          weisz, od biedy moze zawaidomic prokurature, jezel ma jakies podejrzenia.
    • matysiaczek.0 Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 10:47
      No to po mojemu będzie. Rozumiem, ze chodzi o wizytę taką tuz po urodzeniu dziecka tak? Jesli o to chodzi, to wydaje mi się, ze zarówno Ty masz obowiązek ją wpuścić, jak i ona ma odgórny nakaz przyjścia do ciebie. Od dobrej woli tej pani zalezy, czy telefonicznie umówi się na wizytę (przynajmniej "będę za pół godz, czy zastanę panią w domu?").

      Nasza środowiskowa wytłumaczyła mi kiedys. Chodzi o sprawdzenie waruknków jakie ma dziecko, czy w oparach dymu fajek nie leży, czy rodzice świeżo upieczeni trzeźwi, no i w ogóle. Musimy zrozumieć, ze jest wiele patologicznych rodzin, w których dobro noworodka nie jest na pierwszym miejscu. Jeżeli środowiskowa nie zna Cię ososbiście, tak na dobrą sprawę nie wie, jakie warunki zapewniasz dziecku. W razie czego ma obowiazek zawiadomić opiekę społeczną, czy nawet policje.

      A jeszcze co do umawiania sie. Nasza kiedys umawiała się w jednej rodzinie, zachodziła, to aż dziwiła się, że tak posprzątane wszystko, poukładane, jak "na pokaz". Jak raz do nich poszła bez zapowiedzi, to policję z mety musiała wołać, bo trafiła na libację i płaczącego, zasranego dzieciaka.

      Zadzwoń do niej i umów sie, miej to za sobą, bo z tego co wiem, i tak musisz się z nią spotkać.
      • semi-dolce Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 10:53
        Nie musi. Po co taka instytucja istnieje to jedna rzecz, ale spotykac się z nią
        nie trzeba. Sa także tacy rodzice, którzy nie zapisują dziecka do państwowej
        służby zdrowia wcale, wówczas nikt w prywatnej żadnymi pielegniarkami czy
        połoznymi środowiskowymi im głowy nie zawraca.
        • kaja5 Re: pielęgniarka środowiskowa 10.01.14, 22:01
          semi-dolce napisała:

          > Nie musi.

          Oczywiście że nie musi, ale może się to skończyć wnioskiem do Sądu o wgląd w sytuację małoletniego dziecka. Co za tym idzie - kuratora już wpuścić będzie musiała.
          Moja rada: dla własnego spokoju i zaoszczędzonych nerwów, wpuść ją i będziesz miała z głowy. Takie nastawienie "nie bo nie" może tylko skutkować niepotrzebnymi nerwami jak przyjdzie pismo z Sądu. Oczywiście Sąd to ostateczność, wcześniej zawiadamia się pomoc społeczną, ale ja osobiście wolałabym by odwiedziła mnie pielęgniarka środowiskowa niż pracownik z pomocy społecznej.
      • malamimi18 Re: pielęgniarka środowiskowa 11.09.09, 12:18
        matysiaczek.0 napisała:
        " ona ma odgórny nakaz przyjścia do ciebie. "

        ze tak powiem za przeproszeniem g.owno prawda ;/ moj maly ma prawie 4 miesiace a
        pielegniarka byla u niego tylko raz a w karty ciagle wpisywala ze przychodzi..
        jak maly sie przeziebil i sie nie zgadzalo to wielki suprajs doktorka miala ;/
        • mija0206 Re: pielęgniarka środowiskowa 12.09.09, 07:43
          A ja czekałam na położnąwink byłam pierworódką i drżałam o swoje dziecko czy
          wszystko dobrze. Nie chciała oglądać moich szwów i nie wymyślała jakiś
          niestworzonych historii. Była miła, doradziła w paru kwestiach. Po jej wizycie
          przestałam w końcu schizować. Przyszła bez zapowiedzi ale mówi że, jak by mnie
          nie było to by po prostu zadzwoniła i się umówiła. Jak dziecko skończyło
          6miesięcy przyszła pielęgniarka też bez zapowiedzi nie była mi do niczego
          potrzebna w niczym nie pomogła, pogadałyśmy chwilę, dała jakieś próbki, gazety
          coś tam sobie zapisywała i poszła. Jakoś mnie to nie zbulwersowało. Nie rozumiem
          o co się tak pieklicie.
        • kaja5 Re: pielęgniarka środowiskowa 10.01.14, 22:02
          malamimi18 napisała:

          > matysiaczek.0 napisała:
          > " ona ma odgórny nakaz przyjścia do ciebie. "
          >
          > ze tak powiem za przeproszeniem g.owno prawda ;/ moj maly ma prawie 4 miesiace
          > a
          > pielegniarka byla u niego tylko raz a w karty ciagle wpisywala ze przychodzi..
          > jak maly sie przeziebil i sie nie zgadzalo to wielki suprajs doktorka miala ;/

          U nas podobnie, była raz, a potem tylko telefony z pytaniem czy wszystko ok. smile
      • agusia-mateuszek Re: pielęgniarka środowiskowa 12.09.09, 09:13
        u nas była śmierdziała papierochami-nawet rąk nie umyła jak przyszła z dworu nie
        potrzebnie wogóle przychodziła bo i tak nic mądrego nie powiedziała
    • boguszynka Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 10:50
      Wiesz nie wiem jaki jest prawnie to ustosunkowane. Ale one mają prawo przyjść
      bez zapowiedzi - niestety. Dwie się ze mną umawiały. Jedna przyjechała kiedyś
      rano przed 8 bez jakiejkolwiek wiadomość uprzedzającej o wizycie. Ale pewnie
      możesz odmówić takiej wizyty. Tak mi się wydaje.
    • shimmy78 Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 10:59
      Ja też nie miałam ochoty przyjmować obcej osoby w domu, zwłaszcza
      zaraz po powrocie ze szpitala. Moja zadzwoniła pół godziny przed
      przyjściem i pomyślałam, że co mi tam. Była całkiem miła. Pozwoliłam
      jej obejrzeć Młodą z wierzchu, jak chciała coś majstrować przy
      pępku, to się nie zgodziłam. Siebie nie pozwoliłam obejrzeć.
      Wypełniła jakieś kwity, pogadała, nawet nie słuchałam specjalnie co
      mówi. Podziękowałam i powiedziałam, że nie ma potrzeby żeby
      przychodziła kolejny raz, bo się już namierzała na kolejną wizytę.
      Tak więc nic strasznego, a dla świętego spokoju wizyta zaliczona. Po
      co mają mi potem jakąś policję albo co nasyłać, nie wiadomo co im do
      głowy przyjdzie.
      • duzeq Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 14:45
        A to dla mnie jest jakas wyjatkowa bzdura. Ze pepek chciala dziecku
        obejrzec? Jezeli to twoje pierwsze dziecko, to moze lepiej, zeby to
        zrobil ktos doswiadczony a nie mamuska, ktora nie ma pojecia czy
        dobrze sie goi czy nie. I ze niby co ta pielegniarka zrobilaby
        twojemu dziecku? "Siebie nie pozwolilam obejrzec".... Opad rak.
        Rozumiem, ze mozesz sie dobrze czuc i powiedziec, ze ok, nic ci nie
        jest, ale jezeli bylas cieta i zszywana, to co w tym zlego, ze
        pielegniarka obejrzy ci szwy?
        To jest jakas chore przeswiadczenie, ze obca baba nie bedzie mi
        chodzila po domu bo policje moze naslac...
        Ludzie, litosci!!!
        • shimmy78 Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 15:06
          Po pierwsze: majstrować nie znaczy obejrzeć, chciała gmerać
          patyczkiem do uszu, żeby sprawdzić czy jest dobrze wyczyszczony, a
          aż tak tej osobie nie ufałam, żeby na to pozwolić.
          Po drugie: nie byłam nacinana, a więc nie byłam i szyta i z tego
          powodu nie widziałam potrzeby żeby dać się oglądać.

          Opisałam jak było u mnie, a Twoja odpowiedź jest po prostu
          niegrzeczna i agresywna. Wątpię żeby tego typu wypowiedzi
          komukolwiek i w czymkolwiek pomogły.

          Poza tym co w tym dziwnego, że nie podoba mi się obca osoba kręcąca
          się po domu??
          • duzeq Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 15:22
            To znaczy, ze lepiej wiesz jak ma sie goic pepek i jak sie go czysci
            od pielegniarki srodowiskowej??? A to ciekawe...

            I tak jak powiedzialam - jezeli nie bylas nacinana i szyta, to nie
            ma potrzeby, zeby ktos Cie ogladal, ale twoja wypowiedz zabrzmiala
            tak jakby ta pielegniarka srodowiskowa chciala Ci zrobic wielka
            krzywde. O to mi chodzi.

            MOja wypowiedz agresywna nie byla - nie uzylam zadnych inwektyw w
            odniesieniu do Twojej osoby, a ze uwazam taka postawe za bzdure -
            coz, to moje zdanie. A dlaczego uwazam za bzdure? Bo w kraju, w
            ktorym ja rodzilam, pielegniarki srodowiskowe przychodza przez
            pierwsze 8 dni na 6-8 godzin. Ogladaja dziecko, mierza, waza,
            gmeraja patyczkiem do uszu kolo pepka (tak, tak!), ucza ojcow
            obslugi niemowlecia, sprawdzaja stan matki - fizyczny, fizjologiczny
            i psychologiczny, przygotowywuja cos do jedzenia, sprzataja. Matki
            moga sie wyspac, moga wiecej wypoczac, a przy tym pielegnairki
            wiedze maja przy tym fefnascie razy wieksza od swiezo upieczonych
            mamusiek wiec szkolenie odbywa sie blyskawicznie i bezstresowo.
            Policje to moga zawiadamic tylko i wylaczeni wtedy kiedy w domu
            pachnie patologia (dziecko ma siniaki, matka ma siniaki, butelki od
            wodki walaja sie po domu etc).

            Mam nadzieje, ze juz zrozumialas dlaczego uwazam taka postawe za
            bzdure. I to nie chodzi o sam fakt, ze nie chesz, zeby ktos obcy po
            domu CI sie krecil, bo to moge zrozumiec. Chodzi o to, ze uwazasz,
            ze znasz sie lepiej na pielgnacji niemowlecia niz pielegniarka.
            • bweiher Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 15:39
              Położna ma obowiązek obejrzeć dziecko,bo od tego jak oceni je i
              warunki w których mieszka, zalezy przyszłość matki i
              maluszka.Tak,tak.Jeśli stwierdzi ze dziecko jest zaniedbane i leży
              (jak to kiedyś ktoś trafnie napisał)razem z psem lub puszką piwa w
              jednym łózku,ma obowiazek powiadomić odpowiednie władze.A te,mogą
              odebrać dziecko.
              Ja tam swoją położną przywitałam z otwartymi rękami za pierwszym
              razem kiedy była umówiona i za drugim kiedy przyjechała z
              nienacka.A ze ja się nie miałam czego bać ani co ukrywać,nie
              martwiłam się wcale niezapowiedzianą wizytą.
            • shimmy78 Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 15:39
              no widzisz, jak chcesz to potrafisz napisać grzecznie o co Ci
              chodzismile bez atakowaniasmile
              • duzeq Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 16:10
                No prosze, to jednak dotarlo o co mi chodzi smile.
              • malgosiek2 Re: Shimmy 09.09.09, 17:51
                Sama jestem położną środowiskową i "GMERAM" PATYCZKIEM zamoczonym w
                70 % spir. w pępku,bo tym sposobem WIDZĘ jak goi sie kikut i co w
                środku jest.
                Jesli nie byłaś nacięta to grzecznie się mówi,że byłam nie nacięta-
                ja czytam zawsze wypis ze szpitala,a tam jest napisane co było
                robione.
                Opócz tego sprawdzam stan piersi(brodawki)oraz kolor i ilość
                odchodów połogowych i jak obkurcza się macica.
                I pielęgniarka/położna MOGĄ przyjść bez zapowiedzi sprawdzając
                warunki domowe.
                Sama mam za sobą trudne patronaże,gdzie sprawy były/są w sądzie
                (zaniedbania wychowawcze-pielęgnacyjne) rodziców w stosunku do
                dziecka,współpracuję z MOPR-em(wymieniamy między sobą wiadmomości na
                temat rodzin)oraz jak trzeba z kuratorem.
                Więc nie masz co się oburzać i być "nietykalska"bo nie robi się
                tego w złej wierze.
                Położna ma obowiązek wg.ustawy pełnić opiekę nad matką i dzieckiem
                do 6 tyg.
                Jesli pacjentka nie życzy sobie wizyty położnej/pielęgniarki proszę
                aby napisała to na piśmie i mam z głowy w razie "w"bo jestem
                zabezpieczona.
                Nie ma więc o co się tak pienićwink
                • aphoper1 Malgosiek 09.09.09, 19:10
                  Dzięki za Twój punkt widzenia. Rozumiem go, ale...
                  Nie znoszę takich narzuconych z góry relacji (tak samo, jak będąc bardzo
                  zaangażowana w Kościół, nienawidzę wizyt duszpasterskich), na dodatek
                  zawierających element kontroli przez państwo. Jeśli będę mieć problem z
                  karmieniem, poproszę o pomoc położną czy doradcę laktacyjną. Jeśli będę mieć
                  jakieś problemy czy wątpliwości związane z pielęgnacją Maluszka, również
                  poszukam pomocy. Ale nie podoba mi się nachodzenie i sprawdzanie, czy nie jestem
                  rodziną patologiczną - skąd takie podejrzenie?!
                  Poza tym w szpitalu, gdzie będę rodzić, mam umówioną położną i w ramach umowy z
                  nią jest także możliwość wizyty patronażowej po porodzie. Planuję z niej
                  skorzystać. Ale to jest pani, którą poleciła mi kumpela, z którą już
                  rozmawiałam, etc. Jakoś nie uśmiecha mi się wizyta położnej środowiskowej, o
                  której nic nie wiem, a zapisanie się do której zostało na mnie praktycznie
                  wymuszone w przychodni, przy zapisie do lekarza.
                  • malgosiek2 Re: Malgosiek 09.09.09, 19:32
                    Tak jak pisałam wcześniej wystarczy oświaadczenie,że nie masz ochpty
                    na wizyty i nie masz problemu zadnego.
                    Nawet jesli nie napiszesz to ew.zapis znajdzie się w karcie dziecka
                    napisany przez położną.
                    Zrozum my też w razie czego musimy miec "podkładkę"jakby coś się
                    stało dziecku,a matka rościła pretensje.
                    Nie narzucam się pacjentkom jesli nie chcą wizyt.
                    I tu się mylisz NIE MUSISZ(nie ma obowiązku) zapisać się do połoznej
                    przy lekarzu w PMR,możesz wybrać położną/pielęgniarkę z innej
                    przychodni/miejsca-więc nikt nic na Tobie nie wymuszawink
                    Sama miałam sytuację),a mama miała deklarację do mnie(przyszła po
                    poradę do przychodni)i ją przyjęłam w gabinecie.
                    A i NIKT nie podejrzewa od razu o patologięsmile
                    • aphoper1 Re: Malgosiek 09.09.09, 20:21
                      W mojej przychodni praktycznie to wymuszono. Tak długo mi wierciły panie na
                      recepcji dziurę w brzuchu, że w końcu wypełniłam (miały przypiętą do mojej karty
                      karteczkę, że nie wypełniłam deklaracji i co byłam w przychodni, to mi o tym
                      mówiły, lekarz tak samo "przypominał")...
                      Ja nie mówię z góry nie. Może będę chciała takiej wizyty. Ale nie podoba mi się
                      sama idea, że to położna szuka mnie, a nie ja jejwink
                      • duzeq Re: Malgosiek 09.09.09, 20:48
                        A ja nie rozumiem do konca szumu zrobionego w Polsce odnosnie tych
                        wizyt. Zgodze sie, ze jest to jakis rodzaj kontroli panstwowej. Ale
                        dla ludzi, ktorzy dziecka nie zamierzaja glodzic i chlodzic, taka
                        wizyta profesjonalisty powinna byc w sumie jakas fajna sprawa... ?

                        Ty dopiero urodzisz dziecko i wtedy zobaczysz, ze to nie bylby
                        najgorszy pomysl gdybys miala fachowa opieke zaraz po powrocie do
                        domu. Bedziesz miala setki pytan i tysiace watpliwosci. OCzywiscie,
                        zakladam, ze mozesz miec pomoc w postaci np. mamy ale mama nie do
                        konca sie czasem sprawdza jako profesjonalistka.

                        Tu gdzie mieszkam tygodniowy pobyt pielegniarki w twoim domu to
                        norma. NIe wiem do jakiego stopnia jest to konieczne i obowiazkowe,
                        ale nie slyszalam tez o takim przypadku, zeby ktos nie chcial
                        polezec dluzej w lozku, zeby ktos nie chcial miec jedzenia
                        podtykanego pod nos i zeby ktos nie chcial, zeby partner zmienil sie
                        nagle w specjaliste od zmieniania pieluch i kapania (pod czujnym
                        okiem pielegniarskim). Nie mowiac o pytaniach, ktore mozesz zadawac
                        przez 8 godzin dziennie.
                        Ja sie oczytalam jak dzika norka ksiazek o pielegnacji niemowlecia.
                        A potem sie okazalo, ze miedzy teoria a praktyka jest
                        taaaaaaaaaaaaaka przepasc. Szczegolnie jak masz iles tam szwow, nie
                        masz mleka, nie spisz w nocy i w ogole to najchetniej pojechalabys
                        do spa...

                        Juz nie mowiac o tym, ze tutaj moze i moglabym "odrezerwowac"
                        pielegniarke. Ale wywiad srodowiskowy zostalby zrobiony tak czy
                        owak. No i musze co miesiac leciec z mala do tzw. biura
                        konsultacyjnego gdzie dziecko jest mierzone, wazone, ogladane
                        (genitalia dosc szczegolowo na poczatku) - gdybym sie nie zglosila w
                        okreslonym terminie, dostalabym dwa wezwania a potem przyjechalaby
                        policja, zeby sprawdzic dlaczego nie chodze na kontrole.
                        To wieksza kontrola niz w Polsce, ale ja nie uwazam tego za zla
                        rzecz -im wczesniej mozna wykryc jakas patalogie i wyciagnac stamtad
                        malucha - tym lepiej.
                        • aphoper1 Re: Malgosiek 09.09.09, 22:05
                          myślę, że mam trochę uraz po bardzo długim pobycie w szpitalu w tej ciąży i
                          wysłuchiwaniu często sprzecznych opinii lekarzy oraz kontaktach z mniej lub
                          bardziej sympatycznymi lekarzami i położnymi. Po prostu jak już znalazłam kogoś,
                          z kim się dogaduję i mam podobne poglądy np. co do karmienia piersią, to wolę
                          zaufać poglądom tej osoby, a nie konsultować się z kolejną. Boję się zamieszania...
                          Poza tym - mówię, że nie wykluczam, że sama będę szukała pomocy. Ale nie chcę
                          czuć się zmuszona do przyjęcia takowej z ręki osoby, której nie znam (a z powodu
                          różnych doświadczeń nie jestem skora do zaufania).
                          • joshima Re: Malgosiek 10.09.09, 09:35
                            Zrozum wreszcie, że tu nie chodzi o Ciebie tylko o pewien system. Ty jesteś
                            osobą świadomą, inteligentną i samodzielnie poszukującą wiedzy. Musisz jednak
                            pamiętać, że nie wszyscy są tacy i nie wszyscy mają takie narzędzia jak choćby
                            internet.

                            Tak więc istnieje pewien system, który ma na celu ochronę nowo narodzonych
                            dzieci, którym się trafiła trochę mniej zaradna mama. Więc może warto czasem
                            pomyśleć, że jakiemuś noworodkowi (pewnie jak urodzisz to przez jakiś czas
                            będziesz się przejmowała losem wszystkich noworodków na świecie) ten system się
                            przysłuży. I może w imię tego warto się nie nadymać i odbębnić tę wizytę nawet
                            jeśli miałoby się wszystko puścić mimo uszu smile

                            Przecież pielęgniarka środowiskowa nie może znać wszystkich kobiet w okolicy na
                            tyle, żeby mogła ocenić do której nie musi chodzić w odwiedziny. A nawet gdyby
                            znała to pozory mogą mylić smile
                    • shimmy78 Re: Malgosiek 10.09.09, 10:39
                      Ja się zgadzam w 100% z aphoper. Po porodzie w zasadzie natychmiast
                      byłam "na chodzie", po dwóch dniach jeździłam autem jako kierowca,
                      bo taka była potrzeba. Dziecko grzeczne, bez dolegliwości, ja
                      wyspana, tata chętny do pomocy. W takiej sytuacji nie widziałam
                      potrzeby konsultacji z osobą niejako "narzuconą mi z urzędu". Gdybym
                      miała jakiekolwiek problemy zwróciłabym się do osoby,do której mam
                      zaufanie, i z którą miałam wcześniej kontakt i zdążyłyśmy się poznać
                      (mój lekarz czy położna). Pani z przychodni taką osobą nie była. Z
                      tych powodów wizyta u mnie wyglądała jak wyglądała. Pani ma porządek
                      w kwitach, a ja święty spokój, że dopełniłam "formalności".

        • larab Re: pielęgniarka środowiskowa 09.01.14, 10:33
          Bzdurą jest to co piszesz..dziewczyna ma rację, ja po porodzei miałam zakażenie poporodowe -zostawili część łożyska, zarowno w szpitalu jak i poloznej pytalam czy wszystko w porządku-a przylazila 7 razy tak, tak a gdy zadzwonilam do niej, ze mam drgawki to pow ze pewnie coś zjadlam inie przyjdzie- godz pozniej karetka zabrała mnie do spzitala..a więc jak widzisz nie są takimi "specjalistkami" jak by się mogło wydawać, z kolei pielęgniarka raz była, ale do dziecka się nie zbliżała, bo nieawno głaskała kota, więc nie wymądrzaj się, bo to, że powinny być specjalistkami to nie znaczy że są..a przyjsc posiedzieć i kawkę wypić to naprawdę dla młodej mamy przy dziecku jest zbędne
          • malgosiek2 Re: pielęgniarka środowiskowa 09.01.14, 22:00
            larab napisał(a):
            > Bzdurą jest to co piszesz..dziewczyna ma rację
            ,

            Kto napisał bzdury, a kto, że ma rację.
        • kaja5 Re: pielęgniarka środowiskowa 10.01.14, 22:06

    • beliska Re: pielęgniarka środowiskowa 09.09.09, 18:59
      Dopóki nie poszłam z młodą 3tyg. na przegląd i jednoczesnie zarejestrować w ośrodku nikt nie wiedział, że mam dziecko-papiery z kliniki, kartę szczepień dostałam do ręki. Spytano mnie, czy była pielęgniarka środowiskowa, a ja zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie, bo nie miałam ani chęci ani takiej potrzeby i nie zgłaszałam zapotrzebowania.
    • dziub_dziubasek Re: pielęgniarka środowiskowa 10.09.09, 09:58
      a ja napiszę o swojej. Kobita nawet miła, ale poglądy przestarzałe- jej zdaniem
      powinnam żyć o chlebie i wodzie karmiąc piersią, bo wszystkie produkty szkodzą.
      Sens wizyt w sensie kontroli- rozumiem, chociaż dla mnie wizyty tej pani to była
      męczarnia. Przy pierwszym dziecku jeszcze może ok, ale jak przyszła do drugiego
      malucha, który miał już 3 tygodnie (bo dwa pierwsze w szpitalu spędziliśmy) to
      specjalnie pomocy nie potrzebowałam. Zresztą chyba zdała sobie sprawę, bo szybko
      się zmyła.
      Co do forumki piszącej o tygodniowych pobytach pielęgniarek w domu położnicy to
      ja bym się chyba wściekła jakby mi ktoś siedział na głowie non stop- dla mnie
      zabieranie czasu który powinniśmy spędzać w intymnej atmosferze w gronie
      najbliższych.
      • joshima Re: pielęgniarka środowiskowa 10.09.09, 10:21
        A ja bym chciała, żeby w pierwszym tygodniu połogu ktoś latał kolo mnie, karmił
        poił, sprzątał tak, żebym w komforcie mogła zająć się tylko dochodzeniem do
        siebie i karmieniem dziecka. A tak to jadłam co mi się udało chwycić w locie a w
        domu był taki bałagan, że szkoda gadać i musiałam się z tym jakoś pogodzić, choć
        łatwo nie było. Dobrze, że męża mam samoobsługowego a i dla mnie coś przyrządził
        jak wrócił z pracy.
        • matysiaczek.0 joshima 10.09.09, 10:36
          no to ja jakieś straszne szczęście miałam z tymi dzieciorami, bo własnie te pierwsze dni/tygodnie po powrocie ze szpitala to były własnie najlepsze...dzieć spi, wstaje, je, sra, idzie dalej spać. No fakt, całą dobę, bo i w nocy co dwie godz pobudka, ale wtedy własnie porządki porobiłam, poprałam wsio, co narosło jak kilka dni w szpitalu pobyłam, nagotowałam obiadów do zamrożenia...no i tołku doszłam, o co chodzi w ogóle z takim dzieckiem. No przy drugim było jeszcze łatwiej, bo jakies tam doświadczenie miałam...a teraz to w ogóle...starsza ma 6 lat, jak cos zatrudnię ja do machania grzechotką i tyle..smile kurcze, jak to wszystko różowo wygląda, moze się mylę? może tylko z perspektywy tak fajnie? moze naprawdę, to nie było tak tylko człowiek zapomina o złych a pamięta tylko dobre rzeczy??
          • joshima Re: joshima 10.09.09, 10:59
            matysiaczek.0 napisała:

            > no to ja jakieś straszne szczęście miałam z tymi dzieciorami, bo własnie te pie
            > rwsze dni/tygodnie po powrocie ze szpitala to były własnie najlepsze...dzieć spi

            Żółtaczka?

            > moze naprawdę, to nie było tak tylko człowiek zapomina o złych a pamięta tylko
            dobre rzeczy??

            No raczej smile
            • dziub_dziubasek Re: joshima 10.09.09, 11:27
              Moja córka też przez pierwsze tygodnie tylko jadła i spała albo leżała sobie
              spokojnie w łóżeczku i przypatrywała się otoczeniu. A żółtaczki wcale nie miała
              (w książeczce ma wpisane- ślad).
              • joshima Re: joshima 10.09.09, 12:28
                W sumie moja też dużo spała, ale nie dało się jej oderwać od piersi smile Ech to
                były czasy...
      • duzeq Do dziub-dziubaska 10.09.09, 16:21
        Jakbys byla po 40 godzinach porodu, niezliczonych szwach po
        proznociagu, probowala bezsilnie dwa tygodnie dziecko do piersi
        przystawiac, a 10 minutowe stanie/siedzenie/lezenie w jednej pozycji
        kojarzylo sie torturami, to bys miala gleboko intymnosc. Dokladnie
        tak jak ja.

        A pielegniarka nie siedziala mi non stop na glowie, tylko sprzatala,
        prala, prasowala, gotowala, zajmowala sie dzieckiem, gonila meza do
        roboty, a ja mialam za zadanie patrzec na mlodziez, przystawiac do
        cycka i spac.
        Ja tam problemu zadnego z "obca baba" nie mialam.
        • dziub_dziubasek Re: duzeq 10.09.09, 20:23
          Ja tylko wyraziłam swoje zdanie- mi taka pomoc nie była potrzebna i nie uważam
          jj zasadniczo za zasadną. Nie zanegowalam, że Ty jej potrzebowałaś, nie
          stwierdziłam, że na pewno jest zbędna. Napisałam ze swojego punktu widzenia.
          A tak na marginesie, jestem po dwóch porodach, jednym ciężkim, przy drugim
          przeżyłam straszny czas kiedy u mojego dwudniowego malucha podejrzewano sepsę i
          rokowania były poważne, więc nie jest tez tak, że przyszłam, urodzilam, wzięłam
          dziecko pod pachę i poszłam.
          Wystarczała mi pomoc męża, bo na szczęście nie ma dwóch lewych rąk i opiekować
          się dzieckiem potrafi.
          Nie chciałam Cię broń Boże urazić, napisałam tylko, że mi taka pomoc była
          zupełnie niepotrzebna, a wizyta pielęgniarki zakłóciła tylko mój plan dnia.
          Pozdrawiam
    • camel_3d Re: pielęgniarka środowiskowa 10.09.09, 13:06
      w zasadzie masz obowiazek przyjac.

      • jaad33 Re: pielęgniarka środowiskowa 10.09.09, 13:53
        W zasadzie nie masz. Pielęgniarka ma obowiązek przyjść, ale nie musisz jej wpuszczać do domu jeżeli nie masz na to ochoty. Ja rozumiem jej rolę jako kontrolno-doradczą. Kontrolną akceptuję wpuszczając ją do domu ze względów o których była już mowa. A z doradczej można spróbować skorzystać, bo dlaczego nie? Chyba tylko dlatego że znam panią pielęgniarkę, nie lubię jej i nie jestem zainteresowany rozmową bo nie oczekuje się czegokolwiek dowiedzieć.

        Do nas przyszła raz, na umówioną przez nas wizytę, zadawaliśmy jej różne pytania dotyczące opieki nad maluszkiem, a że odpowiedzi były takie sobie i raczej ogólne to więcej jej nie poprosiliśmy. Gdyby natomiast przyszła bez zapowiedzi ewidentnie "na kontrolę", to niestety by nie weszła i tyle. Proste i nie ma się o co drapać.
        • carinica011 Re: pielęgniarka środowiskowa 10.09.09, 21:14
          moje młode zapisane jest do prywatnej przychodni, pierwszy raz pojechaliśmy tam
          na szczepienia, czyli już po 6 tygodniach. nawet mi nie wpadł do głowy pomysł z
          położną środowiskową smile zapomniałam o tym. młoda ma rok, policji u nas w domu
          nigdy nie było smile więc chyba wszystko jest ok.
          a jeśli komuś marzy się dochodzenie do siebie przez tydzień albo dłużej polecam
          (hehe) pobyt w szpitalu 9 dób po porodzie. też tylko leżałam i karmiłam.
          • a.bc Re: pielęgniarka środowiskowa 10.09.09, 21:59
            A mnie do szału doprowadziło to, ze w/w wpadła pod moja chwilowa
            nieobecnosc- dzieciaczek został z dziadkiem w domu a my z mama
            pojechałysmy przywiesc z marketu ciezkie zakupy.
            Gwiazda cos pisala, zobaczyła na spiace dziecko i skwitowała,ze
            przyjdzie za miesiąc...
            Ja wróciłam ze sklepu i tak na dobra sprawe nie wiedziałam kto to
            był, co chciał....
            Nawet kontaktu nie zostawiła do siebie a co dopiero wizytówkę....
            koszmar
    • agusia-mateuszek Re: pielęgniarka środowiskowa 12.09.09, 09:17
      u nas była śmierdziała papierochami,nawet rąk nie umyła i nic mądrego nie
      powiedziała w ogóle to nie potrzebnie przychodziła
    • agatracz1978 Re: pielęgniarka środowiskowa 12.09.09, 14:33
      U nas była chyba 3 razy. Oczywiście bez zapowiedzi. Nasza Mała była
      brdzo płaczliwa, więc myślałam że laska coś mi podpowie, pomoże.
      Efekt wizyt był taki, że jak Wero przy niej koncert zrobiła i ból
      brzuszka straszny miała to laska popatrzyła co ja wtedy robię, jak
      ją uspokajam i jak opanowuję cały ten hałas po czym wypiła herbatkę
      i powiedziła, że zostawia mamusię z córeczką bo jednak matka
      najlepiej wie co robic jak jej dziecko płacze i sobie poszła. Więcej
      nie zajrzała. Kiedy poszłam do przychodni oczywiście wpisy w karcie
      z wizyt były. Beznadzieja totalna.
    • marli93 Re: pielęgniarka środowiskowa 10.01.14, 15:57
      A ja wizyty Pani Poloznej wspominam bardzo miło.! Była dwa razy, za każdym razem dzwonila uprzednio o kilka dni do przodu. Jak już przyszla to pierwsze co, to do łazienki ręce myćwink
      Moglam Ja o wszystko pytac, zawsze odpowiadała na moje pytania, a na koniec usłyszałam, ze chyba nikt nigdy Jej tylu pytań nie zadał:-o
      Jezeli chodzi o mnie, to na szczęście, nie chciala mnie oglądać (uff), a Malego zważyła, przyglądała się jak Go najpierw rozbieram, potem ubieram, karmie, noszę, itd.
      Ogolnie rzecz biorąc byłam bardzo zadowolona z tych wizyt, i życzę wszystkich Mamom takich Położnychbig_grin
      Pozdrawiam
      • tankky Re: pielęgniarka środowiskowa 10.01.14, 22:30
        Moja też była miła i uprzedziła o wizycie. Ale nie rozumiem co jest takiego strasznego w tym oglądaniu, bo mnie położna zapytała czy chcę żeby mnie obejrzała, a ja bardzo chciałam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka