Tylko się nie śmiejcie. Właśnie do mnie dotarło że nie wiem w którym tygodniu jestem. Według mojego rozumu w 7mym, wg mojej gin w 8tym a wg kalendarza (od pierwszego dnia ostatniej miesiaczki) w 8mym. Ostatnia miesiączkę miałam 27.07.05. a lekarka wyliczyła mi teramin porodu na 3.05.06. Cóś krótka ta ciąża by wyszła. Jak dla mnie to powinnam urodzić 17.05.06.
Mam budyń malinowy zamiast mózgu.
Czy któraś z was, dziewczyny, może mi podać jakieś równanie na to w którym ja do diabła jestem tygodniu?

))
Z góry dziękuję.
Morf.