fiolekbialy
06.05.09, 17:41
Witam,
moj brat rok temu potrzebował wziąsc pożyczkę, splata zaleglosci po
upadającej firmie/ dzis juz zamknieta.
Poszedl do FORMINX'a, wpalcil im zadatek 2300 i czekal na pozyczkę i
sie nie doczekał. Kasa przepadla. Był u pani z biura w urzedzie
ktora zajmuje sie konsumentami i ta mu powiedziala ze sprawa nie do
wygrania. Jakis czas, temu znalazlam i tam byla sprawa ze zalozyli
sprawe w sadzie i ja wygrali. Myslicie, ze i jemu się uda. Kurcze?
nie ma kasy na prawnika...
Nastepnie wzial pozyczkę z pko, poprzez biuro posrednictwa. Musial
im zaplacic 900zl i babka poszla do oddzialu pko i udzielili mu w
pko pozyczki na 23% pozyczyl 19 tys, a calkowita splata to 40.
(pozyczka na 4 lata czy 5 dokladnie nie wiem) brat nie ma stalej
pracy, pracuje dorywczo i na czarno, nie ma skad splacac tej
pozyczki,od lipca 2008 wplacil im 1200 zl, a splata miesieczna to
chyba cos okolo 500. Przyszlo pismo, zde ma zaplacic 20 tys, plus
2900 odsetki od lutego 2009, plus 25,50 oplaty. Napisali, ze w ciagu
7 dni, mozna sie umowic co do innego sposobu splaty. Pozyczylam mu
1000 zl, wiecej nie moge, jutro jade z nim do tego odzialu prosic o
przywrocenie rat, co mozna zrobic jeszcze?
Pomijam fakt, zem wsiekla na niego jak cholera!!!