Dodaj do ulubionych

Naprawdę jest tak źle?

22.08.05, 18:06
tak sobie czytam wypowiedzi młodych matek o tym, że to, co dzieje sie po
urodzeniu dziecka, to istna katorga. Bieganina non stop, dramatyczne,
przytłaczające zmęczenie, brak czasu an cokolwiek (np. umycie włosów) itd.,
itp. Trochę trudno mi w to wszystko uwierzyć (bo dziwnym trafem te mamy
znajdują czas na czytanie i wypowiadanie się na forum...). Sama mam wokół
siebie dwa bardzo budujące przykłady: jedna przyjaciółka ma roczną córkę.
pamiętam, gdy jej dziecko miało niespełna miesiąc - ta koleżanka wyglądała
normalnie, dbała o dom, męza i przy tym wszystkim zajmowała się Małą. Druga
sytuacja: znajoma blisko trzy miesiące temu urodziła córę. byłam u niej trzy
tygodnie po tym fakcie. I co zastałam? Duże mieszkanie pieknie wysprzątane,
Anię śliczną i zadbaną jak zawsze, obiad na kuchni, dziecko wypielęgnowane
chociaż dość marudne (czytaj płaczliwe). Ani nikt nie pomaga - jej mąż całe
dnie spędza w pracy, a rodzina została dość daleko. Mimo to, jesli się chce,
to można. Wiem, że są sytuacje wyjątkowe (np. chore dziecko) i do nich się tu
nie odnoszę. Ale proszę doświadczone dziewczyny o wypowiedź: naprawdę jest
tak źle, jak piszą niektóre bywalczynie tego forum? Pytam, bo sama niedługo
zetknę się z tą nową sytuacją - jestem w 33 tcsmile
Obserwuj wątek
    • karolina10000 Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 18:13
      Nie jestsmileMam 8 mc córeczkę i też "duże, wysprzątane mieszkanie"smileAsia jest
      wypielęgnowana, wesoła i spokojna. Mam czas na zadbanie o siebie. Mysle, ze
      duuże znaczenie ma fakt, że nie karmiłam jej piersią.To głównie karmienie
      piersią tak ogranicza kobiety.(Karmiłam Asie 3 tyg. i właśnie te 3 tyg. były
      najgorsze, potem już coraz lepiej.)Od 4 mcy Asia śpi od 20 do 8smileGłowa do góry!
      Będzie dobrze!
      Pozdrawiam
      • tweety_bird Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 18:30
        Jejku! Od 20 do 8??? Ale bosko smile)) Nawet nie chcę sobie rozpieszczać wyobraźni
        myśleniem, że mnie też trafi się taki anielski brzdąc... smile))
        Co do karmienia piersią, to też zauważyłam taką prawidłowość wśród znajomych.
        Dzieci nauczone ciągłego przebywania przy piersi są bardzo absorbujące, nie chcą
        się w inny sposób uspokoić jak tylko poprzez ssanie cycuszka. Nie działa tato,
        babcia, ciocia i wszyscy inni, tylko musi być mama z cycem. Oczywiście takie
        uwiązanie nie daje kobiecie czasu na nic innego. Ale dużo też zależy od dziecka.
        Są pewnie i takie, które nakarmione piersią zasypiają na długi czas...Wszystko
        się okaże w praktyce...
      • superslaw Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 18:34
        Cholera!!Napisałam to samo co ty Karolinko!Ja też nie przepadałam za karmieniem
        piersią i też kaermiłam od 3 tygodnia butelką..Karmienie wspominam szczerze
        okropnie..piersi mnie bolały , dziecko ciągle usypiało przy piersi..jak
        odstawiałam płakało..Ja i córeczka odetchnęłyśmy obydwie gdy dostała butlę
        spała słodko a ja miałam 3 h na robótki domowe..Naprawde nie wiem czy bedeteraz
        karmić a jestem w 14 tc..może miesiąc ale nie dłużej..a może nawet nie
        tyle..mieszanke kupię od razu na wszelki wypadek..a inie słuchajcie żedzieci
        karmione butelką nie są odporne! Moja córka pierwszy raz zachorowałai dostała
        antybiotyk po pójściu do przedszkola w wieku 3,5 roku! A i teraz ma 2 infekcje
        rocznie! lekarka mówi że to super!
        Jeszcze nas dziewczyny wyrzucą z forum jako przeciwniczki karmienia piersią!
        pozdrawiam ciężarna żona slawsupera i mama sześcioletniej Domci..
        • karolina10000 Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 19:16
          Droga Superelaw smile
          a masz może gg ???????????
          Chętnie pogadam 9396097
          Karolina
          • superslaw Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 11:20
            Droga Karolinko!!!
            Mój numer gg to 7551130 .Ja również chętnie pogadam.Mam na imię Agata .
            Zapraszam cię serdecznie .Do zobaczenia na gg!!!
            Pozdrawiam ciężatrna żona slawsupera i mama 6 letniej Domci
      • pimpek_sadelko Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 19:32
        karolina10000 napisała:

        > Nie jestsmileMam 8 mc córeczkę i też "duże, wysprzątane mieszkanie"smileAsia jest
        > wypielęgnowana, wesoła i spokojna. Mam czas na zadbanie o siebie. Mysle, ze
        > duuże znaczenie ma fakt, że nie karmiłam jej piersią.To głównie karmienie
        > piersią tak ogranicza kobiety.(Karmiłam Asie 3 tyg. i właśnie te 3 tyg. były
        > najgorsze, potem już coraz lepiej.)Od 4 mcy Asia śpi od 20 do 8smileGłowa do
        góry
        > !
        > Będzie dobrze!
        > Pozdrawiam
        bzdura, ze karmienie piersia ogranicza. ograniczona wyobraznie natomiast maja
        kobiety, ktore tak sadza.
        • ledzeppelin3 Re: Pimpku 22.08.05, 20:46
          Dlaczego tak rygorystycznie? Ale ja przed porodem byłam taka sama...Też
          chrypiałam, że tylko cycuś, i rzucałam się do gardła wywrotowcom głoszącym inne
          tezy...Ale życie wszystko pięknie zmodyfikowało.
          P.S.Karmienie piersią rzeczywiście ogranicza, co nie znaczy, że trzeba od razu
          z niego rezygnować. Jak ktoś chce, niech karmi, jak nie, to nie, i po co się
          żołądkować?
          • pimpek_sadelko Re: Pimpku 22.08.05, 20:48
            ledzeppelin3 napisała:

            > Dlaczego tak rygorystycznie? Ale ja przed porodem byłam taka sama...Też
            > chrypiałam, że tylko cycuś, i rzucałam się do gardła wywrotowcom głoszącym
            inne
            >
            > tezy...Ale życie wszystko pięknie zmodyfikowało.
            > P.S.Karmienie piersią rzeczywiście ogranicza, co nie znaczy, że trzeba od
            razu
            > z niego rezygnować. Jak ktoś chce, niech karmi, jak nie, to nie, i po co się
            > żołądkować?
            nie chrypie, ze tylko cycus. ama mam opory przed karmieniem i nie wiem jak to
            bedzie. tylko zwalanie calego zla na cyc to kpina. wystarczy troche
            samozaparcia, poznania dziecka i nie trzeba karmic co 5 minut. dziecko nie jest
            co 5 minut glodne. widocznie placze tez z innych powodow.
            • amwaw Re: Pimpku 22.08.05, 20:52
              Oj, ale są też dzieci które płaczą dlatego że właśnie chcą być przy piersi- po
              prostu robią sobie z niej smoka i chcą być przytulane- znam takie przypadki...
              • pimpek_sadelko Re: Pimpku 22.08.05, 20:59
                amwaw napisała:

                > Oj, ale są też dzieci które płaczą dlatego że właśnie chcą być przy piersi-
                po
                > prostu robią sobie z niej smoka i chcą być przytulane- znam takie przypadki...
                no sa, i co z tego? przyzwyczaic je do tego? to chyba nie jest rozsadne, bo
                wtedy faktycznie lezy sie cale dnie z biustem na lozku.jesli dziecko nie jest
                glodne, a placze bo potrzebuje bliskosci to mozna utulic, pomasowac, ponosic
                chwile, dac smoczek. mimo sprzecznych opinii co do smoczkow ja jeden kupilam.
                wyprobuje go.
                • amwaw Re: Pimpku 22.08.05, 21:05
                  Niom, ale zanim się dziecko od "smoka" odzwyczai może to być męczące. Dzieci
                  mają swoje rozumki i jak się na pierś uprą to nie ma przeproś i potem jest
                  powolne odzwyczajanie. Mimo znajomości swojego dziecka. Nie ma co tak ostro
                  oceniać, bo w sumie jeszcze swojego jako takiego doświadczenia nie mamy.
                  Pozdr
              • 19maj Re: Pimpku 23.08.05, 11:04
                masz rację tak jest moja córka tak właśnie robiła sobie z niej smoka
                praktycznie spała z cycem w buzi jak wyjmowałam to zaczynał się płacz teraz od
                miesiąca rozum mi wrócił i powiedziałam dosyć bo nawet u taty nie chciała się
                uspokoić a co dopiero gdzieś wyjść do znajomych siedziałam w domu teraz ją
                nakarmię jak już widzę że nie je tylko się bawi to kładę ją i się z nią bawię
                albo daję tacie na początku oczywiście był krzyk ale teraz już jest dobrze mam
                więcej czasu mogę posprzątać zrobić obiad odrazu jest lepiej tylko czasem mnie
                wkurza jak przyjdzie teściowa i mówi że mała płacze bo jest głodna i żeby dać
                jej jeść a jak nie chcę bo np. 10minut temu jadła to z nią chodzi i mówi jaka
                mamusia niedobra nie chce dziecku dać jeść i to są właśnie babcie
        • ruda773 Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 20:51
          Pimpek, naprawde nie jest łatwo. Ja nie moge nigdzie wyjść. Nie mam tyle
          pokarmu żeby odciągać i zostawiać. am świadomość że nikt mnie przy Franq nie
          zastąpi. To cudowne uczucie, ale i męczące. Zwłaszcza jak karmię od 22 do 2 w
          nocy, potem mały znowu budzi sie przed 4 do 6 walczymy itd. Nie wszystkie
          musimy to lubić. Ja powiem szczerze nie lubie karmić, przynajmniej na razie.
          Jak zaczynam karmić, wiem że najbliższe godziny spedze w tej pozycji. A w domu
          nie mam czasu nic zrobić. W dzien nie umiem spac. Zresztą jak Franek śpi stale
          na niego patrze. Nawet w nocy nie gasze światła. Zatem te pierwsze tygodnie
          mogą być męczące. Wsztsko zależy od naszych pociech i nas samych troche też.
          • pimpek_sadelko Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 20:57
            z tym sie zgodze: jest trudno, ale czy pierwsze tygodnie w ogole moga byc
            latwe? gojenie krocza, hormony jeszcze szalja, brzuch jeszcze wisi, sily...
            srednie albo marne, do tego obawa czy sie dobrze robi to co sie robi.
            w kazdym razie po cos te cycki mamy, jesli to ma sluzyc dobryu dziecka to
            przynajmniej sprobuje sie tego nauczyc. moje kolezanki z powodzeniem nauczyly
            swoje niemowlaki karmic co 2.5-3 godziny, a moze mi tez sie uda? musze poznac
            swoje dziecko. co do porzadku w domu: bardzo go lubie, ale w momencie narodzin
            dziecka chrzanie latanie ze sciera i odkurzaczem! wazniejsze jest nauczenie sie
            odczywtywania tego co moj syn chce powiedziec, wazniejsza bedzie nauka
            laktacji, po prosytu bycia mama. jak sie tego naucze to wtedy moge sie zmierzac
            z tym co w domu, ale najpierw dziecko.
            poza tym: nie jestem sama. mam meza, kajtek bedzie mial tate, a jesli tata
            cycka dac nie moze to moze pozamiatac, ugotowac obiad itd. poradzimy sobie.a ze
            bedzie trudno? nigdy nie zakladalam, ze to bedzie kaszka z mlekiem.
    • superslaw Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 18:25
      Wcale nie jest tak żle! Ja gdy urodziła sie córka zaraz po przyjściu ze
      szpitala , mogłam ja sama spokojnie kąpać , karmić i przewijać.. Miałam też
      czas na ugotowanie obiadku, posprzątanie , zrobienie zakupów i makijaż..Trochę
      mi było ciężko- i to co powiem napewno dziewczyny skrytykują jak karmiłam
      piersią..Córka natychmiast przysypiała ,a poodstawieniu do spania płakała z
      głodu i tak w kółko , do tego nie mam zbyt wystających brodawek a córka chciała
      jeśc tylko z jednej piersi..sytuacja się unormowała gdy w trzecim tygodniu
      podałam mieszankę obie byłyśmy zadowolone córka bo była najedzona ja bo byłam
      spokoniejsza i miałam czas na inne obowiązki.Dziś córcia ma 6 lat i jest zdrowa
      i dobrze rozwinięta..Ja jestem w 14 tc..i jestem pewna na 100 % żre spojkojnie
      poradzę sobie z dwójką dzieci , może trochę pomoże córcia..Na męża raczej nie
      mam co liczyć bo pracuje całymi dniami..Tak więc głowa do góry na pewno sobie
      poradzisz my kobiety posiadamy pokłady nadludzkiej siły i energii w..a tak na
      marginesie pewnie bede karmić z miesiąc..przynajmnbiej może tyle
      wytrzymam...choć nie wiem..
      pozdrawiaM ciężarna żonaslawsuperai mama 6 letniej Domci..
      • iga75 Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 18:37
        Witajcie
        ze zdumienim czytam, to co piszecie o karmieniu piersią i organizacji domowej.
        Dziecko karmiłam piersią, mąż całymi dniami w pracy, ja sama bez najbliższej
        rodziny w promieniu 100 km. I nic - dziecko zadbane, wypieszczone, w domu
        posprzątane, uprane, codzienne spacery, zakupy, prasowanka i zabawy z
        dziekciem, czytanie książeczek... Miałam czas i dla siebie - żeby wyskoczyć w
        sobotę do fryzjera czy kosmetyczki, a codziennie żeby wziąć prysznic i umyć
        włosy smile Wszystko jest kwestią sprawnej organizacji
        Będzie dobrze, uszy do górysmile))))
    • karolina10000 Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 19:16
      --------------------------------------------------------------------------------
      Droga Superelaw smile
      a masz może gg ???????????
      Chętnie pogadam 9396097
      Karolina
      • kocianna Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 19:52
        Źle się dopiero robi potem big_grin Jak dziecko podrośnie, zaczyna dokazywać, wszędzie
        leżą zabawki, kocia kuweta wyrzucona, wymyślny zamek na kuchennej szafce
        rozszyfrowany i mały potwór dobrał się do sypkiej zawartości, a mama właśnie
        wróciła do pracy i ma stos klasówek do sprawdzania, hehe.

        Tuż po powrocie ze szpitala dostałam speeda i mi nie mijało przez cztery
        miesiące - piekłam ciasta codziennie, przyjmowałam gości, sprzątałam jak
        szalona, miałam pomalowane paznokcie i zrobione włosy.

        Potem minęły mi paznokcie.
        Potem ciasta.
        Potem goście.
        Potem (a może przedtem?) sprzątanie na błysk.

        Teraz w ogóle ogarnęło mnie błogie lenistwo. Jak bardzo trzeba, to zrobię
        wszystko, ale mi się nie chce. Wolę łaskotać Królewnę po brzuszku i chodzić na
        kilkugodzinne spacery z innymi mamusiami, bo za tydzień wracam do pracy.
    • falafala Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 20:14
      Rzeczywiscie nie rozumiem, jak karmienie piersia moze ograniczac kobiety.
      Dziewczyny przeciez nie mozecie powiedziec duzo o karmieniu piersia jezeli
      karmilyscie trzy tygodnie! Poczatki sa zawsze trudne i caloksztalt karmienia
      piersia ma sie nijak do pierwszych tygodni. Jakos u swojego dziecka nigdy nie
      zauwazylam patologicznego przyzwyczajenia do piersi (cora po skonczeniu roku i
      przejsciu na wszystkie posilki stale sama zakonczyla "przygode" z piersia),
      karmienie trwalo 15 min i nie musialam sie martwic o mycie butelek i
      przygotowani mieszanek. Moglam isc z dzieckiem wszedzie i o kazdej porze bo
      zawsze "jedzenie" milam z soba. A z jakiegos jej znanego powodu spala cala noc
      od 5 tygodnia (co przyplacilam akurat zapaleniem piersi). Stan mieszkania i
      zalatwiania rzeczy pozostal bez zmian. Wszystkiego trzeba sie nauczyc, tego by
      sobie poradzic z dzieckiem rowniez i to wymaga innej organizacji czasu niz przed
      porodem, ale sie da i z jednym i z wieksza iloscia dzieci i nie zalezy to od
      sposobu karmienia
    • weronikaglow Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 20:42
      U mnie było tak:
      przez pierwszy miesiąc właściwie nie wychodziłam z łóżka, gdyż karmiłam małą,
      która domagała się piersi 24/7.
      W tym czasie dom zarastał brudem a ja faktycznie nie miałam czasu nawet zajrzeć
      do kibelka ale za to spędzałam czas miło leżąc z maleńką i nadrabiajac
      zaległości czytelnicze. Tak na marginesie to teraz mi żal, że tamten miesiac tak
      szybko się skończył!
      Mała w tej chwili ma 5,5 miesiąca a ja mam czas na wszystko. A przy okazji
      mojego leżakowania mąż się wziął trochę za sprzątanie i do teraz to mu zostało.
      Nadal karmię dziecko wyłącznie piersią (co mi bardzo pasuje i sprawia dużo
      przyjemności) ale teraz mała najada się w kilka minut.
      Myślę, ze na te pierwsze chwile z dzieckiem trzeba spojrzeć trochę z dystansem i
      pomysleć, że są one ważniejsze od posprzątengo domu - choc na pewno są
      dziewczyny, które sobie tak organizuja czas że i w domu lśni i one lśnią. U mnie
      tak nie było ale nie żałuję.
      Żałuję tylko jednego - TO SE NE WRATI!!!!! a posprzatana chata czy lakier na
      paznokciach albo zakupy to se wrati i to szybciej niż myślisz.
      Pozdrawiam!
    • vibe-b Rozpietosc 22.08.05, 21:23
      Zakres sytuacji i stanow w jakich sie zalezc moze swiezo upieczona mamusia jest
      taki mniej wiecej, jak miedzy ciaza bez zadnych nieznosnych dolegliwosci a
      ciaza patologiczna. Innymi slowy, kobieta moze w ogole nie czuc ze ma w domu
      dziecko (bo ono albo spi albo sobie lezy grzecznie) albo ....koszmar. Ja dla
      przyklady wyladowalam u psychiatry..tak, tak, to nie zarty.
      I jeszcze jest cala gama stanow posrednich. Jak bedzie u Ciebie- dowiesz sie
      gdy juz sie zdarzy.


      pozdr
    • martina.15 Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 21:44
      ostatnio na pocieszenie dostala taka historie- dziewczyna wyszla za maz na
      studiach (informatyka) i urodzila podczas tych studiow dwoch synow. nie brala
      zadnej dziekanki, egzaminy zdawala przy kazdym dziecku eksternistycznie, nie
      zaniedbywala dzieciakow ani siebie, maz pracowal tez od rana do nocy a jej
      czasem pomogly kolezanki, 2 razy w tygodniu na 2 godziny przychodzila znajoma
      pani a ona skonczyla dzienne studia. jej tesciowa ktora o tym opowiadala byla
      zachwycona nia jej podejsciem do dzieci, relacjami z mezem i samym domem smile

      moze byc tak, moze byc jak u mojej ciotki ze cala trojka dzieci juz tydzien po
      narodzinach miala reflux lub kolke (teraz to juz dorosle ludzie, mozna
      przypuszczac) i mieli toto przez 3 do 5 miesiecy. jakos przetrwala, ale bylo
      ciezko. mysle ze jednak nawet w zyciu plodowym ciotka mogla mi "pomoc"
      denerwujac sie. wazne jest podejscie ze bedzie dobrze ze damy sobie rade smile pozdr!
      • magda9945 Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 22:00
        Dla mnie szokiem bylo pierwsze dziecko mimo iz zaplanowane to jednak wywrocilo
        swiat do gory nogami.Karmiony byl butla ,a organizacji zero - obiady bywaly
        zadko,a pranie robila tesciowa.Teraz karmie piersia od poczatku i pracuje tez
        dlugo,a organizacja duzo lepsza jak przy pierwszym dziecku.Juz na poczatku bylo
        mi lzej i dom byl posprzatany ja tez jako tako-na ile mialam ochote.
        Jaki minus karmienia piersia to takie uczucie,ze nie mam ochoty bez malej
        wychodzic z domu,a przy synku chetnie wychodzilam.Mala jada regularnie i
        krotko,choc w ciagu pierwszych tygodni bywaly szczegulnie wieczorami godziny
        cyckowania.Szybko jednak najedzenie sie zaczelo zabierac jej ok.5 min.
    • kora01 Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 22:23
      Witaj, Myślę, ze pewne Panie po prostu przesadzają. Ale może nie wszyscy są w
      stanie sobie poradzić. Moje dwie koleżanki mają obecnie maluszki. Jedna ma 5
      miesięczną córeczkę a druga 4 miesięcznego synka i radzą sobie znakomicie. A co
      ważne bardzo dbaja również o siebie i swoich mężów. Pozdrawiam
    • ania.silenter Zależy od sytuacji;) 22.08.05, 22:48
      Tzn:
      1. Jakie jest dziecko - marudne, płaczliwe, czy ma kolki, czy ząbkuje boleśnie
      czy jest aniołkiem (mnie się trafiły: jedno wcześniak i drugie "kolkujące"),
      2. Jaka jest kobieta - zaradna, konkretna, rzeczowa czy niezaradna i nie
      lubiąca hałasuwink jak ja,
      3. Czy ma jej kto pomóc czy jest sama z dzieckiem,
      4. ważne jest czy kobieta lubi siedzenie w domu z dzieckiem czy też się "dusi"
      i wolałaby wrócić do pracy,
      5. i przynajmniej dla mnie najważniejsze - przy drugim dziecku już wiedziałam,
      że wbrew pozorom nieprzespane noce, ciągłe wrzaski, noszenie na rękach,
      ulewania, wymioty i inne "atrakcje" kiedyś się kończą (zwykle po skończeniu
      przez dziecko magicznego, pierwszego roczku).
      i tysiące innych spraw
      pozdrawiam
    • saskiaplus1 Re: Naprawdę jest tak źle? 22.08.05, 23:10
      Nie jest źle. Od trzech tygodni karmię mojego pierwszego syna piersią i nie
      zamieniła bym tego na nic innego, a już na pewno nie na butelkę. Fakt,
      praktycznie cały dzień jest u mnie na rękach, ale już wieczorem idzie spać ok.
      21.00 i potem budzę go do karmienia jakieś 5-6 godzin później (sam nie wstaje,
      ale u mnie laktacja się nie zatrzymuje, muszę więc go nakarmić, żeby nie
      eksplodować wink. Potem jeszcze karmienie ok. 6.00-7.00 rano i śpimy do 9.00-
      11.00. Jestem wyspana, cały dzień spędzam na kanapie karmiąc i tuląc synka,
      czytając książki i oglądając filmy. Sprząta mąż, gotuje teściowa, a w tle mamy
      jeszcze remont i dajemy sobie radę. Życie zmieniło nam się bardzo, ale jest
      pięknie. Pewnie do tego przyczynił się fakt, że bardzo szybko doszłam do siebie
      po porodzie. Ale też faktem jest, że dziecko dodaje mi sił, a karmienie piersią
      to wspaniałe doświadczenie. Poza tym odkryłam na sobie, że kiedy mały zaczyna
      ssać, wydzielają mi się naturalne środki przeciwbólowe - przestaje boleć głowa,
      wcześniej przestawały boleć rany po cięciu smile. Jest wiele fajnych aspektów
      karmienia, nie wspominając już o tym, że daje mi pełną swobodę ruchu - jedzenie
      dla Młodego mam zawsze gotowe przy sobie, w odpowiedniej temperaturze i mogę
      nakarmić go wszędzie, nawet w supermarkecie (choć to nieprawda, że dziecko nie
      poczeka chwilę do powrotu do domu, zawsze się da je uspokoić np. noszeniem czy
      śpiewaniem). Dlatego myślę, że nie wolno się nastawiać negatywnie i z góry
      planować karmienie butelką - mnie się to wydaje "okaleczaniem" macierzyństwa.
    • ice-tea Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 09:26
      Jestem mama 8-miesiecznego dziecka.Na poczatku jest najgorzej, na przyklad moje
      dziecko po urodzeniu w ogole nie spalo w dzien, a nade mna wisiala nie napisana
      jeszcze praca magisterskasad Jak dziecko jest starsze, to potrafi sie juz samo
      bawic i nie placze caly dzien.(najwyżej caly dzien marudzi)Poza tym kwestia
      przyzwyczajenia.Zgadzam sie, ze to glownie przez karmienie piersia tak jest, ja
      przez 3 tygodnie sciagalam laktatorem, trwalo to wiele godzin dziennie i
      nadwyrezalo mocno rece.Dziecko jak sie urodzilo, to bylo za male zeby
      ssac,nawet po wielu probach, az bylo tak glodne, ze trzeba bylo je nakarmic bo
      by sie darlo cala noc(a mam piersi trudne-plaskie brodawki, przez nakladke
      silikonowa nie chcialo ssac takze).I jak jadlo ten pokarm to wytzrymywalo
      najdluzej godzine, pozniej juz glodnialo.A co pisania na forum, to nie jest do
      konca tak, to nie "nadmiar czasu", ale czesto samotnosc jest do tego impulsem.
      Ja na przyklad do dzis nie znam kobiety w podobnej sytuacji zyciowej, z
      dzieckiem w wieku mojego itd.,moje kolezanki sa zupelnie na innym etapie,
      studiowalam zaocznie i tam albo ktos nie mial dzieci, albo mial juz dawno,
      podrosniete. Poza tym mieszkali glownie poza miejscem studiowania(ciagle
      speiszyli sie na pociag, do domu). To samotnosc,bezradnosc i frustracja,
      pisanie na forum czy rozmaw. z kim przynosi jakas tam ulge. Monika
    • mokopi Faktycznie dzidzia wywraca świat do góry nogami 23.08.05, 10:01
      Odczuwa się to zwłaszca przy pierwszym dziecku. Po przyjściu ze szpitala
      dni i noce są całkowicie inne niż do tej pory. Człowiek jest osłabiony,
      zmęczony, niewyspany i wydaje się że nie mam czasu dla siebie.
      Każda kobieta inaczej na to reaguje i inaczej sobie radzi.
      Ja też początkowo myslałam że świat mi się zawalił i sobie nie poradzę.
      Ale sobie radziłam. Obiady miałam ugotowane, dom posprzątany ja zadbana, itp.
      Maleństwo bardzo mało spało w dzień. Wsadzałam ją do wózka i w porze
      obiadowej gotowałyśmy razem obiad, "razem" sprzątałyśmy, kąpałam się
      też w towarzystwie dzidzi. Cały czas do niej mówiłam i opowiadałam co robię
      Małej się to chyba podobało bo nigdy nie marudziła i płakała w tym czasie.
      W późniejszym okresie wolała sama bawić się w łóżeczku i wtedy na chwilę
      wychodziałam i robiła co miałam do zrobienia. Teraz zostanę mamą
      po raz drugi. Wiem co mnie czeka i nie bedzie to dla mnie szokiem.
      Zastanawiam sie tylko jak sobie poradzę z dwójką dzieci. Gdy maleństwo
      się urodzi Ola będzie miała 2 lata.

      Wszystko da się pogodzić, ale to zależy tylko od maleństwa i mamy.
      Pozdrowienia
      • vulpes1978 Re: Faktycznie dzidzia wywraca świat do góry noga 23.08.05, 10:22
        To samo mówiono mi, gdy zaszłam w ciążę. Że będę wiecznie zmęczona, że będzie
        mi ciężko prowadzić samochód, chodzić do pracy, że będę wiecznie senna,
        rozdrażniona, a mój mąż będzie musiał znosić moje humory. Nic się nie
        potwierdziło. NIC. Jestem w połowie ósmego miesiąca, w pracy właśnie walczę z
        Krajowym Biurem Wyborczym w Krakowie, które nie chce mi udostępnić danych o
        kandydatachsmile, nadal pracuje po 12 godzin i żyję. Jestem pewna, że wiele kobiet
        zarówno tych w ciązy, jak i tych z małymi dziećmi po prostu lubi się nad sobą
        poużalać.
    • bomba001 Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 10:05
      Czy jest źle- zalezy czego oczekujesz i co jest dla ciebie ważne. Dal mnie na
      przykład posprzątany dom i tego typu, ugotowany obiad, odprasowanie - to
      idiotyzmy, które nie sa warte zachodu. Odkąd pamiętam zarabiam na sprzatackę,
      która tez prasuje, obiady gotuję jednodaniowe na dwa dni i już. Także po
      narodzeniu mojego syna nic sie w tym sensie nie zminiło. Dla mnie ważniejsze
      bylo to karmienie piersią- cokolwiek piszecie, że dzieci tak somo odporne etc -
      NAUKOWCY TWIERDZĄ INACZEJ.I moim celem, kiedy siedze w domu i nie przejmuję sie
      głupotami typu malowanie paznokci i mycie podłogi mopem- tylko daje moim
      dzieciom to, co moge najlepsze. I mają rację te z was, które mówią, że 3 tyg.
      karmienia to nie karmienoie- to po prostu to, że uciekacie od twudności
      (sprzatanie jest dla was ważniejsze??? - na pewno duuuużo łatwiejsze).
      Nietrzeba uciekac sie do pomocy rodziny wszystko można zorganizować tak, jak
      się chce. Trzeba sobie tylko wyraźnie ustalić priorytety i ich przstrzegać. NB
      niektóre z was naczytały się książek zakliczaniki i myślą, zewszystko będzie
      tak jak u niej - to znów kwestia priorytetów- ale dla mniejest ona raczej
      bezduszna...
      • hania2005 Re: zgadzam sie 23.08.05, 15:13
        Zgadzam się z tą wypowiedzią w zupełności. Uważam że dobra organizacja to
        podstawa, a przede wszystkim chęci. Śmieszą mnie teksty typu:"nie mam czasu
        umyć wlosów, ugotować obiadu itd", bo wiecie co, to nie brak czasu a lenistwo.
        Najlepiej to zwalić całą wine na dziecko.
        Ja karmilam 14 m-cy i wszystko zawsze było zrobione, dziecko mnie nie
        ograniczało, zabieralam je ze soba wszędzie, do kuchni, do łazienki i na
        zakupy. Mialam czas zrobić wszystko, dom wysprzatany i studiowałam, uczyłam się
        w nocy i bylo OK. Karmienie piersią pomaga, bo nie trzeba paprać sie z
        butelkami, smoczkami, strylizatorami itp. Nie rozumiem kobiet które narzekaja
        na karmienie piersią, skoro są tak leniwe że nie chce im się ugotowac, czy
        nawet umyc się, to jak chce im sie paprać z butelkami i mieszankami. Gdzie tu
        logika. Poza tym w nocy z cycunia mleko jest od razu, zawsze świeze,
        cieplutkie, robić mieszanke w nocy......ach.
        Uważam że mleko z piersi to jest coś najlepszego co możemy zaoferować dziecku,
        choć nie potepiam mam które karmia butelką, bo są różne sytacje i z wielu
        przyczyn karmienie jest niemożliwe. Ale rezygnować z karmienia, bo dziecko
        ogranicza i chce byc ciągle przy cycuniu......to cos nie tak z główkami mamus,
        które chyba nie dorosły do tej roli.
        pozdrawiam
        • ledzeppelin3 Re: zgadzam sie 23.08.05, 15:18
          O! Znowu!smile))Nie dorosły, nie tak z główkami, nie potępiam, ale...
          Chyba trochę zadzierasz nosa, przepraszam, cycuniasmile
    • aniarad1 Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 10:30
      Powiem z doświadczenia - nie jest aż tak źle. Grunt to dobra organizacja.
      Trochę z psychiką bywa chwiejnie, czasem łapią jakies dziwne nastroje, że
      dziecko np. płacze i płacze , a nie wiemy dlaczego. Ale u mnie mijało to
      szybko. I bardzo ciepło wspominam 7 miesięcy spedzone z córeczką na
      macierzyńskim.

      Pozdrawiam,
      Ania
    • monikaj21 Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 10:35
      Na pewno sytuacja każdej z nas jest inna, i każda z nas jest inna, i każde
      dziecko jest inne... Myślę, że warto wiedzieć przed urodzeniem dziecka, że nic
      już nie będzie takie samo jak dotąd - nie znaczy, że gorsze. I chyba warto
      ustalić sobie priorytety zanim jeszcze dziecko się pojawi. Ja ustaliłam, że na
      pierwszym miejscu jest szczęśliwe dziecko, zaraz obok szczęśliwi rodzice (my z
      mężem), a wystprzątane mieszkanie dużo dalej. I jakoś nam się udaje. Myślę, że
      warto też powiedzieć sobie, że na początku może być trudno, moze być bałagan,
      brak czasu i sobie odpuścić.
      Dla mnie pierwsze półtora miesiąca było bardzo trudne - bardzo źle się czułam
      fizycznie i psychicznie też nie najlepiej, były też problemy z karmienim
      piersią, później już było tylko lepiej.
      Co do karmienia piersią - myślę, że ono rzeczywiście ogranicza (na początku
      bardzo później coraz mniej), ale chyba poza wyjątkowymi przypadkami nie można
      powiedzieć, że przejście na mieszanki jest dla dziecka równie dobre co pierś.
      Absolutnie nie potępiam mam, które wolą karmić sztucznie. Sama zresztą byłam
      bliska takiej decyzji ale dzięki kontaktowi z poradnią laktacyjną udało mi się
      przetrwać trudne chwile i bardzo się z tego cieszę, bo dla mnie karmienie
      piersią zawiera się w podstawowym priorytecie, który sobie ustaliłam -
      czyli 'dziecko'. Jestem na diecie eilminacyjnej bo mała ma alergię -za to
      schudłam, z czego się cieszę smile)))
      Teraz Marysia ma 4,5 miesiąca, w domu porządek jest względny, z Marysia spędzam
      dużo czasu, dużo gotuję (chociaż jeść większości nie mogę smile, po raz pierwszy w
      życiu robiłam przetwory, wyspana jestem w miarę i jestem szczęśliwa. Nie wiem
      jak to będzie jak wrócę do pracy (za 1,5 tygodnia), ale mam nadzieję, że sobie
      poradzimy.
      Moje rady - trzymajcie się swoich priorytetów (nie poddawajcie się łatwo jeśli
      wam na czymś zależy - pewnie gdybym zakończyła karmienie piersią gdy były
      problemy źle bym je wspominała, a teraz wiem, że jest to super sprawa) i
      nastawcie się, że na początku może być bardzo trudno - co wam zależy, najwyżej
      będziecie mile zaskoczone smile))))
      Serdeczne pozdrowienia dla przyszłych mam
      Monika
      • ledzeppelin3 Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 11:30
        Nie jest tak źlesmile)))
        Moja Maryśka ma 13 miechów, jest pogodnym, ruchliwym dzieckiem, choć gorszy
        dzień też jej się trafi, jak każdemu zresztą.
        Najgorsze były pierwsze miesiące, mała miała podejrzenie cytomegalii, ja-
        problemy z karmieniem piersią, które rozwiązała dopiero metoda karmienia
        mieszanego. Potem nauczyłyśmy się siebie, ja się nauczyłam odpoczywać i nie być
        za wszelką cenę idealną matką. Na początku też wpadłam w pułapkę diety
        eliminacyjnej, alergii, rehabilitacji i innych modnych pierdół. teraz, z
        perspektywy czasu widzę, że to była kolejna pułapka bycia idealną matką z
        idealnym dzidziusiem. Mała alergii nie ma (choć tak brzmiała diagnoza: alergia
        na nabiał!!!), ruchowo sprawna idealnie (diagnoza gdy miała kilka m-cy:
        Obniżone napięcie mięśni brzucha!!!!), mam czas na naukę i sprzątanie (fakt,
        mała jest dzieckiem cudownie pogodnym, myślę, że również dzięki temu, że zawsze
        była w centrum mojej uwagi). Przy drugim dziecku będę miała więcej luzusmile(mam
        nadzieję). Ale tak naprawdę odetchnęłam z ulgą i zaczęłam cieszyć się
        macierzyństwem dopiero, gdy ją odstawiłam od piersi (miała 8 m-cy). Po prostu
        tak u mnie było...
    • espressoo Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 15:38
      Czytam wasze posty i myślę sobie, że i tak u każdego będzie inaczej, ale mam
      swoją opinię, niestety tylko na podstawie obserwacji koleżanek, a mianowicie...

      Te które nie karmia piersia mają o wiele podkreślam, WIELE więcej wolnego czasu
      niż te, które piersią karmią. I to jest niezaprzeczalny fakt. Nie twierdze, że
      te ostatnie mają bałagan w domach, tłuste włosy i pusta lodówkę, wręcz
      przeciwnie sa wypielęgnowane, dbają o dom i dziecko, ale tyle wolnego czasu co
      te pierwsze nie mają. Nie moga wyskakiwać do tzw. miasta kiedy chcą, załatwaić
      spraw, zostać gdzieś dłużej, muszą dostosowac do tego wszystkiego dziecko.
      Piersi nikt nie zastąpi, a odciągać nie zawsze jest takie łatwe. Natomiast
      butelke tata bądź rodzice zrobic zawsze mogą. Więc ta swobode się czuje.

      Ale na szczęście wybór należy do nas, nie twierdzę, że nasze życie musi być
      proste i łatwe, może to karmienie piersią naprawdę dużo daje, a może nie. Ja
      sama zamierzam karmić piersią max 6 m-cy, ale może to się zmieni jak zacznę,
      może nie będę chciała przestać, a może przestanę szybciej?
      Na pewno nie chciałabym, żeby moje dziecko, rzucało sie do mnie z rączkami,
      rozrywało mi bluzkę i żądało cyca - koszmar (a takie przypadki tez spotkałam).
      • pimpusia77 Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 15:50
        Ja
        > sama zamierzam karmić piersią max 6 m-cy, ale może to się zmieni jak zacznę,
        > może nie będę chciała przestać, a może przestanę szybciej?

        Ja również mam taki zamiar MAX 6 miesięcy przy stosowaniu metody mieszanej.

        > Na pewno nie chciałabym, żeby moje dziecko, rzucało sie do mnie z rączkami,
        > rozrywało mi bluzkę i żądało cyca - koszmar (a takie przypadki tez spotkałam).

        W zeszłym tygodniu byłam świadkiem jak synek mojej koleżanki grzebał jej w dekoldzie. Karmiony
        piersią przez równo rok. Od 2-3 miesięcy cyca nie widział, a jednak nie zapomniał o jego istnieniu smile
        Takie roczne dziecko jest już bardzo świadome tehgo co się wokół niego dzieje, więcej rozumie i więcej
        zapamiętuje. Dla mnie to jest już baaardzo duże dziecko, dlatego na pewno nie zdecydowałabym się
        karmić tak długo. Nie musze chyba dodawać, że koleżanka była bardzo zażenowana, my również.
        Ale wolny wybór. Każdy ma prawo postępować w życiu tak jak chce.
        • espressoo Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 16:01
          Dokładnie takie sytuacje są stresujące, potem dochodzi jeszcze stres związany z
          przerwaniem karmienia, kiedy dziecko jest bardzo świadome tego co sie mu
          odiera. Cierpi mama i maluch, dziekuję bardzo.

          Przykre jest również to, że obrócz cyca dziecko świata nie widzi i nawet tatuś
          nie jest w stanie zastapić mu mamy z mlekiem, co musi być przykre dla ojca,
          który wierzy, że bez mamy mały/a nie zaśnie, nie uspokoi się itp.
          • pimpusia77 Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 16:05
            Przykre jest również to, że obrócz cyca dziecko świata nie widzi i nawet tatuś
            > nie jest w stanie zastapić mu mamy z mlekiem, co musi być przykre dla ojca,
            > który wierzy, że bez mamy mały/a nie zaśnie, nie uspokoi się itp.

            Ja już się nie mogę doczekać aby zobaczyc mojego męża (który już od dawna jest gotowy na ojcostwo,
            tylko ja jeszcze musialam dojrzeć) trzymającego na rękach swoje dzieciątko i karmiącego buteleczką.
            To musi byc cudowny widok! zwłaszcza, że wiele dzieci (widziałam na własne oczy) przy karmieniu z
            butli wpatruje się w oczy i w twarz karmiącego (taty, mamy, dziadka itd.) To jest niesamowity kontakt!
    • bazylea1 Re: Naprawdę jest tak źle? 23.08.05, 17:15
      u mnie było kiepsko, choć moj mąż był dużo w domu i mi pomagał - dzięki temu
      nie było dnia żebym się nie wykąpała, głównie szwankowała psychika. po prostu
      nie wiedziałam jak to jest w domu z dzieckiem. po jakiś 2-3 miesiącach dzień
      nabrał rytmu, karmienia stały się rzadsze i wszystko powoli wróciło do normy
      ale czas dla siebie (poza momentami gdy dziecko śpi) zyskałam dopiero gdy synek
      zaczął się poruszać wbrew temu co twierdzą niektórzy. wtedy przestał wyć i
      domagać się ciągłego zabawiania a wyruszył na samodzielne odkrywanie świata.
      wystarczy dobrze zabezpieczyć chałupę i jest trochę spokoju. co do karmienia
      piersią to się trochę zgodzę - faktycznie ogranicza, ale też często wina leży
      po stronie matek które na każdy pisk dają cycka zamiast spróbować uspokoić
      dziecko w inny sposób. w pierwszym miesiącu/dwóch można tak karmić ale nie
      dłużej, pozniej całkiem wystarczy dziecku karmienie co 2-3 godziny z wyjątkiem
      sytuacji szczególnych czyli upał, skok wzrostowy. niestety terror laktacyjny
      robi swoje - karmic na każde żądanie, nie dawać smoczka i tak potem karm do 3
      lat bo dziecko robi awanturę gdy nie dostanie natychmiast swojego uspokajacza.

      ale różnie bywa, moja koleżanka po cesarce tydzień po porodzie pytała się kiedy
      może iść na aerobik bo ją ciągnie a w domu wręcz się nudziła, wszystko
      wysprzątane (dom wielki), dziecko zabawione i nakarmione. może i tak u Ciebie
      będzie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka