Dodaj do ulubionych

Poronienie. Co dalej?

17.03.06, 23:51
dziękuję za to zdanie:
"Nie obwiniaj się. Prawdopodobnie nic z tego, co zrobiłaś lub czego nie
zrobiłaś, nie miało wpływu na to, co się wydarzyło. Spowodować poronienie tak
naprawdę można jedynie poddając się zabiegowi usunięcia ciąży."
i dziękuję za artykuł...
Obserwuj wątek
    • beata30 Re: Poronienie. Co dalej? 19.03.06, 19:37
      czas leczy rany?!zgadzam się z tym, ale do końca życia zostanie pustka w sercu
      po tym "malutkim człowieczku", a nie płodzie!!!!!pytanie "dlaczego"? zadaje
      sobie wielokrotnie chociaż wiem, że nie ma na nie odpowiedzi. Bo jak mogło się
      tak stać skoro byłam zdrowa, nie paliłam, nie piłam, łykałam folik itd. Ironia
      losu jest nieprzewidywalna-sama jestem położną i sama tłumaczyłam pacjentkom,
      po stracie dziecka, że widocznie tak musiało być. Sama takiego tłumaczenia nie
      potrafię w 100% zaakceptować!!!!Teraz pozostaje mi czekać na moment, w ktorym
      bezpiecznie będę mogła nosić maleństwo pod sercem, ale już teraz strasznie się
      boje!!!Kochane przyszłe matki głowa do góry!!!Same nie wiemy ile możemy przejść
      aby osiągnąć cel!!!!!!
      • martunia24 Re: Poronienie. Co dalej? 20.03.06, 10:20
        "Same nie wiemy ile możemy przejść
        >
        > aby osiągnąć cel!!!!!!"
        Masz racje ja jestem po 2 poronieniach i nawet na moment sie nie poddalam
        zaryzykowalismy z mezem po raz 3ci i nie zaluje jestem obecnie w 21 tyg ciazy i
        juz chyba teraz los bedzie laskawszy dla Nas i doczekamy sie malego a jakze
        wielkiego szczescia Kazdej z Was sie uda -czego Wam zycze z calego
        serduszka.21Tyg strachu obaw przed kolejna strata A takze nadzieji i szczescia
        Juz nam leci z gorki i bez zadnych powiklan powaznych to najwazniejsze.
        • agusia971 Re: Poronienie. Co dalej? 25.04.06, 21:00
          PRZECZYTAłAM TWOJA WIADOMOść I MAM PYTANIE?CZY ROBIłAś BADANIA GENETYCZNE, BO JA
          TEż JESTEM PO 2 PORONIENIACH I SKIEROWANO MNIE NA BADANIA GENET., KTóRE WYSZłY
          FATALNIE. JEDNAK CZYTAJąC TWOJA WIADOMOść PODNIOSLAM SIE NA DUCHU. JEDNAK SIE
          UDAJE. BARDZO PROSZE ODPISZ
          • margonik Re: Poronienie. Co dalej? 25.04.06, 22:01
            Agusia, mnie skierowano na badania genetyczne, ale świadomie z nich
            zrezygnowałam. Słyszałam, że jeżeli wychodzą negatywnie to jeszcze nie świadczy
            o tym, że kolejna ciąża musi zakończyć sie fiaskiem. Wówczas tak samo można
            urodzić zdrowe dziecko, a przyczyna poprzedniego poronienia wcale nie musiała
            leżeć po stronie genów. Natomiast lekarze przy takich wynikach odpuszczają
            sobie wszelkie wysiłki, bo na geny w końcu nie ma lekarstwa.

            Nie poddawajcie się i starajcie sie o dziecko. Prawdopodobieństwo porażki na
            będzie u Was większe, ale kto nie próbuje, ten nie zwycięża. Jeśli przy
            kolejnej ciąży geny miałyby znowu coś napsuć, to poronisz. Organizm się w końcu
            broni przed przychodzeniem na świat dzieci chorych. Wiadomo, że to się zdarza,
            ale myślę, że częściej jest to kwestia jakichś problemów na późniejszym etapie
            ciąży lub przy porodzie. Jeśli od samego początku płód rozwija się źle, to z
            ogromnym porawdopodobieństwem go stracisz - to przykre, ale jednak dobrze, że
            tak jest.

            Trzymam kciuki, aby wszystko było dobrze!

            Powiem Ci, że moja kuzynka miała 7 poronień i dopiero za 7 razem urodziła
            zdrową córeczkę. Zastanawiałam sie nad tym i nie wiem, czy wytrzymałabym tak
            dużo - czy nie poddałabym sie wcześniej i nie adoptowała dziecka. Ale ona jest
            teraz bardzo szczęśliwa i myślę, że ani za grosz nie żałuje swoich wysiłków.
            Ale u niej to nie były chyba wady genetyczne, ale jakaś nie wydolność. Tą
            ostatnią ciążę musiała przeleżeć plackiem w szpitalu. Nie mogła nawet wyjść do
            toalety.
        • agusia971 Re: Poronienie. Co dalej? 25.04.06, 21:03
          martunia24 napisała:

          > "Same nie wiemy ile możemy przejść
          > >
          > > aby osiągnąć cel!!!!!!"
          > Masz racje ja jestem po 2 poronieniach i nawet na moment sie nie poddalam
          > zaryzykowalismy z mezem po raz 3ci i nie zaluje jestem obecnie w 21 tyg ciazy i
          > juz chyba teraz los bedzie laskawszy dla Nas i doczekamy sie malego a jakze
          > wielkiego szczescia Kazdej z Was sie uda -czego Wam zycze z calego
          > serduszka.21Tyg strachu obaw przed kolejna strata A takze nadzieji i szczescia
          > Juz nam leci z gorki i bez zadnych powiklan powaznych to najwazniejsze.
          CZESC. PRZECZYTALAM TWOJ ARTYKUL,KTORY PODNIOSL MNIE NA DUCHU.I MAM PYTANIE, CZY
          MIALAS ROBIONE BADANIA GENETYCZNE PO PORONIENIACH. PROSZE ODPISZ
        • margonik Re: Poronienie. Co dalej? 25.04.06, 21:12
          Martunia, jestem w takiej samej sytuacji, jak Ty: 2 poronienia i obecnie 21
          tydzień ciaży - bez większych powikłań smile
          Będzie dobrze! smile
          Jestem po USG 3D i widziałam swoją córeczkę, jej twarzyczkę i w ogóle. Na
          dodatek jest strasznie ruchliwa smile
          • dzulka1 Re: Poronienie. Co dalej? 25.04.06, 21:23
            DZiewczyny!
            Głowa do góry!
            Ja jestem bardzo szczęśliwa bo bliska mi koleżnaka 15 marca urodziła naturalnie
            zdrowego synka. Przeżyła trzy poronienia. Ale udało się i jest szczęsliwą mama.
            Przed czwartą ciążą znalała dobrego ginekologa, zrobiła badania, leżała
            praktycznie większosc czasu, ale teraz ma swoje szczęscie.
            Życzę i wam takiego szczęsliwego zakończenia.

            Pamiętam jak pierwszy raz poroniła, pracowałysmy razem i musiałam wcześniej
            wrócic z urlpou żeby ją zastąpić. Za pół roku ja byłam w ciąży, u mnie
            zakończyło się pomyślnie, ale do dzisiaj myśle o tym, że miałybysmy dzieciaczki
            z jednego roku.

            Trzymajcie się i powodzenia.
            • madzik-is-one Re: Poronienie. Co dalej? 14.08.08, 03:24
              tak jak ja; mojej przyjaciolki synek urodzil sie miesiac temu, moj
              mial sie urodzic w grudniu...
          • aga_a29 Re: Poronienie. Co dalej? 21.05.06, 16:27
            Ja poroniłam w wieku 28 lat - byłam w 9-10 tygodniu ciąży. Była to moja
            pierwsza ciąża. Teraz mamy problemy z zajściem w następną. Najbardziej boje
            się, że może się to przytrafić kolejny raz a ja tego nie chcę przechodzić
            ponownie. Wiem jedno. Następna ciąża nie będzie taka sama. Nie będzie spokoju i
            radosnego oczekiwania tylko strach czy aby wszystko jest ok. Ale mam
            nadzieję...
            • karolinkaa3 Re: Poronienie. Co dalej? 23.05.06, 18:42
              ja poronilam druga ciaze.w pierwszej wszystko bylo ok synek urodzil sie silny i
              zdrowy.nie wiadomo dlaczego sie nie udalo za drugim razem.teraz jest trzecia
              ciaza 33tydzien i wszystko dobrze.moj maz mowi ze to jest ten sam dzidzius
              tylko wtedy nie byla jego pora wiec przyjdzie terazsmile i ja mu wierzesmile
              • taylor13 Re: Poronienie. Co dalej? 08.08.06, 00:40
                Hej karolinkaa3! Przeczytałam Twój post i szczerze się wzruszyłam. Musisz mieć
                wspaniałego męża, naprawdę. Ja też mam syna 5-latka, zdrowego, ślicznego. Od
                początku nie było z nim problemów, nie miał kolek, nie miał typowej dla
                noworodków żółtaczki fizjiologicznej, przesypiał całe noce odkąd skończył
                miesiąc życia, jest pogodny i ma ogromny apetyt, zero alergii, itp. Kiedy
                odkryłam, ze jestm w ciąży swiat się dla mnie zawalił! Nie chciałam dziecka i
                długo potem nie myslałam o drugim. Teraz sobie myslę, ze to chyba jakaś kara za
                takie głupie myslenie, bo nie mogę zajść w ciążę, choć od ponad roku
                intensywnie o niej myslę. Pozdrawiam! Ada
              • ahhna Re: Poronienie. Co dalej? 26.09.09, 01:48
                Cholera, łzy stanęły mi w oczach... Trzymajcie się dziewczyny,
                jesteście bardzo dzielne.
          • aneczka-j Re: Poronienie. Co dalej? 20.05.08, 12:54
            Margolik,
            jestem po 2- gim poronieniu. dziś wróciłam ze szpitala. Na razie czuje się
            beznadziejnie. Chce mi sie wyć. Chcialabym zasnąc i obudzić sie i żeby okazało
            się że to był cholerny sen. ale tak niestety nie będzie.
            Wiem że nie poddam się , wierzę że i nam się uda.
            Takie słowa jak Twoje właśnie pomagają.
            PROSZE jeśli możesz napisz po jakim czasie znów probowaliście. Lekarz mówi żeby
            poczekać 3 miesiące inny że pół roku. Czy ktoś może poradzić po jakim czasie
            najlepiej znów probować?
            ANIA

            margonik napisała:

            > Martunia, jestem w takiej samej sytuacji, jak Ty: 2 poronienia i obecnie 21
            > tydzień ciaży - bez większych powikłań smile
            > Będzie dobrze! smile
            > Jestem po USG 3D i widziałam swoją córeczkę, jej twarzyczkę i w ogóle. Na
            > dodatek jest strasznie ruchliwa smile
            • lilith76 Re: Poronienie. Co dalej? 20.05.08, 14:01
              Lekarz mówi żeby
              > poczekać 3 miesiące inny że pół roku.

              Podobno ta karencja na kolejną ciążę to tak na prawdę czas na powrót do normy psychicznej. Najlepiej żeby minęły trzy cykle. Z własnej obserwacji widzę, że ciało samo "blokuje" możliwość zajścia w kolejną ciążę, dopóki nie uzna, że już czas - słaby śluz płodny (albo jego brak), brak pewności, że cykl był owulacyjny, skąpe miesiączki: tak wyglądały moje pierwsze 2-3 cykle.
              Co do psychiki, to przez pierwsze 1,5-2 miesiące miałam huśtawki nastrojów, niby ok, ale w ciągu kilku sekund potrafiłam się rozpłakać z byle powodu. Czy to dobra forma, by nosić w sobie kolejne dziecko? Nie wiem.
              Teraz jestem w pierwszym cyklu starań.
            • magdkwiat Re: Poronienie. Co dalej? 11.02.09, 15:51
              Najbezpieczniej poczekac 3 pelne cykle miesieczne niezaleznie po jakim czasie
              pojwi sie pierwsza miesiaczka.
              Powodzenia!
            • lisa_marie Re: Poronienie. Co dalej? 26.10.09, 12:00
              Mnie lekarz polecił zrobić masę badań (hormony, toxo, tarczyca, przeciwciała antykardiolipidowe), a skoro wyszły idealnie, pozwolił na rozpoczęcie starań po 4 miesiącach. Minęły już 3 cykle starań... i nic. Zaczęłam zastanawiać się, co mogłoby być nie tak, bo jestem zdrowa, prawidłowo zbudowana i lekarz twierdzi, że nie powinnam mieć problemów z zajściem w koleją ciążę. Olśniło mnie, że nie miałam prawidłowego śluzu (nie zwracałam na to szczególnej uwagi, bo stosowałam testy owulacyjne i odpuściłam sobie obserwację). Może natura wie, że psychika potrzebuje więcej czasu, niż ciało? W zeszłym tygodniu minął termin mojego porodu. Może kiedy dziecko urodziło się w głowie, będzie łatwiej? Bardzo, bardzo pragnę znów nosić maleńką istotkę pod sercem, choć wiem, że teraz te 9 długich miesięcy będzie naznaczone codziennym drżeniem o życie tego skarbu...
        • madzik-is-one Re: Poronienie. Co dalej? 14.08.08, 03:15
          ja dwa tygodnie temu stracilam mojego Maluszka, wlasnie w
          21.tygodniu, ale u Ciebie bedzie wszystko w porzadku,zycze Ci tego
    • taoo1 Poronienie. Co dalej? 05.04.07, 13:24
      czas nie leczy ran.....a trwające trudności zeby zajść w ciąże przytłaczają
      odbieraja siły do ..........życia i odbierają wiarę ze kiedys będe mamą
      (kiepski dzien dzisiaj mam)
    • taoo1 Poronienie. Co dalej? 05.04.07, 13:36
      ja poroniłam prawie 14-m-cy temu i nie mogę sie z tym pogodzić do dzisiaj i
      chyba nigdy nie bede umiała , ogarnia mnie złość i najgorzej ze cierpia moi
      bliscy bo nie potrafie odezwac sie bez zadnej docinki szczególnie jezeli gadamy
      o sprawach rodzinnych juz nie mowiac ze np ktos z bliskich w rodzinie czy
      kolezanki urodzily sliczne . ciesze sie ze komus sie udaje ,ale ja zeby nie
      palnac jakies klupoty ,której mogłabym pozniej załowac nie spotykam sie z
      osobami ,które dopiero co urodzily, które maja małe dzieci bo mi wszystko wraca
      ze zdwojona sila, wole zadzwonić .staram sie to zmienic ......jest mi po prostu
      ciezko ........
      pozdrawiam i trzyma kciuki zeby nam wszystkim wkoncu sie udałosmile))
      • agnieszka2211 Re: Poronienie. Co dalej? 05.04.07, 13:48
        ja tez nie moglam sie podniesc przez kilka miesiecy. Poronilam rowny rok temu!
        A dzis jestem w 13tc i jestem bardzo szczesliwa! Oczywiscie moje dzieci beda
        wiedzialy, ze jesli los bylbylaskawszy to byloby o 1 wiecej. Kazde dziecko jest
        inne, wyjatkowe i niezastapione. Tesknie i tesknic bede do konca zycia. Ale
        ciesze sie, ze udalo mi sie dojsc do siebie. Czasami zdarza mi sie przeplakac z
        zalu caly dzien, ale juz tylko czasami. Nie chce zapomiec, chce sie pogodzic.
    • meeg23 pomyslcie co czuja matki ktore urodzily i stracily 05.04.07, 14:08
      dziewczyny bardzo mi przykro z powodu waszych poronien i zycze udanych ciaz i
      zdrowia dla waszych pociech. J nie wiem jak jest po poronieniu (choc mysle ze
      latwiej)ale wiem jak ciezko jest matka ktore urodzily dzieci i nie mogly sie
      nimi cieszyc bo zmarly sama jestem mama takiego aniolka moja coreczka urodzila
      sie z wada serca i zmarla w szpitalu w 7 miesiacu swojego zycia nigdy nie bula
      w domu choc wszystko tu na nia czekalo bardzo to przezylam to bylo moje
      upragnione dzieciatko a nie moglam sie nim cieszyc dlugo przez 7 miesiecy tak
      sie do niej przywiazalam ze naprawde nie mam slow co wtedy sie zemna dzialoale
      bog szybko nam wynagrodzil 2 miesiace po smierci zaszlam w ciaze i to mi dalo
      naped do zycia urodzilam zdrowego chlopaczka i jestem bardzo szczesliwa wiem ze
      anioleczek nad nami czowa i juz nie pozwoli aby cos zlego nam sie przydarzylo
      obecnie syn ma 2,5 roku a ja jestem w 15 tyg. ciazy i po cichu wierze ze bedzie
      dziewczynka. Zycze wam wszystkim z calego serca aby sie udalo dotrwac do konca
      ciazy i urodzic zdrowe dzieciaczki i nigdy nie traccie wiary ze sie nie uda
      pozdrawiam serdecznie i myslcie optymistycznie wiem ze trudno ale to bardzo
      wazne
      • karola1008 Re: pomyslcie co czuja matki ktore urodzily i str 05.04.07, 14:56
        Dziewczyny, Wasze posty to dla mnie nauka pokory wobec zycia. Urodziłam dwoje
        zdrowych dzieci bez komplikacji. A rozczulałam się w obu ciążach nad sobą ile
        wlezie. Pozdrawiam, życzę powodzenia i wszystkiego dobrego.
    • komona Re: Poronienie. Co dalej? 05.04.07, 16:50
      Ja poroniłam ponad rok temu, a teraz jestem w 29 tc. nigdy nie zapomne o moim
      Aniołku, ale nie mogę się poddawać... żadna z nas nie może. Bardzo mi pomogły
      dziewczyny z portalu www.poronienie.pl polecam, zaglądajcie tam, piszcie. Mnie
      było nieco łatwiej. Trzymajcie się ciepło.
      • kasia414 Re: Poronienie. Co dalej? 18.04.07, 10:08
        W lutym tego roku dowiedziałam się że jestem w ciąży, strasznie się z mężem
        cieszyłam. Niestety nie za długo 16 kwietnia wyszłam ze szpitala, dzień
        wcześniej miałam zabieg, ciąża była martwa. Mimo tragedi staram się jakoś
        trzymać bo mam w domu cudownego 5 lataka który trzyma mnie w całości, gdyby nie
        on to nie wiem co by było. Bardzo często piszecie o znieczulicy w szpitalu, ja
        nie moge tego powiedzieć.Bardzo jestem wdzięczna personelowi za cudowną opieke
        i słowa otuchy. Najbardziej dziękuje mojemu lekarzowi,który podszedł do mnie z
        uczuciem. Nie jestem w stanie wyrazić mojej wdzięczności żadnymi słowa. Nie
        wiem jeszcze czy zdecyduje się na ponowną ciąże, ale wiem jedno jestem
        wdzięczna losowi za to że mam mojego Kubusia.
    • madziulek1975 Poronienie. Co dalej? 24.09.07, 16:35
      kiedy zobaczyłam na teście 2 kreseczki, przepełnieła fala szczęścia,
      troszkę lęku ale zaraz chęć zaplanowania minimum całego roku.I taka
      pewność, że wszystko będzie dobrze, że za kilka miesięcy będę mamą
      Później wizyta u gina i ta pewność powoli zaczęła maleć. Niby
      wszystko ok. ale trzeba brać duphaston i coś tam jeszcze, oszczędzać
      się itp, ale przecież ja się tak dobrze czuję, góry mogę
      przenosić.Później pierwsze krwawienie i przeraźliwy ból podbrzusza,
      niby jeszcze wszystko w porządku, drugie krwawienie - gina mówi- nie
      będę owijać w bawełnę, ale nic ztej ciązy nie będzie.

      Pózniej zabieg, jest czerwiec, ciepło, słonecznie, mały parczek
      przed szpitalem, większość ławek zajętych przez młode matki i
      malutkimi dziećmi, mężowie, dziatkowie, jakieś ciotki.

      Ja siedze obok i przez krótki moment wydaje mi się, że za chwilę do
      mnie też ktoś podejdzie, przyniesie małe śpioszki albo grzechotka.

      Cicho durna, ty nie, ty nie zasłuzyłaś, po raz kolejny nie udało ci
      się, jak zwyklejesteś do dupy...
      • sofi75 madziulek - sprowokowalas mnie i nie moglam sie 24.09.07, 17:15
        nie odezwac.

        Cicho durna, ty nie, ty nie zasłuzyłaś, po raz kolejny nie udało ci
        > się, jak zwykle jesteś do dupy...

        - sorry ale scyzoryk mi sie otwiera jak cos takiego czytam. To nie
        ma nic wspolnego z Toba ani z tym czy zasluzylas czy nie!!!
        - powiem ci ze zabieg mialysmy mniej wiecej w tym samym czasie. Ja
        juz w lipcu dostalam zielone, teraz mija trzeci cykl staranek i bez
        wzgledu jaki bedzie jego wynik - to bedzie juz ostatni cykl.
        Do czego zmierzam: przez te 3 m-ce mialam swoje wzloty i upadki,
        rollercoaster byl straszny, 2 cykle nieudanych staranek oraz znajome
        mamusie w okolo tylko to poglebialy. Balam sie ze wpadne w bledne
        kolo: nie wychodzi, wiec wpedzam sie w stres, wiec ... nie wychodzi.

        Nagle jest pieknie ... ni z tego ni z owego. Uda sie bedzie git, nie
        uda sie, to sie uda za 2 moze 4 miesiace - tez super. Seks nagle
        cieszy mnie bardziej, niz kiedykolwiek w zyciu, a nie jest
        realizacja marzen. Bo tak naprawde: gonisz za marzeniami, a nie
        dostrzegasz ze tyle ich sie juz zrealizowalo - moze warto sie zajac
        tymi? Reszta przyjdzie sama ...

        A przedwczoraj mi juz kompletnie odpalilo i kupilam sobie 2
        bluzeczki ciazowe - widzac zdziwiona mine meza, powiedzialam: "bujaj
        sie, za chwile mi sie przydadzasmile"


        _______________________________
        "do gory uszy, to i pupa ruszy"
    • pyzunia1.0 Poronienie. Co dalej? 25.09.07, 01:51
      Hej Dziewczyny!Pisze w imieniu swojej ukochanej Natalii...Dzisiaj dowiedzielismy
      sie,ze stracilismy nasze Malenstwosad Natalia byla w 9tygodniu ciazy.Nie jestesmy
      do konca pewni,bo przed ciaza miala problemy z okresem...29sierpnia zrobilismy
      usg i ginekolog powiedzial,ze jest w 5tyg.Serduszko jeszcze nie bilo a my
      wyjechalismy do anglii i wlasnie tu sie dowiedzielismy,ze juz nie
      zabijesadsadsadPani doktor(bardzo mila z reszta)powiedziala,ze skoro nie jestesmy
      pewni daty ostatniej miesiaczki jest szansa,ze doktor w PL sie pomylil i ze to
      dopiero 5tydz...Ale,chociaz mamy cichutka nadzieje,staramy sie nie
      ludzic...Doktor musialby sie pomylic az o 4tyg no a poza tym jest krwawieniesadNa
      poczatku(2 dni temu)byly tylko brazowawe uplawy z odrobinka krwi.Zglosilismy sie
      na ER wczoraj a dzisiaj mielismy usg...Serduszko nie bilo...Mamy sie zglosic za
      tydzien,bo moze jednak...Moze to 5ty tydz...Ale my juz wiemy...Wiedzielismy od
      razusadCala droge ze szpitala wylismy i cale popoludnie w domu...To jest po
      prostu strasznesadDlaczego akurat my?Tysiace pytan...0 logicznych
      odpowiedzi...wiemy(Natalia wie,ze to nie Jej wina!Jednak cierpi straszniesadJa
      sam cierpie a co Ona musi czuc...Tylko kobieta moze wiedziec...Nie rozmawiala
      dlugo z Mama(ani swoja ani moja)bo to na razie bardzo boli...Dlatego pisze i
      prosze o pare slow otuchy dla niej bo ja sam czasem nie wiem co poradzic...Sam
      sie zalamuje i rycze a to nie pomaga...Tak bardzo chcielismy tego
      dzieckasad'Rozmawialismy' z Nim a teraz...Nagle Go nie ma...sadsadsadWiem,ze bedzie
      sie bala ponownie sprobowac,chociaz chcemy za jakis czas!Teraz beda
      bliznieta!!!Tak jak,ktorys Tatus powiedzial,ta dzidzia jeszcze czeka na swoj
      czas...Prosze napiszcie cos...Z gory dziekujemy!Zyczymy wam wszystkim
      wszystkiego najlepszego!!!
      • aleks2539 do Pyzuni 25.09.07, 08:27
        Wiem co przeżywacie - oboje. I jest mi naprawdę bardzo przykro.
        Opiekuj się swoją Natalią, dajcie sobie czas aby wszytsko wróciło do
        normalności, na tyle ile to możliwe. Płacz razem z nią i pozwól jej
        płakać, pozwól jej wykrzyczeć swoje cierpienie. Po prostu przytulaj
        ją. Ja jestem miesiąc po zabiegu - i czekam na decyzję lekarza, na
        to że pozwoli nam już się starac i zachodzić w ciążę. Wiem ze to
        trudne i dla Was wydaje się jeszcze abstrakcyjne - ale czas naprawdę
        goi rany, zostaje tylko blizna - na całe życie. Najważniejsze żeby z
        Natalią było wszystko dobrze
      • casioola Re: Poronienie. Co dalej? 20.05.08, 22:41
        Trzymam kciuki, bo wiem, znam, pamiętam...5x.
        I życzę z całego serca, abyście mogli w końcu powiedzieć "Nareszcie
        jesteś!". Naszym dzieciom każdego dnia dziękuję, że wybrały nas na
        swoich rodziców.
    • ilonappp Poronienie. Co dalej? 21.05.08, 04:34
      w pierwszym miesiacu zaczelam krwawic...walczylam o tego dzieciaczka
      dwa miesiace i niestety nie udalo sie Odeszly wody i urodzilam
      "3 miesiecznego dzidziusia" Nie moglam w to uwierzyc pytalam lekarza
      kilka razy czy jest pewien przeciez tak o siebie dbalam modlilam sie
      calymi dniami...chcialam go zobaczyc...to byl juz taki malutki
      czlowieczek Bardzo ciezko bylo mi dojsc do siebie mimo ze to byly
      dopiero trzy miesiace Nawet teraz mi lzy w oczach stoja ale to jest
      chyba przeznaczenie pewne rzeczy po prostu maja byc tak a nie
      inaczej Zaszlam bardzo szybko drugi raz w ciaze i mam
      trzymiesiecznego pieknego synka a gdyby wszystko potoczylo sie
      inaczej to bylby tamten dzidzius a przeciez nawet nie wyobrazam
      sobie jakby moglo nie byc tu teraz mojego skarba
      • wiollinkach.pl Re: Poronienie. Co dalej? 21.05.08, 07:36
        Dziewczyny czytam wasze wpisy w płacze jak bóbr bo w moim sercu też jest ogromny
        ból.W pierwszą ciążę zaszłam zaraz po ślubie to była radość ogromna wszystko
        było dobrze badania książkowe ja w świetnej formie poczułam pierwsze ruchy
        mojego syneczka i niestety w 22 tygodniu straciłam moje szczęście .Moje
        moleństwo udusiło się pępowiną w szpitalu byłam prawie 2 tyg bo mie mogli
        wywołać skurczów to było straszne jak pojawiły się skurcze to nie było rozwarcia
        rodziłam naturalnie przez 12 godz i nie mogłam przytulić mojego synka który
        miał już 30 cm długości .Przez ponad rok nie mogłam ponownie zajść w ciążę ale
        udało się teraz jestem w 15 tygodniu i boję się o każdy nadtępny dzien bo tym
        razem już nie jest tak książkowo muszę leżeć Tak bardzo się boję bo nie ma nic
        gorszego niż pochować własne dziecko to ból który pozostaje już na całe życie
        Wieżę jednak że się uda i trzymam kciuki za wszystkie mamy które walczą o każdy
        dzień
      • aneczka-j Re: Poronienie. Co dalej? 30.05.08, 14:16
        Witaj,

        piszesz że zaszłaś bardzo szybko.. tzn? ?
        Moje pierwsze było pod koniec stycznia br. nawet nie wiedziałam, że
        jestem w ciąży, gdyż miesiączka pojawiła się w terminie ale była
        obfita i po wizycie okazało się że to bardzo, bardzo wczesna ciąża..
        19 kwietnia tj. ok. 3 miesiącach udało się, test +, BHCG rośnie...
        ale lekarz w 5 - 6 tygodniu nie widział jeszcze zarodka - czy to
        możliwe? Lekarz stwierdził że pęcherzyk mógł być pusty. no i 19 maja
        szpital. I tak się skończyło.

        cały czas się niestety denerwowałam, obserwowałam, z nosem w
        kalendarzu czy to ten dzień, tak chcę dziś się kochać.. i czekałam
        diagnozy prawie na bezdechu..
        jak się przygotowywałaś do kolejnej ciąży? Co robiłaś? Na razie mam
        wahania nastrojów od rezygnacji po ducha optymizmu. przed mną lato
        będę się opalać pływać zapomnę i nagle nie wieedzieć kiedy zajdę w
        ciążę. tak sobie myślę.. ale... znów przychodzi dołek .. nie uda
        się..
        co mam robić? nie wiem.
        Chciałabym zapytać może ktoś kto to przeczyta zna dobrego lekarz w
        Gdyni, Gdańsku. Wybieram się do dr. Ciepłucha czy ktoś ma jakieś
        uwagi na jego temat? Tak mi poradzono. Podobno ok.
        Wolałabym chyba kobietę lekarza, może łatwiej potrafiła by się w
        czuć w sytuację i uczucia drugiej kobiety? Proszę może ktoś poleci.
        choć z drugiej strony co to znaczy dobry lekarz?
        Pozdrawiam i cieszę się że masz swojego skarba.
        wszystkim tego życzę
        ANIA ,z Gdyni
        • wiki11110 Re: Poronienie. Co dalej? 09.06.08, 17:16
          Witam Cię Aniu. Wiem, że jesteś zła, rozżalona, rozbita i ciężko to wszystko
          znieść. Może pocieszy Cię fakt, że ja poronieniu (po zabiegu w szpitalu) zaszłam
          w ciąże po dwóch miesiącach. Pewnie gdyby mnie to nie spotkało tuliłabym tego
          aniołeczka w swoich ramionach. Ale to było!!! Nie da sie o tym zapomnieć, nawet
          jakbyśmy bardzo chciały, ale trzeba z tym żyć. Teraz jestem w 23tyg. ciąży i
          moje maleństwo zaczyna coraz intensywniej kopać. Ta ciąża to absolutna zasługa
          mojego męża, bo bez jego wsparcia i stanowczości co do posiadania dzieci pewnie
          do tej pory bym nie miała odwagi spróbować. Pamiętam ten desperacki test ciążowy
          po tygodniu od zapłodnienia. Wyszedł negatywny a ja ryczałam cały dzień a po
          powrocie męża do domu wycedziłam przez zęby, że 'ciąży nie ma i nie będzie'. A
          za tydzień od zrobienia testu nie myło miesiączki i test wyszedł pozytywny. Do
          dzisiaj uważam to za maleńki cud. Lekarz potwierdził w 6tyg. że ciąża jest a
          płód jest żywy. No i zaczęło sie!!! Czasu sie nie wróci i żadne gadanie "że było
          chore" albo coś w tym stylu nie ulży bólu jaki przeżywa kobieta. Życzę Ci z
          całego serduszka żebyś jak najszybciej zaszła w ciąże i mogla sie nią cieszyć,
          choć uprzedzam, że jest to również nerwówka i niepewność czy napewno wszystko
          OK? Ja do końca 3m-ca drżałam z dnia na dzień (tamto dzieciątko straciłam w
          11tyg. ciąży). Ataki płaczu, nieprzespane noce, lęk i strach, żeby się nie
          powtórzyło. Teraz jest znacznie lepiej choć też bywają napady lęku lub
          nieprzespane noce. Ja przez mojego gin. miałam przepisane 5mg na dobę kwasu
          foliowego i to wszystko. Zbyt mało czasu na jakiekolwiek przygotowania. Od
          samego początku do końca 3m-ca brałam Duphaston. Jest to lek działający m.in.
          przeciwporonnie. A u mnie działał jak placebo. Psychicznie mnie uspokajał.
          Jeżeli z Twoja budowa narządów wewnętrznych jest wszystko OK nie zwlekaj bo
          podobno im dłużej się odczeka tym większy problem (psychiczny) z zajściem. A
          Twój organizm napewno to wszystko zniesie. Bądź pozytywnie nastawiona i silna.
          Pozdrawiam i życzę upragnionego maluszka. smile
    • montur1 Poronienie. Co dalej? 27.05.08, 22:33
      srarałam sie z męzem o dziecko 6 lat i nic w piatek
      poszłam do pracy dostał dziwne skurcze i zaczełam krwawić
      myślałm ze to miesiączka ale było coraz gozej zwoliniłam się
      z pracy i pijechałm do domu a znie do szpitala bo było
      coraz gozej w szpitalu okazało się ze jestm w 8 tygodniu
      ciązy niewiedziałm ze jestem w ciązy bo normalnie mniałl
      miesiączkę a do tego nic nie czuła na ciąze niestety
      moja radoś nie była zbyt długa w czoraj mnaił zabieg nie
      udało się strasznie mnie to boli i obwiniam sięze nie
      zauwazyła ze to ciąza
    • lidek0 Re: Poronienie. Co dalej? 28.05.08, 07:47
      Sama jestem po poronieniu i po długim czasie dowiedziałm się
      dlaczego. Owszem w wielu przypadkach przyczyna jest nieznana, ale w
      jeszcze większej liczbie lekarze po prostu wogóle nie próbują jej
      znależć a szkoda bo często badania po dają większe poczucie
      bezpieczństwa przed kolejnymi staraniami.
      • yafffa Re: Poronienie. Co dalej? 28.05.08, 11:46
        Nie, nie, i jeszcze raz nie. Nie zgadzam się z tym artykułem. Wcale
        nie odpowiada na pytanie "Co dalej?" On właśnie utrwala szkodliwy
        stereotyp pt. "tak miało byc, to wada genetyczna" "za następnym
        razem na pewno samo się uda"
        Bzdura to dla mnie jakaś piramidalna. Problem polega na tym, że tak
        wcześnie zmarłych dzieci przeważnie się nie bada (któraś z Was miała
        badanie GENETYCZNE zmarłego dziecka)? I stąd błędne koło: kobieta
        przeżywa tragedię, lekarz mówi jej "tak miało byc", nie zleca
        żadnych badań, kobieta zachodzi znów w ciążę i... bywa różniesad(
        Wkurzyłam się tak, bo sama jestem po dwóch poronieniach. Teraz
        jestem w 38 tc absolutnie książkowej ciąży. ALE!!! Po leczeniu! Na
        które się uparłam, 3 razy zmieniałam lekarzy.
        Dziewczyny, jasne że bywa tak, że poronienie naprawdę jest z
        przyczyn genetycznych i następnym razem wszystko będzie ok. Ale to
        niestety nie jest reguła. I moim zdabniem trzeba zrobic wszystko,
        żeby sytuacka się nie powtórzyła.
        Dla mnie sytuacja dwóch poronień nie jest normalna. Ta pani doktor
        podaje w artykule, że "dopiero po trzecim poronieniu szansa maleje
        do 50 proc". A co, 70 proc szans na dziecko to jest norma??
        Współczuję wszystkim, które niedawno przeszły ten koszmar.
        Przytulamsmile Moje drugie poronienie skończyło się terapią u
        psychologa - którą zresztą polecam, naprawdę dużo łatwiej przeżyc
        żałobę.
        Tak na zakończenie - wiem, że kobiety są różne i nie wszystkie mają
        ochotę na ten akurat tryb postepowania jak ja (znaczy: walki), ale
        jeśli ktoś chce to polecam:
        - forum Poronienie na gazeta.pl, portal www.poronienie.pl, portal
        nasz-bocian.pl - to są kopalnie wiedzy, tylko trzeba poświęcic
        trochę czasu na szukanie. Tam też b. często można znaleźc namiar na
        dobrego, nie olewającego lekarza ze swojego miasta. Jakby kogoś
        interesował Poznan, służe namiarami.
        - znalezienie dobrego lekarza, który zaproponuje badania. Genetyczne
        rodziców (są na NFZ po drugim poronieniu). Wszelkie podstawowe
        matki: hormony, bakterie, pasożyty. Dalej badania wykluczające wady
        anatomiczne kobiety oraz endometriozę - często jest to zabieg
        histeroskopii albo/i laparoskopii. Ja miałam oba. I to nieprawda, że
        endometriozę widac na USG, u mnie nic nie było widac i nie
        miałam "typowych objawów" (obfite miesiączki). A endo miałam sporą,
        jak się okazało. I zrosty na macicy.
        Badania krwi - zwłaszcza w kierunki zespołu antyfosfolipidowego
        (częsta przyczyna poronien, ale to jeszcze wciąż mało znana choroba -
        najogólniej jest to nadkrzepliwośc krwi). Ten zespół nie daje
        żadnych objawów poza ciążą. Badania takie to z reguły badania
        rozmaitych przeciwciał. Uwaga, przeciwciała antyfosfolipidowe
        powinno się robic jak najszybciej po poronieniu, bo mogą wyjśc poza
        ciązą fałszywie negatywnie.
        - lekarz nie powinien bac się włączyc leki w nastepnej ciąży, jeśli
        cokolwiek znajdzie. Ja brałam do 7. miesiąca Clexane i Encorton w
        małych dawkach.
        Życzę Wam powodzenia, na pewno się uda. I jakby coś piszcie na
        priva - mi tyle osób z różnycxh forów pomogło, że chętnie sama teraz
        pomogę innym, jeśli moje doświadczenia na coś się przydadzą.
        • asiulka_79 Re: Poronienie. Co dalej? 07.07.08, 19:00
          czytam Wasze posty i płaczę... Nacieszyłam się myślą o
          macierzyństwie 3 tygodnie... w sobote straciłam moje Maleństwo (4-5
          tydzień)... Nie myslałam, że to tak zaboli- i fizycznie, ale
          bardziej psychicznie. Mam wsparcie w parntnerze,który twierdzi, że o
          tym Maleństwie nie zapomnimy, ale jak tylko b,ędę gotowa, to możemy
          się starac... Jestem z Poznania i szukam lekarza, który się
          przejmuje swoimi pacjentkami. Czy któraś z dziewczyn zetknęła się z
          dr Bruszewskim lub dr Anna Markowska? YAFFFA piszesz, że możesz
          podac namiary na Poznań-prosze na forum albo
          asiulka_79@NOSPAM.gazeta.pl Nie chce sie poddawac, ale walczyc i
          zrobic wszystko co moge, zeby bylo dobrze. Dziewczyny trzymajcie
          się!
        • madzik-is-one Re: Poronienie. Co dalej? 14.08.08, 03:48
          ja wlasnie czekam na wyniki badan mojego Aniolka, tylko ze w
          Wlk.Brytani a masz racje, wszedzie powinno tak byc
      • mena003 Re: Poronienie. Co dalej? 09.06.08, 14:55
        właśnie.co DALEJ!!!prawie od 3 tygodni zadaję sobie to pytanie.udane
        in vitro i po prawie 8 tyd w szpitalu z plamieniem.!!brak tętna!
        tydzien czekania i zabieg.bliżniaki nie rosły.siedze w domu i myśle
        jak to tak,czemu nie kierują mnie na żadne badania.!!!tylko mnie
        obchodzi że maluszki nie zyją?dziewczyny a może kolejny gin?czy
        jednak pogodzić sie?niektóre kobiety nie rodzą
    • ju_ka Re: Poronienie. Co dalej? 09.06.08, 18:30
      Mnie spotkała ta tragedia tydzień temu,w 12 tc dowiedziałam się,że Maleństwo nie
      żyje.Przepłakałam wiele,ale postanowiłam,że właśnie,że się nie załamię.W
      sierpniu mam zamiar zajść w ciążę i urodzić zdrowego dzidziusia żeby moja
      Juleńka miała się z kim bawić.Planowałam 4 dzieci i tak będzie!
      Wierzcie w cuda i niedługo brzuszki do góry smile
      • emilka34 Re: Poronienie. Co dalej? 14.08.08, 19:36
        Przeczytałam ten post (jak wiele innych w tym temacie)i nie moge zapanować nad wzruszeniem, bólem wciąż nie ukojonym....
        Ja moje Maleństwo utraciłam 2 tygodnie temu...Odeszło w 16 tygodniu ciąży. Czytam fora o poronieniach, wnikam w tragedie innych kobiet, szukam ukojenia i odpowiedzi na retoryczne pytanie,,dlaczego,,...!!!!????
    • beatka1604 Poronienie. Co dalej? 04.07.08, 06:03
      ja poronilam dokladnie 2 lata temu i od tego czasu nieumie zajsc w ciazesad
      poronienie to straszne przezycie i nigdy sie tego niezapomina!
      • aurela_83 Re: Poronienie. Co dalej? 04.07.08, 13:40
        witam ja poroniłam 3 razy i to w 19 20 tygodniu ciazy mimo to sie
        nie poddałam poczekałam dwa lata by moj organizm sie zregenerował.
        Obecnie jeste w ciazy w piatym miesiacu moj lekaz zdecydował ze
        załozy mi szew na szyjke macicy i to pomaga nawet psychicznie
        lepiej sie czuje z tym ze mam ten szef.Bo w 90% wszystko zalezy od
        naszej psychiki
        • oda100 Re: Poronienie. Co dalej? 07.07.08, 22:45
          ja tez poronilam druga ciaze, serce przestalo bic w 7 tygodniu i
          ciaza od poczatku slabo sie rozwijala. Lekarz trzezwo uswiadomil
          mnie, ze to zdarza sie (najlepszym) srednio co 6 ciaz (jak w tytule
          artykulu) i po tym jak mialam zdrowego syna i tylko raz poronilam
          nie oznacza to absolutnie nic!!!! Zatem po dwoch miesiacach od
          zabiegu ponownie zaszlam w ciaze - jestem teraz w 35 tygodniu.
          Oczywiscie jest to bardzo negatywne przezycie, ale natura sama
          decyduje zazwyczaj o wszystkim, nie katowalam sie psychicznie
          myslami kiedy zajsc i co bedzie, trzeba uwierzyc we wlasne cialo.
          • janea Re: Poronienie. Co dalej? 09.07.08, 11:07
            poronilam narazie raz..w 12 tygodniu. Po roku znow jestem w ciazy, w
            11 tygodniu..boje sie jak cholera. Wczoraj widzielismy malego
            stworka super wyraznego, jego serduszko, to jak sie ruszal i jak sie
            rozwijaja moje blony. Lekarz mowil ze narazie wszytsko jest ok, ale
            wiadomo ze nic innego nie powie...
        • tatiana_tatiana Re: Poronienie. Co dalej? 17.07.08, 10:59
          Ja moje pierwsze poronienie miałam 8 lat temu, i jak patrzę na
          dzieci z tego rocznika to wydaję mi się że to było wczoraj. Każda
          ciąża jest inna, każdą inaczej przeżywasz i każde poronienie inaczej
          wspominasz. Miałam dwa poronienia, udaną ciążę i znów poronienie.
          Nie ma na to reguły. Mam tylko nadzieję, że następna będzie udana.
          Bo co nas nie zabije, to nas wzmocni. wink
    • otnok111 Poronienie. Co dalej? 20.07.08, 23:20
      Poronienia są strasznym przeżyciem, jednak pokazują nam, że nasz organizm
      "zachodzi" w ciążę. O wiele trudniej jest tym, którzy próbują i NIC. Ja
      poroniłam dwa razy moja koleżanka trzy. Teraz ona ma synka ja córeczkę. Udało
      nam się, zachęcam zatem aby próbować, mimo tego, że każde niepowodzenie to
      ogromny ból i jeszcze większy strach przed ponownym zajściem. Trzymam kciuki
    • monia-1981 Poronienie. Co dalej? 26.07.08, 11:11
      Ja straciłam swoją"dzidzię" w 8 tygodniu, nie mogę dojść do siebie
      bardzo długo z mężem czekaliśmy na te dwie kreseczki a tu nagle cios.
      Mam tylko głęboką nadzieję, że wkrótce znów się uda i zakończy
      powodzeniem, tego życzę wszystkim kobietkom po podobnych przejściach.
      Dziękuję za ten artykół
      Pozdrawiam gorąco
    • m.ira Poronienie. Co dalej? 22.08.08, 11:28
      najpierw dwie kreseczki, radość tak wileka że nie da się jej opisać,
      potem usg, nic nie widać, tydzien czekania, wyniki Bhcg nie dobre,
      slaby przyrost, lekarz nic nie mówi konkretnie, że być może ciąża
      pozamaciczna. Idę do drugiego lekarza, i znalazł ciążę w lewym
      jajowodzie. Tragedia smutek, ide do szpitala, a tem określają
      początek poronienia samoistnego. Byłam na początku 6tc od OM.
      Teraz smutek, żal i sto pytań DLACZEGO....
    • masza293 Poronienie. Co dalej? 24.08.08, 13:29
      Dzięki wam wszystkim, które wierzycie że się uda.
      Ja mojego Aniołka straciłam w piątek. Byłam w 7 tc, najpierw kilka mięsięcy
      starań, potem leczenie, tabletki z zegarkiem w ręku, dieta..... W końcu się
      udało, szaleliśmy ze szczęścia! Ale, właśnie w czwartek zaczęło się krwawienie,
      leżenie plackiem, leki i nic. Jeszcze dostałam zdjęcie mojego Maluszka a
      następnego dnia już go nie było. Potem zabieg i straszny ból, nie tylko
      fizyczny, ten jest do zniesienia, gorszy jest ten psychiczny i kompletny brak
      zrozumienia, chociażby lekarzy i położnych w szpitalu.
      Ale się nie poddamy! Będziemy walczyć do skutku, wiem że się uda i będziemy
      mieli naszego bobaska! On się urodzi tylko trochę później, widać to jeszcze nie
      jego czas.
      Trzymajcie się, przytulam wink
      • ursz-ulka mam aniołka 29.08.08, 08:41
        Ja jestem tuż po. Zbieram sie do kupy z moim chłopakiem. Nie jest
        łatwo, mam jeszcze w głowie informacje co jeść co robić czego nie
        dla dziecka. Ciężko mi sie przestawić na stary rytm. Łapię się na
        patrzeniu na brzuch, tak jak wcześniej, z czułością. A za chwilę
        przychodzi refleksja, że małego już tam nie ma, że jest pusto. Mój
        chłopak też już nie jest tą samą osobą. Ta tragedia nas zbliżyła i
        wyczuliła na siebie. Myślę, że nas wzmocni w naszej miłości.
        Mam dobrego psychoterapeutę, zdecydowaliśmy, że pójdziemy z
        chłopakiem do niego, wiem, że nam pomoże. Choć nic nam naszego
        aniołka nie wróci. Wierzę, że jest w niebie i jest mu tam dobrze.
    • aari-cia Poronienie. Co dalej? 05.09.08, 22:21
      weszłam na to forum i jak zaczęłam czytać Wasze historie, to zaczęłam płakać
      znowu...ja poroniłam 2 tygodnie temu-chodzę teraz normalnie do pracy, wydaje
      się, że wszystko jest dobrze, ale nie jest...po prostu jeszcze się nie
      pożegnałam z moim dzieckiem, choć nawet nie zaczęło mu bić serce- czy to
      normalne? czy może to tak boleć...szpital, zabieg a teraz życie tak jakby nigdy
      nic i strach- czy będę mogła mieć dzieci?dlaczego tak się stało...
    • monika_piatek25 Poronienie. Co dalej? 15.09.08, 16:21
      Witam wszystkie dzielne kobiety!
      Moja historia jest powikłana ale mam nadzieję, że choć jedna osoba
      to przeczyta. Od 17 roku życia miałam problemy...bolesne i
      nieregularne miesiączki, nadżerka, krwiak na jajniku itd. cały czas
      byłam pod opieką ginekologa, który nie robił nic poza tym że co pół
      roku zmieniał mi tabletki antykoncepcyjne, nie robiąc przy tym
      żadnych badań na poziom hormonów. Ilekroc miałam jakis problem on
      kiwał głową i mówił "jesteś młoda to się jeszcze wszystko
      unormuje"...i tak minęło mi pod jego pseudo opieką jakieś 7lat.
      Byłam z mężczyzną swojego życia. Zaczęliśmy planować nasz ślub i za
      namową siostry trafiłam do wspaniałej Pani doktor. Po pierwszych
      badaniach chwyciła sie za głowę, ale obiecała że ze wszystkim sobie
      poradzimy. Dostałam 10% szans na to, że wogóle zostanę matką.Mam
      policystyczne jajniki, dwurożną macicę. Setki wizyt u lekarki,
      zastrzyki, tabletki, badania...było mi bardzo ciężko, ale cały czas
      wierzyłam że zdarzy się mój mały cud. No i stało się dowiedziałam
      się 14lipca...to był już 5tydzień. Byłam najszczęśliwszą kobietą na
      ziemi. 30 sierpnia miałam wyjść za mąż, a w moim brzuszku rozwijała
      się moja mała iskierka. Wyniki badań były książkowe, zdąrzyłam już
      nawet zobaczyć serduszko...na kolejnej wizycie okazało się że nie
      bije. Weekend pod znakiem zapytania...W poniedziałek wyrok
      ostateczny...beta spadła, nie ma na co czekać. 11 tydzień. We wtorek
      trafiłam do szpitala na Polną. Cały dzien leżenia tam. Widok kobiet
      z duzymi brzuszkami na korytarzu. Miałam ochote wyskoczyć przez
      okno. Zabieg odbył się szybko...i ta straszna pustka!Trzy dni
      później odbył się mój ślub. Uśmiechałam się, a moje serce krwawiło z
      bólu. Przed kościołem wszyscy życzyli mi żeby moja dzidzia była
      zdrowa, a ja nie potrafiłam wykrztusić z siebie, że jej nie ma.
      Dopiero dzisiaj odważyłam się zajżeć tutaj i poznać Wasze historie.
      W środę mam wizytę u psychologa. Do pracy narazie nie wracam. Nie
      umiem. Nie wiem co ze sobą zrobić. Brakuje mi wiary, nadzieji, siły
      na walkę o następną ciążę....

      • asiunia008 Re: Poronienie. Co dalej? 18.09.08, 10:49
        Witam!!!

        Ja rowniez wzruszam sie czytajac wasze historie.Jestescie naprawde
        dzielnesmileJ
        Sama miesiac temu urodzilam martwe dzieciatko.
        Byłam w 26tc.To była tzw "martwa ciąża"
        Moj syneczek byl taki sliczny!!!
        Cala ciąża przebiegała idealnie,trzy dni przed śmiercią Remigiuszka
        miałam robione usg 4d i wszystko(podobno) było ok!!!
        Jak wynika z wyników badań była to wina zbyt skręconej pępowiny.


        Cieżko jest dojśc do siebie.Bez przerwy o tym myślę!!!Boję się znów
        zajśc w ciążę,ale bardzo tego chcę
        Mi lekarz też kazał czekac trzy miesiące.

        Na szczęście mam 2,5 letniego synusiasmile
        Dziewczyny trzymajcie sie!!!!
      • kasica123 Re: Poronienie. Co dalej? 01.10.08, 16:11
        Moniko wiem co czujesz..straciłam mojego maluszka 09.07.08 minęły
        dwa miesiące ja jednak dalej czuje pustke i są dni kiedy mam uchote
        się juz nie obudzic, połączyć sie z moim skarbem.Mam jednak
        wspanałego męża, który jest dla mnie ogromnym wsparciem. Ból i
        smutek nie miną ale powoli zaczniesz się śmiać i uczyć życ z
        maleńkim aniołkiem. To strasznie trudne ale dasz radę. Jakbym mogła
        Cie jakos wesprzeć pisz śmiało.kasica123@gazeta.pl
    • lena.6 Poronienie. Co dalej? 18.09.08, 11:26
      Mnie również się to przytrafiło. Teraz jestem tydzień po
      łyżeczkowaniem (poroniłam na przełomie 6/7 tygodnia. Była to moja
      druga zaplanowana ciąża.Nie staraliśmy się długo udało się za
      pierwszym podejściem. Ból po stracie tego dzidziusia był tym
      większy, że dowiedziałam się o tym w dzień urodzin mojej 5 letniej
      córeczki więc chyba rozumiecie co czułąm (jedno dziecko się rodzi,
      drugie umiera). Narazie jest mi bardzo ciężko. Mam wsparcie męża,
      rodziny wszyscy mnie pocieszają, że to nie koniec świata, że jeszcze
      będę miała dzieci ale mimo wszystko ból pozostaje i tak już chyba
      zostanie, poczucie straty będzie już z nami zawsze. Cieszę się, że
      znalazłam to forum, dzięki wam dziewczyny wiem, że nie tylko mnie to
      spotkało. Dziękuję za wszystkie wasze wypowiedzi nawet nie wiecie
      jak bardzo pokrzepiają duszę.
      • lubie_gazete Re: Poronienie. Co dalej? 18.09.08, 11:29
        Kiedyś kobiety dużo rodziły i jeszcze więcej roniły,ale jakoś się tak bardzo nie
        rozczulały nad sobą.Zresztą zrozumiałe-miały wtedy dużo więcej roboty niż
        obecnie,więc i nie miały czasu dumać nad tym co było a nie jest.Coś obecne
        kobiety strasznie mimozowate się zrobiły.
        • asiunia008 Re: Poronienie. Co dalej? 19.09.08, 17:48
          To prawda,ale latwo jest mowic.Ja mam jedno dziecko,prace i mam
          naprawde co robic.Stracilam synka(zmarl w 6 miesiacu we mnie) i nie
          latwo mi sie z tym pogodzic.
          Podejrzewam ,ze nikt tego nie zrozumie dopuki sam tego nie przezyje.

          Tym bardziej,ze kiedys medycyna nie byla na takim etapie
          zaawansowania jak teraz.Kiedys nie dalo rady uratowac wczesniaka z
          6 miesiaca.Dlatego nikt nie przezywal jak takie malwenstwo
          odchodzilo.Teraz jest inaczej.Czlowieka sciska w sercu jak czyta ze
          80% dzieci z np 6 miesiaca daje sie uratowac,a mojego malenstwa
          nie!!!
          to tylko moj przyklad ,ale takich jest wiele!!!
        • ursz-ulka Re: Poronienie. Co dalej? 20.09.08, 17:21
          lubie_gazetę - forumowiczka nadzwyczaj "empatyczna" w stosunku do
          ciężarnych i tych po przejściach, ignorujcie jej wpisy bo szkoda
          nerwów
    • asiunia008 Poronienie. Co dalej? 19.09.08, 17:53
      To fom jest naprawde duzym pocieszeniem dla wielu kobiet!!!
      Brdzo sie ciesze,ze moge podzielic sie swoja historia z wami!!!
      Wiem ,ze nie jestem sama smile
      To wspaniale!!!!
    • izkakc1 Poronienie. Co dalej? 20.09.08, 16:23
      Ja przezylam to w czwartek.Dwa dni wczesniej wyladowalam na
      pogotowiu z wyraznym krwawieniem-tam wyrok dzidzius nie zyje od 2
      tygodni!!!Nastepnego dnia nie bylo wolnych luzek wiec kaza mi
      przyjsc w czwartek o 7.30,ale o 4 nad ranem dostaje skurczy tak
      bolesnych jak te z sali przedporodowej.O 5 nie wytrzymuje i maz
      wiezie mnie do szpitala.Lekarz zerka w karte i na widok dwuch
      normalnych porodow zleca pospiesznie kroplowke.slysze jak szepcze do
      pielegniarki-niech nie przypomina to porodu.Seria badan,ankiety,
      rozmowaz anastezjologiem na sale,dalej nic nie pamietam .Jeszcze
      tylko kometarz do mojego wieku-taka mloda i juz dwoje dzieci,tu we
      Wloszech to zadkosc u 25latki.Lekaze byli
      delikatni,pocieszali,tlumaczyli-polowy nie slyszalam,prawie niczego
      nie pamietam...Szpital opuscilam o 17.30 teraz czekam na wyniki z
      labolatorium.Moze dowiem sie dlaczego stracilam dziecko w 12tygodniu
      ciazy...
    • magda.1972 Poronienie. Co dalej? 08.10.08, 11:01
      Witam, mam 36 lat i właśnie wczoraj byłam na zabiegu wyłyżeczkowania. W 11
      tygodniu okazało się, że mam zespół pustego jaja płodowego. Wg lekarzy tam nie
      było dzidziusia. Ale dla mnie ono było przez te 3 miesiące. Mówiłam do niego,
      głaskałam go, puszczałam mu muzyczkę....
      Nie nie mogę sobie tego przetłumaczyć. Jestem w kompletnej rozsypce. Co z tego
      kiedy fizycznie czuję się dobrze kiedy nie mogę się psychicznie pozbierać.
      Drażni mnie widok kobiet w ciąży, płacz nowonarodzonego dziecka. Jeszcze
      wczoraj na zabiegowym gdy przez ścianę rodziły kobiety nie mogłam tego słuchać.
      Walczyłam o to dziecko 1/2 roku, wiem że to niedługo ale dla mnie to była
      wieczność. Boję się że jestem już za stara i nie uda mi się znowu........
      • anick5791 Re: Poronienie. Co dalej? 08.10.08, 11:19
        Też to przeżyłam. Bardzo współczuję i ściskam. Z czasem będzie lepiej, na pewno...
      • ursz-ulka Re: Poronienie. Co dalej? 08.10.08, 11:28
        Moja droga! Współczuję
        Wejdź na nasze forum, poczytasz co dalej, czego możesz się
        spodziewać i jak sobie pomóc!

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916
    • lidek0 Niektórym można było zapobiec. 08.10.08, 16:26
      Niestety nie do wszystkich poronień musiało dojść. Gdyby lekarze
      zlecali badania przed staraniami, gdyby kobiety szły to tych lekarzy
      a nie na żywioł, niepowodzeń na pewno byłoby mniej. O ile mniej nie
      wiadomo, skoro lekarze nawet po pierwszym poronieniu często nie każą
      robić badań to co dopiero wymagać od nich przed ciążą.
      Pozostaje wiedza z forum i badania na własną rękę /te, które wiadomo
      kiedy i jak zrobić/.
      Ale oczywiście jest wiele przypadków gdzie przyczyna jest
      nieznaleziona i można tylko tłumaczyć sobie, że natura tak chciała.
      • natura22 Re: Niektórym można było zapobiec. 28.01.09, 14:33
        zgadzam sie całkowicie. u mnie po pierwszym poronieniu okazało sie
        ze mam świeże zakażenie toksoplazmozy. przed kolejną ciążą zrobiłam
        dużo badań (większość prywatnie zaswoje pieniądze bo lekarz
        stwierdził że jedno poronienie się zdarza).wszystko było ok. na
        pytanie kiedy mam się zgłosić jak zajdę w kolejną ciąże, usłyszalam
        że po 6 tyg. bo wcześniej"i tak nic nie da się zrobić".kiedy zaszłam
        w kolejną ciąże właśnie w 6 tyg.poroniłam.zmieniłam lekarza,
        zrobiłam mnóstwo badań (w tym genetyczne) i po 2 latach zaczęliśmy
        się znowu starać.mój lekarz kazał się zgłosić jak tylko dowiem się
        że jestem w ciązy. tak też zrobiłam. odrazu dostałam profilaktycznie
        leki i pierwsze 3 miesiące przeleżałam w szpitalu aby być cały czas
        pod kontrolą.dzieki bogu udało się i teraz mam mojego dzidzie. gdyby
        wcześniej lekarze zlecili mi badania i gdyby podeszli bardziej
        odpowiedzialnie do drugiej ciąży mogłoby być inaczej. nie musiałabym
        cierpieć z powodu drugiej straty.także dziewczyny polecam
        kompleksowe przebadanie siebie i męża a najważniejsze to znaleźć
        odpowiedniego lekarza który nie będzie traktował straty ciąży "to
        się zdarza".pozdrawiam
    • kasi-a1983 Poronienie. Co dalej? 13.10.08, 01:53
      Stracilam mojego aniolka 17 wrzesnia bylam w 11 tygoniu
      ciazy...rutynowa wizyta u lekarza,zadnych objawow i wyrok,pani
      dziecko nie zyje...placz i smak lez,ktorych nigdy nie zapomne...nie
      ma dnia kiedy nie mysle o moim skarbie...mam tylko cicha nadzieje,ze
      bede mogla byc mama za niedlugo i zycze tego wszystkim wam,ktore
      macie podobne przezycia za soba...
      • musmon Re: Poronienie. Co dalej? 02.02.12, 14:10
        Ja we wrześniu rok temu straciłam mały skarb ( 9 tydzień). dla mnie i dla męża była to tragedia. Po upływie pół roku zaszłam znów w ciążę - czułam ogromny strach, że sytuacja się powtórzy. DZIŚ JESTEM SZCZĘŚLIWĄ MATKĄ 8 MIESIĘCZNEJ CÓRUNI. proszę nie poddawajcie się choć wiem z doświadczenia, że nie jest łatwo uwierzyć. Życzę Wam powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka