detinka
14.08.06, 11:53
Głupiję już i przestaję być taka pewna siebie.
Od początku wiedziałam, że chcę urodzić SN i bez wywoływania czy umawiania
się na termin. W końcu to trzeci nasz dzidziuś.
W piątek byłam u lekarza i po badaniu powiedział, że mogę przyjechać i
urodzić w weekend. Stanowczo odmówiłam, więc czakaliśmy.
W sobotę miałam skurcze od 20.oo do 2.00 w nocy co 10 min. Potem zasnęłam i
na drugi dzień cisza. Wczoraj troszkę plamienia a w nocy znowu od 22.oo do
2.oo ale co 20 min. i potem cisza.
Dzwoniliśmy do lekarza i powiedział, że jak chcemy to możemy jechać,najwyżej
się wspomoże a jak nie to poczekać na silniejsze.
Ja to już nie wiem co robić.
Ile tak jeszcze mam czekać. Nie chcę zaszkodzić Maluchowi ale nie chcę tez
wywoływać.
Jak myślicie czekać czy pojechać ?
Termin na 17, Mały ważył 4100 wymiary jak w 42 tyg., wody w normie i łożysko
OK. delikatnie zwapnione ale niby to norma.