majmajka
25.08.08, 10:04
To jest mniej wiecej tak:
Aby wyciac drzewa(nawet ze swojej posesji) trzeba miec pozwolenie i za prawie kazde pozwolenie trzeba uiscic oplate. Zauwazylam, ze pewien pan wycial olbrzymie, piekne deby i iglaki spore. Nie wierze, ze mial pozwolenie, bo to troche duzo kosztuje. Nie moge isc do urzedu wydajacego takie zezwolenia, bo to po pierwsze rodzina z ow panem, a po drugie nie wiem czy mi powiedza. Moga wydac takie zezwolenie, antydatujac pisemko nawet. Gdzie mozna zglosic takie rzeczy? Wyzej niz ow urzad wydajacy zezwolenia? Jak mozna wyciac drzewa, ktore rosly kilkadziesiat lat tak poprostu, bo sie jakies swoje cele chce osiagnac? Pewnie sprzedal na opal do kominkow. Poza tym mam z tym panem osobiste porachunki, wiec msciwa jestem.