mana76
18.06.07, 16:12
Mam nadzieję, że powiecie mi coś mądrego, bo sprawa jest pilna, a ja w rozpaczy. Umówiłam się z babką we wrześniu na wycieczkę klasową, ma ona gospodarstwo agro, zadzwoniłam, żeby jej przypomnieć o terminie w marcu.Proponowała mi też autokar, ja powiedziałam, że co do autokaru skontaktuję się z nią.Moja klasa nie zebrała się w efekcie, a ja nie odwoływałam, bo przekazałam sprawę koleżance, która miała być w tej wycieczce moją parą ze swoją klasą, cały czas jej mówiłam, że jesli jej nie wyjdzie, żeby odwołała, sprawę uznałam za załatwioną, kilka razy jej przypomniałam ale dziś rano dzwoni na mnie facet z wrzaskiem, gdzie ja jestem, bo autokar przed szkołą. Mało nie umarłam, zdołałam mu powiedzieć, że jestem zaskoczona, że moja koleżanka nie odwołała, a co do autokaru to w ogóle się nie umawialiśmy i skąd on w ogóle miał informacje, żeby byc o określonej godzinie. Zaczął wrzeszczeć, że w polskim prawie obowiązuje umowa ustna i że on jutro przyjeżdża do dyrektorki, i tego tak nie zostawi. Powiedzcie mi, jak to wygląda od strony prawnej, bardzo proszę.