Dodaj do ulubionych

Nie chce tego dziecka..............

    • facelift Wysterylizuj się 03.08.07, 12:39
      Nie pomyślałaś jak uprawiałaś sex, że należy się zabezpieczyć? Teraz powstało
      nowe życie, urodzi się człowiek, który nie będzie chciany przez matkę. Powinnaś
      się wysterylizować, żeby więcej się to nie zdarzyło. Żal, żal, mam nadzieję, że
      mały znajdzie rodziców zastępczych.
      • tadaam sama się Wysterylizuj 03.08.07, 14:01
        kolejna tepa idiotka, skąd takie się biora?
    • luczija74 Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 12:43
      Osoby takie jak ty powinny się dobrowolnie kastrować!!!Decyzja o zostaniu matką
      jest zbyt poważna i odpowiedzialna,żeby ot tak sobie,zachodzić w ciążę!!!
      • ewsien79 Podobno zawiodła antykoncepcja!Napisała to. 03.08.07, 12:46
        W jednym z postów salimka napisała o tym, że zawiodła antykoncepcja, dlatego aż
        tak drastycznie może lepiej nie pisać.
        • luczija74 Re: Podobno zawiodła antykoncepcja!Napisała to. 03.08.07, 13:07
          Tak naprawdę nie ma skutecznych środków antykoncepcyjnych,takich na 100% ale my
          kobiety wiemy o tym!!!i zawsze trzeba brać poprawkę na to,że możemy znaleźć się
          w tych 0,05% przypadków zajścia w ciążę mimo stosowania pigułek itp.
          Mnie nawet nie oburza ta lekkomyślność kobiet(cóż emocje,nieskuteczna
          antykoncepcja itp.)sama nie jestem święta,ale to że później nie potrafimy
          ponieść konsekwencji swojego postępowania!!!Dlaczego życie i uczucia dziecka są
          w tym najmniej ważne???-ono na świat się nie pchało,ma prawo mieć matkę
          tę,której głos słyszało przez 9 miesięcy!!!
          • ewsien79 Nie można napisać, żeby ktoś się wykastrował. 03.08.07, 13:17
            Jeżeli zawiodła ją antykoncepcja tzn, że próbowała się zabezpieczać.Rozumiem,
            że chodzi o dobro dziecka, ale takie teksty są naprawdę głupie.Tak naprawdę,
            nawet jeżeli i mnie poniosły nerwy w innych postach to i tak wiem, że
            konsekwencje salimka poniesie czy tak czy tak.
            Bardziej bulwersują mnie posty panienek piszących, żeby próbowała dziecko
            zabrać na próbę, a jak się nie spodoba to oddać.To jest poniżej krytyki.
            • luczija74 Re: Nie można napisać, żeby ktoś się wykastrował. 03.08.07, 13:33
              Był głupi wpis,to i moja odpowiedź była dość głupia,to fakt.Ale nadal bardzo
              mnie boli,że dziecko jest w tym najmniej ważne,świadczą o tym chociażby posty,o
              których sama napisałaś.Doczytałam się przez ten czas o Twoich zmaganiach z
              ciążą,więc chciałabym Ci życzyć szczęśliwego zakończenia.Sama przechodziłam
              przez podobne historie nim urodziłam za trzecim dopiero razem swoje
              dziecko.Jest to jednak możliwe,tak myśl i nie przemęczaj się.Ja w trzeciej
              ciąży też musiałam zrezygnować z pracy,może nie leżeć ale wypoczywać,brałam
              zastrzyki,leki i udało się,mimo jednego krwawienia i pobytu w
              szpitalu.Oczywiście seks też był zakazanysmilePozdrawiam.
          • tadaam weź więc poprawkę na to, że dziś 03.08.07, 14:03
            jak wyjdziesz z domu, któryś z kierowców MOŻE nie przestrzegać przepisów choc
            POWINIEN i cię przejedzie. siedź więc lepiej w domu. Chociaż nie wiem, winda
            może się urwać albo cos...
            • luczija74 Re: weź więc poprawkę na to, że dziś 03.08.07, 15:29
              Ależ to oczywiste!!!Myślisz,że o tym nie wiem?Na wszelki wypadek wykupiłam
              polisę na życie(tylko dlatego że posiadam dziecko).Co ci się jeszcze nie podoba
              poza tym,że bardzo mnie martwi los małych dzieci wydawanych na świat bez
              sensu???
    • salimka Do cholery jasnej!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.08.07, 12:53
      Zanim się zaczniecie "szczekać" to do cholery przeczytajcie moje wypowiedzi,bo
      gdyby co poniektóre czytały to wiedziałyby,że byłam zabezpieczona PISAŁAM O TYM!
      Niestety zabezpieczenie zawiodło!Trzeba czytać zanim się odpisuje,bo krytykować
      można jak najbardziej ale trzeba mieć pojecie o tym co lub kogo sie krytykuje!

      Wenussa a ty słyszałaś o tym,że pigułki dają 99% gwarancji!Bądź w takim razie
      szczęśliwa,że nie ciebie antykoncepcja zawiodła!
      Zanim zaczniecie pisać,czytajcie co się wcześniej pisało,zwłaszcza co ja pisałam!
      • kopalnia.diamentow Re: Do cholery jasnej!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.08.07, 13:10
        salimka,
        ja to Ci się dziwię, że jeszcze tu zaglądasz i niepotrzebnie się denerwujesz...

        Forum, jest to najlepsze miejsce do wyładowywania swoich frustracji przez
        malowanie swojego niezkazitelnego obrazu (bez związku z rzeczywistością)...
        A jeśli Twój profil odstaje od "jedynie słusznego" to musisz liczyć się z
        wulgaryzmami, ubliżaniem, pomiejszaniem Twojej wartości, duskusją o Twojej
        inteligencji...
        i tak się ciesz, że nie usłyszałaś, że jesteś z nizin społecznych i nie wiesz
        co to KULTURA smile...

        Jesteś w bardzo trudnej sytuacji. Pogadaj z psychologiem póki jesteś w
        ciąży...mówię Ci...

        k.d.
        • corkaswejmamy Re: Do cholery jasnej!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.08.07, 23:06
          Kopalnio Diamentów. Musisz być fajną dziewuchą... Już parę razy natknęłam się na
          Twoje posty i mądrze gadasz. Tym razem również podpisuje się pod tym co
          napisałaś. Wiele tu padło słów, nie ma sensu zatem dodawać swoich pięciu groszy.
          Nawiążę jedynie do wypowiedzi jednej z dziewczyn, chyba Wenussii. Nawet nie
          wiecie jak mnie irytują wypowiedzi typu"mnie to nie spotka"- w domyśle-jestem
          odpowiedzialna, panuję nad swoim życiem, nad tym co mnie spotka. Dziewczyny!
          Opamiętajcie się bo naprawdę jesteście śmieszne.
      • baenshee dasz sobie kobito radę 03.08.07, 18:20
        ja swoją paskud e zaplanwałam ,sama zrobiłam i wystarałam tongue_out i co z tego, na
        początku jak dowiedziałam sie ,że zaszłam w ciążę to jakos tak nie za bardzo
        byłam zajebiś.cieradosna. potem mi przeszło. poczujesz ruchy bedzie inaczej,
        zobaczysz. a jak urodzisz ,to całe spojrzenie na świat,albo na dziecko ci się
        odmieni. zobaczysz. tutek mój jest dla mnie teraz całym światem i dałabym za nia
        sie poszatkować temperówką. uszy do góry.
      • slonecznyslonecznik Re: Do cholery jasnej!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.08.07, 21:57
        smiesza mnie wszystkie komentarze. jak zwykle tworzy sie dyskusja bez sluchania
        osoby najbardziej zainteresowanej. kazdy i kazda jest madra i pisze co bedzie,
        co bedziesz czula. z jednej strony wspolczuje Ci bardzo, z drugiej zazdroszcze,
        bo wiem ze ja nigdy nie bede miala dziecka. moze wejdz na strone adopcyjna, tam
        sa ludzie, ktorzy napewno beda mogli Ci pomoc. nie pouczac. trzymaj sie.
      • naprawdetrzezwy Coś taka nerwowa? 04.08.07, 12:08
        "jestem w 12 tyg ciąży i nie chce tego dziecka,nie chcę,wiem,że wiele kobiet
        pragnie dzieci,ale dlaczego ja i dlaczego teraz,to nie jest dobry czas,nie
        chce,nie kocham go,nic do niego nie czuję,jest dla mnie tylko problemem,jam
        mam nauczyć się go kochać,skoro go nie chce?"


        To napisałaś.
        Tyle i tylko tyle.

        1. jesteś w 12 tygodniu ciąży i nie chcesz tego dziecka (płodu? larwy? dziecka? twego dziecka?)
        2. oddaj dziecko komuś, kto pokocha
        2. usuń ciążę
        2. urodź i pokochaj - w końcu na świat się nie pchało.

        tertium non datur est.
    • izabellabiega Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 12:58
      Kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży płakałam przez 2 dni i wcale nie z
      radości, nie chcialam tego dziecka, to nie był jak napisałaś dobry czas, nie
      potarafiłam sobie wyobrazić jak to będzie, nic nie czułam. Nie mogłam patrzeć
      na swojego faceta który cieszył się jak idiota, chciał mnie zagłaskć, a wogóle
      to majchętniej odrazu wysłałby mnie odrazu na porodówkę. Widziałam jak ma mi za
      złe moją postawę.Bąknęłam coś o aborcji nawet.Wiem że trudno byłoby mu się z
      tym pogodzić.Kochaliśmy się bardzo, ale dość krótko byliśmy razem. W wieku 24
      lat mialam za sobą już jedno nieudane małżeństwo, nie mieliśmy dzieci i bałam
      się tak dużej odpowiedzialności w nowym budzącym się przecież dopiero
      związku.Mialam wrażenie że jestem jakaś wyrodna, wymięta z uczuć czy coś
      takiego.
      Jeśli masz przy sobie ludzi którzy cię kochają i zapewnią ci wsparcie to pozwól
      im sobie pomóc, a jeśli nie to daj dziecku szansę na ciepły dom pełen miłości.
      Dziś jestem w 27 tyg. ciąży i kocham moje maleństwo, nie mogę się doczekać
      kiedy się pojawi.
      Tak naprawdę dużo zależy od partnera, rodziny... Wiem sama po sobie, że takie
      odczucia nie są niczym niezwykłym, długo oswajałam się z myślą że będę miała
      dzieco i nie było mi łatwo, mialam jednak to szczęście, że były obok mnie osoby
      które pozwoliły mi w jakis sposób zaakceptować ten stan rzeczy, a
      przedewszystkim ogromną miłość, troskę i wsparcie ze strony partnera
    • kmaisak Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 13:17
      Jeśli ten post nie jest zwykłą prowokacją to napiszę tylko tyle, że powinnaś
      oddać
      swoje dziecko (jeśli po porodzie nie zmienisz zdania - bo często tak bywa smile)
      rodzinie, która oddałaby wiele, żeby móc cieszyć się dzieckiem
    • izabela805 Było cza myslec wczesniej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! 03.08.07, 13:22
      Było cza myslec wczesniej jak z partnerem szłas do łozka co dziecko jest
      winne?? zawczasu znajdz dobry dom i dobrych rodzicow dla dziecka a wogule to
      sie dobrze zastanów ja jestem w 32 tyg ciazy i juz nie moge sie córki doczekac
      i kocham jak nad zycie niewiesz co tracisz!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • vanessa14 Re: Było cza myslec wczesniej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.08.07, 13:28
        1. Przeczytaj wszystkie powyższe posty, jeśli chcesz się wypowiadać (teraz
        Twoja wiedza jest niewystarczająca).
        2. W przyszłości "wogule" nie pomagaj córce w ortografii wink))
    • agnieszka100 Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 13:29
      Trzymam kciuki.
    • tomkowski4444 Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 13:29
      Jesli jestes panna bez faceta to idz do doktora i niech cie "uzdrowi" bo panny
      z dzieckiem i rozwodki sa traktowane jak prostytutki (tylko na pukanie) zycia z
      dzieckiem sobie nie ulozysz bo malo kto chce miec czyjes dziecko(balast)
      zarowno faceci jak i kobiety. Wiem ze to jest trudne do zrozumienia ale taka
      jest prawda jestem zawsze szczery. Nie ludz sie ze ktos cie zechce ale to
      bedzie chwila bo zawsze bedziesz mniej dyspozycyjna i mniej konkurencyjna niz
      panna bez dziecka wiec nie marnuj sobie zycia . Uzdow sie a na przyszlosc sie
      lepiej zabezpieczaj. Jesli masz meza faceta to nie rozumiem problemu. Pozodzenia
      • kopalnia.diamentow Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 13:35
        Aż trudno uwierzyć, że taka PATOLOGIA ma dostęp do internetu.
        Szok!
        • kopalnia.diamentow Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 14:41
          moja powyższa wypowiedź tyczy się tomkowskiego4444 (oczywiście)
      • ewsien79 Człowieku zastanów się co piszesz... 03.08.07, 13:46
        Są tysiące ludzi z dziećmi z innych związków, więc nie wylewaj takich głupot na
        tym forum.Sama mam przykład tego w swojej rodzinie i wśród znajomych.
        Czasy czarownic i palenia na stosie skończyły się.
        Ludzie układają sobie życie i dzieci mogą w tych związkach być szczęśliwe,
        ważne żeby matka podjęła dobre decyzje i jeżeli zdecyduje się na to dziecko
        była mądra w wychowaniu go.
      • ewelina1115 Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 14:02
        Wróć do ciemnogrodu z którego pochodzisz - chłopaczyno!!
        Głupszej wypowiedzi nigdy nie słyszałam.
        Żal mi ciebie, bo strasznie płytki jesteś, a dziecko w niczym nie przeszkadza
        MĄDRYM ludziom. Ty sie raczej do nich nie zaliczasz.
      • baenshee <rotfl>co za debil<rotfl> 03.08.07, 18:30
        tomkowski świetny kawał doprawdy tongue_outP usmiałam sie po pachy
        to znaczy,że twoim zdaniem, połowa naszego społeczeństwa to prostytutki tak??
        weź ty ,chłopcze drogi, zainwestuj w jakiegoś dobrego psychoanalityka, może ci
        pomoże. i nie mież ludzi swoją miarą. osobiście znam wiele osób , które po
        urodzeniu dzieci zwiazały sie ponownie z innym mężczyzną. bredzisz słonko. a
        to,że dla ciebie dziecko to balast i nazywasz obcym dziecko , które kobieta sama
        urodziła, to już tylko i wyłącznie źle świadczy o tobie.
        a ta poza tym - kto ci powiedział, drogi gamoniu,że do wychowywania dziecka
        potrzebny jes facet i bez faceta ani rusz?? na twoim miejscu bym sie
        zastanowiła. ja mam faceta i co ?? do wychowywania dziecka wcale potrzebny mi
        nie jest , równie dobrze sama dałabym sobie świetnie radę, jak i wiele moich
        znajomych i innych kobiet.
        poważnie rozważ moja sugestie, bo jesteś naprawdę chory troszkę...
      • corkaswejmamy Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 23:12
        tomkowski. Idź ty lepiej się przejdź i szczerze sobie wszystko przemyśl(skoro
        juz taki szczery jesteś). Przedtem przeczytaj sobie wszystkie posty i niech
        dotrze do ciebie jaki jesteś porąbany czlowieku. Ludzie, ja naprawdę staram sie
        być wyrozumiała,ale w momencie kiedy czytam podobne posty po prostu krew mnie
        zalewa.
        • corkaswejmamy Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 23:13
          I niech ten spacer cię uzdrowi, chłopcze.
    • epb3 Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 13:40
      Planowałam dziecko.A mimo to kiedy pokazały sie 2 kreski wpadłam w panikę. Nie
      miało się tak szybko udać, przeciez to musi minąć kilka miesiecy , etc - takie
      były moje myśli. Jeszcze do tego pojawiły się problemy z ciążą.
      Nie było łatwo. Bardzo późno poinformowałam rodzinę. Myślę, że tak do połowy
      ciąży nic nei czułam. Wkurzało mnie jak sie ruszał i nie było przyjemne a
      wszyscy mówili jak to jest super. Ale potem powoli zaczęłam się cieszyć. Ale
      nie można tego było nazwać miłością. I jest tak do dzis - 30tc. Bałam się
      zapisać do szkoły rodzenia - bo wcześniej jakoś udawałam ze to jeszcze długo
      długo - dzisiaj zaczynam i strasznie mnie to stresuje. Nie znoszę myśli, że
      musze zacząć kompletować wypawkę - byłam w sklepie raz - i wybrałam wózek i
      wiecej nie będę chodzić. Ale złapałam się na tym, że mówię do mojego
      nienarodzonego syna czasem, więc myślę, że jak Go zobaczę to Go pokocham. Ale
      cieszę się, że do pażdziernika jeszcze daleko smile I wcale nie uważam, że moje
      uczucia to brak odpowiedzialności. Poprostu hormony buzują, boję się co mnie
      czeka. Lubię swoje życie ale ono napewno będzie się musiało zmienić. Nie myślę,
      że na gorsze. Ale będzie musiało.

      Salimka w 12tc rada zeby oddać dziecko to jakaś głupota totalna. Nie czytaj tego
      bo szkoda zdrowia. Mówisz ze nie oddasz. Zrobisz co będzie trzeba. Ale daj sobie
      czas. Mam nadzieję, że masz kogoś kto Cie wspiera, bo to Ci teraz jest potrzebne.
      Trzymaj się ciepło. I obyś sie dobrze czuła fizycznie bo jak dochodzą jeszcze
      mdłości i inne ciążowe przypadłości to człowiek już wogóle siada psychicznie.

      Ewelina
      • czupurek10 Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 14:08
        Czytając wypowiedzi Salimki ma sie wrazenie wielkiego smutku i chlodu. Jedyna
        rzecza ktorej mozna Ci radzic a takze zyczyc to w okresie ciazy skoncentruj sie
        na Sobie, nie na dziecku, poznasz je pozniej, nie dla kazdego chodzenie w ciazy
        to rokosz. Poszukaj wsparcia w rodzinie, przyjaciolach, partnerze. Potrzac na
        swoje zycie pewnie podobnie bym sie czula majac lat dwadziescia kilka, dzis
        majac blizej czterdziestki i ulozone szczesliwe zycie, chcialbym miec jeszcze
        jedno dziecko (jedno mam) doroslam do bycia matka pozna. Nie koncentruj sie
        dzis na dziecku lecz na sobie, masz jeszcze tyle czasu do spotkania z nim, po
        co sie martwic na zapas. Jedno co tylko zauwazylam u moich samotnych kolezanek
        co maja okolo 40 lat sa smutniejsze od tych u ktorych zagoscilo w ich zyciu
        dziecko, oczywiscie nie kazdej kobiety to dotyczy. Mysl teraz o Sobie,
        pozalatwiaj niezalatwione sprawy, zrob bilans co jest dla Ciebie w zyciu wazne
        to pomaga.
        • asik_cz a co na to ojciec dziecka? 03.08.07, 14:37
          Nic nie napisałaś o partnerze - może Twoje poczucie zagubienia pogłębia fakt,
          że nie jest on dla Ciebie wsparciem? To ma ogromne znaczenie. Ale jego
          podejście, jeśli jest negatywne, też ma szansę sie zmienić.
          Na razie najważniejsza jesteś Ty i Twoje uczucia. Te wszystkie bzdury o
          wyrządzaniu dziecku nieodwracalnej szkody tylko z tego powodu, że sie o nim źle
          mówi czy myśli na etapie prenatalnym, że Twój stres mu sie udziela i mózg mu
          lasuje! To lepiej sie uśmiechać i robić dobrą minę mimo burzy szalejącej w
          środku? Głupie. Tak jak juz pisałam - dobrze że szczerze piszesz o swoich
          uczuciach. To lepsze niż zakłamanie. I Tobie może choć troche ulży. Trzymaj sie
          Salimko.
          A gdzieś na gazecie jest chyba forum "ciąża nie w porę" może poszukaj?
    • arcoiris Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 14:48
      Pokochasz je. Bardzo.
    • asidoo Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 19:20
      I znowu forum dla głupolek reklamują...
      Kto was dał na pierwszą stronę?
      • polpotworek Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 20:59
        Po przeczytaniu wielu wypowiedzi tutaj dochodze do wniosku ze taka dziewczyna
        jak Salimka, która przyznaje sie do odczuc jakich moglaby sie wstydzic i
        zakladając post który jest szukaniem wyjasnienia dlaczego tak czuje i
        pocieszenia ze wszystko moze sie zmienic...ze ma szanse na to by pokochac kogoś
        i by móc w sobie coś zmienić........bedzie tak dobrą matką ze pewnie niewielu
        tutaj wyzywającym i oburzonym jej brakiem natychmiatowych uczuc moze to sobie
        wyobrazić.
        • woman-in-love Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 21:27
          po porodzie wszystko sie zmieni. Już natura o to zadbał, żeby dziecko wydało Ci
          sie ósmym cudem świata. Mam nadzieje, że zapomnisz o tym watku, bo dziecku nie
          byłoby milo, gdyby przypadkiem się dowiedziało...
    • joannab36 Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 22:33
      Spokojnie. Też wpadłam. I to przed 18-ką i od razu z bliźniakami.
      I na tyle dawno, że jeszcze aborcja była legalna i nawet brałam to pod rozwagę
      (zwłaszcza, że niewiele osób dawało mi szansę na przyszłość).
      Nie powiem, żebym wtedy była zachwycona - wręcz przeciwnie: przerażenie,
      wściekłość na swoją głupotę, strach, strach, strach.
      Ale jakoś poszło. I teraz śmieją się ze mnie, że rozpieszczam dzieci ile się
      da, choć już są duże.
      Jakoś natura tak człowieka wykręci tymi hormonami, że przeważnie da radę się
      pokochoć swoje dziecko, choć na początku jest trudno.
    • magdap7 Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 22:56
      Ja też nie kocham

      Swojej matki. Jest dla mnie problemem. Może czuję tylko współczucie. Chgodzę do
      niej, bo jestem prawnym opiekunem, chce uregulować spadek i dletego, zeby ktoś
      mi kiedyś nie zarzucił, że się nią nie interesuję. Chodzę też dlatego, że
      czasem chcę coś pomóc przy jej bieżących problemach zdrowotnych typu zęby i
      palenie papierochów.
      Myślę, też czasem ze moze kiedyś zorganizuję pieniądze na opiekunkę w lepszym
      domu. I to wszystko.
      Matka się mnie wyparła, bo jest chora na głowę - schzofrenię.
      Ojciec się wyparł, bo moja rodzina go przepędziła a on nie czekał długo.

      Na moich rodziców mówi się wyskrobki powojenne a ja jestem dzieckiem - piątym
      kołem u wozu. Jestem pewna, że ciotka, która brała mnie na wychowanie czuła
      ogromny ciężar i kłóciło się to z jej życiem prywatnym.

      Ale jestem.
      • 24lena dobrze,ze jestes :) 03.08.07, 23:07

    • dvoicka Re: Nie chce tego dziecka.............. 03.08.07, 23:51
      podziwiam Cię, jeśli czytasz jeszcze te wszystkie odpowiedzi i doczytałaś do mojej.
      mój synek był wyczekany, zaplanowany i naprosiłam sie trochę męża, żeby już.
      ale nie jestem osobą, która się emocjonuje wszystkim i trochę mi było dziwnie
      momentami z tym, że niektórzy przeżywają tę ciążę bardziej niż ja. cieszyłam
      się, nawet bardzo, ale niektóre "ciążowe gadki" mnie męczyły.
      potem Jasiek się urodził i w pierwszych tygodniach był rozbrajająco nieporadny.
      był taki "szczurkowato-robaczkowaty". i jedna z moich pierwszych myśli była
      taka, że ja kiedyś też byłam taka strasznie bezradna, niezdolna do tego, żeby
      zrobić cokolwiek. i to mi dało siłę i potrzebę zaopiekowania się nim,
      świadomość, że teraz moja kolej, że to ja, mimo braku doświadczenia, zajmę się
      nim najlepiej.
      ale miałam też takie momenty, że mówiłam, że to nie dla mnie, że ja nie chciałam
      mieć dziecka, ja tylko chciałam być w ciąży.
      teraz on ma 5 miesięcy i jest zupełnie inny - śmieje się do nas, wyciąga ręce.
      życzę Ci, żebyś przekonała się sama jak cudownie jest mieć dziecko - patrzeć jak
      z tygodnia na tydzień dojrzewa, uczy się nowych rzeczy.
      zobaczysz, ile czasu zajmuje każdemu człowiekowi nauczenie się najprostszych,
      wydawało by się, rzeczy, np. trafiania własną rączką do buzi.
      życzę Ci wspaniałego macierzyństwa. ono i tak się zmienia cały czas.
      • cassandra571 Mozna sprzedac 04.08.07, 04:49
        Mozna by sprzedac. Wiele rodzin na zachodzie zaplaci dobre pieiadze za dziecko.

        A jak sie nie sprzeda w calosci, to mozna sprzedac na czesci...na rozne
        implanty, transplanty, etc, lub po prostu na mieso.

        Tak cyz inaczej jest optymistycznie - mozna zarobic pieniadze
        • mocarabia Re: Mozna sprzedac 04.08.07, 10:53
          Cassandra - nie przeginaj smile Kazda inteligentna laska bezbłędnie odczyta Twój
          sarkazm (moje głębokie chapeaux bas!) ale jakiś idiota trafi na Twój wpis, po
          czym zacznie Cię szukać, bo wymyśli że namawiasz tamtą do popełnienia
          przestępstwa... Wiesz, jak dzisiaj jest - durnych ludzi nie brakuje, i co
          więcej, wiele mogą.
          Pozdrawiam, Cass!
          • ewsien79 Re: Mozna sprzedac 04.08.07, 12:16
            Faktycznie lepiej uważać z takimi wypowiedziami, bo nawiedzonych nie brakuje...
    • m824 Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 10:07
      jeżeli tylko masz możliwości to bilet do Holandii i sprawa załatwiona. lepsze
      takie wyjście niż zajmowanie się dzieckiem, którego się nie chce. ja też nie
      chcę mieć dzieci. za nic w świecie. rozumiem Cię.
      możesz też oddać. noworodki mają b. duże sznase na adopcję, wieć dom znajdzie
      raz dwa.
      • mocarabia ta 04.08.07, 10:44
        Mam już dwoje, a zawsze chciałam mieć szóstkę, tyle, że chodzenie w ciąży i
        rodzenie jest trochę kłopotliwe (choć lubiłam być w ciąży);
        Jak nie chcesz, to ja Twoje dziecko przygarnę! Mądrze wychowam. Będzie miało
        niezłą, dostatnią rodzinę. Będzie żyć.
        Bez względu na to, co myślisz, jeśli wybierzesz nieskomplikowaną, wygodną
        wersję, nie wywabisz tego później z pamięci niczym; ani z pamięci, ani z
        sumienia (bawi mnie to, co mówię, bo jestem ateistką smile )
        Gdybyś chciała kontaktu, wiesz co robić;
    • bajmejek Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 10:50
      JA TEZ TAK MOWILAM JAK BYLAM W CIAZY ODDALAM DZIECKO BO WYBRALAM FACETA MIALAM
      SYNKA TERAZ MA 3LATJA I DOPIERO OD JAKIEGOS CZASU TEGO BARDZO ZALUJE I BARDZO
      MNIE TO BOLI NIE BYC GLUPIA JAK BYM MOGLA TO BYM OFLA CZAS JEST TO OGROMNY BUL
      BEDZIESZ ZALOWAC DO KONCA ZYCIA I NIGDY SOBIE TEGO POTEM NIE WYBACZYSZ
      PRZEKONASZ SIE SAMA.
      • sabka22 Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 11:04
        Mysle ze to z twojej strony jest chwilowe odczucie,nie bede Cie atakowac bo nie
        w tym rzecz.Mysle ze jak zobaczysz dzidziusia po porodzie nie oddasz go za nic
        w swiecie.W pierwszym trymestrze ciąży przewaznie ma sie wzloty i
        upadki,przychodzą do głowy takze głupie mysli ale to przechodzi z czasem.Jak
        bedzie czas kupowania wyprawki,jak zobaczysz te malenkie ciuszki napewno
        zmienisz zdanie.Tego Ci życze z całego serca i wiem ze bedzie dobrze.
        powodzenia!
        • marta2202 Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 15:01
          Szczerze współczuję ci, ale to nie jest wina tego nienarodzonego dzidziusia.
          Teraz masz mieszane uczucia, ale może to się zmieni. Na początku na pewno nie
          będzie łatwo, dobrze żebys miała w kimś oparcie.
          Moim zdaniem nic nie dzieje się bez przyczyny. Teraz najważniejsze jest żeby
          dziecko było zdrowe.
          Trzymam kciuki.
    • salimka Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 15:39
      Przeczytałam dzisiaj wszystko jeszcze raz na spokojnie,i nadal nie mogę
      zrozumieć tego ataku na mnie za to,że powiedziałam to co czuję,czy naprawdę tak
      trudno zrozumieć,że można mieć takie obawy,taką niechęć,czy to jest powód do
      tego by takie wręcz wulgarne słowa wypowiadać,i wierzcie mi ja nie jestem winna
      temu,że ktoś nie może mieć dzieci,że ma problemy z zajściem w ciąże lub z jej
      utrzymaniem,czy każdy musi się cieszyć,ja nie umiem się cieszyć i nie chcę
      udawać, faktycznie,na złym forum chyba napisałam o moich odczuciach,jak to jedna
      z was zauważyła,ale to jest forum CIĄŻA i PORÓD więc myślałam,że to odpowiednie
      miejsce,ale zauważyłam,że tu trzeba ciążę celebrować,wychwalać pod niebiosa,bo w
      przeciwnym razie dostaje się "kopa w dupę",nie mówiąc już o tym,że wiele osób
      wypowiada się nie czytając poprzednich postów autorki,mam wrażenie,że dużo osób
      zamiast starać sie pomóc,dać jakąś wskazówkę,jakiś przykład z życia,że jednak
      można pokochać dziecka,za cel stawiło sobie chyba "dokopanie", "zdołowanie" i
      "ubliżanie" mi,nie znając nawet do końca całej mojej sytuacji!W tym miejscu
      dziękuje wszystkim,którzy swoim przykładem,że mimo braku miłości do dziecka w
      ciąży,udało im się dziecko pokochać po porodzie,czy w jakiś czas potem,bardzo
      dziękuje,to mi trochę pomogło,bo może u mnie będzie tak samo?A wszystkim tym
      "świętym" i tym WZOROWYM matkom,które najbardziej na mnie najeżdżały radzę
      przeczytać jeszcze raz co pisały,bo jad z ich wypowiedzi sączył się nad wyraz
      wylewnie,a przecież z nich takie matki,które od zobaczenia dwóch kresek na
      teście były już idealnymi matkami,które kochały nie dziecko tylko dwie kreski na
      teście,zastanawiam się tylko dlaczego czuć w ich wypowiedziach tyle nienawiści i
      braku zrozumienia,wolę być taka jak jestem,wolę mówić prawdę,że nie chce dziecka
      niż kiedykolwiek być taka,jak właśnie te "święte,matki polki"
      pozdrawiam wszystkich




      • paliwodaj Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 16:43
        salimka...a jakiej pomocy Ty oczekujesz. Bo chyba nie braw i pochwal, bo to
        niczego nie zalatwi. Wiadomo ze na forum Ciaza i Porod wchodza mamy, ktore w
        99,9% ciesza sie ze maja dzieci . Wiadomo nie od dzis.
        Wiec ponawiam pytanie : czego chcesz od nasz Dziewczyno?

        Czy ktoras z nas przezyje Twoje zycie?

        Dostalas juz setki porad, wybierz cos dla siebie , sama chyba najlepiej
        potrafisz ocenic swoja sytuacje i mozliwosci!!!

        • ewsien79 Salimko! 04.08.07, 17:01
          Czasami fakt bywam agresywna i moje odpowiedzi mogą urazić.W momentach, w
          których mogę pomóc z własnych doświadczeń - pomagam.Niestety takie wątki są dla
          mnie przykre.Nie dlatego, że Cię potępiam, że tak jak myślisz mam pretensje
          personalnie do Ciebie o to, że miałam problem z zajściem w ciążę.Mam pretensje
          do losu, bo w takich momentach widać niesprawiedliwość.Jedna z nas cierpi, bo
          nie chce dziecka, druga cierpi, bo ma problemy, żeby mieć dziecko.Nie winię
          Ciebie, ale mam też prawo mieć swoje odczucia.W pierwszym wątku nie napisalaś o
          antykoncepcji, która zawiodła dlatego dostałam białej palmy.
          Później trochę bardziej zrozumialam problem, ale i tak to jest forum na którym
          dyskutuje się o problemach w ciąży, pomaga sobie, ale nikt nie pomoże Ci podjąć
          decyzji w takiej sprawie.Decyzja musi być przemyślana i Twoja.Przez swoje
          problemy patrzę głównie na dobro dziecka, bo dla mnie to dziecko jest
          najważniejsze.Skoro przeczytałaś wszystkie wątki to pewnie zauważyłaś też ten,
          w którym pisałam o mojej siostrze, która była niechcianym dzieckiem przez swoją
          mamę.Mogę Ci tylko podpowiedzieć jedno, że jeżeli boisz się, że nigdy nie
          pokochasz dziecka i w zasadzie nosisz w sobie taką pewność to oddaj je do
          adopcji, matka mojej siostry próbowała być z nią przez 4 lata i i tak
          odeszła.Przez to dziewczyna ma problemy z ułożeniem sobie życia, zaakceptowania
          samej siebie, jest nieufna, chociaż od 4 roku żyła już w normalnej kochającej
          rodzinie.
          A jeżeli za wszelką cenę chcesz spróbować to tak jak napisała jedna z
          dziewczyn idź do psychologa, przejdź terapię, bo są takie i zobacz jak
          będzie.Zrób to teraz, bo po porodzie próbowanie nie jest wskazane dla psychiki
          dziecka.I nie obrażaj się o to, że jest tyle dziewczyn, którym trudno
          zrozumieć, bo jest tyle różnych problemów i tragedii ilu jest ludzi, a na forum
          naprawdę nikt nie zrobi nic za Ciebie i nie wcieli się w Twoją sytuację, bo tak
          naprawdę żadna z nas jej nie zna.Przemyśl i zrób to co uważasz za stosowne, ale
          z pełną dbałością o dobro malucha.
          • jola427 Re: Salimko! 04.08.07, 17:51
            Salimko, a jak wygląda Twoja sytuacja rodzinna? I wogóle Twoje życie? Gdzie
            jest ojciec dziecka, jesteście ze sobą? Mówiłaś mu o tym co czujesz? Masz
            wogóle z kim pogadać?
            Jesteś w fatalnej sytuacji i nie ma sensu rozgrzebywać dlaczego tak się stało.
            Myślę, że i tak liczyłaś się z faktem, że mimo zabezpieczenia istniała
            możliwość zajścia w ciążę. Dlatego poprostu to zostawmy. Mnie właśnie
            zastanawia, że Ty nic nie piszesz o rodzicach, o ojcu dziecka, o tym dlaczego
            akurat teraz nie chcesz dziecka. Napisz coś więcej o sobie wtedy lepiej Cię
            zrozumiemy i być może nie będzie tyle złośliwych komentarzy. Jeżeli nie chcesz
            jawnie na forum, to napisz do mnie na priv jeśli masz ochotę oczywiście. Co
            prawda ja nigdy nie czułam tego co Ty, ale potrafię sobie to wyobrazić co
            czujesz i jak Ci z tym źle.
            Na razie mogę Ci napisać tyle: zrób dla tego dziecka wszystko co się da w
            ciąży. Nieważne co w tej chwili do niego czujesz. Ciąża jest długa i dobrze
            masz sporo czasu na oswojenie się z tą sytuacją i na rozbudzenie w sobie
            miłości. Wiesz na razie to takie "nierealne", jesteś w ciąży ale nie czujesz
            ruchów dziecka, pewnie nie rośnie Ci jeszcze brzuch. W drugim trymestrze dojdą
            te wszystkie namacalne objawy ciąży i samopoczucie też będzie lepsze. Być może
            miłość do dziecka przyjdzie jak je do siebie przytulisz, a może jeszcze
            później. Na razie nic od siebie nie wymagaj, no i nie obwiniaj się przede
            wszystkim. Jak będziesz się źle naprawdę z tym czuła to pogadaj z dobrym
            psychologiem.
            Pozdr. Jola
      • martkaa Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 18:30
        Przeczytałam wszystkie Pani wypowiedzi. Trudno wejść w tę sytuację, gdy nie zna
        się wielu szczegółów, ani okoliczności towarzyszących. Nie wiemy kim Pani jest,
        ani z kim Pani jest. Można faktycznie zostawić to z boku i zastanowić się nad
        sednem sprawy. Ja nie jestem matką, mam <25 lat i aktualnie nie mam partnera. W
        zasadzie byłabym już gotowa na macierzyństwo, ale nie wiem, co stałoby się w
        chwili rozeznania: jestem w ciąży. Uważam, że miłość do dziecka przychodzi z
        czasem. Może to banalne, ale i literatura, i film, i życie to potwierdzają.
        Oczywiście głęboko tkwimy w masie stereotypów, z których najważniejszy to bycie
        Matką - Polką. (Polecam książkę Gretkowskiej - "Polka".) Mam nadzieję, że Pani
        pokocha człowieka, który jest Pani częścią.
      • paulina812 Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 20:58
        Nie przejmuj się, może poronisz (przytrafia się to 40000 kobiet rocznie w
        Polsce) a może urodzisz martwe dziecko ( 2000 dzieci rocznie rodzi się
        martwych) a może Ci umrze troszkę później bo 5000 dzieci w wieku 0 - 18 lat
        rocznie umiera. Mnie pozostaje wzruszyć ramionami bo taki już ten świat,
        alkoholiczki rodzą żywe dzieci a te kobiety co kochają i chcą od samego
        początku odwiedzają swoje maleństwa na cmentarzu.....
      • just407 Re: Nie chce tego dziecka.............. 05.08.07, 08:09
        Przeczytałam wszystkie posty i trochę czasu mi to zajęło. Tak naprawdę to widać
        że salimka szuka pomocy aby odnaleźć tą miłość. Nie usuneła dziecka i nie chce
        go oddać to znaczy że szuka pomocy jak odnaleźć w sobie miłość. To troska o to
        dziecko i może większa niż wszystkich zakochanych w swoich "fasolkach" matek.
        Moja rada jest taka, że teraz potrzebna jest ci pomoc psychologa. Na pewno
        odnalezienie wsparcia w bliskich też jest ważne i potrzebne. Bardzo mało wiemy
        o Twojej sytuacji i dlatego trudno tu cokolwiek poradzić. I myślę, że każdy kto
        dopuszcza się oceniania pokazuje tylko jak wielkie klapki ma na oczach. A może
        warto czasem posłuchać innych niż od razu oceniać.
        Mam nadzieję, że uda ci się znaleźć tą miłość, a jeśli nie to dobre wyjście z
        sytuacji.
      • bcelary Re: Nie chce tego dziecka.............. 05.08.07, 23:45
        Heja,
        Widzę, że się strasznie rozrósł ten wątek... Co prawda z mojej męskiej
        perspektywy będzie to nieadekwatne (nie znane nam burze hormonów, doświadczenie
        noszenia dziecka, poród (sic) itp.), ale... wydaje mi się, że trzeba po prostu
        dać sobie trochę luzu. Do niczego przecież nie można się zmusić. Czas, czas i
        jeszcze raz czas.

        Co prawda w moim przypadku nie było tak ekstremalnej reakcji. Dziecka nie
        planowaliśmy i byliśmy totalnie zaskoczeni. Potem, z czasem, coraz bardziej
        oswajałem się z tą myślą. Esencją moich przemyśliwań był fakt, że niedługo
        pojawi się nowy człowiek, który będzie moim potomkiem. Być może będziemy
        rozumieć się bez słów, a może będzie mi przypominał moją matkę, albo... no i
        inne takie tam meandry myślowe. Ogólnie chyba podszedłem bardziej od strony
        filozoficznej.

        Dopiero gdy Mała się urodziła, zaczęły się pojawiać coraz silniejsze uczucia
        ojcowskie. I też nie tak od razu. Oczywiście na początku czułem już ogromną
        miłość do małej, ale to było nic w porównaniu z tym co czuję obecnie.

        Wydaje mi się, że to wszystko przychodzi z czasem.

        pozdro i oby wszystko Ci się ułożyło.
    • wioletta3329 Re: Nie chce tego dziecka.............. 04.08.07, 21:37
      Chciej tego dzieciątka,jakbyś się czuła gdyby powiedział ktos tobie że masz za
      godz.umrzeć?????moja koleżanka ma Kacperka z małogłowiem który ma 5lat mój
      Joachim ma 4latka i jest zdrowy,jest tyle miłości w matce chorego dziecka że ja
      niejednokrotnie nie miałabym siły zwyciężyć zesłania losu,a Kacperek żyje choć
      jest małą roślinką dla niektórych,nie ma problemu którego nie można
      rozwiązać,dziecko nie jest problemem,problemy stwarzamy my dorośli,bo cóż winne
      dzieciątko???jeśli pzemyślalaś dobrze wszystkie za i przeciw,izdecydowałaś
      już,to pamiętaj nie LUDZIE SĄ DO OCENY LECZ BÓG.Ja nie jestem z mocherowych
      beretów.Ale moja mama nigdy nie urodziła mi brata lub siostry,choć już ich
      mam.Pozdrawiam serdecznie.
    • andrew95 Re: Nie chce tego dziecka.............. 05.08.07, 08:19
      Uwierz, że w życiu nawet najbardziej waleczne jednostki muszą odpuścić i dać
      się porwać nurtowi. Zrób tak i przestań rozmyślać. Żyj codziennością i zaufaj
      życiu. Może Ci przynieść jeszcze wiele szczęścia i radości. Dasz radę!
    • a.stalowa to je do cholery usun!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.08.07, 12:07
    • 1313is Re: Nie chce tego dziecka.............. 07.08.07, 20:47
      Jesteś trochę nie poważna nie wiesz co to są środki antykoncepcyjne????????? Nic
      już nie możesz zrobić!!! Staraj się przekierunkować swoje myśli i zadbać o swoje
      zdrowie. I pokochasz to dziecko jak poczujesz pierwsze ruchy, usłyszysz pierwsze
      bicie serduszka.A wiem coś o tym bo jestem w 20 tygodniu ciąży. I niedawno
      uwierzyłam że będę mama. A następnym razem pomyśl zanim będzie za pózno!!!!!!!!!
      • ewsien79 Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 07.08.07, 21:23
        Jak chcesz odpowiadać na czyjś post to z łaski swojej przeczytaj
        całość.Dziewczyna pisała, że zawiodła antykoncepcja i powtarzane
        jest to do znudzenia!
        • jola427 Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 07.08.07, 23:45
          A mnie to trochę jednak denerwuje takie bezmyślne stwierdzenie,
          że "dziewczyna się zabezpieczyła". Myśląca osoba, która wie, że
          środki antykoncepcyjne są zawodne, zdaje sobie sprawę z tego, że
          może zajść w ciążę mimo zabezpieczenia. Jeżeli ktoś ma taką
          sytuację, że naprawdę nie chce, czy nie może mieć w danym momencie
          dziecka. Powinien pomyśleć np. o połączeniu dwóch czy trzech środków
          jednocześnie, albo zupełnie zrezygnować w tym momencie z seksu.
          Troszkę to szczeniackie, "wpadłam, ale jestem usprawiedliwiona, bo
          przecież się zabezpieczyłam". Tylko pozostaje problem, "będę miała
          dziecko, a przecież go nie chciałam". Naprawdę trzeba pomyśleć
          wcześniej i przede wszystkim trzeba brać odpowiedzialność za swoje
          czyny. Decydując się na seks trzeba wziąć pod uwagę, że może on
          doprowadzić do ciąży, czy się zabezpieczamy czy nie.
          Mam nadzieję że nikogo nie uraziłam, bo nie miałam takiego zamiaru.
          No i to co napisałam nie dotyczy bezpośrednio autorki wątku.
          Dziewczyna przecież urodzi to dziecko i napisała, że go nie odda,
          tylko będzie się starała stworzyć mu rodzinę i pokochać je. Chodzi
          mi tylko żeby tej sytuacji w ten sposób nie tłumaczyć, że biedna
          dziewczyna zabezpieczyła się, zaszła w ciążę, a przecież nie chciała
          dziecka. Bo to strasznie dziecinne i niedojrzałe.
          • kat_maj Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 07.08.07, 23:55
            jola427 napisała:

            > Jeżeli ktoś ma taką
            > sytuację, że naprawdę nie chce, czy nie może mieć w danym momencie
            > dziecka. Powinien pomyśleć np. o połączeniu dwóch czy trzech
            środków
            > jednocześnie, albo zupełnie zrezygnować w tym momencie z seksu.

            mam nadzieje ze ta osttnia rada to zart...
            • jola427 Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 08.08.07, 00:51
              kat_maj napisała:
              > mam nadzieje ze ta osttnia rada to zart...

              hihihi, no żart smile Pisząc to aż mi ręka zadrżała, chociaż z drugiej
              strony, wiem, że czasami się zdarzają takie sytuacje, że zmuszają do
              takich decyzji. Podaję przykład u znajomej:lekarze podejrzewali u
              niej poważną chorobę kości (nie pamiętam nazwy) i dopóki nie miała
              diagnozy, tak bardzo się bała ciąży, że zrezygnowała zupełnie z
              seksu. No ale to już ekstremalna sytuacja.
          • gooochab Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 08.08.07, 07:59
            jola427 napisała:


            > Powinien pomyśleć np. o połączeniu dwóch czy trzech środków
            > jednocześnie,>



            no jasne, najlepiej powinna używać wszystkich dostępnych środków na raz.
            Różne są sytuacje i środki antykoncepcyjne SĄ wystarczające pojedyńczo. Z
            reguły. Tylko wypadki życiowe sprawiają, że jest inaczej (a może trochę
            ludzie...). Wybacz, ale pamiętanie o zabezpieczaniu kilkoma środkami odebrałoby
            mi całą przyjemność z seksu i chyba doprowadziło do nerwicy, bo jeśli w trakcie
            przypomnę sobie o jednym, którego nie użyłam, to co robić? Wyrywać się i biec po
            niego, czy czekać w nerwówce aż ON skończy, a potem myśleć o ciąży przez
            następne parę tygodni???
            • marta_st1 Moja droga 08.08.07, 08:15
              Byłaś na USG? Widziałaś swojego maluszka? Jeśli nie to koniecznie
              idź. Wtedy wiele może się zmienić jak zobaczysz, że Twoje dziecię ma
              już wygląd człowieka. Zobaczysz jak się rusza i bije mu serduszko.
              To maleńkie życie, które jest w Tobie jest zależne tylko i wyłącznie
              od Ciebie. Ono zawdzięcza Tobie życie i tylko Ty jesteś jego
              bezpiecznym domkiem. Nigdzie nie będzie mu tak dobrze jak pod Twoim
              sercem. Ono jest całkowicie bezbronne i tylko Ty możesz je obronić.
              Zobaczysz jakie to wspaniałe uczucie tulić swojego synka czy córkę w
              ramionach, taką bezbronną istotkę, która ufa tylko Tobie, swojej
              mamusi. A kiedyś przybiegnie do Ciebie i zarzuci Ci na szyję te
              swoje maleńkie łapki i powie: "Kofam Cie mamusiu baldzo" smile
            • jola427 Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 08.08.07, 10:20
              gooochab napisała:
              > no jasne, najlepiej powinna używać wszystkich dostępnych środków
              na raz.


              Droga goochab, po pierwsze to naucz się czytać ze zrozumieniem, bo
              napisałam, że w sytuacji kiedy ktoś naprawdę nie może albo nie chce
              w tej chwili sobie pozwolić na dziecko to powinien się zabezpieczyć
              dwoma środkami. Są sytuacje w życiu kiedy rzeczywiście ciąża jest
              dla osoby najgorszą rzeczą w świecie w danym momencie i wtedy lepiej
              pomyśleć. Ale widzę, że masz inne podejście. lepiej ryzykować i
              rodzić niepotrzebne i niekochane dzieci, albo poprostu usuwać ciążę.
              W pełni się zgadzam z tym zdaniem:

              > Różne są sytuacje i środki antykoncepcyjne SĄ wystarczające
              pojedyńczo. Z
              > reguły.
              No właśnie " z reguły". Więc jeśli ktoś nie chce w tej chwili
              dziecka, ale jeżeli się przydarzy, to nie będzie dla niego tragedia,
              to jeden środek oczywiście wystarczy. No ale wybacz, jeżeli ktoś
              wie, że w razie ciąży przeżyje tragedię, to trzeba troszkę pomyśleć
              i zastanowić się nad innym rozwiązaniem.
              Natomiast to stwierdzenie to chyba nie na miejscu, i troszkę
              złośliwie to napisałaś:

              bo jeśli w trakcie
              > przypomnę sobie o jednym, którego nie użyłam, to co robić? Wyrywać
              się i biec p
              > o
              > niego, czy czekać w nerwówce aż ON skończy, a potem myśleć o ciąży
              przez
              > następne parę tygodni???

              Bo w nerwówce to będzie czekała osoba, która się wogóle nie
              zabezpieczyła, lub osoba której pękła gumka, lub która w trakcie
              przypomni sobie właśnie, że nie wzięła tabletki. Stosując dwa
              zabezpieczenia, w razie takiego przypadku, osoba ma świadomość że
              jest jeszcze to drugie zabezpieczenie. Nie uważasz że to logiczne?

              Poza tym jeszcze raz podkreślam, że mówimy tu o sytuacji, kiedy
              rzeczywiście ciąża jest niechciana.
              • gooochab Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 08.08.07, 11:50
                niestety nie rozumiemy się. Ciąża dla dziewczyny, która nie jest w ciąży i nigdy
                nie była jest pojęciem abstrakcyjnym i "wirtualnym". Jest tak nierealna, że sam
                fakt bycia w ciąży jest przez psychikę wypierany i nieakceptowany. Antykoncepji
                używa się mając świadomość (bywa, że złudną) pełnej skuteczności środka i nie
                toleruje się tych %, które mówią o wpadkach.
                Dopiero po urodzeniu dziecka, bądź w trakcie ciąży zaczyna się myśleć o
                prawdziwej skuteczności środka. "Mądry Polak po szkodzie", ale tak jest.

                Nie napisałam tego złośliwie, po prostu tak uważam. Kiedyś używaliśmy 2 różnych
                środków i efekt był właśnie taki. Nic dodać, nic ująć. Pozdrawiam.
                • jola427 Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 08.08.07, 17:34
                  gooochab napisała:

                  > niestety nie rozumiemy się. Ciąża dla dziewczyny, która nie jest w
                  ciąży i nigd
                  > y
                  > nie była jest pojęciem abstrakcyjnym i "wirtualnym". Jest tak
                  nierealna, że sam
                  > fakt bycia w ciąży jest przez psychikę wypierany i nieakceptowany.
                  Antykoncepji
                  > używa się mając świadomość (bywa, że złudną) pełnej skuteczności
                  środka i nie
                  > toleruje się tych %, które mówią o wpadkach.

                  No ale to co napisałaś świadczy poprostu o niedojrzałości i
                  nieodpowiedzialności i chyba to raczej dotyczy bardzo młodych ludzi.
                  Zapewniam Cię, że ogromna ilość kobiet zdaje sobie sprawę z
                  zawodności środków antykoncepcyjnych i jeżeli decydują się na sex to
                  są gotowe ponieść ewentualne skutki.
                  Stąd też tak dużo negatywnych komentarzy się posypało odnośnie
                  autorki tego wątku.
                  I ja nie mówię, że nie ma takich osób które jeszcze wierzą w
                  niezawodność antykoncepcji, ale nie można powiedzieć że jest to
                  prawidłowa postawa i poważne podejście do sprawy, która przecież
                  wymaga takiego przemyślanego, poważnego podejścia.
                  • gooochab Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 08.08.07, 18:38
                    Ale nie możesz wymagać dojrzałości od kogoś, kto dojrzały być nie musi. To
                    pierwsze dziecko, więc skąd dojrzałość? Sama jestem w pierwszej ciąży i
                    przyzwyczaić mi się do myśli o ciąży było ciężko. Nie jestem dojrzała, ani
                    odpowiedzailna itd... a tak całkiem młoda nie jestem - mam 26 lat.
                    Poza tym zdawać sobie sprawę z zawodności środków antykoncepcyjnych to jedno, a
                    całkiem co innego jest realnie odczuć tej zawodności skutek. Wiem, że dorosły
                    człowiek powinien mieć to na względzie i myśleć najpierw, ale tak się mówi, a
                    robi inaczej. Nie uważam, że decydując się na seks jesteśmy gotowe ponieść jego
                    skutki, bo nikt nie myśli koniecznie o dzieciach idąc do łóżka (no, chyba, że
                    dziecko planuje).
                    tak myślę.
                    Pozdrawiam.
                    • jola427 Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 08.08.07, 18:57
                      Ale przecież nie rozmawiamy o zabawie w piaskownicy dla dzieci,
                      tylko o czynności (zdecydowanie dla dorosłych), z której może
                      powstać dziecko. Napisałaś:
                      Wiem, że dorosły
                      > człowiek powinien mieć to na względzie i myśleć najpierw
                      Więc skoro tak uważasz to nie pisz, że to takie naturalne i w
                      porządku, bo jak sama widzisz nie.
                      No i widzisz, swoimi postami wkońcu przyznałaś mi rację, że jest to
                      oznaka niedojrzałości i myślenia po fakcie.
                      • gooochab Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 08.08.07, 23:08
                        Tylko, że jest jeszcze coś takiego jak impulsywność. Dla mnie seks to miłość, a
                        nie "czynność, z której może powstać dziecko". Nie sprowadza się dla mnie do
                        fizjologicznej potrzeby (macierzyństwa, bądź seksualnej), ale jest namiętnością
                        niewiele mającą wspólnego z tak poukładanym "myśleniem przed". Może to jest
                        niedojrzałe, ale właśnie to JEST naturalne i w porządku.
                        Napisałam, że wiem, że powinno się myśleć przed, bo takiej wiedzy się od
                        dorosłego wymaga. Ale niewiele ma to wspólnego z rzeczywistością, zdecydownie
                        mniej byłoby Polaków, gdyby każdy kto "wie" rezygnował z seksu. A zatem wpadki
                        zdarzają się i zdarzać będą u ludzi NAWET dorosłych, pomimo, że to niedojrzałe.
                        I sorry, ale teksty w stylu "nie można powiedzieć że jest to
                        prawidłowa postawa i poważne podejście do sprawy, która przecież
                        wymaga takiego przemyślanego, poważnego podejścia." rozbrajają mnie.
                        Czy każdy stosunek w swoim życiu przed ciążą przemyślałaś pod kątem ewentualnej
                        ciąży? I czy mając świadomość zawodności środków używałaś kilku na raz?
                        Odpowiedz sobie - nie mi, podejrzewam, że mi odpowiesz "oczywiście-tak"

                        Pozdrawiam
                        • jola427 Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 09.08.07, 07:53
                          Dla mnie sex to też miłość, a wiesz dlaczego? Bo zawsze liczyłam się
                          z tym że jak zajdę w ciążę to będę gotowa ponieść wszystkie
                          konsekwencje. Dlatego mogłam sobie pozwolićna pełną "impulsywność".
                          Zabezpieczałam się, ale miałam świadomość, że może mi się przytrafić
                          ciąża.
                          Natomiast było kilka takich momentów w moim życiu gdzie ciąża by mi
                          bardzo popsuła plany, wtedy zabezpieczaliśmy się z obydwoje (dwoma
                          środkami), np. po urodzeniu już pierwszego dziecka. Dzięki temu
                          czuję, że chociaż po części mam kontrolę nad swoim życiem.
                          Ja nie twierdzę, że wszyscy powinni się zabezpieczać na wszystkie
                          możliwe sposoby i za każdym razem. Nigdzie tego nie pisałam, chociaż
                          ciągle to sugerujesz. Dla wielu osób wpadka nie była aż tak ogromnym
                          problemem, dlatego właśnie, że byli świadomi jej możliwości.Ja tylko
                          napisałam, że kiedy jest taka sytuacja, że ktoś pod żadnym pozorem
                          nie chce mieć w danym momencie dziecka, powinien pomyśleć o lepszym
                          zabezpieczeniu.
                          Poza tym chyba mi nie chcesz wmówić, że sex jest dla dzieci, dla
                          ludzi kompletnie nieodpowiedzialnych. To, że w tej chwili już 13-sto
                          latki uprawiają sex nie oznacza, że trzeba im przyznać rację i
                          przyklasnąć. Nie tędy droga. I nie pisz, że nie można wymagać
                          odpowiedzialności od kogoś, kto jej nie ma. Bo jeżeli tak jest, to
                          niech się pobawi zabawkami, a nie zabiera się do dorosłego życia.
                          • gooochab Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 09.08.07, 21:36
                            "trzeba pomyśleć
                            wcześniej i przede wszystkim trzeba brać odpowiedzialność za swoje
                            czyny. Decydując się na seks trzeba wziąć pod uwagę, że może on
                            doprowadzić do ciąży, czy się zabezpieczamy czy nie"

                            Cały czas próbuję wyjaśnić ci, że to nie takie łatwe, jak piszesz. Tak się mówi
                            i wszyscy o tym wiedzą. Jasne, zgadzam się. Tylko, że życie wygląda trochę
                            inaczej. Nikt mi nie wmówi, że jeśli decydował się na seks (nie mając jeszcze
                            dzieci) za każdym razem brał pod uwagę możliwe konsekwencje. Gdyby tak było, to
                            nie mielibyśmy tylu rodzinnych tragedii. Ok, trzeba, ale to tylko słowa. TRZEBA
                            BRAć POD UWAGę. No i co z tego? Czy byłoby tyle domów dziecka i tyle
                            nieszczęśliwych dzieci itd...? NIE. Każdy świadomy skutków i biorący
                            odpowiedzialność za swoje czyny obywatel byłby kochającym rodzicem, a tak nie jest.
                            To jest wszystko prawda, ale to wizja świata idealnego. To, co piszesz jest
                            NIEREALNE.
                            Każdy ma prawo do chwili zwątpienia, każdy jest tylko człowiekiem i teksty w
                            stylu "trzeba było myśleć" nie mają sensu.
                            To moje zdanie, nie musisz się z nim zgadzać.

                            "przecież nie rozmawiamy o zabawie w piaskownicy dla dzieci,
                            tylko o czynności (zdecydowanie dla dorosłych)"

                            Tak, seks jest dla dorosłych. Ale dorosły nie znaczy- gotowy na dzieci. I nawet
                            jeśli uważam, że jestem na dziecko gotowa, mogę przeżyć tragedię dowiadując się,
                            że jestem w ciąży.
                            Poza tym o pewnych rzeczach myśli się dopiero, gdy ciąża jest faktem, a nie
                            pojęciem z kolorowych czasopism. Dobrze jest mówić o odpowiedzialności, a co
                            innego jest być odpowiedzialnym. Wiem, co zaraz odpowiesz- trzeba było myśleć
                            przed...


                            "I nie pisz, że nie można wymagać
                            odpowiedzialności od kogoś, kto jej nie ma. Bo jeżeli tak jest, to
                            niech się pobawi zabawkami, a nie zabiera się do dorosłego życia."

                            Na to na szczęście (czy też nieszczęście) nikt nie ma wpływu, bo każdy wkracza w
                            dorosłość, kiedy ma na to ochotę, a nie wtedy, kiedy ktoś im podsunie zabawki,
                            albo i nie.
                            A odpowiedzialności uczymy się z biegiem lat, nikt się z nią nie urodził i nikt
                            nie dostał w prezencie. Zapomniałaś już? I proszę nie mów, że Ty nie brałaś się
                            za to, na co byłaś za młoda i za mało odpowiedzialna, bo KAŻDY UCZY SIĘ NA
                            BŁĘDACH. I to właśnie swoich, a nie cudzych. Wtedy poznając i czując na własnej
                            skórze konsekwencje uczymy się być odpowiedzialnym. Nie wcześniej.

                            Widzę, że wywiązała się dyskusja o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad
                            Świętami Wielkanocnymi.
                            • kopalnia.diamentow Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 09.08.07, 21:43
                              a ja myślę, że Wam jest do siebie bliżej niż Wam się wydaje smile))

                              nie mniej jednak cieszy fakt, że prowadzicie dyskusję - a nie
                              obrzucacie się błotem...

                              no...to tyle smile

                              pozdrawiam,
                              k.d.
                            • jola427 Re: Wcisnęłam enter przepraszam. Post do 1313is 09.08.07, 22:35
                              Ja też brałam się za to na co byłam czasami za młoda, ale z pełną
                              świadomością konsekwencji. Tak mnie wychowali rodzice, mówili mi co
                              jest dobre a co złe. Czym grozi dotykanie piecyka, wsadzenie ręki w
                              wiatrak, a później także czym "grozi" sex. Od małego nauczyli mnie
                              przezorności i pewnie dzięki temu, niczego w swoim życiu nie żałuję
                              i prawie niczego nie mogę nazwać pomyłką. Ciekawe, co by się ze mną
                              dzisiaj działo, gdybym o wszystkim musiała się przekonywać na
                              własnej skórze, zdobywając samodzielnie doświadczenie i ucząc się
                              odpowiedzialności na własnych błędach. Ale na szczęście nie muszę
                              się o tym przekonywać.

                              Zdaje się, że do niczego nas ta dyskusja nie doprowadzi. Ja nadal
                              będę miała swoje zdanie, a Ty nadal swoje.
                              Więc niech już tak zostanie.
                              Pozdr. Jola
    • salimka pytałyście o moją sytuację 08.08.07, 09:13
      tak więc mieszkam z mężem w naszym mieszkaniu 3 pokojowym,mam z mężem bardzo
      dobrą pracę,jesteśmy niezależni finansowo,w zasadzie nie ma powodu do tego by
      nie mieć dzieci,ja jednak czuję,że to zły moment a mąż też nie jest
      zachwycony,mieliśmy wyjechać na kontrakt,i chyba nie wyjedziemy mówiliśmy o
      dzieciach jakby ktoś pytał,chcieliśmy je mieć,ale to miało być
      zaplanowane,przemyślane,a nie wpadka,i to wpadka taka,która sie nie powinna
      przytrafić,nie wiem,jak to będzie,mąż też jest z lekka załamany,on nie może
      zrezygnować z kontraktu a ja z brzuchem nie pojadę a co to za rodzina na
      odległość mam wrażenie,że przez to jeszcze bardziej popadam w dołek,jeszcze
      bardziej jestem zła na los,że tak ze mnie "kpi",i powiem wam,że zazdroszczę
      każdej z was,która bierze tabletki i nie "wpadła",nie każdy może mieć takiego
      pecha jak ja,a co do zabezpieczeń-wybacz ale jeśli zażywasz tabletki to nawet
      przez myśl mi nie przeszło,że moga mnie zawieść,zwłaszcza,że od dawien dawna je
      biorę i nie mówcie,że to nieodpowiedzialność i,że z 10 zabezpieczeń powinnam
      jeszcze mieć,by mieć pewność,przecież to bzdura jest,ja wiem,że szansa na wpadkę
      zawsze jest ale dlaczego ja i dlaczego teraz,nie wiem może ten kto steruje
      naszym losem ma jakiś plan dla mnie ale on mi się wcale nie podoba i nie
      wiem,jak można kochać dziecko,które jest w brzuchu tylko dlatego,że tam jest
      i,że tak powinno być bo w innym wypadku jest się obrzucanym błotem i traktuje
      się jak człowieka gorszej kategorii a co ja mam na to poradzić?starałam się
      zabezpieczyć,i zabezpieczałam się wyszło inaczej i co?teraz dla wielu jest
      podła,bo nie kocham ,bo nie wiem,czy będę potrafiła kochać?ktoś mnie zapytał,
      czego ja od was oczekuję? niczego nie oczekuję,myślałam tylko,że zamiast
      krytykować,dacie jakieś przykłady,że można pokochać,że tak bywa itd,wiele takich
      wypowiedzi tu było i bardzo dobrze bo to daje mi jakaś nadzieję na to,że może ja
      też zmienię stosunek do całej sprawy,do dziecka
      dziękuję wam wszystkim
      • gooochab Re: pytałyście o moją sytuację 08.08.07, 13:01
        rozumiem cię. Dla mnie wiadomość o ciąży też nie była "nie wiem jakim
        szczęściem". Właśnie zmieniłam pracę na lepszą z możliwością rozwoju i jak grom
        nagle 2 kreski. Próbuję cały czas odnaleźć się w tej sytuacji, jakoś mi się
        udaje. Tyle, że ja mam ogromne wsparcie ze strony męża i można powiedzieć, że
        cieszę się. Jakoś to będzie, przecież to nie koniec świata.
        Rozumiem, ja tak samo cenię sobie moją niezależność przede wszystkim finansową i
        to właśnie wkurza. Skończy się moje życie pełne zabawy i imprez... nie jestem
        odpowiedzialna, ja nie potrafię za siebie wziąć odpowiedzialności, nie jestem
        systematyczna itd. Czasem czuję się, jakby ktoś mnie skazał na tą ciążę. Wiem,
        że trzeba było myśleć zanim itp...
        Powoli zaczynam oswajać się z tym wszystkim, powoli zaczynam się cieszyć. I
        Tobie też tego życzę. Pozdrowienia
    • salimka praca 08.08.07, 09:19
      tylko nie uczepcie się znowu ,że niby praca jest dla mnie ważniejsza niż
      dziecko,piszę tylko,że mam bardzo dobrą pracę i ważne jest dla mnie to by nie
      zaprzepaścić tak dobrego startu i tak pieczołowicie wypracowanej pozycji,którą
      osiągnęłam,a wierzcie mi nie było łatwo!I właśnie w związku z tym piszę,że to
      nie jest dobry moment na ciąże!
      • abrakadabra47 Re: praca 08.08.07, 09:54
        Salimka, jest przeciez jeszcze jedna opcja, jestes w bardzo wczesnej ciazy.
        Wiesz o czym mowie. Wiem o czym Ty mowisz, o ciezkiej pracy i ciezko
        wypracowanej pozycji. To jest wazne. Jesli dziecko teraz rzeczywiscie
        pokrzyzowaloby Ci plany zyciowe i stalabys sie sfrustrowana matka to nie wiem
        czy tak automatycznie je pokochasz.
        Mozesz przeciez miec dziecko chciane pozniej.
        • goosiaa3 Re: praca 08.08.07, 10:00
          mam nadzieje ze Twoje dziecko nigdy nie przeczyta tych Twoich postow...
          i uwierz mi bedziesz sie wstydzic tego co teraz piszesz za mniej wiecej rok, gdy
          maluch przyjdzie na swiat i wypelni Twoje zycie szczesciem
      • kopalnia.diamentow Re: praca 08.08.07, 12:16
        Salimka, a skąd u Ciebie przekonanie, że ciąża przeszkodzi Ci w
        pracy czy w wyjeździe ? Skąd takie informacje ? Przecież to, że
        jesteś w ciąży nie oznacza, że jesteś mniej ważna niż byłaś. Skoro
        udało ci się osiągnąć "taką" pozycję - to nie poradzisz sobie z
        większym brzuchem ?
        Dla jednych ciąża zmienia w życiu wszystko (dla mnie na przykład -
        też z ugruntowaną sytuacją zawodową i ceniącą sobie niezależność
        finansową) Bardzo pragnęłam pierwszej ciąży i drugiej. Okazało się,
        że to jest to ! Odwlekam powrót do pracy jak tylko się da...właśnie
        ze względu na to, że teraz żyję pełnią szczęścia !
        Dla innych - ciąża jest stanem fizjologicznym, nie urtudniającym
        funkcjonowania w pracy. Dalej osiągają sukcesy, realizują się,
        spełniają...Po urodzeniu dziecka albo im się zmienia i już nie
        pragną niczego innego jak z nim być - albo wracają do pracy
        najszybciej jak to możliwe. Czy są gorsze ? Nie ! Jeśli dbają o to
        by dziecku niczego nie zabrakło i by było bezpieczne - dalej mogą
        robić karierę. No, potrzebna jest jeszcze bezwględnie MIŁOŚĆ do
        potomka. A skoro Ty masz z tym problem - pójdź po pomoc do
        specjalisty. To bardzo dobrze, że uświadamiasz sobie problem już
        dziś. To też powoduje, że Twoje nastawienie ma szanse się zmienić.
        Spróbuj tylko !
        Pamiętaj, że to Ty kierujesz swoim życiem a ciąża ani dziecko
        niczego Ci nie odbiera i w niczym nie ogranicza. (No chyba, że
        sugerujesz się wątkami "jestem w 13 tc. czy mogę jechać na weekend
        na działkę - pomóżcie, pliss! smile))

        Pozdrawiam,
        k.d.
      • aguska10 Re: praca 09.08.07, 13:42
        hm, a ja uważam, iż nie odpowiadamy za swe uczucia, one się rodzą
        same. Możemy czuć to co czujemy. Uczucia nie są złe, poprostu są.
        ważne jednak co z tymi uczuciami zrobimy. Salimko, czuj to co
        czujesz, nie możesz się oszukiwać. Pozdrawiam
      • bcelary Re: praca 09.08.07, 21:17
        Nie wiem jak to dokładnie się przedstawia, ale jeśli mowa o jakiś wyjazdach na
        kontrakty, to rzeczywiście nie jest to idealny moment...

        Ale powiedz szczerze: czy w ciągu najbliższych 5-10 lat nastał by ten moment, w
        którym stwierdzicie "teraz zrobimy sobie potomka"? Jakoś mi się nie wydaje.
        Zawsze jest "coś". Jeszcze nie jesteśmy dobrze ustabilizowani, trzeba
        zatroszczyć się o lepsze mieszkanie/dom. Lepszy samochód, cokolwiek. Zawsze
        "coś". No chyba, że nagle poczujesz, że chcesz mieć dziecko.

        W moim przypadku sprawa była prosta. Zostaliśmy tak jak Wy wrzuceni na głęboką
        wodę (może trochę mniej głęboką, bo żona nie miała wielu planów związanych z
        karierą, a ja nigdzie nie muszę wyjeżdzać).

        Ludzie nie decydują się na dziecko bo "wypada" je mieć. Albo tego pragną i
        czują, że czegoś im brakuje. Albo wpadają... i potem czują, że tego im brakowało.

        pozdr,
        Bartek
      • kira_koslin Re:salimka Prosze przeczytaj 10.08.07, 18:46
        ....może to jest tak, że wszsytko samo sie ułozy.

        Nie wszystkie kobiety i ich partnerzy na wieśc o ciązy skacza do
        góry nogami, płacza z radości i uwielbiaja stan ciąży.
        Może Twoja reakcja zwiazana jest właśnie z Twoja obecna sytuacja
        zyciową. Nie podjelas sama tej decyzji, zostalas w zasadzie
        przyparta do muru i musisz Ty i Twój Mąż wszystko na nowo sobie
        poukladać. Pojawienie sie na swiecie dziecka nie można przyjać myślą
        z ze jakoś to bedzie, Twoje zycie się zmieni ale może staraj się
        zaczac o tym pozytywnie, poszukaj plusów tej sytuacji a miłośc na
        pewno przyjdzie z czasem zobaczysz.
        ze swojego doświadczenia moge Ci powiedziec ze bardzo Cię rozumiem,
        moj synek teraz ma prawie 2 latka a jest typowa wpadką, poniewaz
        zaszłam w ciąze po 2 miesiącach znajomości z jego tatą a teraz moim
        mężem. Wyobrazasz sobie jak bylam przerażona? A teraz z perpektywy
        czasu jestem bardzo sczesliwa, okazalo się polączyla Nas z mężem
        naprawde cudowna milośc a nasz synek jest nszym największym skarbem
        i kocham go nad zycie. Kochana, zycie jest nieprzewidywalne ale
        czasami przygotowuje Nam piekne niespodzianki. Postaraj sie nie
        stresować i nie popadac w dołki...wszystko się ułozy. Kiedyś z
        perspektywy czasu usmiechniesz się do siebie zdziwiona, że tak
        łatwo.

        Pozdrawiam i zyczę spokoju

        Kasia
    • personkowie Re: Nie chce tego dziecka.............. 08.08.07, 10:26
      Jeśli nadal nie chcesz to sie odezwij, ...na forum, lub na gg:212392
    • migotunia Re: Nie chce tego dziecka.............. 08.08.07, 22:13
      Nie wiem, jak skomentowac to, co napisalas ...
      Nie chcesz tego dziecka, ani Ty ani Twoj maz. Nie chcecie miec
      pelnej rodziny, Wasze dziecko jest dla Was kula u nogi. Malenstwo
      ktore nosisz pod sercem juz Wam przeszkadza. Bo nie w pore, bo
      wpadka... Moze lepiej by bylo gdybyscie oddali dzieciatko ludziom
      ktore beda je kochac najbardziej na swiecie i daja mu cieply dom;
      szczesliwa rodzine.
      Dla Was liczy sie tylko kariera, pieniadze. Lamentujesz ze dziecko
      niszczy Wasze plany, kontrakty itd. Tylu ludziom rodza sie dzieci,
      ludziom ktorzy maja trudna sytuacje finansowa i jakos z tego powodu
      nie rwa wlosow na glowie.
      Nie kochacie Malenstwa i pewnie nie pokochacie skoro ono juz teraz
      stwarza Wam tyle problemow, niszczy Wasz idealny swiat. Zrob cos dla
      tego dzieciatka i daj mu szanse na dobry dom i kochajacych rodzicow.
      Oddaj je ludziom dla ktorych to dziecko bedzie wielkim szczesciem.
      Mam nadzieje ze Twoje dziecko nigdy sie nie dowie, ze jego rodzice w
      najmniejszym nawet stopniu nie cieszyli sie ze wkrotce pojawi sie w
      ich swiecie. Az serce boli...
      Oddaj to malenstwo, daj mu szanse na szczesliwe zycie. Moze za
      kilka, kilkanascie lat bedziecie zyli sobie w luksusie z mezem,
      mieli swoje kariery i ... nic wiecej. Moze wtedy zrozumiecie, co
      jest w zyciu wazne.
      Az serce boli gdy czytam to, co piszesz... Biedne to Twoje
      dziecko... Maluszek, na ktorego nikt nie czeka. Male, bijace
      serduszko ktore rujnuje swoim rodzicom ich doskonaly swiat, ich
      kariery. Az sie wierzyc nie chce...
      Nikt na nie nie czeka... Bo mama i tata maja inne plany ... Na
      dziecko, ktore nosisz w sobie, nikt nie czeka, nikt go nie kocha...
      Jak to mozliwe...
      • wiola22222 Re: Nie chce tego dziecka.............. 08.08.07, 22:40
        Szczerze się przyznaję że nie czytałam wszystkich waszych postów... bo chyba nie
        dałabym rady. Miałam nawet nie pisać i nie udzielać się na ten temat, bo może
        jestem za młoda żeby komuś coś poradzić, także nie radzę nic. Poprostu w głebi
        serca myślę swoje i nie wierzę że salimka i jej mąż nawet w 1% nie chcą tego
        dzidziusia i nawet w 1% go nie kochają... nie wierzę w to poprostu. Oni mają już
        pewnie jakąs obraną koncepcję na życie, dobra praca, dobry status społeczny,
        uznanie, nie wątpie że pieniądze też są ważne. Dobrze że salimka nigdzie nie
        napisała że odda dziecko, ale jeśli tak jest to mnie poprawcie bo nie wiem. Ja
        poprostu popłakałam się nad ostatnim postem migotuni... "> Mam nadzieje
        ze Twoje dziecko nigdy sie nie dowie, ze jego rodzice w
        > najmniejszym nawet stopniu nie cieszyli sie ze wkrotce pojawi sie w
        > ich swiecie. Az serce boli... " no i mnie serce zabolało.... i to bardzo.
        Faktycznie nigdzie tu nie pisze żeby ciąże celebrować ale większość matek, gdy
        nie planują ciąży widok 2kresek jest trochę przerażający. Wiem bo na początku
        sama byłam przerażona i ryczałam tak po cichu. Ale mi przeszło szybciej niż się
        spodziewałam. Potem to sama obcisłe bluzki kupowałam bo tak chciałam żeby
        wszyscy widzięli że jestem w ciąży. Potem maleństwo zaczęło się ruszać... potem
        usg i można je obejrzeć... to wszystko przychodzi z czasem. I też nie iwerzę w
        idealne matki polki że tak odrazu wszystko wiedzą bo ja choć jestem w 32tc to
        ciągle się uczę czegoś nowego i wielu rzeczy nie wiem i nadal mnie przerażają,
        tylko może nie każdy się do tego przyzna. Tyle że bardzo się przejęłam tym
        ostatnim postem i tymi słowami że na twoje dziecko nikt nie czeka nikt go nie
        kocha. Proszę powiedz że to nie prawda, powiedz że chociaż się postarasz kochać
        swoje dziecko i zobaczsz jakie to piękne.... powiedz że będzie z wami
        szczęśliwe, powiedz że jak się urodzi to mu powiesz że tak bardzo się nie mogłaś
        doczekać żeby je przytulić. Przepraszam już nie wiem co piszę, wybaczcie.
        Wzruszyłam się i muszę iść zapłakać. Powiedz co Ty teraz czujesz, nosisz to
        dzieciątko, ono nie jest niczemu winne i chce żyć w Tobie i dzięki Tobie żyje.
        Boże, chyba teraz nie będe spać... już nie wiem co mam jeszcze Ci napisać
        salimko... nie wiem...
        • ariella Salimko, konstruktywnie 10.08.07, 15:51
          Hi, wogole nie zwracaj uwagi na wpisy typu dzieciatko pod sercem,
          malenstwo na ktore nikt nie czeka, etc. To odczucia osob, ktore
          zawsze chcialy byc w ciazy i miec dzieci albo sa tak uksztaltowane,
          ze nie wyobrazaja sobie wogole ze mozna miec inne zdanie od nich.
          To ze piszesz ze niekochasz swojej ciazy jest dla mnie, i pewnei dla
          calego mnostwa kobiet, absolutnie normalne. Ja swojej pierwszej
          ciazy, ani obecnej wogole nie kochalam, byly bo byly, obie srednio
          planowane (tzn takie bardziej z rozsadku). I bycie w ciazy
          traktowalam jako pewnego rodzaju przypadlosc i smiac mi sie chcialo,
          jak sluchalam opowiesci o dzidzi w lonie. Mnie mdlilo, ale kazdy ma
          prawo odczuwac jak chce. Wiec wcale ci sie nie dziwie, ze obecnie ta
          ciaza ci wisi, a dziecka w przyszlosci nie chcesz, albo moze nie
          wyobrazasz sobie, ze moglabys je chciec. Z twoich postow wynika
          jednak, ze nie planujesz usunac ciazy, zatem co cie czeka? Daje
          glowe, ze w koncu pokochasz to dziecko, ale nie ludz sie, ze na sali
          porodwej splynie na ciebie to cudowne swiatlo w ktorym zakleta
          bedzie wasza wzajemna dozgonna milosc (ha ha - tak gdzies czytalam).
          To przyjdzie z czasem. Po tygodniu, a moze dopiero po kilku
          miesiacach. Ja swojego synka pokochalam tak szczerze i uczciwie jak
          mial jakis rok - jak zaczal byc komunikatywny. Teraz wrecz twierdze
          ze jestem w nim zakochana, a mezowi mowie, ze sorry, ale musi sie
          bardziej starac, zeby nie spasc na druga pozycje... Maz zreszta
          mowi, ze mial podobne odczucia. Teraz chlopaki za soba przepadaja.
          Pierwsze miesiace po urodzeniu to byla raczej taka opieka,
          poznawanie sie, wzajemne zdziwienie, nauka. Pamietam, jak patrzylam
          na niego malutkiego i myslalam, ze jestem zla matka. Ale nie, nie
          jestem, co wiecej, wiele moich kolezanek przyznawalo sie do
          podobnych odczuc. Teraz jestem w drugiej ciazy i juz wiem, ze milosc
          czasem jest od razu, a czasem przychodzi wolniej. Po co to pisze? Po
          to, ze jeslisz urodzisz to dziecko (a mysle ze tak bedzie, bo skoro
          juz jest, to niech bedzie teraz, NIGDY nie ma dobrego okresu) to nie
          przejmuj sie, jesli nie pokochasz go od razu. Daj sobie czas.
          PS. moj maz tez nie chcial pierwszego dziecka, a teraz to on byl
          inicjatorem drugiego.
          Pomoglam?
          PS2. A jesli chodzi o kariere w wydaniu kobiet - to fakt, ze
          wzgledu na nasze funkcje rozrodcze mamy przesrane. I tyle.
      • big__mama Re: Nie chce tego dziecka.............. 12.08.07, 16:39
        Paw
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka