Gość: olennka
IP: *.*
14.12.02, 19:14
Witam,Ostatnio dręczy mnie problem powrotu do pracy. Pracuję na umowę zlecenie od dwóch i pół, dosyc niezle zarabiam, jestem zaprzyjazniona i lubiana w pracy. Uczciwie na początku roku powiadomiłam panią dyrektor o ciązy a ona bez obaw przedłuża mi umowę."Obiecałam" jej, bedac na poczatku ciazy ze chce wrocic do pracy po jakis dwóch, trzech miesiącach. Podkreslam że rozmowa miała charakter luzly. Jako ze prowadze kursy językowe a rodze w marcu to powrót wydaje sie niemozliwy (w maju jest juz prawie koniec roku). Postanowiłam więc że popracuje do konca 1 semestru a potem ktos mnie zastąpi. Tymczasem moja przełożona ostatnio powiedziała ze chciałaby abym wróciła po tygodniu!!! Nie wiem co zrobic: z jednej strony nie chce zawiesc osoby która pomimo ciązy zatrudniła mnie, a z drugiej strony uważam ze takie wymagania to przesada (dodam ze praca ta nie jest szczytem moich marzen). Co więc zrobic: zrezygnowac (czy znajde inna pracę?), Meczyc siebie, dziecko i męża dojazdami? Wiem że gdy zrezygnuje to nie mam juz powrotu. Poradzcie co zrobic , jak zachowałybyście sie w takiej sytuacji? Pozdrawiam.