Dodaj do ulubionych

Badania prenatalne - pic na wodę

06.03.08, 10:20
i fotomontaż.
Jak dla mnie ofkors.

Ze względu na wiek swój (38) i męża (47) miałam wszelkie możliwe wskazania do badań prenatalnych, w szczególności do amniopunkcji. Strasznie byłam mundra (przed ciążą), jak to prawda je zrobię, w razie chorób genetycznych można przecież usunąć, nawet oficjalnie, ha, wszystko gra i buczy.

Jednego nie wzięłam pod uwagę: że już w momencie amniopunkcji nie tylko będę po dwóch usg, na których widziałam GOTOWEGO człowieka, a nie zlepek komórek, ale czułam już także ruchy Malucha. W tej sytuacji aborcja przestała dla mnie wchodzić w grę. Równie dobrze mogłabym utopić po urodzeniu, dla mnie wydźwięk ten sam. Zrobiłam to badanie niejako z rozpędu, a także tłumacząc sobie, że "jakby co" będzie czas się z problemem oswoić i poukładać sobie w głowie. I tylko tyle.

Jak na badanie, które miałoby decydować o utrzymaniu ciąży lub nie to jest ono zdecydowanie za późno robione. Wiem oczywiście, że dopiero wtedy jest możliwość i sens jego przeprowadzenia, nie mam pretensji do nikogo, ale fakt pozostaje faktem.

To takie moje przemyślenia na temat.
Obserwuj wątek
    • kakuba Re: Badania prenatalne - pic na wodę 06.03.08, 11:18
      generalnie sie z Toba zgodzę
      mam podobne podejscie do tematu

      plusy badania widze takie:
      - jeśli dziecko miało by być chore to wolę o tym wiedzieć wcześniej
      i 'nastawić sie' psychicznie
      - jest szansa że niektóre wady/choroby można leczyc jeszcze w
      brzuszku, a inne wymagaja np natychmiastowej interwencji lekarskiej
      zaraz po porodzie - jest więc szansa na przygotowanie się na
      narodziny dziecka od strony medycznej

      aborcji też nie brałabym pod uwagę
      • emailia Re: Badania prenatalne - pic na wodę 06.03.08, 12:43
        Rozumiem Twoje podejście, ja jednak jestem chodzącą reklamą badań prenatalnych i
        uważam, że na jakimkolwiek etapie, gdyby były wskazania, znowu bym je zrobiła -
        mnie wiedza będąca efektem amniopunkcji pozwoliła przygotować się już w ciąży na
        chorobę i spodziewaną śmierć córeczki; myślę, że dzięki tej wiedzy miarę szybko
        i spokojnie doszłam do siebie po jej śmierci, i fizycznie, i psychicznie. A
        teraz jestem w kolejnej ciąży.
      • mikams75 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 13:20
        mnie mowiono, ze dziecka w czasie ciazy nie mozna leczyc.
        • annubis74 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 08.03.08, 11:11
          mozna leczyć dziecko jeszcze w łonie matki, tylko, że wady wykrywane
          w okolicacch 12tc do takich nie należą. To badanie pozwala tylko na
          stwierdzenie pewnych anomalii
    • anew3 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 06:19
      Zgadzam sie z toba.Pic na wode, szczegolnie te nie inwazyjne.U mnie
      wyniki rewelacyjne: po tescie pappa i usg genetycznym wyniki jak u
      15 latki!Skad takie dane? Ile nastolatek rodzi dzieci? Co gorsza
      znajoma, ktora pracuje z dziecmi uposledzonymi sprowadzila mnie na
      ziemie:ona zna duzo matek , ktore mialy dobre wyniki a jednak
      urodzily chore dzieci.
      • maretina Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 07:36
        nieinwazyjne badania prenatalne sa madrych ludzi. madry czlowiiek
        bowiem wie, ze okreslaja one RYZYKO, nie daja gwarancji. idac na nie
        idzie sie ze swiadomoscia, ze to co sie uslyszy przy odbieraniu
        wynikow to prawdopodobienstwo, ktore moze wskazac rodzicom dalsza
        droge: robic amniopunkcje czy tez nie.
        to co wie twoja znajoma wie kazda rozumna istrota, ktora wysili choc
        odrobinke by zaczerpnac wiedze o ciazy.
    • maretina Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 07:33
      picem jest to, ze ktokolwiek moze stawiac znak mrownosci pomiedzy
      badaniami prenatalnymi a aoborcja.
      trzezwa jestes?
      • aldonakatarzyna Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 09:00
        ja sie momentalnie zakochalam widzac na USG w 10 tyg ciazy sliczny maly plodzik,
        tez sobie nie wyobrazam aborcji gdyby sie okazalo...
        • annubis74 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 08.03.08, 11:14
          Dziewczyny, ale przecież złe wyniki badań prenatalnych (nawet po
          amniopunkcji) nie są bezwarunkowym wskazaniem do aborcji - daja
          ewentualnie taką możliwość (a w naszym kraju i to też raczej
          teoretycznie jak pokazują przypadki odmowy zabiegu kobietom które
          miały do niego prawo).
      • nisar Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 11:27
        Skarbie, badania prenatalne są robione między innymi po to, by móc zdecydować o aborcji, jeśli okaże się że dziecko jest ciężko chore. I nie trzeba być pijanym, tylko zakłamanym, żeby temu zaprzeczać. Nie ma to nic wspólnego ze znakiem równości między jednym a drugim, jak pisała któraś z dziewczyn powyżej, jest też możliwość wykrycia chorób które można od razu leczyć, albo które warunkują konkretny przebieg czy miejsce porodu. Niemniej decyzja o ewentualnej aborcji jest jednym z elementów branych pod uwagę w tej sytuacji.
        Jeśli nigdy nie miałaś wątpliwości, że urodzisz dziecko w każdym stanie zdrowia, to gratuluję... bezmyślności. Bowiem myślący człowiek charakteryzuje się m.in. posiadaniem wątpliwości na różne tematy.
        Po prostu.
        • id.kulka Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 12:25
          nisar napisała:

          > Skarbie, badania prenatalne są robione między innymi po to, by móc
          zdecydować o
          > aborcji, jeśli okaże się że dziecko jest ciężko chore. I nie
          trzeba być pijany
          > m, tylko zakłamanym, żeby temu zaprzeczać. Nie ma to nic wspólnego
          ze znakiem r
          > ówności między jednym a drugim

          Pisząc, że badania prenatalne to pic na wodę, bo jest za późno na
          aborcję (z przyczyn, można powiedzieć, emocjonalnych) postawiłaś
          taki znak równości.

          a na marginesie: są dziewczyny, które celowo nie chcą oglądać obrazu
          usg przed wykonaniem badań prenatalnych, właśnie dlatego, że biorą
          pod uwagę aborcję w razie stwierdzenia wady. Są też takie, które
          gotowe są usunąć ciążę bez względu na to, czy na usg widziały zlepek
          komórek czy człowieka w miniaturze.
          Nie uogólniajmy.
          • nisar Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 12:53
            Nie uogólniamy smile

            Napisałam wyraźnie: "dla mnie ofkors".
          • gaja78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 14:59
            id.kulka napisała:
            > a na marginesie: są dziewczyny, które celowo nie chcą oglądać obrazu
            > usg przed wykonaniem badań prenatalnych, właśnie dlatego, że biorą
            > pod uwagę aborcję w razie stwierdzenia wady. Są też takie, które
            > gotowe są usunąć ciążę bez względu na to, czy na usg widziały zlepek
            > komórek czy człowieka w miniaturze.

            Ja należę do tych drugich. Widok zarodka/płodu na USG nie robi na mnie większego
            wrażenia. Jakieś tam miłe emocje się wzbudzają, wiadomo, ale nie na tyle silne,
            by móc pod ich wpływem zmienić racjonalnie podjętą decyzję.
            Zapewne prawdziwie silne emocje pojawiłyby się, gdybym została postawiona przed
            faktem poważnej choroby genetycznej dziecka. Ale widzę tu problem mojego
            poradzenia sobie z emocjami w obliczu racjonalnej decyzji, a nie uzależniania
            decyzji od emocji. Co zapewne jest bardzo bardzo trudne sad

            Ps. Oczywiście racjonalna decyzja to zarówno "usunę ciążę, nie zgadzam się na
            urodzenie poważnie chorego dziecka" jak i "nie usunę ciąży, moja religia mi na
            to nie pozwala".
            • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 22:18
              > jak i "nie usunę ciąży, moja religia mi na
              > to nie pozwala".

              gaja to troche nie tak, bo masz albo aborcja albo nie bo religia, a moze nie, bo
              kocham to dziecko pomijajac religie i wszelkie tam duchowe aspekty ciazy... bo
              je kocham i to ze je urodze to jedyna szansa na okazanie mu wlasnie tej milosci,
              religia tutaj moze nie miec nic wspolnego z ta decyzja...
              • gaja78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 08.03.08, 10:01
                elza78 napisała:

                > > jak i "nie usunę ciąży, moja religia mi na
                > > to nie pozwala".
                >
                > gaja to troche nie tak, bo masz albo aborcja albo nie bo religia, a moze nie, b
                > o
                > kocham to dziecko pomijajac religie i wszelkie tam duchowe aspekty ciazy... bo
                > je kocham i to ze je urodze to jedyna szansa na okazanie mu wlasnie tej milosci
                > ,
                > religia tutaj moze nie miec nic wspolnego z ta decyzja...

                Elza ale ja tylko podałam skrajne przykłady i tyle smile Oczywiście że nie ma dla
                mnie tylko 2 możliwości. Chodziło mi tylko o to, że takie decyzje powinny być
                podejmowane świadomie, racjonalnie, w dokładnie przemyślanymi "za i przeciw",
                "poradzę sobie - nie poradzę" w odniesieniu do całej reszty naszego życia. A nie
                pod wpływem chwilowych emocji.
              • annubis74 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 08.03.08, 11:17
                no wiesz dla katoliczki to aspekt religijny chyba ma znaczenie
                (inaczej oznacza to że te statystyczne 95% katolików w naszym kraju
                nie ma bladego pojęcia na temat wskazań swojej religii)
                • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 08.03.08, 18:54
                  annubis owszem, ale odwracajac kota ogonem w tym przypadku moja decyzja
                  wyplywalaby prosto z mojego serducha, w jakiwej korelacji jest to z moja wiara?
                  jestem katolikiem, nie zabilabym jesli to chcialas uslyszec, przeczytac, z tym
                  ze w tym przypadku moj stosunek do chorego dziecka nie bylby wynikiem nakazu, a
                  jedynie tego co do dziecka czuje, a gwarantuje ze bedac i ateistka (gdybym byla)
                  postapilabym w tej sytuacji tak samo... wiele myslalam o tym bedac w dwoch
                  ciazach w zadnej nie bylo nawet mowy pomyslu, aby usunac w razie wad...
                  zycie samo w sobie z racji tego co zdazylo mi sie obejrzec na wlasne oczy na
                  praktykach w szkole medycznej (9 tygodniowy zarodek ludzki) i o czym udalo mi
                  sie tu i tam nauczyc jest wartoscia, powiedzmy sobie wprost, szacun sie nalezy
                  dziecku ktore jest w twoim brzuchu, za to wlasnie ze jest bez religijnego
                  chrzanienia...
                  a dziecku ktore jest chore chocby letalnie jedyne co mozesz ofiarowac w imie
                  macierzynskiej milosci to ofiarowanie samej siebie i kochanie do samego konca...
                  mozna umrzec jak niechciany przedmiot...
                  mozna umrzec jak czlowiek...
                  ostre slowa ale ja wiem co wybralabym dla mojego ciezko chorego dziecka bo
                  kocham je bez wzgledu na wszystko bez wzgledu na wszystkie wady przyjmuje takim
                  jakie jest od poczatku do konca bo decyzje o tym ze sie narodzi podjelam juz
                  starajac sie o nie...
                  nikt nie mowil ze bedzie latwo, warto jednak byc pieknym czlowiekiem ktory nie
                  idzie na latwizne
                  • aintha Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 00:17
                    absolutnie masz rację Elzo.
                    Dla mnie dziecko, jest dzieckiem od momentu poczęcia. I własnie o tę chwilę
                    "uczłowieczania" sad się cała aborcja rozbija
                    ---------------------------
                    Dzieciaczkowo-Filmowo
                    Piosenki i wierszykidla Dziecióf
                  • annubis74 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 08:26
                    Wydaje mi się że dla człowieka który poważnie traktuje swoją wiarę
                    jest ona drogowskazem w pewnych życiowych decyzjach - nie w ramach
                    nakazu i zakazu, ale przekonań z jakimi się utożsamiamy (od razu
                    dodam, że katoliczką nie jestem)
                    Elza78, reszta Twojego postu to wyraz Twojej subiektywnej opinii, do
                    której jak najbardziej masz prawo, co oczywiście nie znaczy ze
                    wszyscy mają ją podzielać - ja NIE WIEM co bym zrobiła w sytuacji
                    złych wyników badań prentatalnych NIE WIEM i mam nadzieję, że nigdy
                    się nie dowiem, ale uważam że tak naprawdę człowiek dowiaduje się o
                    tym tylko w sytuacji, kiedy realnie musi wybrać, czego ani sobie,
                    ani nikomu nie życzę

                    > nikt nie mowil ze bedzie latwo, warto jednak byc pieknym
                    czlowiekiem ktory nie
                    > idzie na latwizne

                    i tu się niestety nie zgodzę, zakładam, że byłaś lub jesteś w ciązy -
                    jeśli taką decyzję nazywasz pójściem na łatwiznę, to znaczy że
                    chyba nigdy nie poswięciłaś temu tematowi jednej głębszej refleksji
                    • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 18:14
                      oczywiscie wszystko moznaugryzc od tej strony aby z kogos zrobic "berecik z
                      ciemnogrodu" i wysmiac na zasadzie tego ze ma takie a nie inne poglady ze
                      wzgledu na wiare, moze ciezko ci pojac ze ktos chce byc dobry nie dlatego ze
                      wiara mu nakazuje ale dlatego ze tak juz ma z natury...
                      co do zdania:

                      > > nikt nie mowil ze bedzie latwo, warto jednak byc pieknym
                      > czlowiekiem ktory nie
                      > > idzie na latwizne
                      >
                      > i tu się niestety nie zgodzę, zakładam, że byłaś lub jesteś w ciązy -
                      > jeśli taką decyzję nazywasz pójściem na łatwiznę, to znaczy że
                      > chyba nigdy nie poswięciłaś temu tematowi jednej głębszej refleksji

                      to wybacz, ale np usuwanie dziecka z zespolem downa chocby to przejaw
                      wygodnictwa jasne ze latwiej bedzie sie zylo bez takiego "obciazenia", bo watpie
                      aby w tej sytuacji byly inne powody usuwania takiej ciazy - jeszcze w tak
                      brutalny sposob...
                      i taka decyzja to jak najbardziej pojscie na latwizne i jak najbardziej
                      morderstwo w pelnym znaczeniu tego slowa... oczywiscie "moim zdaniem"
        • dragica Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 14:23
          "Jeśli nigdy nie miałaś wątpliwości, że urodzisz dziecko w każdym
          stanie zdrowia, to gratuluję... bezmyślności. Bowiem myślący
          człowiek charakteryzuje się m.in. posiadaniem wątpliwości na różne
          tematy. "

          Nie jestem bezmyslna, ale wiem, ze nie usunelabym ciazy-bez wzgledu
          na wynik amniocentezy.Nie jestem zagorzalym przeciwnikiem aborcji,
          daleko od tego...
          • annubis74 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 08.03.08, 11:22
            Myslę, że nie ma sensu snuć takich rozważań "na sucho", absolutnie
            nie życzę ani Tobie ani nikomu aby musiał stawać przed takim
            wyborem, ale wiem, że realna sytuacja stwarza realną perspektywę.
            Jesteś pewna że nie zdecydowałabyś się na zabieg, gdybyś wiedziała
            że Twoje dziecko jest poważnie uszkodzone, że nie ma szans na
            przeżycie, że będzie musiało zmagać się ze strasznym bólem i
            cierpieniem albo że Ty możesz przypałcić ciążę zdrowiem lub życiem
            • dragica ANubis74 08.03.08, 13:00
              Tak, jestem pewna. Dla mnie akurat znak rownosci jest pomiedzy
              urodzeniem dziecka w 15-20tc (poprzez aborcje)a urodzeniem
              martwego/niezdolnego do pozalonowego zycia dziecka kilkanascie
              tygodni pozniej.Dlaczego? Dlatego, ze bol po tej stracie nie bedzie
              mniejszy w mniejszej ciazy. Kazdy z nas ma prawo miec swoje
              myslenie...
              • id.kulka Re: ANubis74 08.03.08, 13:58
                dragica napisała:

                > Tak, jestem pewna. Dla mnie akurat znak rownosci jest pomiedzy
                > urodzeniem dziecka w 15-20tc (poprzez aborcje)a urodzeniem
                > martwego/niezdolnego do pozalonowego zycia dziecka kilkanascie
                > tygodni pozniej.Dlaczego? Dlatego, ze bol po tej stracie nie
                bedzie
                > mniejszy w mniejszej ciazy.

                Mówisz na podstawie własnych doświadczeń czy własnego "tak myślę"?
                • dragica Re: ANubis74 08.03.08, 14:06
                  Czesciowo tak. Nie wiem, czy moje dziecko, ktore urodzilam martwe-
                  bylo zdrowe.Fizycznie tak, ale nie wiem, czy wsyztsko bylo w
                  porzadku z organami wewnetrznymi-nie bylo sekcji. Mnie w ciazy nie
                  proponowano badan prenatalnych,bo nie bylo,podobno,potrzeby. Teraz
                  jestem w trzeciej ciazy i pojawia sie pytanie badan
                  prenatalnych...Byc moze je zrobie, ale wiem, jesli by wynik nie
                  bedzeie pomyslny-nie zdecyduje sie na aborcje. Nie wierze, ze
                  usuniecie takiej ciazy bedzie mniej bolalo niz urodzenie martwego
                  dziecka.Przezylam takze poronienie w 12tc-takze bolalo, boli nawet w
                  tak wczenej ciazy.Tobie polecam film "Moje dziecko jest aniolem" ,
                  dostepny na stronie www.dlaczego.pl
                  • id.kulka Re: ANubis74 08.03.08, 14:14
                    Nie wyobrażam sobie, jakim koszmarem musi być urodzenie martwego
                    dziecka. I nie wyobrażam sobie noszenia ciąży ze świadomością, że
                    moje dziecko nie ma szans. Ja nie wiem, jaką bym podjęła decyzję.
                    Chciałabym mieć tę pewność, że umiałabym sprostać, ale nie mam,
                    niestety.
                  • annubis74 Re: ANubis74 11.03.08, 08:29
                    Ja mogę powiedzieć, że współczuję Ci takich doświadczeń i mam
                    szacunek do takiego Twojego wyboru, co nie zonacza że jest to wybór
                    jedynie słuszny.
                    Jak napisąłam wyżej ja nie wiem co bym zrobiła i mam nadzieję że
                    nigdy nie będę musiała takiej decyzji rozważać. Pozdrawiam
        • maretina Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 19:02
          generalnie dynda mi, jaka preferencje seksualna, ale skarbie lubie
          slyszec od mezczyzn, a od momentu, w ktorym poznalam meza tylko on
          moze tak sie do mnie zwracacwink
          nie, nie trzeba byc zaklamanym, trzeba byc wyrachowanym babolemtongue_outwink,
          bo matka nigdy nic nie zrobi przeciwko swojemu dziecku, matka jest
          zawsze za nim i przy nim. reszta to nie matki. to konsumentki, ktore
          kupuja towar w sklepie i sadza, ze tak jak zepsuta pralke mozna
          oddac, tak mozna to samo zrobic z wlasnym dzieckiem.
          nie uzaleznialam i nie uzaleniam milosci i odpowiedzialnosci od
          wynikow badan, od stanu zdrowia.
          badania prenatalne sluza temu, zeby sie dowiedziec jaki jest stan
          plodu. nic wiecej. spiewanie przy tej okazji o aborcji jst
          naduzyciem i wkraczaniem w inna bajke-ideologii. badania sa nauka.
          • kira_koslin Re: Badania prenatalne - pic na wodę 09.03.08, 09:52
            > nie, nie trzeba byc zaklamanym, trzeba byc wyrachowanym
            babolemtongue_outwink,

            To Ty mało jeszcze wiesz o zyciu Maretina skoro tak piszesz.
            Twój wybór i Twoja sprawa. Jednak inni się zastanawiają. Poza tym
            czytac, czytac i jeszcze raz czytac a potem naucz się kobieto
            rozumiec. Przeczytaj post nisar raz jeszcze i pomyslk co napisała.
            Przedstawila swoje przemyslenia z przed bycia w ciąży i potem jak
            juz była w ciąży. Pokazała jak zmieniały się jej odczucia,
            przemyslenia i dlaczego tak się działo.
            Myslec to nie boli!
            • gaja78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 09.03.08, 11:36
              kira_koslin napisała:

              > > nie, nie trzeba byc zaklamanym, trzeba byc wyrachowanym
              > babolemtongue_outwink,
              >
              > To Ty mało jeszcze wiesz o zyciu Maretina skoro tak piszesz.
              > Twój wybór i Twoja sprawa. Jednak inni się zastanawiają.

              Oczywiście.
              IMHO nie wolno wartościować decyzji o aborcji cudzych decyzji o aborcji. Oceniać
              można swoje poczynania w tym temacie, ale nigdy cudze.
              • gaja78 namieszałam, sorki :) 09.03.08, 11:38
                Miało być:

                "IMHO nie wolno wartościować cudzych decyzji o aborcji. Oceniać
                można swoje poczynania w tym temacie, ale cudze."
    • mniemanologia Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 09:40
      Rozumiem Cię. Moim zdaniem bardzo ładnie napisałaś.
      Ja też na pierwszym USG zobaczyłam małego człowieka.
    • ominika Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 12:17
      O, to dokładnie tak jak ja. Przed ciążą wiedzialam, że je zrobię,
      boo przeciez mam już jedno dziecko chore z wadą genetyczną. Zrobię,
      bo przecież JA chcę mieć wybór, bo przeciez z dwójką chorą nie
      poradzę sobie ani fizycznie, ani psychicznie i tak dalej... I co? I
      pstro. PO kolejnych usg, po kolejnych pomiarach i testach, kiedy
      okazało się, że ryzyko wad jest b. niskie, znacznie niższe niż
      ryzyko poronienia po amniopunkcji odwołałąm amnio. Pamietam, że
      mialąm termin badania na 4 grudnia, ale po kilku nieprzespanych
      nocach doszłam do jednego wniosku, że przed Panem Bogiem z pewnymi
      decyzjami i tak nie zdążę. Następnego dnia odwołalam amnio. I
      poczułam spokój...
    • claudiaa3 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 13:48
      Powiem Wam tak..co byście powiedziały gdyby badania prenatalne wykazały że wasze
      dziecko ma wadę anencephalię,co oznacza że umrze zaraz po porodzie albo w
      trakcie porodu lub ciąży???
      Ja miałam taką sytuację..tylko,że była to ciąża bliźniacza i ze względu na
      drugie bliźnie pozostało mi się tylko modlić o cud.Dziecko z anencephalia umarło
      po godzinie od porodu,ja mimo że drugie żyje nie potrafię sie nadal z tym
      pogodzić,pozbierać,pamiętam jego twarz w trumience i cały pogrzeb,cała ciąża to
      był KOSZMAR!! Setki nie przespanych a przepłakanych nocy,ból i strach,zagubienie
      i niemoc zrobienia czegokolwiek..To były najgorsze miesiące mojego życia,trauma
      ciąży pozostała,i pewnie pozostanie na zawsze.Teraz znów jestem w
      ciąży-wpadka,gdyż nie wiem czy wogule kiedykolwiek byłabym gotowa na kolejną ciążę..
      I powiem Wam jedno potępiajcie mnie jak chcecie,ja tez byłam wierzącą
      katoliczką,ale jeśli badania wykażą te samą wadę do poddam się aborcji, drugi
      raz przez to nie chcę i nie potrafiłabym przejść.
      To tyle...
      • ominika Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 15:10
        Claudiaa3, nie wiem, jak bym się zachowała w sytuacji wady letalnej.
        Nie wiem. Moze zdałąbym sie na Los, może liczyłabym, że moje dziecko
        samo zdecyduje kiedy odejśc. Może nie miałabym siły donosić ciąży
        ze świadomością, że może nawet nie zdążę powitać mojego dziecka. A
        może nie miałabym siły podjąc decyzji o terminacji... Nie wiem.
        Bardzo Ci współczuję tego, co przeszłaś. I nikt nigdy nie zrozumie
        tego co czułas jesli sam nie przezył takiej traumy. Nikt więc nie
        miałby prawa oceniać Twoich decyzji, a tym bardziej Cie potepiać.
        Życzę spokoju, choc to pewnie trudne i wszystkiego dobrego na dziś i
        kolejne dni.
        Pozdrawiam,
        D.
      • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 22:32
        klaudia, patrzac z drugiej strony, ten czas ktory twoje dziecko spedzilo z toba
        podczas ciazy i podczas swojego krociutkiego zycia byl czasem w ktorym to Ty
        bylas dla niego - ofiarowalas mu wszystko co moze ofiarowac od siebie mama,
        bylas jego mama w pelnym znaczeniu tego slowa, dzieci to czuja nawet te chore i
        zupelnie malenkie.
        strasznie Ci wspolczuje i zycze zdrowka dla tego malucha ktorego nosisz pod sercem
        • claudiaa3 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 22:39
          Dziękuję Ci bardzo..ale dzisiaj na usg dowiedziałam się,że mój maluch pod sercem
          już nie żyje...i to od 3 tyg...po za tym okazało się że najprawdopodobniej
          miałam bliźniaki i jedno odeszło już dużo wcześniej i zaczęło się wchłaniać,więc
          po nim została mała plamka...
          Jutro idę do szpitala...
          • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 23:09
            sad smutne to co piszesz.
    • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 14:01
      nisar swietny post - bo o tym aspekcie poznej aborcji na skutek wykrycia wad
      nikt nie mowi, nikt nie mowi takze ze z aborcja ma to niewiele wspolnego bo to
      zwyczajne wywolanie porodu ze wszystkimi tego konsekwencjami...
    • dorotka.d Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 14:35
      Wiem o czym mówisz bo przeżyłam to samo! Przed ciążą byłam mądra a w
      obliczu kiedy podejrzewano u nas jakies nieprawidłowości nie byłabym
      w stanie podjąc decyzji o "pozbyciu sie problemu". Idąc na
      amniopunkcje byłam zdecydowana że z wynikiem nic nie zrobie i co by
      nie było to nie zdecyduję sie na przerwanie ciąży. Mało kto sobie
      zdaje z tego sprawe ale wyniki amniopunkcji zazwyczaj są kiedy mija
      18 tydz. a to już prawie połowa ciąży. W takiej sytuacji "pozbycie
      się problemu" nie jest takie proste jak sie wszytskim wydaje.
      Skurcze są sztucznie wywoływane a dziecko trzeba urodzić
      najzwyczajniej w świecie. Ja bym tego nie przezyła, nie skazałabym
      swojego dziecka na pewną śmierć. Dziś wiem jedno że kobieta w ciąży
      bardzo sie przewartościowuje i tak było w moim przypadku.
      • claudiaa3 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 15:01
        Rozumiem to nieco zmienia postać rzeczy..więc w 100% nie jestem więc pewna co
        bym zrobiła,inna sprawa to gdyby mnie uśpili i zrobili zabieg a inna ,sprawa
        rodzić..choć przypuszczam że po 2 cc ,znów bym miała cc.podpytam lekarza
        dzisiaj....Wada o której mówiłam jest wykrywalna w 13 tc,przez usg
        genetyczne,niekonieczne są badania inwazyjne.
      • memphis90 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 15:55
        > Wiem o czym mówisz bo przeżyłam to samo! Przed ciążą byłam mądra a w
        > obliczu kiedy podejrzewano u nas jakies nieprawidłowości nie byłabym
        > w stanie podjąc decyzji o "pozbyciu sie problemu".

        Mam wrazenie, że postrzegacie sytuację w kolorach czarno-białych. Ja poszłam
        sama na usg "genetyczne", bo chciałabym mieć spokój, że ryzyko wad i chorób jest
        małe. Ale NIGDY- w przypadku złego wyniku- nie pomyślałabym o "pozbyciu się
        problemu"! Chore czy zdrowe- to jest moje dziecko, a nie "problem".
        • anula_c Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 17:51
          Ja w ciazy robilam dodatkowe nieinwazyjne badania w prywatnych
          klinikach. Wykluczyli wszelkie wady, coreczka miala byc zdrowa.
          Jednak urodzila sie z bardzo rzadka i skomplikowana wada serca,
          miedzy innymi dwiema. W moim przypadku te badania to strata kasy sad
          Gdyz ja sama o mały wlos nie stracilam dziecka. Po porodzie nikt nie
          zauwazyl niczego niepokojacego. Dopiero po miesiacu trafilismy do
          spzitala, lekarze w szoku ze dozyla miesiaca w takim stanie crying
          Natychmiast ja operowano.
    • kaeira Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 15:36
      Hmmm.
      Faktycznie, USG (8t i 12t) spowodowały, że nieco inaczej zaczęłam widzieć kwestię aborcji dokonywanej w drugiej połowie pierwszego trymestru. Co nie oznacza, że zmieniłam zdanie w kwestii prawnej - dalej jestem za jej całkowitą dopuszczalnością.

      Co do amnio...
      Zawsze planowałam, że zrobię amnio, niezależnie od wieku. Jednak kiedy okazało się, że teraz istnieje możliwość wczesnego badania (czyli USG genetyczne, NT, NB itd., plus PAPP-A) które z ok. 95 proc. wiarygodnością szacują ryzyko wad genetycznych, postanowiliśmy je zrobić. Miałam 36 lat.
      Ryzyko Zespołu Downa zostało oszacowane na ok. 1 na 700, czyli niepodwyższone. (Ryzyko innych, rzadszych ale poważniejszych trisomii było oszacowane dużo niżej).
      Jednak uznałam, że skoro ryzyko powikłań amnio jest sporo większe niż skalkulowane ryzyko wad, jednak nie chcę tego robić, czułam (choć przecież raczej bezpodstawnie) że jest to zagrożenie dla dziecka. Poczułam dużą ulgę, kiedy zdecydowałam się amniopunkcji nie robić.

      A jednak - gdyby ryzyko wyszło 1 na 70 (czy też 1 na 200) na 99 procent bym amnio zrobiła. I gdyby amnio stwierdziło ciężkie wady genetyczne - w tym ZD - przerwałabym ciążę.
      Zrobiłabym to z - jak mi się teraz wydaje - absolutną pewnością, gdyby stwierdzono wady letalne (czyli takie uniemożliwiające przeżycie po urodzeniu, albo nieuchronną śmierć w ciągu np. kilku miesięcy).
      Zupełnie nie zmienia dla mnie tego fakt, że trzeba np. "rodzić", że widziałam "człowieczka" na USG, że najprawdopodobniej czułabym już wtedy ruchy... I owszem, zdaję sobie sprawę, że wyniki amnio są często dostępne dopiero po 20 tygodniu.

      Ale jeszcze raz podkreślę, że jednak nie stanęłam twarzą w twarz z ostatecznym wyborem, a oczywiście nigdy do końca nie można powiedzieć na pewno co w takiej dramatycznej sytuacji się zrobi.
    • memphis90 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 15:50
      Bo popełniasz podstawowy błąd w myśleniu- badania prenatalne nie są prologiem
      dla aborcji. Nie robi się ich po to, żeby dziecko wyskrobać, jak nie będzie
      spełniało norm unijnych. Robi się je najczęściej po to, żeby uspokoić rodziców,
      upewnić się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Lepsze to, niż 10
      miesięcy niepokoju albo szok na porodówce "moje dziecko ma poważną wadę". Poza
      tym dzięki badaniom można podjąć terapię wielu chorób- np. cewnikować drogi
      moczowe, dokonać ablacji nieprawidłowych naczyń między dwoma płodami, zamknąć
      przepukliny kręgosłupa. W przypadku wieku dzieci można zawczasu przygotować się
      na operacje przeprowadzane tuż po urodzeniu- operacje złożonych wad serca,
      przepukliny pępkowej czy przeponowej.

      Takie są faktysmile
      • osa551 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 19:20
        Tak, to racja. Jak leżałam na chwilę na patologii ciąży to było
        wiele dziewczyn, u których czekano z cc na miejsce dla dziecka w
        CZD. Były to kobiety spoza Warszawy, u których dzieci wykryto wady
        wymagające operacji, co pozwoliło na skierowanie ich na poród do
        odpowiedniego szpitala, określenie że muszą mieć cc i rezerwację w
        Centrum Zdrowia Dziecka. Potem dzieciaczki wyjeżdżały w inkubatorach
        ze szpitala. Myślę, że wielu z nich takie właśnie wczesne wykrycie
        wady uratowało zdrowie.
    • pati291 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 19:52
      Moim zdaniem właśnie z tego powodu, wykrycia wad operacyjnych po
      urodzeniu, badania prenatalne powinny być wykonywane na życzenie
      kobiety, bez dodatkowych opłat. A jeżeli posiada się wiedzę, że
      dziecko nie ma szans na przeżycie po porodzie, to jest chyba
      najgorsze co oczekująca na swoje dziecko może spotkać przyszłych
      rodziców. Każda decyzja jest wtedy podejmowana w bólu i ze
      świadomością, że i tak to jest koniec jego życia. To czy któraś z
      nas by skorzystała z tej możliwości to kwestia indywidualna. Jak
      widać z postów decyzja do łatwych nie należy. Nie wydaje mi się aby
      kobieta, która chce usunąć ciążę wykonywała wcześniej badania
      prenatalne. Ona wtedy nie traci czasu licząc mijające tygodnie.
      Ja osobiście zastanawiałam się nad badaniami prenatalnymi. W mojej
      rodzinie trójka noworodków zmarła na serce. Do mojego malutkiego
      kuzyna nie zdążył dolecieć lekarz. Spóźnił się o dwie godziny. Gdyby
      w ciąży były zrobione badania, dziś by żył.
      Nie zdecydowałam się, chociaż serduszko napewno zostanie dokładnie
      zbadane na USG.
    • sana Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 20:23
      Nigdy nie mów nigdy. Ja się przekonałam. Kochałam swoje dziecko,
      widziałam jak machało do mnie rączkami na USG, miałam dla niego imię
      i wybrałam wózek. Całe swoje życie ustawiłam po tą małą kruszynkę. W
      14 tygodniu USG wykazało obrzęk płodu i NT 9 mm. Potem była
      amniopunkacja i wstępny wynik FISH wykazał ciężką wadę letalną.
      Rokowania dla dziecka - 85% pewnosci, że nie donoszę ciąży a nawet
      jeśli to umrze zaraz po porodzie a jesli przeżyje to nie dłużej niż
      rok i że będzie cierpiało. Mój świat się zawalił ale wiedziałam, że
      nie mogę pozwolić na cierpienie dziecka, że nie zniosę kolejnych
      miesięcy ze świadomością, że moje dziecko jest skazane na rychłą
      śmierć, że potem będzie jeszcze trudniej. Byłam zdecydowana na
      zabieg. Wiedziałam, że to będzie bardzo trudne. Na szczęście natura
      sama się opamiętała i dziecko odeszło tydzień przed tym, jak
      dostałam pewłne wyniki badań. Musiałam urodzić mojego martwego synka
      w 19 tygodniu. Potem miałam straszne wyrzuty sumienia bo pomyslałam,
      że jego serduszko zatrzymało się, gdy podjęłam tą decyzję, gdy
      poczuł, że jego mama przstała go kochać. To było straszne. Ale wiem,
      że gdybym znów, nie daj Boże była w takiej sytuacji to postąpiłabym
      podobnie żeby nie skazywać dziecka na cierpienie.

      Nawet nie wiecie co się przeżywa w takiej sytuacji nie życzę Wam
      tego ale jestem pewna, że wiele z Was, podobnie jak ja, przestałoby
      gdybać. Dopóki nie wskoczysz w ogień, nie wiesz jak naprawdę parzy.
      • maretina Re: Badania prenatalne - pic na wodę 07.03.08, 20:26
        wiem jak parzy. mimo to podtrzymuje swoje zdanie.
    • mama.jula Re: Badania prenatalne - pic na wodę 08.03.08, 11:29
      u mnie początkowo nie było wskazań. ok. 19hbd trafilam na usg połówkowe. u wielu
      lekarzy uznanoby, ze dziecko jest zdrowe zupełnie, tyle tylko ze ja trafiłam na
      uznanego diagnostę. i on po godzinie badania stwierdził, że dziecię zupełnie ok
      poza tym, ze brak mu w mózgu ciała modzelowatego. i ze doradza rm i
      amniopunkcje. w moim mieście i okolicach rm porządnie wykonany to fikcja.
      pozostała amniopunkcja (juz umówiona w szpitalu na za 3 dni bodaj, po
      znajomości przez tego diagnostę). amnio na nfz. i zaczęła sie jazda po
      gabinetach - dwa inne badania usg u innych sław w tej dziedzinie i diagnoza ze
      wg nich wszystko ok. wizyta w innej poradni genetycznej (u nas sa dwie), gdzie
      bardzo niemiła i oschła pani dr uznała, ze amnio to mogą mi zrobić ale czy ja
      wiem, że juz bedzie za późno na dokonanie zabiegu w majestacie prawa. a poza tym
      czemu tak późno przychodzę, przecież nie ma po co robić juz tych badań. całe
      noce przepłakane, w dzień szukanie w necie informacji przeróżnych. wreszcie
      trafiłam do znajomej lekarki która miała za sobą amniopunkcję (ze względu na
      wiek). dziecko nie przeżyło badania, ona sama o mały włos nie umarła (m.in.
      sepsa). dziecko jak sie okazało byłoby zdrowe... po rozmowie z nia podjęłam
      decyzje - nie bedzie amniopunkcji. jeśli urodzi sie chore, nawet bardzo chore -
      trudno. nie umialabym dziecka uśmiercić. a ryzyko straty ciązy w wyniku
      amniopunkcji takze mnie przerazało. na pewno ważne jest tu to, ze od 15hbd
      czułam kopniaki, a decyzja miała miejsce 5 tygodni później.
      dziecko urodziło sie z agenezją ciała modzelowatego (albo hipoplazja - lekarze
      nie mają jasności) ale jako wada izolowana. dziecko rozwija sie prawidlowo i
      zdrowo rośnie. ciesze się, ze taką decyzją podjelismy.

      nie zmienia to faktu, że jestem zwolenniczka duzej dostepności badań
      prenatalnych i nie uważam, ze podjecie innej decyzji jest złem absolutnym i
      koszmarnym błędem.
      mam jednak po tym wszystkim jeszcze pewne inne spostrzeżenia.
      uważam, ze należy pacjentce mówić o wadach które mozna wyleczyc oraz o tym, że
      wada jest wadą letalną. natomiast informacje na podstawie usg, gdzie diagnosci
      mają odmienne zdanie na temat tego co widzą a zatem diagnoza jest mocno
      niepewna, a wada nalezy to nieletalnych ale i nienaprawialnych powinni zachowac
      dla siebie przynajmniej do czasu wyjaśnienia wątpliwosci.

      ps. przepraszam, ze błędy, dziecię karmię.
      • joanna.marta Re: Badania prenatalne - pic na wodę 08.03.08, 15:44
        Przeczytałam wszystkie posty... Czasami aż łezka się kręciła w oku.
        Jakie nieszczęścia niekiedy spotykają młode mamy. Współczuję im
        wszystkim. Sama mam dwie śliczne córeczki. Nawet jakbym dowiedziała
        się, że ryzyko jest podwyższone, to nie zdecydowałabym się na
        aborcję, Leżałam na patologii ciąży i w sali obok leżała dziewczyna,
        która urodziła dziecko w 25 tygodniu. Poród sztucznie wywoływany, bo
        dzidzia miała szereg poważnych wad. Widziałam, co ona przeżywała,
        jak trudno jej było się zdecydować. Opisać tego nie sposób. Nigdy
        bym nie mogła się zdecydowac, bo zawsze pojawiałoby się pytanie: a
        może nie będzie tak źle, jak wszyscy mowią. W telewizji widziałam
        kiedyś program, w którym babka opowiadała o swoim wyborze. Dziecko
        miało mieć wiele wad, miało być upośledzone fizycznie, psychicznie,
        miało nie widzieć + szereg innych wad organów wewnętrznych. Diagnoza
        była stawiana przez mądre głowy i wszyscy byli zgodni. Tragedia dla
        rodziców, ale kobieta zdecydowała się urodzić. Chłopiec nie ma
        rączek. POza tym jest fajnym, kochanym i dobrze rozwiniętym
        dzieckiem. Chodzi do szkoły. I takie rzeczy się zdarzają. Dlatego
        wiem, że ja nie zdecydowałabym się na aborcję. Ale wcale nie
        potępiam tych, które uważają inaczej. Decyzja o urodzeniu bądź nie
        dziecka chorego jest na tyle dramatyczna, że każda z kobiet musi
        poradzić sobie z nią sama. I niech się w nos ugryzą te, które radzą,
        co trzeba zrobić, co wypada itd.. W takiej sytuacji nie ma złotego
        środka a decyzja jakakolwiek będzie trudna. I bardzo dobrze, że są
        takie badania prenatalne. Nie ma obowiązku z nich korzystać, ale
        jest taka możliwość. Wyniki takich badań też nie są wyznacznikiem,
        co dalej zrobić. To już od kobiety zależy. Ale cieszmy się, że
        medycyna daje nam takie możliwości, bo w wielu przypadkach
        najzwyczajniej w świecie pomaga.
        Ja też od samego początku na USG widziałam dziecko smile Aż beczałam
        ze wzruszenia.
        • truce Re: Badania prenatalne - pic na wodę 09.03.08, 23:12
          Przeczytałam cały wątek z zapartym tchem, bo prawdopodobnie będę
          miała robioną amniopunkcję. Mam 36 lat i za sobą parę poronień z
          niewyjasnionych przyczyn. Ostatnie USG wyszło bardzo dobrze,
          przeziernosc 1,5mm (13 tc), więc OK. ale chcę wiedzieć, czy ten mały
          człowiek jest zdrowy.
          Czytam Wasze wypowiedzi; wiem, że wiedza na temat choroby dziecka
          jest dramatem dla nas, ale żadna z dziewczyn, tych, które pisały na
          temat swoich dylematów, nie wypowiedziała się z punktu widzenia
          małego człowieka obarczonego chorobą od urodzenia; czy, jesli
          wykryje się wadę letalną, czy też ZD, to czy będą miały siłę, by
          dokonać aborcji.
          Wczujmy się w człowieka, który rodzi się z chorobą, która
          uniemożliwia mu samodzielne funkcjonowanie, czyni zależnym od
          innych. NIekoniecznie od nas, rodziców, których w koncu może
          zabraknąć, a ten biedny człowiek bedzie zdany na łąskę innych ludzi.
          Fakt faktem, że sama jestem osobą ceniącą sobie niezależność, więc
          trudno mi przyjąć inny sposób myślenia, że np. życie jest
          istotniejsze od faktu, ze człowiek żyje w bólu, czy jest całkowicie
          zalezny od innych.

          empatia... takie modne ostatnio słowo...
          • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 10.03.08, 21:26
            spektakularny moze przyklad...

            www.youtube.com/watch?v=J5R75GGUovg&feature=related
            www.youtube.com/watch?v=qvFtscPRgKg&feature=related
            kim jestesmy zeby decydowac o tym czy komus bedzie sie zylo ok, czy nie ok??
            mysle ze Maynard mialby w nosie twoja "empatie"...
            nie jest jedyny, na finalach ADCC w 2007 roku Radek Turek - jeden z najlepszych zawodnikow w Polsce walczyl rowniez z przeciwnikiem bez nog, wygral, ale po 10 minutach ciezkiej walki...
            zapytaj kalekie dziecko czy chcialoby abys je dobila...
            bo gwarantuje ci ze znalazloby sie wiecej mam ktore dziecko bez konczyn by z zalosci eksterminowaly...
            popatrzcie kim mogloby byc, kim bycmoze nie byloby gdyby nie wada...
            jestesmy zbyt malymi pionkami aby przewidywac cudza przyszlosc zbyt malo wiemy o sobie i o naszych mozliwosciach zeby bawic sie w Boga...
            ja podziekuje za twoja litosc wzgledem cierpiacych...
            • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 10.03.08, 21:27
              dzieci trzeba kochac to jest podstawa, nie pseudo empatia...
          • aintha Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 00:34
            jak się taki człowieczek czuje?
            Myślisz, że nie wolałby chociaż jednego oddechu złapać? Że nie chciałby
            "zobaczyć" twarzy mamy? Usłyszeć jej głos tak na "żywo"? Zostać pogłaskanym po
            buzi? Przytulonym? Potrzymanym? Przedstawionym tacie? Choćby to życie miało
            trwać tylko kilka minut?

            Kim jesteś by osądzać jak by się to dziecko czuło?

            Każdy z nas umrze, ale niestety nie każdy z nas dostał szansę by żyć. Choć przez
            chwilę sad
            ---------------------------
            Dzieciaczkowo-Filmowo
            Piosenki i wierszykidla Dziecióf
            • kaeira Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 08:48
              aintha napisała:
              > jak się taki człowieczek czuje?
              > Myślisz, że nie wolałby chociaż jednego oddechu złapać? Że nie chciałby
              > "zobaczyć" twarzy mamy? Usłyszeć jej głos tak na "żywo"?

              No, ja na przykład nie wiem, "jak się czuje" taki człowieczek. A ty wiesz? Skąd?

              A poza tym, np dziecko z anencefalią raczej nic by nie wolało. Takie dziecko
              raczej nie usłyszy ani nie zobaczy mamy, nie posiada tez świadomości.
              • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 16:10
                kaeira napisała:

                > A poza tym, np dziecko z anencefalią raczej nic by nie wolało. Takie dziecko
                > raczej nie usłyszy ani nie zobaczy mamy, nie posiada tez świadomości.
                >

                to ja sie ciebie zapytam, czy milosc matki trzeba slyszec i widziec i trzeba byc
                jej swiadomym??
                czy to ze dziecko obarczone jest taka wada pociaga za soba jego "bezuzytecznosc
                emocjonalna" taki maly czlowieczek jest "nikim" - smieciem, bo nie posiada
                takich cyz innych zdolnosci percepcji? nie ma swiadomosci?
                milosc jest czyms wszechogarniajacym...
                z drugiej strony kaeira przykladowo masz dziecko ktore w wyniku wypadku zostaje
                przyslowiowa "roslina" na odstrzal? bo nic nei czuje nie mysli i tak dalej??
                skad sie biora ci ludzie warujacy przy lozkach dzieci w spiaczce, czytajacy im
                bajki opowiadajacy rodzinne historie trzymajacy za reke - kochajacy je...
                przeciez one w tym samym stopniu czesto sa swiadome co dziecko z anencefalia -
                czym sie roznia? moze tylko tym ze daly sie poznac z innej strony, ze "byly"
                dziecko chore na anencefalie tez "jest" jest chociaz wyglada czesto
                przerazajaco, potrafi czasem przezyc kilka godzin - motyle tez zyja bardzo
                krotko, ale nikt nie odbiera im z tego powodu prawa do zycia...
                • kaeira Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 16:38
                  elza78 napisała:
                  > to ja sie ciebie zapytam, czy milosc matki trzeba slyszec i widziec i trzeba
                  byc jej swiadomym??

                  Eee - no tak. Bo była mowa o tym, co dziecko czuje, nie o tym, co czujemy my.

                  > czy to ze dziecko obarczone jest taka wada pociaga za soba jego "bezuzytecznosc
                  > emocjonalna" taki maly czlowieczek jest "nikim" - smieciem

                  Tego nie napisałam.
                  Ja w każdym razie nie chciałabym urodzić takiego dziecka tylko po to, aby
                  patrzeć na jego śmierć. Nosząc je nawet przez miesiąc, a tym bardziej przez pół
                  roku zapewne wpadłabym w stan absolutnie skrajnej depresji, albo co bardziej
                  prawdopodobne coś sobie zrobiła. Znam niestety swoją psychikę i wiem co mówię.
                  Jeżeli ty czułabyś się na siłach urodzić takie dziecko a potem okazywać mu
                  miłość przez te godziny, dni, czy tygodnie, to twój wybór.

                  > z drugiej strony kaeira przykladowo masz dziecko ktore w wyniku wypadku [...]

                  Tak myślałam, że ten argument się w końcu pojawi. Ale powiem tylko, że dla mnie
                  osobiście ta argumentacja nic nie zmienia w moich poglądach na sprawę przerwania
                  ciąży.
                  • kaeira Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 16:58
                    Jeszcze zapomniałam dodać: w sytuacji takiej, jaką opisała claudiaa3
                    (anencefalia u jednego z bliźniąt) oczywiście nie przerwałabym ciąży. Wydaje mi
                    się to straszliwym koszmarem. Gorąco współczuję jej i innym takim matkom, i mam
                    nadzieję, że też jakoś (choć sobie tego nie potrafię wyobrazić) znalazłabym
                    siłę, żeby takie cierpienie jakoś znieść i przetrwać. sad
                  • elza78 Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 18:07
                    bo moze dziwne wyda sie to co napisze, ale nawet najbardziej zdrowa ciaza gdzie
                    plod jest okazem czystej fizjologii w stu procentach moze skonczyc sie ciezkim
                    uszkodzeniem mozgu w wyniku niedotlenienia okoloporodowego...
                    jest wiele ewentualnosci, to co nas rozni to moment w ktorym podejmujemy decyzje
                    o urodzeniu dziecka - ja podejmuje ja juz w momencie staran o nie, ty czekasz na
                    "towar" w 100% zgodny z twoimi oczekiwaniami, jednak zycie to nie sklep, nie
                    zawsze otrzymuje sie wszystko wedle swoich oczekiwan, trzeba byc przygotowanym
                    na rozne ewentualnosci i umiec poradzic sobie z nimi w ludzki sposob...

                    co do tego:
                    > Eee - no tak. Bo była mowa o tym, co dziecko czuje, nie o tym, co czujemy my.

                    moja odpowiedz jak najbardziej dotyczyla tego co czuje dziecko, moze trudno
                    ogarnac to ze milosc mozna wyrazac na rozne sposoby na rozne sposoby mozna tez
                    ja odbierac, chocby dotykiem np...
                    wiem ze latwiej sobie wytlumaczyc ze 22 tygodniowe dziecko na sile eksmitowane
                    na ten swiat nic nie czuje, ale spojrzmy prawdzie w oczy, mozemy takie
                    stwierdzenie wlozyc miedzy bajki... taka jest brutalna prawda...
            • id.kulka Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 09:25
              aintha napisała:

              > jak się taki człowieczek czuje?
              > Myślisz, że nie wolałby chociaż jednego oddechu złapać? Że nie
              chciałby
              > "zobaczyć" twarzy mamy? Usłyszeć jej głos tak na "żywo"? Zostać
              pogłaskanym po
              > buzi? Przytulonym? Potrzymanym? Przedstawionym tacie? Choćby to
              życie miało
              > trwać tylko kilka minut?
              >
              > Kim jesteś by osądzać jak by się to dziecko czuło?

              Nie wiem, jakby się czuło i czego by chciało.
              Widziałam natomiast, jak przez kilka miesięcy umierała bliska mi
              osoba. I w tym nie ma żadnego patosu. Tylko pragnienie, by ból się
              skończył wreszcie, i nasza bezsilność, że mimo całej naszej miłości
              nie jesteśmy w stanie przynieść ulgi.
              Tu nie ma prstych wyborów, niestety.
              • aintha Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 12:14
                i tu masz rację. nie ma prostych wyborów.
                ---------------------------
                Dzieciaczkowo-Filmowo
                Piosenki i wierszykidla Dziecióf
    • agnieszkagosia Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 07:00
      Ciagle powolujemy sie na to, ze mozna usunac plod z ZD. W rezultacie tego ciaglego powtarzania powstaje swiadomosc, ze ZD jest jakims potwornym uposledzeniem, powoduje straszne cierpienie i najlepiej dla tych dzieci, aby ich nie bylo.
      Dlaczego nikt nie powie, ze osoby z ZD moga prowadzic normalne, szczesliwe zycie? Ze sa jednostkami obdarzonymi indywidualnosciami, maja swoje upodobania, hobby, potrafia zyc, sa szczesliwe?
      Wystarczy przeczytac chociazby "CEla odpowiedz na Zespol Downa" czy "Mamo, dlaczego mam Zespol Downa" czy jeszcze inne ksiazeczki aby zobaczyc, ze dziecko urodzone z ZD NIE JEST NIEZDOLNE DO ZYCIA. Wrecz przeciwnie - ma inny kariotyp, ale jest obdarzone indywidualnymi cechami, jest normalnym czlowiekiem. A tymczasem my wlasnie tym dzieciom odmawiamy prawa do urodzenia sie, demonizujemy zespol, tlumaczymy, ze takie dziecko cierpi straszliwie, ze lepiej zabic.
      • id.kulka Re: Badania prenatalne - pic na wodę 11.03.08, 08:54
        A mnie zastanawia coś innego: przy dyskusjach o badaniach
        prenatalnych i podejmowanych na ich skutek decyzji przeważnie
        pojawia się Zespół Downa. Jakby to była najgorsza możliwa choroba,
        jaką u dziecka można wykryć. Podczas gdy to naprawdę nie jest
        najgorsze zło. Są choroby, które uniemożliwiają dzieciom życie po
        opuszczeniu łona matki. Są choroby, które zabiją je po kilku
        miesiącach. Są choroby, które oznaczają nieustający ból, szpital i w
        końcu nieuchronną śmierć. Trochę podziwiam tych, którzy mają w sobie
        tę pewność: choćby nie wiem co, to sprostam, dam radę. Dla mnie nie
        jest to wszystko tak jasne i oczywiste, a miłość nie zawsze oznacza
        jedyny możliwy wybór.
    • nisar Dziewczyny! 11.03.08, 10:42
      Po pierwsze dziękuję za wszystkie głosy - niektóre wskazały mi aspekty badań, o
      których nie pomyślałam.

      Ale mylą się te z Was, które uważają, że decyzja o usunięciu chorego dziecka
      dyktowana jest wygodnictwem czy chęcią pozbycia się problemu. Istnieje jeszcze
      odpowiedzialność. Wobec dziecka, które skazuje się na cierpienie (na przykład)
      ale także wobec starszego rodzeństwa, które kiedyś musiałoby przejąć opiekę nad
      kaleką siostrą. Czy mam do tego prawo? I które "prawo" - do usunięcia ciąży czy
      do sprowadzenia na świat istotki w stanie beznadziejnym, skazanej na cierpienie
      - ma większy ciężar gatunkowy? Która krzywda będzie mniejsza? Na której decyzji
      ucierpi mniej osób?

      Powiem szczerze - dziękuję Bogu, że nie postawił mnie przed takim wyborem. Bo ja
      z pokorą przyznaję - nie jestem na tyle mądra ani na tyle odważna, by bez
      wahania wiedzieć, że zdecydowałam tak, jak powinnam.
      • gaja78 Re: Dziewczyny! 11.03.08, 11:52
        nisar napisała:

        Istnieje jeszcze
        > odpowiedzialność. Wobec dziecka, które skazuje się na cierpienie (na przykład)
        > ale także wobec starszego rodzeństwa, które kiedyś musiałoby przejąć opiekę nad
        > kaleką siostrą. Czy mam do tego prawo? I które "prawo" - do usunięcia ciąży czy
        > do sprowadzenia na świat istotki w stanie beznadziejnym, skazanej na cierpienie
        > - ma większy ciężar gatunkowy? Która krzywda będzie mniejsza? Na której decyzji
        > ucierpi mniej osób?

        Tak, do dziś siedzi mi w głowie historie przeczytana na którymś gazetowym forum.
        O rodzinie, w której było już starsze dziecko gdy urodziło się drugie - z ZD
        akurat, ale mogła to być przecież inna choroba genetyczna.

        Wszystko było pięknie przez kilka pierwszych lat, ale potem zaczęły sie schody.
        Młodsze, chore dziecko było wobec starszego coraz bardziej agresywne. Po jakimś
        czasie rodzice wyczerpawszy wszelkie metody załagodzenia "wojny" oddali
        starszego syna pod opiekę kogoś z rodziny. Ta historia chyba skończyła się
        tragicznie - chłopiec popełnił samobójstwo gdzieś na progu dorosłości. Na pewno
        złożyły się na to przeróżne czynniki, ale wśród nich królował fakt, że rodzice
        nie podołali obowiązkowi zapewnienia odpowiedniej opieki obojgu dzieciom.
        • nisar Re: Dziewczyny! 11.03.08, 12:24
          Ja z kolei pamiętam historię odwrotną - rodzice niepełnosprawnej dziewczynki
          zdecydowali się na drugie dziecko z takim zamiarem, że po ich śmierci / w
          przypadku ich niedołęstwa młodsze, zdrowe dziecko zaopiekuje się tą starszą
          chorą siostrą. Nie ukrywam, że bardzo mnie to bulwersowało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka