JAk się wzięłam za mycie okien i nic się nie działo mimo pominiętych 2 dawek fenka to zaczęłam się denerwować i na tych łagodnych skurczach, które miałam standardowo zaczęłam robić szerokie przysiady. Wiele ich nie porobiłam i zaczęły odchodzić wody. Za godzinę wyjechałam do szpitala...i to był mój błąd- trzeba było jechać od razu. Jechaliśmy do CZMP - to około 50-60km, a od połowy drogi miałam już bóle parte. Mimo moich 3 próśb, żeby się zatrzymać bo muszę już urodzić małżonek twardo pruł i nie stanął. Wpadł na IP bo ja akurat miałam skurcz i zaraz wybiegła po mnie położna z wózkiem. Przelazłam. Powiedziała coś co świadczyło, że nie ma pojęcia o powadze sytuacji, więc poinformowałam, że mam bóle parte (ciężko było się wstrzymać tyle czasu od parcia odruchowego i nie całkiem było to możliwe, wiedziałam, że w pochwie już główka), a ona wiozła mnie na tym wózku z prędkością podobną do tej z jaką do szpitala wiózł mnie mąż. Każą włazić w spodniach na fotel, tylko zsunęłam, położna sprawdziła, że główka jest faktycznie w pochwie, sćiągnęły mi spodnie do końca i przy kolejnym skurczu już parłam do oporu ciesząc się, że już mogę. Małżonek wrócił tylko po torby do auta i...nie zdążył na poród. Nacięły mnie troszkę na starej bliźnie ale w dniu porodu już siadałam bez bólu. Po jakiś 3-4 godzinach po porodzie poszłam do ubikacji, zrobiłam co trzeba i zmieniłam koszulkę na swoją (nietypowa bo czarna i niektórym przypomina odrobinę sukienkę ale była bez rękawów w przeciwieństwie do koszulki szpitalnej, a gorąco było), wychodzę, a położna na sali mówi do mnie " koniec odwiedzin, niech się pani zbiera do domu"

NA drugi dzień wiele osób z personelu pytało mnie czy już wychodzę.
Ale najważniejsze, że Piotrusiowi przez te ekscesy nic się nie stało, że badania w normie, że mimo niepodania podczas porodu antybiotyku na paciorkowca nie rozchorował się. I po 2 pełnych dobach przyjechaliśmy do domu. Mały uczy się ssać i chociaż nie jest łatwo to idzie mu coraz lepiej.
Dziękuję za czas spędzony z wami i za wasze wsparcie. Zapewne będę tu zaglądać towarzysko.