Dodaj do ulubionych

6-ty tydzień :-(

12.07.03, 15:59
Właśnie wróciłam od lekarza, bo rano zaskoczyło mnie plamienie sad(( Niby nic
złego się nie dzieje, brzuszek mnie nie boli, bobasek maleńki ale cały i
zdrowy ale dostałam duphastin i no-spę. Najgorsze jest to, że jutro mieliśmy
wyjechać na tak długo oczekiwany urlop nad morze. Lekarz jest na "nie" a ja
nie wiem jak to powiedzieć starszej córce, bardzo cieszyła się na ten
wyjazd sad(( Nie wiem co teraz zrobić, nieco naiwnie liczyć na to że będzie
dobrze i nic złego się nie wydarzy i po prostu jechać czy dmuchac na zimne i
zostać w domciu... Któraś w Was, przyszłe mamuśki ma podobny do mojego
dylemat??? sad((
Obserwuj wątek
    • male_gonzo Re: 6-ty tydzień :-( 12.07.03, 17:19
      Ja bym na Twoim miejscu pojechała. Wypoczynek napewno dobrze Ci zrobi.
      Odprężysz się, odpoczniesz, lepsze to niż siedzieć w domu i się
      zamartwiać.Jednak, przed wyjazdem dowiedz się gdzie jest najbliższy szpital,
      żeby w razie "awarii" bez kłopotu dojechać.
      Pozdrawiam Ciebie i dzidziusia. : )
    • antonina_74 Re: 6-ty tydzień :-( 12.07.03, 22:11
      natder napisała:

      jesli lekarz jest przeciwny, to ja bym nie jechala - nie darujesz sobie jesli
      cos sie zdarzy. Moze corka moze wyjechac z Tatusiem, moze przydadza im sie
      wakacje we dwoje i beda razem swietnie sie bawic?
      W tej chwili Twoje i dzidziusia zdrowie jest najwazniejsze.
      Trzymaj sie,
      Antonina
      i Zosia (28. tydzien)
    • ania-d Re: 6-ty tydzień :-( 12.07.03, 23:36
      Droga e-mamusiu
      To tak naprawdę serce musi Ci podpowiedzieć, czy możesz jechać, czy nie. Ja
      miałam podobną sytuację, tylko w 6 tyg. zostałam położona do łóżka. I jak
      miałam starszemu synkowi wytłumaczyć, że od dziś mama nie zrobi nic. Że nie
      pobiegamy, co obiecywałam, że nie pogramy w piłkę, że w domu to czterolatek ma
      mi podawać rzeczy ,a nie ja jemu, itd. Ale wiedziałam, że to moja ostatnia (7)
      próba, i więcej nie chcę przechodzić przez traumatyczny i za szybki koniec...
      Ale z drugiej strony w pierwszej ciąży dwa tygodnie przed porodem pojechałam
      na Hel ( bo nie wiedziałam, że tak szybko urodzę, ale i tak bym pojechała).
      Ale nie jechałam w głuszę i na miejscu cały czas polegiwałam. Więc... a nuż
      Tobie się uda, jeśli e-tata przejmie wszystkie wakacyjne obowiązki. Ale to
      Twoje i tylko Twoje serce musi Ci podpowiedzieć rozwiązanie.
      Życzę powodzenia.
      Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka