Dodaj do ulubionych

porysowany samochod...

17.03.08, 20:19
dzis bylam na fitness. chlopaczek, ktory parkowal obok mnie, na
moich oczach porysowal mi drzwiczki. praktycznie juz wyjezdzalam i
nie zarejestrowalam tego co zrboil. dopiero po drodze zorientowalam
sie co sie stalo. w domu okazalo sie, ze rzeczywiscie chlopatas
porysowal mi drzwiczki.. znam go z widzenia i zapamietalam numery.
czy da sie cos zrobic czy juz za pozno?
Obserwuj wątek
    • e-milia1 Re: porysowany samochod... 17.03.08, 20:19
      prosze was mamy o jakies rady. straszne mam nerwy...
    • ammazuko Re: porysowany samochod... 17.03.08, 21:06
      Teraz to już nie udowodnisz, że to onsad
      • bea.bea Re: porysowany samochod... 17.03.08, 21:14
        a jaka masz pewność ,żę to on zrobił....

        moze ktoś jeszcze koło ciebie parkował...

        jedynie ślady twojego lakieru na jego zderzaku, czy lusterku...ale zapewne juz
        ich nie ma...

        pozostaje ci cierpiec w samotności...współczuję ci....i rozumiem ...tez to przeszłam
        • e-milia1 Re: porysowany samochod... 17.03.08, 21:18
          wiem, ze to ten chlopak bo zrobil to na moich oczach. spieszylam sie
          i dopiero po kilku minutach, w drodze do domu, dotarlo do mnie co
          sie stalo. slad nie jest az tak duzy, ale wsciekla jestem na siebie
          bo nie zareagowalam a stalo sie to na moich oczach. oczywiscie moj
          maz jakos w moja wersje nie wierzy i stwierdzil, ze to z mojej winy
          pewnie bylo-to mnie najbardziej wkurzylo...gdybym mu o tym nie
          powiedziala to by sie nawet nie zorientowal.
          • redmiss Re: porysowany samochod... 17.03.08, 21:25
            idź do chłopaka jak najszybciej i powiedz co wiesz... jak się
            przyzna to sprawa jasna, jak się nie przyzna pozostaje Ci zgłoszenie
            na Policji. reszte oni załatwią. zrobią ekspertyzy, badania, wywiad
            i stwierdzą, czy winny czy nie. jeżeli stwierdzą, że nie ma jego
            winy pozostaje Ci usunąć szkodę z auto-casco, ewentualnie na własny
            koszt.
            • wobbler Re: porysowany samochod... 17.03.08, 22:30
              Weźmij gwóźdź i mu przejedź od przedniego błotnika po tylny,poprzez
              drzwi...Zapłacze się bidok jak zobaczy racunek od lakiernika.
              Nie bój się-starczy przejść obok auta z gwoździem w dłoni... big_grinDDDDDD
              • marychna31 Re: porysowany samochod... 17.03.08, 23:04
                To taki katolicki sposób na załatwienie sprawy?
                • wobbler Re: porysowany samochod... 18.03.08, 00:54
                  Widzisz te śmiechy na końcu mojego postu?
                  Nadmierna uszczypliwość z autora...Albo nie napiszę tego,żeby nie było Ci przykro.
                  • bri Re: porysowany samochod... 18.03.08, 08:50
                    Aha, katolickie poczucie humoru wink
                    • wobbler Re: porysowany samochod... 18.03.08, 10:02
                      To już bardziej! smile))
    • demarta Re: porysowany samochod... 17.03.08, 23:20
      nie marudź. samochód rzecz nabyta. a nabywając taką rzecz zawsze
      trzeba się liczyć ze zniszczeniami, naturalnym zużyciem itd., bo
      inaczej trzeba było by całe życie z garażu nie wyjeżdżać.
      no niewymownie dziwi mnie stawianie na piedestale rzeczy, które
      używa się, zużywa, niszczy i traci. mogłaś stracić błotnik, lampę,
      drzwi i co tylko, a rysa na lakierze nie powoduje, że samochód staje
      się bezużyteczny. ja chyba popytałabym o dobry, acz konkurencyjny
      cenowo serwis i usunełabym rysę jeśli naprawdę na jej widok kroiłoby
      mi się serce.
      • e-milia1 Re: porysowany samochod... 18.03.08, 07:27
        wiem, ze auto rzecz nabyta. maz powiedzial, ze sam jakos to
        wypoleruje. mi nie chodzi o sam ten fakt, ze mam ryse na aucie,
        ale, ze ktos zrobil to na moich oczach-ja siedzialam juz wtedy w
        samochodzi i nie zareagowalam. potrzebowalam kilkudziesieciu sekund
        zeby to do mnie dotarlo. to mnie najabardziej drazni. w takich
        momentach powinno sie od razu reagowac...
        • wobbler Re: porysowany samochod... 18.03.08, 08:14
          Nie martw się.
          Mi sie też zdarza całkowity brak refleksu.Później sobie tygodniami ubliżam,jaka
          to głupia jestem,bo przecież trzeba było to czy tamto...
    • soemi Re: porysowany samochod... 18.03.08, 08:16
      I właśnie dlatego jeżdżę starym autem. Kiedy kupiliśmy ten samochód był
      garażowany i w domu, i w miejscu pracy poprzedniego właściciela, nie miał
      żadnych uszkodzeń karoserii. Teraz po 4 latach jazdy w W-wie jest w opłakanym
      stanie, przejechany gwoździem z obu stron po całości, uderzony z tyłu na
      parkingu aż został obrys czyjejś tablicy rejestracyjnej, walnięta obudowa
      lusterka jakimś narzędziem tak, że została dziura i jeszcze inne tam. A 3
      miesięce temu ćwok z naszej klatki wyjeżdżając swoim gruchotem wgniótł nam
      drzwi, mało tego nawet nie zczyścił śladów ze swojego zderzaka. I co? Też miałam
      nerwy na maksa, ale nie poszłam do nich bo mamy jeszcze jedno auto, nowsze i
      wymuskane, więc po złości mogliby nam zniszczyć ten samochód. Ale już niedługo
      się stąd wyprowadzamy....
      • renkag Re: porysowany samochod... 18.03.08, 09:55
        smile)) Mój podobnie wygląda. Jeżdżąc po W-wie i parkując tam (zresztą
        pewnie w innych miastach też ale tam to chyba szczególnie) liczę
        się z tym i nie zamierzam polerować, lakierować itp., bo mam
        ciekawsze rzeczy na które mogę wydać kasę. Samochód służy do
        jeżdżenia i zamierzam go "zajeździć", że jak będę go sprzedawać to
        nie będzie mi żal, że za małą kasę. Też ma niestety ciągle nowe
        rysy, zadrapania itp.
    • jowita771 Re: porysowany samochod... 18.03.08, 12:11
      czy chodzi o takiego resoraka do zabawy?
      • mamakasienki1 Re: porysowany samochod... 18.03.08, 14:39
        E tam mi wielkie babsko puknęło drzwiami od swojego auta, w drzwi
        mojego, wgięcie paskudne, podchodzę do niej, bo stałam obok i mówię
        co widziałam, a ta mi w twarz twierdzi, że to nie ona. No to mówię,
        że widziałam i słuszałam puknięcie, to się dupskiem do mnie
        odwróciła i tyle ją to obeszło. Jak na takich ludzi reagować?
        Bo ja olałam w końcu, cos jeszcze wspomniałam o gabarytach i się
        zakończył temat, oczywiście Pani sie obraziła.
        • kawad Re: porysowany samochod... 18.03.08, 21:30
          Jak to jak? Wzywasz policję, spisujesz numery. Wiem, samochód służy
          do jeżdżenia ale to nie powód żeby każdy bezkarnie mi go niszczył.
    • fajka7 Re: porysowany samochod... 19.03.08, 10:15
      Nie jest za pozno. W takich sytuacjach, gdy sie widzialo zdarzenie i
      ma sie numery sprawcy normalnie spokojnie sie idzie na komisariat i
      zglasza. Przedtem warto sprawdzic jaka jest wartosc szkody w jakims
      warsztacie, zeby dysponowac konkretami.
      Policja odwiedzi sprawce i sobie z nim porozmawia. Jakies kamery
      moze byly na tym parkingu? Informacja, ze wydarzenie jest sfilmowane
      znacznie poprawia pamiec niektorym. Nie zalatwiaj tego na wlasna
      reke- sa od tego ludzie, a Ty sie tylko zdenerwujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka