Dodaj do ulubionych

JESTEM! :-)

    • foe1 Pytanie do Joli 07.06.04, 21:36
      Opowieść super, cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło.
      Gratuluję córki.
      Mam przy okazji egosityczne pytanie: chodzi mi o te "jakiekolwiek dolegliwości"
      z dołu brzucha- jestem po jednej cesarce, w 29 tc i czasem mam wrażenie
      kłucia "blizny"- ale nie wiem czy to kłuje mnie blizna zewnętrzna (podrażniania
      przez bieliznę) czy to blizna w macicy.
      Czy wiesz może jak się może objawiać "rozchgodzenie" czy nie daj Boże "pękanie"
      tej wewnętrznej rany? Czy w czasie ciąży odczuwałaś jakieś podejrzane bóle
      związane z tą raną?

      Z zapytaniem i pozdrowieniem
      Foe
    • jola.wie Re: JESTEM! :-) 08.06.04, 06:18
      Madzia już jest:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
      • tupelo Re: JESTEM! :-) 08.06.04, 18:06
        Jola, jaka sliczna coreczka! (zreszta obie coreczki sliczne) Ale ma fryzure!!!
        Moja tylko troche wloskow, ale ja tez tak mialam jako niemowle smile
        • jola.wie Re: JESTEM! :-) 09.06.04, 09:14
          (zreszta obie coreczki sliczne)
          ZGADZAM SIĘ! (ta Twoja ma buziaczka jak panienka, Madzia ma raczej minę
          opryszka...)
          Madzia ma bujna fryzurę na głowie, ale oprócz tego czarny meszek na uszkach, a
          wczoraj odkryłam także czarny meszek w okolicach lędźwi na pleckach! smile))
          Szukaliśmy z mężem ogonka, ale na szczęście nie znaleźliśmy...smile))))
          wszystko minie.......
          • tupelo Re: JESTEM! :-) 09.06.04, 15:18
            Moja ma meszek plodowy na czole, na policzkach. Tyle ze blondynka! Ale sliczna
            masz coreczke, naprawde!
    • jola.wie Re: JESTEM! :-) 08.06.04, 08:33
      Kochane!
      Jeszcze raz dzięki za wszystkie ciepłe słowa!!!!!

      Bluebaby – gratulacje!!!!! Twoja relacja jest dowodem na to, że każdy poród
      jest inny (choć wszystkie się uparcie nastawiamy na to samo – czyli na
      najgorsze – no i dobrze, bo miło się jest potem miło rozczarować)

      Foe1 - „jakiekolwiek dolegliwości” – cóż, myślę, że jest to „furteczka” dla
      mam po cięciu, które marzą o następnym cięciu: nie do sprawdzenia czy cię tam
      faktycznie boli, czy nie, powiesz, że boli, rzucą cię na stół i nikt nie będzie
      z tobą polemizował! Kiedy oglądałam filmy o porodach, zawsze się pytali takich
      mam po cięciu, które miały skurcze, czy te skurcze bolą je w dole brzucha. Bo
      skurcze mogą boleć w krzyżu albo na całym brzuchu, albo na górze macicy, ale
      jak po cięciu bolą dołem brzucha to jest to zagrożenie. Ja miałam w ciąży (za)
      dużo skurczy przepowiadających, nie były bolesne, ale dosyć nieprzyjemne i ten
      dyskomfort zaczynał się właśnie dołem brzucha, nad spojeniem łonowym a potem
      rozchodził się wyżej. Nic mi nie pękło, ale niewątpliwie blizna po cięciu
      odegrała to swoją rolę (coś tam przy stole operacyjnym mówili w trakcie
      grzebania mi w brzuchu o jakimś żylaku (żylakach?) ale nie dopytywałam....,
      zapytam lekarkę na wizycie, może będzie pamiętać)
      Te z was, które pragną cesarki, ale myślą o kolejnych dzieciach, niech
      pamiętają, że „cała” macica jest o niebo lepsza od pociętej. Ja tam się już
      rodzicielsko nie będę raczej udzielać więc mi to obojętne, ale moje łożysko
      starzało się szybciej, bo przepływy w lewej tętnicy macicznej były zaburzone,
      właśnie z powodu jakichś niewielkich zrostów po cięciu. Nigdy nie wiadomo co
      się tam w środku dzieje.

      Ze zdumieniem czytam peany na cześć mojej odwagi i dzielności. Nie zrozumcie
      mnie źle, ale ja uważam, że moja cesarka wspaniale się udała! A moja relacja
      miała na celu w miarę obiektywne przekazanie, jak w szczegółach wygląda ten
      upragniony przez wiele przyszłych mam zabieg. Bo to jest właśnie to, co określa
      się mianem „szybkiego i bezbolesnego” porodu, niektórzy też skłonni są mówić o
      tym, jako o pójściu na „łatwiznę”. A ja naprawdę nie mam się czego czepiać:
      - operacja trwała niecałą godzinę
      - zespół był kompetentny i sympatyczny
      - zepsuty reflektor w lampie nie jest chyba standardem sal operacyjnych
      (miałam „szczęście”wink
      - odgłosy operacji? cóż, trzeba je brać w cenie, kiedy się chce przytomnie
      uczestniczyć w narodzinach dziecięcia, ponoć na niektórych salach puszczają
      muzykę
      - pp zamiast zzo? bałam się trochę „odczuć” które są przy zzo, pp „paraliżuje”
      więc może dobrze się stało, że to było pp? w końcu jednak nie zaliczyłam
      żadnych bólów głowy... (leżąc plackiem dużo czasu spędziłam na wysyłaniu sms-ów
      po całym świecie, bardzo dobre zajęcie)
      - krwi straciłam niewiele w trakcie operacji, w każdym razie moja morfologia
      ani drgnęła!
      - następnego dnia po operacji byłam już na nogach
      - trochę byli upierdliwi z tą dietą, przyznaje, ale dobrze mi to zrobiło na
      sylwetkę...
      - rana goiła się jak na psie
      - wczoraj (12 dzień po op) zaliczyłam pierwszy seans jogi – dzisiaj boli mnie
      wszystko: ręce, nogi, grzbiet, ale nic w okolicach rany.... rany już nie czuję
      (a jest to cięcie pionowe – może pionowe jednak jest lepsze?)

      A „niedoróbki”...? cóż, każdej która musi lub wybiera cc życzę takiego
      przebiegu operacji i rekonwalescencji. Cesarka jawi się w pierwszym momencie
      jako wybawienie od trudów porodu. Ale nie boli tylko wtedy jak rodzi się
      dziecko. Potem to już nie wygląda tak różowo. Trudno jest ustalić jakiś
      obiektywny bilans, co jest lepsze: poród czy cc. Ja miałam z tym problem:
      jestem i po porodzie i po cesarce i teraz chciałam... rodzić, z dopuszczeniem
      możliwości zakończenia na stole, trudno. Ani jedno ani drugie mnie nie
      przerażało (jedyne co, to ewentualne komplikacje), więc nie będę rozpaczać, że
      nie udało mi się rodzić, bo wszystko ma swoje wady i zalety, mam zdrowe
      dziecko, sama dobrze się czuję , jest ok. Po fakcie to już nie ma czego żałować.
      • nelka1313 Re: JESTEM! :-) 08.06.04, 14:11
        Gratulacje Jolu!
        Widzę,że nasz wątek termin na 25 maja zginął śmiercią naturalna wink I dobrze w
        końcu wszystkie mamy już swoje maleństwa przy sobie. Zycze dużo zdrówka i mało
        kłopotów.
        A tu mój kochany smerfik- urodziła się 3,05 zamiast 25- i zrobiła nam niezła
        niespodziankę!!! Teraz to już duża kobita-ma 5 tygodni i przytyła przez miesiąc
        1 kg, z czego jestem niezmiernie dumna zważywszy,że spędziliśmy na początku 2
        tygodnie w szpitalu bo mała nie jadłą i bardzo spadła na wadze.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12835706
        • jola.wie Re: JESTEM! :-) 09.06.04, 09:11
          Nelka, już podziwiałam Twoją Martusię, i Zosiaczka tupelo też, śliczne te
          dzieciaki! chociaż takie różne! Madzia rośnie, choć nie mam jej na czym zważyć,
          to widać, że rośnie, dorośleje, dwa razy zauważyła już swoją garść, ma coraz
          dłuższe okresy czuwania, wytrzyma tak nawet ze dwie godziny: patrzy, słucha,
          macha nóżkami i rączkami, nie umie się uśmiechać, ale ma pogodny wyraz
          pyszczka, wpatruje się w moją twarz a na czole robi się jej pionowa zmarszczka,
          tak strasznie "myśli" i zapamiętuje.
          Jak ten czas leci!
          A watek 25.maj? Miałam do niego już z tysiąc razy zajrzeć, ale same
          rozumiecie.... nie mam czasu! smile))
    • mapta Re: JESTEM! :-) 08.06.04, 21:41
      Jolu, ja Ci gratuluje takiego podejsica do tych wszsytkich rozczarowan po kolei
      ktore Cie spotkaly na tym stole i wczesniej!
      Podziwiam i dziekuje za opisanie tych wrazen, daly mi duzo do myslenia, a porod
      jeszcze przede mna, chcociaz moze juz jutro... smile
      Trzymam kciuki za Was wszystkich!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka