Witajcie! Jestem w 7 tygodniu ciazy, nie mam plamien, ale biore duphaston, bo
mam 33 lata i 7 lat staralismy sie o dziecko, a teraz - samo przyszlo bez
zadnej lekarskiej pomocy.

) Duphaston mam od lekarza na "w razie czego",
aby podtrzymac ciaze. Ide 10 maja na pierwsze USG, lekarze po ginekologicznym
badaniu (ostatnie bylo 5 maja) mowia, ze wszystko OK, ale ja wczoraj i dzis
mam bole brzucha

( Takie podobne jak dzien przed miesiaczka, choc nie boli
w kregoslupie (jak przy miesiaczce), brzuch mam jak struty.. ale nie mam
sensacji zoladkowych... Nie sa to jakies charakterystyczne skurcze, ale caly
brzuch mnie tak ćmi..
Wiem, ze za kilka godzin mi przejdzie (tak było wczoraj), ale czy możecie mi
coś poradzić? Lekarka mowila, abym brala Nospe (nigdy jej nie bralam), jak
beda jakies skurcze, ale czy to o takie cos chodzi? Mam czarne wizje, ze
dziecko umarlo i teraz mam zatruta macice i dlatego mi tak niedobrze... Ale
nie sa to mdlosci, bo takie mam przez caly dzien z przerwami (nie wymiotuje,
ale czuje scisk w przelyku.. jak zgage bez pieczenia). Nie wiem co o tym
myslec... A brzucho boli..