Dodaj do ulubionych

Zaangażowanie partnera

15.10.09, 15:09
Na ile Wasi partnerzy angazują się w ciążę i przygotowują do narodzin dziecka?
Mój:
był ze mną w przychodni i potem w szpitalu po raz pierwszy jak plamiłam na
początku, ale czekał na korytarzu, nie chciał wejść dalej.
Odwoził mnie na badania do szpitala, potem wracałam sama
Był na USG w 20 tyg kiedy określano płeć
Czyta wszystkie wyniki badań, interesują go wyniki, wypytuje
chce uczestniczyć w porodzie rodzinnym
Gada do brzucha smile
Czasem jak się źle czuję, robi mi śniadania lub kolacje do łóżka, układa
poduszki pod spuchniete stopy.

Zakupy, wyprawka, nawet wybór i kupno samochodu są na mojej głowie, bo on, jak
twierdzi, i tak zrobię jak zechcę. Powiedział tylko, że jak już wybiorę co
chcę, to się dzielimy po połowie kosztami. Poza tym nie widzę u niego
większego zainteresowania. Czasem pokazuję mu coś w katalagu, pytam co on o
tym myśli. W odpowiedzi słysze: - nie wiem, zadzwoń do mojej siostry. Jak
chcesz kupić to kupimy. Nie mogę go wyciąnąć do sklepu z rzeczami dla dziecka.
Z drugiej strony raz go przyłapałam jak wyciągnął śpioszki dla dziecka z torby
i bawił się nimi - udawał, że "chodzą".
Od miesiąca suszę głowę o malowanie mieszkania, zwłaszcza pokoiku dla dziecka,
ale ciągle słyszę, że jest jeszcze czas.

Jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • aszka07 Re: Zaangażowanie partnera 15.10.09, 16:02
      Ten tekst ,,jest jeszcze czas'' chyba będzie mi siedział w głowie do końca
      życia... Mój ciągle to powtarza. Na badaniach był ze mną tylko dwa razy, bo
      zawsze jest wtedy w pracy, ale jak już jest to zadaje lekarzowi milion pytań.
      Jak na razie to mam wrażenie że do niego to jeszcze nie do końca dotarło. Zawsze
      jak go poproszę o kolację itp. nawet o północy to robi to, natomiast kompletnie
      się nie interesuje zakupami. Ostatnio zapytałam go jaki jest najmniejszy rozmiar
      ubranek to zaczął od 38..... Ale dostał za zadanie przeczytanie poradnika o
      opiece nad dzieckiem do 2 roku życia, żeby móc mnie wspierać chociaż trochę. W
      zamian często powtarza, że już nie może się doczekać, więc mam nadzieję że po
      narodzinach będzie bardziej zaangażowany.
    • ochra Re: Zaangażowanie partnera 15.10.09, 16:49
      Suellen, ale chwalisz się czy narzekasz?
      • sueellen Re: Zaangażowanie partnera 15.10.09, 16:52
        A są jakieś inne opcje?
    • mniemanologia Re: Zaangażowanie partnera 15.10.09, 16:52
      Angażuje się tyle, co i ja. No dobra, Feminatalu nie łyka i nie
      oszczędza się przy wysiłkach smile
      Ale my mamy łatwiej trochę, infrastruktura po poprzednim dziecku
      stoi w piwnicy, wystarczy w odpowiednim momencie przytachać. A pokój
      pewnie będziemy szykować jakoś w nowym roku.
    • anettchen2306 Re: Zaangażowanie partnera 15.10.09, 17:44
      Moj poszedl ze mna na pierwsza wizyte do ginekologa, bo nie wiezyl,
      ze "nareszcie" jestem w ciazy (bylo to w 6 tc). Byl przy usg
      potwierdzajacym ciaze, lekarka go sama zawolala z korytarza, bo
      powiedzialam, ze maz czeka (no to go zawolala, zeby mu
      pokazac "dowod" i pogratulowac).
      Wybral imie dla meskiego potomka - ja dla dziewczynki, bo tak
      wczesniej ustalilismy. Byla dziewczynka.
      Zrobil zawiadomienia o spodziewanym potomku dla calej rodziny:
      skserowal "dowod" w postaci zdjecia usg i podal nr konta, na ktore
      rodzinka miala wplacac "srodki" na powitanie nowego czlonka rodziny
      (taki tu zwyczaj).
      Gotowal sobie i synowi obiady gdy ja nie moglam patrzec na lodowke.
      Ogladal wszystkie wydruki z usg, pytal sie ile mierzy, wazy, czy
      wszystko ok. Na inne wizyty ze mna nie chodzil. Byl zwiedzac ze mna
      i synem szpital/porodowke, gdzie rodzilam. Ogladal tez koncowe usg w
      4D, live.
      Zmontowal lozeczko i kupil materac do lozeczka. Zamontowal fotelik w
      samochodzie (na miesiac przed porodem!).
      Zawiozl mnie do porodu i byl przy porodzie.
      Pierwszy powiedzial do malej po polsku "czesc" chociaz polskiego nie
      zna, pierwszy mial ja na reku. Pierwszy wykapal mala - polozna
      mu "kazala".
      Wyprawki nie kupowal ze mna, niecierpi zakupow w ogole.
    • dagmara-k Re: Zaangażowanie partnera 15.10.09, 19:32
      bo on, jak
      > twierdzi, i tak zrobię jak zechcę.

      to chyba tym wlasnie rozni sie moj zwiazek od twojego, nie ma takiej opcji u nas.

      mojego meza zaangazowanie musze stopowacwink bo oszalal facet na punkcie dzieckasmile
      ale jak juz za duzo wymyslam to mi wypomni czasem, ze jestem w ciazy a nie na
      ziarnku grochu i o ile herbate zrobi, to juz 7 rzeczy z kolei z drugiego konca
      stolu nie poda.
    • piegowata9 Re: Zaangażowanie partnera 15.10.09, 20:23
      Mój to już weteran wink
      Nie był na jednym badaniu, całą resztę obstawił. Ostatnio
      zaproponowałam, że zrobię listę niezbędnych jeszcze zakupów. Zgodził
      się, po czym zapowiedział, że "ostro" ją zweryfikuje. Odpadł przy
      pierwszych dwóch pozycjach: szafa i komoda. "Mogłaś od razu od nowego
      auta rozpocząć!" zaoponował, ale ostatecznie z całością się zgodził.
      Uznał, że "jakby co", to ułatwi mu ona samodzielne robienie zakupów.
      Z okresu niemowlęcego nie znosi, nie cierpi i nie trawi jedynie
      wieszania prania, bo zajmuje mu to trzy razy więcej czasu, niż
      normalnie smile Szczególnym "uczuciem" darzy centymetrowe skarpetki...
      Kiedy więc w ubiegłym tygodniu zarządziłam gruntowną przepierkę
      wybielającą ubranka po moich starszych laskach, nad suszarką
      słyszałam tylko wkurzone mamrotanie. Było tam coś o tygrysach i o
      tym, co rzeczone lubią najbardziej, tudzież retoryczne pytanie: "i na
      cholerę mi to znowu było????" wink
      Pokoju przemalować nie chce, choć kolor nam wyszedł kosmiczny. No,
      generalnie dziecię będzie miało na czym skupiać uwagę! Jadowity
      zielony musi zrobić odpowiednie wrażenie wink Uznał, że przy
      raczkującym dziecku będziemy szybciej malować, niż nam się zdaje.
      Teraz jestem ciekawa reakcji "po wszystkim" w szpitalu. Będzie cc,
      więc czeka go kolejne warowanie pod drzwiami. Poprzednio jednak
      czatował wytrwale (oprócz tradycyjnego tulenia i oglądania noworodka,
      żeby później móc się chwalić "byłem pierwszy, ty spałaś!!!" wink )na...
      pierwszą zabrudzoną pieluchę. Ku zaskoczeniu innych matek na sali
      spokojnie przewinął małą, przytulił, po czym oświadczył zadowolony
      "teraz wiem, że mam kolejne dziecko..." wink
      Niestety, nie potrafi karmić piersią. Jakieś minusy jednak muszą
      być... sad
    • elzabeth18 Re: Zaangażowanie partnera 16.10.09, 00:51
      Miałam podobną sytuacje!Mój mąż jest ode mnie 10 lat starszy gdy go
      poznałam od razu się w sobie bardzo zakochaliśmy...on jako 30 latek
      nie chciał mi zrobić krzywdy i zabezpieczał się i chronił mnie
      tłuamczył, że chce bym skończyła szkołe ale uczucia wzieły u Nas
      góre i w końcu zrobiliśmy to bezsmileZaszłam w ciąże byliśmy szczęśliwi
      oby dwoje bardzo!Moi teście obecni i rodzice z ideałami by syn był
      prawnikiem córka też osiągneła coś niezwykłego niby się ucieszyli
      ale byli w ciężkim szoku!Moi załamani że ja młoda 20 latka, a moi
      teście, że ich 30 letni synuś musi się ustatkować i poświęci studia
      prawnicze big_grin Śmieszne...W każdym razie XXX poczuł się bardzo
      odpowiedzialny zarządził oświadczyny i ślub bo dziecko musi mieć
      poczucie rodziny itd i takie tam smileNasze życie intymne upadło!Zero
      seksu..cierpiałam bo potrzebowałam jego bliskości a widziałam że
      oddalamy się od siebie tym bardziej, że on pracował 80km ode mnie i
      widzieliśmy się w week w końcu wybuchneliśmy!Zaczełam krzyczeć, że
      mam dosyć jestem w tej ciąży sama nikt mi nie pomaga i nie
      wspiera...a ciężko przechodziłam (wymioty itd) awantura była na
      całęgo tydzień przed ślubem...ja matura a on wykrzykiwał mi przez
      tel. że będzie płacił alimenty albo i lepiej odbierze mi jego
      ukochane dziecko sad cierpiałam...przecież wcale mi nie pomagał nie
      inetresowałam go jakie to jego dziecko!?jakie ma do niego prawa!?w
      końcu się pogodziliśmy, ślub itd...zamieszkaliśmy razem 7
      miesiąc...zero ciuszków żadnych gadżetów dziecięcych gdzie moja
      koleżanka miała wsyztsko prócz wózka!!Jedyne co moge powiedzieć to
      to, że musiał być na kązdym badaniu USG i każdej wizycie ale do
      brzucha to on nigdy nie gadał (...). Nie wytrzymałam
      wybuchłam...zrobiłam taką awanturę, że pojechał kupił ciuszki
      butelki kosmetyki pieluchy no i łóżeczko, a więc postawiłam na
      swoim smile Byłam dumna z siebie, że coś do niego trafiło!Widze, że
      cieszy się wewnętrznie ale nie potrafi tego okazać uncertainFajnie by było
      gdyby coś pogadał do brzucha czy pomasował, ale myśle że będzie
      lepiej jak już będzie po smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka