Dodaj do ulubionych

ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co robic

04.08.05, 16:03
To nie jest problem medyczny związany z ciążą ale moze mi pomożecie

Poznałam dziewczyn rok temu na necie,później spotykałyśmy sie często
zostałasmy przyjaciółkami,spotykałyśmy się pomagałyśmy i pomagamy nawzajem
urodziła synka kilka dni temu uroczego chłopaczka i tutaj nagle pytanie czy
nie zostałabym chrzestną?
nie wiem co robić bo dziecku się nie odmawia,ale znamysię z netu i nie wiem
jak ta przyjaźń długo potrwa dzieli nas około 50km drogi
a chrzestna to duze zobowiązanie

co mam robić? mama mimówi,ze kobieta w ciąży nie moze być chrzestną,zę to
jakiś przesąd ale to tylko moja mamasmile
nie w tym problem tylko w tym zobowiązaniu na całe życie

poradźcie błagam
Obserwuj wątek
    • malgo111 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 16:10
      co do przesadu-tez poproszono mnie na chrzestna, gdy bylam w 2miesiacu i sie
      zgodzilam. Ale tesciowa byla oburzona - w niej w regionie nikt w ciazy nie
      podaje dziecka do chrztu i pomimo tego,ze nie wierze w przesady, to dogadalam
      sie z kolezanka, zeby znalazla kogos innego. Gdyby tylko nie daj Boze coś złego
      sie wydarzylo, to wszystko byłoby na mnie i mimo, ze zdroworozsadkowe argumenty
      sa ważniejsze, to i tak nie przekonalalabym tesciowej. Co do znajomości z netu,
      to masz racje- bycie chrzesna to odpowiedzialnosc, czesty kontakt, a nie
      wiadomo jak sie potoczy wasza znajomosć. z doświadczenia wiem, ze chrzestnych
      widzi sie na komunii, a na slubie jeszcze rzadziej.
      • olunia24 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 16:15
        czyli jednak cos w tym jest w tych pzresądach,moja mama też się oburzyła ,ze
        nie można i już!

        tylko jak ja mam odmóić żeby sie nie obraziła
        • malgo111 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 16:19
          Ja bylam szczera, powiedzialam,ze mimo,ze nie wierze w przesady, to jednak
          spokoj psychiczny mój i mojej rodziny jest bardzo ważny. W dodatku okazało
          sie,że tam gdzie mieszka moja teściowa jest to naprawde b. powaznie brane pod
          uwage i nawet kuzynka nie podawala dziecka do chrztu swojej siostry. Pozdawiam
          i życze spokojnego wyjasnienia sprawy.
    • budzik11 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 16:27
      Nie rozumiem. Albo wierzysz w te przesądy, albo nie? Ja bym się zgodziła, bo:
      1. w przesądy nie wierzę, i jakoś przeżyłam pogrzeb bliskiej osoby, mimo, że
      cała rodzina była w szoku i wszyscy mnie prawie siłą zatrzymywali.
      2. Nie postrzegam "podawania dziecka do chrztu" jako jakiegoś zobowiązania na
      całe życie, a jedynie grzeczność, czy uprzejmość w zwyczajowej ceremonii. Przy
      komunii czy ślubie chrzestni nie są potrzebni, chyba że do dawania prezentów.
      Koleżanka chyba też się nie spodziewa, że jakby jej dziecku coś się stało, to
      ty się tym dzieckiem zajmiesz, albo że będziesz jej pomagać w "wychowaniu w
      wierze"? Chrzest to tylko miła ceremonia.
      3. A co do znajomości internetowych - tak poznałam mojego męża, więc osobiście
      nie negowałabym z góry ich trwałości. Jakie ma zresztą znaczenie, gdzie się
      poznałyście, na studiach, ulicy czy w internecie??
      4. No i jak sama piszesz, dziecku się nie odmawia.
      • malgo111 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 16:32
        Ja jednak uwazam, ze chrzestna to powinna byc zaufana osoba. tu nie chodzi o
        prezenty, ale zgodnie z tym, w co wierze, chrzestny ma zastapić w jakims sensie
        matke czy ojca (gdyby cos sie stało), co w praktyce oznacza, ze jesli znajomosć
        sie urwie, to dziecko bedzie pamietalo swoich chrzestnyc ze zdjecia.
        • budzik11 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 16:46
          Nie chcę dyskutować z tym, co wierzysz, ale nie oszukujmy się, funkcja
          chrzestnych jest czysto kulturalno - zwyczajowa. W razie czego (czego nie
          życzę), gdyby coś stało się z rodzicami, to sąd wyznaczy nowych opiekunó nie
          zastanawiając się, kto jest rodzicami chrzestnymi dziecka. Dla mnie "podawanie
          do chrztu" ma takie samo znaczenie jak świadkowanie na ślubie. Kogoś trzeba
          mieć, bo taka jest tradycja i tego wymaga ceremonia, ale nie ma to dla mnie
          żadnego wpływu na dalsze życie.
      • malgo111 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 16:35
        Poza tym chrzest to nie tylko mila ceremonia. moje starsze dziecko było w tym
        roku u komnii i chrzsni byli gośćmi honorowymi, dla dziecka bardzo ważnymi-
        naprawde nie ze wzgledu na prezenty, bo obydwoje nie są zamozni.Chodzilo o fakt-
        odnowienie pzrerzeczeń z chrztu- kiedy dziecko teraz świadomie pzrezywa jakby
        powtornie swoj chrzest i towazrysza mu rodzice chrzestni.
    • vanella pomyśl, że 04.08.05, 16:44
      Twoja koleżanka może nie mieć kogo poprosić o to - nie bez powodu przecież
      prosi osobę w sumie nie tak bliską.

      a z drugiej strony, to nie chciałabym być poproszona o taką rzecz przez osobę,
      z którą nie czuję jakiejś wyjątkowej bliskości... bo niby powinno się odmówić,
      ale z drugiej strony nie wypada. napisz jak w końcu zdecydowałaś.
    • isia_50 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 16:48
      Ja z kolei bym się nie zgodziła.
      1. Dla mnie to zobowiązanie na całe życie, a nie tylko fakt ceremonii chrzcin.
      To wspieranie rodziców w wychowaniu w wierze, jeśli rodzice np. nie mogą
      doprowadzenie dziecka do I Komunii Św. (taka sytuacja była u nas, ojciec mojej
      chrześnicy wyjechał na rok za granicę, a mama zajmowała się noworodkiem i to my
      z chrzestnym na zmianę biegaliśmy na próby do kościoła, za książeczką do
      nabożeństwa itd.)
      2. Za to jako osoba wierząca w Boga absolutnie nie wierzę w przesądy.
      Decyzja należy do Ciebie i chyba zależy od tego jak Ty podchodzisz do sprawy
      (co dla Ciebie znaczy bycie chrzestną).
      • olunia24 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 16:59
        dla mnie bycie chrzestną znaczy być przy małym w jego ważnych wydarzeniach aż
        do ślubu
        poza tym urodziny co roku
        poza tym częste odwiedziny
        poza tym pomoc w razie nie daj Boze śmierci rodziców i jakiegoś nieszczęścia
        poza tym dla mnie to duże zobowiazanie

        gdyby to dla mni ebyła tylko miła ceremonia to napewno bym się zgodziła
        ja mam żąl do moich chrzestnych,ze nie pomagali mi gdy tego potzrebowałam
        nie pamiętali o moich urodzinach itd i tu nie chodzi tylko o kwestie finansowe
      • sylwiawm Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 17:02
        Ja jestem z drugiej strony takiej sytuacji. Zanim urodziła się Wiktoria
        chciałam aby chrzestną została moja przyjaciółka. Kilka dni po narodzinach
        dowiedziała się, że jest w ciąży i nie może podawać mojej córeczki.
        Powiedziała, że jak urodzi to bardzo chętnie. Mi było bardzo przykro i jest do
        tej pory choć nie chcę aby było to po mnie widać. Ja chciałabym ochrzcić w
        sierpniu, bo nie mogę czekać jeszcze rok (ze względu na babcię).
        • r.kruger Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 17:15
          sytuacja faktycznie skomplikowana,u nas nie prosi się ciężarnej gdyż matka
          chrzestna ma pomagać w wychowaniu a jeśli braknie rodziców jako pierwsza jest
          brana pod uwage jako matka zastępcza(w niemczech nawet prawo to reguluje)
          myślę że chciano uczynić Ci zaszczyt i prócz szczerej rozmowy nic doradzić nie
          można
    • saskiaplus1 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 17:29
      To prawda - jeśli rozumiesz, jaka jest rola rodzica chrzestnego i nie czujesz
      się na siłach jej podjąć, to lepiej tego nie rób. To nie jest tak, jak pisze
      budzik11 - świadek ślubu to tylko funkcja urzędowa, nawet na ślubie
      konkordatowym może nim być ateista (a kto wie, może i satanista, jeśli nie
      będzie się bał wejść do kościoławink, natomiast chrzestny/chrzestna to rola
      wyłącznie związana z wiarą, zobowiązujesz się na całe życie do dbałości o
      wychowanie chrześniaka w wierze (tak jest w katolicyzmie) i w razie utraty
      rodziców do jego wychowania w ogóle. Rozumienie chrztu tylko jako miłej
      ceremonii jest nieporozumieniem - jeśli tak się do tego podchodzi to naprawdę
      uczciwość wymagałaby po prostu nadania dziecku imienia w urzędzie. Nieładnie
      jest robić szopkę z czegoś, co inni ludzie, wierzący, traktują poważnie
      • budzik11 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 05.08.05, 10:36
        To zależy od podejścia rodziców. Ja jestem niewierząca i najchętniej w ogóle
        nie chrzciłabym dziecka, ale moja babcia jest bardzo wierząca, moja mam też by
        tego nie zrozumiała. Chcę uniknąć konfliktu w rodzinie. Postanowiłam, że dla
        świętego spokoju dziecko zostanie ochrzczone w kościele. Ale napewno nie
        pozwolę chrzestnym wtrącać się w wychowanie mojego dziecka, jeśli uznają, że
        nie "wychowuję go w wierze chrześcijańskiej", a nie zamierzam. Dla mnie to
        obrzęd tradycyjny, jak ubieranie choinki na święta i tyle. Ale jak napisałam,
        to zależy od podejścia do kwestii wiary. Szanuję to, że ktoś wierzy i dla niego
        chrzest ma znaczenie.
    • emma_euro_emma Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 18:02
      Olunia, u mnie sytuacja wygląda tak, że urodziłam 2 miesiące temu i czekam do grudnia, aż urodzi moja siostra,bo zależy mi na tym, żeby to ona była chrzestną.
      Niby nie wierzę w przesądy, ale - jak to się mówi - po co kusić los? Znam 2 przypadki, kiedy dziecko do chrztu trzymała kobieta w ciąży, i w obydwu przypadkach skończyło się to niewesoło. Może jedno z drugim nie miało nic wspólnego, ale co jeśli tak?
      Pozdrawiam.
      Kasia
    • ally23 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 18:10
      moim zdaniem, pomijajac przesady, powinnas sie zgodzic jesli tylko masz na to ochote.
      piszesz ze jestescie przyjaciolkami, no wiec to chyba cos wiecej niz tylko
      zwykle pogaduchy przez net z osoba ktorej nigdy nie widzialas a 50 km to blisko, moja chrzestna mieszka 300 km ode mnie
      nie wiem jak to jest u Ciebie przyjete ale u mnie bycie chrzestna
      wiaze sie tylko z tym, ze uczestniczy sie w sakramencie chrztu sw.
      a poznej "obowiazki" chrzestnej sprowadzaja sie do bycia na pierwszej komunii
      i slubie chrzesniaka. nie ma mowy o zadnych prezentach na kazde urodziny itp.
      • annam21 oj budzik... 04.08.05, 20:09
        niechce cie urazic, ale w kazdym watku twoje wypowiedzi sa ostre, i az czasem
        dziwne, a ta to juz mnie wogole rozwalilo, ´byc czyims chrzesnym to grzecznos.
        Super. Ja nawet nad swiadkami do slubu zastanawialm sie 3 miesiace,bo chcialam
        zeby ludzie ktorzy swiadkuja mi na slubie mieli udane rodziny i byli wierzacy i
        takie tam, tym bardziej jak bede chrzcic dziecko to chcialaby zeby jego rodzice
        chrzestni rozumieli to pojecie, i nie jako grzecznosc,napewno beda to dobrzy
        ludzie,tacy ktorzy beda pamietali o swoim chrzesniaku. Moja chrzesna zrobila
        jak mowisz,po chrzcinach wypiela sie na mnie ,choc byla bliska rodzina, i nie
        moge jej tego zapomniec.Teraz gdy ja mam kochanego chrzesniaka, jestem dla
        niego zawsze. wiec teraz do tematu, skoro jestescie przyjaciolkami ja bym sie
        zgodzila ,co z tego ze poznalyscie sie w internecie? ja swojego meza tez
        poznalam w internecie, 2 tygodnie rozmow, 3 miesiace randek, 9 mieszkania razem
        i skonczylo sie slubem!pozdrawiam, p.s. ah i przesad, wytlumacz przyjaciolce o
        co chodzi i moze przelozyla by chrzciny jak jej na Tobie wlasnie zalezy. Ja tez
        nie wierze w przesady, ale zdanie rodziny jest dla mnie wazne i jak moja mam i
        tesciowa milay by plakac po nocach,i mi samej przy tym robic stracha to tez bym
        wolala nie podawac malucha,tylko odczekac!
        • budzik11 Re: oj budzik... 05.08.05, 10:45
          Dlaczego krytykujesz moje podejście do wiary i obrzędów katolickich? Czy ja
          piszę, że "rozwala mnie" Twoje myślenie nad świadkami 3 miesiący? Albo czy
          krytykuję to, że ktoś wysyła 9-latkowi książki religijne? Mogę sobie myśleć, co
          chcę na ten temat, ale szanują innych i nie odważyłabym się nigdy krytykować
          czyjejś wiary albo nie-wiary.
          • annam21 to nie krytyka tylko stwierdzenie 05.08.05, 14:15
            nie obchodzi mnie twoja wiara czy nie wiara.Stwierdzam fakt ze w wiekszosci
            watkow jestes nie mila,a jak ostatni dziewczyny na cíebie skoczyly stwierdzilas
            ze sa sie czepiaja.ale ja osobiscie mam to gdzies.
            • budzik11 Re: to nie krytyka tylko stwierdzenie 05.08.05, 15:55
              To fajnie, bo ja też mam to gdzieś, co ktoś o mnie myśli.
              • annam21 :) 05.08.05, 15:57
                smile
    • kokons Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 22:05
      Ja jestem podwojna chrzestna mama u dzieci moich dalekich kuzynow i tak jak z
      pierwszego zaproszenia sie cieszylam to z drugim, pomimo,ze w rodzinie, bylam
      zaskoczona, bo nigdy z tym malzenstwem nie bylam blisko. Ale stalo sie cos
      fajnego pomiedzy nami i bardzo sie przez ten fakt zblizylismy.
      Nie postrzegam bycia chrzestna mama jako absurdalna odpowiedzialnosc. I nie
      uwazam, ze ta rola konczy sie przy chrzcie. Mnie fascynuje i wymyslam coraz to
      rozniejsze szalenstwa niekoniecznie materialne i najpiekniej jak potrafilam
      przygotowywalam mojego chrzesniaczka do chrztu wysylajac mu co miesiac od roku
      przed komunia ksiazki o tematyce religinej dla dzieci z dolaczonym do nich
      listem pytan - zachecajacych do ich przeczytania...na komunie przyjechalam zas
      z najwazniejsza ksiega, Pismem Swiety, a dziecko przy wszystkimch gosciach
      podziekowalo mi za to co zrobilam... az sie wzruszylam - i dla tych lez nie
      odmowilabym nikomu!!!!!
      W zabobony nie wierze! Nigdy! Jesli masz dylemat zwiazany z tym, ze jestes w
      ciazy moze porozmawiaj o tym z jakims sensownym ksiedzem - w prawie koscielnym
      nie ma przeciwskazan!
      Oczywiscie mozesz odmowic ale moze ta osoba nie ma w rodzinie kogos blizszego
      jak ty?!
      Napisz jesli masz jeszcze jakies dylematy. I jesli mozesz co zadecydowalas.
      Pozdrawiam
      • olunia24 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 22:29
        ale to jest własnie tak,ze Ona ma kogo jeszcze wziąśc za chrzestną ,ma siostrę
        i bratową
        moze nie ma z nimi jakiś bliskich relacji ale sa na przyjaznych relacjach

        moja mama i mąż są przeciwko a ja nie chcę stracić przyjaciółki,zdanie meża
        jest dla mnie ważne ale jak to pogodzić

        chyba bede musiała odmówić ,oję się jutrzejszego dnia...sad
        • kokons Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 22:51
          No to widze, ze masz coraz wiecej argumentow, zeby sie nie zdecydowac. Dla mnie
          maz jest wazniejszy od przyjaciolki wiec tobie tez proponuje stworzyz system
          waznosci. Moze dopytaj dlaczego wybrala ciebie...moze ma dylemat kto z rodziny
          jest jej blizszy, sprobuj jej wtedy doradzic...tylko prosze nie wysowaj na
          pierszy plan zabobonow. Szczera rozmowa powinna usestymatyzowac wasze potrzeby -
          a jesli przyjazn jest prawdziwa powinna przetrwac ta probe.
          Powodzenia!
          ...Mysle,ze pomimo wszystko wypada ci byc na tym chrzcie ...
          • olunia24 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 04.08.05, 22:59
            wiesz nawet gdybym nie zdecydowała się być chrzestną chciałabym być na chrzcie
            ale wątpię czy wtedy będzie tego chciała

            dzieki za pomoc,masz rację mąż ważniejszy,tym bardziej,że On jej tak dobrze nie
            zna jak ja,widział ja parę razy

            hm..sad
    • kropcia1 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 05.08.05, 11:03
      a ja się bardzo cieszę z takiego powodu, ze moją chrzestną jest osoba z poza
      rodziny ( koleżanka mamy ) , a dla mojej siostry to oboje rodziców chrzestnych
      jest spoza. Jest to super sprawa, bo na większosci uroczystosci rodzinnych są
      te same osoby - rodzinka ( do znudzenia) , ale moje urodzinki i urodzinki mojej
      siostry są wyjątkowe, bo przyjeżdża chrzestna z rodzinką - spotykamy się raz na
      rok i się nigdy nie możemy doczekaćsmile POzatym zdobyłam nowych kuzynów - bo ja
      uważam ich jako naszą rodzinę - mimo iż nie są.
      Ostatni raz na moich urodzinkach byli jak skończyłąm 21 lat, potem już tylko na
      ślubie. Zobowiązania się skończyły, ale piękana znajomosć przetrwała i nadal
      się odwiedzamy od czasu do czasu.
      Chrzestna mojej siostry mieszka dalej, więc później to już tylko dzwoniła na
      urodziny, ale na ważnych uroczystościach zawsze byłasmile
      Powinnaś się zastanowić czy zależy ci na znajomosci z tą koleżanką...
    • olunia24 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 05.08.05, 14:08
      dziękuję za wszystkie opinie
      to dla mnie ważne co piszecie
      postanowiłam:odmawiam,mam nadzieję,ze się to kiedys nie odbije na mniesad

      pa
      • emma_euro_emma Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 05.08.05, 14:56
        Napisz, jak zareagowała; czy przyjęła to z wyrozumiałością czy z oburzeniem...
        • olunia24 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 05.08.05, 15:24
          ok,napiszę,moze już dzisiaj wieczorem,zależy kiedy będe sie z nią widzieć
          • olunia24 Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 05.08.05, 18:10
            I stało się powiedziałam,ze nie mogę zostać matka chrzestną bo boję się,ze
            zrobię krzywdę małemu tym,ze za krótko się z nami i nasza przyjaźn moze nie
            przetrwać dłuzej ,ze jeżeli nadal będzie tego chciała i nadal będziemy się
            przyjaźnić dłuzej to wtedy zostanę chrzestną jej drugiego dziecka, tylko to
            musi potrwać zanim zobaczę,ze będzie miało to sens i że jej syn moze na mnie
            liczyc w każdej sytuacji bezwzgledu czy jestem crzestną czy nie

            Ona odpowiedziała,ze mnie rozumię i się nie gniewa i że trudno jej będzie
            znaleźć drugą osobę taką jak ja na chrzestną bo u niej w rodzinie to ładnie się
            tylko na zdjęciu wygląda
            wyjaśniłyśmy sobie parę rzeczy ale nadal mam cholerne wyrzuty sumienia,niestety
            nie mogłam postąpić inaczej

            jeszcze raz dziekuję za wszystkie podpowiedzi
            pa

            • emma_euro_emma Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 05.08.05, 21:00
              No, chociaż masz to za sobą; jesteś bardzo dzielnasmile I dobrze, że druga strona przyjęła to ze zrozumieniem.
              Pozdrawiam i życzę jak najmniej takich dylematów.
              Kasia
              • kokons Re: ale jestem w krępującej sytuacji,nie wiem co 05.08.05, 21:52
                Jestem z ciebie dumna, ze nie wysunelas jako argumentow zabobonow. Zawsze po
                takich dylematach pozostaje kac ale zycze, zeby twoj trwal jak najkrocej.
                Pozdrawiam
                • olunia24 Re: :) 05.08.05, 22:35
                  dziękuję
                  • nokia71 Re: :) 06.08.05, 07:47
                    moja przyjaciolka odmowila bycia chrzestna mojego dziecka. Z tym, ze tu bylo
                    troche inaczej- ona byla w ciazy i to ja zaprosilam ja do bycia chrzestna,
                    jednoczesnie sugerujac by sie zastanowila, bo ja slyszalam o takim zabobonie
                    ze itd. Jesli mialaby sie czuc niekomfortowo, to bez sensu.

                    No i odmowila. Przyjaznimy sie dalej.

                    A chrzstnych znalazlam GENIALNYCH, ktorzy straszliwie powazne podeszli do swej
                    roli, w zasadzie zadni moi przyjaciele, ale dzieki chrztowi bardzo sie
                    zblizylismy, zaprzyjaznilismy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka