Mam skłonność do stanów zapalnych pochwy, cytologia prawie nigdy nie wyszła mi
dobra. w pierwszej ciąży skończyło się to okropnym 3- godzinnym zszywaniem po
porodzie sn, bo tkanki się "darły". Dodam,że w 1 ciąży nie miałam specjalnych
objawów stanu zapalnego, wychodziło tylko na badaniach, leki brałam.
Teraz jestem w 32 tc, od poczatku męcze sie z grzybicą.Tym razem mam pełnie
objawów (swędzenie, pieczenie, upławy, lekka opuchlizna).Lekarz mowi,że w
ciąży, to nie bardzo da sie coś z tym zrobić. W kołko mam przepisywany
pimafucin, gynalgin, clotrimazol i jakieś robione globulki z kwasem bornym.
Mam już psychiczną alergie na te globulki, tym bardziej,że pomagają na kilka
dni i od nowa to samo. No i przez tą moją "alergie" i brak wiary -
narozrabiałam. Wzięłam tylko pimafucin, gynalgin przerwałam po kilku dniach,
wiec teraz już działał nie będzie, na robione globulki przeterminowala się
recepta i jestem w kropce. Lekarz na urlopie, a grzybica wróciła z taką
silą,ze aż strach. Do następnej wizyty nie wytrzymam

w lodowce od kwietnia
leży jeszcze zapas robionych globulek z kwasem bornym. Niby jest próżniowo
zapakowany, ale nie wiem ile takie robione produkty maja daty ważności, na
pewno żadnych konserwantów nie mają. mogę to wziąć? Czy mogę kupić w aptece
jakieś globulki bez recepty, które troche pomogą? jak wy sobie poradzilyście
z takim problemem?istnieje coś skutecznego na grzybice?