Dodaj do ulubionych

4 piętro bez windy

12.04.06, 09:21
Mamusie, które mają do pokonania kilka pięter na piechotę z wózkiem -
pocieszcie mnie, ze da się samej znieść i wnieśc wózek i dziecko!!!wink
Domyślam się, że pewnie będę to robiła na dwie raty: najpierw jedno a potem
drugie. A potem padnę ze zmęczeniawink)))
Obserwuj wątek
    • slomka79 Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 09:31
      Czeka mnie identyczna sytuacja... mieszkam na czwartym piętrze bez windy i nie
      mam pojęcia jak to będzie z targaniem wózka na górę, może lepiej zostawiać ten
      wózek w wózkowni lub piwnicy na dole... ale w mieszkaniu wózek tez się przydaje
      do bobujania maluszka... no i jaki ten wózek wybrać,skoro ma byc przede
      wszystkim lekki?
      • bastet7 Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 09:34
        U nas nie ma wózkowni, a piwnoca....brrrr...szczury. Zostawić na dole też nie
        mogę, bo zaraz ktoś ukradniewink))))
    • nitka111 Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 10:14
      Wnosiłam smile, żyję, ale nie wspominam tego mile uncertain. Zbuntowałam się jak synek
      skończył 8 miesięcy, kupiłam lekki spacerowy wózek i zostawiałam na dole ( można
      kupić takie zabezpieczenia jak do rowerów i przypinać np. do kaloryfera), a
      złożony tak bardzo już nie przeszkadza. Niedługo czeka mnie to samo i
      jużsiezastanawiam jak sobie poradzić, dobrze że starszy synek nie potrzebuje
      pomocy przy wchodzeniu i schodzeniu.
      • aska_ou Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 10:43
        Ja mieszkam na 3 pietrze i dlatego od kilku miesiecy sen z powiek spedza mi mysl
        o kupnie wozka sad((

        Boje sie ze jak kupie Jaguara Traxx ( o jakim marze ) i zostawie go na dole to
        mi ukradna . To cholerstwo wazy sporo a do 15stej bede skazana na dzwiganie bez
        pomocy , nie wiem, dzis tak sobie myslalam ' to jak najpierw wozek czy dziecko
        na dol ,a potem do gory tylko dziecko i co z wozkiem..' kurcze ciezka sprawa sad((
        • bastet7 Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 10:48
          Na dół - najpierw wózek, potem dziecko (mam nadzieję, żę bedzie go do czego
          włożyć hihi), a spowrotem - najpierw dziecko potem wózekwink
    • zuzaleczka Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 10:51
      ja mieszkam na 4 piętrze - brak windy, wózkowni, piwnica koszmar
      zakupiłam przezornie wózek lekki PEG PEREGO VENEZIA (przystosowany dla tak dla
      noworodka jak i dla wiekszego dziecka). Jak córka była mała znosiłam najpierw
      ją potem złożony wózek, a potem zchodziłam z nią. Pot lał mi sie po plecach.
      jak zaczynała siezieć znosiłam ją w pionie na jednym bioderze, a druga ręką
      tachałam wózek. Obecnie moja córcia ma 1,4 roku, chodzi i teraz znoszę wózek
      jedno półpiętro, mała stoi i czeka jak po nieą wrócę i też ją zniosę. I tak co
      półpiętro. Jak dla mnie to istny koszmar od początku do końca.
      Marzę o parterze.
      ps
      w lato jak spacerów było kilka dziennie to przypinałam wózek właśnie takim
      zabezpieczeniem od rowerów do kaloryfera na dole.
      Nie polecam wózków na duzych kołach bo wtedy trzeba latacć 3 razy - najpierw
      stelarz, potem to cos w czym lezy dziecko a potem dziecko. (tak ma znajoma i
      jest wykończona do tego stopnia, że minimalizuje wychodzenie na spacery, a
      chyba nie o to chodzi)
      • matylda.fm Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 10:54
        tak ale ta Venezia ma praktycznie zerowa amortyzację. Taż mam problem z
        miszkaniem bez windy (3p) ale nie mam serca wozić malucha po polskich
        chodnikach w czymś w czym mu się mózg i flaczki wytrzesa. Rower cięższy niz 15kg
        jakoś na to 3 pietro wnosze to i wózek dam radę.
        Kupiłam voyagera easy z pompowanymi kołami -14kg waży z nosidłem.
        PO odczepieniu kół wazy tyle co veneziasmile
        • bastet7 Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:05
          No ale te koła - to trzeci kurs po schodachwink)
          • matylda.fm Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:07
            No ja się z nosidłem w jednejj rece i kołami w torebce foliowej w drugiej
            spokojnie zabioręsmile
          • matylda.fm Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:08
            A poza tym najpierw się wściekałam na to 3 pietro ale teraz stwierdzam, że to
            będzie mój sposób na powrót do przedciążowej figurysmilesmilesmile
    • zuzaleczka Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:08
      nie ma co przesadzać z tym brakiem amortyzacji, wózek jest rewelacyjny - nic
      sie małej nie wytrzęsło,a zobaczysz, jak będziesz zmęczona porodem (ja miałam
      cesarkę więc nosić dziecko cały dzien na rękach było problemem),opieką,
      niewyspaniem, obowiązkami czysto domowymi to odechce ci się taszczenia
      ciężkiego wózka po schodach (życzę Ci, żeby to co założyłaś sobie się spełniło,
      bo jak nie dasz jednak rady i będziesz mieć 2 przeloty po schodach to
      współczuję). Często założenia z ciązy ni jak sie mają do rzeczywistości.
      pozdrawiam
    • m24 Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:11
      i właśnie dlatego kupiliśmy mieszkanie na parterze smile co wszyscy wybijali nam z
      głowy, ale na szczęście im sie to nie udało
      • zuzaleczka Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:18
        m24 napisała:

        > i właśnie dlatego kupiliśmy mieszkanie na parterze smile co wszyscy wybijali nam
        z
        >
        > głowy, ale na szczęście im sie to nie udało
        ZAZDROSZCZĘsmile))
    • zuzaleczka Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:18
      dodam jeszcze, możesz nie mieć siły na latanie z kołami po piętrach
      • matylda.fm Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:31
        Moja mama ciężką kolubryne ( takie wózki były w latach 70-80) wnosiła ze mną na
        4 piętro i mówi, że poczatki były ciężkie a potem to juz mięśnie wyrobiła i nie
        było problemu.
        Prosto po porodzie nie bede dźwigać wózka ani na 1 piętro ani na 3. Na spacer
        wyjde po powrocie mąża z pracy. A póxniej dam rade.
        Jak pisałam- rower dawałam rade taszczyc codziennie a mniej poreczny i cięższy
        wbrew pozorom. Poza tym mam psa i przyzwyczajona jestem do latania po schodach w
        górę i w dół 3 razy dziennie więc tu nie widzę problemu.
        Oglądałam tę venezie z duzym zainteresowaniem własnie ze wzgledu na wagę. ale
        stwierdziła że ja mam już krzywy kregosłup i go nie wyprostuje a dziecku krzywic
        jego od urodzenia to tak niewyjściowo...
        Poza tym głównie będe jeżdzić po mocno wertepiastym parku i to tez był argument
        za kołami pompowanymi
        • zuzaleczka Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:48
          nie mogę - krzywić kręgosłup - a to dlaczego?
          powtarzam - wózek jest przystosowany dla noworodka, zawsze miałam cos
          położonego na dno wózka żeby było wygodniej. Dziecku niec nie jest i nie
          wysuwaj argumentów, a których nie masz pojęcia.
          PS
          każdy jest inny i weź to pod uwagę.
          • matylda.fm Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:52
            Kazdy jest inny więć cały czas pisze o sobie. Poza tym w 2 sklepach w których
            oglądałam ten wózek sprzedawcy sugerowali że dla niemowlaka nie jest to
            najlepszy wybór. Jako spacerówka- jak najbardziej. I nie mówili tego by sprzedać
            coś droższego bo polecali wózki tansze lub w podobnej cenie.( te powyżej 1500
            wykluczyliśmy od razu ze wzgledów finansowych więc nie wiem jak tam wyglada
            sprawa lekkosci i jakości)
    • julia246 Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 11:26
      Jak miałam małe dziecko to robiłam tak, ubierałam ją wkladałam do nosidła,
      otwierałam okno i zostawiałam w łóżeczku, w tym czase szybko z jęzorem na
      wierzchu pędziłam na dół, i wracałam po dziecko.
      Ale jak masz piwnice, to może tam wózek wstawisz???
      Napewno dasz radę, jak masz w porządku sąsiadów i wiesz że nikt Ci wózka nie
      ukradnie to możesz też zostawiać go gdzieś na półpiętrze??
      Pozdrawiam.
    • kgbx2 Re: 4 piętro bez windy 12.04.06, 12:00
      da się ale nie codziennie - zdarzyło mi się kilka razy ale płakałam targając
      wózek z dzieckiem na 4 piętro. Bałam się zostawić wózek na dole nawet na
      chwilę. Generalnie było tak, że mąż pracował na zmiany - leciałam o 12 na
      godzinny spacer a o 13 musiałam wracać, żeby przed wyjściem zatargał mi wózek
      na górę. Jak miał pierwszą zmianę to albo wychodziłam po południu albo prosiłam
      kogoś z rodziny, znajomych, sąsiadów o pomoc. To była zima więc i tak
      wychodziłabym na krótsze spacery ale przez to ograniczenie spacerowałam zawsze
      sama i nie miałam okazji w okresie wczesnoniemowlęcym mojej córki zaprzyjaźnić
      się z oklicznymi mamusiami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka