nikki
27.09.05, 22:11
Czytam sobie refleksje o karmieniu piersią i muszę powiedzieć, że bardzo mile
wspominam ten okres w moim życiu. Przede wszystkim dlatego, że była to dla
mnie niesamowita wprost wygoda. Mleczko zawsze gotowe, zawsze pod ręką,
zawsze o odpowiedniej temperaturze, zawsze w odpowiedniej ilości (no może z
wyjątkiem początków, kiedy miałam go za mało). Nie obchodziło mnie gotowanie
butelek i smoczków, martwienie sie czy mleka w puszce starczy do jutra, bo
zapomniałam kupić. Gdybym każdej nocy 4 razy miała człapać do kuchni i
przyrządzać mieszankę, to chyba bym sie załamała. Gdy nauczyłam sie karmić na
leżąco, to był przełom, prawie w ogóle nie wybudzaliśmy sie w nocy, ani ja
ani dziecko. A rano, zamiast wyłazić z łóżka po butelkę bladym świtem,
pierwsze "śniadanko" mogłam małemu zaserwować od razu i poleżeć, aż się oboje
dobrze rozbudzimy. Na wizyty w przychodni nie musiałam zabierać termosu z
ciepłą wodą i kompletu butelek ze smoczkami. Karmienie metodą "na opuszczoną
bluzeczkę" dało się praktykować prawie wszędzie. Synka zabierałam do fotelika
i mogłam jechać na pół dnia do koleżanki (też karmiącej) nie ciągnąc ze sobą
sztucznego mleka i kompletu akcesoriów. Dłuższa podróż samochodem tez nie
stanowiła problemu, wystarczyło zatrzymać się, nakarmić małego, i jechać
dalej.
Teraz o korzyściach dla dziecka: Nie martwiłam sie, czy dziecko wypija tyle
co trzeba, bo jadło i rosło znakomicie (nigdy już poza okresem karmienia
piersią mój syn nie był taki pulchniutki). A urodził się jako wcześniak,
sporo przed terminem, z połową wagi normalnego dziecka. Na naturalnym mleczku
przybywał ponad kilogram miesięcznie i po pół roku dogonił rówieśników. Nie
chorował wcale (2 razy katarek tylko). Nie jest alergikiem, mimo że ja jestem
i to strasznym. Karmiłam go 11 miesięcy, kiedy to sam się odstawił. Mnie się
wtedy chciało płakać, ja chciałam jeszcze. Jak ja bym mu teraz chętnie
zapodała mleczko, zamiast się głowić: "a może zjesz szyneczkę? a może
jajeczko? a może jabłuszko?"
Przed pierwszą ciążą idea karmienia też mnie odrzucała, teraz uważam że nie
ma nic lepszego i wygodniejszego. Tak to dla nas wymyśliła natura. Drugie
dziecko chcę karmić ile dam radę, na pewno przez pierwszy rok życia.
pozdrawiam wszystkie mamy, obecne i przyszłe.
nikki