teluma
05.03.05, 15:30
Nie tylko nie wyobrażam sobie porodu przy studentach (zaaferowal mnie watek
niżej), nie wyobrazam sobie w ogole porodu i obchodu. U lekarza ginekologa
(ginekolozki) bylam raz w życiu, bo się wstydzę i nie chodze, pomimo, że
regularnie współżyję. Ponieważ nie biorę zadnych anty (bo nie chodze do
lekarza), a prezerwatywa nie zawsze jest akurat pod ręką, zdaję się na nawet
nie metody naturalne, ale intuicję (czuję kiedy jestem płodna). Ciąża nie
byłaby problemem, problemem byłoby pójście do lekrza.
W tej chwili mi to wisi, bo nic się nie dzieje - nie chodze do lakarzy i już,
ale co bedzie kiedyś gdy np. zdarzy mi się zajść w ciążę? troche mnie to
martwi. Ma ktoś coś podobnego?