Dodaj do ulubionych

Nacięcie krocza!

22.07.07, 16:55
czy któraś z Was urodziła pierwsze dziecko bez nacięcia? czy ten proceder nie
jest zbyt czesto wykonyway...? oczywiscie rozumiem, ze trzeba to zrobić, gdy
sa ku tem istotne przesłanki, ale czasmi wydaje mi się ze położne idą na
łatwiznę i tną bo tak im łatwiej odebrać poród.
Obserwuj wątek
    • donkaczka Re: Nacięcie krocza! 22.07.07, 17:48
      ja
      poszukaj watkow w wyszukiwarce, jest ich masa
      • beniusia79 Re: Nacięcie krocza! 22.07.07, 17:52
        ja nie mialam nacinanego krocza. mieszkam w de, tu nie nacinaja go. wg lekarzy
        lepiej zeby krocze samo. ja peklam podczas porodu. po tygodniu nie czulam juz
        niczego. wiem od kolezanek, ze po nacieciu blizna bardzo dlugo boli...
    • alpepe Re: Nacięcie krocza! 22.07.07, 18:49
      to rutyna, ale IMHO pożyteczna, moją mamę za płytko nacięła położna, a mój brat
      miał dużą głowę i krocze było całe rozerwane i to mocno. Słyszałam też o takim
      pęknięciu nienaciętego krocza, że pękł również odbyt i były mocne komplikacje,
      też przy dużym dziecku.
      • donkaczka Re: Nacięcie krocza! 22.07.07, 21:02
        owszem, z naciecia bywaja duze pekniecia, tak jak natniesz material i dalej sie
        ladnie sam popruje, bez naciecia skora moglaby wcale nie peknac, albo duzo plycej

        o komplikacjach po peknieciach NIENACINAYCH dziewczyn kraza opowiesci, nigdy
        nikt sie na forum do takiego pekniecia nie przyznal, za to zwolenniczki
        nacinania opowiadaja ze "slyszaly o peknieciach i komplikacjach"
        jesli ktos narzeka to te nacinane tylko, wiec nie dorabiajcie teorii

        epizjotomia jest naduzywana i najczesciej zupelnie zbedna
        • beniusia79 Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 16:06
          jak juz wyzej pisalam, u mnie peklo samo. rana bolala tylko kilka dni potem
          zapomnialam o niej. po tygodniu nie bylo niczego juz widac smile
        • memphis90 Re: Nacięcie krocza! 07.08.07, 11:49
          A kto będzie się chwalił na forum pęknieciem zwieracza odbytu i popuszczaniam
          stolca? Jak Cię tną, to takiego ryzyka nie ma, bo cięcie idzie w bok, omijajac
          odbyt. Jak pękasz, to pękasz od pochwy w dół, do odbytu- i stąd takie
          powikłania. Zdarzają się.
          • ona511 Re: Nacięcie krocza! 08.08.07, 15:10
            Ależ nie. Nacięcie czy to skośne czy pionowo w dół przecina mięśnie krocza i
            stwarza doskonałe warunki do dalszego poważnego uszkodzenia zwieraczy.
            Tutaj krótko, ale sensownie:
            www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,80731,3187619.html
      • miyoki Re: Nacięcie krocza! 30.07.07, 18:41
        Jeśli by położna twojej mamy nie nacieła wogóle to jej krocze by nie pękło lub
        minimalnie pękło. Popękało bo było naciete. To jak z materiałem jak je
        przetneisz to potem łatwo przedrzeć
    • mmagda34 Re: Nacięcie krocza! 22.07.07, 18:58
      jeżeli jest taka konieczność to lepiej naciąć krocze niż żeby pękło samo.
      Nacięcie odbywas sie w sposób kontrolowany, a pęknięcie niestety nie. Peknie ci
      jak chce tzn nie wiadomo w którym niejscu i na jakiej długości.
      • donkaczka Re: Nacięcie krocza! 22.07.07, 20:59
        > jeżeli jest taka konieczność to lepiej naciąć krocze niż żeby pękło samo.
        nieprawda, rowniez polecam wyszukiwarke, bo mnie juz sie pisac nie chce
      • beniusia79 Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 16:08
        aha, nigdy tez podczas stosunku nie czulam bolu w miejscu pekniecia.
    • blueberry77 A mnie nie pocieli 22.07.07, 20:33
      Co prawda było pęknięcie, ale zagoiło się ładnie. Położna powiedziała potem, że
      nie było potrzeby ciąć, więc widocznie nie każda podchodzi rutynowo do sprawy.
      • blueberry77 Re: A mnie nie pocieli 28.07.07, 12:50
        Zapomniałam napisać, że synek urodził się z rączką przy głowie!
    • mettea Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 15:49
      Dziewczyny, bez paniki!

      Czy będziecie nacinane, czy pękniecie - bedzie musiało poboleć, zanim się zagoi,
      przecież to jest poród, a nie leczenie zęba!
      Nie wierzę w takie opowiesci mam(jak tu czasem czytam), że po tygodniu po
      porodzie nic juz nie boli. Poród to maraton, i nasze ciało ma prawo czuć ból i
      zmęczenie. Poza tym jedne dochodzą do formy szybciej, inne później, ale przecież
      każda z nas ma inny organizm!
      Denerwuje mnie takie podejście do tematu - demonizowanie nacinania, bo
      niepotrzebnie wprowadzacie poczucie niepewności i strachu wśród przyszłych mam.
      Owszem, tzrzba informować, ale bez paniki.
      Ja prosiłam, by mnie położna nacięła, bo mimo że rodziłam tylko 40 minut bóle
      mnie przerosły i nie dałabym rady sama urodzić, dzieciątko "się cofało".
      Ból jest, ale on minie i ma charakter przejściowy - nieważne czy dotyczy
      nacinania, czy pęknięcia.
      • binkaa Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 15:51
        po tygodniu już mnie nic nie bolało
        ba nawet w 3 dobie było całkiem oki,
        normalnie chodziłam po schodach, sama wyniosłam dziecko ze szpitala wraz z
        fotelikiem
        zmęczona byłam owszem ale nie obolała
        • donkaczka Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 15:59
          czesc binkaa wink)

          ja wyszlam ze szpitala po 15 godzinach od porodu, na drugi dzien poszlismy z
          dzieckiem na spacer, bo akurat festyn byl niedaleko, pojechalam tez na zakupy do
          marketu, bo piersi mi krwawily i zapragnelam nakladek ochronnych
          pewnie ze sa rozne porody i rozne rodzace, ale uprzykrzanie porodu w polsce to
          niestety norma, warto powalczyc by norma byly porody jak najmniej inwazyjne i
          jak najmniej traumatyczne
          • binkaa Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 16:14
            ja miałam nacięcie
            może jakbym nie miała to juz po dobie byłoby super
            smile)
      • donkaczka Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 15:55
        no to uwierz, mnie bolala pupa jak po jezdzie na rowerze przez kilka dni, mniej
        wiecej wlasnie do tygodnia, ale to byl bol ktory mi w niczym nie przeszkadzal,
        ani w siedzeniu, ani chodzeniu ot, jak po maratonie rowerowym
        po 3 tygodniach powrot do normalnego zycia seksulanego, zadnych traum
        porodowych, bardzo fajnie wspominam, choc porod mialam trudny i z komplikacjami
        nieco
        czyli mozna


        naciecie jest przykrym zabiegeiem i niestety bardzo czesto zbednym, a powoduje
        duzo wiecej dolegliwosci potem, gdy trzeba jakos sie wdrazac w bycie mama, tyle
        ze nie majac wsparcia ze strony poloznej jest duze ryzyko pekniecia rowniez

        zlotym srodkiem jest zainwestowanie w polozna, nie lekarza, bo ten drugi jest
        przy porodzie malo przydatny tak naprawde



        czy to tak trudno zrozumiec, ze tylko pacjentki sa w stanie wymusic zmiany na
        porodowkach? akurat uswiadamianie kolejnych rodzacych, ze ciachanie tylka nie
        jest niezbedna rozkosza przy porodzie i posrednio w ten sposob wplywanie na
        polozne, zeby zaczely aktywnie prowadzic porody jest niezbedne, by cos drgnelo w
        koncu
        • atrakcyjna2 Zgadzam się -nacięcie zależy od rodzących. 27.07.07, 22:22
          donkaczka napisała:

          > czy to tak trudno zrozumieć, ze tylko pacjentki są w stanie wymusić zmiany na
          > porodówkach? akurat uświadamianie kolejnych rodzących, że ciachanie tyłka nie
          > jest niezbędną rozkoszą przy porodzie i pośrednio w ten sposób wpływanie na
          > położne, żeby zaczęły aktywnie prowadzić porody jest niezbędne, by coś drgnęło
          > w końcu.

    • atenette Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 15:57
      Nie mam pojecia co lepsze, bo nacinana nie bylam. Natomiast niestety strasznie
      mnie porozrywalo w srodku i na zewnatrz. Bylam tak popruta, ze musieli mnie
      zszywac pod ZZO, choc rodzilam bez niczego sad(. Wydaje mi sie jednak, ze w moim
      przypadku naciecie nic by nie pomoglo, chociazby z tego wzgledu, ze popekalam
      rowniez w srodku.
      • donkaczka Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 16:01
        przykro mi, niech zgadne ze rodzilas z oksytocyna i bez ochrony krocza?
        oksy powoduje bardzo silne i nienaturalne skurcze, akcja porodowa przyspiesza
        sie i cialo nie nadaza, stad powiklania, zreszta zoltaczka poporodowa tez jest
        skutkiem oksytocyny

        nie mowi sie o tym, bo na porodowce liczy sie czas..
        • atenette Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 16:30
          Nie mialam podanej oksytocyny. Mialam za male rozwarcie i polozono mnie na sale
          dla oczekujacych (mieszkam w UK). Po 6 godzinach lezenia tam polozna
          stwierdzila, ze jeszcze nie rodze skoro moge chodzic (dodam, ze bole mialam
          takie, ze ryczalam). Nie sprawdzila mi rozwarcia i wyslala mnie do domu. Kiedy
          wrocilam do szpitala po paru godzinach w korytarzu szpitala dostalam boli
          partych. Oczywiscie rozwarcie bylo juz na 10cm. Ledwo dowiezli mnie na sale
          porodowa. Po podlaczeniu mnie do ktg okazalo sie, ze prawie nie slychac akcji
          serca dziecka i spadla ona do 84. Ratujac zycie mojego dziecka wypchnelam je
          jednym parciem - doslownie wyszla cala od razu. No i porozrywalo mnie na maxa :
          ((, ale uratowalam dziecku zycie. Na ochrone krocza nie bylo oczywiscie czasu.
        • azaharito donkaczka???? 06.08.07, 14:58
          Skad ty masz takie informacje??? zoltaczka skutkiem oksytocyny??? Gratuluje
          pomyslow!!! Czy lepiej nacinac czy nie - tego nie wiem, znam opinie - ze
          lepiej. Bo z pewnoscia latwiej jest dziecku. A to chyba wazny argument.
          • memphis90 Re: donkaczka???? 07.08.07, 11:54
            Żółtaczka poporodowa jest fizjologiczna. Wątroba dziecka przystosowuje sie do
            samodzielnego przetwarzania rozpadajacych się krwinek i hemoglobiny (dzecko
            wymienia Hb płodową, na Hb "zwyczajną")- co zajmuje jej kilka dni. Nie ma
            związku z oksytocyną, ktora jest naturalnym hormonem występującym we krwi matki-
            w trakcie porodu w dużych stężeniach.
            • donkaczka Re: donkaczka???? 08.08.07, 00:27
              alez ma zwiazek, ma
              skad wiem? od poloznej, przeciez nie wysnilam w nocy..
              a ze nie slyszalas o tym, nie znaczy ze to nie mozliwe?

              a stezenia w krwi matki i stezenia pompowane kroplowka sa bardzo rozne
              nie pytalam o szczegoly powiazania oksytocyna-zoltaczka, przyjelam do
              wiadomosci, bo polozna podala to jako info, nie zadna nowosc czy odkrycie, stad
              nie mialam potrzeby sie zdumiec i pytac o detale
          • donkaczka Re: donkaczka???? 08.08.07, 00:48
            > znam opinie - ze lepiej. Bo z pewnoscia latwiej jest dziecku. A to chyba wazny
            argument.

            no to cc powszechne byloby najlepsze, zeby dziecku na maksa ulatwic, bo mysle ze
            ten ostatni etap w porownaniu z calym porodem to juz dla dziecka pikus, jak dla
            matki zreszta

            zreszta uwazam ze w dyskusji o nacinaniu i nie nie powinny brac osoby, ktore
            porodu sn nie przezyly
            madrzenie sie o chlastaniu czyjegos tylka na podstawie opinii zaslyszanych z
            drugiej reki to naciaganie
            porod ma swoj rytm, swoja fizjologie, pchanie sie tam ze skalpelem i chemia to
            psucie tego co natura niezle obmyslila
            ratowac benzadziejne i trudne przypadki - tak
            psuc to co idzie swoim rytmem, bo zaraz puszcza m jak milosc i trzeba szybko
            porod konczyc - nie

            zreszta mnie to delikatnie mowiac cznia, bo tutaj nie tna, wiec wspominam porod
            milo, a kolejnego za chwile juz nie moge sie w sumie doczekac
            ale lubie podyskutowac z masochistkami broniacymi polskiej tradycji wink

            a tu deserek:
            www.piwencjusz.republika.pl/prace/praca_gin1/praca_gin1.html
            "W wyniku stosowania oksytocyny mogą wystąpić: bradykardia płodu, żółtaczka
            płodu, reakcje anafilaktyczne, zaburzenia rytmu serca, afibrynogenemia, mdłości,
            krwiaki miednicy mniejszej"

            oo a na naglojezycznych medycznych to juz cala masa hest info:
            "A prospective study in 180 mothers and babies examined the effects of oxytocin
            in induced labour on plasma bilirubin levels in cord blood, as well as on the
            incidence of neonatal jaundice. Raised plasma bilirubin levels in cord blood,
            probably enhanced by breakdown of fetal red cells, appeared to be a dose
            dependent effect of oxytocin. Commensurate with this was the finding that a
            larger proportion of babies in the induced group manifested a greater severity
            of jaundice."


            drazni ignorancja polaczona z zarozumialstwem, zanim na drugi raz wyskoczysz na
            kogos, pogrzeb w temacie, ok??
            • azaharito Re: donkaczka???? 13.08.07, 14:33
              > no to cc powszechne byloby najlepsze, zeby dziecku na maksa
              ulatwic, bo mysle z
              > e
              > ten ostatni etap w porownaniu z calym porodem to juz dla dziecka
              pikus
              Tak?? Polozna ci to tez powiedziala?? Czy wysnilas?? CC latwe dla
              dziecka - moze fizycznie, bo szok pare razy wiekszy.
              > zreszta uwazam ze w dyskusji o nacinaniu i nie nie powinny brac
              osoby, ktore
              > porodu sn nie przezyly
              A niby dlaczego?? chyba mam prawo wyrazic wlasna opinie?
              > madrzenie sie o chlastaniu czyjegos tylka na podstawie opinii
              zaslyszanych z
              > drugiej reki to naciaganie
              Tak jak powolywanie sie na opinie innych - nawet poloznych (patrz
              post wyzej.
              > porod ma swoj rytm, swoja fizjologie, pchanie sie tam ze skalpelem
              i chemia to
              > psucie tego co natura niezle obmyslila
              Jakby tak niezle obmyslila to kobity by nie pekaly same.
              > zreszta mnie to delikatnie mowiac cznia
              Jak cos cie cznia to znaczy, ze ma cie w d... Wspolczuje. Sprawdz
              poprawna forme!
              > drazni ignorancja polaczona z zarozumialstwem, zanim na drugi raz
              wyskoczysz na
              > kogos, pogrzeb w temacie, ok??
              Swiete slowa!!!!! To co?? Zabierasz sie do czytania??
      • 17101979g3 Re: Nacięcie krocza! 01.08.07, 17:55
        ja urodzilam coreczke i niebylam nacinana bol szypko minol okolo tygodnia nic
        mnie niebolalo a jak pierwszego syna rodzilam to mnie nacieli i dlugo
        dochodzilam do siebie pamietam ze zwykle siedzenie sprawial mi bol wiedz
        zdecydowanie spominam porod bez nacinania
        moje dzieci to
        najwiekszy skarb
    • corkaswejmamy Re: Nacięcie krocza! 23.07.07, 16:32
      Swoją córke urodziłam z wcześniejszym nacięciem krocza. Jeszcze dziś pamiętam
      szczęk nozyczek. Nic to na szczęście nie bolało, nawet znieczulenie, a było ich
      dwa, które dostałam chwilę później. Zastrzyk otrzymałam bowiem podczas jednego
      ze skurczy partych.Późniejsze szycie zatem też nic nie bolało. Gdy przed porodem
      pytałam lekarza o nacięcie powiedział mi, że ma ono zapobiec rozerwaniu, które
      zdarzaja się bardzo często(wtedy, gdy pacjentka nie zgadza się na cięcie). I
      jeszcze jedno, moje nacięcie było naprawdę malutkie. Jak powiedział to mój
      lekarz, nadalo tylko bieg późniejszemu rozerwaniu. Byłam zadowolona, bo wszystko
      pieknie się zrosło. Nie ma nawet slaDU.
    • atrakcyjna2 Nie byłam nacinana. 27.07.07, 22:13
      Urodziłam pierwsze duże dziecko(kochany synek)-3730 g bez nacięcia. Obwód główki
      36 cm. Oczywiście ,że jest nacinanie krocza robione rutynowo, choć w bardzo
      dużym stopniu- jeśli nie w 100% zależy to od rodzącej. Duże dziecko nie jest
      wskazaniem do nacięcia. Wskazaniem może być spadające tętno płodu-choć to zależy
      od oddychania rodzącej(dotlenienia dziecka). Ja przede wszystkim w czasie porodu
      skupiłam się na oddychaniu,również pisemnie wyraziłam brak zgody na lewatywę
      ,golenie i nacięcie. Zresztą nie ja pierwsza i nie ostatnia. Fakt może praca w
      szpitalu i znajomość norm panujących w polskich szpitalach pozwoliła mi na
      większą roztropność i rozwagę w postępowaniu z personelem medycznym. Często
      kobiety rodzące nie wiedzą jakie mają prawa i w tym tkwi błąd, nie potrafią
      walczyć o swoje, a jak by dały z siebie wszystko i powalczyły to raczej będą
      miały co chcą.
      • 24lena ja rodzilam bez naciecia 27.07.07, 22:51
        Bo tutaj w Uk niepraktykuja takiej interwencji w cialo kobiety,
        urodzilam,niepeklam,mialam tylko 4 szwy w srodku bo mnie troche naderwalo.
      • memphis90 Re: Nie byłam nacinana. 07.08.07, 11:57
        A czemu brak zgody na lewatywę? Ja osobiście zgłoszę się do enemy- wolę to, niz
        robić kupę na łózko- a dziecko główką zawsze wypycha zawartość jalita na
        zewnątrz, nawet jak mama oddała stolec pół godziny wcześniej.
    • eyes69 Pomysl... 28.07.07, 09:15
      A jesli popekasz?
      To mozesz sie po tym nie pozbierac.

      Naciecie jest niewielkie i po zagojeniu praktycznie niewidoczne.

      Nie wazne jak czesto sie naciecie wykonuje, tylko wazne jest to, zeby wykonane
      to bylo dobrze - to samo tyczy sie szycia.
      • ewa-krystyna Re: Pomysl... 28.07.07, 09:40
        rownie dobrze po nacieciu mozesz peknac jeszcze dalej i tez bedzie trudno sie
        pozbierac.....
        • eyes69 Wiec lepiej zaryzykowac? n/t 28.07.07, 09:45
          • blueberry77 Re: Wiec lepiej zaryzykowac? n/t 28.07.07, 09:55
            Dobra położna jest w stanie ocenić, czy nacięcie jest potrzebne, czy nie. To nie
            jest kwestia ryzyka (nie powinna być).
            • eyes69 Oczywiscie 28.07.07, 12:01
              Ale chyba wszystkie wiemy, ze nasza sluzba zdrowia jest troszke ryzykowna. wink

              Mi osobiscie naciecie krocza skrocilo akcje porodowa, ktora sie wydluzala.
              No i moje dziecko bylo owiniete pepowina, wiec trzeba bylo je szybko wyciagac.
    • ewa-krystyna Re: Nacięcie krocza! 28.07.07, 09:41
      beatiness, proponuje poczytac ten watek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025
    • ewa_no Re: Nacięcie krocza! 28.07.07, 11:57
      Będę rodzić za naście dni i agresja we mnie narast straszna. Całą ciążę
      powtarzałam sobie, że będę rodzić w pozycji wertykalnej, nie pozwolę się naciąć
      i oczywiście bez oksytocyny. Czyli po ludzku. A teraz dotarło do mnie, że mogę
      o tym wszystkim zapomnieć. Rodzić będę w Łodzi, na poród domowy mnie nie stać.
      I tak muszę zapłacić w Rydgierze 550zł za jedoosobową salę do porodu rodzinnego
      (na stadnej z 3 łóżkami przedzielonymi kotarkami nie wyobrażam sobie). W
      dodatku jest to jedyny szpital niestrajkujący, więc kolejki są potworne i na
      dzień dzisiejszy nie wiadomo, czy na tej jedynce będę mogła rodzić. Super.
      Jeśli będę chciała znieczulenie - to kolejne 500zł.
      A w tym wszystkim o porodzie w mojej wersji mogę zapomnieć, jak pytałam lekarza
      to popatrzyła na mnie jak na głupią, fanaberie sobie wymyśliłam, poród w poz.
      wertykalnejsmileA i tak przy porodzie go nie będziesmile
      Jedyną szansą byłoby opłacenie jeszcze sensownej położnej, która się zgodzi
      poprowadzić taki poród i nie będzie cięła bez sensu. Wierzę, że by się dało,
      ale musiała by się pomęczyć. Ale to kosztuje kolejne min. 500zł!
      Mnie na to nie stać. Do cholery, całe życie płacę zdrowotne, rodzić chcę w
      szpitalu "państwowym", dopłacę do tego kilkaset złotych a i tak nie mam szans
      na traktowanie po ludzku. Mogę się oczywiście uprzeć, ale jestem pewna, że
      odbije się to na mnie. Jak położna nie będzie chciała mi pomóc, to porozrywa
      mnie tak, że przez pół roku nie usiądę na du...
      W dodatku przez te cholerne strajki jest taki tłum w tym szpitalu, że oksytoc.
      dostanę na wejście, żeby szybciej. Zakładam, że mnie wogóle tam przyjmą.

      Niech mie się nawinie strajkujący lekarz, to mu oczy wydłubę.
      • binkaa Re: Nacięcie krocza! 28.07.07, 12:19
        uwierz ze ta sala z trzema łózkami nie jest zła
        w sumie jak sa bóle to już jest Ci zupełnie obojetne
        obok sa inne z bólami to nawet raźniej ja rodziłam tam na ogólnej sali i był
        mój mąż i mąż jeszcze drugiej pacjentki
        jedna była sama
        zupełny lajcik
        • 24lena niewyobrazam sobie rodzic na sali z kilkoma 28.07.07, 13:20
          lozkami !!! o matulu.
          Umarla bym zanim bym urodzila.
          Miaslam wstrzymywany porod w 36 tygodniu i obok <
      • memphis90 Niech mie się nawinie strajkujący lekarz, to mu oc 07.08.07, 12:03
        Jasne, lekarz powinien być zachwycony, ze zarabia cały 1000zł- w żadnym wypadku
        nie ma prawa strajkować. A po dwóch nocnych dyżurach pod rząd (do tego 1000
        trzeba jakoś dorobić, zeby JAKOŚ zyć) powinien być pełen energii i gotowości do
        odbierania 20 porodu w ciągu 8 h- w tym także Twojego. Dziewczyno, zastanów
        się, narzekasz na służbe zdrowia, a jednocześnie zakazujesz lekarzom strajków-
        to niby jak ma się coś zmienić? Jak jeden anestezjolog ma robic ZO pięciu
        pacjentkom naraz+ znieczulenie do cc, skoro powinien siedzieć przy każdej z nich
        cały czas? Myślisz, ze strajkujący siedzą sobie w domu i ogladają TV- caly czas
        zap... w szpitalu.
    • elza78 Re: Nacięcie krocza! 28.07.07, 15:32
      ja bylam nacinana ale z koniecznosci, polozna zapytala czy nacinac bo mala
      rodzi sie z raczka przy glowie - ale przed porodem dogadalam sie ze jesli
      wszystko pojdzie poprawnie to nie bedzie ciac rutynowo - niestety nie wyszlo,
      chociaz po tym co sobei wkrecilam sama na temat tego zabiegu jestem zaskoczona
      tym ze wszystko szybciutko sie goi i wlasciwie po tygodniu juz jest
      nieodczuwalne, no ale to zalezy od wielkosci naciecia i osoby w jaki sposob
      goja sie rany, u mnie akurat jest luz
      • blueberry77 Re: Nacięcie krocza! 28.07.07, 15:36
        Mój synek tez się urodził z rączką, a mnie nie nacięli.
        • elza78 Re: Nacięcie krocza! 28.07.07, 15:42
          nie wiem mala wazyla 4 kilo prawie moze to tez zalezy od wagi dziecka,
          wielkosci glowy, podatnosci tkanek na rozciaganie, od tego jak szybko porod
          przebiega (u mnie druga faza to byl piorun, samo parcie jakies 10 minut) i tak
          dalej, to polozna widzi co tam "na dole" sie dzieje i czy naciecie jest
          konieczne czy nie, wiem ze moja mnie poinformowala o tym fakcie ze jej zdaniem
          bez popekania sie nie obejdzie i czy wyrazam zgode na ten zabieg... ja sie
          zdalam na doswiadczenie osoby ktora odbiera porody od ilus tam lat i wie co
          robi... mam malutkie naciecie, dwa szwy smile i wiem ze nie bylo zrobione po to
          zeby "bylo szybciej"
          • elza78 Re: Nacięcie krocza! 28.07.07, 15:44
            a co do rodzenia sie z raczka, moja bratowa tez rodzila coreczke ktora raczke
            miala kolo glowki - skonczylo sie proznociagiem, nie musze pisac jakie sie
            naciecie stosuje zeby wakuum zalozyc... wiec rozne sa wersje i "hard" i "light"
            wszystko zalezy od osoby jedna urodzi bez naciecia dla innej bedzie konieczne
            jego wykonanie i w ogole porod zabiegowy w tym samym przypadku...
            • blueberry77 Na pewno... 28.07.07, 16:07
              ...to zależy od sytuacji. U mnie się nie obyło bez pęknięcia, ale było
              "kontrolowane", to znaczy położna oceniła, że nie będzie groźne i nie było. Po
              prostu trafiłam na świetną położną smile. Sama mnie szyła i nie odczuwałam żadnego
              ciągnięcia, jak niektóre dziewczyny opisują. Szwy się rozpuściły bez śladu, po
              14 dniach nic nie czułam. Oczywiście są sytuacje, kiedy nacięcie jest konieczne,
              ale często nacinają bez potrzeby na wszelki wypadek i to jest problem.
    • elza78 sluchajcie kluczem do wszystkiego 28.07.07, 15:59
      jest zaufana polozna ktora nie ciacha rutynowo a wtedy kiedy jest to konieczne
      warto zadbac o obecnosc takiej osoby w trakcie porodu jesli planuje sie porod
      sn, wtedy to juz wiecej jak polowa sukcesu smile
    • sylviacokolada Re: Nacięcie krocza! 30.07.07, 16:21
      Na poczatku porodu ustaliłam z połozna ze jesli bedzi epotrzeba to nie tnie! i
      sama czulam podczas parcia ze trzeba to zrobic .I mi bardzo pomoglo! czulam ze
      krocze "trzyma " mała. Zagoilo si e szybko i w zasadzie juz dwa dni po porodzi
      eganialam. a boli jeszcze kilka dni i to pewnie naciete czy nie sprawa
      indywidualna.
    • bulinka-26 Re: Nacięcie krocza! 03.08.07, 12:08
      Ja niestety byłam nacinana i nikt się mnie nie pytał o zgodę!Pierwszego
      nacięcia nieczułam,może dlatego że nacięli mnie skalpelem ale widocznie zamało
      więc zrobili to jeszcze raz tylko że nożyczkami!!!tak mnie to okropnie zabolało
      że aż podskoczyłam na łóżku.Potem byłam szyta i pani doktor powiedziała że mam
      założone aż 22szwy!Ból był straszny przez 2 tygodnie po porodzie leżałam w
      łóżku nie mogąc nawet usiąść.Dopiero po miesiącu męki mogłam normalnie chodzić
      i siadać,ale blizna bolała jeszcze bardzo długo.Za 7 miesięcy będe znowu rodzić
      tylko tym razem nie będą mili już co ciąć.
    • majowa-panna Re: Nacięcie krocza! 04.08.07, 20:56
      my do porodu wybraliśmy wielce polecaną placówkę w Lędzinach gdzie miało być
      wertykalnie i po ludzku z nacieciem tylko w razie konieczności, ale
      rzeczywistość okazała się inna i to znacznie. także jesli wybieracie sobie
      szpital rozmaiwajcie nie z personelem a przede wszystkim z mamami które tam
      urodziły.
    • klaryska7 Re: Nacięcie krocza! 06.08.07, 13:21
      Ja nie mialam naciecia. Samo troszeczke peklo ale zagoilo sie blyskwicznie. I
      niezbyt bolalo. Sama mysl o nacinaniu napełaniala mnie przerazeniem. Nie polecam
      ale moze to nie takie straszne.
      • hanna78 Re: Nacięcie krocza! 06.08.07, 14:49
        Jak pęka samo to chyba mniej boli, słyszałam to od koleżanek, które już po kilku
        dniach bez problemu siadały. Ja po nacięciu męczyłam się przez 3 tygodnie!
        Bolało bardzo! I powiem szczerze, że okres po porodzie wspominam gorzej niż sam
        poród. Rodziłam tylko 40 min i prawie mnie nie bolało. Za to gojenie się szwu
        było koszmarem! Na dodatek jeszcze przez siadanie przy karmieniu dwa szwy mi
        pękły i krocze zrosło się koszmarnie, tzn po prostu brzydko wygląda. I jeszcze
        dodam, że dzidzia ma już dwa latka, a szew mnie jeszcze czasem boli,
        głównie...wiadomo kiedy... Moja rada: róbcie wszystko żeby was nie nacięli!
        Gdybym mogła cofnąć czas do porodu, wiele rzeczy bym powiedziała, na wiele nie
        pozwoliła, i lepiej pilnowała położne. Przy drugim porodzie już się tak nie dam
        omotać. Najgorsza jest nie wiedza, jak się nie wie co nas czeka to człowiek daje
        sobą kierować. Cóż, ale pierwszy i ostatni raz!
        • mamamaxia1 Re: Nacięcie krocza! 07.08.07, 23:51
          bardzo ciesze sie sie,ze nie rodzilam w polsce bo jak czytam
          wypowiedzi to jezy mi sie wlos na glowie.urodzilam pierwsze dziecko
          bez naciecia,nie peklam i nie mialam szwow.polozna wlasciwie nie
          odstepowala na krok i caly czas masowala mi szyjke mimo moich
          protestow i pomagala oddychac.wczesniej polozna polecala masowanie
          palcem w tylniej czesci,chybo cos to dalo,(tu przydal sie maz).nikt
          mnie do niczego nie zmuszal,oprocz cholernych hemoroidow,ktore
          wyszly mi na tydzien przed porodem i przeszkadzaly w wyproznieniu
          czulam sie bardzo dobrze juz na drugi dzien.nie dajcie sobie wmowic
          ze jest to obowiazkowe.
    • misia2012 Re: Nacięcie krocza! 06.08.07, 17:57
      Rodziłam pierwsze bardzo duże dziecko bez nacięcia i jestem z tego bardzo
      zadowolona.
      • mamamalinki Re: Nacięcie krocza! 06.08.07, 21:14
        Ja niestety też byłam nacinana, chociaż zaklinałam swoją położną na
        wszystkie świętości, żeby mi tego nie zrobiła. Nacięła lekarka, i to
        w chwili kiedy ból party się cofnął. Cięcie bolało jak jasny gwint,
        ryknęłam z bólu i miałam ochotę kopnąć tę lekarkę.
        Potem goiło się kilka tygodni, bolało, nie mogłam siedzieć a karmić
        przecież trzeba było. Do kitu! Pomógł mi dopiero żel na rany, Rivel
        czy jakoś tak. Odkaża i przynosi ulgę.
    • ila27 Re: Nacięcie krocza! 06.08.07, 22:20
      A wolałabyś popękać we wszystkie strony?! Mnie przy porodzie
      zapytano, czy tego sobie życzę, bo lekarz ocenił że pęknę.
      Oczywiście zgodziłam się (córka ważyła 4350g, 57cm długa). Nacięcia
      niemal nie czułam (szycia też bo znieczulili), a Mała wyskoczyła raz-
      dwa. Rana goiła się dość szybko. W pierwszych dniach połogu bardziej
      bolały mnie hemoroidy niż rana.
    • fitzgibbons.anna Re: Nacięcie krocza! 06.08.07, 23:07
      Ja będę rodzić w Stanach. Tu rutyna wyglada zupełnie inaczej. Moja
      pani Doktor powiedziała i że w ciągu osatnich kilku lat swojej
      praktyki nacięła krocze dosłownie parę razy. A amerykańskie
      poradniki polecają tzw. ćwiczenie Kegela (napinanie tych samych grup
      mięśni, które odpowiedzialne są np. za akcję zatrzymania strumienia
      moczu) i masaż krocza w ciągu ostatnich 6tyg ciąży. Mają ona za
      zadanie uelastycznić krocze. Lekarz też masuje krocze w czasie
      porodu co znacznie zmiejsza potrzebę nacinania. Indukcja porodu
      wcale nie ma znaczenia...
      No ale, nie przypuszczam, by jakikolwiek polski lekarz położnik
      bawił się w masowanie swojej pacjentki.
      Ogromnie się cieszę, że nie będę rodzić w Polsce... O różnicy w
      standardzie pokoi porodowych ("sala" po prostu nie pasuje) w
      szpitalu publicznym nawet nie wspominam...
      • beatiness Re: Nacięcie krocza! 07.08.07, 08:13
        miejmy nadzieje że w Polscy chociaż nasz wnuki beda miały szansę już
        godnie rodzić, w dobrych warunkach, gdzie poród nie będzie
        koszmarnym wspomnieniem, a najcudowniejszym wydarzeniem w życiu...
    • panixx Re: Nacięcie krocza! 07.08.07, 13:46
      Ja jeszcze nie rodzilam, ale wlsasnie kilka dni temu czytalam
      artykul na temat nacinania krocza podczas porodu.
      Okolo 20 lat temu czes lekarzy probowala przekonywac wiekszosc, ze
      nacinanie pomaga, aleto podobno bzdura. Tymczasem w polskich
      szpitalach masowo stosuje sie ta procedure - dla wygody lekarzy.

      Swiatowa Organizacja Zdrowia w oficjalnym komunikacie zaleca NIE
      stosowanie nacinania krocza. Pekniecie wcale nie goi sie gorzej niz
      naciecie, a czesto wcale do tego nie musi dojsc, pekniecie nie
      zszywa sie gorzej niz naciecie.
      Kobiety w czasie ciazy powinny cwiczyc miesnia Kegla (nie wiem czy
      tak to sie pisze) i od 8 mies ciazy masowac miejsce miedzy pochwa a
      odbytem, to podobno bardzo pomaga, tak samo jak np plywanie zabka.

      Malo sie o tym mowi i malo kobiet o tym wie, ale nacinanie wcale nie
      jest konieczne. Jezeli przygotujemy nasze ciala, to mozemy teo
      uniknac.
      Wiekszosc z nas masuje brodawki przygotowujac sie do karmienia
      piersia, mozna tez zadbac o inne 'rejony'.
      No tylko jeszcze trzeba walczyc z lekarzami.....
      Ale ja bede rodzic za granica i mam nadzieje, ze nie bede musiala.
      • bemm1 Re: Nacięcie krocza! 07.08.07, 21:01
        przy pierwszym dziecku bylam nacinana, przy drugim nie i nie
        rozprułam sie w gwazdke ze tak powiem... mysle ze natrafilam na
        fachowa obsluge..wink ani po pierwszym ani po drugim porodzie nie mam
        zadnych zlych wspomnien jesli chodzi o zabliznianie sie ran. rozne
        sa opinie, progi odczuania bolu i ciala kobiet. mysle ze w takiej
        chwili i tak zdajemy sie na na fachowa rade i wiedze ploznych i
        lekarzy, a co bedzie... pozdrawiam
    • ivy-ivy Re: Nacięcie krocza! 07.08.07, 22:38
      ja urodziłam pierwsze dziecko ez nacinania...troszeczkę pękłam, ale
      zaraz mnie zszyli takimi szwami co same znikająsmile obecnie czuję
      się,tak jakbym w ogóle nie rodziła - znaczy pipka jest jak nowasmile
      zobaczymy co będzie przy drugim porodzie - to juz za dwa miesiące.
      Rodziłam w szpitalu w sulechowie koło zielonej góry...z tego co wiem
      to jeden z lepszych.
      pozdrawiam

      • bosoporosie1 Re: Nacięcie krocza! 08.08.07, 12:59
        Jestem obecnie w 21 tyg.ciąży i zaczynam się potwornie bać na samo
        wspomnienie o nacinaniu.Przy pierwszym porodzie-który sam w sobie
        był znośny,( w sumie z bólami wszystko trwało tylko 4godz.)bylam
        oczywiście nacinana, dziecko duże 3950.Zostałam fatalnie zszyta
        miałam duże komplikacje.Ból potworny, o siadaniu nie było mowy przez
        ok.2mc.Moje koleżanki po cesarskim cięciu normalnie chodziły po
        kilku dniach, a ja musiałam się tak potwornie męczyć po
        porodzie "naturalnym".To jakiś cholerny paradoks!!
    • pollys nie nacięto mnie 08.08.07, 16:36
      pękła mi śluzówka tylko wink na zew aż 1 szew tongue_out
      nie miałam umówionej położnej a ta, na którą trafiłam była super. miałam poród
      rodzinny za który nie płaciłam bo w moim państwowym szpitalu to standard.
    • joana.mz Re: Nacięcie krocza! 08.08.07, 16:55
      tak rodziłam pierwsze dziecko bez nacięcia. I po porodzie szybko
      czułam się bardzo dobrze, nic mnie nie bolało. Drugie też tak
      zamierzam.

      Sama musisz zdecydować co jest dla Ciebie lepsze i do tego dążyć.
      Zawsze wśród lekarzy, położnych będą zwolenniczki i przeciwniczki
      tego zabiegu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka