Cześć. Jestem w ok 13 tc, zaparcie dokuczały mi właściwie od poczatku, a gdy
zaczęłam brać preparat żelazowy (na poprawę morfologii), to już istne
piekło... Co wizyta w toalecie-postanowienie, ze przestaję jesć ZUPEŁNIE,
żeby bóli unknąć. No niestety dziecię odmawia takich drastycznych sposobów
redukcji problemów matki, także szuakmy rozwiązań w stylu jogurty, woda
mineralna, śliwki suszone, otręby itp ...Na razie bez odkryć stulecia.
Dzikie męki spowodowały bóle odbyty, wczoraj zobaczyłam ślady krwi na ppierze
toaletowym. No to siup po lusterko po kąpieli-i pojęcia nie mam co to jest...
Wypukłe "coś" ale nie jakieś przekrwione, boli przy dotyku. W Necie nie
znalazłam odpowiedzi na pytanie co to ( słynne hemoroidy, żylaki odbytu?), a
tymbardziej co z tym począć. Kurcze jak mój tyłek przeżyje poród, skroro
posiedzenie w WC kończy się rankami odbytu.. Kochane-macie równie paskudne
dolegliowości? Co z tym dalej? Jesli lekarz-jaki? Mogę ginkę uraczyć tym
zmartwieniem, czy to nie jej "branża"? Zielona jestem, bo w życiu takich
problemów nie miałam. Pzdr i ..wrażlwiwych przepraszam za szczegóły
Czekam na razy - SOS SOS