bo wydaje mi sie ze zwariowałam... no wiec własnie wymysliłam sobie studia
podyplomowe... jakos tak wydaje mi sie ze moze nie dam rady? bo
ja "samodzielna" mama bede juz w grudniu... tak wiec jeden semest z wielkim
brzuchem a potem karmienie? jakos tak wacham sie czy to wogole da sie zrobic?
a ja bym tak chciala!!! siedze cala ciaze w domku... i juz wariuje!!!
zdrowotnie wszystko jest w jak najlepszym porzadeczku... poprostu wrocilam ze
stanów po 18 miesiecznym pobycie, a wyjechalam zaraz po studiach... po
tygodniu pobytu w polsce okazalo sie ze ja w ciazy jestem... tatus sie
wypial... wiec nie szukalam pracy tylko dochodziłam do siebie, bo jakos tak
samotne przezywanie ciazy boli baaaardzo, bo to przeciez najpiekniejsze
chwile w naszym zyciu... a ja nie mam ich z kim dzielic

... do tego te
tychy!!! z przyjaciol z czasow liceum to juz tu nikogo nie ma a moj krakow
(gdzie studiowałam) jest narazie nieosiagalny finansowo bo jestem na
garnuszku u rodziców... no i ja juz bym chciala cos robic bo sie pozbieralam
a teraz to tylko wielka nuda mnie ogarnia!!!! rodzice sluza ogroooomnym
wsparciem i tylko ja nie wiem czy czasem nie porywam sie na tzw. "wiatraki"...
wiec pytam sie was... czy sie da? szkola i to wszystko? bo nie chcialabym
zawiesc sie sama na sobie, ze nie umiem doprowadzić nic do końca... takie tam
obawy mam...
tak wiec ewidentnie szukam kogoś kto powie mi ze nie zwariowałam i to
normalne ze pragne sie samorealizowac (oj tak sie nakrecilam ze
takich "madrych" słów używam;D)
wiec jak bedziecie mi kibicowac??? plizzzz
pozdrawiam mocno
dominika