Dodaj do ulubionych

Mam zahamowania

05.03.05, 15:30
Nie tylko nie wyobrażam sobie porodu przy studentach (zaaferowal mnie watek
niżej), nie wyobrazam sobie w ogole porodu i obchodu. U lekarza ginekologa
(ginekolozki) bylam raz w życiu, bo się wstydzę i nie chodze, pomimo, że
regularnie współżyję. Ponieważ nie biorę zadnych anty (bo nie chodze do
lekarza), a prezerwatywa nie zawsze jest akurat pod ręką, zdaję się na nawet
nie metody naturalne, ale intuicję (czuję kiedy jestem płodna). Ciąża nie
byłaby problemem, problemem byłoby pójście do lekrza.

W tej chwili mi to wisi, bo nic się nie dzieje - nie chodze do lakarzy i już,
ale co bedzie kiedyś gdy np. zdarzy mi się zajść w ciążę? troche mnie to
martwi. Ma ktoś coś podobnego?
Obserwuj wątek
    • j04nn4 Re: Mam zahamowania 05.03.05, 15:41
      hmm powiem ci szczerze ze towje pogldy sa dla mnie dziwaczne bo tak mogly
      myslec nasze babcie teraz niestety lekarz ginekolog to tak jak dentysta czy
      kazdy inny lekarz ja nie mowie ze sie czlowiek nie krepuje ale trzeba do tego
      podchodzic jak do lekarza przeciez nikt cie z przyjemnosci nie obmacuje w
      intymnych miejscach pozatym jak sie wspydzisz idz do kobiety ginekologa w koncu
      pokazac kobiecie to nie wstyd ona ma to samo co ty a pmietaj o tym ze wlasnie w
      naszych najbardziej intymnych miejscach jest mnustwo bakteri i czesto moga
      zdazac sie infekcje grzybki nadrzerki ktore trzeba aleczyc nieleczone moga
      doprowadzic do czegos bardzo zlego a jak bedziesz w ciazy to juz muusowo musisz
      chodzic jesli nie dla sienbie to dla dziecka bo jakby cos sie stalo z twojej
      winy nie wiem czy bys to sobie wybaczyla kazdy sie w jakis sposob krepuje ale
      nie ty jedyna i nie ostatnia taki lekarz widzi okolo 50 cipek dziennie
      pozdrawiam i przekonuje ze to po prostu lekarz asia i 23 tyg brzusio smile dodam
      ze do gin chodze z moim mezem i ani ja ani moj maz sie nie krepuje
      • polka3 Re: Mam zahamowania 05.03.05, 16:19
        Straszny panuje chaos w Twojej wypowiedzi.Z calym szacunkioem -nie da sie tego
        czytac.
    • renata28 Re: Mam zahamowania 05.03.05, 15:42
      Stawiam, że to podpucha mająca wywołać kolejną burzę.
      Nie chcesz, nie chodź. Twoje zdrowie, twoje ciało, twój wybór.
      Antykoncepcja po co. Najlepsza jest intuicja w końcu mamy ujemny przyrost
      naturalny
    • ludwiczka1 Re: Mam zahamowania 05.03.05, 15:43
      Powinnaś się jednak zmusić do regularnych wizyt u lekarza ginekologa nawet
      jeśli nie jesteś w ciąży. To, że nie stosujesz tabletek antykoncepcyjnych nie
      znaczy, że nie pojawiają sie u Ciebie jakieś nieprawiłowości. Kiedyś pewnie
      będziesz chciała mieć dziecko a nieleczone infekcje, których możesz nie
      zauważyć mogą potem skutkować np. trudnościami z zajściem w ciążę lub innymi
      poważnymi konsekwencjami. Przecież ginekolog to taki sam lekarz jak każdy inny.
      Oczywiście żadna z kobiet nie lubi chyba takich wizyt, ale cóż, zwyczajnie jest
      to konieczne. A wstydzic się nie ma czego.
      • teluma Re: Mam zahamowania 05.03.05, 15:52
        Tez sobie próbuję to tak tłumaczyć i dalej nie potrafię się przemóc. Kilka razy
        zdarzyło się, ze dzwoniłam do prywatnych gabinetów, umawiałam się i nie
        przychodziłam, bo jakoś tak celowo się spóźniałam, że w koncu nie było sensu
        iść. Ostatni raz byłam dwa lata temu, już mialam standardowo zwiać sprzed
        drzwi, ale akurat nikogo nie było, pani doktor wyszła do mnie i nie bylo
        odwrotu. Myślę, że powinnam iśc znowu, ale wynajduję sobie tysiące powodów dla
        których mam nie iść. Albo nie mam czasu, albo zapomnę, albo nie mam kasy, albo
        nie wiem jak jest w przychodniach, bo nigdy nie byłam, albo, albo, albo. Każdy
        powód jest dobry, by nie iść.

        A ciąża serio nie byłaby teraz problemem w sensie pozamedycznym. Mam
        kochającego faceta, mieszkanie i prace, więc nie panikuję przed dzieckiem. Co
        więcej trzeba?
    • pelegrino Re: Mam zahamowania 05.03.05, 16:04
      Dziewczyny, to wcale nie musi być podpucha, a osoby z zahamowaniami były, sa i bedą i nie zalezy to od ich złej woli. Myślę, że powinnaś skorzystać z pomocy psychologa, bo każda kobieta, niezaleznie od tego, czy jest w ciaży, czy nie, powinna być pod opieką ginekologa. Drugi pomysł, jak Ci pomóc, to znalezienie takiej PANI ginekolog, która swoim podejściem rozproszy Twoje obawy i sprawi, ze poczujesz sie swobodnie. Być może Twoja pierwsza wizyta u gin pozostawiła tak silne piętno na psychice, że stąd Twoje opory, a może taka masz poprostu konstrukcję psychiczną. Jesli jesteś z W-wy, to moge Ci polecić ginekolog, która jest ciepłą, taktowną osobą i myslę, że jesli nawet nie będziesz się czuła do końca swobodnie, to moze nie będzie to dla ciebie takie straszne. Mysle, że powinnas zrobić wszystko co w Twojej mocy, zeby się przełamać, spróbuj z tym psychologiem, w ciazy to już na 100% trzeba będzie chodzic do gina, myślę, ze dobro Twojego przyszłego dziecka Cię zmobilizujesmile Napisz, skąd jesteś, może ktos z Twoich stron poleci Ci jakąś "przyjazną" i delikatną pania ginekolog. Powodzenia!
      • zzz12 Re: Mam zahamowania 05.03.05, 16:28
        Zgadzam sie. Nieprawda, ze ginekolog to taki sam lekarz jak np. okulista.
        Ingeruje i wypytuje o najintymniejsze aspekty zaszego zyczia i wstyd,
        zazenowanie i skrepowanie to naturalne odczucia.Moze wielu z Was to nie
        przeszkadza, mnie bardzo i ciezko odchorowuje kazda wizyte u ginekologa
        (zarowno przed jak i po). Wyjsciem jest znalezienie naprawde delikatnego i
        wyrozumialego lekarza (moze wlasnie kobiety?), a w ciazy chyba tylko w Polsce
        tak czesto bada sie kobiety (w UK chyba dopiero przed porodem, w Szwecji, gdzie
        mieszkam- przy braku dolegliwosci tez sie w ogole nie bada ), wiec mozna
        pertraktowac ominiecie tego etapu wizyty.. Z porodem sprawa trudniejsza, bo nie
        da sie uniknac manipulacji lekarzy-poloznych w okolicach krocza, nawet w
        przypadku cc, w zwiazku z cewnikowaniem. Inna mozliwosc to prywatny szpital ( z
        minimalna iloscia wyrozumialego personelu) lub porod w domu, co niesie ze soba
        pewne ryzyko, ale jest wykonalne po spelnieniu okreslonych warunkow i dotarciu
        do chetnej poloznej lub/i lekarza.
    • 1alfa1 Re: Mam zahamowania 05.03.05, 18:23
      Witaj
      Nie przemuj się uszczypliwymi uwagami. Też nie uważam badania ginekologicznego
      za przyjemność i chodzę do ginka tyle ile trzeba ( tzn. raz w roku ). Teraz
      jestem w ciąży, więc wizyty mam co 3 tygodnie ( dla własnego spokoju poprosiłam
      o częste sprawdzanie stanu dzidzi ). Podobnie jak Ty uważam, że tabuny
      studentów na sali porodowej to nie jest normalna sytuacja. Przy pierwszym
      porodzie oprócz położnej była praktykantka - położna, nie przeszkadzało mi to (
      może było mi wszystko jedno, a może dlatego że była tylko jedna, a nie 10
      praktykantek ), zresztą ona też była mocno zestresowana. One też muszą się
      gdzieś uczyć. Natomiast do szewskiej pasji doprowadzały mnie obchody po
      porodzie ; sale około 5 osobowe -
    • 1alfa1 Re: Mam zahamowania 06.03.05, 01:33
      Muszę dokończyć przerwaną wypowiedź
      sale 5 osobowe, więć wszystkie kobiety musiały się poodkrywać i ukazać swoje
      wdzięki, aby doktor z asystą sześcioosobową mogli się do woli napatrzeć. Cała
      sytuacja wg mnie " chora". Pozdro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka