Dodaj do ulubionych

Zamiast podpupnika w aucie poducha?

15.08.08, 07:56
Czy można ośmiolatkę przewieźć autem bez podpupnika, ale za to na poduszce lub
czymś innym, co będzie ją podwyższało do poziomu pasów? No i czy to zgodne z
prawem? Czy bezpieczne?
Wie ktoś?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 08:13
      Nie bardzo wiem,czemu od jakiegoś roku katujesz ten temat zamiast kupic
      poddupnik.Lepsza poduszka,która faktycznie dziecko podwyższy niż nic.
      • dlania Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 08:59
        zebra, ale poddupnik, jak go wdzięcznie nazywasz, mozna dostac za 20 zł...
        Juz o tym pisałam kiedyś: mój ojciec wiózł swoja wnuczkę bez poddupnika,
        poduszki, fotelika, bez pasów nawet. Kazał jej się trzymac... koca. Tez mozna, nie?
    • soemi Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 09:06
      Pewnie że tak, jeśli poduszka posiada atesty i jest dopuszczona do przewozu
      dzieci zamiast podstawki to czemu nie smile)))))))))))))
      skąd się biorą takie głupie tematy?!
      moje dziecię nie korzysta jeszcze z podstawki ale i tak mam taką w bagażniku,
      tak na wszelki wypadek.
    • zebra12 Dziewczyny, czy Wy mnie w końcu zrozumiecie? 15.08.08, 09:21
      Ja MAM podpupnik, mam fotelik, ale są w samochodzie taty, z którym jeżdżę.
      Natomiast wczoraj przyszedł mój mąż po córkę i wziął ją na zwiniętych ręcznikach
      do auta. Co ja mam zrobić? Chcę wiedzieć, czy to zgodne z prawem, bo jak nie, to
      mogę mu dziecka nie wydać! Rozumiecie? To ON powinien się zatroszczyć o
      bezpieczeństwo dziecka, gdy je bierze! Ja nie wiem czym on ja tam wozi i jak.
      Nie mogę za niego myśleć! Ja zapewniam dzieciom bezpieczeństwo w aucie, którym z
      nimi jeżdżę - u taty.
      • gryzelda71 Re: Dziewczyny, czy Wy mnie w końcu zrozumiecie? 15.08.08, 09:22
        Zebra,ile razy można tobie pisać.Przychodzi po dziewczyny,one schodzą z
        poddupnikami.Co za filozofia?
        • zebra12 Ano w tym problem, że on go nie bedzie woził 15.08.08, 09:52
          On tutaj nie ma auta. Jeździ z kolegami. Sam ma gdzieś tam malucha, ale nie ma
          prawa jazdy. I zwykle kolega go podrzuca, ale on wraca pociągiem czy busem czy
          PKSem. Dlatego nawet jak dostanie podpupnik, to go zostawi na wsi i na następny
          raz znów go miał nie będzie. Chyba, że mam mu wciąż dawać nowe...
          • gryzelda71 Re: Ano w tym problem, że on go nie bedzie woził 15.08.08, 10:13
            Wybacz Zebra,ale tak nieporadnej osoby w życiu nie widziałam.Laski podają setki
            rozwiązań z niewydaniem dzieci włącznie,a ty ciągle swoje.
          • purpurowa_komnata Re: Ano w tym problem, że on go nie bedzie woził 15.08.08, 10:32
            Nie nowe -tylko dziecko ma zabierać do domu po przejeździe. Masz
            rozumne duże dzieci-przecież mogą się upomnieć-nawet jak by musiały
            brać na niego plecak.
            • mama_kotula Ech tam 15.08.08, 10:36
              Zebra nie szuka rozwiązania problemu z podpupnikiem. Zebra szuka kolejnej karty
              przeciwko mężowi, bo jak na razie - jak widać - każde rozwiązanie zostaje uznane
              za niewykonalne i złe.

              Zatem - tak, Zebro, możesz w pozwie rozwodowym jako punkt przeciwko napisać
              "narażanie życia i zdrowia dzieci".
              • gryzelda71 Re: Ech tam 15.08.08, 10:38
                Nie napisze.Bo mąż powie,że nie da rozwodu.
      • mama_kotula Re: Dziewczyny, czy Wy mnie w końcu zrozumiecie? 15.08.08, 09:28
        Zebra, ale w czym problem?
        Albo tak jak pisze Gryzelda - niech dziewczyny schodzą ze swoimi poddupnikami,
        albo kup w markecie zwykły za 20 zł i wręcz eksowi z uśmiechem i tekstem "to dla
        naszej córki, aby z tobą bezpiecznie jeździła". Bezpieczeństwo dziecka stawiasz
        jako kartę przetargową w waszym sporze, bo "to on podły fiut ma się
        zatroszczyć"? Chore to. Skoro się nie troszczy, zlej fochy i honor i ty sie
        zatroszcz.
        • mama_dzidziusia Re: Dziewczyny, czy Wy mnie w końcu zrozumiecie? 15.08.08, 09:54
          Oczywiście, że nie wydać dzieci. A jak będzie miał pretensje to zadzwoń na
          policję, że mąż się pyta czy może dzieci bez fotelika przewozić.
      • wieczna-gosia Re: Dziewczyny, czy Wy mnie w końcu zrozumiecie? 15.08.08, 09:33
        > Nie mogę za niego myśleć!

        nie no, nie mozesz mozesz za to obracac sie caly czas w kregu tych samych
        pretensji i przez reszte zycia mozesz uwazac ze zycie zmarnowalas. I nagle sie
        okaze ze 10 marnowalas z mezem idiota a kolejne 10 juz we wlasnym zakresie.
        • zebra12 Gosia, ciekawe co Ty byś zrobiła?????????? 15.08.08, 09:55
          Kobieto, nie mów lepiej nic, bo mi ciśnienie skacze! Nie znasz mojego męża i
          guzik wiesz! On by sobie bimbał na Twoje dziecko i wtedy byś dopiero widziała.
          Co proponujesz? Hę?
          • purpurowa_komnata Re: Gosia, ciekawe co Ty byś zrobiła?????????? 15.08.08, 10:30
            Ja proponuje zakupić własne podupniki i nosić ze sobą-mówiąc ojcu
            dzieci-zamontuj w samochodzie na przejazd to nie zapłacisz mandatu-
            skoro inaczej nie rozumie.
            Wiem nie jestem Gosiawink
          • wieczna-gosia Re: Gosia, ciekawe co Ty byś zrobiła?????????? 15.08.08, 11:04
            zebro- zalezy jakby sobie bimbal i jak bardzo bym mu chciala dowalic. Z
            perspektywy nieosobistej, ale bliskich mi osob- te matki, ktore dowalaly mezom
            najmniej- najlepiej na tym wyszly. Ojcowie alimenty placa, spotykaja sie z
            dziecmi (jeden z panow dojrzal do tego po 5 latach) i mozna isc dalej. Jedna
            kolezanka odebrala panu prawa rodzicielskie ale tam bylo ewidentne ze pan jest
            swirem i ze mu sie poglebia. Ale mam i takie kolezanki, ktore dowalaja eksiom od
            10 lat wet za wet- panowie msciwie alimentow nie placa bo uwazaja ze jak eksia
            msciwa i spotkania limituje to im wolno, paie mowia "no tak czego sie po nim
            spodziewac" i sie odgrywaja i luzik. I kazda strona ma swoje racje tylko co z tego.
            Wiec ci powiem Zebra- ze kupilabym dodatkowe poddupniki bo to wygoda. I wydajac
            dzieci ojcu- wydawalabym je z poddupnikami w siatce UCZULAJAC dzieci (ojca swoja
            droga ale dzieci) na to ze maja mi z tymi poddupnikami wrocic. Skoro poj
            trzylatek jest w stanie o fotelik sie upomniec to twoje dziewczyny chyba sa
            starsze a przynajmniej wiekszosc.
            Poza tym zebro- poszlabym do psychiatry po prochy na depresje, gdyz moim zdaniem
            masz conajmniej poczatki depresji i stad ogolna niemoc.
      • kali_pso Re: Dziewczyny, czy Wy mnie w końcu zrozumiecie? 15.08.08, 09:41
        Co ja mam zrobić?


        Nic. Będziesz miała kolejny punkt przeciwko mężowi do umieszczenia w
        pozwie rozwodowymwinkP
    • dlania Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 09:58
      Może zacznijmy od tego, że ja bym nie dała dzieci pod opieke komus, kto je bije,
      zastrasza i kogo dzieci się boja. Poddupnik to najmniejszy problem w całej tej
      chorej sytuacji.
    • moofka Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 10:10
      na zdrowy rozum podpupnik nie jest zadna ochrona tylko ma podwyzszyc dziecko,
      zeby mu pasy szly jak nalezy, wiec i gruba ksiazka moze byc ;D

      monsz niech se kupi podpupnik nawet jezeli tylko sporadycznie dziecko wozi
      kosztuje jakies 20 zl, jak juz ktos pisal
      • mama_dzidziusia Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 10:22
        Dlania, Ty byś może nie dała temu panu dzieci, ale zebra nie ma nic przeciwko. W
        końcu dzieci traumy nie mają po tych pasach uncertain
        • mama_kotula Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 10:27
          mama_dzidziusia napisała:

          > Dlania, Ty byś może nie dała temu panu dzieci, ale zebra nie ma nic przeciwko.

          No. Nie ma nic przeciwko, ponieważ boi się, że jak nie wyda, zgarnie wp.dol od
          szanownego małżonka.

          > W końcu dzieci traumy nie mają po tych pasach uncertain

          Poczytaj wątki Zebry najpierw, a potem może się konstruktywnie wypowiedz smile
          • mama_dzidziusia Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 10:52
            Pewnie niewiele wiem o jej sytuacji, ale sama tak napisała w jednym z wątków.
            Jak coś przekręciłam to bardzo mi przykro.
            • dlania Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 11:34
              Mnie tez jakos utkwiło w pamięci, że Zebra twierdziła, że metody wychowawcze jej
              męża, czyli pas, kij od miotły czy inny kabel, nie są takie złe, skoro jej
              dzieci traumy po tym żadnej nie mają.
              Kotula, ja może mało rozumiem sytuację, więc wytłumacz: po co sie w ogóle
              zadawać z wiesniakiem bez honoru, twarzy,a choćby i jasy (zawsze to byłoby
              jakies wytłumaczenie), bamskim i dziecięcym bokserem?
              • gryzelda71 Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 11:37
                Bo to chyba od charakteru zależy.Niektóre muszą nieść krzyż.A im większy tym lepiej.
              • dlania Nie kijem - wieszakiem. 15.08.08, 11:38
                Co za wyobraznia. Prawdziwy artysta.
                • mama_dzidziusia Re: Nie kijem - wieszakiem. 15.08.08, 11:45
                  Czyli wychodzi na to, że nic nie przekręciłam. Szkoda...
              • mama_kotula Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 11:55
                >Kotula, ja może mało rozumiem sytuację, więc wytłumacz: po co sie w >ogóle zadawać z wiesniakiem bez honoru, twarzy,a choćby i jasy >cryingzawsze to byłoby jakies wytłumaczenie), bamskim i dziecięcym bokserem?

                Ale ja nie pisałam że ty nie rozumiesz sytuacji tongue_out, to mama_dzidziusia nie bardzo kuma tongue_out

                I też nie widzę powodu, aby się z takim zadawać, dlatego też nie mam i nie chcę mieć ŻADNEGO kontaktu z ojcem moich dzieci - i bardzo to sobie chwalimy smile
                On pewnie też, bo mu tak wygodnie. A ja z nim walczyć nie zamierzam, co by sobie rąk gównem nie pobrudzić. Co więcej, mam nadzieję, że nigdy w życiu już go nie zobaczymy (co jest bardzo możliwe ze względu na moje ugruntowane już plany emigracji na stałe w baaardzo odległe rejony).
                • mama_kotula aaa. To ja przekręciłam 15.08.08, 11:57
                  "w końcu dzieci nie miały traumy po tych pasach"
                  boszzz, zaćmienie - ja pomyślałam, że chodzi o skrót myślowy o jeżdżenie bez
                  pasów i poddupnika.
                  czas na czwartą kawę big_grinDDD

                  no bo faktycznie, chodziło o wieszak - tylko to mam na swoje usprawiedliwienie
                  • mama_dzidziusia Re: aaa. To ja przekręciłam 15.08.08, 12:06
                    Przyznałam, że nie znam sytuacji, ale chyba nie jest to konieczne żeby ocenić
                    tamtą wypowiedź. Wieszak czy pas i tak wiadomo o co chodzi.
                    • mama_kotula Re: aaa. To ja przekręciłam 15.08.08, 12:16
                      mama_dzidziusia napisała:
                      > Przyznałam, że nie znam sytuacji, ale chyba nie jest to konieczne > żeby
                      ocenić tamtą wypowiedź. Wieszak czy pas i tak wiadomo o co
                      > chodzi.

                      Tłumaczę ci, że "pasy" użyte przez ciebie momentalnie skojarzyły mi się z pasami
                      samochodowymi, a nie z laniem na dupę big_grinDDD. I dlatego zdziwiłam się, że łączysz
                      je z traumą big_grinD
                      Tak, że pomyłka moja, nieporozumienie, ot co.
                      • dlania Re: aaa. To ja przekręciłam 15.08.08, 12:17
                        Pij tą kawę, a nie gadajwink
                • dlania Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 12:16
                  mama_kotula napisała:
                  Co więcej, mam nadzieję, że nigdy w życiu już go ni
                  > e zobaczymy (co jest bardzo możliwe ze względu na moje ugruntowane już plany em
                  > igracji na stałe w baaardzo odległe rejony).
                  >
                  Niewidzenia z byłym jak najbardziej ci zycze, ale z ta emigracją.... mam
                  nadzieje, że nie chcesz wybyc na jakies zadupie bez internetu?wink
                  • mama_kotula Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 12:18
                    >Niewidzenia z byłym jak najbardziej ci zycze, ale z ta
                    >emigracją.... mam nadzieje, że nie chcesz wybyc na jakies zadupie bez internetu?wink

                    Korea Pd to chyba nie zadupie...? tongue_out
                    Dlania, ja bez netu bym umarła w ciągu miesiąca. Z głodu tongue_outPP = bo komp + net to główne narzędzie zarobkowe moje i mojego mężczyzny.
                    • dlania Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 12:27
                      No to jedźcie sobiewink Będziesz nam stawiać sake czy inne azjatyckie paskudztwo
                      co wieczór. Tylko czyj wieczór - Twój czy nasz? hmmm...
    • morgen_stern Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 10:39
      Kto ma czasem ochotę przełożyć zebrę przez kolano i wlać parę solidnych klapów?
      • mama_kotula Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 10:40
        morgen_stern napisała:

        > Kto ma czasem ochotę przełożyć zebrę przez kolano i wlać parę solidnych klapów?

        Nieeee, klapsy dla mnie wiążą się z przyjemnością, tu w ogóle nie mam ochoty na
        coś takiego.
        Ciebie przełożę, chcesz? wink
        • morgen_stern Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 10:43
          Dlaczego byłam pewna, że coś takiego napiszesz... tongue_out
          Kiedy będziesz w stolicy? wink)
          • mama_kotula Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 10:44
            morgen_stern napisała:

            > Dlaczego byłam pewna, że coś takiego napiszesz... tongue_out

            Bo mnie znasz...? tongue_out

            > Kiedy będziesz w stolicy? wink)

            Diabli wiedzą, terminy nam się przesuwają uncertain
            Ale jak będę, nie omieszkam sie spotkać. I przełożyć ewentualnie big_grinDD
            • morgen_stern Re: Zamiast podpupnika w aucie poducha? 15.08.08, 10:45
              Trzymam za słowo hehehe
    • malgra Re: nie można 15.08.08, 10:44

      Art. 39.
      (...)
      3. W pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do
      12 lat, nie przekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub
      innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka
      oraz właściwym warunkom technicznym.
      • zebra12 No i o to mi chodziło! Dzięki! 15.08.08, 12:20
        • purpurowa_komnata Re: No i o to mi chodziło! Dzięki! 15.08.08, 12:49
          Oj Zebra-przecież Ci napisałam że za brak jest mandat-a poza tym
          jeśli ojciec nie dba o dziecko to MUSISZ zadbać o jego
          bezpieczeństwo TY-niestety życie jest usłane różami-jedni stąpają
          głównie po płatkach a inni po kolcach...To nie jest niestety nic
          niezwykłego.
          • purpurowa_komnata Re: No i o to mi chodziło! Dzięki! 15.08.08, 12:59
            Teoretycznie chodzi o podwyższenie dziecka do conajmniej 150 cm aby
            można było zastosować pasy "dla dorosłych". Ale w praktyce jest
            tak,że przeważnie policja nawet wyrośniętemu dziecku poniżej 12 lat
            nie przepuszcza i rodzice mają madnat do zapłacenia-trzeba się
            przecież wykazywać...A artykuł podany już przecież nie jest do końca
            precyzyjny-bo nie jest napisane "prosto z mostu" co w przypadku
            młodszego dziecka ale mierzącego np 160 cm.Widocznie ustawodawca
            uznał,że takich dzieci nie ma...
    • zebra12 Przesadziłyście! 15.08.08, 12:34
      Zadałam tylko proste pytanie, żeby mieć argument, gdy mąż znów przyjedzie po
      dzieci bez podpupnika. A Wy od razu mi dowalacie. Jasne,. on jest ok, a ja do
      d...y, bo im nie kupiłam zapasowego podpupnika. Zrozumcie, że mój mąż nie jeździ
      swoim autem, tylko z różnymi kolegami. Podpupnik zostanie u jego mamy, bo jemu
      się nie chce nieść. A dziecko i tak ma plecak ze swoimi ciuchami.
      I druga rzecz: bardzo bym chciała, zeby dzieci NIE BRAŁ
      Ale sąd przyznał mu widzenia i tak jest, że muszę mu je dawać. Oczywiscie śledzę
      sytuację i na razie dziecka nie uderzył. Jeśli znów się coś takiego wydarzy to
      będę interweniować. Byłam u psychologa, dzwoniłam na policję, gdy bił. I co?
      Powiedzieli mi, że MUSZĄ BYĆ ŚLADY!!!!!!!!! A tych nie było. Każdy mnie
      spławiał. Ale już mnie wcześniej koleżanka ostrzegała, ze nic nie zrobię, bo ją
      też tak na policji (pobitą) spławili. I bardzo proszę, zeby wypowiadały się
      osoby, które czytały moje posty i znają moją sytuację. Już samo to, co się
      dzieje w moim życiu nie jest dla mnie łatwe, a jeszcze komentarze co niektórych,
      zupełnie mnie dobijają.
      I dodam: NIE MOGĘ POZBAWIć MĘŻA PRAW RODZICIELSKICH, NIE MOGĘ NIE POZWOLIć SIę
      WIDYWAć Z DZIEĆMI, BO NIE MAM ZADNYCH DOWODóW!!!!!!!!!!! Zrozumcie to w końcu!
      Sąd nakazał mi wydawać mu dzieci i muszę tak zrobić.
      O niebezpiecznych warunkach w jakich przewozi dzieci mówiłam u mediatora, to
      tylko pojawił się wpis, że "mąż odpowiada za dzieci podczas ich pobytu i niego"
      I TYLE!
      A tym, co uważają, że jestem taka biedna niezaradna, życzę, by jednak sami nie
      musieli się przekonywać na własnej skórze jak to jest być bezsilnym w walce o
      swoje dzieci.


      niedawno widziałam program na TVN o dziewczynce, którą ojciec molestował. Sąd
      przyznał mu widzenia dzieckiem! Nic nie pomogło. W końcu matka poprosiła o
      pomoc telewizję.
      Kto by się tam moimi dziećmi przejmował, skoro w tak poważnej sytuacji wymiar
      sprawiedliwosci działa na niekorzyść dziecka. Kobieta miała dowody, a ja nie mam
      NIC!


      Dlatego zanim coś powiecie, to przemyślcie to! Bo WAsze słowa ranią. A już dość
      życie daje mi w d..ę.
      • kali_pso Re: Przesadziłyście! 15.08.08, 12:40
        Zadałam tylko proste pytanie, żeby mieć argument, gdy mąż znów
        przyjedzie po
        dzieci bez podpupnika.


        I co Ci da ta informacja?
        Z tego co piszesz, jakoś nie wygląda, aby ten facet przejął się
        Twoim "argumentem"...

        Co do pobić- robiłaś obdukcję? Bo to jest główny dowód.
      • dlania Re: Przesadziłyście! 15.08.08, 12:44
        Własnie o to chodzi Zebra (przynajmniej mi), żeby ci tak dac w d.., żebys
        wreszcie przestała z siebie robic ofiare i zaczeła sie bronic, walczyc.
        Nie ty jedna jestes w takiej sytuacji, kotula wyżej pisała że jej sie udało to,
        co dla ciebie jest niemozliwe bo sąd, bo policja.
        A jeszcze mnie intryguje - twoje dszieci juz dosyc duże są , nie? One nic do
        powiedzenia nie mają? Cieszą się, że jadą do tatusia?
        • zebra12 Jeździ do niego tylko jedna 15.08.08, 13:17
          Ta ośmiolatka. Najstarsza nie była od pół roku i nie chce, a małą mam dawać jak
          skończy 3 latka. I tak sobie tego nie wyobrażam. Cyba pojadę z nią. Trudno,
          niech mnie zlinczują, muszę.
          A wiedza o przewożeniu dzieci jest mi potrzebna, bo w razie czego zadzwonię na
          policję. Nie byłam pewna, czy tak można przewieźć dziecko, czy nie, bo zawsze
          miałam fotelik i podwyższenie.
          Dziś mam nastrój bojowy! Więc drżyjcie narody!!!
          • gryzelda71 Re: Jeździ do niego tylko jedna 15.08.08, 13:29
            Zebra,od roku zadajesz pytanie o jeździe bez fotelika.Od roku laski piszą ,ze
            nie można,wiec za miesiąc ponownie zadasz pytanie?
            • arioso1 Re: Jeździ do niego tylko jedna 15.08.08, 14:36
              Zapewniam Was ,że jeśli zebra12 dostanie rozwód a nastapi to
              wkrótce, to pierwszym jej krokiem jest pismo do sadu o pozbawienie
              w;adzy rodzicielskiej, bądz przynajmniej o ograniczenie,z
              mozliwościa wiedzeń w obecności zebry bez żadnych wyjazdów.zebra
              jest nieco zagubiona, tu chce dzieci bronic a zaraz pozwala im
              jechac dla swietego spokoju.Córka zebry 8 latka chetnie jezdzi z
              ojcem bo on ja przekupuje,starsza tez jeżdzi jak jej cos tata
              obieca i zabiera do marketów, wiem ze to dziwna sytuacja ale póki
              co jest to mniejsze zło narazie tak musi byc ,dzieci muszą z nim
              sie jeszcze pomęczyć i przy tym zebra.To wszystko dla dobra sytuacji.
              Zebra jest emocjonalnie szantazowana przez rodzinę ,nie może sie
              od tego uwolnic poniewaz jest od niej zalezna-głównie jej matka
              dyryguje i kontroluje zebry życie poczawszy od podstawowych
              czynności po większe dylematy-zebra nie może się sprzeciwic bo jest
              zależna od pomocy rodziców dopóki najmłodsza córka nie pojdzie do
              przedszkola.Nie naskakujcie na nią az tak, jej sa potrzebne kopy w
              tyłek ale one w tej chwili ja tylko dołuja bardziej.zebra musi
              zmienic całe CALE swoje zycie i wtedy wyjdzie na prostą,poczawszy ze
              jest niewolnica własnych dzieci skończywszy na braku samoakceptacji
              i trudnej sytuacji rodzinnej.Ona nawet nie ma komu się zwierzyc, ze
              wszystkim walczy sama, większośc decyzji podejmuje jej matka-miota
              sie pomiedzy swoja racja a racja matki a wymusicielami-dziecmi.
              To do Was przychodzi , to was pyta, czesto sa to pytania głupie,
              powtarzające sie ale to jest jej jedyny kontakt, to sygnał ze
              potrzebuje napisac cokolwiek.owszem skoro jej maz nie wezmie
              poddupnika to z poduszka tez nie bedzie chodził ale to nie jest
              powód aby jej dokopywac.Zapewniam kazda z was ,że nie chciałybyscie
              być na jej miejscu, gdzie własnego życia kobieta nie ma, nie ma nic
              swojego nawet zdania- wszystko musi robic pod dyktando innych bo w
              przeciwnym razie zostanie w jeszcze gorszej sytuacji.Zebra małymi
              kroczkami idzie do przodu , powoli uwalnia sie z tego obłędu,
              najpierw męża wyeliminuje, potem żądy matki, a potem juz z górki,
              potem uwierzy ze mozna i będzie sama sobie sterem i okretem i nie
              bedzie musiała pytać czy lepszy poddupnik czy poduszka.
              • purpurowa_komnata Re: Jeździ do niego tylko jedna 15.08.08, 14:43
                Arioso1- nie wiesz jakie ma doświadcznia każda z nas a poza tym nikt
                Zebrze źle nie życzy-wręcz odwrotnie. Zauważ jednak łaskawie,że za
                szczęście własne Zebry oraz jej dzieci odpowiada Zebra a nie jej
                matka np.i to żadne tłumaczenie. Ma bardzo trudną sytuację i ja jej
                życzę oraz w to wierzę,że jej się uda wszystko poukładać.
              • kali_pso Re: Jeździ do niego tylko jedna 15.08.08, 14:45
                Nie musisz nikogo zapewniać- żadna z nas na pewno nie marzy o byciu
                na miejscu Zebry. Poza tym- nic nie będzie łatwe- Zebra jest osoba o
                skopanej samoocenie( czym można tłumaczyć trwanie w zwiazku z tym
                człowiekiem aż 12 lat) i bez naprawdę dobrego specjalisty na prostą
                nie wyjdzie, nie ma się co oszukiwac, że sam fakt otrzymania rozwodu
                tutaj coś pomoże. Bo później będzie oskarżać siebie o rozwalenie
                dzieciom rodziny( może juz to się dzieje?) itp.


                Zebra małymi
                > kroczkami idzie do przodu , powoli uwalnia sie z tego obłędu,
                > najpierw męża wyeliminuje, potem żądy matki, a potem juz z górki


                Przestrzegam przed hurraoptymizmemwinkP
                Juz kiedyś Zebra pisała tutaj, że wychodzi na prostą, a po postach
                widać, że niekoniecznie. Najlepiej zakłada małe cele i kolejny
                stawiać sobie po osiągnieciu poprzedniego- to nie pójdzie z górki,
                tylko będzie musiała ostro pod ta górkę wchodzić.
                • arioso1 Re: Jeździ do niego tylko jedna 15.08.08, 16:11
                  widzisz ja mieszkam obok zebry i w realu widzę co sie dzieje- tez
                  często jej uswiadamiam pewne rzeczy i mmo iz przytakuje za chwile
                  robi co innego-ale ona jest w takiej sytuacji w ktorej poprostu na
                  razie musi tak być- jak jest, idzie do przodu , niektórzy jej
                  rzucaja kłody pod nogi a niektórzy ją pchaja dalej-ona nie ma wiary
                  w to co robi,ze jest słuszne , jej trzeba tej wiary , ja wierzę i
                  powtarzam jej codziennie ze bedzie dobrze sama przeszłam swoje i
                  wiem jak jej cięzko, zebra nie jest glupia jest juz zmęczona tym
                  jej pogmatwanym życiem-ale ona dzis pełna optymizmu jutro się
                  załamuje-staram sie ja podnosic na duchu staram sie ją pokierować,
                  czekamy na rozwód i ona wie że ja osobiście napisze pismo o
                  ograniczenie praw, i wysle w jej imieniu jak nie bedzie chciała, bo
                  jej maz to kupa gnoju , nawet nie wiecie jak to jest go zobaczyc i
                  stac koło niego 5 minut-jaki to jest ech normalnie mnie az nosi...
                  zebra poprostu nie umie uwierzyc ze moze zmienić swoje życie -czy
                  specjalista? niby chodziła kilka razy ale jakos nic nie wyszło- na
                  taka wizyte tez trzeba byc gotowym-najpierw musi ona chcieć coś
                  zmienic i wiedziec jak a potem specjalista ja utwierdzi że dobrze
                  zrobila
                  mam takie wrazenie że tak właśnie jest.GŁupio mi okropnie pisac tu
                  za jej plecami , kiedy ona nie wie o tym jeszcze ale wzburza mnie
                  to ze niektórzy to mysla że ona moze ta hop siup i gotowe-nie
                  wiedząc jak jest.Rok temu stukałam sie po głowie jak mi opowiadała i
                  zastanawiałam sie czy ona jest całkiem normalna skoro takie ma życie
                  i tak sobie w tym trwa, ale z czasem dowiadywałam sie coraz wiecej
                  i więcej i zrozumiałam dlaczego pewne rzeczy zebra musi tolerowac i
                  na nie się poprostu godzic.Wiecie ze prawie nikt w nia nie
                  wierzy> ? a jej matka mówi jej to wprost? ze zebra czasami ma
                  ochote znioknąc uciec i nigdy nie wrócić? nawet dzieci sa nastawiane
                  przeciwko niej, nigdzie sama nie wyjdzie ani do kina ani na kawe do
                  kolezankina 10 minut-gdzie sie nie oejrzy tam dylemat z którym
                  radzic sobie musi sama-czasem tutaj zapyta za co zostanie zganiona
                  ze wogóle smie zapytać.Przykre to.
                  • malila Arioso, 15.08.08, 20:53
                    zaskoczył mnie Twój poprzedni post. Bo taki właśnie obraz Zebry
                    wyłaniał mi się z jej postów, które czytałam, a czytam je już długo.
                    Zaskoczyłaś mnie jeszcze bardziej, kiedy napisałaś, że znasz Zebrę w
                    realu i jej opis dotyczy Zebry rzeczywistej.
                    Nie wiem, skąd wziął się pomysł, że ludzie zdołowani najbardziej
                    potrzebują kopania. Niektorzy potrzebują, ale to nie ci, którzy
                    ledwo ciągną, tylko ci, którym się nie bardzo chce. Zebra nie
                    wygląda mi na taką, której się nie chce.
                    • arioso1 Re: Arioso, 15.08.08, 22:06
                      Jej się chce ,tylko sił jej juz brak-jest zdołowana ,a najgorsze
                      jest to że musi sama spogladac w rzeczywistość- nie sie nawet komu
                      wypłakać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka