Dodaj do ulubionych

leżące mamy pocieszcie

04.02.05, 22:57
Jestem w 28 tygodniu, termin mam na koniec kwietnia,
leżę już od 18 tygodnia i powoli nie daję rady.

Łykam Fenoterol z Metocardem (fenoterol co 4,5 godziny),
ale i tak cały czas miewam napady skurczy i zastanawiam się,
czy też tak macie. Skręca mnie wtedy potwornie, boli krzyż
i psychicznie nie wytrzymuję ze strachu. Brzuch jest tak twardy
i tak ściska, że np. nie mogę zrobić siku.

Na szczęście nie mam dużego rozwarcia (tylko na opuszek), ale b.miękką
szyjkę na 1,5 cm. Moja ginekolog mówi, że szyjka nie kwalifikuje się do
założenia szwu, więc pocieszam się, że nie jest źle.

Boję się, że niedługo wyląduję w szpitalu, bo nie chcę się bać w domu,
kiedy dostaję ataków skurczy.
Napiszcie, jaka jest u was sytuacja
z leżeniem i pocieszcie trochę.

ula
Obserwuj wątek
    • smallwitch Re: leżące mamy pocieszcie 04.02.05, 23:15
      Hej
      ja co prawda już nie leżę, ale leżałam od 6 tygodnia ciązy z małymi przerwami
      do końca... Więc doskonale rozumiem co czujesz...
      Ale dasz radę, wytrzymasz. Mysl dużo o Maluszku, mów do niego, pisz pamiętnik
      ciążowy (ja tak robiłam i trochę pomagało), oglądaj pogodne filmy i czytaj
      pogodne książki, np. Musierowiczową.
      A dopóki wszystko jest w miarę w porządku, to raczej nie idź do szpitala. Ja
      leżałam na patologii tylko dwa dni przed porodem i to było o te dwa dni za
      dużo. Mimo strachu o Dzidzię, dużo lepiej leży się we własnym wygodnym łóżku, i
      odpręża we własnej wannie. O właśnie, to było to, co praktykowałam podczas fal
      skurczów - wchodziłam do wanny i oblewałam łagodnym strumieniem prysznica - to
      pomagało - skurcze trochę słabły i brzuch nie był tak strasznie twardy.
      Na pewno dasz radę, ja mimo skurczów dotrwałam do końca 40 tygodnia, będzie
      dobrze, na pewno.
    • maya13 Re: leżące mamy pocieszcie 04.02.05, 23:47
      Na pewno dasz radę. Myśl pozytywnie. Staraj się wykorzystać ten czas na to na
      co nigdy nie miałaś czasu np. zrób coś małemu na drutachwink)A zobaczysz jak
      czas zleci. Ja leżałam od 5 tygodnia. Najpierw krwiaki, potem szyjka, potem
      skurcze, i tak do końca...moja szyjka też się nie nadawała do szwu do tego
      doszła infekcja,ale jakos się udało i jak przyszło do porodu, to tez był
      problem w drugą stronę - w końcu miałam wywoływany-czego nikomu nie życzę.
      A teraz zupełnie juz o tym zapomniałam - chciałabym mieć tylko tyle czsu na
      odpoczynek, co wtedy. Trzymam kciuki i głowa do góry. Będzie dobrze.
    • bzysia Re: leżące mamy pocieszcie 05.02.05, 12:36
      kobietko- uszy do gory 28 tydz to juz calkiem niezle. Ja zaczynam dzis 36 a
      leze od 14-go. Wczoraj odstawilam na dobre fenoterol i niech sie dzieje wola
      nieba. Brzucho boli, napina sie i w dodatku mam straszne bole krzyzowe. Mysl
      pozytywnie, zajmij sie czyms, zeby za duzo nie myslec. Nawet gdyby cos to
      wczesniaki urodzone w 28 tyg maja juz calkiem spore szanse. Lez z nozkami do
      gory i wszystko bedzie oki.
      • luxfera1 DO ULIPOD 05.02.05, 15:47
        Ja mam bardzo podobna sytuację tzn. rozwarcie na opuszek ,szyjka na 1.5cm i
        skurcze.Tylko że moje leżenie zaczeło sie od 28 tc a od 20 oszczedzanie i zero
        pracy/i w tym miejscu bardzo bardzo ci wspłczuje ale wszystko jest do
        przezycia..to moja 2 lezaca ciąża..poprzednio dotrwałam do 39 tc i cc ale bez ob
        jawow porodu/.Jutro zaczynam 35 tc na fenoterolu isoptinie nospie i
        magnezie.Jesli mogłabym Ci jakos pomoc ...nie wiem czy to ze biore nospe nie
        jest przedawkowaniem lekow ale znosi mi nieźle ból między dawkami
        fenoterolu ,poza tym sama sobie oznaczyłam poziom magnezu i potasu i mimo
        zwiekszonych dawek i tak miałam je ponizej normy/to tez sprzyja skurczom/
        Obecnie biore 3*2 tabl.magnezu i 2*2 potasu/kalipoz/ i odczuwam poprawę.również
        jak moja poprzedniczka w czasie skurczu brałam ciepły prysznic ale krótko bo
        wiadomo nie wolno chodzic, ale też zmieniałam pozycje..wstawałam robiłam kilka
        krokow.Czasem brałam dodoatkowo relanium to tez pomagało.ale najważniejsze to
        zapanowanie na psychika..zero głaskania brzuszka i myslenia "moje biedne
        maleństwo co to bedzie".Podzieliłam sobie czas na dwutygodniowe etapy do
        przetrwania zadnego myslenia "uff minął kolejny dzień" albo "Boże ile jeszcze
        do konca" .Najpierw byle dotrwac do 30 bo gdzies wyczytałam że takie 30tc
        maleństwo ma duże szanse,potem 32 tc bo to koniec 7 miesiąca a przeciez tyle
        dzieci urodzonych w tym miesiącu ma sie dobrze.Potem 34 tc bo juz będzie
        potrafiło ssać..i to jest właśnie dziś..a teraz 36tc bo płucka..a potem niech
        sie dzieje co chce ..i pewnie juz nic nie bedzie sie działo.Poza tym jestem
        zawalona ksiazkami i gazetami..oglądam jakies seriale o których istnieniu nie
        miałam pojecia...do szpitala nic nie spakowane/jaki szpital????//bo ma być
        dobrze. Mam jeszcze komfort mozliwosci dzwonienia o kazdej porze do lekarza
        prowadzącego...to tez jest nie do przecenienia.Rozpisałam sie ale to z takiej
        ogromnej chęci wsparcia..ja tez szukałam tego na początku..pozdrawiam serdecznie
        • luxfera1 Re: DO ULIPOD 05.02.05, 15:51
          a jeszcze jedno to walka z zaparciami...czasem taki bol może być mylący a przy
          jelitach zawalonych masami kałowymi albo pełnym pecherzu tez robia sie
          skurcze.Jeśli potrzebujesz porady co na zparcia chętnie podziele sie
          wiadomosciami ktore zdobyłam :0)
    • pampeliszka Re: leżące mamy pocieszcie 05.02.05, 16:25
      Ja tez leze, od 27tc i pobytu w szpitalu(przodujace lozysko i
      krwawienie).Pocieszam sie, ze kazdy dzien jest dla Malenstwa na wage zlota- w
      pon juz sie zacznie 31tc. Odradzam Ci lezenie w szpitalu- po 3 dniach wyszlam na
      wlasne zadanie, bo bylam wykonczona psychicznie i niewyspana straszliwie.
      Malgosia tez..., pobudka o 5.30, zeby zmierzyc temperature, 6.00 sprzatanie,
      6.30 zmiana poscieli- i tak co pol godziny.Jedzenie straszliwe.Duzy stres. A w
      domu wszystko wrocilo do normy, gdyby cos sie dzialo (odpukac) do szpitala dotre
      w ciagu 10-15 minut. Tu mam spokoj, ulubiona muzyke, ksiazki. Jestem dobrej
      mysli. I trzymam sie dzielnie, Malgosia bryka i kopie ciagle, wiec ma sie
      dobrze. A Ty, skoro juz 10tyg jestes w domu i wszystko ok, to sie nie martw.
      Ciesz sie, ze to JUZ 28 tc, a nie 18... Do kwietnia nie tak daleko, a za oknem
      zima, wiec nie zal, ze nie ma spacerow. Trzymaj sie cieplo i dbaj o Malucha.
    • magdek2 Ula, trzymaj się... 05.02.05, 16:38
      już bliżej niż dalej smile
    • moniko25 wiem co przechodzisz ja też....... 05.02.05, 16:40
      Witam,głowa do góry!!!!!!!!!proszę nie zamartwiaj się nie rób tego błędu co ja!
      ja miałam skórcze od 15tyg,w 24tyg.skrócona szyjka macicy skórcze co 30
      min.mnustwo leków rozkurczowyh których i tak nie brałam bo z nimi czy bez nich
      było to samo brałam ten fenotarol czy jak mu tam to onało nie wykorkowałam
      dostałam drgawek skórcz za skórczem połowa nocy nie przespana wyrzuciłam to
      g....o i co ja się obrałam ale wkońcu brałam cordafen i tak raz dziennie i to
      samo i tak przeleżałam do 36tyg.ciążyzco ja przechodziłam płakałam jakiś
      mocniejszy skórcz to panika nie wstawałam tylko do łazienki, leżałam w pozycji
      uniesione nogi do góry, znaczy łożko miało podstawione książki pod nózki.Tylko
      dotrwać do tego 36 tyg.ale jak już był 32 tydz. to się uspokoiłam że jest duża
      szansa na przezycie dzidzi.przyszedł 36 tydz.odstawiamy leki i chodzimy,
      biegamy po schodach itp. tak mówił mój lekarz a weź tu chódz jak mięśnie ci
      zanikły poruszasz sie jak kaleka pare metrów przejdziesz i jesteś zmęczona
      makabra.przechodziłam 4tyg. i nic takie same skórcze jak z tabletkami.Data
      porodu a nic się nie zanosi na poród poszłam do szpitala może urodzę lada
      moment...i nic przez cały tydzień leżałam na patologi i miałam rozwarcie
      1cm.skurcze piekne te kobiety co szły do porodu takich nie miały jak ja przez
      cały tydzieńsmilei miałam zastrzyki na wywołanie porodu i co tam jeszcze i nic
      pewnie nigdy nie urodze, przyszedł 41tydz.no trzeba wywoływać poród połozyli
      mnie pod oxytocyną i udało się 7 godzin.później urodziłam piekną, zdrową
      córeczkę która miała ważyć 2.800 a wazyła 3.970g.smileWięc proszę Ciebie nie
      zamartwiaj się WSZYSTKO SKOŃCZY SIĘ DOBRZE ZRÓB TO DLA DZIDZI jak ja pomyśle
      przez co przechodziłam w czasie ciąży... i po co to tylko głupota lekarzy bo
      straszą.Dodam że teraz moje koleżanki były w ciąży i też miały skórcze i
      rozwarcie na 2cm i chodziłi jak gdyby nic i co urodziły normalnie o czsie i o
      co tu chodzi hmm pozdrawiam i trzymajcie się cieplutko
    • miracll Re: leżące mamy pocieszcie 05.02.05, 18:05
      Pocieszam Cię i rozumiem. Leżałam od 6 tc przez całe lato, jesień i wstałam
      jakiś miesiąc temu. Działo mi się wszystko plamienie, krwawienie, krwotoki,
      łożysko przodujące, potem wada łożyska. Dziecko pomimo to utrzymało sie i za
      tydzień idę na cesarkę. Położyć się do szpitala nie dałam na dłużej, bo mam
      fobię szpitalną wyniesiona z wcześniejszych pobytów. Leżałam na patologii
      jedynie przy krwotokach, przez tydzień. Wole w domu, ale ja jestem wytrzymała
      psychicznie, jako to określiła pani dr, i mogłam leżeć w domu. Jeżli bedziesz
      czuła się bezpieczniej na oddziale to idź. Moja koleżanka przeleżała na
      patologii praktycznie całą ciążę i urodziła zdrową córkę. Życzę Ci dużo
      optmizmu i wytrzmałości w trudnych chwilach. Mirka
    • ulapod Re: leżące mamy pocieszcie 05.02.05, 21:46
      dzięki dziewczyny za słowa pociechy.
      Moja gin. dzisiaj sama do mnie zadzwoniła! z propozycją
      'nie do odrzucenia'. Jutro będzie miała dyżur na Izbie
      więc mam przyjechać i dać się położyć na 4-5 dni pod kroplówka.
      Wg niej Fenoterol lepiej działa w kroplówce i nasyci mi organizm co powinno polepszyć sprawę. w piątek najpóźniej wyjdę.
      Niezbyt się cieszę bo w poprzedniej ciazy tez lezalam pod kroplowa ale jak trzeba to trzeba.
      Odezwę się jak wrócę.
      jeszcze raz dzieki za posty, pomogły mi.

      ula

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka