nisar
06.03.08, 10:20
i fotomontaż.
Jak dla mnie ofkors.
Ze względu na wiek swój (38) i męża (47) miałam wszelkie możliwe wskazania do badań prenatalnych, w szczególności do amniopunkcji. Strasznie byłam mundra (przed ciążą), jak to prawda je zrobię, w razie chorób genetycznych można przecież usunąć, nawet oficjalnie, ha, wszystko gra i buczy.
Jednego nie wzięłam pod uwagę: że już w momencie amniopunkcji nie tylko będę po dwóch usg, na których widziałam GOTOWEGO człowieka, a nie zlepek komórek, ale czułam już także ruchy Malucha. W tej sytuacji aborcja przestała dla mnie wchodzić w grę. Równie dobrze mogłabym utopić po urodzeniu, dla mnie wydźwięk ten sam. Zrobiłam to badanie niejako z rozpędu, a także tłumacząc sobie, że "jakby co" będzie czas się z problemem oswoić i poukładać sobie w głowie. I tylko tyle.
Jak na badanie, które miałoby decydować o utrzymaniu ciąży lub nie to jest ono zdecydowanie za późno robione. Wiem oczywiście, że dopiero wtedy jest możliwość i sens jego przeprowadzenia, nie mam pretensji do nikogo, ale fakt pozostaje faktem.
To takie moje przemyślenia na temat.