Dodaj do ulubionych

warszawska paranoja...

06.04.07, 12:13
chcę opisać historię, która ma miejsce w Warszawie...
nick zmieniłam, bo wiem, że ludzie z mojego osiedla czytuja różne fora, więc
nie chcę być zidentyfikowana, a chciałabym zasięgnąć rady co z robić w takiej
sytuacji:

Historia ma swoje "korzenie" w czasach kryzysu, nagminnych kradzieży
samochodów, z których nowy polonez FSO był luksusem. W tamtych czasach na
naszym parkingu osiedlowym, ludzie parkujący samochody postanowili
zawiązać "parking strzeżony społecznie". Chodziło o to, żeby co wieczór i co
noc ktoś pilnował parkingu i w ten sposób odstraszał złodziei. Ustanowione
były dyżury, i faktycznie system ten działał. Z biegiem lat jednek sytuacja
się zmieniła. Nowe auta rodziły się jak grzyby po deszczu, a co za tym idzie
ludzie zaczeli wykupywać ubezpieczenia AC. Powoli także zaczeli wycofywać się
z układu parkingowego. I tu zaczęla się męka.... Kto nie chciał pilnować,
bądź opłacać pilnowania (40 zł za 1/2 nocy), mógł się spodziewać uszkodzonego
samochodu. No i ja np. naliczyłam u siebie takie oto szkody: urwany zderzak
(bez możliwości naprawy), pourywane lusterka, porysowany lakier samochodu,
przebite opony (kilka razy), odkręcone śruby w kołach (tylko śruby,
zorientowałam się, po przejechaniu kilkunastu metrów, że coś jest nei tak z
autem...). WIele razy słyszałam groźby pod swoim adresem, pod adresme mojej
mamy. Normalnie dramat. Po pomoc udaliśmy się do Spółdzielni Mieszkaniowej,
do jej prezesa dokłądnie. No ale okazało się, że prezes spółdzielni to jedna
spółka z parkingowcami. Nie zainterweniował w żaden sposób i mafia nadal
działa. CO więcej, ustawiono na parkingu szlaban (osiedlowym, ogólnodostępnym
dla WSZYSTKICH) i teraz kto nie pilnuje, ten po 22.00 ma utrudniony wjazd na
parking. Boje sie tam stawiac samochód, bo nie wiem, czy znowu mi nie odkręcą
kół. Moja mama boi się ciągle, bo ostatnio usłyszała od jednego
z "parkingowców" groźbę "Pani to powinna uważać, bo Pani mieszka na
parterze". Oczywiście sprawę tę zgłosimy na policję, ale czy oni coś zrobią?
W październiku 2006r wymieniono asfalt na tym parkingu, warunkiem wymiany
było zlikwidowanie szlabanu... No i rzeczywiście szlaban zniknął, ale 3
tygodnie temu w jego miejsce pojawił się nowy, piękny lśniący szlaban! Gdy
powiadomiłam prezesa spółdzielnie, że "szlaban będzie usunięty" postawiono
przy nim dwóch policjantów do pilnowania! To zakrawa na absurd! Na osiedlu
kupa narkomanów, złodziei, ciągle się słyszy o jakimś napadzie, a dzielnicowy
deleguje dwóch funkcjonariuszy do pilnowania szlabanu! Jak na mój gust to
powinien im jeszcze zlecić dowożenia jedzenia noca dla pilnujących, wszak
policja ostatnio z tego słyniesmile
Jesteśmy bezsilni wobec parkingowców, wobec spółdzielni....
Jeszcze tylko przykłądowe ceny:
pilnowanie nocne (8H) - 80 zł - czyli miesięcznie 2400zł (!!!!) dochód
nieopodatkowany
wpisowe - 50 zł (120 samochodów) - 6000zł (a wpisowe nie wiadomo na co!)
składka na malowanie pasów postojowych 20 zł - 2400(!!! to mozna hektolitry
farby za to kupić)
składka na szlaban 40 zł - 4800 zł
To tylko przykłady.....

WIem, że historia brzmi jak z czarnej komedii, ale jest to najprawdziwsz
prawda, to się dzieje i niestety przyprawia mnie o ból głowy i rozstrój
żołądkasad
Obserwuj wątek
    • agamamaani Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 12:46
      zgłaszać na policję ale i wyżej - do szefa spółdzielni ( on też ma kogoś wyżej)
      do federacji konsumentów. napisać do uwagi i do innych gazet ;szukających"
      sensacji - postraszenie tym prezesa może podziałać..
      i uczciwie zapytać - na co idą te pieniądze i poprosić o wykaz z ksiąg
      rachunkowych - skoro jesteś członkinią spółdzielni powinni ci pokazać na co te
      pieniądze idą.
    • jusienka Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 13:17
      Jedną z najwyższych sił by coś zmienić są u nas media. Zainteresuj media tą sprawą.
      • l.e.a Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 13:19
        to samo chciałam napisać, wyślij ten list do gazet, TV ?
        • edytek1 Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 13:22
          Sprawa w sam raz dla Uwagi lub inego super wizjera
        • sabciasal Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 13:24
          "uwaga" sie specjalizuje w takich tematach
          istnieje jednak ryzyko identyfikacji skarżących, a zmiany nie nastąpią
          natychmiast.
    • mamand Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 17:26
      zdecydowanie pomoże tu jakiś brukowiec lub program typu "interwencja"

      możesz też zainteresować spawą skarbówkę
    • nick.jednego.postu Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 17:50
      przede wszystkim chciałam powiedzieć, że opłaty pobiera zawiązany przez
      mieszkańców "zarząd parkingu", który teoretycznie nie jest powiązany ze
      spółdzielnia. Po prostu taka mała osiedlowa mafiasad
      dziś napisałam list do faktu, ten sam który tutaj zamieściłamsmile
      • gorgolka Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 18:29
        ale ten zarząd parkingu tworzą jacyś ludzie konkretni. Muszą mieć pokrycie na
        co wydali te środki, jakieś rachunki, faktury, te pienądze idą do kasy
        spółdzielni czy do kasy "zarządu parkingiem?"
        jeśli te osoby nie mają potwierdzeń co zrobili z tymi pieniędzmi to można ich o
        przywłaszczenie oskarżyć, a przynajmniej takim oskarżeniem postraszyć.
        Jeśli już wszystkozawiedzie poszukaj może jakiegoś speca technika, który
        zamontuje małą kamerkę może ona nagra sprawców zniszczenia. Zniszczenie mienia
        też jest karalne, ja bym zainteresowała sprawą policję
        • syriana Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 18:39
          ło jezu
          co za historia
          przecież to cosa nostra w wydaniu podwórkowym

          zgłaszać gdzie się da, nie wierzę że to tak może funkcjonować "w powietrzu"
          • nick.jednego.postu Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 22:17
            syriana napisała:

            > ło jezu
            > co za historia
            > przecież to cosa nostra w wydaniu podwórkowym

            dokładnie idealnie to określiłaś.


            >
            > zgłaszać gdzie się da, nie wierzę że to tak może funkcjonować "w powietrzu"



            ale niestety funkcjonuje od lat.... a prezes spółdzielni na to przystaje, bo ma
            w tym interes - nawet nie chodzi o kase, ze dostaje czy cos - chodzi o poparcie
            i głosy mieszkańców na nastepna kadencje.

            Licze teraz na rozsądek Krajowej Rady Spółdzielcw, że zainteresują się w końcu
            tą sprawą.


            >
        • nick.jednego.postu Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 22:15
          gorgolka napisał:

          > ale ten zarząd parkingu tworzą jacyś ludzie konkretni. Muszą mieć pokrycie na
          > co wydali te środki, jakieś rachunki, faktury, te pienądze idą do kasy
          > spółdzielni czy do kasy "zarządu parkingiem?"


          to nie idzie do spółdzielni tylko do parkingowców. I rachunki mnie nie
          interesuja, bo ja im nie mam zamiaru płacić, bo to jest ogólnodostępny parking
          osiedlowy pomiędzy blokami, nikt nie ma prawa go zamykac, ograniczac dostępu
          ani pobierac opłat. To ze sa samozwańcza mafią, która sciaga od głupich
          naiwnych ludzi haracze, to nie znaczy ze sie im ma każy ugiąć. Tylko z drugiej
          strony stawiasz sie = masz zniszczony samochód



          > jeśli te osoby nie mają potwierdzeń co zrobili z tymi pieniędzmi to można ich
          o przywłaszczenie oskarżyć, a przynajmniej takim oskarżeniem postraszyć.
          > Jeśli już wszystkozawiedzie poszukaj może jakiegoś speca technika, który
          > zamontuje małą kamerkę może ona nagra sprawców zniszczenia. Zniszczenie
          mienia
          > też jest karalne, ja bym zainteresowała sprawą policję


          policja sprawe olała. Ja wszystkie szkody zgłaszałam, a oni mi odpowiadali, że
          sprawa umozona z powodu niewykrycia sprawcówsmile I kółko się zamyka.


          • mynia_pynia Re: warszawska paranoja... 06.04.07, 22:46
            Proponuje wysłać tego posta do interi, onetu, wp, gazety .pl
    • kckk Re: warszawska paranoja... 07.04.07, 16:51
      Takie parkingi przeważnie są bardzo dobrą alternatywą dla drogich - płatnych
      strzeżonych i myślę, że na Twoje miejsce jest już 10 chętnych.
      Ile miesięcznie płacisz za miejsce?
      Dlaczego dziwisz się, że jeśli nie chcesz pilnować waszych aut, biorąc dyżur w
      nocy raz na 1,5 miesiąca przez 4 godziny, jesteś uważana za trędowatą?
      Po co chcesz likwidować szlaban, który służy bezpieczeństwu waszych samochodów?
      Dziwne, że do tej pory nie pozbawiono Cię miejsca na parkingu, skoro nie łożysz
      na jego utrzymanie i nie bierzesz udziału w społecznej inicjatywie.

      Zawsze możesz zapłacić 100 czy 200zł i parkować na strzeżonym.

      • nick.jednego.postu Re: warszawska paranoja... 07.04.07, 19:18
        kckk napisał:

        > Takie parkingi przeważnie są bardzo dobrą alternatywą dla drogich - płatnych
        > strzeżonych i myślę, że na Twoje miejsce jest już 10 chętnych.


        Oczywiście, zgadzam się, ale moga sobie taki parking zorganizować na części
        zatoki parkingowej a nie na całości, skoro sporo mieszkańców się na to nie
        zgadza, a każdy z nas płaci za utrzymanie parkingu w comiesięcznym czynszu i ma
        prawo parkować pod blokim. To jest parking OGÓLNODOSTĘPNY.


        > Ile miesięcznie płacisz za miejsce?


        a niby z jakiej racji mam coś płacić? Miejsc nei ma wyznaczonych każdy może
        stawiać samochód tam, gdzie ma ochote.

        > Dlaczego dziwisz się, że jeśli nie chcesz pilnować waszych aut, biorąc dyżur w
        > nocy raz na 1,5 miesiąca przez 4 godziny, jesteś uważana za trędowatą?


        a z jakiej racji mam pilnować? Dlaczego mam się zgodzić na taki układ skoro on
        mi nie pasuje? Dlaczego ma grupa typów dyktować jakieś warunki, które sama
        sobie ustala? Kim oni dla mnie są? Wyrocznia?


        > Po co chcesz likwidować szlaban, który służy bezpieczeństwu waszych
        samochodów?


        Jakiemu bezpieczeństwu? Szlaban, który może każdy otworzyć? Szczerze mówiąc to
        kilkanaście aut już ukradziono z parkingu pomimo szlabanu. On po prostu gó..o
        daje.Taki szlaban to tylko służy temu, że w nocy mogę dostać w łeb jak wychodzę
        z samochodu go otwierać, bo akurat miejsce w którym on się znajduje jest
        neowietlone.


        > Dziwne, że do tej pory nie pozbawiono Cię miejsca na parkingu,


        ????????????

        skoro nie łożysz
        > na jego utrzymanie i nie bierzesz udziału w społecznej inicjatywie.


        płacę czynsz do spółdzielni i płacę w tym na jego utrzymanie. Społeczna
        inicjatywa to mogła być w takiej formie tylko na ul. Alternatywy 4, a nie w
        dzisiejszych czasach......



        >
        > Zawsze możesz zapłacić 100 czy 200zł i parkować na strzeżonym.


        dlaczego? Nie mam takiego obowiązku. Mam parking osiedlowy pod blokiem i mam
        prawo i ochote na nim parkować. I dlaczego jakieś kutafony mają mi z tego
        powodu niszczyc samochód. Bo kim sa???? Kilku emerytów + dozorca tworzą "zarząd
        parkingu" i dorabiaj się na tym na głupocie ludzi. A nei mają prawa nic na
        parkingu robić, bo wszyscy mają takie samo do niego prawo, mamy odpowiedni
        udział w gruntach, równy dla każdego mieszkańca.



        >
        • kckk Re: warszawska paranoja... 07.04.07, 19:49
          Niszczenia samochodu nie ma co komentować, musisz mieć dowody na złośliwe
          zachowanie wandali.
          Ja znam takie parkingi, ale z tego co napisałaś funkcjonują na trochę innych
          zasadach. Jest określona liczba miejsc, każde miejsce przypisane do konkretnej
          osoby, teren jest ogrodzony, z bramą (automatyczną) lub szlabanem z kolcami
          (często na pilota), jakaś dyżurka do pilnowania w nocy, niekiedy monitoruje je
          firma ochroniarska.

          • nick.jednego.postu Re: warszawska paranoja... 07.04.07, 20:05
            No własnie, gdyby to było tak jak piszesz: maja kawałek placu, grodzą sobie
            teren, pilnują jak chcą i uczestniczą w tym tylko ci co chcą, to ok. Mogą sobie
            nawet kolczatki, szlabany i łancuch tam zakładać. ALe teraz to funkcjonuje na
            takiej zasadzie, jakbym np. poszła na przystanek i powiedziała wszystkim ze od
            dzis pilnujemy go społecznie, kto nie chce, to mu podbijamy oko. wybijamy ząb,
            czy rozrywamy kurtkę. A komu nei pasuje, to niech spyla na przystanek 4
            kilometry dalej. Paranoja.
    • bea.bea Re: warszawska paranoja... 07.04.07, 21:30
      a co na to uryd skarbowy

      widyiaam ostatnio w akcji sluzby skarbowe....wzgladali jak antyterrorysci...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka