Dodaj do ulubionych

drogie ciężaróweczki - już po wszystkim

08.05.06, 10:23
Kochane dziewczęta. Przyszło mi opuścić forum i zacząć zerkać na
inne "niemowlę i dziecko". Zanim jednak tam sobie odpłynę to chciałabym się z
wami pożegnać i jako świeżo upieczona mamuśka udzielić kilku rad i natchnąć
jak najbardziej optymistycznie. Ponieważ mam jak już zacznę pisać, to mogę
nie skończyć, to z trudem ale spróbuję uporządkować wszystko w punktach.

1. Po pierwsze i przede wszystkim pamietajcie czytając to forum, że każda z
nas jest inna, każda inaczej odczuwa ból, przeżywa problemy, jest odporna na
stres itd. bierzcie to pod uwagę, gdy czytacie o strasznych bólach porodowych
innych kobiet i zadajcie sobie wtedy pytanie "dobra, to ta pani, a może u
mnie będzie inaczej?"

2. Pod koniec ciąży lekarz zaczął sugerować cesarkę w sumie bez powodu, potem
chciał mnie wziąć wcześniej do szpitala, też bez przyczyny. Odmówiłam.
Zdecydowaliśmy z mężem, że zapłacimy położnej. Decyzja nie była łatwa, bo mąż
jest zdania, że nie należy rozpieszczać służby zdrowia. Położna, miła, ciepła
osoba dokładnie powiedziała nam co jak i za ile i zaprosiła nas do porodu na
2 dni przed terminem. Trochę dziwnie się z tym czuliśmy, tym bardziej, że
naczytałam się o oksytocynie, o wywoływaniu porodu, że skurcze są nie do
wytrzymania i bardzo boli.
3. Zdecydowaliśmy, że stawimy się ranitko tak jak połozna przykazała. Zaczęło
się od golenia, które wcale nie było jakieś uwłaczające godności, a potem
lewatywka, po której uwaga!!! byłam 12 razy w ubikacji, ponoć pobiłam rekord
oddziału. Potem kroplóweczka, spacer korytarzem, piłka, podskoki na piłce to
chyba największa frajda, wanna, gdzie miałam stać i polewać się pod
prysznicem, ale co tu okłamywać, leżałam w niej jak wieloryb wyrzucony na
brzeg i polewałam się po bęcuszku. W miedzyczasie sprawdzanie rozwarcia, co
początkowo nie jest przyjemne, ale dziwnym trafem w miarę jak nasilają się
bóle, staje się delikatniejsze...Po kilku godzinach rozwarcie na 3 cm. Cały
czas kroplówka puszczona bardzo powoli, znowu piłka, bóle częste, krzyżowe i
tylko krzyżowe, innych nie doświadczałam do końca. Potem połozna przebiła
pęcherz płodowy i zaczęłam się bać, że teraz to już muszę urodzić żeby nie
wiem co. Następnie piłka, zastrzyk "głupi jaś" przy czym nie jest to taki
typowy jasiek jak do operacji, tylko coś w tym stylu, co rozluźnia mięśnie.
Po 20 minutach od podania zastrzyku rozwarcie na 8 cm, wanna - parcie w
wannie jakieś 15 minut i na fotel, poród trwał 10 minut. Byliśmy z mężem
zaszokowani, że nagle tak szybko wszystko się potoczyło. W trakcie porodu
lekarka żartowała "mogę ci zostawić pępowinę, jak chcesz tak chodzić po
plaży, może w tym roku będzie taka moda" lub "teraz będzie szycie rodem z
milczenia owiec" "łożysko to dziewczyno urodzisz za 2 minutki, bo nam się
kończy zmiana i mi drzwi do szpitala zamkną, będę musiała zostać na noc".

4. A teraz nasz synek : uczucie jak synuś wyskakuje, wylatuje czy jak to
nawać to najprzyjemniejsze uczucie jakiego doznałam w życiu, widok męża
przecinającego drżącą reką pępowinę tak samo i my w dwójeczkę z dzidziusiem
to są chwile, których nie zapomnę do końca życia.

5. Teraz jak opisuję poród czy opowiadam to mówię, że było do wytrzymania,
ale mąż się śmieje "trzeba było sobie przypomnieć jak siedziałaś w wannie i
klęłaś "kurde, głupia byłam, trzeba sobie było wziąć cesarkę na życzenie,
człowiek był skąpy, nie wiedział co robi, że to tak boli..."

6. Sam ból opiszę tak jak idzie skurcz to sobie myślałam "o cholera, idzie ta
małpa wredna....potem miałam piłeczkę kauczukową zaciskałam ją mocno, raz czy
dwa przytuliłam się do położnej, kilka razy opieprzyłam męża, że np: mówi do
mnie na skurczu...a potem jak skurcz odchodzi do myślisz sobie "łoooo,
przeszło, chwila spokoju i próbujesz się rozglądać, coś powiedzieć, no
różnie...

7. Jeszcze o synku: duży 4100, 60 cm, najpiękniejszy bo mój, tego nie muszę
tłumaczyć, miłość przychodzi szybciutko i pojawia się strach o maleństwo, czy
dam radę, że nic nie umiem itd. To chyba przechodzi nie wiem, na razie mam
taką fazę..., ale powoli się wprawiamy...

8. Połóg-hmmm ...same zobaczycie..."nici w życi" jednym słowem...

9. Szpital - jak szkoła trzeba się w nim odnaleźć - chcociaż muszę przyznać,
że trafiłam na super dziewczynę na sali i zawiązałam przyjaźń, bez niej
byłoby trudniej, ale do przeżycia. trzeba się tylko wpasować w pewien rytm
szpitalny.

10. Na koniec bo napłodziłam tego jak szalona, chcę wam kochane życzyć dużo,
dużo optymizmu, uśmiechu, żeby lęk porodu szybko minął, żeby udało się wam
przejść jak najłatwiej te wszystkie trudne chwile i żeby zostały nagrodzone
DZIDZIUSIAMI.

11. Przyziemne, ale ważne, weżcie sobie 4 paczki podkładów, 3 paczki majtoli
wentylujących tych z siatką i 3 paczki podpasek dla położnicy.

Pa, pa, w razie pytań pytajcie...
Buziaki

ode mnie i synusia.
Obserwuj wątek
    • aska_ou Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 08.05.06, 10:38
      Dziękuję baazzylia smile

      Zycze powodzenia we wdrazaniu sie w role mamy smile))
    • katrint Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 08.05.06, 10:53
      super jest to co napisałaś ku pokrzepieniu serc, dziękismile)))
    • pollys Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 08.05.06, 10:59
      oczywiście ooogromne gratulacje z okazji narodzin maleństwa! a także wielkie
      dzięki za te "kilka" słów otuchy smile powodzenia w macierzyństwiesmile
    • anagram2 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 08.05.06, 11:09
      gratuluję. Ja sie już doczekać nie moge chociaz jeszcze nie wiem gdzie rodzić.
      Rodze w lipcu. Pozdrawim
    • szalina Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 08.05.06, 11:14
      Świetna relacja! I się popłakałam i uśmiałam. Jestem na finiszu - w najbliższą
      niedzielę przypada mi termin. Chciałabym mieć takie wspomnienia jak Twoje.
      Gratuluję i powodzenia w nowej roli!
    • jomil Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 08.05.06, 11:25
      Bardzo Ci dziękuję. To co przeczytałam chyba będzie mi towarzyszyć przez całą
      ciążę - a jestem dopiero na starciesmile Życzę Ci powodzenia a myślę , że z takim
      podejściem dasz sobie radę (a właściwie dacie sobie radęsmile
    • agaka1 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 08.05.06, 12:16
      to chyba jeden z najlepszych postów na tym forum smile Ze wzruszenia popłakałam
      się czytając - wszystkim przyszłym mamusiom i sobie życzyłabym takiego
      podejścia i takich przeżyć smile
      Gratuluję synka a jemu - Was - nie mam wątpliwości że dacie sobie radę ...
      Mi jeszcze trochę zostało do przytulenia naszego upragnionego Maluszka - teraz
      zatęskniłam jeszcze bardziej wink Ale cieszę się, że przede mną jeszcze te
      najpiękniejsze chwile - pierwsze ruchy i cała reszta kopniaczków później.
      Jeszcze raz wielkie gratulacje, powodzenia i bardzo dziękuję za ten post smile)
      (wędruje do ulubionych - na pewno będę do niego wracać)
      Pozdrawiam
    • aczka2 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 12.05.06, 17:20
      Dobrze napisane, tylko...
      Po 1- nie zdecydowałabym się na sztuczne wywoływanie porodu- to wbrew naturze,
      czy też nawet myśl o cesarce na życzenie (a grozi mi taka nie na życzenie)
      po 2- nie zgodziłabym się na golenie, bez względu, czy jest to krępujace, czy
      nie- po prostu u mnie powstają po tym ranki i potem ropieją
      po 3- nie dałabym sobie zrobic lewatywy, bo juz miałam kiedyś i źle to znoszę,
      poza tym jest to dla mnie tak samo krępujace, jak myśl o ewentualnym
      "popuszczeniu" w trakcie porodu
      po 4- przebicie pecherza i kroplówka z oksytocyny...cóż, moze nie wszystkim
      kobietom chodzi o to, że bardziej boli, tylko po prostu badania naukowe
      udowadniaja pewne racje, o których mama pisząca czytała i je zignorowała...
      po 5- nici w rzyci nie zdarzają się każdej, a powinny się nie zdarzać większości
      tym, którym sie zdarzają
      po 6- przeważnie bywa tak, że akcja rozpoczyna się sam i poród rozwija się
      zgodnie z naturą, nalezałoby mu tylko nie przeszkadzać...i też wyszłoby z tego
      piękne dziecko
      po 7- gratuluję malucha, poczucia humoru, wyluzowania i dużej odwagi w godzeniu
      się na wiele rzeczy
      Po 8- cenne są uwagi dotyczące np. ilosci podkładów itp.

      Nie chcę krytykować, tylko wyrażam zdanie, bo z opisu porodu wynika ewidentnie,
      że opłacona położna i tak miała dość typowe w naszym kraju podejście do
      porodu...i chyba równie dobrze można było jej nie opłacać...
      Pozdrawiam.
      • baazzylia Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 17.05.06, 22:21
        1. co do wywoływania porodu to racja. Był to dla mnie dylemat, rozumiem, że nie
        każdy by się zdecydował.
        2. nici w życi - cieszę się, że są, bo pupiszonek by mnie porozrywał, lepiej
        być zszytym niż rozerwanym czy popękanym.
        3. golenie - nie zgadzam się - nie golą cię jak owcę na sweter, tylko
        delikatnie dwa pociagnięcia.
        4. lewatywa okazała się dla mnie zbawienna, tym bardziej, że od zawsze mam
        problemy z jelitami i przy końcówce porodu, wiedziałam, że już żadna
        niespodzianka nie wyleci...
        5. fakt, troszkę czytałam i oksytocynie i nacinaniu i lewatywie, ale widzę, że
        niektórzy czytają może aż za dużo... W życiu teoria rzadko pokrywa się z
        praktyką, ale życzę Ci, żeby tak było, chociaż jednak jak tak patrzę to
        wszystko zalezy od szpitala i zasad jakie w nim panują, a nie od życzeń
        ewentualnej pacjentki...Myślę, że spokojnie znajdziesz to, czego szukasz, a
        golenie, lewatywa to są sprawy drugorzędne. Poza tym smieszy mnie tekst, że
        lewatywa jest krepująca. W końcu nie bądźmy pruderyjne poród to krew, kał,
        wydzielina, śluz itp, ale kto na to zwraca uwagę, jak dokonuje się taki cud...
        • magdalenas10 majteczki? 17.05.06, 22:30
          ja mam kuipone 3 paczki podkładow i 3 paczki duzych podpasek na pobyt juz w
          dmu, potem będe dokupywac.mam jednak pytanie o majtki te jednorazowe.mam jedna
          paczke(7 sztuk majtek), połozne ze szkoły rodzenia twierdza że to starczy na
          szpital.ile szło ci na dzien tych majteczek?

          Serdeczne gratulacje!!!! mi zostały dwa tyg do terminu.
          • shamsa Re: majteczki? 18.05.06, 09:02
            mi wystarczyly 2 sztuki, kazdą w razie potrzeby natychmiast pralam w rekach, a
            schną w minute.
        • natalka691 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 09:43
          Lekarz chciał cię wziąć wcześniej na oddział, nie poszłaś, za to połozna
          zrobiła to samo i za pieniądze. Myslę, że to samo większość z nas może mieć za
          darmoszkę. Nic nadzwyczajnego nie zrobiła, a raczej zrobiła wszyctko, że by
          poród czym prędzej się skończył i ona poszła do domu na koniec zmiany, a
          gadanie że musisz urodzic łożysko za dwie minuty, bo kończy jej się zmiana,
          żenujące, hmmm przeciez jej zapłaciłaś i powinna siedziec nawet 24 godziny,
          baba wzięła kasę od ciebie i z tego co widze jeszcze za dyżur w szpitalu
          dostanie pensję. Nie wiem jaki był sens podawania Tobie oksytocyny, bo pewnie
          urodziłabyś sama. Nie było przecież niczego typu zagrożenie dziecka lub słaba
          akcja skurczowa. Położna zrobiła wszystko czego ja nie chciałabym czyli
          oksytocyne, przebicie pęcherza i tworzenie nieodwracalnej sytuacji, glenie ,
          lewatywa, nacięcie. Klasyczne, zabiegi po polsku. Ja nie chciałabym miec
          takiego porodu. I myślę, że to zalezy nie tylko od szpitala, ale i od tej która
          rodzi. A swoją drogą jak rodzi się do wodu, to bardzo rzadko zachodzi
          konieczność nacięcia, więc skąd masz pewnoąś, że cię nie okaleczyła? No mi się
          ten poród niepodoba. Ale fajnie, że masz zdrowe dziecki i gratulują poczucia
          humoru.
          • sja75 Gratulacje!!!! 18.05.06, 10:33
            gratulacje!i duzo zdrówka dla Was!dzisiaj mija mi termin porodu-zobaczymy!
          • krztyna Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 10:35
            Czytając post baazzylii nie znalazłam w nim nic, co by odbywało się bez jej
            zgody. Golenie i lewatywa odpowiednio wykonane za zgodą czy na życzenie
            pacjentki jest po prostu zabiegiem przygotowawczym i nie widzę w tym nic złego
            nawet patrząc z punktu widzenia akcji "rodzic po luidzku". Tam się przecież
            promuje postawę: "wykonywać za zgodą", a nie "nie wykonywać pod żadnym pozorem".
            Nie opisała także podejścia położnej więc na jakiej podstawie twierdzicie, że
            położna nie zrobiła nic, żeby ulżyć? Moze nie zrobiła nic, co Wam przyniosłoby
            ulgę, ale zrobiła wszystko co mogła zrobić dla baazzylii? Jest tam przecież
            fragment o przytulaniu się do położnej. Nie każda położna na dyżurze może mieć
            czas bez przerwy stać przy rodzącej.

            Nie podoba mi się bardzo jak łatwo oceniacie nie znając pełnej sytuacji.

            Najważniejsze do wzięcia pod uwagę, to: każda z nas jest inna i ma inne
            potrzeby.

            ------------
            Aniołek Platek (21.11.2004) - pamiętamy
            Czekamy na Ciebie
            • natalka691 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 10:48
              Oceniam negatywnie na podstawie posty, bo dziewczyna położnej zapłaciła (tak
              wynika z tego co pisze)
              • korlewna Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 11:28
                Tylko Natalko.... Baazzylia opisala porod swojego synka i nie jest powiedziane,
                ze to jedyna wlasciwa droga. Kazda z nas zrobi, bądź zrobila jak uważa, ale
                krytykowanie nie ma tu sensu, bo nie o to w tym poście chodzilo. Dziewczyna
                podzieliła się z forumowiczkami tym, co przeżyła, a nie namawiała na identyczny
                porod.
                • natalka691 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 11:37
                  Tak, masz rację. A ja po prostu chciałabym miec inny poród i juz. Pozdrawiam wink
    • wisienka1978 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 10:40
      Bardzo pięknie napisałaś, aż mi się łezka w oku zakręciła.
      Życze zdrówka Tobie i dzidziusiowi.
      Ja dopiero na półmetku, wczoraj dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli córe.
      • aczka2 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 11:16
        Różnica między lewatywą a porodem leży w braku konieczności jednego i
        nieodwracalności drugiegosmile Wierz mi, ja przeżyłam wiele makabrycznych rzeczy ze
        strony służby zdrowia i jakoś nie podchodzę do zbędnych zabiegów tak łatwo i z
        luzem. Ale umiem się też śmiać z siebie, a zresztą to się wszystko okaże, jak
        będę rodziła-może sama sobie zażyczę lewatywę? Myslę, że dobrze, że jesteś
        zadowolona ze swojego porodu. Ja nie byłabym na Twoim miejscu. To najlepszy
        dowód na to, że każda jest innawink Mimo wszystko uważam, że większość z nas,
        gdyby nie rodziła w szpitalu a gdziekolwiek indziej obyłaby się bez lewatywek,
        podgalania( ja sobie też zaserwowałam dwa pociągnięcia, które musiałam potem
        leczyć), oksytocyn, nacięć i przede wszystkim urodziłaby w chwili, kiedy ma to
        nastąpić, a nie wtedy, kiedy zechce położnawink
        Pozdrawiamsmile
        PS.Podkreślam słowo większość (chyba po to, żeby poraz kolejny nie czytać o
        strasznych peknięciach po odbyt i innych rzeczach, które się zdarzają, ale
        niekoniecznie z tych powodów, o których dowiadujemy się np.od lekarzy)smile))
    • dasia_p Re: Dziękuję za piękny opis! 18.05.06, 11:15
      I oczywiście gratuluję Synusia. Zycze duzo zdrówka!!!
    • korlewna Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 11:25
      Baazzylio.... przede wszystkim gratuluję synkasmile), gratuluję tego, że byłas
      dzielna i gratuluję wspanialego podejścia do tematusmile)
      Szkoda, że tak malo jest podobnych postów... mniej czlowiek balby sięsmile
      A komentarzami zazdrosnych kobit nie przejmuj się... Ty opisałas poród, a gadać
      i psioczyc ludziska zawsze będąsmile
      Przytulaki dla Ciebie i Synkasmile)
      A jak ogromniasty maluszek ma na imię??smile
    • borysek8 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 11:47
      Bazylio, przede wszystkim gratuluje dzidzi i wierze ze wejdziesz w
      macierzynstwo bez problemu. Piekny post. Poplakalam sie. Bardzo pokrzepiajacy
      jak przynajmniej dla mnie. Nasza coreczka ma przyjsc na swiat za 4 dni.
      Bardzo mi sie cieplo zrobilo na sercu, choc hormony u mnie wariuja i co chwila
      placze.
      Buziaczki dla synka smile
      • baazzylia Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 13:30
        no to sie powierdziła moja początkowa teza, że każda z nas jest inna i inaczej
        wszystko przeżywa. I tak ma być, życie byłoby nudne. Mój pupciuś śpi (Kubuś dla
        wyjaśnienia, bo mimo poczucia humoru, nie stać mnie na taki luz, żeby dziecko
        nazwać pupiszon, ale w domku jest pupiszonkiem. Od razu wyjaśniam, że w
        szpitalu, co drugą salę leżał Kubuś...Wierzcie mi to nie przeszkadza...
        To może jeszcze ze szpitalnych humorów i opowieści:
        1. Nie wiem jak w innych szpitalach, ale u nas od 1 dnia panuje obsesja
        karmienia i przystawiania. No... poród przy takim pierwszym zassaniu to jest
        pikuś, ale to wszystko zalezy od dzidziusia, nasz był glonojad straszny i jak
        się zassał, a pierś u mnie cherlawa, to łoooo...w każdym bądź razie nie
        zamawiam jeszcze protezy, ocalały obydwie...
        Owszem mądre gazety radzą, żeby karmić bez żadnych kapturków, nakładek,
        przystawek itp., ale (tu mnie matki zjedzą) powiedziałam sobie, że żaden facet
        nie będzie mnie po piersiach gryzł i robimy akcję "czerwony kapturek", po
        prostu karmię z nakładką, jak kogoś boli to polecam. Jak się zaczyna karmienie
        to mąz mówi "akcja : kubalonka" i karmię : najpierw piersią, potem butelką.
        Oczywiście za butlę to już w szpitalu mi się obrywało i tu kończę ten temat, bo
        miłośniczek karmienia piersią jest tak wiele, że nie chcę, żeby się ten post
        przekształcił w awanturę "butla czy cyc?".
        2. Parę lat temu, jakby dziewczyna zostawiła dziecko na noc na noworodkach i
        poszła spać, to było nie do pomyślenia. Jak byłam 4 dni w szpitalu i tak
        codziennie z koleżanką z sali zawoziłyśmy dzieci. Któregoś wieczoru
        przyjeżdżamy a tam przepłenienie jak na parkingu przed tesco w dni świąteczne.
        Pielęgniarka mówi : matki Polki bierzcie se te dzieci" a ja na to "proszę mi
        tylko zrobić miejsce parkingowe dla mojego Kubusia i dobranoc" To były 4
        ostatnie noce, które jako tako przespałam. Ogólnie noc po porodzie cięzko
        zasnąć, człowiek jeszcze wszystko przeżywa, potem rana boli, kręcisz się w
        nocy, wiercisz, no a dźwięki onomatopeiczne z naszych łóżek to "koncert na dwa
        skrzypce". Raz jedna dziewczyna zostawiła dzidzisia na noc u siebie i on się
        darł, jak to dzidziuś potrafi, szczególnie obcy jakoś tak głośniej krzyczy...Do
        tego, dziewczyna była po cesarce i cały czas było wołanie "siostro, siostro" bo
        mały płakał, a ona nie wiedziała co robić. Trzeba było widzieć te sztylety w
        oczach kiedy rano kobitki mijały ją na korytarzu...

        4. A jeżeli chodzi o personel...Wszytskich się nie da opłacić, bo musielibyśmy
        z mężem zaciągnąć kredyt...nam wystarczyła ta połozna (dziekuję za celną uwagę,
        że nie do każdej położnej można się przytulić...), a potem to już się trzeba
        dużo uśmiechać, potakiwać itd. Jak mi położna (oczywiście inna) kazała wstać po
        6 godzinach od porodu to prosiła, że jakbym mdlała to nie na nią, bo ją bardzo
        w krzyżu łupie i jak mogę się podeprzeć o ścianę...Taaak...taka to była
        marzycielka...

        5. Stan ducha był raczej pozytywny, bo u nas w szpitalu goście chodzą odwiedzać
        tabunami, ma to swoje plusy: pielegniarki są odciążone, siedzą, piją kawę (za
        te głodowe pensje to chyba inkęsmilea mamusie, babcie, tatusiowie biegają i
        pomagają, a także minusy: miliony bakterii no i trudno karmić jak patrzy na
        ciebie teściowa, teśc, ojciec, matka i taka sama ekipa przy łóżku współ
        towarzyszki niedoli...

        6. Jeżeli chodzi o roztragnienie poporodowe: człowiek jest rozhuśtany, tzn. się
        napływa od czasu do czasu takie mega wzruszenie...albo też robi się głupstwa.
        Przed porodem bolały mnie zęby, więc dentystka dała mi taką mini-tubkę
        sensodyne, w szpitalu dostałyśmy też taką mini-próbeczkę ale bepanten na
        brodwaki i inne...więc pomyłkowo posmarowałam sobie brodawki pastą do
        zebów...Nie wiem, może mu szybciej zeby wyrosną albo nie będa się psuły...

        Co do dzidzi to mogę podzielić się uwagami, ale będzie gorzej, bo każda z nas
        inna i każda dzidzia inna...

        Jakbyście miały jakieś pytania to odpowiem, ale do 3 tygodnia, bo dopiero
        raczkuję w temacie. Pozdrawiam serdecznie i pamiętajcie : trzymam kciuki.
        Bazylka.


        • aczka2 Re: drogie ciężaróweczki - już po wszystkim 18.05.06, 14:35
          Ale masz fajnie, ze masz szkraba juz ze sobą. Ja chyba zaczynam wpadać w
          przedporodową depresję. Do terminu 10 dni, brzuch wysoko, a ja juz nie mogę
          znieść bólu żeber...A mam rozejscie spojenia łonowego i właściwie to miednica
          powinna mnie bolec bardziejwink
          Ojej, niech juz też będę mogła napisać, że jest po wszystkim!
          Pozdrawiam
          PS.Moja bratowa też popiera nakładki, a swojego smoka karmiła 2
          latawink(oczywiście potem nie są potrzebne). A ja to zobaczę, jak będzie u mniewink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka