15.10.07, 18:50
Przedwczoraj coś mnie podkusiło i zjadłam trochę pasztetu (takiego z
profi, drobiowego). Wydaje mi się, że taki produkt podlega obróbce
termicznej (pasztet kojarzy mi się z czymś wypieczonym, a
przynajmniej wygotowanym). Badania na toxo robiłam wcześniej - mam
ujemne, ale dzisiaj właśnie przeczytałam, że pasztet grozi
toksoplazmozą. Wydaje mi się to nielogiczne, ale nie wiem już co
myśleć. Badać teraz jeszcze raz?...Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • malgosiek2 Re: pasztet 15.10.07, 18:53
      Co ja na to?
      Że panikujesz smile))
      Temp.56 st.C zabija go w ciągu 5 min!!!!!
      Więc go tam nie masmile
      No i jest to nielogiczne jak napisałaś hehehe.
      Pzdr.Gosia
    • spejsik2 Re: pasztet 15.10.07, 18:56
      ale ze co? ze grozny pasztet???
      nie przesadzasz?
      • maly_drewniany_pajacyk Re: pasztet 15.10.07, 18:58
        Piszę tylko to, co czytamsmile A im więcej czytam, tym gorzej to
        wszystko się zapowiada.....Ale nie będę już tego robić, bo to moje
        biedne dziecko dostanie wewnątrzmacicznej nerwicy.

        Nielogiczne.....Ale lubię dostać po łbie. Dzięki.
    • maly_drewniany_pajacyk Re: pasztet 15.10.07, 19:03
      A i jeszcze jedno: co w takiej sytuacji z listeriozą?
      • malgosiek2 Re: pasztet 15.10.07, 19:06
        maly_drewniany_pajacyk napisała:

        > A i jeszcze jedno: co w takiej sytuacji z listeriozą?

        Listerioza może być w produktach NIE pasteryzowanych jak już.
        U nas raczej wszystkie sery pleśniowe etc.są z mleka pasteryzowanego.
        Więc też nie masz co sie obawiać.
        W temp.60 st.c ginie w ciągu 30 min.
        Więc nie nakrecaj się,bo zwariujesz zanmim urodziszsmile)))))
        Pzdr.Gosia
        • maly_drewniany_pajacyk Re: pasztet 15.10.07, 19:10
          Dzięki.

          A propo, o mało już nie zwariowałam....Ale dobrze, że jesteście.
          Pozdrawiam.
          • saraanna Re: pasztet 15.10.07, 19:32
            Pasztetu z watrobki nie powinno sie jesc ,ze wzgledu na duza ilosc
            witaminy A,ktorej przedawkowanie moze byc grozne dla
            plodu,szczegolnie w pierwszych 3 miesiacach.
            • marcysia51 Re: pasztet 15.10.07, 19:48
              A ja czytałam,że kobiety w ciązy własnie powinny jeśc pasztet ale
              juz nie pamiętam dlaczego.
              Ja jem bo właśnie na pasztet mam największa ochotkę,takize świeżą
              bułeczka i pomidorkiem.
    • zuza2904 Re: pasztet 17.10.07, 14:12
      Mi znajomi zalecają żebym już dała sobie spokój z czytaniem.Też się
      wyszukuje takich tam...Mleko popijam a nie wiem czy jest
      pasteryzowane.Jajek sadzonych nie jadam i omletów.Ale jak bym tak na
      wszystko zwracała uwage to bym zwariowała.A teraz mnie zastrzeliłaś
      bo pasztet jadam prawie codziennie.Może już dajmy sobie spokój z
      czytaniem i stresowaniem sie smilePozdrawiam.
      • maly_drewniany_pajacyk Re: pasztet 17.10.07, 14:33
        Nie przejmuj się tym - tego samego wieczoru dowiedziałam się ze
        strony producenta pasztetu wink, że jego technologia produkcji jest
        związana ze sterylizacją w bardzo wysokich (200-300 stopni C)
        temperaturach. Pasztet jest oksmile
    • memphis90 Re: pasztet 17.10.07, 17:10
      Hmm, skoro przez całe życie jadłaś pasztet i nie dostałaś od niego toxo, to niby
      czemu miałabyć dostać tego świństwa teraz? Wiele zaleceń jest żywcem kopiowanych
      z zachodu, a przecież tam zywnosć produkuje się często inaczej (np. mięsa nie
      bada się pod kątem pasożytów, tylko zamraża, od czego mają podobno zdechnąć).
      • maly_drewniany_pajacyk a co z ogórkami....? 17.10.07, 19:42
        Bo wiecie, ja mam taką ochotę na ogórki kiszone, ale mogę je kupić
        wyłącznie w warzywniaku, bo nie mam czasu samodzielnie kisić. Czy
        mogę im zaufać? Czy firmy produkujące takie przetwory jak ogórki,
        surówki itp. myją te warzywa? Produkują wszystko tak, aby nikomu nie
        stała się krzywda? Ja mam już małą obsesję na tym punkcie, ale mimo
        to proszę o radę...
        • malgosiek2 jejku dziewczyno WYLUZuj ! 17.10.07, 19:44
        • late2 Re: a co z ogórkami....? 17.10.07, 20:24
          Dlaczego, no dlaczego nie przeszukasz najpierw forum zamiast zadawać
          pytania, które były już setki razy? No po prostu ręce mi opadają...
          • maly_drewniany_pajacyk Re: a co z ogórkami....? 17.10.07, 20:40
            Szukałam. Nie znalazłam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Nie
            chcesz - nie odpowiadaj. Nie wymagam tego.
            • malgosiek2 Re: Źle szukałaś :) 17.10.07, 20:44
              maly_drewniany_pajacyk napisała:

              > Szukałam. Nie znalazłam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Nie
              > chcesz - nie odpowiadaj. Nie wymagam tego.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=53720312&a=61530238
              • maly_drewniany_pajacyk raczej nie... 17.10.07, 21:18
                To, co pdrzuciłaś znalazłam wcześniej. Natomisat niejak się to ma do
                moich schiz pt "czy przetwórnie warzyw myją swoje warzywa"....Ale
                już nie będę tu nikogo denerwować niepotrzebnie. Dzięki za pomoc...
                • malgosiek2 To nie schizuj,bo u psychiatry wylądujesz :))n/t 17.10.07, 21:30

                • memphis90 Re: raczej nie... 18.10.07, 19:21
                  Tak, w przetwórni wszystkie warzywa myją się w wielkiej kadzi. Są czysciutkie
                  pod warunkiem, że nie spadną na podłogę, gdzie leżą zdechłe muchy. Potem pakuje
                  się je do słoików i jadą do gigantycznego gara, żeby się zapasteryzować.
                  • maly_drewniany_pajacyk Re: raczej nie... 18.10.07, 20:20
                    Dziękismile O muchach to ja już myśleć nie zamierzam - te są i tak
                    wszędobylskie.
    • a.stalowa Pasztet to najgorszy syf ,nie wiesz co jest w srod 17.10.07, 20:45
      nie wiesz co jest w srodku,chyba ,ze kupujesz go w jakims
      sprawdzonym sklepie lub robi go dla Ciebie ktos bliski.
      Takiego z puszki to w zyciu bym nie zjadla normalnie,a co dopiero w
      ciazy.
      • malgosiek2 Re: Pasztet to najgorszy syf ,nie wiesz co jest w 17.10.07, 20:47
        a.stalowa napisała:

        > Takiego z puszki to w zyciu bym nie zjadla normalnie,a co dopiero
        w
        > ciazy.

        To nie jedz i jużsmile
        A inni niech jedzą jak chcą.
        Pzdr.GOsia
        • marcysia51 Re: Pasztet to najgorszy syf ,nie wiesz co jest w 17.10.07, 21:00
          mi babcia piecze pasztety,w wakacje złamała noge i nie może biegac
          za swoimi kurczakami więc wzieła sie za pieczenie pasztetów.
          • hanulllka Re: Pasztet to najgorszy syf ,nie wiesz co jest w 18.10.07, 00:42
            Te wątki o pasztetach i serach lubię najbardziej. O niemytych warzywach, z
            których robi się przetwory chyba jeszcze nie było, przynajmniej ja się nie
            natknęłam...
            Najlepiej nic nie jeść, bo nie wiadomo z czego chleb upieczony, szynka zrobiona
            itd. No chyba, że samemu będzie się robić. Trzeba wobec tego zakupić sobie
            krówkę, świnkę, parę kurek i kaczuszkę, zasiać ziemniaczki i inne warzywa,
            najlepiej całą szklarnię, coby cały rok była dostępna - w końcu ciąża aż 9 m-cy
            trwa. No i uprawiać i hodować ile wlezie. Pychotka!!!
            Czy to ja jestem jakaś nienormalna czy ktoś tu lekko przesadza?
            • maly_drewniany_pajacyk Re: Pasztet to najgorszy syf ,nie wiesz co jest w 18.10.07, 17:24
              Jak chcesz wiedzieć, jestem specjalistką od sztucznych problemów. I
              moim największym problemem jest to, że ja w nie wierzę. Myślisz, że
              nie chiałabym by normalna? Bardzo bym chciała....

              Tylko jakbyś studiowała to, co ja (choć kto wie - może studiujesz
              tylko Cię nie ogłupili), to zapewne też być wszystko analizowała,
              biorąc pod uwagę to, co Ci mówią i w jaki sposób to mówią....

              Wcale nie jest mi łatwo - a ja naprawdę mam problem z tymi ogórkami.
              I tyle. Nikt nie musi mi tłumaczyć, że jestem głpia. Tylko szkoda,
              że jestem sama z takimi zaburzeniami schizofrenicznymi. Gdyby ktoś
              jeszcze tak pisał, jakoś może łatwiej by mi było. Pozdrawiam.
              • asik_cz pajacyku, wpędzisz sie w nerwicę 18.10.07, 21:25
                albo juz ja masz. I nie piszę tego, żeby Ci dokuczyć, bo sama mam
                ten problem. Wprawdzie nie dotyczy on akurat ciaż i dzieci (teraz
                noszę czwarte, dawno wyluzowałam), ale wymyślanie sztucznych
                problemów jest mi bliskie wink
                Nie przejmuj sie tak. Żyjemy w syfiastym świecie, ale gdyby nas tak
                wszystko miało od razu zabijać, albo powodować wady rozwojowe u
                naszych dzieci, to ludzkość juz by wygineła. Uwierz w swój organizm,
                on Ci da znać, co jest potrzebne jemu lub Twojemu dziecku, a odrzuci
                od rzeczy niebezpiecznych (tak naprawde to chyba tylko fajki,
                alkohol i chemikalia).
                Czym będziesz potem żywiła swoje dziecko? Zaczniesz czytać o
                tych "ekologicznych" słoiczkach, co sa ponoć szkodliwe, albo
                założysz własny ogródek, bo na rynku sa warzywa z niekontrolowanych
                upraw? Rób co możesz, aby zapewnić swojemu dziecku bezpieczeństwo i
                dobry start, ale pogódź się z tym, ze nie na wszystko masz wpływ.
                Pozdrawiam i smacznego życzę.
                • maly_drewniany_pajacyk Re: pajacyku, wpędzisz sie w nerwicę 19.10.07, 13:31
                  Nerwicę to ja mam chyba od zawsze. Szkoda, że się nie leczęsmile Może
                  wtedy byłoby mi lżej. Bardzo dziękuję za tego posta. Trochę postawił
                  mnie na nogi. Idę do sklepu po pizzę, bo teraz mi się chce słonego
                  dla odmianysmile Pozdrawiam cieplutko.
                  • asik_cz Re: pajacyku, wpędzisz sie w nerwicę 19.10.07, 22:40
                    jeżeli naprawe masz nerwice i przeszkadza Ci to żyć spokojnie i
                    swobodnie, to poszukaj dobrego psychologa. Terapia naprawdę może
                    pomóc. Pozdrawiam
            • memphis90 Re: Pasztet to najgorszy syf ,nie wiesz co jest w 18.10.07, 19:22
              Wg. mmnie najbezpieczniejsze są parówki- mąka, soja, jakieś zagęstniki, barwniki
              i aromat identyczny z naturalnymwink
      • dzika41 o rany co ja zrobiłam?! ://// 21.10.07, 00:21
        Przez całą ciążę miałam wędlinowstręt
        Kanapki jadłam jednie z pasztetem kupnym, najlepiej wieprzowym i z
        paprykarzem.......
        Dziecko urodziło się zdrowe ale jak myslicie czy to w pszyszłości nie będzie
        miało na moją córkę zgubnego wpływu?....

        tongue_outPPP
        • dzika41 w przyszłości... n/t 21.10.07, 00:21

    • zuza2904 Re: pasztet 18.10.07, 15:51
      Ja jestem pierwszy raz w ciąży,bardzo na to dziecko
      czekałam.Myślałam że mi się nie uda.Ciągle się boje o dziecko.To
      prawda,ja panikuje a to dlatego że nie mam w otoczeniu kogos kto
      mógłby mi opowiedziec,poradzic,koleżanki która była w ciąży.Jestem
      poprostu sama i tylko mi internet został.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka