Dodaj do ulubionych

mam tylko takie pytanie,....

11.12.06, 08:43
czy ciężarne dziewczyny jedzą wędliny, mam na myśli polędwicę łososiową czy
sopocką?? Bo mi zdarza się zjeść i nie widzę w tym nic nadzwyczajnego,...ale
w weekend byli u nas znajomi i jedna z dalszych koleżanek, która jest również
w ciąży, jak zauważyła na półmisku z wędlinami właśnie omawiane przykłady to
zamarła i spytała jak ja mogę w ogóle na coś takiego patrzeć - przecież to
siedlisko toksoplazmozy. Jak to usłyszałam to myślałam, ze padnę (mam
wrażenie, że pojęcie toksoplazmozy zawładnęło nad większością umysłów kobiet
w ciązy). Jeszcze na dodatek zwymyślała mnie od nieodpowiedzialnych bo
sprawiłam sobie psa i stwierdziła, ze przy takiej świadomości społeczeństwa
to ona się nie dziwi, że rodzi się tyle chorych dziwci. Pocieszcie trochę bo
mnie normalnie ta kretynka zdołowała tym gadaniem i tą swoją infantylnością.
Obserwuj wątek
    • dorotka.k1 Re: mam tylko takie pytanie,.... 11.12.06, 08:52
      Polędwica mniam, mniam smile))
      A moja mama z uporem maniaka pytała mnie, czy się zaszczepiłam na różyczkę
      (będąc już w ciąży), bo napewno nie byłam szczepiona (a byłam). Są to tzw. rady
      w stylu nie wiem, ale powymądrzam się smile W ciąży strasznie jestem na nie
      uczulona i doprowadzają mnie do szału sad
      W końcu wszystkie mamy lekarzy, książki, większość ma internet, a ludzie
      traktują nas jak ciemne masy, chyba zgodnie z przekonaniem, że ciąża odmóżdża.
    • atra1 Re: mam tylko takie pytanie,.... 11.12.06, 08:53
      Jeżeli mięso jest surowe wędzone to istnieje niestety ryzyko toxo, więc koleżanka nie przesadza mocno.
      Ale
      mi się też zdarzyło zjeść raz czy drugi, ale staram się powstrzymać zapędy bo mam ochotę codziennie.

      No i koleżanka objechawszy Cię wyszła na względnie wychowaną osobęsmile
      • dorotka.k1 Re: mam tylko takie pytanie,.... 11.12.06, 08:58
        Może koleżanka powinna była najpierw zapytać, czy autorka wątku nie ma
        przypadkiem przeciwciał, zanim zaczęła ją opieprzać. Ale pewnie już tak daleko
        jej wiedza o toxo nie sięga smile
        • agnieszka7601222 Re: mam tylko takie pytanie,.... 11.12.06, 09:14
          No to moje dzieci - dwulatek i to oczekiwane powinny być głęboko upośledzone i
          nękane choróbskami z powodu niepohamowanego apetytu ich wrednej matki na
          wszelkie produkty spożywcze z listy tzw. zabronionych. Co więcej, apetyt
          najczęściej zostaje tymi "wstrętnymi" wręcz "zabójczymi" produktami zaspokajany.
          Co do toxo faktycznie może być w surowym mięsie, ale polędwica sopocka z tego co
          wiem to chyba surowa nie jest. Była już kiedyś masa postów nt. serów pleśniowych
          i ich zabójczego wpływu na cężarne i ich dzieci. Później okazało się, że serów z
          niepasteryzowanego, czyli niepewnego mleka w sklepach po prostu nie ma, a
          obraźliwe stwierdzenia niektórych forumowiczek dotyczące matczynej
          nieodpowiedzialności koleżanek jedzących brie i camemberta spaliły na panewce i
          wynikały chyba tylko z niewiedzy i dość szczelnych klapek na oczach, które u
          wielu ciężarnych są objawem ubocznym ciąży. Pamiętam też z pierwszej ciąży
          dramatyczne posty w stylu; Napiłam się kefiru, czy to nie zaszkodzi mojej
          dzidzi? i Odpowiedz: Koniecznie zrób badania, nie wiadomo co może się stać. A
          tak poważnie. Masz ochotę na polędwicę to ją zjedz i nie oglądaj się na
          koleżankę, a w ramach ciążowych zakupów kup sobietakie woskowe, albo gumowe
          zatyczki do uszu. Ja je uważam za jeden z najlepszych zakupów i używam kiedy
          tylko ktoś wdepnie mi na odcisk. Pozdrawiam ,Agnieszka
          • atra1 Re: mam tylko takie pytanie,.... 11.12.06, 09:20
            No wiesz, cholerka, z jeżeli sparzona polędwica sopocka - to Z Bogiem, jeżeli surowa - zawsze jakiś tam odsetek ryzyka może być, bo niestety większość mięś wędzonych jest wędzona na zimno, nie mówiąc o tym, że gdzieniegdzie dodaje sie po prostu aromat dymu.

            Co jednak nie usprawiedliwia histerii toxoplazmowej, bo człowiek by chyba zwariował, gdyby odcinał się od wszystkiego "bo dzidzia".

            Mi gin powiedział - kierować się zdrowym rozsądkiem. Mój rozsądek (nie mnie oceniać czyz drowy, czy histeryczny) podpowiada mi podarować sobie w czasie ciąży surowe mięso (tatarek!!!), jaja, alkohol w nieciążowych ilościach i tyle. Tym bardziej, ze nie mam przeciwciał.
    • kurdkowa Re: mam tylko takie pytanie,.... 11.12.06, 09:04
      oczywiście mam przeciwciaławink
      • dorotka.k1 No właśnie :))) n/t 11.12.06, 09:10
        • agulka25 Re: No właśnie :))) n/t 11.12.06, 09:18
          po pierwsze polędwica łososiowa nie jest surowa choc na taką wyglada (musi byc
          obwedzona) i to jedyna wedlina jak jestem w stanie przełknąc bedac w ciazy, bo
          na widok innych spotykam sie zmuszla klozetowa....po drugie psy nie sa
          siedliskiem toxoplasmozy - jedynie koty , a twoj pies musialby z kociakiem
          zadrzeć i zostac gdzies podrapanym, aby cie zarazic. Ja tez mam psa(od 3 lat)i
          przeszłąm toxoplasmoze, ale nie zarazilam sie od mojego futrzaka tylko od kotkow
          kuzynki, ktore nosilam na raczkach a potem smacznie zjadlam ciasteczko...

          nie przejmuj sie uwagami ,,glupich'' ludzi, bo wszyscy chca dawac dobre
          rady....kieruj sie swoja intuicja, abedzie dobrze...
          pozdrawiam
          agulka i kruszynka
    • dorotka.k1 A jeśli chodzi o histeryczki ciążowe... 11.12.06, 09:27
      ...to niech sobie histeryzują do woli, nie moja sprawa. Dla mnie mogą chodzić
      przez całą ciążę w maskach gazowych i po powrocie do domu przechodzić przez
      sterylizator smile
      Ale ja mogę robić co mi się podoba i nikomu nic do tego, czy jem surowe mięso
      czy nie, czy myję warzywa czy nie i czy grzebię się w ziemi. Swój rozum mam i w
      razie wątpliwości telefon do lekarza.
      • agnieszka_z-d Re: A jeśli chodzi o histeryczki ciążowe... 11.12.06, 09:45
        Tia... Histeria ciążowa jest po prostu super... Muszę być jakaś wyrodna, skoro
        jem cytrusy, orzechy, serka pleśniowego-śmierdziuszka też sobie nie odmawiam,
        co jeszcze... Uwielbiam się bawić z psem moich Teściów. Ehhh...
        Może zrobimy listę rzeczy "absolutnie zakazanych" w ciąży, które my jednak
        robimysmile))

        A tak odnośnie psychozy toxoplazmozowej: któregoś dnia spytałam w końcu mojej
        Ginki jak to jest, czy jest coś czego nie powinnam jeśc i czemu. Jej odpowiedź -
        można jeść wszystko w granicach rozsądku prócz surowizny, zwłaszcza surowych
        mięsa i jajek. I to nie z uwagi na jakieś wymyślne zarażenie toxoplazmozą tylko
        z uwagi na SALONELLĘ!!!
        Pozdrawiam
        • rauxa Re: A jeśli chodzi o histeryczki ciążowe... 11.12.06, 11:47
          mam dwa pieski w domu, notorycznie naduzywaja kanapy, i pakuja sie do lozka,
          z ktorego sa wywalane,jem miesko, szczesliwie przeszlam toksoplazmoze
          w dziecinstwie o czym nie wiedzialam do teraz, nie mialam rozyczki, zaszczepili
          mnie jak mialam 13 lat i nie podzialalo.. nie mam przeciwcial.. nie wiedzialam
          o tym do drugiego miesiaca.. dobrze bo bym wpadla w histerie? wiem, ze musze
          uwazac z grypami, przeziebieniami, wirusami, zgrupowaniami malych dzieci etc
          etc, wiec nie pozwolilam sobie na histerie rozyczkowa bo nie bylo powodu skoro
          wiem, ze powzielam srodki ostroznosci,
          rzucilam palenie jak zobaczylam dwie kreseczki, ale pierwsze dwa tygodnie
          palilam.. zaluje tych kilkunastu dni przepalonych (i przedtem lat),
          ale wole byc dumna z tych czterech miesiecy bez jednego papierosa..
          najbardziej niesamowite w tym wszystkim jest malenstwo.. to ono mnie uspokaja,
          jakby samo wiedzialo, ze najlepiej to sluzy spokoj i rownowaga i mama bez
          nerwow, pozwolilo mi na pierwsze kilka tygodni histerii chorobowo porodowo
          szpitalnych a pozniej basta!!.. no wiec go slucham, jem po troszku wszystkiego,
          ubieram sie cieplo, wracam pieszo z pracy, wyleguje sie na kanapie, przytulam
          pieska, rozwiazuje sudoku, czytam wiecej niz kiedys.. nie dzwigam tylu siat
          z zakupami co przedtem ale jedna reklamowka to nic takiego, mieszkam na trzecim
          i wole nie uzywac windy, pranie, gotowanie etc etc jak zwykle, ale jakos tak
          bez strasznego cisnienia, jak nie mam ochoty i moze poczekac..
          ciaza w porzadku wiec po co pakowac sie w licytacje toksoplazmowo rozyczkowe
          i inne takie?

          • deela gdybym za kazdy debilizm 11.12.06, 12:02
            od kazdej osoby od ktorej go uslyszalam w ciazy egzekwowala zlotowke bylabym szalenie bogata smile
            lekarza sie sluchaj a nie "móndrych" kolezaniek
            czizus
          • basia_mar Re: A jeśli chodzi o histeryczki ciążowe... 12.12.06, 18:31
            > mnie jak mialam 13 lat i nie podzialalo.. nie mam przeciwcial.. nie
            wiedzialam
            > o tym do drugiego miesiaca.. dobrze bo bym wpadla w histerie? wiem, ze musze
            > uwazac z grypami, przeziebieniami, wirusami, zgrupowaniami malych dzieci etc
            > etc, wiec nie pozwolilam sobie na histerie rozyczkowa bo nie bylo powodu
            skoro
            > wiem, ze powzielam srodki ostroznosci,

            niestety, nie tylko od dzieci można sie zarazić różyczką. Mnie trochę ponad
            miesiąc temu przeraziła koleżanka, która zadzwoniła i zapytała czy moje dzieci
            przypadkiem nie chorują, bo ona to ma i tak się zastanawia od kogo. A na dwa
            dni przed tym jak ją zsypało była u nas i już zarażała. Zrobiłam badania i na
            szczęście okazało się, że mam przeciwciała, ale kilka dni paniki było.

            A jeśli chodzi o dobre rady i jedzonko, to ja na samym początku ciąży najadłam
            się "zabronionego" serka, bo go po prostu uwielbiam, polędwic i innych
            smakołyków również sobie nie odmawiam. Zapytałam kiedys lekarkę o różne
            zagrożenia wirusami (moje dziewczynki chodzą do przedszkola), a ona krótko
            stwierdziła, że panika nic tu nie pomoże. W miarę możliwości należy unikać
            zagrożeń, ale nie przesadząć.

            Jak to mówią "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu"
    • ankaa13 [...] 11.12.06, 10:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • atra1 Re: mam tylko takie pytanie,.... 11.12.06, 11:53
      Wiecie, co.. Po prostu przesada w zadną stronę nie jest dobra i już.

      Czasem lepiej pohisteryzować,żeby nie zrobić nic głupiego (np. ja - latem zjadłam coś tak skutecznie, że zlądowałam w szpitalu z cięzką srajdą i zagrożeniem poronieniem i pewnie gdybym przesadzała z ostrożnością jedzeniową uniknęłabym tego).

      Ale z drugiej- trzeba wiedzieć co RZECZYWISCIE może stanowić zagrożenie, a nie widzieć diabła w każdym kawałku sera pleśniowego.

      I to w sumie nasza sprawa - naszej intuicji i ewentualnego fuksa, jeżeli intuicja zawiedzie.
    • szyma13 Re: mam tylko takie pytanie,.... 11.12.06, 12:40
      Wszystko ze zdrowym rozsądkiem !
      Dla niektórych to ciężarna powinna chować się w sterylnych warunkach, i jeść to
      co wychodowane we własnym obródku i jeszcze oczywiście przebadane przez
      specjalistów.
      Ludzie wszystko z umiarem.
      Wędzonkę chcesz - jedz, ser pleśniowy - smacznego, poprzytulać psa - ok, sex z
      mężem - dobrze - pomoże przy porodzie. Jak byśmy miały szukać wszystkich rad
      to ja już przy pierwszej ciąży bym sie powiesiła.

      Ale to dopiero początek.
      Zaczekaj aż się dziecko urodzi, wtedy to dopiero będziesz miała doradców.
      Zwłaszcza tych nie mających dzieci, lub tych któży urodzili 20 - 30 lat temu.
      Gdy będziesz miała dość weź lampkę czerwonego winka i po prostu to olej
      a "gościom" powiedz dowidzenia i każ sie im leczyć
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka