Dodaj do ulubionych

Co jest najgorsze w porodzie?

22.04.04, 13:01
Zakładam wątek, ponieważ nie chcę zaśmiecać wątku Fasolki31, która potrzebuje
pocieszenia, a nie takich pytań.

Nie jestem masochistką i chociaż bardzo boję się porodu, to chcę wiedzieć co jest
najgorsze w porodzie. Żeby wiedzieć czego się spodziewać. Bo zupełny laik ze
mnie. Jak mocno boli? Ile minut trwa ciągły ból? Czy trzeba leżeć plackiem? Czy to
okropne uczucie jak dziecko przechodzi przez kanał rodny? Czy jest dużo krwi?
Czy jest odczucie jakiegoś wstydu przed personelem? Który etap produ jest
nacięższy?

A może któraś z Was miło wspomnia poród? smile

Liczę na szczere odpowiedzi doświadczonych mam.
Pozdrawiam. Atlantis
Obserwuj wątek
    • emilkaw80 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 13:12
      Rodziłam mojego synka w miłej atmoswerze,wykupiłam sale eko i mąż był
      obecny.Owszem poród boli ale wszystko jest do zniesienia ,mnie niestety
      nacieli ,i zszywanie bolało okropnie.Nie miłe jest badanie macicy i masowanie
      brr okropnie.Ale co tu pisac moge mnozyć mało przyjemne srtony porodu,ale to
      sie zapomina i pamieta sie tylko to kiedy ujrzało sie dziecko i sie je
      przytuliło.A porody są różne i najlepiej nie słuchać makabrycznych
      opowiećci.Moja mama np.jak mnie rodziła to nawet tego nie odczuła i trwało to
      ok 3 minsmile .Pamietaj nie słuchaj makabrcznych opowieści nie warto.
    • martulinek Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 13:20
      Przepraszam, ale troszke pozaśmiecam Twój wątek. Bo jeszcze nie rodziłam, ale
      rodziły moje obie siostry i z tego, co wiem, nie wspominają tego najlepiej. Ból
      jest taki jak przy miesiączce tylko dużo dużo silniejszy. Akurat to jestem w
      stanie sobie wyobrazić, bo preżywałam bardzo bolesne miesiączki i częstokroć
      pomagały mi tylko zastrzyki. Czyli ból jest w momencie skurczu. Potem troche
      mniej boli, ale z pewnością gdy skurcze są coraz częstsze to mała pociecha.
      No nic, ja bólu się nie boję. Bardziej pewnego oszołomienia i tego, że mogę nie
      mieć siły przeć. Wstydu też chyba nie bardzo się obawiam, będzie ze mną moj
      mąż, położne, lekarz nie będą mi straszni... Na początku nie chciałam, by był
      obecny, jednak od sióstr i znajomych wiem, że to wielka pomóc. Otrze Ci czoło,
      zwilży wargi, porozmawia, po porodzie przykryje, gdy zrobi się zimno, poda
      kanapkę.
      Będzie dobrze, z tego co wiem mam chyba termin dwa czy trzy tygodnie przed
      Tobą, na pewno napiszę jak było...
      Pozdrawiam smile
      • bzeebze Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 13:36
        juz w samym temacie jest cos upiornego, dlaczego nie zapytasz co najlepsze?
        Poród jest wielkim i pieknym przeżyciem rodzi sie człowiek, i jest to twoje
        dzieło dosłownie i w przenośni i myslę ze tak powinnyscie sie nastawić. Jednak
        ciało niestety rządzi się swoimi prawami, niestety. Każdy swój ból odbiera
        subiektywnie-dla jednych był "nie do wytrzymania" a dla innych znosny, a
        jeszcze inne wolałyby 3 razy rodzić niz raz iść do dentysty- wy się tym nie
        sugerujcie, wasza historia będzie tylko wasza. Najgorsze jest poczucie strachu
        i osamotnienia, i brak delikatności ze strony np personelu (wiem cos o tym)
        Dlatego zróbcie wszystko żeby był z wami ktoś bliski, dla kogo będziecie
        człowiekiem z imienia a nie pacjentką macicą i rozwarciem (mąż albo matka albo
        siostra czy kto kogo chce) Wtedy zaraz boli o połowe mniej
        Skurcze nie straszne, najbardziej bolą w szczycie, ale to trwa tylko chwilę i
        potem odchodzi, jest chwilka na wytchnienie i wiesz ze minie, fakt ze jak jest
        długo to może zmęczyć. Sam moment przechodzenia dziecka przez kanał trwa
        chwilenke i nie boli wcale-niepowtarzalne uczucie, szycie jak w znieczuleniu
        można znieść, dla mnie najgorsze chwile to były badania rozwarcia i te
        ich "dobroczynne" masaze-wymiotowałam z bólu, no ale to robił człowiek a nie
        samo "ciało" zawsze można prosić zeby tego nie robili (zreszta ponoć nawet sie
        nie powinno) ja kopałam:0))
        pozdrawiam i życze wspaniałych porodów
        • atlantis75 Do bzeebze 22.04.04, 14:02
          bzeebze napisała:
          > juz w samym temacie jest cos upiornego, dlaczego nie zapytasz co najlepsze?

          A dlaczego mam pytać się tylko o to co najlepsze?
          I nie uważam, że w temacie jest coś upiornego, tylko bardzo prawdziwego. A mi
          zależy na prawdzie, bo wtedy będę wiedziała na co się przygotować... bez żadnych
          nerwów z rozczarowania, bo ktoś powiedział że będzie super, wzruszenie itp. Wiem,
          że będzie cudownie, gdy w ramionach będę miała dziecko, ale pytam się o drugą
          stronę medalu. O to, co jest przed tuleniem dziecka. I mam prawo do szeczerej
          informacji, bez uwzniośleń, zachwytów i łez wzruszenia.


          > Poród jest wielkim i pieknym przeżyciem rodzi sie człowiek, i jest to twoje
          > dzieło dosłownie i w przenośni i myslę ze tak powinnyscie sie nastawić.

          Wiesz, ja zdaję sobie sprawę, że to piękne. Ale bardzo się BOJĘ. A starchy oswajam
          dowiadując się wszystkiego co mnie czeka. Nie mam do kogo zwrócić się ze swoimi
          obawami, dlatego podjęłam taki temat na forum. I nie mam do kogo się zwrócić, bo
          po prostu już słyszałam: "przestań, przecież urodzisz dziecko, to czym ty myślisz",
          albo "myśl o dziecku, nie o sobie". A ja pomyślałam o sobie. Czasami mam wyrzuty
          sumienia, że nie potrafię być ponad tym starchem, nie potrafię natchnionym tonem
          powiedzieć: "jakie to piękne". Chcę, żebyś mnie dobrze zrozumiała: będę szcząśliwa,
          gdy ujrzę moje maleństwo, ale na ten moment po prostu targają mną normalne chyba
          uczucia: strach, niepokój, trudność z wyobrażeniem sobie tego jak będzie na
          porodówce.



          >Najgorsze jest poczucie strachu
          > i osamotnienia, i brak delikatności ze strony np personelu (wiem cos o tym)
          > Dlatego zróbcie wszystko żeby był z wami ktoś bliski, dla kogo będziecie
          > człowiekiem z imienia a nie pacjentką macicą i rozwarciem (mąż albo matka albo
          > siostra czy kto kogo chce) Wtedy zaraz boli o połowe mniej

          Będzie ze mną mąż. I cieszę się z tego, bo właśnie jego obecność sprawi, że nie
          będę czuła się samotnie.


          > Skurcze nie straszne, najbardziej bolą w szczycie, ale to trwa tylko chwilę i
          > potem odchodzi, jest chwilka na wytchnienie i wiesz ze minie, fakt ze jak jest
          > długo to może zmęczyć.

          I uspokoiłam się nieco smile

          >Sam moment przechodzenia dziecka przez kanał trwa
          > chwilenke i nie boli wcale-niepowtarzalne uczucie, szycie jak w znieczuleniu
          > można znieść, dla mnie najgorsze chwile to były badania rozwarcia i te
          > ich "dobroczynne" masaze-wymiotowałam z bólu

          Na czym polegają te masaże?


          > pozdrawiam i życze wspaniałych porodów

          Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Już mi się lżej zrobiło.
          Pozdrawiam. Atlantis smile
        • elve Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 19:26
          za masaże szyjki powinni wsadzać do więzienia: tyle dziewczyn niepotrzebnie
          cierpiało! nie dajcie sobie robić masażu, to nie jest ani potrzebne ani
          konieczne!!!
    • aprze Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 13:25
      Cześć
      Mam już za sabą dwa porody (a obecnie jestem w ciąży). Bolało mnie ala głównie pamiętam to, że położyli mi mojego dzidziusia na brzuszku. Przy każdym porodzie miałam cięte krocze ala tego nie czułam, trochę bolało jak szyli. Ogólnie moje porody były łatwe
      Pozdrawiam Cię serdecznie
    • 2w1 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 13:33
      Jest ok.Najgorsza jest faza rozwierania, ale jak będziesz mieć troche szczęścia
      to szyjka zacznie się rozwierać jakiś czas przed porodem, więc nawet nie
      będziesz o tym wiedziała.Ciągły ból przy reglarnych skurczach i przy np.4,5,6
      cm rozwarciu, u mnie trwał ok.20-30 sekund i tu pocieszenie-te skurcze są
      bolesne i mniej więcej tyle samo czasu trwa okres "odpoczynku", ale ten
      odpoczynek to jest czas kiedy nie boli NIC, czujesz się tak, jakby nic się nie
      działo.Potem znowu skurcz, boli, boli, ale zaraz odpoczynek.Dzięki takiemu
      przebiegowi porodu, jesteś w stanie przeżyć tą najgorszą fazę rozwierania.Potem
      po jakimś czasie poczujesz parcie, które raczej jest dziwnym(nie bardzo
      bolesnym)uczuciem,ale wtedy będziesz się już cieszyła, że koniec jest bliski-
      czasami wystarczy zaledwie kilka skurczy partych i dzidziuś wyskakujewinkŻadne
      leżenie plackiem!Im więcej chodzisz, tym mniej boli a pozatym czymś się
      zajmujesz.Jak już napisałam , przechodzenie dziecka przez kanał rodny jest
      uczuciem nie tyle bolesnym co nieprzyjemnym,masz wrażenie jakbyś miała ogromne
      zaparcie a to chyba jest dp przeżycia(?)Co dalej....?Krew?Jest no bo musi być,
      ale już po urodzeniu dziecka więc ten etap po "wyjściu" dziecka jest już mało
      zauważalny.Nawet nie wiem kiedy urodziłam łożysko, a co do szycia, to wszystko
      zależy kto i jak Cię szyje(nic przyjemnego, ale nie chce się wcale krzyczećwink
      Personel jest personelem i takich porodów jak Twój widzieli już b. dużo i
      jeszcze dużo zobaczą, a Ty będziesz się skupiać na sobie i bólach a nie
      zwrócisz uwagi na to kto na Ciebie patrzy.Odpowiedziałam na wszystkie pytania?
      Mam nadziejewinkMój poród był świetny, choć wydawało mi się, że moja odporność
      na ból jest znikoma.Będzie dobrze!Warto podejśc do tego z dystansem i
      wyluzowanym(łatwo mówić)ale jeżeli przy skurczach będziesz się
      dodatkowo "spinać" to całą "imprezę" sobie pogorszysz i przedłużysz wink
      POWODZENIA
      • wieczna-gosia Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 13:56
        najgorsze w porodzie jest czekanie na porod cala opuchnieta, obolala, gruba jak
        pierun.
        Wszystkie 4 porody wspominam dobrze- ani nie bolalo jakos dramatycznie, nie
        cieli, wstydu nie czulam, ale ja ogolnie bezwstydna jestem, no fajnie bylo wink)
        • aniaop Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 16:06
          Ja tez wspominam swoj porod bardzo milo, nic zlego sie nie dzialo. Byl
          ekspresowy (3,5 godziny skurczow wcale nie bardzo bolesnych- jak miesiaczka w
          domu i 40 min parcia w szpitalu). Nie nacinali, drobne pekniecie sluzowki
          zszyli ze znieczuleniem, wiec nie bolalo. Rodzilam ze swoja znajoma polozna,
          wiec ogladala mnie tylko ona i moj maz, nie mialam sie kogo wstydzic.
          Przed porodem ja najbardziej balam sie zakladania weflonu i kroplowki, ktorej w
          zyciu nie mialam. Ale nadal nie wiem, jak to jest, bo przyjechalam z rozwarciem
          na 8cm i nie bylo na to czasu.
          Czekanie na porod tez wspominam milo- przytylam tylko 12 kg i to poszlo tylko w
          brzuch, wiec do konca ciazy bylam calkiem sprawna, wszystko przy sobie robilam
          sama i nie czulam sie obolala i opuchnieta.
          Wprost tesknie za byciem w ciazy.
          Pozdrawiam
      • madeyowa Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 13:58
        Dla mnie najgorsze było badanie mnie przez położną i lekarza w czasie skórczu,
        niby sie starali robić to delikatnie, ale i tak wspominam to najgorzej. Same
        porody były o.k. Ból do zniesienia, szycie i nacinanie też.
    • fasolka31 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 13:56
      To i moze i ja się jednak wpiszę (bo pisząc o tym chyba oswajam się z tym
      znowu, bo chyba powinnam skoro planuję dziecko (przynjamniej tak uważam)):

      - napewno boli, mniej lub bardziej (u mnie bardziej i dłużej), ja prawie całość
      leżałam bo nie miała siły chodzić dopiero po przebicu pęcherza (nie boli)
      musiała 1,5 stać przy łóżku i kucać (okropne...)
      - krwi szczególnie dużo u mnie nie było, nawet nie patrzałam i nie pamiętam
      - parcie ... już nie bolało (to na łóżku) ale to uczucie jest cholernie dziwne
      gdy ci się wydaje że robisz kupkę wielkości worka sako.
      - szycie u mnie prawie nie bolało, dopiero ostatni szew, ale lekarka zapytał
      się czy wytrzymam, a ja już byłam taka happy ze nic mnie nie boli że to
      wytrzymałam z małym sssss....
      - nie przyjmne i bolące były szwy i pierwsze karmienie (gdy zwija sie macica,
      to boli - ale tu już możesz wziąć tabletkę p/bólową)
      - jak dla mnie najgorsze było nie siła bóli tylko długość porodu, wolę krótko a
      mocno, niż długo i mocno smile)))
      - acha....niestety z bólu wymiotowałam i to już nie było ciekawe, bardzo się
      bałam, bo nie wiedziałam co mi jest.

      Marzę by drugie dziecko urodzić przez CC lub w 2 godzinki.
      Pozdrówka
      • atlantis75 Do Fasolki31 22.04.04, 14:14
        Ej, ten opis nie jest taki straszny. Na pewno będzie Ci łatwiej urodzić 2 dziecko,
        prawie wszystkie mamy tak mówią smile
        A przy szyciu nie znieczulają? Bo myślałam, że tak.

        Trzymaj się! Na pewno będzie dobrze smile
        • fasolka31 Re: Do Fasolki31 22.04.04, 14:19
          Oczywiści że znieczulają, ale że troszkę to trwało to przestał środek działać i
          żeby znowu nie czekac zapytała się mnie czy wytrzymam a ja już byłam w nowym
          świecie ze się zgodziłam.

          Wiesz opisując Ci moje spostrzeżenia - chyba sama się też pocieszyłam - jak w
          samoleczeniu lub samouzdrawianiu. To chyba dobra terapia.
          Bo przecież głównym problemem dla mnie było długość porodu i siła bóli razem
          wzieta. Gdyby to rozdzielić byłoby super. Nieprawdaż?

          Trzymam za Ciebie kciuki Atlantis. Może będziesz tą wybraną, bo ja chyba za
          dużo grzeszyłam.
          Ciao
    • syl125 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 14:07
      Porod jest bolesny,mnie nie bollaloszycie krocza,ale dam ci rade pomysl w tych
      momentach ze niedlugo zobaczysz i przytulisz naipiekniejszy skarb na tym
      swiecie.i to pomoze ci wytrzymac.
      Pozdrawiam
      • bylinka Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 14:42
        Atlantis, jak bedziesz pytac, to bedzie tyle opinii ile porodow, ale jak
        widzisz kazda kobieta, nawet ta a obnizonym progeim bolu w koncu rodzi. Ja
        mysle, ze grunt to wlasciwie sie przygotowac do porodu, im wiecje wiesz tym
        lepiej mozesz sobie pomoc i kontrolowac swoje cialo. Wybierz wlasciwa szkole
        rodzenia, w ktorej naucza Ciebie i Twojego meza jak mozesz sobie pomoc w
        trakcie skurczy, takie naturalne metody, jak sie ulozyc, jak cwiczyc, jak
        masowac, jak chodzic, jak oddychac, kiedy i co jesc i pic. Dowiedz sie od
        swojego lekarza, w jakich pozycjach pozwalaja rodzic, czy mozesz rodzic np w
        kucki, zeby i sila grawitacji pomagala, czy mozesz wejsc do wanny w czasie boi
        skurczowych. Czytalam, ze odpowiedznie przygotowanie przez kobiete do porodu
        skraca czas jego trwania ze srednio 20 do 10 godzin, a boli partych z 2 godzin
        do 1 godziny i przewaznie dobrze przygotowane kobiety nie musza byc nacinane.
        Zapytaj tez lekarza o nacinanie, ktore nie powinno byc rutynowe, ostatnio sie
        od tego odchodzi, bo badania wykazaly, ze nie nacinanie nie przynosi wiekszej
        korzysci.
        Czytaj jak najwiecej, idz do szkoly rodznenia, pozycz kasete z cwiczeniami
        oddechowymi i cwicz w domu, im bardziej sei wyedukujesz, tym badziej bedziesz
        wiedziala, czego oczekiwac, tym lepiej bedziesz panowala nad swoim cialem i
        kooperowala z personelelm medycznym.
        Powodzenia
        • elve Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 19:34
          bardzo, bardzo sensowny głos. mam wrażenie, że większość dziewczyn jest
          pogodzona z niepotrzebnym zadawaniem im bólu poprzez: badanie w trakcie
          skórczu, masaż szyjki macicy, parcie na leżąco, nacinanie krocza i szycie bez
          znieczulenia, i Twoja wypowiedź fajnie z tym kontrastuje. im więcej będziemy
          wiedziały o porodzie i im lepiej będziemy przygotowane, a także im bardziej
          będziemy gotowe zawalczyć o swoje prawa - tym lepiej go zniesiemy.
    • fasolka31 Re: Do Atlantis 22.04.04, 14:48
      Zapomniałam Ci napisać, że mi bardzo pomogła szkoła rodzenia, bo dzięki niej
      mimo dugiego porodu nie popadłam w histerię i nie krzyczałam, dzielnie wszystko
      znosiłam i byłam kontaktowa.
      Drugi raz też się wybiorę.

      Także jak widzisz nauka popłaca w większym lub mniejszym stopniu.
      Pa
    • ruta8 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 14:50
      wiesz co, bylam chyba najwieksza panikara na swiecie, zawsze powtarzalam mezowi
      ze sam bedzie rodzil, chociaz zawsze chcialam miec dzieci. zadawala sobie tez
      takie pytania jak ty. byc moze jeszcze w to nie wierzysz (nie piszesz w jakim
      jestes terminie) ale najgorsze dla mnie bylo to co napisala wieczna gosia -
      czekanie zeby juz bylo po wszystkim, kiedy ma sie juz dosyc bycia grubym,
      ociezalym, niewyspanym, 'zatwardzonym', obolalym. wtedy juz nie boisz sie
      porodu w taki sam sposob! (dodam ze w 1 ciazy przytylam 12 kg, a w 2 10 kg,
      wiec calkiem znosnie) porod boli, trudne jest czekanie na koniec imprezy,
      przy pierwszym. przy drugim rodzilam prawie bez znieczulenia, bylo duzo
      szybciej ale intensywniej. maz powiedzial ze zmiazdzylam mu reke...
      rodzilam juz dwa razy i za nic w zyciu nie zamienilabym sie z mezem, bo mimo
      wszystko jest co cudowne uczucie. i jezeli jeszcze bedziemy mieli dzieci to tez
      chcialabym je urodzic. ja wspominam wspaniale moje porody!!!powodzenia
    • mamula_anula Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 14:53
      cześć
      jeden poród 7 lat temu mam już za sobą teraz mam termin na 28 04 , czyli
      niebawem. za pierwszym razem byłam baaardzo pozytywnie nastawiona i poród
      ogólnie był ok, tzn wspominam dobrze, skurcze były bolesne ale dzięki
      oddychaniu były znośne, najmniej przyjemnie wspominam badanie rozwarcia przez
      pana doktora (położne robiły to jakoś delikatniej), nacięcia nie czułam( choć
      bałam sie go jak diabli) za to szycie i owszem czułam pomimo znieczulenia.
      BAAArdzo pomógł mi mąż bez którego nie wyobrażałam sobie porodu,Wstyd? hm?
      Wiem, że podczas parcia było pare osób , lekarze, dziewczyny ze studium,
      pielęgniarka i ktoś tam jeszcze, ale nie zwracałam na nich uwagi, miałam ich
      poprostu w nosie, byłam bardzo skupiona na tym żeby jak najlepiej i najszybciej
      przeć (nie miałam czasu na takie drobnostkismile))) ). za to po porodzie podczas
      obchodów czułam sie lekko zażenowana całą ekipą , która chciała zobaczyć moje
      gojące sie krocze i podpaskę (to niezbyt miłe uczucie-psychicznie oczywiście ,
      bo fizycznie krztwdy nie robią)
      Pomimo dobrych doświadczeń z porodu - rodziłam 3 godz (od 1 skurczu do synka na
      brzuchu)teraz sie boję sama nie wiem czego, bo ból idzie przetrzymać, wstydu
      się nie czuje, wiem co i jak po kolei się dzieje,a mimo to lęk jest, niewiem
      może zdecyduje się na zzo, nie wiem jak będzie, ale jestem dobrej myśli, i
      tobie i wszystkim dziewczynom życze tego samego

      pozdrawiam
      aneta+ maciuś 7 lat + maksymilian 40 tc
    • isma Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 15:27
      Atlantis, ja nie do konca jestem miarodajna, bo ja mam wrazenie, ze mnie prawie
      nic nie bolalo - wczesniej bylam pacjentka oddzialu nowotworowego.
      Ale: bolalo mocniej po podlaczeniu oksytocyny (mimo 7 godzin z rozwarciem na
      mala dlon - ktore zrobilo sie z 1-centymetrowego w drodze z izby przyjec na
      parterze do porodowki na pietrze - naturalne skurcze byly za slabe) - skurcze
      zrobily sie silne i szybkie.
      Wkurzal personel. Pojawialy sie w czasie tych pierwszych 7 godzin, badaly,
      wzdychaly (mysle, ze chcialy w lape), i zero informacji, co jest i dlaczego.
      Zalamalo urodzenie sie dziecka w sasiednej sali do porodow rodzinnych w ciagu
      kilkunastu minut. Wtedy rzeczywiscie mialam ochote wrzasnac: dajcie mi moje
      dziecko, albo wsiadam w autobus i tyle mnie zobaczycie wink))
      a cudem byla obecnosc meza wink)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).

      Aha - sa tez niespodzianki. Ja mam skaze krwotoczna i teoretycznie powinna byc
      rzeznia. Krwi ja nawet nie widzialam, a maz twierdzi, ze to byla gora pol
      szklanki, tyle, co z naciecia.
    • aska_f Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 15:28
      Atlantis, nie czytałam wszystkich odpowiedzi, więc może się powtórzę smile
      Ja wiem jak się boisz, bo ja się bałam tak samo. Mi dużo pomogła szkoła
      rodzenia - nie żebym się nauczyła przeć, oddychać itp, ale poznałam dokładnie
      przebieg porodu, wysłuchałam tysiąc opowieści jak to wygląda (co poród to inny)
      i szczerze zaczęłam być ciekawa jaki będzie ten mój poród... smile)
      A jaki był? Z opłaconą położną i ze znieczuleniem. Bez bym chyba nie dała rady,
      bo mam bardzo niski próg bólu. Bóle są jak w miesiączce tylko mocniejsze.
      Wszystkie moje wyobrażenia typu: będzie mnie mąż masował, będę chodzić,
      siedzieć w wannie, przeć w różnych pozycjach rozwiały się szybciutko.
      Przyjechałam do szpitala z szyjką 2cm, do rozwarcia jeszcze była daleka droga.
      Położna posadziła mnie na piłce i tak na tej piłce zostałam już do momentu
      podania znieczulenia. Chodziłam tylko do łazienki (z trudem), nie dałam się
      wpakować do wanny, mężowi nie dałam się dotknąć, wkurzało mnie jak się mnie za
      dużo pytał smile) Pomagało jedynie ściskanie mu ręki w skurczach smile) A potem dali
      znieczulenie i było bosko smile) NIc nie bolało, wzięłam komórkę i obdzwoniłam
      rodzinę i przyjaciółki, a mąż się obraził że mi już nie jest potrzebny wink)
      Parcie trwało 15 min, zszywania nie czułam bo cały czas miałam znieczulenie.
      Zagoiło się szybciutko i bez problemu.
      Do drugiego porodu (staram się o dzidzię) na pewno podejdę z tą samą położną
      (nie chciałam lekarzy - właśnie żeby się nie wstydzić i nie paradować nago
      przez tysiącem osób) i z kasą w kieszeni na znieczulenie, bo znowu mam wielką
      nadzieję (jak przed pierwszym porodem) że będę dzielna i urodzę bez smile))

      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę łatwego porodu i wielkiej radości z dzidzi,
      a póki co z samej ciąży!!!

      Aśka

      ps. przepraszam że trochę długie mi wyszło, ale już dawno miałam do Ciebie
      napisać bo widziałam już parę postów o tym jak się boisz i chciałam Cię jakoś
      pocieszyć że poród naprawdę, mimo bólu i tego wszystkiego co "niefajne" jest do
      przeżycia i potem pamięta się tylko te cudowne momenty smile) jak będziesz jeszcze
      chciała coś wiedzieć to pisz na priva albo tu.
    • roxi_hart Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 15:32
      Mnie boli wszystko od samego czytania. Jestem strasznie nieodporna na bol, od samego myslenia ze moze mnie cos zabolec robi mi sie slabo.
      Pocieszam sie tylko ze miliony kobiet rodzily przede mna i wytrzymaly.

    • black-cat Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 16:32
      A ja sie zastanawiam dlaczego tyle kobiet wogóle nie bierze pod uwagę
      znieczulenia. Pomijam względy finansowe (chociaz zawsze powtarzam, że dzieci
      nie rodzi sie codziennie i te kilkaset złotych można sobie odłożyć przez 9
      miesięcy lub jeżeli planujemy dziecko - wcześniej). Boimy się bólu i wierzymy,
      że musi boleć bo tak jest i już. Ale przeciez nie musi. Może jakaś dziwna
      jestem, ale również wśród moich znajomych wiekszość miała zzo i ani jedna z
      nich nigdy tego nie żałowała (zadowolone twierdziły, że tak rodzic to mogą
      codziennie). Wiem, że porody są różne, pewnie wiele z was rodziło i tak i tak i
      ma porównanie, ale nigdy nie mozemy byc pewne jak to zniesiemy, dlatego uważam,
      że warto. Moja mama zawsze mówi, że jest stworzona do rodzenia dzieci bo i mnie
      i mojego brata urodziła niemalże na izbie przyjęc bez żadnego bólu (a bardzo
      drobna kobieta z niej jest). Ja nie wiem czy jestem stworzona i mówiąc szczerze
      nie mam ochoty tego wiedzieć dlatego pod uwagę biorę jedynie znieczulenie albo
      cc. Mam mniej stresu, bo odchodzi myslenie o bólu (pozostaje jedynie myślenie o
      możliwych komplikacjachsmile Ale te zdarzaja się niezależnie od tego jaki sposób
      rodzenia się wybrało. Wszystkiego i tak nie da się przewidzieć.
      • bluebaby MDLI mnie na samą myśl o porodzie!!! 22.04.04, 17:46
        Boję się tak, że czuję zawroty głowy kiedy tylko pomyślę o porodzie!
        Mam uczucie, że nawet jak czytam niektóre wypowiedzi w tym wątku to odczuwam
        jakiś niewytłumaczalny ciężar, serce mi wali i czuję jakiś tępy ból trudny do
        zlokalizowania.

        WIEM że będzie JAZZ!!!!
        I wcale mi nie do śmiechu!
        Wiem, że co poniektórzy w tym szpitalu gdzie będę rodzic dłuuugo mnie będą
        pamiętać bo raczej nie będę w stanie być "miła".


        Napiszcie proszę na czym polega badanie rozwarcia, jak się wykonuje takie
        badanie?
        Słyszałam, że bardzo pomaga masaż szyjki, ale też słyszałam, że można
        zwymiotować z bólu przy takim masażu?

    • syl125 Re: do,black-cat 22.04.04, 17:35
      Zalezy,jak wszystko w porzadku to moze cie skierowac dopiero po 32tyg.Wiem zze
      sie robi 3 razy.Naj lepiej spytaj sie twojego lekarza.

      Pozdrawiam
    • reniatoja Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 18:10
      atlantis75 napisała:


      >
      Jak mocno boli?

      Najbardziej boli masowanie szyjki przez lekarza w szczytowej fazie skorczu, gdy
      mimo kilkunastu godzin skurczow, od dwoch miesiecy masz 2 cm rozwarcia i ani
      drgnie. Ja tak mialam i mechanicznie, masazem rozciagali mi to rozwarcie. To
      byla najgorsza rzecz w calym 17 - godz porodzie. Przechodzenie przez kanal
      rodny - czysta przyjemnosc, szkoda, ze tak krotko trwala. Ale mozesz miec
      nadzieje, ze akurat Ty z rozwarciem nie bedziesz miala zadnego problemu (czego
      Ci szczerze zycze), a przechodzenie (prawdziwa przyjemnosc, serio) przez kanal
      potrwa u Ciebie dluzej. Bo ja mialam z proznociagiem i dlatego tak szybko
      przeszlo - w dwa parcia sie wyrobilam ze wszystkim wink)))
      • pimienta Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 18:39
        Ja też bardzo się bałam porodu, ale starałam się nie słuchać opowieści innych
        kobiet o ich porodach. Zawsze naładowane są one emocjami od których cierpnie
        skóra. Każdy poród jest inny i zaplanować go nie da rady. Ważne jest pozytywne
        podejście mimo strachu i trzęsących się nóg (jak odeszły mi w domu wody i
        zrozumiałam, że nie ma odwrotu, to nie mogłam opanować trzęsących się nóg i
        generalnie byłam sparaliżowana strachem). Polecam znieczulenie, bo daje duży
        komfort. Gdy anestezjolog podał mi znieczulenie przy 4 cm (trudno, do tych
        czterech cm jakoś dotrwać musiałam, pomogła mi piłka, masaże i ściskanie męża
        za rękę) to nagle zrobiło się miło i spokojnie. Leżałam sobie uśmiechnięta (ja -
        panikara nr jeden) na łóżku, muzyczka sączyła się z radia, mężyk czytał książkę
        o porodach (wcześniej nie zdążył smile))) i nażekał, że nudno smile). W znie czuleniu
        lekarz zrobił mi masaż szyjki i z 5cm zrobiło się od razu 9. A zaraz potem
        poczułam parcie i tak byłam podniecona tym, że niebawem czeka mnie finał, że
        nawet się nie zmęczyłam. A potem urodziła się moja córcia, wrzasnęła ( czekałam
        na ten krzyk z zapartym tchem) i położyli mi ją na brzuchu. Była brudna,
        potargana, chuda, miała duże stopy i patrzyła na nas bardzo uważnie. A my z
        mężykiem śmialiśmu się i płakaliśmy jednocześnie. To najpiękniejsze przeżycie w
        moim życiu. Teraz oczekuję drugiego dziecka i marzę o porodzie i tym cudownym
        momencie, który na zawsze zostaje w pamięci. Pozdrawiam wszystkie mamy
    • almagrapa Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 18:59
      Witaj.
      Ja nie bałam sie porodu wcale, nie wiem dlaczego.
      Dostałam bóli w czwartek około 21, najpierw co 10 min, a potem już co 5.
      Pojechaliśmy do szpitala, a tam Pan Doktor, że rozwarcie na 1 cm i że prędko
      nie urodze i na oddział. Całą noc miałam te bóle co 5 min. Rano okazało się, że
      szyjka jest rozwarta na 5 cm i na salę porodową. Byłam tak wykończona, że nie
      miałam siły nawet obracać się z boku na bok, nie mówiąc o chodzeniu.
      Wymiotowałam chyba z 10 razy, błagałam, żeby dali mi się zdrzemnąć między
      skurczami i... zasypiałam. Najgorsze są te bóle "nieparte", jak juz można przeć
      to jest taka ulga, że uff chociaz nadal boli. Wogóle bolało bardzo, ale i tak
      wydawało mi się zawsze, że bedzie bolało jakos tak nieziemsko, że sie tego nie
      da znieść. Ale da się znieśc i jak juz dzidziś "wyskoczy" to wszystko przestaje
      boleć. Moment nacinania był torche zaskakujący i może przez to, że sie
      wystraszyłam przestałam przeć i zabolało. Szycie było dyskomfortowe, ale do
      zniesienia, raczej nie bolało. Łyżeczkowanie macicy trochę.
      Ogólnie uważam, że troche dałam plamę jak krzyczałam (tylko kilka razy), ale
      poza tym to położna bardzo pomagała i mówiła co kiedy - oddychać, przeć itd.
      Personelem się nie przejmowałam wcale, tylko przepraszałam ich jak
      krzyczałam smile)))), że krzyzcę zamiast przec itd.
      Mąż przydał się niespecjalnie wink, chociaż baaardzo sie starał, no może pomagało
      jak przyginał mi głowę przy parciu.
      Zuzanka ważyła 3700 i jestem dumna, że urodziłam ją "siłami natury".
      Polazłam po nią podpierając się ściany już 3 godz. po porodzie. Nie umiałam
      inaczej.
      Uważam, że poród da sie wytrzymać, i nie jest tak strasznie jak sobie można
      wyobrażać.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      Ala
    • almagrapa Jak rodziła się Zuzanka 22.04.04, 19:01
      Witaj.
      Ja nie bałam sie porodu wcale, nie wiem dlaczego.
      Dostałam bóli w czwartek około 21, najpierw co 10 min, a potem już co 5.
      Pojechaliśmy do szpitala, a tam Pan Doktor, że rozwarcie na 1 cm i że prędko
      nie urodze i na oddział. Całą noc miałam te bóle co 5 min. Rano okazało się, że
      szyjka jest rozwarta na 5 cm i na salę porodową. Byłam tak wykończona, że nie
      miałam siły nawet obracać się z boku na bok, nie mówiąc o chodzeniu.
      Wymiotowałam chyba z 10 razy, błagałam, żeby dali mi się zdrzemnąć między
      skurczami i... zasypiałam. Najgorsze są te bóle "nieparte", jak juz można przeć
      to jest taka ulga, że uff chociaz nadal boli. Wogóle bolało bardzo, ale i tak
      wydawało mi się zawsze, że bedzie bolało jakos tak nieziemsko, że sie tego nie
      da znieść. Ale da się znieśc i jak juz dzidziś "wyskoczy" to wszystko przestaje
      boleć. Moment nacinania był torche zaskakujący i może przez to, że sie
      wystraszyłam przestałam przeć i zabolało. Szycie było dyskomfortowe, ale do
      zniesienia, raczej nie bolało. Łyżeczkowanie macicy trochę.
      Ogólnie uważam, że troche dałam plamę jak krzyczałam (tylko kilka razy), ale
      poza tym to położna bardzo pomagała i mówiła co kiedy - oddychać, przeć itd.
      Personelem się nie przejmowałam wcale, tylko przepraszałam ich jak
      krzyczałam smile)))), że krzyzcę zamiast przec itd.
      Mąż przydał się niespecjalnie wink, chociaż baaardzo sie starał, no może pomagało
      jak przyginał mi głowę przy parciu.
      Zuzanka ważyła 3700 i jestem dumna, że urodziłam ją "siłami natury".
      Polazłam po nią podpierając się ściany już 3 godz. po porodzie. Nie umiałam
      inaczej.
      Uważam, że poród da sie wytrzymać, i nie jest tak strasznie jak sobie można
      wyobrażać.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      Ala
    • fasolka31 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 21:11
      Ja przed pierwszym porodem to się nie bałam, bo byłam nieświadoma co mnie czeka
      (mimo tego że widziałam poród na żywo w szpitalu z drugiej strony). Prawie zero
      wrażeń i opowiadania innych na mnie zbytnio nie działały, ale...gdy już jazda
      się rozpoczęła to.....ach było ciężko.
      Myślę iż pierworódki mają fajnie, bo albo wracają z porodówki mile rozczarowane
      albo źle - ale przynajmniej nie zdawały sobie sprawy z cierpienia.
      Cudowne jest to że rodzi się nowy człowiek i że to tak szybko mija.
      Kto wie tyle piszecie o ZZO że może się zdecyduję, chociaż nie ukrywam
      wolałabym bez pomocy farmakologii. Pożyjemy zobaczymy - najpier muszę zajść w
      drugą ciążę...hihihi.

      Narodziny to piekny akt - a że boli, widać musi, abyśmy o tym pamiętały i
      jeszcze bardziej kochały nasze dzieci.
      W sumie najważniejsze jest zdrowie nasze i dziecka.

      Hej
      • morsk2 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 22.04.04, 22:06
        Ja rodziłam bez znieczulenia i ból był do zniesienia, chociaż też się b. bałam.
        Ale "najgorsze" to dla mnie rodzenie łożyska, łyżeczkowanie (brrr) i szycie
        (chociaż w znieczuleniu miejscowym - uczucie jest nieprzyjemne). Tą końcówkę
        wspominam jako najgorszą część (chociaż poród był długi) pewnie też dlatego, że
        wtedy już nie było przy mnie męża, bo poszedł z dzieckiem do kącika noworodka.
        Nastaw się, że będzie dobrze, bo...nie ma innej opcjismile
        Powodzenia.
    • somsom Re: Co jest najgorsze w porodzie? 23.04.04, 00:00
      Rodziłam 5 lat temu a teraz czekam na drugie dziecko.
      Spodziewałam się, że będzie bolało. Jestem typem spokojnej rozsądnej osoby i
      wierzyłam, że dam radę, bo mam bardzo bolesne miesiączki i myślałam, że będzie
      coś w tym stylu, tylko mocniej. Ludzie...rodziłam w tak ogromnie
      niewyobrażalnym bólu, że nie wiedziałam, że taki ból na świecie istnieje crying((
      Najgorsze były ostatnie dwie godziny. Byłam gdzieś miedzy workiem sako a
      kaloryferem i traciłam na ułamki sekund świadomość. Brzuch nie bolał mnie
      wcale, za to kręgosłup POTRORNIE!!!!Było to takie uczucie jakby ktoś rąbał mi
      plecy siekierą!!!Zerkałam na zegar a minuty prawie nie płynęły...i wcale nie
      myślałam o dziecku bo byłam jednym wielkim bólem nie do opisania. Ja, spokojna,
      zawsze uśmiechnięta i opanowana krzyczałam z bólu...Nie pomagały ani masaże
      pleców ani worek sako, nic.
      W końcu położna powiedziała, że słyszy zmianę w moim oddechu i poleciła wleźć
      na łóżko. Kiedy z perspektywy podłogi spojrzałam na łóżko oddalone ode mnie o
      metr,to wiedziałam, że nigdy tam nie dotrę. Wlazłam. Zdziwiłam się, że w końcu
      doczekałam fazy parcia, bo to faza aktywna i spodziewałam się szybszego
      finiszu. Przy parciu zleciało się chyba z 7 osób, aż zaniepokoiło to mojego
      męża bo myślał, że coś złego się dzieje.Ja miałam to gdzieś. Parłam z okrzykami
      jakie czasem wydają ciężarowcy przy podnoszeniu ciężarów. Ból kęgosłupa
      zastąpiło potworne uczucie rozrywania w kroku. Dosłownie myślałam, że mnie
      rozrywa. Nie pamiętam nacięcia, ale mój mąż twierdzi, że wtedy syknęłam.
      Nale po 10 min wyskoczyła moja córeczka a ja nie mogłam wykrztusić nic
      poza:"ale maleńka, ale maleńka, jeny, jaka maleńka". Aż położne się śmiały.
      Bezpośrednio po urodzeniu czułam jak wypada pępowina, było to śmieszne uczucie,
      jakby wylatywał ze mnie łańcuch a ja zupełnie nie mogłam nad tym zapanować.
      Szycie bardzo kuło. Podobno wstrzyknęły w okolice krocza jakieś znieczulnie,
      ale w ogóle nie pomogło. A nogi trzęsły mi się jak galareta. Po 2h położna
      poleciła mi wziąć prysznic, wzięłam i zdziwiłam się, że w miejsu brzucha mam
      swój dawny brzuszek z rogalikiem skóry. Byłam tak szczęśliwa, że nie
      potrzebowałam tabletek p/bólowych, choć położne ciągle składały mi tą
      propozycję.
      Następnego dnia, podczas obchodu, lekarz chciał obejrzeć jak się goi krocze,
      ale był z grupą studentów i strasznie się krępowałam.Widocznie zmroziłam ich
      wzrokiem, bo się wycofali z sali , hi,hi,hi.

      No i dlatego co powyżej czytałyście, drugi poród biorę w znieczuleniu, jeśli
      zdążę przyjechać na czas smile
      Dodam, że poród był szybki.Od pierwszych nieśmiałych bólików w domu (od razu
      regularnych) do urodzenia minęło 4,5h. Ale ból, który przeżyłam mogłam sobie o
      każdej porze dnia i nocy przypomnieć przez ponad pół roku.A córeczka nie była
      ani maleńka ani duża - 3100 kg

      Jeśli nie padłyście po tym opisie, to pozdrawiam smile)))
      • anatemka Re: Co jest najgorsze w porodzie? 23.04.04, 00:13
        somsom, mi tez ktos kręgosłup rąbał siekierą!! i szczyt skurczu trwa tylko
        chwilke?! ładna mi chwilka! bóle parte to sama sielanka przy rozwieraniu się
        szyjki. Powaznie, nie wiem dlaczego baby na filmach krzycza przy parciu, skoro
        to nie boli? Ale np. moja koleżanka po porodzie stwierdziła, że miesiączki ma o
        niebo bolesniejsze!smile
        • somsom Re: Co jest najgorsze w porodzie? 23.04.04, 00:33
          No, chociaż jedna prócz mnie wie co to poród i bóle krzyżowe smile)) Przybijam
          piątkę anatemce smile))
          A pozostałe jeszcze raz pozdrawiam.
          • zalotnica Re: Co jest najgorsze w porodzie? 24.04.04, 05:56
            naprawde, podziwiam za odwage...
    • mirka007 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 23.04.04, 09:39
      faza rozwierania. Boli, warto nauczyć sie dobrego oddychania i chodzic dopóki
      się da. poród to bardzo indywidualna sprawa. Niektóre dziewczyny rodzą szybki,
      inne- ja , niestety długo.Pierwszego syna rodziła ok. 20 godzin, drugiego 13.
      mam nadzieję, ze ten trzeci nie da mia tak popalić.
      Sam poród wspomina się najlepiej- to ulga.
      Wszystko jest jednak do przeżycia, a ten ból pamięta się krótko.
      Nie słuchaj opowieści innych kobiet. Nic one nie dają, a tylko wpedzają w
      panikę.
      Polecam szkołę rodzenia. Bardzo dobrze mobilizuje i nastawia psychicznie.

      Bedzie O.K.

      Mira
    • bezik77 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 23.04.04, 10:07
      Witam ja też dorzucę coś od siebie.
      Najgorsze :
      - badania lekarskie + przebicie pęcherza (ból okropny)
      - leżenie z kroplówką Oxy. w zgięciu ręki (teraz będę błagać o wenflon w dłoń) +
      KTG na brzuchu = totalny brak ruchu "bo trzeba słuchać tętna i mierzyć skurcze"
      (robił to mój ukochany mężulek - był nie zastąpiony)
      Najprzyjemniejsze jeśli chodzi o sam poród były tzw. "skurcze parte".
      Instynktownie wiesz że to już końcówka. Nacięcia nie czułam zupełnie (za to mój
      mąż który tam zaglądał był przerażony i pytał potem "nic cię nie bolało?").
      Szycie miałam po ok. godzinie łyżeczkowania (cholerne łożysko), ale najpierw
      dostałam zastrzyk, lekarka odczekała ok. 10 min. i zaczęła szyć więc byłam cały
      czas na znieczuleniu.

      Ale najlepsze jest potem jak dostajesz małą lub małego i możesz przystawić je do
      piersi i patrzeć jak ssie. Nie możesz uwierzyć że to "coś" przed chwilą wyszło z
      Ciebie.

      Atlantis - nie martw będzie O.K.

      Pozdrawiam
      Monika mama Julki (3l) i dzidziola (21 tc)
    • margarettka Re: Co jest najgorsze w porodzie? 23.04.04, 10:24
      witajcie
      Mam 23 lata i za soba pierwszy porod (23.02.2004). Przed porodem starlam sie do
      niego przygotowac jak najlepiej, bylam na szkole rodzenia, duzo czytalam,
      psychicznie nastawialam sie na to, ze to boli wszystkie kobiety urodzily wiec i
      ja dam rade. Poza tym jestem dosc odporna na bol, wiec myslalam ze jakos to
      przezyje...no i przezylam...i tutaj nie zgodze sie ze porod to takie mistyczne
      niemal przezycie i wielki cud. Owsze jest super jak sie trzyma swoje dziecko
      juz na rekach, jest wzruszenie, szczescie itd. Ale dla mnie to co sie dialo
      przed bylo dramatyczne.
      Rodzilam cala dobe, w szpitalu bylam od 2giej w nocy a final nastapil o 21.30.
      Poczatkowo skurcze rzeczywiscie byly do wytrzymania, rady z oddychaniem,
      chodzenie mialy sens. I tak mniej wiecej do godz 15tej nie krzyczalam
      oddychalam na skurczach i jakos to bylo. Ale w moim porodie najgorsze bylo to,
      z mimo strasznie mocnych boli nie postepowal porod. Po kilkunastu godzinach
      meki w szpitalu ja mialam 3 cm rozwarcia, myslalam, ze zariuje, bylam juz tak
      oslabiona ze mdlalam, wymiotowalam i prawie odlatywalam. No i jeszcze przy
      takim stanie podali mi oksytocyne na wmocnienie skurczy, wtedy to dopiero byla
      jazda, darlam sie wnieboglosy, dla studentow bylam bardzo ciekawym przypadkiem,
      ale kompletnie bylo mi obojetne kto na mnie patrzy, ja tych ludzi nawet nie
      widialam. No i ocywiscie "reczna" pomoc lekarzy w rozwarciu na skurczu jest nie
      do opisania. Juz bylo ryzyko ze mnie pokroja, ale zawolali bardiej
      doswiadconych lekary, pomogli mi recznie i jakims cudem urodzilm zdrowego i
      slicznego syna. Maz byl ze mna i dzieki Bogu, bo gdyby on lekarzy troche nie
      poganial, to nie wiem ile bym tam jeszcze rodzila bezefektywnie.
      W kadym razie wiem jedno, do nastepnego porodu bez ZZO nie ide chocby nie wiem
      co, przy tym porodzie troche sie balam tego znieczulenia i zaluje.
      Samo nacinanie, szycie, lyzeckowanie to byl pikus dla mnie przy pierwszej fazie
      porodu.
      Wiem ze nie pocieszylam, ale sama chcialas prawde, a ona tak u mnie
      wygladala smile Ale napatrzylam sie tez na kobiety ktore rodzily raz dwa nawet
      pierwsze dzieci i wiem ze bylam w mniejszosci jesli chodi o takie beznadziejne
      porody.
      Pozdrawiam
      Gosia i Ignaś (23.02.2004)
      • atlantis75 Dzięki dziewczyny! Podziwiam Was :) 23.04.04, 12:04
        Dziękuję za wszystkie opisy, wszystkie bardzo przeżyłam. Jestem pełna podziwu dla
        Waszych hartu ducha i pomimo wszystko optymizmu (możecie o tym opowiadać na
        luzie). Zazdroszczę Wam, że macie to już za sobą. Ja jestem panikarą i osobą
        bardzo wrażliwą na ból. Nie wyobrażam sobie jak to przeżyje. Ale dobrze poczytać
        wasze przejścia, by wiedzieć z czym się liczyć.
        I tak dzięki Wam dowiedziałam się, że:
        najbardziej bolą skurcze rozwierające
        istnieją bóle krzyżowe (myślałam, że boli tylko brzuch)
        skurcze parte nie bolą
        bardzo boli masaż szyjki
        może dojść do wyłyżeczkowania łożyska
        mogą naciąć krocze
        można wymiotować
        warto zastanowić się nad znieczuleniem
        i... że każdy poród jest inny, inaczej się go odbiera.


        Chciałabym dorzucić jeszcze kilka pytań:
        1. Czy można nie zgodzić się na masaż szyjki? Czy są jakieś inne środki pomoagające
        w rozwarciu?
        2. Czy pytają się o zgodę, gdy chcą naciąć krocze?
        3. Czy wykonuje się lewatywę przed porodem?
        4. Czy do fotela ma się przypięte nogi pasami? (brrr!)

        Dziękuję za pomoc, bo chociaż temat mrozi powietrze, to czuję się wreszcie jakoś
        uświadomiona smile
        Pozdrawiam. Atlantis w 12 tc (dopiero)

        • madeyowa Re: Dzięki dziewczyny! Podziwiam Was :) 23.04.04, 13:14
          Dziwne jest to co piszecie o łyżeczkowaniu. Bo ja miałam łyżeczkowane łożysko w
          znieczuleniu ogólnym, a nie na "żywca".
          • anet22 Re: Dzięki dziewczyny! Podziwiam Was :) 23.04.04, 13:35
            A ja miałam "na żywca" ale zupełenie mnie nie bolało. Tzn - dostałam zastrzyk
            znieczulający w okolice pochwy, ale łyżeczkowanie wspominam jako miesznie łyżką
            w brzuchu. Uczucie ani miłe ani niemiłe. Dziwne po prostu.
            Zupełnie nie bolałao mnie też szycie. Po prostu nic nie czułam. Gdybym nie
            widziała tej kobiety machającej igłą pomiędzy moimi nogami, to nawet nie
            wiedziałbym, ze mnie szyją. A byłam nastawiona, ze będzie bolało - nawet
            położna w szkole rodzenia otwracie powiedziała nam, ze szycie boli. A ja nic
            nie czułam. Moze jakieś lepsze znieczulenie dostałam?
            Za to poród wspominam koszmarnie z powodu bólów krzyżowych i okropnie bolesnych
            skurczów po oksytocynie. Za drugim razem na 500% biorę ZZO!!!
            A później i tak okazłało się, ze poród to był jedynie "trening" przed
            połogiem...
            Pozdrówki
            Anet
        • aska_f Re: Dzięki dziewczyny! Podziwiam Was :) 23.04.04, 13:21
          1. nie miałam masażu szyjki, chyba bym położną zabiła jakby spróbowała się do
          mnie dotknąć smile
          2. nie pytała się, rozmawiałam o tym przed porodem, zaufałam jej doświadczeniu -
          wolałam żeby mnie nacięła jak uzna że jest taka potrzeba niż żebym miała
          popękać - to dużo bardziej boli, dużo gorzej się potem goi
          3. brrr, nie!
          4. NIE - skąd w ogóle taki pomysł? możesz rodzić wcale nie na fotelu (najgorsza
          pozycja - filmowa na plecach) tylko w kucki, na kolanach, itp.

          Tylko że to wszystko chyba akurat zależy gdzie rodzisz i na kogo trafisz
          (dlatego ja wolałam wybranie i opłacenie położnej wcześniej - żeby nie mieć
          przykrych niespodzianek...)

          Pozdrawiam
        • isma Re: Dzięki dziewczyny! Podziwiam Was :) 23.04.04, 15:05
          Hm, tak jak napisalam, w moim porodzie to stosunkowo najgorszy byl personel ;-
          (((
          Nie bylo mowy o zadnym zgadzaniu sie badz nie - niekt mnie o nic nie pytal.
          Inna rzecz, ze ja posluszny pacjent jestem, wiec tez sie za bardzo nie
          buntowalam. Lewatywa byla OK, czulam sie jakby lzejsza wink)). Naciecia nie
          zauwazylam, stwierdzilam, ze musialo byc, skoro jestem szyta.
          Generalnie rozwarciu i intensyfikacji skurczow sprzyja pozycja pionowa i
          spacerowanie (mnie, fakt, po porodzie najbardziej bolaly nogi, od chodzenia
          wlasnie).
          Nogi pasami przypiete nie byly, tylko wcisniete w uchwyty, a jedyny wybor, jaki
          mi dano, to lezenie na plecach albo na boku. Ale cala impreza trwala moze z pol
          godziny, wiec tego etapu akurat prawie nie zauwazylam.
        • mamula_anula Re: Dzięki dziewczyny! Podziwiam Was :) 23.04.04, 15:13
          cześć!
          oczywiście,ze są inne sposoby na rozwieranie szyjki, tutaj dobrze zdac się na
          dobrą połóżną - dobrze by była prywatnie u ciebie, wtedy stara się ci naprawdę
          pomóc, moja nie masowała mi szyjki(dzieki bogu, choć tak naprawdę wtedy nie
          wiedziałam, że coś takiego jest), ale dała mi jakis czopek dopochwowo+ jakiś
          zastrzyk, cały czas miałam podłączoną oxytocynę (poród indukowany 2 tygodnie po
          terminie)i prawde mówiąc nie wydaje mi się by skurcze były przez to nie
          dowytrzymania.
          umnie nie pytali o zgode na ciecie krocza, choć wcześniej wiedziałam,ze nie
          robią go rutynowowink)), lewatywe też robią tylko w niektórych szpitalach, ale
          powiem ci z perspektywy czasu, że teraz zaopatrzylam się w aptece w lewatywę do
          wykonania w domu, dlaczego? masz większy komfort, po pierwsze w trakcie
          skurczów partch nie martwiszsie o "niespodzianki" a po drugie po porodzie masz
          komfort psychiczny i fizyczny ,że idąc do łazienki w trakcie wypróżniania
          nie "popękasz", poza tym dzieki wzmożonej perystaltyce jelit szyjka szybciej
          sie rozwiera (dowiedziałam się o tym ostatnio)
          na zakończenie mi nikt nie przywiązywał nóg pasami do łóżka, być moze gdzieś
          sie to stosuje ale w moim przypadku tak nie było
          pozdrawiam
          ciepło
    • isia_50 Re: Co jest najgorsze w porodzie? 23.04.04, 13:36
      U mnie choć poród trwał krótko od pierwszego skurczu do urodzenia córy -niecałe
      5 godzin, wspominam go nienajlepiej. Najgorsza była pierwsza faza, badanie
      przez położną połączone z masowaniem szyjki macicy, kiedy błagałam, aby tego
      nie robiła (w końcu mąż ją opieprzył i dała spokój). Do ubikacji chodziłam z
      kroplówką, mąż za mną ze statywem. Całe szczęście, że tam był, bo bałam się, że
      upadnę (ten czas pamiętam jak przez mgłę - miałam podawany w celu znieczulenia
      Dolargan), gdzieś w okolicy drugiej fazy prosiłam o cc, na co zostałam wręcz
      okrzyczana, że cc to operacja ratująca życie, a nie luksus (z perspektywy
      cieszyłam się, że rodziłam naturalnie, bo 3 godziny po porodzie już chodziłam).
      Trzeci etap porodu był w porządku, szybko, zgrabnie, właściwie bezboleśnie. Gdy
      córa przechodziła przez kanał rodny miałam wrażenia, że mam w sobie dużą piłkę,
      którą chcę wypchnąć.
      Byłam nacinana, szycie w znieczuleniu miejscowym też mnie nie bolało.

      A potem, potem to miałam już w obięciach dziecko i nieważne było, że nie mogę
      siedzieć...

      Teraz staramy się o drugie dziecię i to czego się boję to to by dziecko było
      zdrowe, no i boję się kolejnego porodu.
    • fasolka31 Re: do marrgaretka 23.04.04, 13:53
      Jakbym czytała opis ze swojego własnego porodu, z minimalnym odchyleniem na +
      dla mnie (ciut lepiej miałam). Ale to w ogóle wypisz wymaluj ja na porodzie.
      Ja również chcę się przygotować do drugiego lepiej, może ZZO. Jeszcze nie wiem.

      Pozdrówka
      Fasolka
      • margarettka Re: do marrgaretka 23.04.04, 14:55
        no to witaj w klubie tych rodzacych mniej cudownie smile
        ja na 100% wezme ZZO nastepnym razem, bo na sama mysl o porodzie mi ciarki
        przechodza i na pewno bede sie bardziej bala drugiego porodu, bo przed
        pierwszym nie wiedialam, co mnie czeka i myslalam, ze jakos to bedzie.

        Pozdrawiam serdecznie
        Gosia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka