Zostałyście kiedyś w miły sposób zaskoczone przez swoich mężów? Bo ja owszem -
i nadal nie mogę wyjść z podziwu

.
Wczoraj pod choinką zastałam dwie paczki. Byłam zdziwiona, widać mój mąż w
tym roku hojny był. Otworzyłam pierwszą: w środku portfel, czekoladka i
kolorowe skarpetki. Ucałowałam z zadowoleniem swojego chłopczyka, bo widać
wiedział o czym jego dziewczynka marzy

.
Ale kiedy otworzyłam drugą paczkę, to zastałam w niej różowy, polarkowy
naprawdę śliczniutki komplecik dla małej dziewczynki i dwie pieluszki
tetrowe. Byłam tak zaskoczona, że aż mi słów zabrakło. Żaden prezent nigdy
wcześniej mnie tak nie ucieszył, choć nie był przecież dla mnie

.
Od razu podmieniłam ubranko wyprawkowe, które naszykowałam wcześniej do
szpitala, na to, które kupił mój mąż. To dobrze, że mój chłopiec troszczy się
o swoje dwie dziewczynki. Aż mi łezka w oku się kręci.