Dodaj do ulubionych

własnosciowe mieszkanie - czyje?

14.05.04, 09:19
Witam i bardzo prosze o odpowiedx prawnika:
on miał mieszkanie własnościowe kupione na wiele lat przed poznaniem jej.
Obecnie bedą 5 lat (wrzesien) po ślubie. Mają dziecko. Ona zawsze myslała, ze
mieszkanie w razie rozwodu zawsze zostanie jego (dziecko ma prawo z opiekunem
w nim mieszkac i potem po ojcu dziedziczyc). Ktos jej jednak powiedzial,ze po
5 latach małzenstwa jest całkowita wspólnota i w razie rozwodu ona moze sie
domagac połowy mieszkania. Jej sie to wydaje nielogiczne, ale prawnikiem nie
jest. Co na to prawnik?
dziekuje granna
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: własnosciowe mieszkanie - czyje? 14.05.04, 10:17
      to jakaś bzdura, majątek odrębny współmałżonka pozostaje taki na zawsze, chyba,
      że mąz zdecyduje się formalnie to zmienić. 5, 10 czy 50 lat nic tu nie zmienia.
      Dziecko ma prawo dziedziczyć, ale nie jest powiedziane, że musi w nim mieszkać.
      A tym bardziej jego mama. Będąc w analogicznej sytuacji po prostu musiałam
      mieszkanie męża opuścić i wróciłam z dzieckiem do rodziców.
      • granna Re: własnosciowe mieszkanie - czyje? 14.05.04, 10:32
        Dzieki
        tez tak mysłałam, ale prawnikiem nie jestem i chciałam sie upewnic.
        Pozdrawiam
        granna
        • monikam72 Re: własnosciowe mieszkanie - czyje? do Burza 14.05.04, 10:36
          a co w momencie gdy mąz kupił mieszkanie w kredycie przed ślubem i po ślubie
          oboje je spłacają.Co w momencie rozwodu czyż żona ma jakieś prawa do mieszkania?
          • 12ss Re: własnosciowe mieszkanie - czyje? do Burza 14.05.04, 10:47
            a ja mam też pytanie.Siostra wzięła ślub i dziecko zameldowała u męża a sama
            jest zameldowana u swoich rodziców,czy dziecko będzie miało prawo do tego
            mieszkania kiedyś? czy poprostu jak jest zameldowane u ojca a mieszka z matką
            to nie ma nic to tego mieszkania? czy dzielą później to mieszkanie na osoby
            zameldowane? czy jak?
            • burza4 Re: własnosciowe mieszkanie - czyje? do Burza 14.05.04, 12:36
              12ss napisała:

              > a ja mam też pytanie.Siostra wzięła ślub i dziecko zameldowała u męża a sama
              > jest zameldowana u swoich rodziców,czy dziecko będzie miało prawo do tego
              > mieszkania kiedyś? czy poprostu jak jest zameldowane u ojca a mieszka z matką
              > to nie ma nic to tego mieszkania? czy dzielą później to mieszkanie na osoby
              > zameldowane? czy jak?


              hihihi, ale się narobiło... zameldownie nie daje żadnych praw do lokalu
              własnościowego, jest administracyjnym stwierdzeniem czyjegoś zamieszkiwania w
              danym miejscu. Dziecko po ojcu dziedziczy jakby co majątek, w tym np.
              mieszkanie własnościowe, ale wnioskuję, że tu raczej chodzi o mieszkanie
              lokatorskie?

              Z lokatorskimi jest trochę inaczej, ale akurat w tych kwestiach nie miałam
              doświadczeń. Nie jestem pewna, czy prawo spóldzielcze reguluje to odgórnie,
              wiele spraw zalezy od samej spółdzielni i jej statutu, często jest tam po
              prostu wyraźnie napisane, co się dzieje w przypadku smierci głownego najemcy,
              np. że pierwszeństwo przydziału takiego lokalu mają dzieci i że muszą to być
              osoby zameldowane i mieszkające z głównym najemcą. Statut jest dokumentem
              ogólnodostępnym dla członków spółdzielni na pewno, więc warto tam zajrzeć.
              Czasem spółdzielnie robią problemy z takim "dziedziczeniem" lokalu, bo bardziej
              im sie opłaca sprzedać to mieszkanie na wolnym rynku ale wtedy muszą zwrócić
              spadkobiercom wkład.

              Np. koleżanka była zameldowana u starszej pani (obcej) i po jej śmierci
              przydział tego lokalu sobie wywalczyła (nie bez trudu). Ale by ten przydział
              uzyskać, musiała wpłacić wkład (nie pamiętam czy mieszkaniowy czy budowlany,
              ale jak zwał, tak zwał) i była to prawie że cena rynkowa mieszkania, tzn. ponad
              70 tys zł! na wolnym rynku takie samo mieszkanie i w lepszym standardzie
              kosztowało 90, więc to żaden szczególny interes, biorąc pod uwagę fakt, że nie
              lokal nadal nie jest jej własnością (to lokatorskie mieszkanie). Najlepiej
              byłoby podpytać w tej konkretnej spółdzielni, jak to u nich wygląda... albo w
              wydziale lokalowym gminy, jeśli to mieszkanie należy do gminy
          • burza4 Re: własnosciowe mieszkanie - czyje? do Burza 14.05.04, 10:49
            prawnikiem nie jestem chciałam zaznaczyć, ale miałam tyle perturbacji i w
            rodzinie i u znajomych, że coś tam mogę podpowiedzieć...

            Tak w ogóle to istotny jest moment podpisania aktu notarialnego, to wazne, bo
            często bywa tak, że ludzie mieszkają w "swoim" 2-3 lata i dopiero potem
            podpisują akt własności. Na moje oko to jest tak - że mieszkanie
            najprawdopodobniej przypadnie mężowi, jeśli na niego był wystawiony akt
            notarialny przed ślubem, ale on powinien spłacić żonie jej część kredytu, którą
            spłacili razem po ślubie - bo to jest majątek wspólny. Niestety tu jednak
            precyzyjne udziały musi określić profesjonalista. Niektóre fundacje prowadzą
            darmowe porady prawne, spróbujcie się rozejrzeć w swojej okolicy,
            prawdopodobnie prawnik będzie chciał obejrzeć konkretne zapisy w akcie
            notarialnym .
          • anies75 Re: własnosciowe mieszkanie - czyje? do Burza 14.05.04, 22:55
            własnie moja szwagierka ma taka sytuację
            kupiła mieszkanie na kredyt na siebie i mc pozniej wzieła ślub
            była u prawnika i jest to co prawda jej własność ale w razie rozwodu i podziału
            majatku, jej mąż też ma prawo do tego mieszkania, bo zapłata za mieszkanie
            następuje z wspólnych dochodów, a intercyzy nie maja
            • burza4 Re: własnosciowe mieszkanie - czyje? do Burza 17.05.04, 12:17
              ano właśnie - wg mnie to co wpłaciła przed ślubem jest jej (a różnie to bywa -
              mogło to być 20% wartości mieszkania, moło być 80% - nie wiem), to co spłacili
              razem po ślubie jest jak to się mówi "do podziału". Czyli szanowny niedoszły
              były mąż może domagać się od niej spłacenia mu części, którą wyłożył na ten
              cel, jeśli to ona ma w tym mieszkaniu zostać, a on ma się wynieść. Np. jesli po
              slubie razem spłacili np. 10 tys. kredytu, to on ma prawo do połowy tej kwoty,
              nawet jeśli np. ona ten kredyt spłacała z własnej pensji a on się groszem nie
              dołożył.

              Z tym, że naturalnie ona jako prawny właściciel sprzed ślubu (bo rozumiem, że
              akt notarialny został spisany przed ślubem na jej nazwisko) ma prawie pewność,
              że mieszkanie w przypadku podziału przypadnie jej z obowiązkiem spłaty na rzecz
              współmałżonka. Prawie, bo po pierwsze sądy z niewyjaśnionych powodów wydają
              czasem baaardzo dziwne orzeczenia, po drugie - nie jest też prosto takie
              orzeczenie wyegzekwować.
    • beza_beza Re: Prawnik odpowiada 14.05.04, 18:16
      granna napisała:

      > Witam i bardzo prosze o odpowiedx prawnika:
      > on miał mieszkanie własnościowe kupione na wiele lat przed poznaniem jej.
      > Obecnie bedą 5 lat (wrzesien) po ślubie. Mają dziecko. Ona zawsze myslała, ze
      > mieszkanie w razie rozwodu zawsze zostanie jego (dziecko ma prawo z opiekunem
      > w nim mieszkac i potem po ojcu dziedziczyc). Ktos jej jednak powiedzial,ze po
      > 5 latach małzenstwa jest całkowita wspólnota i w razie rozwodu ona moze sie
      > domagac połowy mieszkania. Jej sie to wydaje nielogiczne, ale prawnikiem nie
      > jest. Co na to prawnik?
      > dziekuje granna

      Prawnik odpowiada, że mieszkanie nabyte przed zawarciem związku małżeńskiego
      jest własnością tylko osoby, która takowe nabyła. I osoba ta nie ma obowiązku
      dzielić się takim majątkiem, niestety.
      Może ustalić dziedzica spadku ale nie musi.
      • beza_beza Re: Prawnik odpowiada 14.05.04, 18:26
        Potwierdzam, jak gdzieś powyżej napisano, że meldunek w mieszkaniu nie oznacza
        prawa własności orzeka jedynie o miejscu zamieszkania (pobytu). Właściciel
        mieszkania może wymeldować osobę poprzez;
        a) dobrowolne, samodzielne wymeldowanie się osoby (dogadanie się)
        lub
        b) wymeldować z tzw. urzędu w razie kłopotu (niechęci).
        Poza powyższym ostrzegam wszystkie "naiwne" (przepraszam za wyrażenie) kobiety
        przed współuczestniczeniem w spłatach kredytów za nie własne lub nie
        współwłasne dobra. Walka w Sądzie o odzyskanie takich należności jest bardzo
        trudna, żmudna, długa i bez dobrego prawnika prawie nie możliwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka