Odsyłanie rodzących

29.07.05, 10:34
Po wczorajszych przygodach mojej rodzącej siostry, chciałabym ostrzec
wszystkie panie oczekujące w najbliższych dniach rozwiązania.
Zanim wybierzecie się do konkretnego szpitala zadzwońcie tam wczesniej i
upewnijcie się że są miejsca, unikniecie nerwów, rozczarowania i jeżdżenia po
mieście w poszukiwaniu wolnego łóżka.
Wczoraj ok. 14.30 pojawiliśmy się w szpitalu MSWiA na Wołoskiej, siostra była
4 dni po terminie, rano odszedł czop śluzowy, miała w miarę regularne skurcze
co 20 min. Najpierw prawie 2 godziny czekaliśmy na KTG, potem (po badaniu)
okazało się, że akcja porodowa jest regularna a rozwacie na 3 i siostra
powinna zostać w szpitalu ale nie ma wolnych miejsc. Na naszą prośbę żeby
lekarz zadzwonił do innych szpitali i ustalił gdzie są miejsca, usłyszeliśmy
że telefon na położniczej izbie przyjęć nie ma wyjścia na miasto a poza tym
oni nie znają numerów do innych szpitali. Zero pomocy, pełna nonszalancja. W
koncu znależli jakiś numer na Solec, szwagier zadzwonił i uzyskał informację,
że mają wolne miejsca i możemy przyjechać. Jakiez było nasze zdumienie kiedy
po przyjeździe na Solec dowiedzieliśmy się że oni również miejsc nie mają. Tu
na szczęście trafiliśmy na rzetelnego lekarza (dr Rak), który zrobił wszystko
aby nam pomóc. Obdzwonił szpitale, a kiedy znalazł wolne miejsce skontaktował
się (z prywatnej komórki!) z lekarzem dyżurnym, powiadomił go że
przyjedziemy, a na koniec dał nam jeszcze karetkę. Gdyby nie on to chyba
siostra urodziłaby w samochodzie albo na ulicy. Makabra!!!
W końcu trafiliśmy do szpitala na Madalińskiego, gdzie odbył się ekspresowy
poród rodzinny (500 zł) w bardzo miłej atmosferze i przy rewelacyjnej opiece
młodego małżeństwa ginekolog + położna. O 21.45 przyszła na świat Majeczka i
wszystko dobrze się skończyło. Tylko czy naprawdę trzeba narażać rodzącą
kobietę na taki stres?
    • aliciap Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:02
      okropne
    • aniarad1 Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:03
      współczuję tego jeżdzenia w upale, i podczas skurczy, okropnośc. Ileż sie Twoja
      siostra najadła sttresu. Cóż, niesety szpitale pewnie nadal w remontach i
      dlatego tak odsyłają, mogliby jednak jakoś się zorganizować i informować gdzie
      należy jechac na 100%, a nie szukac po całej Warszawie. Nic przyjemnego.
      Dobrze, że sie skończyło szczęśliwie.
      Gratuluję,
      Ania
    • budzik11 Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:23
      Jestem w szoku. Wydawało mi się, że to jest jakoś zorganizowane, że szpitale
      powinny miec ze sobą łączność, żeby w razie czego koordynować takie akcje! nie
      chce mi się wierzyć, że ktoś powiedział, że nie mają wyjścia na miasto i nie
      maja numerów do innych szpitali. Jestem przekonana, że mają, chociażby żeby być
      przygotowanym na jakieś katastrofy, wypadki itp. Komuś się zwyczajnie nie
      chciało. A jakby to był pacjent z zawałem? Złożyłabym skargę, mimo, że nie
      lubię się kłócić i nie jestem pieniaczem, ale to zwyczajne zaniedbanie. Może
      się mylę, ale szpital chyba ma obowiązek udzielić rodzącej pomocy a nie odsyłac
      ją z kwitkiem?? To nie piekarnia!
      • connie1 Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:32
        Może to paranoidalnie brzmi ,ale w ramach oszczędności tel. z wyjściem jest np.
        tylko w gabinecie ordynatora...
        Ciekawe czy Warszawie koncza sie limity poloznicze?
        Pozdrawiam
        Conka
        • laminja Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:52
          w tym roku chyba nie ma limitów położniczych, ale są pewnie za to na opiekę nad
          noworodkami... i na patologię ciąży wink

          Długi w szpitalch prowadzą do takich paranoidalnych sytuacji.
          • connie1 Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:54
            Dokladnie o to mi chodzilo.
            Niestety , np. w poradni przyklinicznej gastrologicznej w dużym miescie
            uniwersyteckim wyczerpano juz limity porad na ten rok.
            Paranoja ,a,le części jednostek się nieoplaca przyjmowac chorych , szczególnie
            ciężej,stad czesto uciekaja w remonty
    • magdziaa77 Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:40
      jestem w ciężkim szoku, zwłaszcza że mam termin za dwa tygodnie.
      Chyba bym tak tego nie zostawiła, bo szpital ma psi obowiązek poszukać miejsca
      w innym szpitalu i jeszcze zawieść karetką. Moja sąsiadka dostała nawet w
      szpitalu gdzie nie było miejsc skierowanie do tego szpitala, gdzie były.

      Zgroza.
    • eerys Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:48
      Niestety nie jest to przypadek odosobniony. W zeszłym roku moja koleżanka
      rodziła... Pojechała po odejściu wód do szpitala to ją odesłali, że jeszcze za
      wczesnie i ma przyjechać wieczorem. Wieczorem przyjechali a ten sam lekarz
      powiedział, że nie ma miejsc. Na pytanie męża koleżanki o to gdzie mają jechać,
      czy ten lekarz jakiś szpital inny poleca i czy sa tam miejsca on odrzekł, że -
      uwaga - nie chce mącić im w głowie. Całe szczęście w Gdańsku są 3 szpitale ale
      aż się boję myśleć jak wygląda brak miejsc w mniejszych miejscowościach...
    • budzik11 Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:59
      No zgoda, że mogą mieć limity na telefony stacjonarne, ale nie ma jakiejś innej
      drogi łączności? Jak porozumiewają się zespoły z karetek z dyspozytorniami?
      Przecież oni wiedzą, gdzie mają zawieźć pacjenta, nie jeżdżą od szpitala do
      szpitala. Napewno mają jakieś łącze radiowe, CB czy coś podobnego. A jakby nie
      daj Boże jakiś atak terrorystyczny, to też by nie wiedzieli, gdzie odsyłać
      pacjentów? Komuś się po prostu nie chciało dupska ruszyć. W takiej sytuacji
      zadzwoniłabym, nawet ze szpitala, z własnej komórki na pogotowie mówiąc, że
      rodzę i że potrzebuje karetkę, bo szpital odmówił mi pomocy. Byłoby to nagrane
      i możnaby potem udowodnić komuś winę i zaniedbanie!
      • laminja Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 12:06
        najlepsze jest to, że z Wołoskiej na Madalińskiego gdzie ostatecznie trafili
        jest ze 2 kilometry, a oni pojechali na Solec (bo im powiedziano, że są
        miejsca!!!) żeby po dotarciu dowiedzieć sie, że już miejsc nie ma. Zrobili więc
        dobre 10 kilometrów bez sensu tylko po to, żeby wrócić do szpitala tuż obok
        tego, z którego wyjechali sad A 10 kilometrów po Warszawie to nie tak mało -
        biorąc pod uwagę natężenie ruchu i remonty ulic wink
    • laminja Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 11:59
      Dziwi mnie bardzoo ta sytuacja, bo skoro zadzwonili na Solec i lekarze tam
      powiedzieli, że są miejsca to powinni to miejsce dla niej zarezerwować wiedząc
      że jest w drodze i ma rozwarcie. Myślę, że chciaż dr Rak z Solca dzwonił z
      własnej komórki itd. nie zmienia to faktu, że zachowali się tam dziwnie nei
      rezerwujac dla niej miejsca. Natomiast szpital MSWiA dysponuje też chyba swoimi
      karetkami... kwestię telefonów przemilczę.

      Niestety jak kilka dużych oddziałów zamyka się do remontu w tym samym czasie to
      takie sytaucję mogą się zdarzać.
    • dodadada Re: Odsyłanie rodzących 29.07.05, 15:14
      Ale rodzącej nie mają prawa odesłac to się kwalifikuje na skargę do NFZ-u,
      nawet jak kobieta nie ma ubezpieczenia to oni mają psi obowiązek ją przyjąć i
      odebrać poród, niech zrobią dostwkę cokolwiek, przecież w szpitalach
      położniczych rotacja pacjentek jest duża, nawet choćby po porodzie mieli
      wypisać do domu to już to chyba lepsze niż takie odsyłanie. Pozdrawiam dorota
Pełna wersja