Zacznę od tego, że z półtora tygodnia temu miałam przez dwa dni jakieś
podejrzane brunatne plamienia (jestem w 14 tc).
Wystraszyłam się i pojechałam do lekarza. USG wyszło jak najbardziej
prawidłowo (brak oznak odklejającej się kosmówki, itd), badanie ginekologiczne
również prawidłowe - szyjka ok, brak infekcji pochwy, itd.
Gin jednak mi "na wszelki wypadek" przepisał Duphaston. Mam skończyć jedno
opakowanie i pokazać się potem na kontrolę.
Zastanawiam się, po co właściwie mi ten Duphaston, zwłaszcza że gin sam
sugerował, że to plamienie to może być przypadające po prostu w terminie
miesiączki i to się zdarza do 16 tygodnia czasem.
Brałabym sobie ten lek nawet spokojnie, ale.... Mam po nim takie dolegliwości,
że już sama nie wiem..

Po pierwsze od kilku dni mam straszliwe nudności i wymioty

Już mi powoli
mijały te dolegliwości ciążowe, a ten lek zdaje się, że je nasilił.. Prawie
nic nie mogę zjeść

No i do tego paskudne zaparcia, wcześniej nie miałam
takich problemów.... Nie mówiąc już o tym, że od kilku dni mam na całej
twarzy, dekolcie i szyi taaakie pryszcze, jakich w życiu jeszcze nie
widziałam, nawet będąc nastolatką czegoś podobnego nie miałam. Wyglądam i
czuję się po tym Duphastonie okropnie
Co robić ? Czy też miałyście takie objawy uboczne ? Czy jest szansa, że
ustąpią niedługo ?