Dodaj do ulubionych

Poród wywoływany

16.05.06, 00:55
Termin przypada na lipiec i mam nieodparte wrażenie, że moja Pani doktor
planuje poród wywołać - przy pierwszym porodzie nie była i teraz od początku
ciąży powtarza, że przynajmniej tym razem się uda, bo nigdy w lipcu urlopu nie
bierze, a na ostatniej wizycie zaproponowała "ekipę" do porodu, tzn.
anestezjologa i położną i wspomniała, że można by "się rozwiązać" na jej
dyżurze. Coś niecoś obiło mi się o uszy na temat wywoływania porodu oksytocyną
i to, co słyszałam, wcale mi się nie podoba. Czy naprawdę skurcze są wtedy
dużo bardziej bolesne? I czy możliwe jest wcześniejsze podanie zzo niż przy 5
cm rozwarcia?
Obserwuj wątek
    • gk102 Re: Poród wywoływany 16.05.06, 07:37
      Z moich doświadczeń wynika, że owszem, skurcze są dużo silniejsze - cholernie
      silne!!!!, u mnie do tego stopnia, że miałam ręce i nogi jakby sparaliżowane.
      KAzano mi przyjmować inne pozycje, stanąć koło łóżka, klęknąć, ale ja nie
      umiałam wogóle stanąć na nogi!!! ani ruszyć palcami u rąk - ponoć tak się dzieje
      jesli ból jest tak straszny. Do tego tak szybkie wywoływanie porodu ( u mnie ze
      względu na wysokie ciśnienie), spowodowało, że głowa dziecka nie zeszła do
      miednicy, miałam owe magiczne 10 cm, i 2 godz. bólów partych a dziecko było
      jeszcze wysoko. Lekarz więc ucisnął macicę na wysokości piersi i wypchnął
      dziecko. Uważam, że taki pośpiech jak u mnie w trakcie normalnego porodu, może
      przynieść więcej strat niż korzyści.
    • luciii miałam wywoływany 14 dni po terminie 16.05.06, 09:04
      i jakoś poszło szybko i wcale nie tak strasznie boleśnie, jak się naczytałam

      nie umiera się od tych skurczów i wcale nie są takie tragiczne
      chociaż dla każdej z nas jest inna granica bólu

      równie dobrze te, co piszą, że to strasznie boli mogą tak samo boleśnie
      odczuwać zwykłe skurcze [i pisać, że mało nie umarły z bólu tongue_out ]

      ja poród wspominam miło i przyjemnie [nie miałam zzo, ani żadnych innych
      znieczuleń], nie darłąm się z bólu, bo gorzej bywa u dentysty niż z oxy tongue_out

      ale pytanie czemu Twojej pani doktor tak zależy na tym, byś rodziła pod jej
      dyktando - nie piszesz nic na temat stanu Twojego zdrowia i przebiegu ciąży -
      może są jakieś wskazania do porodu wywoływanego -tego nie wiemy

      a rozmawiałaś z nią , jakie są za i prezeciw? i czemu takie postępowanie uważa
      za słuszne? powinnaś pytać ją o wszystko, skoro jest lekarzem prowadzącym Twoją
      ciążę - to podstawa

      nikt z nas nie wie, jak z Twoją ciążą
      ona za to zna przebieg

      jesli masz wątpliwości i nie potrafisz się wypytać o to wszystko swojej obecnej
      gin, to może albo się przemóż i wypytaj, albo po prostu zmień lekarza - dowiesz
      się być może coś więcej
      i poród pójdzie w całkiem innym kierunku
      • azzure1 Re: miałam wywoływany 14 dni po terminie 16.05.06, 11:04
        Sprawa jest trochę skomplikowana. Mój mąż jest lekarzem w tym samym szpitalu i
        ta Pani doktor opiekuje się mną niejako "po znajomości", nie tylko w tej ciąży,
        ale już od kilku lat. Moim zdaniem jest najlepszym lekarzem w mojej
        miejscowości, bardzo trudno jest dostać się do niej, a ponieważ mam porównanie
        do innych lekarzy z mojego szpitala, nie chciałabym za nic jej zmieniać. To nie
        chodzi o to, że ona by chciała decydować o wszystkim, raczej wynika to z jej
        poczucia obowiązku - prowadzi mnie już tak długo, przy pierwszym porodzie nie
        była ze względu na urlop, więc teraz chciałaby sprawę doprowadzić do końca, żeby
        wszystkiego osobiście dopilnować. Zresztą na razie nie padło stwierdzenie
        "będziemy wywoływać", to tylko moje wnioski. Ja też nie chciałabym zbyt długo
        dziecka przenosić, pod koniec pierwszej ciąży miałam duże problemy ze stawami
        kolanowymi z powodu wagi (w końcu nigdy dotąd nie ważyłam 63 kg i było to duże
        obciążenie, dodatkowo sprawę pogarszała opuchlizna). Co do ciąży, to na pcozątku
        było kiepsko, schudłam 5 kg i miałam kilka kroplówek, potem silną anemię, teraz
        jest trochę lepiej, ale z dzieckiem raczej wszystko dobrze. Ogólnie nie mam -
        chyba - nic przeciwko temu, żeby ciążę zakończyć w kontrolowany sposób, ale nie
        wiem, jakie mogłyby być tego skutki, dla mnie i dla dziecka. Dlatego pytam
        doświadczone mamusie smile
        • luciii no, teraz jest jakiś jeśniejszy obraz sytuacji :) 16.05.06, 12:14
          jeśli sprawa tak właśnie wygląda i ufasz lekarce, to wiele zmienia
          skoro to nie mus z jej strony, tylko troska, to też dużo daje do myślenia "za"
          byciem u niej w dalszym ciągu

          a swoją drogą myślę, że dobrze będzie, jeśli mimo wszytsko powiesz jej wprost o
          swoich strachach i przemysleniach, co Cię gryzie, bądź tylko porusza, czego się
          obawiasz w różnych przypadkach - bo wygląda na to, że spokojnie Ci wsztsko
          wyjaśni smile
          i będziesz zadowolona

          póki strachy związane z niewiedzą trzymasz w sobie, to będziesz się z tym męczyć


          kobietki są różne i sytuacje są różne - jeśli prowadziła Ciebie i wcześniej,
          zna Twoją wytrzymałość a ból i to ona będzie w stanie najlepiej Ci
          popowiedzieć, jak w Twoim przypadku to by wyglądało smile

          tym bardziej, jeśli jak mówisz od początku byłaś baczniej obserwowana z powodów
          prez Ciebie wymienionych

          a tak naprawdę, to nigdy nic do końca nie wiadomo, więc i wywoływanie może
          okazać się zbędne a poród szybki i lekki smile)


          my możemy Cię wspierać, albo i straszyć, że tak czy siak - na to reguły nie ma
          i nigdy nie będzie - owaszem nasze zdanie coś tam da, jakiś zamazany obraz, ale
          nie należy się tym sugerować w tym przypadku, bo tak jak mówię, to jest
          jednostkowe odczucie inne dla każdej z nas i wiążące się z przeróżnymi
          sytuacjami

          powodzenia smile
          • azzure1 Re: no, teraz jest jakiś jeśniejszy obraz sytuacj 16.05.06, 14:58
            Dzięki za wypowiedzi smile No to jest właśnie cały problem, że każdy ma odczucie
            indywidualne, i każdy może na ten sam lek zareagować zupełnie różnie. Najgorzej,
            że ja sama nie potrafię do końca określić swojego progu bólu - boję się go, więc
            kiedy tylko jest możliwość, biorę środki przeciwbólowe lub znieczulenie. Jednak
            samo odczucie bólu raczej mnie paraliżuje niż mobilizuje, np. przy pieirwszym
            porodzie do momentu podania zzo zamiast oddychać przy skurczach wedle zasad ze
            szkoły rodzenia, ja po prostu wstawałam z piłki, wstrzymywałam oddech i tak
            czekałam na koniec skurczu. Nawet mi do głowy nie przyszło oddychać przeponowo!
            A ponieważ wiem, że na podanie zzo trzeba czekać na odpowiednie rozwarcie, boję
            się, że przy oksytocynie nie wytrzymam, jeśli to ponoć tak boli. Ech, żeby to
            już mieć za sobą...
        • majak72 Re: miałam wywoływany 14 dni po terminie 16.05.06, 13:38
          Witam. Moja zaufana pani doktor wywołała poród dokładnie w terminie, 40 tydz. Pierwszą ciążę straciłam, w tej przeogromnie spuchłam, stwierdziła więc,że nie będziemy już czekać. Nie miałam żadnych oznak fizjologicznego przygotownia do porodu, na oksytocynę zareagowałam słabo i dopiero przebicie pęcherza z miejsca rozpoczęło akcję. Skurcze były bardzo silne i nie powiem żeby było łatwo, ale jakoś poszło, wszystko było w porządku.
        • margonik Re: miałam wywoływany 14 dni po terminie 16.05.06, 13:46
          Tacy lekarze (po znajomości lub opłaceni) często czują sie zobowiązani, żeby
          być przy porodzie, a ponieważ z porodem różnie bywa (a lekarz ma mnóstwo innych
          obowiązków), więc go przyspieszają. To nie jest dobre.
          • azzure1 Re: miałam wywoływany 14 dni po terminie 16.05.06, 15:00
            No ale właśnie co jest niedobrego w wywołaniu porodu? Znając moją Panią doktor
            na pewno nie będzie na siłę działać, dopóki dziecko nie będzie ułożone
            odpowiednio. Czy wywołanie w terminie może mieć jakieś negatywne konsekwencje
            dla dziecka lub dla mnie?
            • margonik Re: miałam wywoływany 14 dni po terminie 16.05.06, 16:50
              Widziałaś ten artykuł na "Rodzić po ludzku"?
              Poczytaj jeszcze tutaj:
              "W czasie porodu - dlaczego nie lekarz?"
              www.mediweb.pl/womens/wyswietl.php?id=707
              "W czasie porodu - dlaczego położna?"
              www.mediweb.pl/womens/wyswietl.php?id=708
              Tu jest fragment, ale radzę przeczytać całość:
              "przedwczesne włączenie kroplówki naskurczowej przy nieprzygotowanej szyjce
              wywołuje wprawdzie skurcze macicy, ale z powodu tzw. dyskoordynacji akcji
              porodowej - nie powodują one postępu porodu a tylko męczą rodzącą! Gdy w końcu
              po wielu godzinach pacjentka rzeczywiście rodzi główkę - nie ma już sił, by
              uruchomić tłocznię brzuszną i wycisnąć dziecko - jest wtedy zbyt osłabiona i
              poród może się zatrzymać. Zmusza to lekarza albo do zabiegowego ukończenia
              porodu (kleszcze) albo trzeba wtedy kończyć poród w ostatnim momencie cięciem
              cesarskim i wtedy cały dotychczasowy wysiłek i ból kobiety "idzie na marne"."
            • monia1124 Re: miałam wywoływany 14 dni po terminie 19.05.06, 12:54
              ja mialam poród wywolywany i dopiero za 4 kroplówka sie powiodlo bóle byle
              straszne,mam porównanie bo to 2 ciaża ale za to godzinka i po wszystkim. no i
              nie oceniona pomoc doktor magdziosz i poloznych w szpitalu w sulechowie naprawde
              polecam ten szpital i personel
    • vasylkova Re: Poród wywoływany 16.05.06, 13:47
      Oksytocyna to tylko jeden ze sposobow. ja mialam wywolywany porod prostaglandynami (zel na szyjke macicy). Urodzilam w ciagu 7-miu godzin od podania. czy bolalo bardziej nie wiem, bo nie mam porownania wink
    • goche Re: Poród wywoływany 16.05.06, 14:06
      Ja rodziłam z oksytocyna i w moim odczuciu nie było strasznie. Było za to
      szybko. Czułam ciągły ból, nie wiedziałam kiedy jest skórcz a kiedy nie, chyba
      sie nakładały na siebie ale i tak oceniam to pozytywnie. Ale tak jak tu
      dziewczyny pisza, to indywidualna sprawa.
    • kiniak22 Re: Poród wywoływany 16.05.06, 21:10
      ja mialam porod wywolywany poniewaz kiedy trafilam do szpitala odchodzily mi
      juz wody a nie mialam zadnych skurczow owszem po zastrzyku skurcze staly sie
      silniejsze ale tym samym porod szybciej sie zaczal i skonczyl bo tak to chyba 2
      dni bym sie meczyla jak kobieta obok mnie czego wspolczuje jej do dzisiaj ale
      na temat znieczulenia sie nie moge wypowiedziec bo nie mialam wiec musisz
      porozmawiac z lekarzem dokladnie dlaczego porod chce wywolac
      • magdak7 Re: Poród wywoływany 17.05.06, 21:45
        A czy jest jakiś sposób, aby złagodzić ból spowodowany właśnie tymi wywołanymi
        skórczami?
        Ja rodziłam pierwsze dziecko właśnie w ten sposób... darłam się jak opętana,
        bolało strasznie. Tyle, że krócej to trwało niż gdyby nic nie podali. To
        znacznie przyspiesza akcję porodową, ale czasem aż za bardzo. Miałam
        przedłużoną fazę skurczy partych, najbardziej bolesnych, bo dziecko chciało już
        wychodzić a było nie tak ułożone, więc kazali mi wstrzymywać te skurcze- co
        było niemalże niemożliwe...
        Mimo to myślę, że nie jest to wcale takie złe... gdyby dało się tylko złagodzić
        ten ból. Ale jak???????????
        • kkatie Re: Poród wywoływany 17.05.06, 21:51
          ja mialam wywolywany, rodzilam bez znieczulenia. porod byl szybki, od odejscia
          wod po 3 godzinach urodzilam. ale co do bolu to trudno mi porownac, czy taki
          wywolywany bardziej boli, bo to byl moj pierwszy. zobaczymy teraz jak bedzie.
    • anastar2 Re: Poród wywoływany 17.05.06, 22:37
      Ja miałam dwa porody i obydwa wywoływane oksytocyną w dniu terminu porodu, nie
      wiem więc czy boli bardziej od niewywoływanego. Pierwszy miałam ze zzo podanym
      bez względu na wielkość rozwarcia (można podawać i przy 2 cm). Skurcze wywołane
      oksytocyną były zupełnie nie bolesne do momentu przebicia pęcherza płodowego,
      gdy zaczęło boleć poprosiłam o znieczulenie. Przy drugim porodzie postanowiłam
      sprawdzić swoją wytrzymałość na ból (choć jestem panikara) i postanowiłam
      rodzić bez zzo, było jak wcześniej do przebicia pęcherza zero bólu przy
      skurczach, najgorsze były dwa ostatnie skurcze, ale w ekspresowym tempie i
      leciutko urodziła się córeczka. Od podłączenia kroplówki z oksytocyną do
      zakończenia porodu upłynęło 2h15min.
      Być może skurcze wywoływane oksytocyną są dużo bardziej bolesne, ale da się
      wytrzymać bez znieczulenia, a i poród trwa krócej niż ze znieczuleniem. Ja po
      raz trzeci szykuję się na poród wywoływany (inaczej chodziłabym chyba ze 20
      miesięcy w ciąży) i znów bez znieczulenia.
      • azzure1 Re: Poród wywoływany 18.05.06, 23:23
        Dziękuję za podnoszącą na duchu odpowiedź. Ech, żeby jeszcze wiedzieć, jak się
        zareaguje na tę oksytocynę... A czy Twoje dzieciaczki nie miały żadnych
        problemów w związku z wywoływaniem porodu?
        • anastar2 Re: Poród wywoływany 19.05.06, 09:23
          Dzieciaczki urodziły się z 10 w skali Apgar, bez komplikacji. Moja koleżanka
          rodziła teraz 8 maja i miała też od początku wywoływany poród oksytocyną,
          okazało się że synek był owinięty dwa razy pępowiną i jeszcze z supłem! Lekarz
          po porodzie powiedział, że całe szczęście, że to był wywoływany poród i panował
          nad każdym etapem, gorzej byłoby gdyby to odbyło się całkiem naturalnie, nie
          miałby aż takiej kontroli nad rodzącym się dzieckiem.
        • anastar2 Re: Poród wywoływany 19.05.06, 09:27
          Zapomniałam dodać, że synek tej koleżanki też od początku miał się znakomicie i
          dwa dni po porodzie wyszli do domu!
    • meg241 Re: Poród wywoływany 18.05.06, 23:38
      Ja miałam porod wywoływany czesciowo. zaczełam sama rodzic ale przy rozwarciu 4-
      5 cm skurcze ustały i nie powrociły nawet po dobie. wtedy podano mi oksytocyne.
      Od momentu jej podania do narodzin synka upłyneły 4 godziny. skurcze miałam
      normalne, z przerwami. bolalo ale dało sie wytrzymac, nie krzyczałam wcale.
      Podobnie jak u ktorejs z dziewczyn naprawde mocno zaczeło bolec po przebiciu
      pecherza i wtedy dostałam jakis zastrzyk i dało sie wytrzymac do konca. Z
      synkiem nie było zadnych problemo, ze mna zreszta tez nie.
      tez słyszałam ze porod na oksytocynie boli bardziej ale nie mam porownania.
      Jednak ten bol dało sie zniesc a nie jestem jakos szczegolnie na bol odporna.

      Magda
    • jakasik Re: Poród wywoływany 19.05.06, 08:33
      Taaa, ja miałam wywoływany pród, pękł mi pęcherz płodowy na górze. 2 dni mi
      wywoływali (3 kroplówki o oksy) i nic!!! Musieli zrobić c.c.
      • anastar2 Re: Poród wywoływany 19.05.06, 09:37
        Twarda i niewzruszona jesteś smile
    • alcarin Re: Poród wywoływany 19.05.06, 13:33
      Tez mialam wywolywany porod, ale ja to w ogole jestem jakies indywiduum smile 11
      dni po terminie przyjeto mnie do szpitala i od razu trafilam na sale porodowa na
      test oksytocynowy, ktory wypadl pozytywnie (dziecko reagowalo prawidlowo przy
      skurczach), ale nie przerodzil sie w porod. Trafilam na patologie i nastepnego
      dnia rano nalozono mi na szyjke zel (za ktory musialam zaplacic 160zl, w
      panstwowym szpitalu), ktory mial ja rozpulchnic (byla dluga i zwarta)i
      ewentualnie przyspieszyc akcje porodowa. Niestety - efekt byl zerowy. Trzeciego
      dnia wyslano mnie na sale porodowa na wywolywanie. Lekarz, ktory mial wtedy
      dyzur na porodowej wszystko mi wyjasnil, powiedzial, ze przy takiej szyjce moze
      sie wywolywanie nie powiesc i jesli tak bedzie odesle mnie z powrotem na
      patologie, bo moze cos zacznie sie dziac pozniej albo zrobimy ciecie. Niestety,
      ten lekarz zakonczyl dyzur 2 godz. po podlaczeniu mi pompy z oksytocyna, a jego
      zastapila wielka, okropna lekarka, ktora wygladala i zachowywala sie jak
      pracownica masarni, a nie lekarz poloznik...
      Na sali porodowej znalazlam sie o 9. Od tego czasu podano mi "sniadanko", czyli
      kroplowke, pozniej w sumie 3 pompy z oksy, 3 czopki, ktore mialy rozewrzec
      szyjke, przebito mi pecherz plodowy (podczas gdy polozna rozpakowywala narzedzie
      do tego celu, lekarka uwalila mi sie na brzuch i przebila mi go paluchami
      podczas badania - bol byl okropny, to byl jedyny moment, w ktorym sie poplakalam
      i plakalam tez po porodzie, jak tylko wrocilo wspomnienie tej chwili), wlozono
      mi przez szyjke do macicy cewnik z jakims obciazeniem, ktory mial spowodowac
      rozwieranie sie szyjki. W miedzy czasie "czestowano" mnie dolarganem, bo w
      pewnym momencie (kolo 15-16) bol byl juz nie do zniesienia, a postepow w
      rozwieraniu prawie nie bylo widac. Po dolarganie zapadalam miedzy skuraczami w
      letarg, czasem wymiotowalam. O 20 skomlalam o ciecie, przed ktorym cala ciaze
      sie wzbranialam. od kilku godzin rozwieranie zatrzymalo sie na skroceniu szyjki
      do 0,5cm i na tym, ze ledwo przepuszczala 2palce, a ja zaczelam mimo braku
      rozwarcia miec skurcze parte, zaczelo robic sie przedglowie. mimo tego lekarka
      nie chciala mnie ciac i stosowala wszystkie wymienione wczesniej metody. po 23
      stwierdzila jednak, ze to faktycznie nie ma sensu, bo poza tym, ze szyjka sie
      nie rozwiera, to nie ma pewnosci, ze dziecko przy rozwarciu dobrze wstawiloby
      sie w kanal rodny. okropny babsztyl.o 23.25 na swiat przyszla moja corka.
      dziecko, dzieki temu, ze przezprawie 8 godzin bylo bez wod i wprowadzono do
      macicy ten cewnik mialo jakies zakazenie i dostawalo przez tydzien antybiotyk.
      poza tym mialo podrapana glowe od tego wlasnie cewnika. dobrze, ze nie wybito
      jej oka... jak widzicie porod wywolywany nie zawsze moze sie powiesc.
      dla mnie bylo to traumatyczne przezycie, podobnie dla mojego meza, ktory
      bezsilnie mogl tylko patrzec na moje cierpienie i zwaracac uwage lekarce, ktora
      miala go gdzies.to wszystko dzialo sie w jednym z bardziej obleganych w-wskich
      szpitali. sorki, ze zaczynam zdania od malych liter, ale karmie mala.
      • azzure1 Re: Poród wywoływany 21.05.06, 16:54
        Boże, strasznie Ci współczuję! No niestety nie wszyscy lekarze mają powołanie...
        Ale aż dziwne, że to kobieta ma takie podejście (mówie oczywiście o lekarce). To
        chyba jeszcze jeden arugment za wywołaniem porodu przez lekarza, który ciążę
        prowadzi - przynajmniej będę miała pewność, że w połowie akcji nie skończy pracy
        i nie pójdzie sobie do domu. Przy pierwszym porodzie mojej Pani dr nie było i
        nie wspominam tego najlepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka