ostatnio u znajomej byli jej znajomi ktorzy spodziewaja sie
dzidziunia.ta kobieta jest w 9 miesiacu i ma termin na swieta.czyli
praktycznie juz.sama jestem mama wiec troche pogadalysmy i nawet ja
polubilam ale tylko do momentu gdy weszlam do kuchni gdzie palila
juz chyba 6 w ciagu godziny papierocha.masakra.wyszlam stamtad bo
jestem nerwowa a kobiety w ciazy nie wypada bic

nie rozumiem tych
bab.czy one maja wode zamaist mozgow?czy ich wlasna przyjemnosc jest
wazniejsza od zdrowia ich wlasnego dziecka za ktore sa
odpowiedzialne?