Pisałam o tym wczoraj na formum Pieniądze, ale tam prawie nikt nie zagląda.
Dlatego postanowiłam podzielić się także z Wami koleżanki Mamy, bo Wy to na
pewno przeczytacie, a ja muszę się tym z kimś podzielić, bo mnie już ta
instytucja wnerwia.
Czy według Was to normalne, że chcąc wpłacić pieniądze do Banku na określone
konto może być z tym tyle problemów?
Dostałam informację od PKO, że powinnam wpłacić pewną, niewielką kwotę
tytułem ubezpieczenia kredytu mieszkaniowego (comiesięczna składka). W
informacji podano cytuję:
"Zaległą kwotę składki ubezpieczeniowej na rzecz ... (nazwa towarzystwa
ubezpieczeniowego) w kwocie.... należy uiścić w formie wpłaty/przelewu na
konto: xxxxxxxx-xx-xxx-xxxx-x w terminie do dnia...."
Zrobiłam więc przelew (internetem) na rzecz towarzystwa (jak zrozumiałam) -
przelew wrócił. Zadzwoniłam do banku zapytać dlaczego - okazało się, że
właścicielem konta jest PKO a nie T.U.

Zrobiłam drugi przelew, na rzecz PKO z tym samym kontem - wrócił (w
międzyczasie minął termin ustalony w piśmie płatności). Zadzwoniłam ponownie
zapytać - okazało się, że jest to forma konta przejściowego, na które należy
wpłacać gotówkę, bo nie przyjmie przelewu internetowego.
- To po co piszecie informację o możliwości zapłaty przelewem? - spytałam
_ Przelewem również można, ale tylko z PKO - odpowiedziała pani (wszystko
jasne, że też się nie domyśliłam...)
Dziś mój mąż poszedł do najbliższego okienka PKO zapłacić gotówką - pani
powiedziała mu, że może to zrobić tylko w dwóch głównych oddziałach w naszym
mieście, bo ona nie może przyjąć takiej wpłaty.
Poszedł zatem do jednego z tych oddziałów, wystał w kolejce do kasy (z
rocznym dzieckiem na ręku), po czym usłyszał od pani, że nie ma takiego
konta i ona nie może przyjąć tej wpłaty, niech sprawdzi numer i w ogóle
przepisze dowód wpłaty, bo ona przyjmuje inne.
Zadzwoniłam do banku ponownie zapytać co jest grane - dowiedziałam się, że
numer musi być wpisany ze wszystkimi kreskami, pewnie dlatego pani nie może
znaleźć tego konta (to nawet tamta pani nie wie, że jest coś takiego jak
kreski w numerze? - to kto tu jest niedoinformowany, bo we wszystkich bankach
numery pisze się już jednym cięgiem i nikt już na kreski nie zwraca uwagi).
PKO od dawna jest dla mnie przegraną instytucją, ale mniejsza już o to.
Powiedzcie, który jeszcze bank jest równie przyjazny dla klienta, gdzie
trzeba chodzić z jedną sprawą 5 razy jak do urzędu i nikt nie wytłumaczy
nawet dlaczego tak się dzieje (zawsze uzyskuje się pewną informację, potem
pojawia się następny problem, którego wcześniej pracownik banku nie
przewidzi).
Dziś było drugie podejście męża do tej wpłaty (wczoraj powstał problem innej
natury). Jutro pójdzie ponownie, bo dziś obawiał się, że zacznie wreszcie
krzyczeć wystawiając się na publiczne pośmiewisko.
Nie wiem, może ja już mam na nich uczulenie, a co Wy o tym myślicie?