Dodaj do ulubionych

Co z pomocą z MOPS-u...

06.07.04, 13:52
Mam kłopoty finansowe, i teraz moja córeczka się rozchorowała ( od tygodnia
jest chora i nie jest lepiej) . Nie mam na mleko i leki , Dwie e-mamy mi
pomogły , bo mi przysłały wapno, witaminy , paracetamol, lakcid,pyrosal, bo
ja nie miałam już .... Nawet nie mam za co zapłacić za int. , który jest
brata i muszę mu oddać .
Mam pytanie, czy wiecie, coś o pomocy od mopsu . Mi nie chcą nic dać , bo
feralnie na papierze jestem mężetką. Zyję z dodatku i rodzinnego, czy mam
jakieś szanse by coś dostać .?
Nie idę nawet z nią już do lekarza, choć nie jest dobrze, bo nie mam na leki.
Do tego to na drugim końcu miasta.
Napiszcie do mnie na pocztę czy coś mogę dostać z MOPS-u.
Co mam zrobić?

pimpek06@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • fargo10 Re: Co z pomocą z MOPS-u... 06.07.04, 14:12
      Dobry pomysł! Do lekarza nie idź tym bardziej że to na drugim końcu miasta, a
      to już duże utrudnienie. Być może Twoje zdiecko rozchoruje się na tyle że wezmą
      je do szpitala a tam już zapewnią Mu darmową opiekę zdrowotną i leki,
      zakladając oczywiście że jesteś ubezpieczona.
    • pimpek06 Re: Co z pomocą z MOPS-u... 06.07.04, 16:08
      Pomyślałaś , czemu nie chcę jej ciągnąć na drugi koniec miasta>bo ja sama idę
      tam 40 minut , a z nią jak ja mam iść , a Młodsza w wózku. Do tego moja
      Dominisia nie należy do spokojnych dzieci . Ona nie należy do spokojnych
      dzieci. Nie raz ludzie mi współczuli jak mi sceny robiła. Nie łatwo z nią
      gdziekolwiek iść. Kocham ją ale i ja niekiedy mam dość jej zachowania i
      dlatego nawet byłyśmy u psychologa,bo ciągle słyszałam ,że jest nadpobudliwa.
      Jej zachowanie...trzeba poczuć by zrozumieć.
      Niekiedy myślę ,że niektórzy ludzie lubią dobić .
      Nie znasz mojej sytuacji i niewiesz, czy ja mam siłę by iść , a od razu mnie
      dobijasz.
      Dla mnie zniesienie wózka to nie jest łatwe , a niekiedy mam kłopot z
      prowadzeniem go . A myślisz, że jak ja się czułam , kiedy własnego maluszka nie
      mogłam utrzymać na rękach , bo mi wypadała. POMYŚL< zanim kogoś zdołujesz.
      Mam i tak za dużo kłopotów, a ty mnie jeszcze dobijasz.
      • marteczka271 Re: Co z pomocą z MOPS-u... 06.07.04, 17:25
        Witam.Jeśli chodzi o pomoc z mopsu to podchodzą do tych spraw różnie(zalezy od
        Pani która przyjmuje podanie i od Pani która do ciebie przyjdzie) Możesz iść
        powiedzieć jaką masz sytuacje i może dadzą ci zasiłek docelowy.Jeśli twój
        dochód i dochód męża nie przekroczy 490-510 ( dokłądnie nie wiem) na osobę w
        całym gospodarstwie to jakiś zasiłek powinnaś dostać.Jesli mieszkasz z
        rodzicami lub kimś to jego dochody też są wliczane i dzielone na osobę.Spróbuj
        może ci cos dadzą.
        Trzymaj się i pomyśl że zawsze będzie lepiej.
        Pozdrawiam Marta
        • asik_w Re: Co z pomocą z MOPS-u... 08.07.04, 03:45
          hej! ja niestety nic nie pomoge z tym Mopsem, ja tylko w sprawie coreczki,
          zostaw moze Mlodsza z bratem, sasiadka lub kims komu mozesz zaufac i idz lub
          jedz a dziedzkiem do lekarza, dziecko do 18 roku zycia ma darmowa opieke
          lekarska w przychodni, przeciez nie chcesz zeby malenstwu cos sie zlego stalo
          prawda? a czasami infekcje sa okropne, pomysl o coreczce, bo gdy dzieci sa
          chore to caly swiat sie wali...powodzenia i trzyma kciuki Anka
    • lunis Re: Co z pomocą z MOPS-u... 08.07.04, 08:53
      czesc.ja byłam kilka razy,ale maz ma zbyt wysokie zarbki na pomoc społeczną-
      czyli 650 zł.pani z opieki powiedziala ze zasiłek rodzinny 43 zł to juz pomoc
      od panstwa i moze mi przyznac jednorazową pomoc pod warunkiem ze zarobki nie
      przekroczą 150 zł na osobę.u nas są 3 osoby czyli wychodzi ze maz powinien
      zarobic 450 zł to bysmy dostali jednorazową pomoc w wysokosci 140 zł.a tak to
      moge przyjsc i napiac o pomoc w wysokosci 18 zł.ale tez jednorazową.ja nie wiem
      co sie dzieje.zeby zadnej pomocy nie otrzymac? płacimy za mieszkanie 400
      zł,reszta zostaje na dojazdy meza do pracy i podstawowe rzeczy dla
      dziecka.nawet i na to nam brakuje.było juz kilka razy tak ze nawet nie miałam
      na chleb pieniedzy,przykre.ja karmie dziecko piersią,wiec musi cos zjesc z
      zawartoscią,kiedy ja nie jem nic konkretnego.jeszcze w takiej sytuacji nigdy
      nie bylismy.nie wyobrazam sobie jakby dziecko jadło non stop sztuczne mleko-nie
      mialby co naprawde jesc.ja daje sztuczne tylko jeden posilek dziennie czyli nie
      az tak duzo mi wychodzi na miesiac.no ale ja tez musze sie odzywiac,bo dziecko
      tez potrzebuje.
      nie wiem jak zyc.tragedia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka